Polskie jastrzębie zachwycone agresją


OnetWiadomości

 

Donald Trump

 

8 kwi, 05:36

„Gazeta Wyborcza”: Moskwa wstrząśnięta atakiem USA

Atak USA na syryjską bazę lotniczą, będący działaniem odwetowym za użycie przez reżim Assada broni chemicznej w toczonej przez niego wojnie domowej w Syrii „był dla Kremla wstrząsem” – twierdzi dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”.

 

Amerykańskie Tomahawki w drodze nad SyrięFoto: PAPAmerykańskie Tomahawki w drodze nad Syrię

Dowodami, świadczącymi o zaskoczeniu Moskwy amerykańskim atakiem w Syrii był zarówno fakt, iż na oficjalny komunikat MSZ po ataku trzeba było czekać ponad trzy godziny, jak i to, że Rosja nie wycofała z zaatakowanej bazy pod Hims swoich żołnierzy. I to pomimo, że została przez Waszyngton o ataku uprzedzona. Najwyraźniej na Kremlu nie uwierzono Trumpowi.

Waszyngton, w zasadzie, przyzwyczaił Rosję do tego, że nie spełnia swoich gróźb. „Gazeta” przypomina dzisiaj, zapowiedzi Baracka Obamy, że gdyby reżim Assada użył broni chemicznej, „byłoby to przekroczeniem «czerwonej linii» i zmusiło USA do interwencji”. Mimo to, gdy doszło do ataku gazowego w mieście Ghuta w 2013 roku, ówczesny prezydent USA zgodził się

na propozycję Rosji rozbrojenia chemicznego arsenału Assada w zamian za wstrzymanie się od działań. Wówczas, co także przypomina „Wyborcza”, Donald Trump na Twitterze zniechęcał Obamę do interwencji zbrojnej w Syrii. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej?

 

A jednak Donald Trump nie poprzestał na słowach i odpalił 59 pocisków Tomahawk na syryjską bazę. Kreml w odpowiedzi zapowiedział, że wycofuje się z zawartego z USA w 2015 roku „porozumienia o zagwarantowaniu bezpieczeństwa lotów w czasie operacji w Syrii”. Tym samym dochodzi do sytuacji, gdy na syryjskim niebie mogą mieć miejsce groźne w konsekwencji incydenty pomiędzy Amerykanami i Rosjanami.

Władimir Putin oświadczył, że „atak […] stwarza poważne problemy w tworzeniu koalicji do walki z terroryzmem”, „wyrządza on szkodę stosunkom Moskwy i Waszyngtonu, których stan i tak jest opłakany” oraz, ze jest próbą odwrócenia uwagi od cywilnych ofiar operacji w Iraku, gdzie wojska międzynarodowej koalicji walczą z ISIS o Mosul.

„Gazeta” cytuje słowa A. Kolesnikowa z Fundacji Carnegiego, który miał powiedzieć: – Dziś w nocy dowiedzieliśmy się, że Rosja dostała nie tego Trumpa, jakiego chciała. Mamy do czynienia z prezydentem jastrzębiem, znacznie twardszym od „okropnego” Obamy.

Jak twierdzi „Gazeta Wyborcza”, Moskwa jednak „nie pali mostów” i zapowiedziana na przyszły tydzień wizyta szefa amerykańskiej dyplomacji w Moskwie dojdzie do skutku.

(AP)

Onet Wiadomości

Na podstawie: Gazeta Wyborcza