Na jakim fundamencie międzynarodowego prawa “Imperium Dobra” zbombardowało suwerenne państwo?


 

Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

 

  • Pan Donald Trump zaatakował Syrię podstępem i bez wypowiedzenia wojny?

Pan Donald Trump zaatakował Syrię podstępem i bez wypowiedzenia wojny?
Written by krakauer, 8 kwietnia 2017, 8 komentarzy

 Pan Donald Trump zaatakował Syrię podstępem i bez wypowiedzenia wojny ? To napaść na członka ONZ, jest to rzecz niebywała i nie można na ten temat milczeć. Amerykańskie pociski samosterujące wystrzelone z okrętów wojennych na Morzu Śródziemnym zaatakowały niepodległe państwo syryjskie, które ma legalne władze i jest członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych. Zaatakowano cele i instalacje wojskowe, są poważne zniszczenia i ofiary. Mamy do czynienia z podstępnym i niezapowiedzianym atakiem o charakterze bandyckim. Jest to sprzeczne ze wszystkim, co było deklarowane i potępiane od końca II-giej Wojny Światowej, co potępiali sami Amerykanie. Każda napaść na kraj bez wypowiedzenia wojny, jest złamaniem celów i zasad Narodów Zjednoczonych. To barbarzyństwo, to terroryzm międzynarodowy – to bezwzględna dyktatura przemocy i siły.
Nie jest to jednak pierwszy taki przypadek w historii. Wcześniej amerykańskich rakiet zakosztował Belgrad, Bagdad i inne miasta – cele. Zawsze było dokładnie tak samo – zgodnie z doktryną szoku i przerażenia – ataki w nocy, nad ranem, żeby przerazić ludzi, bezwzględnie zniszczyć to, co inni ludzie tworzyli pracą swoich rąk. Na szczęście tym razem Amerykanie nie trafili, oczywiście przypadkiem w chińską placówkę dyplomatyczną. Nie można jednak udawać, że nic się nie stało – stało się i to bardzo wiele, złamano prawo międzynarodowe na skalę zupełnie depczącą międzynarodowy dorobek traktatów. Jeżeli robi to formalnie najpotężniejszy kraj na świecie, roszczący sobie prawo do bycia największą demokracją, to już nie są żarty. To początek końca dotychczasowego ładu międzynarodowego, w tym oczywiście kwestia ujawnienia dotychczasowej amerykańskiej hipokryzji w relacjach międzynarodowych.
USA powinny za ten atak ponieść konsekwencje, ten kraj powinien być wyrzucony z Organizacji Narodów Zjednoczonych i izolowany międzynarodowo, po prostu jakakolwiek współpraca z tym krajem nie powinna mieć miejsca. Amerykańskie aktywa za granicami kraju powinny być zamrożone, należy nałożyć na Amerykę sankcje i na wszystkie inne kraje, które z takim krajem współpracują. Byłoby to trudne, ale tego wymaga konsekwencja w postępowaniu po przypadkach niezapowiedzianego brutalnego ataku wojennego na członka rodziny Narodów Zjednoczonych. W ten sposób postępowano z innymi krajami – Irakiem, po tym jak doszło do jego interwencji w Kuwejcie i z Serbią, której odmówiono prawa ochrony własnych rodaków przez etnicznym ludobójstwem dokonywanym w granicach Jugosławii. Na te kraje nakładano sankcje, podobnie nałożono sankcje na Federację Rosyjską, za rzekomą agresję na Ukrainę, chociaż nikt na Ukrainie nie twierdzi, że jest w stanie wojny z Federacją Rosyjską. Takie właśnie są podwójne standardy i tak wygląda swobodny taniec hipokryzji.
Odnosząc się do samego bezpośredniego powodu do ataku, bezwzględnie trzeba przyznać, że wydarzył się wielki dramat. Należy z całą surowością potępić użycie broni chemicznej w syryjskiej wojnie domowej, bez względu na to, kto stoi za użyciem tej niekonwencjonalnej broni. Zwłaszcza przeciwko cywilom jest to po prostu podłe i okrutne, musi zostać wyjaśnione i napiętnowane. Obecnie istnieją dwie wersje. Pierwsza to twierdzenie oficjalnych czynników syryjskich, wedle których zaatakowano skład broni, gdzie była broń chemiczna nielegalnie przetrzymywana przez terrorystów. Druga to twierdzenie Amerykanów, wedle których to syryjski rząd nakazał atak bronią chemiczną na cele cywilne. Jaka jest prawda, nie da się ocenić z odległej perspektywy. Szum medialny i wyraźne działania propagandowe, w tym czarny PR przeciwko rządowi w Damaszku, nakazują ostrożność w ocenie. Znane są już bowiem przypadki nagrywania filmów ze scenami z rzekomej wojny w Syrii w Egipcie. Nakryto na tym oszustów, którzy inscenizowali dramatyczne sceny z rannymi i płaczącymi dziećmi. Nikt nie twierdzi, że tak mogło być i tym razem, jednak nie można już bezkrytycznie wierzyć lokalnym przekazom, ponieważ są często podrabiane i manipulowane. To pokazuje z jaką złożonością mamy do czynienia.
Nie można bowiem tutaj wykluczyć głębszej prowokacji, ponieważ Amerykanie jeszcze w czasach pana Obamy planowali atak na wojskowe cele w Syrii. Ówczesny prezydent wyznaczył czerwoną linię, Syria zgodziła się na wydanie swojego arsenału broni chemicznej dla społeczności międzynarodowej i sprawa została załatwiona. Terroryści nie przekazali swoich zasobów broni chemicznej, w której posiadanie weszli po przejęciu arsenałów wojsk rządowych (część armii syryjskiej zdradziła swoje państwo). Nie można wykluczyć scenariusza, w którym to co się wydarzyło, mogło być w jakiejś mierze ustawione. Oczywiście w niczym nie umniejsza to tragedii ofiar, wręcz przeciwnie – jeżeli doszło do instrumentalizacji śmierci, to tylko zwiększa humanitarny wymiar tej olbrzymiej tragedii.
Nie można się zgodzić na to, żeby Amerykanie sami – prawem swojej przemocy – atakowali inne kraje należące do rodziny Narodów Zjednoczonych bez żadnych konsekwencji. Ten akt wojennego barbarzyństwa trzeba jednoznacznie potępić, nie może być zgody na bezkarność agresora. Bez względu na to jak oceniamy działania rządu w Damaszku, trzeba pamiętać że ten kraj zmaga się z okrutną wojną domową, w której bardzo aktywne są państwa sąsiednie, a terroryści stworzyli konkurencyjną państwowość. W tej skali problemów, dramatów i łez – nie można atakować syryjskiego rządu, ponieważ to on i jego wojska są ostatnią nadzieją dla syryjskiego społeczeństwa na stabilizację i ochronę. Bardzo źle się stało, USA pokazały po raz kolejny swoje bezwzględne oblicze. Tolerowanie sytuacji, w której jeden kraj przyznaje sobie prawo do atakowania innych krajów to kpina z dorobku Narodów Zjednoczonych.