Chińskie wyzwania rzucane Ameryce


Znalezione obrazy dla zapytania Chiński smok

Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

 

Relacje chińsko-amerykańskie to nigdy nie było, nie jest i nie będzie win-win!
Written by krakauer, 7 kwietnia 2017, 6 komentarzy

 Relacje chińsko-amerykańskie, to nigdy nie było, nie jest i nie będzie win-win. To znaczy, to nigdy nie będzie sytuacja w której obie strony wygrywają, ponieważ istotą międzynarodowych relacji gospodarczych i w ogóle relacji międzynarodowych jest dążenie do dominacji i osiągania korzyści gospodarczych. W przypadku dwóch najważniejszych pod względem zgromadzonego potencjału społeczno-gospodarczego krajów na świecie, musi dojść do konfliktu, ponieważ ich interesy są sprzeczne. Zresztą sprzeczne zawsze były – to na Chinach wymuszano handel za opium, to Chińczyków upokarzano w relacjach. Doskonale o tym pamiętają, a kwestia zachowania twarzy jest w ich kulturze rzeczą fundamentalną.

Chińskie nakłady na obronność osiągnęły poziom około 200 mld USD rocznie, przy czym jest to o wiele więcej, jeżeli uwzględnimy siłę nabywczą ich waluty. Chiński sprzęt wojskowy kosztuje mniej, niż sprzęt innych krajów, a w chińskiej walucie kosztuje jeszcze mniej. Zwłaszcza dla chińskiego państwa, które w pełni kontroluje sytuację i wszystkie podmioty w swojej przestrzeni społeczno-gospodarczej.

Amerykanie również nie próżnują, rozwijają nakłady na Marynarkę Wojenną, która jest podstawowym narzędziem zdolnym do opanowania sytuacji w wymiarze globalnym, tj. to jedyny sposób na projekcję siły. Przy czym Amerykanów najbardziej interesuje sama potencjalna możliwość do projekcji siły, którą otoczenie w tym adresaci mają odbierać jako groźbę. Właśnie potencjalnego użycia siły. O ile wszystkie inne kraje, może z wyjątkiem Rosji, ze względu na jej generalny potencjał – muszą bać się siły amerykańskiej Marynarki Wojennej. To Chiny są już na poziomie potencjału, który może być zdolny do przełamania amerykańskiej supremacji na morzach i oceanach. Decyduje o tym w znacznej mierze skala chińskiego potencjału oraz bardzo mądre inwestycje w niesłychanie interesujące technologie militarne. To już nie jest proste i banalne kopiowanie zagranicznych produktów w skali 1 do 1. Mówimy o kraju, który posiada bardzo rozbudowany przemysł zbrojeniowy, olbrzymie możliwości wytwórcze oraz środki na generowanie innowacji. To właśnie jest najbardziej przerażające z punktu widzenia ich konkurentów.

Innowacje w Chinach nawarstwiają się, wraz z przejmowaniem zachodnich firm i ich technologii, to wszystko przyśpiesza, a w ich skali – to jest naprawdę ważne – są rękojmią sukcesu. Po prostu Chinom musi się udać osiągnąć poziom rozwoju technicznego, który dzięki temu, że mogą mieć więcej środków bojowych, niż Amerykanie – da im przewagę. Wyliczenie w którym momencie chiński potencjał napędzany innowacjami, da przewagę nad amerykańskim zasobem wiedzy i ich potencjałem. W świetle dostępnych szacunków, to może się wydarzyć już za 10 lat.

Doskonale wiedzą o tym Amerykanie i być może – istnieje taka teoria, wybór pana Trumpa nie był przypadkowy. Chodzi o to, że w obecnym układzie sił, Amerykanie mają niekwestionowaną przewagę militarną, technologiczną i jeszcze gospodarczą nad Chinami. Jeżeli teraz zdecydują się na reset, mają poważną szansę na pokonanie Chin. Jest jednak jedna poważna kwestia, globalna orientacja strategiczna, która może te amerykańskie plany powstrzymać. Rosja zdecyduje o przyszłości świata, jeżeli przekieruje swoje zasoby na Chiny, da im możliwości olbrzymiego wzmocnienia posiadanego potencjału. Jeżeli do tego Rosjanie zachowają się conajmniej neutralnie, to będzie oznaczać, że Chiny będą miały spokój na zapleczu. Co oczywiście przekłada się na ich możliwości, swobodnego działania na obszarze określanym „miękkim podbrzuszem smoka”, czyli na Morzu Południowo-Chińskim, aż do rejonu cieśniny Malakka.

Nie bez powodu Amerykanie zdecydowali się na konfrontację gospodarczą z Rosją, nakładają pod nieprawdziwym, niesprawiedliwym i łamiącym prawo międzynarodowe – sankcje na Rosje. Jest bardzo prawdopodobne, że podobny scenariusz może być przewidziany wobec Chin. Pekin ma górę Dolarów i to jest poważny problem po obu stronach Pacyfiku. Ponieważ Chiny mają zamrożone zasoby, których nie są w stanie od razu upłynnić, bo spowodowałoby to znaczący spadek ich wartości. Amerykanie zaś, zwyczajowo pozbywają się długów poprzez inflację. Oddają Dolary, ale ten który oddają przeważnie waży już mniej, niż ten, który pożyczali. Chiny mają tego świadomość i nie chcą dać się wykorzystać. Powoduje to, że rośnie cena np. surowców i w szczególności kruszców.

Takie zachowania są wstępem do wojny gospodarczej na globalną skalę. Jest tylko kwestią czasu, kiedy Amerykanie się na to zdecydują. Odwrót pana Trumpa od globalizacji nie jest przypadkiem, te deklaracje mają bardzo głęboki sens. Jeżeli dzisiaj zablokuje się dostęp do rynków, jutro Chiny będą musiały zmienić model rozwoju i to w czasie ekspresowym, a nie stopniowo jak to jest dokonywane. A to prawie na pewno w jakiś sposób może przyczynić się do zmian wewnętrznych w ramach chińskiego systemu państwowego. Znamy scenariusz kolorowych rewolucji, w chińskiej skali może być to o wiele więcej, niż nam się wydaje nawet w najodważniejszych snach.