"WPOLITYCE" UJAWNIA ZAPIS ROZMOWY TUSKA Z RODZINAMI SMOLEŃSKIMI


Interia.pl

„WPOLITYCE” UJAWNIA ZAPIS ROZMOWY TUSKA Z RODZINAMI SMOLEŃSKIMI

 

„WPOLITYCE” UJAWNIA ZAPIS ROZMOWY TUSKA Z RODZINAMI SMOLEŃSKIMI

KATASTROFA SMOLEŃSKA

Wczoraj, 5 kwietnia (16:55)

Odpowiedzialność polityczną przyjmuję na siebie; wszystkie decyzje, jakie w ciągu tych miesięcy zapadały, które podejmowała administracja państwowa, są za moją wiedzą, zgodą – zapewniał Donald Tusk 10 listopada 2010 r. na spotkaniu z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej.

Donald Tusk: Odpowiedzialność polityczną przyjmuję na siebie /Radek  Pietruszka /PAP

Donald Tusk: Odpowiedzialność polityczną przyjmuję na siebie /Radek Pietruszka /PAP

Portal wPolityce.pl dotarł do pełnego stenogramu z tego spotkania.

Na początku spotkania Tusk mówił: „Wiele wątków tej sprawy ma przecież charakter ściśle prawny. Czeka nas jeszcze wiele procedur także o charakterze karnym w przyszłości w związku z odpowiedzialnością za katastrofę etc. Że to spotkanie jest nie dla użytku publicznego tylko urzędowego rejestrowania i znaczy nie widzimy innej możliwości. Także zapis tego spotkania będzie oczywiście w pełni udokumentowany”.

„Odpowiedzialność polityczną, i nie robię tu łaski, przyjmuję oczywiście na siebie. Wszystkie decyzje, jakie w ciągu tych tygodni, miesięcy zapadały, które podejmowała administracja państwowa mi podległa, są za moją wiedzą, zgodą, i ja ponoszę za to pełną odpowiedzialność” – przytacza słowa Tuska wPolityce.pl.

„Nawet jeśli niektóre z tych decyzji, na przykład dotyczące sposobu prowadzenia badania i śledztwa, wynikają z procedur, z przepisów, albo czasami z braku przepisów, to ja oczywiście także za to biorę odpowiedzialność i ponoszę odpowiedzialność, niezależnie od tego, jakie to będzie dalej miało konsekwencje dla mnie i dla innych osób” – oświadczył ówczesny premier.

„I dlatego, i proszę nie szukać w tym żadnego podstępu, i oczywiście i prokuratura, i komisje, ale w tym przypadku prokuratura – i to polska prokuratura – będzie przecież szczegółowo badała także odpowiedzialność poszczególnych osób za każdą minutę, godzinę, za każdy sposób postępowania. I nikt z nas za granicę nie ucieknie” – mówił Tusk.

wPolityce przytacza też inne słowa Tuska: „Tak jak katastrofy mają z reguły kilka, a czasami kilkanaście przyczyn, tak i po stronie rosyjskiej jak i po stronie polskiej są pewnie ludzie i instytucje, które obawiają się pełnego wyjaśnienia prawdy, bo na końcu jest gdzieś odpowiedzialność karna”.

B. premier był pytany podczas spotkania o komunikat, jaki pojawił się 10 kwietnia 2010 r. na stronach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów po rozmowie polskiego premiera z Dmitrijem Miedwiediewem zapewniającym, że śledztwo ws. katastrofy będzie prowadzone wspólnie.

„Proszę traktować to sformułowanie – ja to tak też odbierałem – jako raczej deklarację dobrej woli, że nie będzie ze strony rosyjskiej – Miedwiediew chciał jakby zademonstrować…, że swoją empatię i gotowość do pełnej współpracy w tej kwestii” – mówił Tusk.

„Jeśli mnie państwo pytacie, szczerze odpowiem, czy ja w pierwszej minucie i pierwszej godzinie po katastrofie miałem w głowie ułożony cały harmonogram działań i wszystkie procedury, i umowy międzynarodowe – oczywiście, że nie” – podkreślił.

„I sytuacja w tych pierwszych godzinach, znaczy to co wiedzieliśmy – że musimy natychmiast podjąć – to po pierwsze jak najszybsza identyfikacja jakby sytuacji ustrojowo-państwowej. Wiedzieliśmy, kto zginął, ale nikt nie miał broszurki w ręku, jak działa państwo, jak działa każdy z nas w sytuacji, kiedy ginie lwia część elity politycznej, też w sensie administracyjnej. To nie jest tak, że każdy ma wydrukowane, albo gdzieś wisi na ścianie harmonogram postępowania wtedy, kiedy się dzieje tak straszna rzecz” – podkreślił.

Przedstawiciele rodzin ofiar katastrofy zadawali liczne pytania podczas spotkania.

Dariusz Fedorowicz, brat ś.p. Aleksandra Fedorowicza, tłumacza prezydenta Lecha Kaczyńskiego, pytał Tuska – co zrobił, aby śledztwo było równoprawnie prowadzone przez stronę polską i stronę rosyjską. Andrzej Melak chciał poznać datę, kiedy rząd Polski wystąpił pisemnie do Rosjan o zabezpieczenie wraku samolotu.

Izabella Januszko pytała o status lotu, zwracała uwagę, że wszyscy słyszeli, iż był to samolot wojskowy, załoga wojskowa, wystartowała z wojskowymi na pokładzie. „Natomiast słyszałam, że pojawiły się właśnie informacje, że był to status, że był to samolot rejs cywilny” – mówiła.

Piotr Walentynowicz chciał wiedzieć m.in. dlaczego polscy patomorfologowie nie uczestniczyli w sekcjach zwłok. Dariusz Fedorowicz pytał: „Dlaczego strona polska jeszcze w kwietniu nie wykorzystała niezmiernie istotnych dowodów”, jakimi były „ciała naszych drogich zmarłych, którymi strona polska w kwietniu dysponowała, ponieważ trumny ze zwłokami przybyły do kraju?”. 

PAP