Rozjechał ludzi na deptaku w Sopocie. Sąd pozwala mu wyjść ze szpitala


 

PolskieRadio.pl WiadomościInformacje

Rozjechał ludzi na deptaku w Sopocie. Sąd pozwala mu wyjść ze szpitala

ostatnia aktualizacja:06.04.2017 11:51

Michał L., który w 2014 r. wjechał autem na sopocki deptak raniąc 23 osoby, może leczyć się na wolności – zdecydował w czwartek Sąd Rejonowy w Sopocie. Mężczyzna, który cierpi na chorobę psychiczną, przebywał dotąd w szpitalu zamkniętym.

Mężczyzna ranił 23 osoby

Mężczyzna ranił 23 osoby Foto: TVN 24/x-news

35-letni dziś Michał L. trafił na przymusowe leczenie do szpitala psychiatrycznego w Starogardzie Gdańskim niedługo po wypadku, gdy biegli orzekli, że w momencie zdarzenia był niepoczytalny. Mężczyzna przebywał w lecznicy na podstawie kolejnych decyzji podejmowanych przez Sąd Rejonowy w Sopocie.

Ostatnie z takich postanowień zapadło w grudniu ub.r. Michał L. odwołał się od niego, a Sąd Okręgowy w Gdańsku w styczniu br. orzekł, że sopocki sąd powinien jeszcze raz zbadać sprawę.

Opinia psychiatrów

W czwartek na niejawnym posiedzeniu sopocki sąd przesłuchał biegłych psychiatrów, którzy w ostatnim czasie badali L. Jak poinformowała po posiedzeniu dziennikarzy prezes sądu Rejonowego w Sopocie Małgorzata Przybylska-Lewandowska, która orzekała w tej sprawie, sąd zdecydował o zastosowaniu wobec L. „wolnościowych środków zapobiegawczych”.

Sędzia odmówiła innych informacji o sprawie, w tym dotyczących rodzaju zastosowanych wolnościowych środków zapobiegawczych.

Pełnomocnik L. adwokat Jacek Potulski powiedział dziennikarzom, że jego klient może wyjść ze szpitala jeszcze w czwartek.

Rajd po „Monciaku”

19 lipca 2014 r. późnym wieczorem kierowana przez Michała L. szybko jadąca honda wjechała na sopocki deptak – ulicę Bohaterów Monte Cassino – a następnie na sopockie molo. Zanim samochód zatrzymał się, uderzając w napotkaną przeszkodę, poszkodowane zostały 23 osoby, z których jedna odniosła ciężkie obrażenia. Sprawca wypadku został zatrzymany na miejscu przez świadków zdarzenia i przekazany policji.

TVN24/x-news

Biegli psychiatrzy, którzy zbadali mężczyznę, orzekli, że w chwili wypadku L. miał „zupełnie wyłączoną poczytalność” i „całkowicie zniesioną zdolność rozumienia i pokierowania swoim postępowaniem”. Według psychiatrów jego niepoczytalność związana była z chorobą psychiczną, na którą cierpi.

W grudniu 2014 r. Sąd Rejonowy w Sopocie powołując się na tę opinię biegłych, umorzył postępowanie wobec mężczyzny – zgodnie z prawem osoba niepoczytalna w momencie popełnienia przestępstwa nie odpowiada za nie karnie – i skierował go na przymusowe leczenie. 

zi