Hipokryzja totalnej opozycji


Deficyt sektora finansów publicznych za 2016 r. był najniższy od 9 lat! Hipokryzja totalnej opozycji obnażona jak na dłoni!
wpis z dnia 3/04/2017

foto: niewygodne.info.pl

GUS opublikował wczoraj dane na temat deficytu sektora finansów publicznych za 2016 rok. Okazało się, że był on najniższy od 2007 roku i, pomimo funkcjonowania programu 500+, wyniósł 2,4 proc. PKB. Dla porównania – w 2015 r. deficyt wyniósł 2,6 proc. PKB, w 2014 r. – 3,5 proc., w 2013 r. – 4,1 proc., a w latach 2009 – 2010 oscylował blisko 8,0 proc. PKB! Cała narracja totalnej opozycji, która twierdziła, że 500+ zdemoluje finanse publiczne kraju, w jednej chwili zawaliła się jak domek z kart…

 


Totalna opozycja przez wiele miesięcy straszyła Polaków, że program 500+ zniszczy finanse publiczne naszego kraju. Przedstawiciele partii Grzegorza Schetyny i Ryszarda Petru, do spółki ze sponsorowanymi przez George’a Sorosa dziennikarzami, wieszczyli wielki wzrost deficytu w relacji do PKB już w 2016 roku. Co się okazało w rzeczywistości? – Zadaniem GUS deficyt sektora finansów publicznych za 2016 r. był najniższy od 9 lat i wyniósł jedynie 2,4 proc. PKB. Piszę „jedynie”, bowiem w pamięci mam jeszcze szalone lata 2009 – 2011, kiedy ekipa Donalda Tuska bez opamiętania demolowała finanse państwagenerując deficyty budżetowe sięgające 7-8 proc. PKB!

r e k l a m y


Poniżej prezentuję szczegółowe odczyty deficytu za lata 2008 – 2016 na podstawie oficjalnych danych z Ministerstwa Finansów / GUS. Widać jak na dłoni hipokryzję przedstawicieli Platformy Obywatelskiej, którzy strasząc wysokim deficytem, jaki rzekomo miał wystąpić w 2016 r., zupełnie zapomnieli o tym, jak ta wartość kształtowała się, kiedy sami rządzili krajem:

2008 r. – 3,7 proc. PKB
2009 r. – 7,5 proc. PKB
2010 r. – 7,8 proc. PKB
2011 r. – 5,1 proc. PKB
2012 r. – 3,9 proc. PKB
2013 r. – 4,1 proc. PKB
2014 r. – 3,5 proc. PKB
2015 r. – 2,6 proc. PKB
2016 r. – 2,4 proc. PKB

Źródło: GUS: deficyt sektora finansów publicznych w 2016 r. wyniósł 2,4 proc. PKB (Stooq.pl)

wpis z dnia 3/03/2017

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

Syria ostrzega uzbrojonego po zęby sąsiada


 

12:21 04 KWIECIEŃ 2017

 

Ambasador Syrii w Rosji Riyad Haddad

Syryjski dyplomata oskarża Izrael o wspieranie terrorystów

© Sputnik. Maksim Blinov

ŚWIAT

10:50 04.04.2017Krótki link

2226121

Damaszek uważa, że ​​Izrael wspiera ugrupowania terrorystyczne w Syrii, zamierza reagować na każdą agresję ze strony Izraela, powiedział RIA Novosti ambasador Syrii w Rosji Riyad Haddad.

„W tym czasie Izrael próbuje wspierać grupy terrorystyczne, które są na naszym terytorium. I jak tylko Izrael czuje, że grupy terrorystyczne słabną, natychmiast interweniuje, aby je wspierać. Dlatego będziemy reagować na wszelkie agresje ze strony Izraela, jak odpowiedzieliśmy ostatnim razem, zestrzeliwując jeden z samolotów i strzelając do drugiego. Będziemy robić to samo, jeśli powtórzy się taka sytuacja” — powiedział ambasador.

Premier Izraela Binjamin Netanjahu

© AP PHOTO/ DAN BALILTY, POOL

Izrael nadal będzie atakował cele w Syrii

Pod koniec marca izraelskie siły powietrzne zostały ostrzelane z ziemi po tym, jak zaatakowały cele na terytorium Syrii. Wtedy syryjska armia oświadczyła, że ​​żołnierzom artylerii przeciwlotniczej udało się zestrzelić jeden z samolotów biorących udział w nalocie. Izrael z kolei zaprzeczył i powiedział, że jeden z syryjskich pocisków został przechwycony przez system obrony przeciwrakietowej. Celem uderzenia, według nich, była kolumna z bronią dla bojowników libańskiego ruchu „Hezbollah”, którzy walczą po stronie prezydenta Baszara al-Asada.

Izraelski minister obrony Avigdor Lieberman obiecał, że również w przyszłości będzie zapobiegał dostawom broni dla „Hezbollah” i zagroził, że zniszczy syryjskie baterie przeciwlotnicze Syrii, jeśli te znów otworzą ogień do samolotów biorących udział w tym zadaniu.

Komentując to oświadczenie, prezydent Syrii Baszar al-Asad podkreślił, że ochrona granic kraju jest prawem i obowiązkiem Syryjczyków, a polityka jego państwa nie zależy od tego, z jakimi oświadczeniami występuje Ministerstwo Obrony Izraela.

Zarzucają Polsce "fałszowanie historii". Bo IPN… ujawnił katów z Auschwitz


niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

 

4 kwietnia 2017

 

Zarzucają Polsce „fałszowanie historii”. Bo IPN… ujawnił katów z Auschwitz

 

Dodano: 04.04.2017 [11:00]

Zarzucają Polsce "fałszowanie historii". Bo IPN... ujawnił katów z Auschwitz - niezalezna.pl

foto: ipn.gov.pl

„Polska pisze historię od nowa” – podaje centrowy hiszpański dziennik „El Pais”, który odnosi się do udostępnienia bazy danych esesmanów z Auschwitz. Gazeta ubolewa nad faktem podania nazwisk strażników z KL Auschwitz zwracając uwagę, że „prawie wszyscy to Niemcy”. Jako eksperta w tym temacie cytują… Jana Tomasza Grossa, który wielokrotnie opluwał Polaków, przekonując m.in., że w czasie II wojny światowej zamordowali więcej Żydów niż Niemcy.
Instytutu Pamięci Narodowej udostępnił pod koniec stycznia br. szeroką bazę danych zawierającą nazwiska załogi KL Auschwitz. To około 8,5 tys. esesmanów, którzy pełnili różne funkcje w czasie istnienia obozu i zarazem najpełniejszy taki spis w Polsce, zrealizowany w ramach śledztwa dotyczącego zbrodni popełnionych przez Niemców na terenie obozu koncentracyjnego, prowadzonego przez Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Krakowie.
W KL Auschwitz zginęło ok. miliona Żydów, 70-75 tys. Polaków, 21 tys. Cyganów oraz około 15 tys. jeńców sowieckich. Łącznie w czasie jego funkcjonowania zamordowano tu około 1,1 mln osób. Oddział Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie oraz Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu oficjalnie udostępniły bazy danych „Załoga SS KL Auschwitz”.
W spisie znajdą się szczegółowe dane personalne Niemców: data i miejsce urodzenia, wykształcenie, numer służbowy, dokładna data przybycia i opuszczenia Auschwitz oraz fotografie niektórych funkcjonariuszy SS. W poczet dokumentów zostały włączone akta wymiaru sprawiedliwości dotyczące sądzonych po wojnie esesmanów.
Hiszpański dziennik swój tekst zatytułował: „Polska pisze historię drugiej wojny światowej od nowa„. Redaktorzy martwią się, że prawie wszyscy strażnicy z KL Auschwitz to… Niemcy. Dodają, że „wzbudza to wątpliwości historyków”. Warto więc przyjrzeć się, na jakie autorytety powołuje się gazeta.
Jednym z nich jest kontrowersyjny kanadyjski historyk Jan Grabowski. „El Pais” opisuje go jako Polaka wypędzonego z Polski i ocaleńca z Holokaustu.
Grabowski znany jest z przypisywania Polakom współwiny za niemieckie zbrodnie” – podaje dorzeczy.pl.
Kolejnymi historykami, na których powołuje się gazeta, są Efraim Zuroff z jerozolimskiego Centrum Szymona Wiesenthala oraz Jan Tomasz Gross – opisywany jako „wielki pionier badań nad polskim antysemityzmem”. Gross rzekomo ma być ofiarą polskiej nagonki.
Warto przypomnieć, że człowiek, którego centrowy hiszpański dziennik opisuje jako „pioniera badań nad antysemityzmem” i który mieni się historykiem, wielokrotnie atakował Polaków, twierdząc m.in., że w czasie II wojny światowej nie zdecydowali się oni na pomoc Żydom i byli tak naprawdę „beneficjentami” Zagłady. Twierdził on również, że Armia Krajowa nie przeszkadzała Niemcom w eksterminacji Żydów. Nie ograniczał się zresztą do Polaków, opluwając narody Europy Środkowej.
I słowa tego właśnie Grossa cytuje „El Pais”.

Polacy podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemcy

– można wyczytać w hiszpańskim dzienniku. Jego opinia została potraktowana jako stwierdzenie eksperta. Przytoczono ją bez żadnego komentarza.
Swoje trzy grosze  dokłada Jan Grabowski wpisując się w tezę przedstawianą przez gazetę, jakoby „ultrakonserwatywny” rząd Prawa i Sprawiedliwości stwarzał problemy prawne historykom, którzy uważają, że „obywatele polscy popełniali nieludzkie czyny względem Żydów” i chcą to wykazać.

Autor: mg

Źródło: niezalezna.pl, dorzeczy.pl

 

DZIAŁ: POLSKA, ŚWIAT

Zainteresowali się OLT Express przed jej upadkiem czyli przewidująca przenikliwość


Znalezione obrazy dla zapytania Adamowicz ciągnący samolot OLT Express

 

 

 

wPolityce.pl

 

POLITYKA

Świadek komisji ds. Amber Gold ujawnia kolejny skandal: ABW zainteresowała się OLT Express na moment przed upadłością tej firmy lotniczej

opublikowano: godzinę temu · aktualizacja: 17 minut temu

autor: fot.PAP autor: fot.PAP

 

Rozpoczął się ważny, lotniczy wątek przesłuchań przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Przed komisją stanęła Anna Kolmas, b. zastępca dyrektor Departamentu Rynku Transportu Lotniczego Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Ujawniła ona, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zainteresowała się spółką OLTExpress, czyli spółką lotnicza przejętą przez Amber Gold dopiero w czerwcu 2012 roku, na miesiąc przed upadkiem spółki!

 

Mimo, że ABW miała już niemal pełną wiedzę o przekrętach Marcina P., dopiero w czerwcu 2012 r. jej agenci spotkali się z przedstawicielami Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Ktoś z ABW przyszedł do nas w czerwcu 2012 i pytał o kompetencję prezesa w sprawie nadzoru nad przewoźnikiem.

– zeznała Anna Kolmas, b. zastępca dyrektor Departamentu Rynku Transportu Lotniczego Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Jaki był efekt tego spotkania? Okazało się, że żaden.

Jedyną informacją zwrotną była ta, że jeśli będziemy mieć wątpliwości co do OLT, to będziemy się kontaktować.

– mówiła Anna Kolmnas.

Głośno o sytuacji spółki Amber Gold zrobiło się w lipcu 2012 r., kiedy linie OLTExpress zaczęły mieć kłopoty finansowe – zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika, a następnie spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w linie lotnicze. Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. W połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosiła spółka Amber Gold.

Z materiału zebranego do tej pory przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi – która prowadzi śledztwo mające ustalić, gdzie trafiły pieniądze wyprowadzone z Amber Gold – wynika m.in., że od 15 grudnia 2011 r. do 30 sierpnia 2012 r. na rzecz OLT Express przelano z kont Amber Gold 5 mln 800 tys. dolarów i 43 mln 600 tys. zł. Jak ustalono, mimo tego OLT Express nie realizowała swoich zobowiązań finansowych wynikających choćby z konieczności uregulowania rat leasingowych za samoloty.

WB/PAP

Zdjęcie Amber Gold pod lupą komisji śledczej

autor: Amber Gold pod lupą komisji śledczej

Relacjonujemy przebieg komisji śledczej ds. Amber Gold. Informacje, relacje, przesłuchania, wywiady.

“Stepan Bandera Bohater Ukrainy i flaga UPA to nasza cząstka duszy i serca!!” I wszystko już jest jasne


 

źr. Doba

Straż Graniczna zmusiła mera Czortkowa do zdjęcia banderowskiej flagi w samochodzie

Dodane przez Lipinski
Opublikowano: Poniedziałek, 03 kwietnia 2017 o godz. 12:12:26

Tak wynika z doniesień lokalnych ukraińskich mediów powołujących się na skargę urzędnika na portalu społecznościowym. Do zdarzenia miało dojść na przejściu granicznym w Krakowcu.

 

Polska Straż Graniczna na przejściu granicznym w Krakowcu zmusiła mera Czortkowa do zdjęcia czerwono-czarnego proporczyka z szyby samochodu – poinformowały tarnopolskie portale Doba i 0352.ua powołując się na wpis urzędnika na Facebooku.

Według mediów przewodniczący rady miejskiej Czortkowa Wołodymyr Szmatko miał napisać:

Zrobiło mi się bardzo nieprzyjemnie!!!!! Dopiero co, przy przekraczaniu ukraińsko-polskiej granicy w Krakowcu pracownik polskiej Straży Granicznej agresywnie „poprosił” o zdjęcie z okna auta „banderowskiej flagi”!!!! Dziesięć razy zapytałem dlaczego???? Odpowiedź: „Ukraińscy nacjonaliści – to źle!!! Wniosek: Dziękuję Panu Bogu, że jestem UKRAIŃSKIM NACJONALISTĄ!!! Ale flagę przyczepiłem znowu, i nigdy i nigdzie jej nie zdejmę.

PS. Nie rozumiem takiej przyjaźni między UKRAIŃCAMI i Polakami!

Bardzo ciężko na duszy……… Ale Stepan Bandera Bohater Ukrainy i flaga UPA to nasza cząstka duszy i serca!!

W chwili obecnej opisywany wpis nie jest dostępny na profilu Wołodymyra Szmatki.

CZYTAJ TAKŻE: Banderowska flaga w samochodzie. Policja i Prokuratura: to tylko „publiczne ujawnienie własnego poglądu”

Doba / 0352.ua / kresy.pl

Gwałciciel nadal ścigany w USA


logo Polonia Christiana

DZISIAJ JEST

WTOREK 04 KWIETNIA

 

Polański nadal ścigany w USA. Sąd Najwyższy odrzucił jego prośbę o zakończenie sprawy

Data publikacji: 2017-04-04 08:00

Data aktualizacji: 2017-04-04 08:40:00

Polański nadal ścigany w USA. Sąd Najwyższy odrzucił jego prośbę o zakończenie sprawy

fot. Mustafa Yalcin/Scanpix/FORUM

Sąd Najwyższy w Kalifornii odrzucił prośbę Romana Polańskiego o zakończenie sprawy z 1977 roku dotyczącej gwałtu na nieletniej. Decyzja ta oznacza, że polskiemu reżyserowi po przybyciu do USA grozi aresztowanie i proces.

Roman Polański jest oskarżony o podanie w 1977 roku 13-letniej wówczas Samancie Gailey (obecnie Geimer) środków usypiających i alkoholu, a następnie zgwałcenie jej w domu aktora Jacka Nicholsona.

Zajmujący się sprawą sędzia Scott M. Gordon oznajmił, że Polański nie może ubiegać się o zakończenie sprawy, ponieważ od 40 lat ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości. Nie sprecyzował jednak, jakie podjęto by kroki prawne, gdyby reżyser pojawił się w USA.

Podczas procesu sądowego sprzed niemal 40 lat Polański poszedł na układ z prokuratorem, w ramach którego przyznał się do gwałtu na nieletniej, za co miały zostać zdjęte z niego inne zarzuty. Po spędzeniu w areszcie 42 dni został wypuszczony na wolność. W 1978 roku przed zakończeniem postępowania wyjechał z USA w obawie, „że sędzia nie dotrzyma warunków ugody”.

Od tamtego czasu polski reżyser podejmował wiele prób mających na celu zakończenie procesu. Wszystkie skończyły się niepowodzeniami.

Harland Braun, adwokat Polańskiego przekonywał Sąd Najwyższy w Kalifornii, że jego klient „odcierpiał już swoją karę”. W wydanym oświadczeniu podkreślał, że sędzia Gordon nie zabrał głosu w, jego zdaniem, najważniejszej kwestii – błędów popełnionych na różnych etapach postępowania przeciwko Polańskiemu.

Samanta Geimer również wystąpiła do sądu o umorzenie sprawy gwałtu na niej. Mówiła wówczas, że chce „zaoszczędzić dalszych cierpień sobie i swojej rodzinie”. Amerykanka kilkakrotnie przyznawała również, że wybaczyła Polańskiemu, za to co zrobił 40 lat temu.

Źródło: rp.pl

TK

Read more: http://www.pch24.pl/polanski-nadal-scigany-w-usa–sad-najwyzszy-odrzucil-jego-prosbe-o-zakonczenie-sprawy,50659,i.html#ixzz4dH0GQWhB

Julia Samojłowa w sercach przyzwoitych ludzi już wygrała Eurowizję


Znalezione obrazy dla zapytania Julia Samojłowa

 

 

Obiektywnie? Subiektywnie? O polityce, państwie, gospodarce… w poszukiwaniu paradygmatu rozwoju. Zawsze mamy rację!

 

  • Julia Samojłowa – winna bycia Rosjanką?

Julia Samojłowa – winna bycia Rosjanką?
Written by krakauer, 2 kwietnia 2017, 15 komentarzy

 Julia Samojłowa nie zostanie dopuszczona do konkursu Eurowizji w Kijowie, ukraińskie władze zdecydowały się na ograniczenie jej prawa do występu. Pani Samojłowa była na Krymie, a dzisiaj na Ukrainie to przestępstwo. W ten sposób rzekomo wyraża się politycznie, a to się organizatorom nie podoba.

Ta sytuacja jest absolutnym skandalem. Jest czymś niesamowitym, że cenzoruje się artystkę, ze względu na jej przynależność państwową, to zaprzeczenie samej istoty Eurowizji, która w tej edycji promuje różnorodność. Jest to parszywe i ohydne uderzenie we wszystko to, co jest dobre, sprawiedliwe i stanowi o humanizmie w uniwersalnym odniesieniu. Ukraińcy pobłądzili, wielki wstyd i hańba.

Pani Julia Samojłowa to bardzo utalentowana artystka, która została zauważona w jednym z popularnych programów służących do wyszukiwania młodych talentów muzycznych. Na jej zdolności wokalne zwróciła uwagę sama pani Ałla Pugaczowa – czy w ogóle można sobie wyobrazić lepszą rekomendację? Młoda i wybitna wokalistka, miała zaśpiewać utwór „Flame is Burning”, dodajmy – po angielsku, zgodnie z zasadami Eurowizji. Jednak i to okazało się zbyt wiele dla organizatorów, skala nienawiści z jaką zaatakowano tą młodą utalentowaną osobę jest porażająca.

W ogóle sama idea, żeby piosenkarkę i jej wystąpienie publiczne na ogólnoeuropejskim konkursie, oskarżać o konotacje polityczne jest po prostu poroniona i wywodzi się wprost z ukraińskiego nacjonalizmu i chorobliwej rusofobii. Niektórzy ukraińscy artyści, politycy i inni liderzy opinii nazwali panią Samojłową – żołnierzem Putina lub kimś podobnym, w kontekście rzekomej wojny informacyjnej. Jest to naprawdę coś niesamowitego.

Jak Rosjanie wysyłają pomoc humanitarną do Donbasu, to są oskarżani o to, że wysyłają tam broń i wywożą wyposażenie zakładów przemysłowych. Jeżeli chcą dać szansę na prezentowanie swojego kraju – pięknej młodej kobiecie, to nazywa się to wojną propagandową. W tym kontekście o rozmiarze ukraińskiej podłości świadczy fakt, że mówimy o osobie o ograniczonej zdolności do samodzielnego poruszania się, pani Samojłowa porusza się od dziecka na wózku inwalidzkim. Parszywe i chamskie „żarty” w ukraińskich mediach społecznościowych, że to Putin kazał złamać jej kręgosłup i posadzić na wózku, żeby wzbudzała litość i lepiej reprezentowała kraj – to coś więcej niż obelgi. To dowód na dehumanizację ludzi, którzy to artykułują i się z tego śmieją. Nie da się tego w ogóle nawet skrytykować, to poziom zasługujący na anihilację ze sfery publicznej.

Jakoś nikt się nie ośmielił krytykować, jak w jednej z edycji konkursów Austria wystawiła osobę z brodą, której tożsamość płciowa jest trudna do jednoznacznej identyfikacji. Jeżeli jednak Rosjanie, dając dowód swojej wielkiej szlachetności, umiłowaniu piękna i szacunku dla profesjonalizmu – chcieli dać szansę wspaniałej dziewczynie, która przez całe życie zmagając się z niepełnosprawnością – pokazała swój talent, to mówi się o propagandzie i polityce. Co więcej, obraża się niewinną osobę w sposób tak parszywy i ohydny, że to nie ma niczego wspólnego z deklarowaną różnorodnością, tolerancją dla mniejszości i szacunkiem dla cudzego talentu.

Niestety na Zachodzie nie jesteśmy w stanie wychwycić delikatności kontekstu tych zdarzeń, ponieważ jest on bardzo perfidnie przemilczany przez media, w których elity milczą. Władze Ukrainy negują rosyjskość, język rosyjski i rosyjską kulturę z wszelkich przejawów życia publicznego, a nawet ze sfery prywatnej. Dzieje się to wbrew woli dużej części społeczeństwa, dla którego ukraińska tożsamość narodowa, jest tożsamością rosyjską. Ponieważ jak wiadomo Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy, to jeden Naród, którego podzielnie było jednym z największych nieszczęść od końca II Wojny Światowej. Negowanie ukraińskiej rosyjskości odbywa się na chyba już wszystkich możliwych płaszczyznach. W tych warunkach występ przyciągającej uwagę, wybitnej wokalistki, to byłby poważny cios w modę na ukrainizację wszystkiego. W wymiarze symbolicznym jest to nic innego, jak gdyby ręka trzymając nóż, sama chciała się odciąć od ciała matki.

W praktyce mamy do czynienia z wojną kulturową, w której pani Julia Samojłowa jest kolejną ofiarą ukraińskiego faszyzującego szowinizmu. W ten sposób, ci wszyscy wrogowie prawdy, talentu i piękna, którzy obawiają się osoby z niepełnosprawnością, śpiewającej z wózka potwierdzają starą prawdę. Doskonale znaną w ZSRR od czasów Obronnej Operacji Moskiewskiej (Московская Oборонительная Oперация), jest ona zaprawdę zawsze prawdziwa – naziści to tchórze. PRAWDZIWI BOHATEROWIE ZAWSZE PRZYCHODZĄ Z PÓŁNOCNEGO WSCHODU. Jeżeli Ukraińcy boją się drobnej niepełnosprawnej Rosjanki na wózku, to o co chodzi w ich poczuciu siły? Boją się niepełnosprawnej Kobiety?

Sprawa jest naprawdę przykra. Trzeba pamiętać, że nie wszyscy mieszkańcy Ukrainy są w tak negatywny sposób nastawieni do młodych utalentowanych Kobiet na wózkach, jak się okazuje – winnych bycia Rosjanką?

Wyładowanie nacjonalistycznego triumfu na drobnej niepełnosprawnej Kobiecie pokazuje prawdziwą twarz reżimu z Kijowa! Wielki wstyd i hańba! Jeszcze większy wstyd i hańba – dla tych wszystkich mediów, które kłamią na temat pani Julii Samojłowej. Nie jest dzisiaj łatwo być Rosjanką!

Pani Julia Samojłowa już wygrała Eurowizję, już wygrała w naszych sercach – niewinna młoda Kobieta symbolizuje wszystko co dobre, piękne i sprawiedliwe. Swoją ciężką pracą i walką z ograniczeniami zasłużyła na poznanie jej talentu. Na pewno ma przed sobą wspaniałą karierę.

Znalezione obrazy dla zapytania Tryzub

Polska leczy samostijnych gierojów


Wschodnik : Portal Informacyjny Aktualności z Ukrainy

Czas w Kijowie: 12:33 • 04/04/17

 

poniedziałek, 03 kwiecień 2017 08:29

Polska podjęła się leczenia żołnierzy ATO w królewskim kurorcie

Polska podjęła się leczenia żołnierzy ATO w królewskim kurorcie

Żołnierze będą rehabilitowani za darmo.

W Polsce w najstarszym kurorcie w kraju, Lądku-Zdroju, będą rehabilitowani ranni żołnierze ze strefy ATO. Woda lecznicza z sanatoriów powinna pomóc Ukraińcom w szybszym wyleczeniu ran, przekazuje kanał TSN.
Baseny radonowe, woda lecznicza i masaże powinny przyspieszyć leczenie 30 ukraińskich żołnierzy z Krzywego Rogu. Wśród nich znajduje się pięćdziesięciosiedmioletni ochotnik Serhij Razdobrejew z 93 brygady, który bronił miejscowości Pisky i z powodu stałych obciążeń nerwowych przeszedł zawał serca. W rehabilitacji po zawale powinno pomóc jedno z najstarszych uzdrowisk w Polsce. „Powiedziano nam, że w tych wannach leczyli się królowie, a teraz my. Kiedyś rycerze reperowali tutaj swoje zdrowie, teraz my jesteśmy rycerzami, w pewnym sensie”, – powiedział pomocnik operatora granatnika z 17 brygady Tarieł Hapryndaszwili.
Obecnie grupa, która leczy się za darmo, jest dla Polaków piątą z kolei. „Byliśmy poruszeni kadrami z Majdanu, które były emitowane przez polską telewizję, i zaproponowaliśmy miastu danie możliwości rehabilitowania się tam najpierw uczestnikom Majdanu, a następnie żołnierzom. Faktycznie, nic na tym nie zarabiamy, jedynie pokrywamy koszty. Woda tutaj przyspiesza regenerację tkanek kostnych i skóry na przykład po operacji, a także sama rehabilitacja odbywa się szybciej”, – wyjaśnił dyrektor sanatorium Lądek-Długopole Zbigniew Piotrowicz.
Razdobrejew już w pierwszych dniach leczenia poczuł przypływ sił i zaczął rwać się do walki. „Chciałbym do wojska, tam jest łatwiej, tam nie ma biurokratów”, – przyznał operator systemów przeciwlotniczych. Korzystając z okazji żołnierze uważnie przyglądają się Europie, którą chcą stworzyć na Ukrainie. „Jest bardzo czysto, są małe samochody, nie ma śmieci. Trzeba zrobić taką Ukrainę”, – podzielił się wrażeniami żołnierz „Prawego Sektora” Bohdan Ryżykow.

“Z tej konferencji niczego nowego się nie dowiedzieliśmy”


 

WP Wiadomości  

 

KATARZYNA BOGDAŃSKA

3h temu

Ostre słowa o katastrofie smoleńskiej w programie #dzieńdobryWP

– Katastrofa smoleńska jest wynikiem wojny między PO a PiS – powiedział Marek Jakubiak w programie #dzieńdobryWP.

 

Ostre słowa o katastrofie smoleńskiej w programie #dzieńdobryWP

(WP.PL)

– Trudno uciec od oceny politycznej. Nie przez przypadek prokuratura na tydzień przed kolejną rocznicą robi konferencję. Z tej konferencji niczego nowego się nie dowiedzieliśmy. To był wyraz bezsilności wobec celu, jaki został im postawiony. Mają udowodnić, że był zamach. Nie da się tego udowodnić. Widać, że prokuratorzy uciekają przed rewelacjami Macierewicza. Z drugiej strony muszą coś zrobić, bo takie zadanie postawiło im PiS – mówił w programie #dzieńdobryWP Marcin Kierwiński. Skomentował w ten sposób nowy zarzut wobec dwóch rosyjskich kontrolerów w Smoleńsku.

Ostre słowa o katastrofie smoleńskiej w programie #dzieńdobryWP

 

wp

– Dla określenia przyczyn katastrofy nie są potrzebne ekshumacje – dodał. Powiedział także, że Macierewicz w sposób cyniczny wykorzystuje tę katastrofę.

Marek Jakubiak powiedział, że przyczyną katastrofy była wojna między PO a PiS. – W wyniku tych starć doszło do partactwa. Wszędzie po drodze wychodziła taka nonszalancja urzędnicza. U Rosjan bezpieczeństwo jest inaczej definiowane jak u nas. Stosunek do życia i śmierci jest zupełnie inaczej definiowany. To, jak ci kontrolerzy podeszli do tego (…) ja to potwierdzam, Rosjanie są bardzo nonszalanckim narodem, gdzie „ruski bardak” jest słowem powszechnym, wszystko na druty. Kontrolerzy powinni zamknąć pas. Ale skierowanie swoich złych emocji na Rosjan (…) Będzie dalej szarpanina – mówił Jakubiak.

Obserwuj

Telewizja WP @TelewizjaWP

.@MKierwinski w #DzieńDobryWP: „Widzę, że prokuratorzy uciekają od tego, co mówi @Macierewicz_A. ”

09:04 – 4 Apr 2017

  • podanych dalej

  • polubień

  • Kierwiński skomentował także pomysł wiecu poparcia dla Donalda Tuska 10 kwietnia. – Ten dzień powinno się spędzić w zadumie, wspominając ofiary katastrofy smoleńskiej – dodał. – Brak wyobraźni i szacunku dla innych. Wojna pomiędzy ludźmi, którzy chcą się dorwać do koryta – powiedział na temat wiecu z kolei Marek Jakubiak.

     

    Prokuratura w Warszawie sformułowała zarzut umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym wobec dwóch rosyjskich kontrolerów w Smoleńsku. Na konferencji nie padły żadne nowe informacje ws. ewentualnych wybuchów czy znalezienia śladów materiałów wybuchowych, ale według prokuratury te wątki wciąż są otwarte.

    Zarzuty wobec rosyjskich kontrolerów

    Dowody pozwoliły sformułować nowe zarzuty wobec rosyjskich kontrolerów lotów ze Smoleńska, a także wobec trzeciej osoby, która znajdowała się wówczas w wieży na lotnisku – powiedział na konferencji prasowej zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek. Śledczy tuż przed 7. rocznicą katastrofy smoleńskiej przedstawili stan postępowania ws. tragedii. W konferencji uczestniczyli też prokuratorzy Marek Kuczyński i Krzysztof Schwartz z Prokuratury Krajowej. Opozycja uznała, że śledczy nie przedstawili przełomowych informacji, dowodów i faktów.

    Nowe zarzuty dla rosyjskich kontrolerów Pawła P. i Wiktora R. dotyczą przestępstwa umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym, którego konsekwencją była śmierć wielu osób. Wcześniej postanowienia wobec Rosjan dotyczyły umyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy oraz nieumyślnego sprowadzenia katastrofy, a chodziło o wprowadzenie załogi Tu-154M w błąd i niezamknięcie lotniska w Smoleńsku.

    Adoptowała pszczołę


     

    MAGDALENA DROZDEK

    1h temu

    Dla jednych superbohaterka, dla wielu potwór. Natalia Przybysz znów na celowniku hejterów

    – To ta pani, co zarżnęła własne dziecko, bo mieszkanie było za ciasne? – zastanawia się na Twitterze Cezary Gmyz. Komentarze pod wpisem równie przerażające. Natalia Przybysz, której przyznano właśnie tytuł Superbohaterki Wysokich Obcasów, pewnie jeszcze długo będzie musiała czytać o sobie takie opinie.

     

     

    Dla jednych superbohaterka, dla wielu potwór. Natalia Przybysz znów na celowniku hejterów

    (AKPA)

    – Odważyła się na wyznanie, którym zaryzykowała swoją karierę, codzienny spokój, bezpieczeństwo. Odsłoniła przed nami swoje człowieczeństwo. To nie było tłumaczenie się, to było świadectwo. Świadectwo bycia kobietą w Polsce – tu i teraz. Natalia opowiedziała o odpowiedzialności i wzięła odpowiedzialność za swoje słowa. Walczy nie za siebie, ale za te kobiety, które nie mają pozycji, żeby sobie na walkę pozwolić. To gest kobiecej solidarności – w poprzek klas społecznych, w imię troski. Pokazała, że pozycji gwiazdy w Polsce można użyć nie tylko po to, aby dawać rozrywkę, ale także po to, aby realnie wpływać na świat – czytamy w uzasadnieniu magazynu.

    Jak przyznają dziennikarki „Wysokich Obcasów”, to nie nagroda za aborcyjny coming out, a za odwagę szczerego wyznania. Przybysz powiedziała to, do czego pewnie żadna inna artystka/celebrytka/kobieta z pierwszych stron gazet w Polsce by się nie przyznała. – Superbohaterka złamała to, co Andrzej Leder nazywa zmową wyrzeczenia. Ta chęć jest niezależna od światopoglądu, ale zależna od patriarchatu, który wmawia kobietom, że nie mogą dbać o swoje szczęście. Złamała też zmowę obłudy – piszą autorzy plebiscytu.

     

     

    Nie trzeba było długo czekać, by w sieci na nowo rozgorzała dyskusja na temat tego, jaką okrutną kobietą jest wokalistka. Wystarczy przejrzeć tylko kilka pierwszych komentarzy w mediach społecznościowych.

    Obserwuj

    Cezary „Trotyl” Gmyz

    @cezarygmyz

    To ta pani co zarżnęła własne dziecko bo mieszkanie było za ciasne? https://twitter.com/_zboral/status/849124767500251136 …

    07:16 – 4 Apr 2017

  • 5656 podanych dalej

  • 135135 polubień

  • – Szkoda, że matka tej baby nie rodziła jej nad szambem, byłoby po sprawie – pisze jeden z użytkowników. – A nie mogłaby teraz tego zrobić – odpowiada mu inny.

    • Usunęła dziecko, adoptowała pszczołę. Jak wiadomo artyści mają problemy z logicznym myśleniem. Gorsze jest to, że budują trendy dla społeczeństwa – czytamy dalej.

     

    Wyznanie wokalistki wywołało wiele kontrowersji. Zbiegło się z falą protestów kobiet przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Argumenty przedstawione przez Przybysz (szczególnie wątek o za małym mieszkaniu) zdaniem wielu uderzały w to, o co walczyły kobiety – o racjonalne spojrzenie na problem przerywania ciąż. Jednak dla wielu osób wyznanie Przybysz oznaczało złamanie tabu, które w społeczeństwie panuje od lat. Przypomnijmy, artystka w ubiegłym roku przyznała, że dokonała aborcji w jednej z klinik na Słowacji. – Wszystko trwało pięć minut. I nagle przychodzi taki wielki oddech. Największy wydech świata. (…) Pięć minut i masz z powrotem swoje życie – to właśnie te słowa wokalistki wywołały najwięcej kontrowersji.

    „Aborcyjny” coming out Natalii Przybysz urósł do rangi najważniejszego wydarzenia w kraju. Piosenkarka musiała jednak liczyć się z tym, że zaleje ją fala nienawiści ze strony czytelników. I gdy jedni nazywają jej wyznanie „abort-lansem”, inni przyznają, że nikt nie ma prawa wskazywać jej, w jaki sposób powinna opowiadać o tym, jak przerwała swoją ciążę.

    • Całe to tłumaczenie jest słabe. Po co? Po co przyprowadzać na ten świat niechciane dzieci? Nie chcę się z tego tłumaczyć, ale chcę o tym opowiedzieć, bo nikt o tym nie mówi. I ta samotność jest straszna. Czułam się, jakbym była jedyną kobietą w Polsce, która kiedykolwiek to zrobiła – ja i te trzy dziewczyny, które siedziały ze mną w busie jadącym na Słowację. (…) Żyjemy w rzeczywistości, w której wszyscy udają, że to się nie dzieje. Każda kobieta jest z tym sama. To złe uczucie – opowiada na łamach tego samego wywiadu w „WO”.

    Odbieranie Anglii hiszpańskiego Gibraltaru


     

    WP Wiadomości  

     

    TOMASZ ORSZULAK

    wczoraj (18:20)

    Afera ws. Gibraltaru. Picardo zaatakował Tuska: zachowuje się jak rogacz, który odreagowuje na dzieciach

    – Pan Tusk, który ma w zwyczaju stosowanie analogii (wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej – przyp. red.) do rozwodu i pozwu rozwodowego, zachowuje się jak zdradzany mąż, rogacz, który odgrywa się na dzieciach – powiedział szef rządu Gibraltaru Fabian Picardo. Ocenił, że szef Rady Europejskiej, oferując Hiszpanii możliwość weta ws. objęcia Gibraltaru po Brexicie umowami handlowymi na linii Bruksela-Londyn, pomaga Hiszpanii w jej działaniu „prześladowcy”.

     

    Szef rządu Gibraltaru Fabian Picardo

    Szef rządu Gibraltaru Fabian Picardo (PAP/EPA, Fot: PAP/EPA)

    Burza ws. Gibraltaru wybuchła po słowach Donalda Tuska. Powiedział, że po Brexicie „żadna umowa między Wspólnotą a Wielką Brytanią nie może być stosowana na terytorium Gibraltaru bez porozumienia Zjednoczonego Królestwa z Królestwem Hiszpanii”.

    Szef rządu Gibraltaru Fabian Picardo nie wytrzymał i ostro skrytykował Tuska oraz Hiszpanię.

    wp

    Picardo: nie będziemy kartą przetargową i nie będziemy ofiarą Brexitu

    Zdaniem Picardo, Hiszpania usiłowała prześladować Gibraltar, a Unia Europejska na to pozwalała. Zapewnił, że Gibraltar nie pozwoli na to, by stał się kartą przetargową w negocjacjach ws. wyjścia Zjednoczonego Królestwa ze Wspólnoty.

    Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Fabian Picardo @FabianPicardo

    Just spoken at length with very supportive @theresa_may to continue our joint effort to deliver a #Brexit that works for all UK & Gibraltar

    17:07 – 2 Apr 2017

  • 297297 podanych dalej

  • 540540 polubień

  • – Nie będziemy kartą przetargową i nie będziemy ofiarą Brexitu, tak jak nie jesteśmy Brexitu sprawcami: zagłosowaliśmy za pozostaniem w Unii Europejskiej, więc odgrywanie się za to na nas jest zezwalaniem Hiszpanii na zachowywanie się jak prześladowca – mówił Picardo.

    Jego zdaniem Bruksela powinna usunąć z wytycznych w sprawie Brexitu zapis o Gibraltarze, którego prawie 96 proc. mieszkańców w referendum z czerwca 2016 roku opowiedziało się za pozostaniem w Unii. – Usunięcie zapisów dotyczących Gibraltaru byłoby wyrazem dobrej wiary i dobrej woli – ocenił.

    Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Fabian Picardo @FabianPicardo

    From every angle, Gibraltar is undoubtedly beautiful. It’s good to be back home!

    22:08 – 2 Apr 2017

  • 207207 podanych dalej

  • 599599 polubień

  • Wcześniej Picardo mówił o „przewidywalnych machinacjach Hiszpanii”, która „stara się zmanipulować Radę Europejską, aby zrealizować swoje własne, małostkowe interesy polityczne”, a propozycję UE nazwał „dyskryminującą”.

    Spór o przyszłości Gibraltaru. O co w tym chodzi?

     

    Gibraltar został zajęty przez Wielką Brytanię w trakcie wojny o sukcesję hiszpańską w 1704 roku i został formalnie przekazany pod zarząd Londynu na mocy traktatu pokojowego z Utrechtu z 1713 roku, stając się oficjalnie brytyjską kolonią w 1830 roku. Jego mieszkańcy dwukrotnie odrzucili w referendach z 1967 i 2002 roku możliwość przejścia terytorium pod hiszpańską jurysdykcję.

    Polub WP Wiadomości

    Polska jadąca na długu


     

    Przełącz na rozrywkę

    Przełącz na Dziennik

     

    Morawiecki w USA: Nie chcemy znów płacić 40 mld zł rocznie z budżetu na obsługę długu

    04.04.2017, 06:43 | Aktualizacja: 04.04.2017, 06:45

     

    Mateusz Morawiecki

    Mateusz Morawiecki / PAP/EPA / SHAWN THEW

    Przy utrzymaniu się obecnego trendu w 2018 r. nastąpi wzrost kosztów obsługi długu o około miliard złotych, w 2019 r. o pół miliarda, w 2020 r. o kolejne pół miliarda – mówił w Waszyngtonie wicepremier Mateusz Morawiecki, pytany o wpływ na Polskę podwyżek stóp procentowych w USA.

    Podczas briefingu prasowego w poniedziałek wieczorem wicepremier, ministerfinansów i rozwoju podsumował swoje poniedziałkowe rozmowy w Waszyngtonie. Morawiecki rozmawiał z doradcą prezydenta Donalda Trumpa do spraw międzynarodowej polityki gospodarczej i głównym negocjatorem USA w G7 i G20 Kennethem I. Justerem a także z szefową Systemu Rezerwy Federalnej (Fed) Janet Yellen oraz dyrektor zarządzającą Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) Christine Lagarde i jej zastępcą Davidem Liptonem.

     

    – W MFW rozmawialiśmy o programach rozwojowych, elastycznej linii kredytowej i w ogóle o sytuacji w Polsce. MFW jest bardzo ważną instytucją z punktu widzenia wsparcia trochę rozchwianej sytuacji w strefie euro, w szczególności mam na myśli Grecję – powiedział wicepremier polskim dziennikarzom. Spotkanie z Janet Yellen – poinformował – dotyczyło krystalizowania się amerykańskiej polityki monetarnej, gospodarczej oraz handlowej.

    Czytaj więcej

    Ekonomiści o wizycie Morawieckiego w USA: Ważna z punktu widzenia wymiany handlowej

    – Jeśli chodzi o politykę monetarną usłyszałem wiele ciekawych rzeczy – propozycji, które Federal Open Market Committee (Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku; FOMC), rozważa na najbliższe dwa lat, co jest niezwykle ważne dla nas, ponieważ mamy bardzo dużą korelację pomiędzy ceną naszych 10-letnich obligacji a ceną 10-letnich obligacji amerykańskich – powiedział Morawiecki. Jak dodał, dla obsługi polskiego długu, czy emisji nowych transz długu, jest to bardzo ważne.

    Zaznaczył, że podczas rozmów wskazywał, że Polska stara się dywersyfikować portfel inwestorów o inwestycje w Chinach, tzw. panda bonds, czy o inwestycje, które mają wesprzeć transformację gospodarki w kierunku niskoemisyjnej, tzw. green bonds.

    Morawiecki był pytany, jak spodziewane podwyżki stóp procentowych w USA wpłyną na koszt obsługi polskiego długu i na kurs złotego. – Ma to wpływ bardzo mocny i bardzo bezpośredni. Ta korelacja sięga nieco poniżej 70 proc. Mamy do czynienia z mocniejszym dolarem, mamy do czynienia z taniejącymi obligacjami amerykańskimi, w ślad za tym rosną rentowności amerykańskich obligacji, a w ślad za tym rosną rentowności polskich obligacji. To się przekłada na wzrost kosztów obsługi długu –powiedział.

    Według wicepremiera „przy utrzymaniu się obecnego trendu w 2018 roku nastąpi wzrost kosztów obsługi długu o około miliard złotych, w 2019 roku kolejne o pół miliarda, w 2020 o kolejne pół miliarda”. – Oczywiście przy założeniu, że wszystkie inne czynniki nie zmienią się. Ma to duży wpływ na nasz budżet zaznaczył.

    Jak powiedział, „jeżeli natomiast rentowość amerykańskich obligacji poszybowałyby w górę a w ślad za nimi osłabiłaby się złotówka, a także staniałyby polskie obligacje, rentowności polskich obligacji poszłyby w górę, to mogłoby to oznaczać kilka miliardów więcej w kosztach (obsługi długu) w roku 2019, 2020, 2021”.

     

    Pierwsze takie wspólne wystąpienie. Bieńkowska i Morawiecki jednym głosem, krytykując UE

    – Nie chcemy wracać do takich czasów, a były takie czasy, kiedy płaciliśmy ponad 40 mld zł rocznie z budżetu na obsługę długu – podkreślił Morawiecki. Jak dodał, ponad 50 proc polskiego długu jest w rękach inwestorów zagranicznych. – Jesteśmy tutaj mocno uzależnieni, co jest efektem polityki poprzednich 27 lat – dodał.

    Wicepremier został zapytany, czy to znaczy, że trzeba będzie w Polsce zaciskać pasa jeżeli amerykański Fed trzykrotnie podniesie stopy procentowe w tym roku.

    – Trzykrotne podniesienie stóp o 25 punktów bazowych, w przyszłym dwukrotne czy trzykrotne, nie będzie miało jeszcze aż tak istotnego wpływu na sytuację w Polsce zwłaszcza, że rynek zakłada trochę inny konsensus, mianowicie dwie lub trzy podwyżki raczej niż cztery albo pięć – stwierdził wicepremier.

    Według niego kwestią dużo ważniejszą dla sytuacji Polski, którą „trzeba się przejmować”, jest wpływ polityki handlowej USA i ewentualne spory protekcjonistyczne.

    W połowie marca amerykańska Rezerwa Federalna zdecydowała o podniesieniu głównej stopy procentowej funduszy federalnych do 0,75-1,00 proc. z 0,50-0,75 proc. Członkowie Fed spodziewają się jeszcze dwóch podwyżek stóp o 25 pb w 2017 r. W 2018 r. Fed oczekuje trzech podwyżek stóp procentowych.

    O planach nowej administracji co do polityki handlowej Morawiecki rozmawiał w poniedziałek z Kennethem I. Justerem. Jak zaznaczył wicepremier, sami Amerykanie jeszcze nie mają pewności, w jakim kierunku pójdzie ta polityka.

    Minister finansów i rozwoju podkreślił, że polityka handlowa Stanów Zjednoczonych przekłada się jednoznacznie na relacje handlowe na całym świecie. – Powstaje pytanie, czy idziemy w stronę świata wielostronnego, czyli multilateralnych umów, czy bardziej w stronę umów dwustronnych. To rzecz którą dyskutowaliśmy w Białym Domu z Kennethem I. Justerem – mówił Morawiecki.

    Jak dodał, zdaniem doradcy prezydenta Trumpa „wcale nie jest powiedziane, że umowa TTIP została już całkowicie odłożona do lamusa, tak jak TPP, natomiast na pewno pewne zapisy muszą być przejrzane”.

    Partnerstwo Transpacyficzne (Trans-Pacific Partnership; TPP) to porozumienie handlowe, które miało obowiązywać między Australią, Brunei, Kanadą, Chile, Japonią Malezją, Meksykiem, Nową Zelandią, Peru, Singapurem, Wietnamem a także Stanami Zjednoczonymi. W styczniu tego roku nowa administracją w Waszyngtonie zdecydowała o wycofaniu się z porozumienia, przez co nie może ono być w ratyfikowane.

    TTIP, czyli Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji (Transatlantic Trade and Investment Partnership) – to z kolei porozumienie negocjowane między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi.

     

    Źródło: PAP

    Tagi: stopy procentowe, dług publiczny, finanse, pieniądze, USA, wizyta, Mateusz Morawiecki

    Woleliby rekolekcje dziennikarzy z Czerskiej


    Warszawa.Wyborcza.pl

     

    Aktualności

    Rekolekcje z Terlikowskim? Uczniowie protestują, spotkanie odwołane

    Martyna Śmigiel

    03 kwietnia 2017 | 17:24

    Tomasz Terlikowski4 ZDJĘCIA

    Tomasz Terlikowski (Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

    • 346

    Katolicki dziennikarz Tomasz Terlikowski, słynący z radykalnych poglądów, miał wystąpić w czasie rekolekcji w liceum Staszica. Zaprotestowali uczniowie. Dyrekcja szkoły spotkanie odwołała.

    „Zwarcie cywilizacji z perspektywy chrześcijanina” – to temat…

    Demokratyczne faktury do prokuratury


    Wyborcza.pl

    Wtorek04.04.2017

    Kraj

    Faktury KOD do prokuratury

    Iwona Szpala

    03 kwietnia 2017 | 16:20

    Mateusz Kijowski1 ZDJĘCIE

    Mateusz Kijowski (Fot. Tomasz Rytych / Agencja Gazeta)

    • 179

    Brakuje pieniędzy i części faktur z publicznych zbiórek, które prowadził Komitet Obrony Demokracji. Zarząd główny stowarzyszenia zawiadamia prokuraturę.

    Informacje podaje portal Onet.pl. W KOD o problemie wiedzieli od początku roku, ale dopiero teraz część działaczy postanowiła mówić o nim publicznie.

    Chodzi o 230 tys. zł z kwest prowadzonych na Mazowszu między listopadem 2016 r. a styczniem 2017 r.

    Dokumenty zniknęły z sejfu KOD

    Deresz krytykuje ustalenia w sprawie smoleńskiej


    raj

    WYDARZENIAKRAJ

    Deresz: Prezydent nie stara się o zwrot wraku. Nie uścisnę mu ręki. 10 kwietnia zostanę w domu

    Dodano: dzisiaj 09:350 0

    Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński na obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej

    Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński na obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej / Źródło: Newspix.pl / KRZYSZTOF BURSKI

    Mąż zmarłej w katastrofie smoleńskiej Jolanty Szymanek-Deresz w programie „Gość Wydarzeń” krytykował działania obecnej władzy, dotyczące wyjaśnienia przyczyn katastrofy.

    Paweł Deresz nie był usatysfakcjonowany ustaleniami prokuratury ws. katastrofy smoleńskiej, przedstawionymi w poniedziałek na konferencji prasowej. Uważa, że oskarżenia kierowane pod adresem kontrolerów lotu są bezpodstawne. – Na pewno nie przyszłoby im do głowy, żeby dokonać zamachu na głowę polskiego państwa. Nie ma najmniejszych dowodów, że któryś z trójki powiedział „śmiało, zmieścicie się”. To raczej strona polska to powiedziała – przyznał na antenie Polsat News.

    – Szczególnie nie byłem zadowolony z pana prokuratora Pasionka, który miał okazję w 2010 roku zasugerować konieczność przeprowadzenia ekshumacji, ale niestety nie zrobił tego. Mam wielkie pretensje do pana prokuratura – powtarzał Deresz. Zaznaczył jednak, że zespół prokuratorów dokonał o wiele więcej, niż w tym samym czasie sowicie wynagradzana podkomisja smoleńska Antoniego Macierewicza. – Ten zespół otrzymał ponad milion trzysta tysięcy złotych, a nawet nie pofatygował się do Smoleńska, żeby na własne oczy zobaczyć jak wygląda wrak. Nie spodziewam się niczego nowego, bo gdyby coś znaleziono, już by się tym podzielono – stwierdził.

    „Już dosyć przeżywania tej tragedii”

    Paweł Deresz zapowiedział także, że 10 kwietnia podczas celebrowanej przez rząd PiS rocznicy katastrofy smoleńskiej zamierza zostać w domu. – Zostałem zaproszony przez pana prezydenta na uroczystości, które odbędą się 10 kwietnia i odmówiłem. Nie chciałbym się spotkać i uścisnąć dłoni człowiekowi, który nie szanuje konstytucji, który nie robi nic albo prawie nic w sprawie sprowadzenia wraku do Polski, który lekceważy wszystko, co robi pan Macierewicz z polską armią, niestety armia jest w rozkładzie – oceniał.

    Skrytykował także pomysł uczynienia 10 kwietnia dniem wolnym od pracy. – To jest dzień żałoby, a nie radości, a dzień wolny zawsze nam się kojarzy z radością. Myślę, że polskie społeczeństwo ma już dosyć przeżywania tej tragedii i jest mnóstwo innych spraw, którymi powinno się zająć – podsumował.

    / Źródło: Polsat News

    Dobroczyńcy narodów bierzcie przykład z Trumpa


     

    INTERIA.PLFakty

     

    DONALD TRUMP PRZEKAZAŁ SWOJĄ KWARTALNĄ PENSJĘ NA PARKI NARODOWE

    ŚWIAT

    Dzisiaj, 4 kwietnia (07:11)

    W imieniu prezydenta Donalda Trumpa rzecznik prasowy Białego Domu Sean Spicer przekazał w poniedziałek na konferencji prasowej wynagrodzenie prezydenta za pierwszy kwartał br. na rzecz Parków Narodowych. Czek opiewał na kwotę 78.333 dolarów.

    Donald Trump /SHAWN THEW    /PAP/EPA

    Donald Trump /SHAWN THEW /PAP/EPA

    Trump wielokrotnie zapewniał, że po objęciu najwyższego urzędu w państwie nie będzie pobierać pensji, która przysługuje prezydentowi. Ponieważ niewypłacanie wynagrodzenia głowie państwa nie jest możliwe ze względu na obowiązujące przepisy, Trump postanowił przekazać jego całość na rzecz organizacji charytatywnych.

     

    Pensja prezydenta USA wynosi 400 tys. dolarów rocznie.

    Czek odebrał szef resortu spraw wewnętrznych Ryan Zinke, który jest zwierzchnikiem Parków Narodowych. Zinke poinformował, że po konsultacji telefonicznej z prezydentem, przeznaczy całą kwotę na infrastrukturę i renowację 25 historycznych pól bitew. Renowacje pól bitewnych są niedofinansowane, a brakującą sumę na niezbędne prace ocenia się na 229 mln dolarów.

    Zinke dodał, iż aktualnym mottem prowadzonego przez niego departamentu są słowa prezydenta Teodora Rossevelta: „Dla dobra i przyjemności ogółu”. Parki Narodowe USA rozciągają się w 12 strefach czasowych i stanowią 20 proc. powierzchni terytorium kraju.

    Przedstawił on na konferencji cele i osiągnięcia jego departamentu. Jednym z największych jego sukcesów – jak powiedział –  jest podpisanie umowy dzierżawy 22.000 akrów na farmę wiatrową w Południowej Karolinie. Zinke dodał, że departament pod jego przywództwem zakończył tzw. „wojnę z węglem”.

    Zinke powołał komisje nadzorującą, która ma za zadanie rewizję i analizę istniejących umów dzierżawnych ziem federalnych, tak aby były one transparentne i aby podatnicy, którzy są właścicielami tych terytoriów, czerpali z nich odpowiednie korzyści.

    Władze federalne dzierżawią bogatą w złoża węgla ziemię firmom wydobywczym, w zamian za płacenie określonego procentu od wartości wydobytego węgla. Federalny program dzierżawy kopalń węgla obejmował w 2015 roku 42 proc. całej produkcji węgla w USA.

    Według Zinkego przemysł węglowy ma strategiczne znaczenie dla USA. Podkreślił, że niezależność energetyczna wzmacnia kraj i gwarantuje dostęp do surowców naturalnych w przyszłości. Dodał, że lepiej jest, aby energia była produkowana w USA zgodnie z odpowiednimi przepisami, niż w rejonach, w których nie ma kontroli nad jakością i procesem produkcyjnym.

    Ma to zapewnić czystszą i tańszą energię oraz miejsca pracy Amerykanom.

    Trump podpisał dekret o „niezależności energetycznej”: Kończymy wojnę z węglem! AFP

    PAP

    W sprawie Smoleńska nie wniesiono niczego nowego czego byśmy już nie wiedzieli


    Fakt24

     

    • Zarzuty dla Rosjan ws. śledztwa smoleńskiego. Kreml odpowiada

    wczoraj 23:18

    Zarzuty dla kontrolerów ze Smoleńska. Jest odpowiedź Rosji

    Zarzuty dla kontrolerów ze Smoleńska. Jest odpowiedź Rosji

     

    Zarzuty dla kontrolerów ze Smoleńska. Jest odpowiedź Rosji Foto: Zuma

    KATASTROFA SMOLEŃSKASMOLEŃSKKONTROLERZY ZE SMOLEŃSKAZARZUTY DLA KONTROLERÓW ZE SMOLEŃSKA

     

     

    Polska prokuratura sformułowała nowe zarzuty w sprawie śledztwa smoleńskiego. Rosyjskim kontrolerom i trzeciej osobie przebywającej w wieży kontroli lotów podczas tragicznych zdarzeń z 10 kwietnia zarzucono umyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu powietrznym. Podstawą zarzutów jest m.in. nowa opinia z zakresu fonoskopii, która dotyczy wypowiedzi pracowników wieży. A co na to rosyjski MSZ?

    Do poniedziałkowych wypowiedzi przedstawicieli polskiej prokuratury odniosła się rzecznik rosyjskiego resortu dyplomacji Maria Zacharowa. – Dla nas w istocie nie zabrzmiało nic zasadniczo nowego – powiedziała. Oznajmiła, że „chodzi jedynie o zaostrzenie znanej linii władz polskich, które od początku starały się choćby częściowo obarczyć rosyjskich specjalistów odpowiedzialnością za tragedię”. Rzecznik MSZ Rosji zarzuciła władzom Polski, że „teraz próbują bezpodstawnie przypisać [rosyjskim specjalistom] jakiś zły zamiar”.

     

    • Prawdziwe przyczyny katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem zostały ustalone i odzwierciedlone w raporcie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) z 12 stycznia 2011 roku w rezultacie skrupulatnie przeprowadzonego badania. Pokazało ono, że rosyjscy kontrolerzy lotów nie mają związku z tym, co się wydarzyło i w Warszawie jest to dobrze wiadome – oświadczyła Zacharowa.
    • Mimo całej przejrzystości sytuacji władze polskie nadal wykorzystują tragedię w celu politycznych rozliczeń we własnym kraju – dodała. Oznajmiła także, że chodzi o „nowe mechanizmy pseudośledztwa”, którego wyniki „albo nie są widoczne, albo są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem”. – Uważamy tę taktykę za pozbawioną perspektyw i przynoszącą szkodę stosunkom polsko-rosyjskim, które i bez tego znajdują się w nienajlepszym stanie – podkreśliła.

    Na konferencji prasowej w Warszawie zastępca polskiego prokuratora generalnego Marek Pasionek poinformował, że prokuratura sformułowała nowe zarzuty wobec rosyjskich kontrolerów i trzeciej osoby przebywającej wówczas w wieży kontroli lotów, tj. umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym.

    Weź hapipożyczkę i zrealizuj wiosenne postanowienia!

    Śledztwo w sprawie katastrofy początkowo prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. pułku. Następnie 4 kwietnia 2016 roku śledztwo przejęła Prokuratura Krajowa z nowym zespołem śledczym. Własne śledztwo prowadzi strona rosyjska, która wiele razy podkreślała, że przed jego zakończeniem nie zwróci Polsce wraku Tu-154 i jego czarnych skrzynek.

    Zobacz też:

    Rosja. Wypadek limuzyny Putina

    Ekspert o zarzutach dla kontrolerów ze Smoleńska. Czeka ich więzienie?

    Podkomisja smoleńska i jej tajne finanse. Kolejny skandal

    ib, PAP

    Brat Islamista zamachowcem w Leningradzie


    Wyborcza.pl

    Wtorek04.04.2017

     

    Rośnie liczba ofiar zamachu w Sankt-Petersburgu. 11 osób nie żyje, rannych jest 51, cztery osoby w stanie krytycznym

    Michał Kokot

    04 kwietnia 2017 | 07:50

    Rosjanie składają hołd ofiarom poniedziałkowego zamachu, Petersburg, 3 kwietnia 2017.3 ZDJĘCIA

    Rosjanie składają hołd ofiarom poniedziałkowego zamachu, Petersburg, 3 kwietnia 2017. (Dmitri Lovetsky (AP Photo/Dmitri Lovetsky))

     

    „Kamikadze z metra w Petersburgu to Akabarżon Dżaliłow, urodzony w 1995 roku” – powiedział dziś rano agencji informacyjnej Agence France Presse rzecznik kirgiskich służb bezpieczeństwa Rachat Sałlajmanow.

    We wtorek rano służby podały, że sprawcą samobójczego zamachu był pochodzący z Kirgistanu obywatel Rosji. „Kamikadze z metra w Petersburgu to Akabarżon Dżaliłow, urodzony w 1995…

    Przeszli suchą stopą przez Morze Czerwone do cudownego państwa prawa


    Znalezione obrazy dla zapytania Państwo prawa

    PAP

    47 minut temu

    Morawiecki w American Enterprise Institute m.in. o systemie sądownictwa w Polsce

    System sądowniczy w Polsce przeszedł z PRL do III RP suchą nogą bez głębszej transformacji. Jego zmiana wszystkim dobrze zrobi, a polskiej gospodarce zrobi znakomicie – mówił wicepremier Mateusz Morawiecki podczas debaty w American Enterprise Institute w Waszyngtonie.

     

    Mateusz MorawieckiFoto: SHAWN THEW / PAPMateusz Morawiecki

    Wczoraj w późnych godzinach wieczornych czasu polskiego Morawiecki wziął udział w debacie w prestiżowym, konserwatywnym ośrodku American Enterprise Institute (AEI), który ma status organizacji pozarządowej.

     

    Podczas debaty Morawiecki mówił m.in. o planowanych w Polsce zmianach w systemiesądownictwa. Według niego system ten to pozostałość systemu postkomunistycznego. – Widzimy ogromną ilość nieefektywności, nasi oponenci mówią, że atakujemy bazę demokracji. My chcemy naprawić ten system, uczynić go bardziej demokratycznym – wskazał wicepremier.

    Morawiecki był później pytany o tę kwestię przez polskich dziennikarzy. – System sądowniczy – to nie jest tak, że ja tak uważam, tylko wszyscy to wiedzą – przeszedł z PRL do III RP suchą nogą bez głębszej transformacji – powiedział.

    Zwrócił uwagę, że aktualnie w rankingu „Doing Business” Banku Światowego Polska jest na jednym z ostatnich miejsc, jeżeli chodzi o sądownictwo. Według wicepremiera „system sądowniczy w Polsce jest niesprawny, nieefektywny; 80 proc. społeczeństwa uważa, że również niesprawiedliwy”.

    • Jeżeli nie możemy osądzić zabójców górników z Kopalni „Wujek”, albo nie możemy osądzić zbrodniarzy stanu wojennego, a za drobne przewinienia, typu wycięcie drzewa, sądy skazują chętnie na kary grzywny, albo za drobne inne przewinienia skazują na kary pozbawienia wolności, to dla mnie jest to system sądowniczy, który źle działa – podkreślił.

    Pytany, czy te argumenty docierają do Amerykanów, Morawiecki odparł: „Amerykański system sądowniczy ma powołania (sędziów), które są dużo bardziej polityczne niż w Polsce”. (…) – Nasz system sądowniczy za bardzo (…) porusza się we własnym sosie i myślę, że takie wpuszczenie nowych sędziów, młodych sędziów, wszystkim dobrze zrobi, a gospodarce Polski na pewno zrobi znakomicie – zaznaczył.

    Wicepremier mówił też o potrzebie międzynarodowej współpracy w obliczu nowych wyzwań gospodarczych i finansowych. Według niego potrzebne są nowe porozumienia, analogiczne do tych z międzynarodowej konferencji w Bretton Woods w roku 1944, które stały się symbolem międzynarodowego porządku finansowego po zakończeniu II wojny światowej. Porozumienia z Bretton Woods, kurortu w amerykańskim stanie New Hampshire, stały się podstawą stworzenia takich instytucji, jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy.

    • Porozumienia z Bretton Woods stały się pewnego rodzaju symbolem polityki monetarnej i walutowej – mówił Morawiecki. Zdaniem wicepremiera dziś potrzeba porozumienia analogicznego do tego z Bretton Woods w takich dziedzinach jak: działalność międzynarodowych korporacji i unikanie przez nie płacenia podatków, walka z monopolami, bezpieczeństwo cybernetyczne, kontrola „rajów finansowych”, których istnienie – jak wskazał Morawiecki – powoduje straty dla polskiej gospodarki od 10 do 30 mld złotych.

    W American Enterprise Institute, ekskluzywnej instytucji amerykańskiego ruchu neokonserwatywnego założonej w roku 1938, Morawiecki wygłosił wykład pt. „Międzynarodowa współpraca w niespokojnych czasach”.

    Podczas swojego wystąpienia, a następnie odpowiadając na pytania zgromadzonych, wicepremier Morawiecki – najwyższy rangą przedstawiciel polskich władz, który przyjechał do Waszyngtonu po zaprzysiężeniu nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa – przedstawił polityczne i ekonomiczne uwarunkowania polskiej gospodarki.

    Morawiecki mówił, że system kapitalistyczny, który ukształtował się w Polsce po 1989 roku, miał cechy oligarchiczne. Wprawdzie nie do tego stopnia, jak w Rosji czy na Ukrainie – zastrzegał wicepremier – ale odbiegał on od systemu kapitalistycznego Zachodu.

    Podkreślił, że obecny rząd „reprogramuje polską gospodarkę” w takim kierunku, aby jak najwięcej ludzi mogło korzystać ze wzrostu, a nie tylko wąskie grupy, wydając miliardy złotych na programy socjalne i industrializację.

     

     

    (PG)

    Onet Wiadomości

    Źródło: PAP

    Data utworzenia: 4 kwietnia 2017 07:59, data ostatniej zmiany: 4 kwietnia 2017 08:20