Pupilek PRL-u straszy narodową Polską


 

Znalezione obrazy dla zapytania Kobiety na traktory

Znalezione obrazy dla zapytania Kobiety na traktory

 

 

 

 

ParezjaParezja

 

Kutz: Bycie Polakiem to nieszczęście

Przez

Mateusz Nowak

  • 27 marca 2017

 

Reżyser i były polityk PO Kazimierz Kutz postanowił skrytykować Polskę, Kościół, rządy PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego.

Kutz próbował na siłę zdefiniować na nowo Ślązaków. Uważa, że wiedza o tej grupie w Polsce jest mizerna. „Czy bycie Polakiem to jakaś łaska? Przywilej? Raczej nieszczęście. Sytuacja dla Ślązaków jest taka, że jak Polska odzyskała demokrację, Ślązacy również ją odzyskali. Młodzież zaczęła się tym interesować. Jestem Ślązakiem, który ma świadomość swojej inności. Bo Ślązak to nie jest ani Niemiec, ani Polak. Dlatego jest niechciany i poniżany. Teraz na szczęście świadomość śląskości wzrasta, jest znacznie większa niż 20 lat temu” – obwieścił.

Kutz stwierdził, że są istotne różnice w mentalności między Ślązakami a Polakami. „Nie namawiam ludzi do powstania, do jakichś ekscesów. Macie swoją godność, historię, trwajcie przy niej. To jest wartość dla Polaków absolutnie egzotyczna. Ale nie, my wolimy kopać w grobach. Ładować pieniądze w wojsko. W każde święto odtwarzać bitwy i ładować dzieciom do głowy to zło. Przecież to jest zbrodnia na psychice człowieka” – powiedział.

Reżyser straszy PiS-em i mówi, że partia ta będzie wsadzała politycznych oponentów do więzień. „Może dojść do tego, że będą starców zamykać, ale ja już siedziałem, wiem, na czym to polega, więc owszem, możecie mnie zamknąć, tylko muszę zabrać lekarstwa. Korfanty to też przeżył. Człowiek musi przecież jakoś umrzeć. A umrzeć w więzieniu za panowania Kaczyńskiego, to ja nawet mogę zostać bohaterem!” – podkreślił.

Ponadto Kutz zaatakował Kościół, który według niego szerzy nienawiść. „Co to jest za katolicki kraj, który żyje z nienawiści do bliźniego. Moje felietony są też sprzeciwem i wiem, że ma to znaczenie dla ludzi” – uznał.

Znalezione obrazy dla zapytania Antypolacy

Coś dużo jest tych “rosyjskich prowokacji” nie potwierdzonych żadnym materiałem dowodowym


Znalezione obrazy dla zapytania piosenkarka Samojłowa na Euro

Zablokowano Rosjance występ na Eurowizji w Kijowie

 

prawica.net

 

Intermarium po banderowsku

29 marca po północy został ostrzelany z granatnika konsulat polski w Łucku. Pocisk trafił w ostatnie piętro, zostawiając około 70-centymetrowy otwór. Konsul generalny RP w Łucku Krzysztof Sawicki stwierdził, że „był to akt terroru, chcieli zabić ludzi”.

Zanim ambasador Piekło zdążył tradycyjnie wyjaśnić, że była to „rosyjska prowokacja”, z wyjaśnieniem takim pospieszył były polityk PiS Michał Kamiński. Stwierdził on m.in., że spodziewał się „najrozmaitszych prowokacji na odcinku polsko-ukraińskim. Pamiętam z czasów, kiedy pracowałem w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, myśmy dostawali bardzo dużo sygnałów dotyczących rosyjskich prowokacji, które będą zmierzać do tego, żeby pokłócić Polaków i Ukraińców, i mieliśmy dowody na to w tym czasie”.

Z kolei marszałek Senatu Stanisław Karczewski, który po interwencji ambasady Ukrainy wycofał senacką inicjatywę ustawodawczą w sprawie zakazu propagowania w Polsce nacjonalizmu ukraińskiego, oświadczył, że „relacje z władzami Ukrainy są na dobrym poziomie, podobnie jak kontakty obywatelskie”[1]. Oznacza to, że pieniądze z Polski na Ukrainę wraz z bezwarunkowym poparciem politycznym będą płynąć dalej, mimo ataku zbrojnego na polski Konsulat Generalny. Po ostatniej wizycie ministra Klimkina w Warszawie rząd PiS podarował Ukrainie kolejne 100 mln euro, a przecież i to nie jest ostatnie słowo [2].

Również Jerzy Targalski – kluczowa postać środowiska „Gazety Polskiej” – nie ma wątpliwości, że groźny incydent w Łucku należy do„serii prowokacji, którą urządza Putin”3. W duchu „rosyjskiej prowokacji” wypowiedział się też szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. „Znamy kontekst, jest agresja Rosji przeciwko Ukrainie”– stwierdził Paweł Soloch, używając przy tym propagandowej narracji ukraińskiej o „agresji Rosji przeciw Ukrainie” jako narracji rzekomo obiektywnej [4].

Niestety – tak jak i w przypadku poprzednich incydentów – ani strona polska ani ukraińska nie przedstawiły jakichkolwiek dowodów lub chociażby poszlak potwierdzających prawdopodobieństwo „rosyjskiej prowokacji”.

Nie można nie zauważyć, że coś za dużo tych „rosyjskich prowokacji” jak na tak krótki okres czasu. W ciągu dwóch miesięcy zaatakowano polskie miejsca pamięci narodowej w Hucie Pieniackiej, Kijowie-Bykowni, Lwowie i Podkamieniu, przy czym w Hucie Pieniackiej dwukrotnie. W tym czasie zaatakowano też ambasadę polską w Kijowie, wieszając na jej ogrodzeniu portret Bandery oraz konsulat polski we Lwowie, malując na jego ogrodzeniu napis „Nasza ziemia” i obrzucając budynek butelkami z czerwoną farbą. Ponadto miały miejsce liczne marsze i mityngi gloryfikujące ideologię banderowską i OUN-UPA oraz nowe upamiętnienia Bandery i Szuchewycza na zachodniej Ukrainie. To też były „rosyjskie prowokacje”?

Gdyby powtarzające się od początku tego roku antypolskie incydenty na Ukrainie rzeczywiście były prowokacjami rosyjskich służb specjalnych, to władze w Kijowie na pewno nie straciłyby okazji, by je zdemaskować i wykorzystać politycznie oraz propagandowo. Skoro jednak za każdym razem nie mogą wykryć sprawców, to znaczy, że sprawcami muszą być neobanderowcy – silni politycznie od przewrotu na Majdanie i kontrolujący w znacznej mierze resorty siłowe ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy włącznie. Te incydenty potwierdzają też, że władze w Kijowie nie panują nad sytuacją w kraju, a przede wszystkim nie potrafią odzyskać znacznych ilości broni, które w następstwie puczu i wojny domowej dostały się w ręce środowisk skrajnych i kryminalnych.

16 marca nacjonaliści ukraińscy przyjęli „Nacjonalny Manifest”, w którym zapowiedzieli, że ich celem nie jest orientowanie się ani na Wschód ani na Zachód, tylko „utworzenie nowego ciała: Unii Bałtycko-Czarnomorskiej” [5].

O owej „Unii Bałtycko-Czarnomorskiej” bredził w czasie swoich ubiegłorocznych wizyt na Ukrainie pan Sakiewicz, kojarząc ją z ideą Intermarium w wydaniu panów Targalskiego i Żurawskiego vel Grajewskiego. Jednakże „Unia Bałtycko-Czarnomorska” w rozumieniu nacjonalistów ukraińskich to nic innego jak „Wielka Ukraina”, o której śnili Doncow i Bandera. To nie Warszawa – jak się wydaje Sakiewiczowi, Targalskiemu i Żurawskiemu vel Grajewskiemu – ale Kijów ma być podmiotem dominującym tej „unii”. Polska, Białoruś i kraje bałtyckie mają zostać politycznie podporządkowane Ukrainie – tak wyobrażają sobie „Unię Bałtycko-Czarnomorską” współcześni nacjonaliści ukraińscy.

To co sobie wyobrażają – realizują. Dla wszystkich z wyjątkiem polskich mediów „głównego nurtu” jest oczywiste, że pomajdanowa Ukraina coraz bardziej rozpada się politycznie i gospodarczo. Efektem tego rozpadu jest m.in. realizowanie przez nacjonalistów ukraińskich – i to już nie tylko na zachodniej Ukrainie – własnej polityki, niezależnej od zdania władz w Kijowie.

Przejawem tej samodzielnej polityki nacjonalistów ukraińskich są m.in. działania zdominowanego przez nich Związku Ukraińców w Polsce, w tym zapowiedziane stworzenie na bazie ukraińskiego Domu Narodowego w Przemyślu Centrum Ukraińskiej Kultury Ziem Przygranicznych oraz zorganizowanie trzeciego światowego Kongresu Ukraińców w Przemyślu jako centralnego punktu obchodów 70. rocznicy operacji „Wisła” [6].

Przejawem samodzielnej polityki nacjonalistów ukraińskich są również kolejne „rosyjskie prowokacje”, czyli ataki na polskie miejsca pamięci narodowej oraz placówki dyplomatyczne na Ukrainie. Jest to z ich strony jednoznaczne postawienie sprawy, kto ma kogo słuchać w „Unii Bałtycko-Czarnomorskiej”, czyj interes ma w niej dominować i jakiej polityce ma ona służyć. Pan Piekło być może tego jeszcze nie wie, ale jedną z kolejnych „rosyjskich prowokacji” będzie wysadzenie w powietrze ambasady polskiej w Kijowie razem z nim. Taka jest logika Intermarium w wydaniu banderowskim.

Dominujące w Polsce siły polityczne nie przyjmują do wiadomości, że neobanderowcy prowadzą antypolską politykę i podejmują w związku z tym coraz bardziej agresywne działania. Nie dziwi mnie to. Taka postawa polskiej „klasy politycznej” jest bowiem rezultatem jej politycznego ubezwłasnowolnienia wobec ośrodków globalistycznych na Zachodzie. Dlatego w wypadku kolejnych aktów agresji neobanderowskiej, kompromitujących proukraińską politykę Warszawy, słyszymy o „rosyjskiej prowokacji”. Równie dobrze mogłaby to być prowokacja marsjańska.

Pewien były minister rządu PO, a wcześniej współtwórca zapomnianego już dzisiaj Ruchu Wolność i Pokój, który w latach 80. XX wieku postulował „wolność w świecie bez granic”, stwierdził trzy lata temu, że „Państwo polskie istnieje tylko teoretycznie. Praktycznie nie istnieje (…)”. Rzeczywiście.

– – –
[1] „Ukraina: w nocy ostrzelano polski konsulat w Łucku”, www.waidomosci.onet.pl(link zewnętrzny), 29.03.2017; „Siedziba Konsulatu Generalnego RP w Łucku ostrzelana z granatnika”, www.rmf24.pl(link zewnętrzny), 29.03.2017.
[2] „100 mln euro na remonty dróg. Polski rząd po raz kolejny pożyczył pieniądze Ukrainie”, www.pch24.pl(link zewnętrzny), 22.03.2017.
[3] „Targalski: Atak na polski konsulat w Łucku to prowokacja Putina”, www.kresy.pl(link zewnętrzny), 29.03.2017.
[4] „Szef BBN Paweł Soloch o incydencie w Łucku: Niewątpliwie jest to prowokacja”, www.rmf24.pl(link zewnętrzny), 29.03.2017.
[5] „Nacjonaliści ukraińscy we wspólnym manifeście: chcemy bomby atomowej”, www.kresy.pl(link zewnętrzny), 16.03.2017.
[6] „Piotr Tyma: chcemy stworzyć Centrum Ukraińskiej Kultury Ziem Przygranicznych w Przemyślu”, www.kresy.pl(link zewnętrzny), 27.03.2017.


Bohdan Piętka

historyk, publicysta
blog: www.b

Znalezione obrazy dla zapytania wypchnięto Sbierbank z Ukrainy

Po atakach na konsulat RP na Wołyniu


Znalezione obrazy dla zapytania Robert Winnicki

Robert Winnicki poseł na Sejm III RP

 

Ks.Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Ks.Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Rozmyślania w blogu…

 

Po atakach na konsulat RP na Wołyniu

 

Szef MSZ Witold Waszczykowski i ambasador Jan Pieklo w Kijowie, „klęczący na kolanach” przez Poroszenko i innymi oligarchami, nie są zdolni do obrony interesów III RP na UKrainie. Dlatego tym bardziej liczy się każdy głos rozsądku ze strony innych polityków.

Oświadczenie prezesa RN w sprawie ataku na Konsulat Generalny RP w Łucku i relacji polsko-ukraińskich

Ubiegłej nocy polska placówka dyplomatyczna na Ukrainie została ostrzelana za pomocą granatników. Jest to kolejny incydent wymierzony w państwo polskie, jaki ma miejsce w ostatnim czasie na Ukrainie. Za każdym razem ukraińskie czynniki rządowe mówią o rosyjskich bądź inspirowanych przez Rosję prowokacjach, jako przyczynach tych wydarzeń, mających pogorszyć relacje Polski i Ukrainy. W żadnym z wypadków do jakich dochodzi regularnie w ostatnich miesiącach nie można takiego scenariusza całkowicie wykluczyć.

Niemniej, obowiązkiem państwa ukraińskiego jest zapewnienie kompleksowej ochrony zarówno polskich placówek dyplomatycznych, jak i miejsc pamięci. Jak również – wyjaśnienie w sposób pełny i przekonujący wszelkich okoliczności zaistniałych przypadków i doprowadzenie do ujęcia sprawców, którzy, póki co, są nieuchwytni bądź niewidoczni dla ukraińskich organów ścigania. Jeśli chodzi o władze Rzeczypospolitej Polskiej, ich obowiązkiem jest zdecydowanie stawiać tę sprawę w relacjach dwustronnych.

Należy przy tym zwracać uwagę na fakt, że na terytorium Ukrainy operują ugrupowania, które są Polsce i Polakom zdecydowanie nieprzychylne. Ugrupowania te mają łatwy dostęp do broni, a inspirowane ideologią antypolskiego banderyzmu, ulegają postępującej radykalizacji. Oficjalna polityka władz Ukrainy, promująca banderowską ideologię, z pewnością nie sprzyja zwiększeniu bezpieczeństwa polskich instytucji funkcjonujących nad Dnieprem. Tym bardziej niezrozumiała i skandaliczna jest polityka ambasadora RP na Ukrainie, Jana Piekło, który narastający problem banderyzmu nieustannie bagatelizuje.

Jeśli z kolei przyjąć za dobrą monetę ukraińskie zapewnienia o tym, że mamy do czynienia w każdym z tych przypadków z rosyjskimi prowokacjami, Polska również musi podjąć poważną refleksję na temat kondycji państwa ukraińskiego. Rzekome rosyjskie prowokacje są bowiem możliwe do realizacji w każdym zakątku Ukrainy, również na zachodzie kraju, gdzie wpływy rosyjskiej kultury i propagandy są minimalne. Jeśli tak, powstają zasadnicze pytania o skutki rewolucji na Ukrainie na przełomie lat 2013/2014 oraz procesów, które zachodzą w państwie ukraińskim od tego czasu.
Narastające w relacjach polsko-ukraińskich problemy nie mogą być rozwiązywane poprzez wygłaszanie okrągłych frazesów i tuszowanie tematów niewygodnych dla decydentów w danym momencie. Taka postawa skutkuje jedynie nieustannym nabrzmiewaniem kwestii spornych i źle rokuje na przyszłość. Zwracam się w tym miejscu szczególnie do Pana Prezydenta, Pani Premier i Ministra Spraw Zagranicznych – w relacjach z Ukrainą potrzebujemy dziś spokoju, ale przede wszystkim – prawdy, odwagi i stanowczości! Tylko w taki sposób możemy zbudować przyszłość relacji polsko-ukraińskich na solidnych fundamentach.

Robert Winnicki
Poseł na Sejm RP
Prezes Ruchu Narodowego

31 marca 2017By Tadeusz Isakowicz-ZaleskiRozmyślania w blogu

Ukraina konsulat atak Wołyń RN MSZ Waszczykowski

Znalezione obrazy dla zapytania polityka wschodnia oparta na prawdzie

Ksiądz głoszący prawdę…

A może by tak Pan Ambasador zaczął się troszczyć o interes Polski?


Podobny obraz

 

 

 

Foto: volyn24.com

Ambasador RP w Kijowie martwi się, że atak na konsulat RP może zaszkodzić wizerunkowi Ukrainy

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Piątek, 31 marca 2017 o godz. 15:03:28

Jan Piekło, ambasador Rzeczpospolitej Polskiej na Ukrainie uważa, że atak w Łucku był prowokacją wymierzoną w relacje polsko-ukraińskie.

 

Według ambasadora nieprawdą jest, że nastroje społeczne na Wołyniu sprzyjają antypolskim wystąpieniom. Współpraca między Polakami a Ukraińcami układa się dobrze. Obie strony mają do tego, co się zdarzyło w budynku naszego konsulatu w Łucku, taki sam stosunek. Że jest to akt terrorystyczny i rzecz bez precedensu. Jest to jakaś prowokacja wymierzona w nasze stosunki oświadczył.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Targalski: Atak na polski konsulat w Łucku to prowokacja Putina
Siedziba polskiego konsulatu w Łucku ostrzelana z granatnika

Piekło dodał, że pomimo, że jego zdaniem ochrona polskich placówek dyplomatycznych jest na odpowiednim poziomie, to zrozumiałe jest, że nasze MSZ zareagowało w sposób stanowczy, starając się doprowadzić do tego, byśmy mieli lepszą ochronę i mogli też dbać o bezpieczeństwo osób nas odwiedzających, tak obywateli polskich, jak i Ukraińców.

Ambasador RP wyraził również zaniepokojenie, że wydarzenie to może nadszarpnąć wizerunek Ukrainy. Są to próby doprowadzenia do destabilizacji, pokazania, że Ukraina jest państwem słabym, niepotrafiącym zadbać o bezpieczeństwo znajdujących się na jej terytorium placówek dyplomatycznych. To jest wydarzenie, które może wizerunkowi Ukrainy bardzo zaszkodzić – powiedział.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Atak granatnikiem na polski konsulat w Łucku nie był pierwszym tego typu zdarzeniem na Ukrainie

W tym samym wywiadzie porównał wydarzenia z Łucka do serii zamachów terrorystycznych w Europie Zachodniej: Po tych wydarzeniach, które miały miejsce w Paryżu, w Berlinie, w Brukseli, ostatnio w Londynie, widać, że terroryzm rozpowszechnił się szeroko i cała Europa ma z tym problem.

kresy.pl / wpolityce.pl

Znalezione obrazy dla zapytania Dbałość o polskie konsulaty na Ukrainie

Oni już zaczynają przenikać do Polski

Kornel Morawiecki krytykuje obowiązujący model systemu politycznego i polityki wschodniej RP


 

Znalezione obrazy dla zapytania demokracja liberalna

 

 

Xportal.plInformacje, Idea, Polityka01.04.2017

 

Polska: Morawiecki krytycznie o demokracji liberalnej i polityce wschodniej

1 kwietnia 2017 16:24

Poseł na Sejm i szef koła poselskiego Wolni i Solidarni Kornel Morawiecki w wywiadzie dla portalu forsal.pl skrytykował model demokracji liberalnej oraz politykę wschodnią obecnego rządu. Liberalnej formie demokracji przeciwstawiał demokrację solidarną. – Demokracja liberalna prowadzi do groźnej sytuacji społecznej. Bardzo nieliczna grupa zawłaszcza olbrzymi majątek kosztem pozostałych. Demokracja liberalna prowadzi de facto do władzy pieniądza. I wbrew nazwie niszczy wolność – mówił dawny lider Solidarności Walczącej. – Jeżeli dla kogoś wartością jest niesprawiedliwość, to chcę mu narzucić sprawiedliwość – dodał.

Morawiecki skrytykował ponadto politykę wschodnią rządu Beaty Szydło. – Polityka wschodnia PiS jest po prostu błędna. Tak jak błędna była polityka PO. Czymś nienormalnym jest, że dwa największe narody na obszarze Europy Środkowej i Wschodniej – Polacy i Rosjanie – są nastawiani przeciwko sobie (…). Nie widzę zamiarów imperialnych ze strony Rosji. Skoro przez trzy lata Rosja broni się rękami i nogami, żeby nie wziąć Doniecka, to miałaby wziąć Warszawę? Przecież samoloty ukraińskie bombardowały Donieck. Polska powinna pomagać w pojednaniu obu stron. Na Ukrainie od czasu Majdanu jest coraz gorzej. Nie tylko jest wojna domowa, ale jest bieda, bandytyzm. My takiej polityki nie możemy ślepo wspierać. Stwierdził też, że nieakceptowalne jest tolerowanie gloryfikacji banderyzmu na Ukrainie. Ponadto negatywnie wypowiedział się o obecności amerykańskich wojsk na terytorium Polski.
Cały wywiad: http://forsal.pl/wydarzenia/artykuly/1030332,kornel-morawiecki-w-demokracji-liberalnej-bardzo-nieliczna-grupa-zawlaszcza-olbrzymi-majatek-kosztem-pozostalych-wywiad.html

(na podst. forsal.pl oprac. M.G.)

Fot. PAP

Znalezione obrazy dla zapytania polska rusofobia

Rusofobia

Nie wolno wypłukiwać polskości ukraińskością


Znalezione obrazy dla zapytania miłość polsko-ukraińska

Taki był początek…

Jedynie prawda jest ciekawa

logo-info-w

 

Jakubiak o punkcie granicznym w ukraińskiej imigracji

 31.03.2017

 

jakmarJakubiak o punkcie granicznym w ukraińskiej imigracji

„Ściąganie Ukraińców niesie za sobą też zagrożenia. Kukiz’15 jest od początku przeciwny temu by wypychać Polaków z Polski i zastępować ich obywatelami Ukrainy. Natomiast my wciąż czekamy na ten zapowiadany powrót Polaków do kraju” – mówi poseł Kukiz’15 Marek Jakubiak komentując sytuację Ukraińców na polskim rynku pracy.

Atak na konsulat RP w Łucku na Ukrainie zaognił stosunki między naszymi krajami jednak dyskusja na temat relacji polsko-ukraińskich, także w sferze gospodarczej, toczy się już od dłuższego czasu. Jak podają źródła rządowe, w Polsce obecnie pracuje około miliona obywateli Ukrainy. Z tego względu stworzony ma zostać specjalny rejestr pracujących w kraju Ukraińców. Jak oceniają to przedsiębiorcy? 

Marek Jakubiak – poseł i szef Browarów Regionalnych Jakubiak ocenia sprawę następująco: Jeśli chodzi o Ukraińców to pamiętajmy, że w każdej sprawie jest pewien punkt graniczny, po osiągnięciu którego następuje kryzys. W wypadku pracujących u nas imigrantów trzeba zakładać, iż jest on blisko. Spójrzmy na dane – jeśli wyliczenia rządu mówią o milionie Ukraińców, to my na spokojnie powinniśmy przyjąć, iż w Polsce są dwa miliony pracujących obywateli Ukrainy. A te dwa miliony po otrzymaniu wiz mogą stąd wyjechać, ale mogą też tu zostać. Uważam, że sprawa Ukraińców jest pewnym pokłosiem szerszego problemu jakim jest życie przedsiębiorców w Polsce – bardzo ciężkie. Tak długo jak długo prowadzenie firmy będzie trudne w naszym kraju, to ludzie będą wyjeżdżać. A skoro będą wyjeżdżać – to potrzebni nam będą Ukraińcy. „Posprzątajmy” u siebie w pierwszej kolejności bowiem teraz bycie przedsiębiorcą w Polsce to nie lada heroizm. Uprośćmy życie Polakom.

Skąd tak duży napływ obywateli Ukrainy do naszego kraju? Sytuację pogorszyła wojna w tym kraju, która skłoniła dużą część obywateli do opuszczenia państwa. Co więcej – sytuacja ekonomiczna ukraińskiej gospodarki także wygląda nie najlepiej. Jakubiak krytykuje jednak też sposób w jaki Ukraińcy przenikają do
Polski – pod pręgierzem stawia nieprawidłowości przy wydawaniu tzw. Karty Polaka: Intencje były słuszne ale teraz widzimy, że idea uległa wypaczeniu.
Niedawno uczestniczyłem w pewnym kongresie samorządowców na południu i tamtejsi gospodarze przyznają, że na mają spory problem z posiadaczami
Karty Polaka, którzy nie znają słowa po polsku i nie mają nikogo z Polski w rodzinie. Pytanie więc jak dystrybuuje się Kartę Polaka, Karty z tytułu posiadania której należy się i 500 Plus, i darmowe szkolnictwo, i dopłaty do mieszkań. Polska nie może pozwalać, by mechanizmy, które ustaliliśmy były wykorzystywane przez, powiedzmy potocznie, cwaniaków. Nie możemy też jako państwo pozwalać sobie na realizowanie jakichś nowofalowych rozwiązań politycznych, tych wszystkich „polityk otwartych drzwi” i tak dalej, bo nie jesteśmy zamożnym państwem, jak nasi sąsiedzi z Zachodu.

Zespół wGospodarce.pl

Więcej na wGospodarce.pl: http://wgospodarce.pl/informacje/34987-marek-jakubiak-bycie-przedsiebiorca-w-polsce-to-jest-nie-lada-heroizm

fot.[You Tube/Polsat News]

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/jakubiak-o-punkcie-granicznym-w-ukrainskiej-imigracji,19713036770#ixzz4czzM1Fwt

A taka pointa…

Znalezione obrazy dla zapytania nienawiśc ukraińska wobec Polski

Ci którym bliższa jest ukraińska rubacha aniżeli polska koszula


 

 

ParezjaParezja

 

Ostra dyskusja na temat Wołynia między Niesiołowskim a Jakubiakiem

Przez

 

1 kwietnia 2017

 

Kamil Durczok w programie „Brutalna Prawda” po raz kolejny poruszył temat relacji polsko-ukraińskich, w szczególności stosunku do rzezi wołyńskiej.

Polacy uchwalili paskudną uchwałę w Sejmie, gdzie użyli słowa „ludobójstwo”. Twierdzenie o ludobójstwie ze strony ukraińskiej ma charakter prowokacji. Ukraina tego nigdy nie uzna. Potem usiłowano to dość nieudolnie odkręcać, a przecież autorzy tej uchwały, która ma charakter jawnie prorosyjski, nie są agenturą rosyjską. To jest toporne i dość grubymi nićmi szyte wyjaśnienie – powiedział dawno nie widziany furiat Stefan Niesiołowski.

Jego zdaniem środowiska narodowe po obu stronach są manipulowane, a walczącego o prawdę o Wołyniu ks. Isakowicza-Zaleskiego nazwał agentem lub głupcem.

Z całą pewnością inspiracja może być bardzo głęboka i pośrednia – np. jakaś organizacja ukraińskich nacjonalistów tak jak polska. Im się wydaje, że są wielkimi patriotami ukraińskimi. Są manewrowani, manipulowani – o czym nie wiedzą – przez służby moskiewskie. Tak jak w Polsce mamy np. ks. Isakowicza-Zaleskiego, który jeździ po Polsce i opluwa Ukrainę i niszczy przyjaźń polsko-ukraińską. Ks. Zaleski jest być może agentem, a być może tylko głupcem – stwierdził.

Po takich antypolskich bzdurach głos zabrał drugi gość – Marek Jakubiak z Kukiz’15.

Po pierwsze było czy nie było ludobójstwa? Jeśli my mówimy o naszych sprawach, o ludobójstwie niespotykanym w historii ludzkości, to my działamy na rzecz Rosji? My mówimy o własnej tożsamości: mordowano Polaków na Ukrainie. Ukraińcy nie chcą się do tego przyznać, to jest ich problem, a nie nasz. My musimy mieć własny, partykularny interes i mówić, jaka była prawda. Dziś Ukraińcy wyciągają na piedestały Banderę – bandytę, którego w Polsce skazano na karę śmierci, to oni nie mają wyobraźni i oni chcą mówić o przyjaźni polsko-ukraińskiej? – uważa polityk.

Bezkarnie wywłaszczali Polskę


Znalezione obrazy dla zapytania Transformacja

 

Szok! Rząd PO chciał sprywatyzować Exatela – strategiczną dla bezpieczeństwa kraju spółkę telekomunikacyjną!
wpis z dnia 31/03/2017

foto: PlatformaRP (Flickr.com / CC by SA 2.0)

Exatel zapewnia łączność i transmisję danych polskim służbom specjalnym, armii, MSWiA, NBP, KNF, NIK, jak również wielu innym instytucjom publicznym oraz największym firmom w naszym kraju. Dodatkowo zarządza siecią transmisyjną o łącznej długości ok. 20 tys. km. Właśnie podjęto decyzję, aby spółka ta – z uwagi na swój strategiczny charakter – trafiła pod trwałą kontrolę Skarbu Państwa. Warto podkreślić, że rządzący naszym krajem nie zawsze postrzegali ją w ten sposób. W czasach PO-PSL próbowano ja bowiem sprywatyzować!

 


Nie można mieć co do tego żadnych wątpliwości – Exatel, ze swoją rozbudowaną infrastrukturą światłowodową oraz usługami transmisji danych świadczonymi dla największych firm oraz instytucji państwa, powinna być traktowana jako spółka strategiczna dla szeroko rozumianego bezpieczeństwa kraju. Coś, co dziś wydaje się być oczywiste (rząd Szydło podjął decyzję, aby spółka ta przeszła ze struktur PGE pod trwałą kontrolę Skarbu Państwa), nie zawsze jednak takie było dla poprzedniej ekipy rządowej.

 


Przypomnijmy 22 marca 2011 r. prezes Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), która wówczas była formalnym właścicielem Exatela, ogłosił na konferencji prasowej, że chce zakończyć transakcję sprzedaży Exatela do końca 2011 roku. Obwieścił przy tym, że ma stosowne pozwolenia Ministerstwa Skarbu Państwa, aby sprzedać spółkę w bardziej liberalny (jeśli chodzi o procedury) sposób. Potwierdzenie tych słów przyszło wkrótce ze strony ówczesnego Ministerstwa Skarbu. Wiceminister tego resortu – Zdzisław Gawlik – odpowiadając w Sejmie na pytania posłów zaniepokojonych planami sprzedaży tej spółki stwierdził z rozbrajającą szczerością, iż spółka tylko dlatego nie została jeszcze sprzedana, bowiem PGE (formalny właściciel Exatela) nie otrzymała satysfakcjonującej oferty cenowej.
Ustalenia i negocjacje z podmiotami prywatnymi trwały, ale – na nasze szczęście – nie przynosiły one konkretnych rezultatów. Ostatecznie pomysł prywatyzacji tej spółki upadł. W 2015 r. doszło do zmiany władzy, a jednocześnie pojawiła się nowa koncepcja wobec Exatela – przejęcia na własność przez Skarb Państwa. Ostatecznie PGE sprzedała za 368,5 mln zł akcje Exatela Skarbowi Państwa. – „Podpisanie tej umowy otwiera nowy rozdział w historii Exatela. Ten krok przybliża państwo do odbudowy własnych kompetencji telekomunikacyjnych i stworzenia Narodowego Operatora Sieci Strategicznych. To także krok w stronę zapewnienia cybersuwerenności naszego kraju” – ocenił Nikodem Bończa-Tomaszewski, prezes Exatela.
Pod tym względem dobrze się stało, że PO zostało odsunięte od władzy. Kto wie – może dzisiaj Exatel byłby już kontrolowany przez francuski Orange lub niemiecki T-Mobile?

Źródło: Exatel przechodzi w ręce Skarbu Państwa (DoRzeczy.pl)
Źródło: Handel bezpieczeństwem – Eksperci: Wstrzymać sprzedaż!(Skarbowcy.pl)
Źródło: Sprzedaż kluczowej dla bezpieczeństwa państwa spółki Exatel to kwestia odpowiedniej ceny (Marucha.wordpress.com)

wpis z dnia 31/03/2017 

niewygodne.info.pl

Znalezione obrazy dla zapytania Transformacja ustrojowa

Gorzkie doświadczenie dla polskich uciekinierów


 

Pikio.plPikio.pl

 

 

Bardzo złe wieści dla Polaków. „Walka o specjalne prawa to bzdura”

Autor: Michalina Kobla

Kwi 1, 2017

 

Jednym z powodów, dla którego Anglicy zdecydowali o wyprowadzeniu swojego kraju z Unii Europejskiej, była niechęć wobec obcokrajowców. Wiele osób łudziło się, że Polacy będą mogli po Brexicie zostać w Wielkiej Brytanii na specjalnych prawach. Nic z tych rzeczy.

Matthew Kielanowski, były doradca Margaret Thatcher, pogrzebał marzenia o ulgowym traktowaniu Polaków obecnych w Wielkiej Brytanii po Brexicie. Jego zdaniem należy oczekiwać jednolitej polityki wobec wszystkich imigrantów obecnych na wyspach.

Pozycja wszystkich przyjezdnych do Wielkiej Brytanii będzie negocjowana wspólnie, czy się to komuś podoba, czy nie. Bzdury na temat walki o specjalne prawa Polaków sprzedaje się na rynek wewnętrzny – powiedział Kielanowski.

Prawnik zwrócił również uwagę na to, że niechęć wobec Polaków była kołem zamachowym nastrojów separatystycznych.

Ci Anglicy z małych miast, którzy czują się osaczeni przez obcych z Polski, mogli wreszcie pokazać, co o tym myślą. Nikt nie spodziewał się, że jest ich aż tylu – podkreśla.

Krytyka nie ominęła działań polskiego rządu. W ocenie Kielanowskiego wizyty naszych polityków w Wielkiej Brytanii często były zbędne i niemile widziane. Prawnik odniósł się do sytuacji po zabójstwie Polaka w Harlow, kiedy połowa polskiego rządu została oddelegowana do rozmowy z brytyjską minister spraw wewnętrznych. Jego zdaniem reakcja polskiego rządu była nieadekwatna do rangi wydarzenia.

Prof. Osadczy: powstała „sekta wyznawców trzeciej siły”, ambasador Polski w Kijowie jest jej guru


 

prof. Włodzimierz Osadczy, źr. youtube

Prof. Osadczy: powstała „sekta wyznawców trzeciej siły”, ambasador Polski w Kijowie jest jej guru

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Piątek, 31 marca 2017 o godz. 11:11:01

Profesor KUL Włodzimierz Osadczy nawiązał w ten sposób do komentarzy po ostrzelaniu z granatnika polskiego konsulatu w Łucku.

 

Jesteśmy świadkami powstania pewnej „sekty”, środowiska irracjonalnego, które wyjaśnia wszystko, co się dzieje w obszarze relacji polsko-ukraińskich wyrazem „trzecia siła”. – powiedział w wywiadzie dla Radia Maryja prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich Ucrainicum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Naukowiec nawiązał w ten sposób do ostatnich komentarzy m.in. na temat ostrzelania z granatnika polskiego konsulatu w Łucku.

CZYTAJ WIĘCEJ: Siedziba polskiego konsulatu w Łucku ostrzelana z granatnika

Tak sobie z ironią mówię, że mamy do czynienia z powstaniem „sekty wyznawców trzeciej siły”. – powiedział historyk.

Prof. Osadczy zaliczył do tej sekty „znanych dyplomatów, ambasadora Ukrainy w Polsce, znawców relacji polsko-ukraińskich, których się namnożyło teraz bardzo dużo”. Jako „guru” tej grupy profesor wskazał ambasadora Polski w Kijowie Jana Piekłę.

CZYTAJ TAKŻE: Targalski: Atak na polski konsulat w Łucku to prowokacja Putina

Według prof. Osadczego grupa ta zna tylko jedno wyjaśnienie ostatnich niepokojących wydarzeń na Ukrainie. Jako jeszcze jeden przykład podał wypowiedź prezydenta Poroszenki, który zabójstwo Denisa Woronienkowa natychmiast po zdarzeniu nazwał aktem terroryzmu państwowego Rosji.

CZYTAJ WIĘCEJ: Poroszenko: Rosjanie odpowiedzialni za zastrzelenie Woronienkowa

Przypomnijmy, że sprawcami zabójstwa okazali się byli żołnierze ukraińskich ochotniczych batalionów.

CZYTAJ WIĘCEJ: SB Ukrainy oświadczyła, że nie ma dowodów na związki zabójcy Woronienkowa z rosyjskimi służbami

Historyk nie ma wątpliwości, że będziemy świadkami dalszych „przykrych sytuacji” w relacjach polsko-ukraińskich i będą one tłumaczone zaangażowaniem „trzeciej siły”. Naukowiec nazwał to „totalitaryzmem w myśleniu”, który nie pozwala poszukiwać innych wyjaśnień i nie pozwala stawiać pytań o kondycję społeczeństwa ukraińskiego.

Jeszcze jednym elementem, credo tej sekty jest „piąta kolumna Putina”, czyli każdy, kto nie jest wyznawcą „trzeciej siły”, w ten czy inny sposób jest „piątą kolumną Putina” – powiedział także naukowiec.

Prof. Osadczy nakreślił kształt relacji między Polską i Ukrainą, który według niego byłby wskazany:

Relacje muszą być takie, jak między dwoma europejskimi krajami. Pojęcie dwóch normalnych europejskich krajów zakłada obecność pojęcia suwerenności każdego z tych krajów w tych relacjach. Muszą być więc suwerenne relacje. Suwerenność zakłada dbanie o naszą rację stanu. Racja stanu Polski niekoniecznie musi być racją stanu Ukrainy i odwrotnie.

Jego zdaniem stosunki polsko-ukraińskie nie są kształtowane w sposób w pełni suwerenny:

To, co się dzieje w relacjach polsko-ukraińskich, jest naznaczone w znacznej mierze instrumentalizacją państwa polskiego oraz całkowitym uprzedmiotowieniem Ukrainy. Ukraina w chwili obecnej nie występuje jako kraj suwerenny, jest pozbawiona cech suwerenności i możemy powiedzieć, że jest to tylko narzędzie walki Zachodu z Rosją. Polska, niestety, została w znacznej mierze również zinstrumentalizowana. Przymyka się oczy na sprawy nader ważne dla kondycji państwa polskiego.

Jako sprawę ważną w stosunkach polsko-ukraińskich naukowiec wymienił pamięć historyczną, która nie powinna być tylko domeną historyków. Jego zdaniem Polska rezygnuje z podnoszenia tej kwestii w relacjach z Ukrainą.

Prof. Osadczy wskazał na znaczną liczbę Ukraińców, którzy osiedlili się w Polsce i plany dalszego sprowadzania Ukraińców do Polski. W jego opinii są oni „naznaczeni radykalizmem i ideologią ukraińskiego nacjonalizmu, która jest teraz wszechobecna na Ukrainie”. Według naukowca Polska powinna przygotować się do tego, że na jej terytorium znajdą się rzesze wyznawców ideologii wrogiej państwu polskiemu.  

Radio Maryja / kresy.pl

Kołodko w Moskwie


 

13:03 01 KWIECIEŃ 2017

 

Grzegorz Kołodko, doktor nauk ekonomicznych, były wicepremierem i minister finansów RP, profesor Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie

Kołodko: Jestem przekonany, że Rosja ma dobre perspektywy

© Zdjęcie: Public Domain

GOSPODARKA

08:20 01.04.2017Krótki link

Irina Czajko

11507244

W stolicy Rosji odbyło się V Moskiewskie Forum Ekonomiczne, które jak zawsze było dobrą okazją dla nieskrępowanej wymiany poglądów między przedstawicielami różnych krajów.

Fabryka rur w Czelabińsku

© SPUTNIK. SIERGIEJ GUNIEJEW

Polska i USA podważają oś energetyczną Rosja-Niemcy

Dyskusje plenarne dotyczyły aktualnych problemów gospodarki światowej pod hasłem: „Zagubiony człowiek między desperacją a nadzieją: sytuacja na świecie i specyfika rosyjska”. Wśród uczestników forum był profesor Grzegorz Kołodko, uznany w świecie autorytet w zakresie ekonomii rozwoju i polityki gospodarczej, wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, gdzie sprawuje funkcję dyrektora Centrum Badawczego Transformacji, Integracji i Globalizacji. Z polskim gościem moskwiewskiego forum rozmawiała korespondentka radia Sputnik Irina Czajko.

— Czy jest Pan właściwie zadowolony, że przyleciał na to forum. Co tutaj Pana profesora najbardziej interesuje?

Prezydent Ukrainy Pietro Poroszenko na targach ukraińskiej techniki wojskowej w Kijowie

© REUTERS/ GLEB GARANICH

Ekonomista: Ukraina nie ma wyjścia, musi spłacić dług wobec Rosji

— Zawsze z zadowoleniem odwiedzam Rosję i Moskwę. Ale także z wielkim zaciekawieniem, przysłuchując się, jakie pytania są stawiane i jak ekonomiści, przedsiębiorcy, politycy na te pytania odpowiadają. Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Jak powiadam, odpowiedź ekonomisty jest pytaniem dla polityka. A ja występowałem także w roli politycznej kilka razy — ekonomistą jestem cały czas — i wiem, jak trudno jest dobrą, prawidłową odpowiedź ekonomistów, jeśli taka jest, przekuć na prawidłowe, dobre, słuszne decyzje polityczne. To jest dosyć długa droga, tylko trzeba spokojnie w trudnej debacie, dyskursie publicznym przekonywać ludzi wątpiących, albo inaczej interpretujących to, co się wokół dzieje, co jest dla nas lepsze.

— Jakie są Pana zdaniem plusy i minusy gospodarki rosyjskiej i jakie są jej perspektywy?

Rosyjskie ruble

© FOTOLIA/ ANTON GVOZDIKOV

Najwyższy czas zaopatrzyć się w rosyjską walutę!

— Ja wciąż uważam, i jest to bardziej wiedza niż wiara, albo dobre życzenie, że Rosja ma przed sobą dobre perspektywy. Ale to jednak wymaga pogłębionej dywersyfikacji, zróżnicowania strukturalnego rosyjskiej gospodarki i zmniejszenia wciąż zbyt dużego stopnia uzależnienia od wydobycia i sprzedaży, w tym także surowców energetycznych — ropy i gazu. Sądzę, że Rosja powinna wyciągnąć wnioski z dotychczasowej fazy globalizacji, maksymalizować korzyści płynące z szans, jakie globalizacja przynosi, minimalizując przy okazji koszty, jakie też nieuchronnie temu towarzyszą. Polityka się zmienia. Chiny bardzo mocno akcentują pewne działania zewnętrzne pod hasłem nowego Szlaku Jedwabnego.

Arktyka

© FOTOLIA/ ARRLXX

Rosyjsko-chińska współpraca w Arktyce

A w naszej części świata tzw. inicjatywę 16+1. A więc patrzą na 16 krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Jest to 11 państw członkowskich UE z naszej części świata, plus cztery pozostałe poza Unią Europejską — republiki byłej Jugosławii oraz Albania. Najważniejszą częścią tej strefy jest Polska, mój kraj. Ale w związku z tym, że pomiędzy Chinami a Europą Środkowo-Wschodnią leży Rosja, to z tego wynikają określone konsekwencje, także co do pewnych wspólnych przedsięwzięć infrastrukturalnych, wspólnych projektów inwestycyjnych. Zmienia się także geopolityka ze względu na to, że mamy nieco inną Unię już dzisiaj, niż mieliśmy nawet wczoraj, bo rozmawiamy już po uruchomieniu procedury wyprowadzania Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. To jednak będzie coś innego i nie ma co udawać, że to jest jakiś sukces w procesie integracji europejskiej. To jest przejaw raczej negatywnych odśrodkowych sił, jakie się w tym wielkim procesie integracyjnym pojawiły.

Bitwa na pomarańcze we Włoszech

© REUTERS/ STEFANO RELLANDINI

Nadchodzi nowa fala finansowego kryzysu w UE

— Jak Pan ocenia naukowy potencjał Rosji? Kogo z naszych ekonomistów Pan zna i ceni?

— Znam wielu ekonomistów rosyjskich nie tylko z Moskwy i Petersburga choćby z tego względu, że dość dobrze Rosję zjeździłem, przy okazji także wykładając na uniwersytetach. Byłem przecież w Omsku, w Tomsku, Nowosybirsku, Krasnojarsku i w Jakucku, Chabarowsku, Władywostoku i Pietropawłowsku Kamczackim a nawet na Czukotce. Natomiast, co tu ukrywać, jednak największy potencjał rosyjskiej ekonomii jest skoncentrowany w Moskwie, w Akademii Nauk i w kilku uniwersytetach. Współpracuję z niektórymi rosyjskimi ekonomistami, z akademikami Niekipiełowem i Grinbergiem, ale także z Władimirem Popowem, z którym mieliśmy okazję współpracować na tematy dotyczące gospodarki światowej, posocjalistycznej transformacji. Przy czym, nie tylko w Rosji, ale między innymi w Helsinkach w oenzetowskim Instytucie Rozwoju Gospodarczego czy w ONZ w Nowym Jorku.

Jestem członkiem rady naukowej najważniejszych rosyjskich pism ekonomicznych i publikuję. Także dzisiaj tutaj na Forum Ekonomicznym w Moskwie podpisałem kilkadziesiąt egzemplarzy swoich książek. Czyli dyskutuję w ten sposób z tymi ekonomistami i studentami, którzy interesują się problematyką, którą ja się zajmuję — kwestiami refom strukturalnych, przemian instytucjonalnych, długofalowego rozwoju społeczno-gospodarczego, istoty globalizacji.

Wicekanclerz Niemiec, minister gospodarki i technologii, lider Socjaldemokratycznej Partii Niemiec Sigmar Gabriel

© REUTERS/ CHARLES PLATIAU

Szef MSZ Niemiec: Bez Rosji nie da się rozwiązać problemów światowych

— Kiedyś Hegel napisał: „ Wielkie chwile historii nie są okresami szczęścia”. Panie profesorze, w jakim okresie żyjemy?

— Ludzie myślący zawsze uważali, że żyją w ciekawych czasach. Ale mnie się jednak wydaje, że żyjemy w czasach superciekawych dlatego, że tak wiele, dla tak wielu, w wielkim szybkim tempie na tak wielu obszarach nie zmieniało się nigdy w dziejach ludzkości. I to tempo dla niektórych jest zatrważające, dla niektórych nie do utrzymania w równowadze, a dla niektórych inspirujące. Ja należę do tych ostatnich.

Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka z prezydentem Rosji Władimirem Putinem

© SPUTNIK. ALEKSEY NIKOLSKYI

Łukaszenka do Putina: Jesteśmy braćmi

Czy te wielkie czasy czy chwile muszą być złe? Nie, czasami są wspaniałe chwile tak samo wielkie, jak w indywidualnym, prywatnym życiu człowieka, czy rodziny. Tak samo może to odnosić się do narodu, społeczeństwa, państwa, gospodarki narodowej, albo nawet czegoś większego jak w naszym przypadku Unia Europejska, albo w naszym wspólnym wszystkich przypadku współczesna cywilizacja, obecne pokolenie, już ponad 7 miliardów ludzi. Wobec tego musimy uważać, bo to jest czas zamętu. Namieszało się. Tu się splatają procesy negatywne i pozytywne. Należy umiejętnie odróżniać ziarna od plew, aby uciekać właśnie do przodu.

Akcja radykalistów pod oddziałem spółki zależnej Sbierbanku Rosji w Kijowie

© SPUTNIK. STRINGER

„Ukraina staje się krajem o zerowej wiarygodności inwestycyjnej”

Ale, jeśli jest to czas zamętu, to oznacza także, że jest to czas niepewności. Wobec tego wyłażą różne demony w postaci fałszywych patriotyzmów, w postaci nacjonalizmów, wymyka się spod kontroli masowa, globalna międzynarodowa migracja ludności, nierozwiązywalny dotychczas problem zagrożenia terrorystycznego. Na to się nakładają pewne procesy dezintegracyjne.

Natomiast ja uważam, że globalizacja jest nieodwracalna. Trzeba znaleźć sposób, żeby czerpać korzyści z szans, jakie ona przynosi i limitować koszty, jakie towarzyszą nieuchronnie związanemu z tą globalizacją ryzyku. Moją odpowiedzią na to, jak to robić, jest właśnie ten nowy pragmatyzm. A więc, im więcej tego nowego pragmatyzmu, tym mniej będzie zamętu, będzie trochę spokojniej. A jak będzie trochę spokojniej, to także będzie efektywniej, a jak będzie efektywniej, to również będzie lepiej.

System głosowania w Unii jest niedemokratyczny, biurokratyczny i zagmatwany


Znalezione obrazy dla zapytania Unia antyrosyjskim związkiem

 

WPROST.pl

raj

WYDARZENIAKRAJŚWIAT

Unia Europejska zmienia system głosowania. Faworyzuje duże państwa członkowskie

Dodano: dzisiaj 10:220 43

Flagi unijne

Flagi unijne / Źródło: Fotolia / VanderWolf Images

Zgodnie z zapisami traktatu lizbońskiego od 1 kwietnia jedyny obowiązujący system głosowania w Unii Europejskiej to tzw. system podwójnej większości. Część ekspertów zwraca uwagę na fakt, iż nowy system głosowania faworyzuje największe kraje członkowskie UE.

Do tej pory w Radzie Europejskiej zgodnie z zapisami traktatu nicejskiego można było podczas głosowania wnioskować o zastosowanie tzw. mechanizmu głosów ważonych. Zgodnie z tym systemem każdy kraj członkowski miał przyznawaną określoną liczbę głosów, która była liczona na podstawie okreslonych czynników. Zgodnie z tym mechanizmem Polska oraz Hiszpania miały po 27 głosów, natomiast na przykład Niemcy 29.

Od 1 kwietnia wchodzą w życie przepisy traktatu lizbońskiego, które jako jedyną metodę głosowania w Radzie Europejskiej dopsuzczają tzw. zasadę podwójnej większości. Mechanizm ten zakłada, że każdemu krajowi członkowskiemu przysługuje tylko jeden głos. Aby decyzja została przyjęta, konieczna jest zgoda 55 proc. państw członkowskich, które reprezentują łącznie 65 proc. ludności Unii Europejskiej. Taki sposób głosowania zastosowano m.in. podczas wyborów przewodniczącego Rady Europejskiej. Eksperci zwracają uwagę na fakt, iż w ten sposób niejako faworyzowane są te kraje, w których liczba mieszkańców jest większa.

Jednak zgodnie z unijnym prawem blokująca mniejszość może się posłużyć jeszcze jednym instrumentem, aby nie dopuścić do przyjęcia niekorzystnej decyzji. Chodzi o tzw. mechanizm z Joaniny. Z jego pomocą można teoretycznie w nieskończoność odwlekać głosowanie, praktycznie jednak jeszcze nigdy do tego nie doszło. W 2009 roku wbudowano do tego mechanizmu specjalną klauzulę. Według niej wystarczy, że wniosek o głosowanie poprze zwykła większość. Aby zmienić te regułę potrzebna jest z kolei jednogłośna zgoda szefów państw i rządów

/ Źródło: Deutsche Welle

Podobny obraz

Niemcy wiedzą, że rosyjskie zagrożenie to czerwony pic na czarne muchy


Znalezione obrazy dla zapytania rosyjskie zagrożenieAdvertisement

 

INTERIA.PLFakty

 

NIEMCY NIE BĘDĄ PRZEZNACZAĆ 2 PROC. PKB NA OBRONNOŚĆ

ŚWIAT

1 godz. 58 minut temu

Niemcy nie przeznaczą na obronność 2 procent swojego PKB, do czego wezwał wczoraj szef amerykańskiej dyplomacji. Zapowiedział to niemiecki minister spraw zagranicznych podczas posiedzenia szefów dyplomacji państw Sojuszu Północnoatlantyckiego w Brukseli. Media w Niemczech uznały, że oznacza to konfrontację z USA.

Sigmar Gabriel /PAP/EPA

Sigmar Gabriel /PAP/EPA

Zdaniem szefa niemieckiej dyplomacji Sigmara Gabriela założenie, że Berlin będzie rocznie przeznaczał dwa procent PKB na obronność jest nierealne. Jak podkreślił, to oznaczałoby 70 miliardów rocznie na Bundeswehrę. – Nie znam żadnego polityka w Niemczech, który jest przekonany, że nasz kraj może to zrobić i że tego potrzebuje – mówił.
Wczoraj sekretarz stanu USA mówił po naradzie ministrów spraw zagranicznych NATO w Brukseli, że sojusznicy Amerykanów też muszą wypełnić swoje zobowiązania i przeznaczać wydatki na obronę zgodnie wymogami, czyli 2 procent PKB.

 

Minister Gabriel powiedział, że żadne inne państwo nie ma prawa od Niemiec żądać, aby do 2024 roku przeznaczały na obronność dwa procent swojego PKB.

Szef niemieckiej dyplomacji podkreślił, że nie ma takiego obowiązku, bowiem na szczycie NATO w 2014 roku w Walii ustalono, iż kraje Sojuszu jedynie będą starały się zbliżyć do wypełnienia tych założeń.

Informacyjna Agencja Radiowa

Znalezione obrazy dla zapytania rosyjskie zagrożenie

Tacy to nasi dobroczyńcy…wywłaszczający Polaków za psie pieniądze


 

WP Wiadomości

 

 

TOMASZ ORSZULAK

wczoraj (14:34)

Burza wokół reprywatyzacji w stolicy. Kamienica za 8 mln zł kupiona za… 30 tysięcy

Kolejne przecieki z afery reprywatyzacyjnej w stolicy. Prokuratorzy badający sprawę wykryli poważne nieprawidłowości przy zakupie jednej z kamienic na warszawskiej Pradze. Budynek przy ulicy Stalowej wykupiono za 30 tysięcy złotych. Ale okazało się, że budynek stojący w bardzo atrakcyjnej lokalizacji wart jest co najmniej 8 milionów złotych. Śledczy zadziałali bardzo szybko i wysłali pozew o unieważnienie tej umowy.

 

Kamienica przy ulicy Stalowej na Pradze

Kamienica przy ulicy Stalowej na Pradze (PAP, Fot: Bartłomiej Zborowski)

Jak do tego doszło? Okazało się, że obrotny przedsiębiorca odnalazł dwie starsze kobiety, które błył spadkobierczyniami budynku przy ulicy Stalowej w Warszawie.

Działający na rynku nieruchomości mężczyzna wiedział, że to strzał w „dziesiątkę”. Zaproponował im 30 tysięcy za zbycie praw do działki wynikających z tzw. dekretu Bieruta.

 

Wtedy nie było jeszcze decyzji o zwrocie kamienicy, zapadła ona później.

 

W krótkim czasie biznesmen stał się jedynym właścicielem trzypiętrowej kamienicy na warszawskiej Pradze. Mało tego, nieruchomość stoi na działce o powierzchni prawie 1900 metrów w bardzo atrykcyjnym miejscu.

Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, transakcję wykrył zespół prokuratorów badających nieprawidłowości przy reprywatyzacji stołecznych nieruchomości. Prokuratura Regionalna w Warszawie chce unieważnienia tej umowy, zakazu zbycia nieruchomości, a także wpisu ostrzeżenia w księgę wieczystą.

WP Wiadomość

"Czas kasty dobiega końca"


Znalezione obrazy dla zapytania Kasta

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu WP.PL materiały sygnowane skrótem "PAP" stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazami danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie, chronionych przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez WP.PL na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

PRAWO

 

OPRAC. MAGDA KAZIKIEWICZ

1h temu

NSA: zmiany w KRS mogą ograniczyć jej rolę strażnika niezawisłości sędziów

Zmiana ustrojowej pozycji Krajowej Rady Sądownictwa bez zmiany konstytucji powoduje ryzyko ograniczenia jej konstytucyjnych obowiązków strażnika niezawisłości sędziów i niezależności sądów – to opinia Naczelnego Sądu Administracyjnego do rządowego projektu zmian w KRS.

 

NSA: zmiany w KRS mogą ograniczyć jej rolę strażnika niezawisłości sędziów

(PAP/EPA, Fot: Adam Warżawa)

W nadchodzącym tygodniu Sejm ma przeprowadzić pierwsze czytanie projektu noweli ustawy o KRS. Przewiduje on m.in. powstanie w Radzie dwóch izb oraz wygaszenie kadencji jej 15 członków-sędziów; ich następców wybrałby Sejm. Wygaszeniu ulec miałaby także kadencja rzecznika dyscyplinarnego sądów. Opiniując ten projekt Ministerstwa Sprawiedliwości, NSA stwierdził, że „nowelizacja przepisów regulujących funkcjonowanie KRS dokonywana ustawą zwykłą budzi zasadnicze wątpliwości systemowe i konstytucyjne”

Zdaniem NSA, konstytucyjny status KRS oraz jej kluczowe znaczenie w demokratycznym państwie prawa w istotny sposób determinują zakres swobody ustawodawcy. – Wszelkie zmiany w ustawie regulującej status organu konstytucyjnego, powinny być szczególnie uzasadnione – dodano. Należy stwierdzić, że funkcja KRS – jako strażnika niezależności władzy sądowniczej – wymaga pewnej autonomii oraz niepodatności na wpływy zewnętrzne – podkreśla opinia NSA.

wp

Zmiany budzą wątpliwości

Jego zdaniem „projektowane przepisy (przewidujące m.in. wybór członków KRS przez Sejm, preselekcję kandydatów na członków Rady dokonywaną przez Marszałka Sejmu, obwieszczenia Marszałka Sejmu o wolnych stanowiskach w KRS, uprawnienia prezydenta w procesie powoływania sędziów) mogą budzić poważne wątpliwości pod względem ich zgodności z zasadą trójpodziału władzy”.

„W polskim systemie konstytucyjnym władza sądownicza jest równorzędna z pozostałymi władzami i nie można przesądzać, że którakolwiek z nich jest mniej lub bardziej legitymowana” – dodano w opinii. „W przypadku projektowanych przepisów nowelizujących status KRS zmieniono ustrojową pozycję Rady bez zmiany konstytucji, co powoduje ryzyko ograniczenia działania KRS w wykonywaniu jej konstytucyjnych obowiązków strażnika niezawisłości sędziów i niezależności sądów” – głosi opinia.

Oceniając poszczególne zapisy, NSA wskazał, że „uzasadnione konstytucyjne wątpliwości” mogą budzić rozwiązania dotyczące w szczególności: sposobu powoływania członków Rady, zmiany ustroju wewnętrznego KRS, zmiany kompetencji przysługujących prezydentowi w procesie powoływania sędziów i asesorów oraz wygaszenia kadencji dotychczasowych członków Rady.

 

Nowe zasady wyboru

Za „nieuprawnione” wydają się NSA rozważania z uzasadnienia projektu dotyczące artykułu konstytucji, stanowiącego, że władza zwierzchnia należy do Narodu. NSA podkreśla, że „literatura i orzecznictwo wskazują, że brak jest podstaw do przyjęcia nadrzędności którejkolwiek z władz, bowiem zarówno władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza, pochodzą od Narodu, który jak stanowi preambuła: ustanowił konstytucję jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot”.

KRS to konstytucyjny organ stojący na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Zgodnie z rządowym projektem, Pierwsze Zgromadzenie KRS utworzą: I prezes SN, prezes NSA, minister sprawiedliwości, osoba powołana przez prezydenta, czterech posłów i dwóch senatorów. Drugie Zgromadzenie ma tworzyć 15 sędziów wszystkich szczebli – wybieranych przez Sejm. Kandydatów ma zgłaszać Marszałkowi Sejmu Prezydium Sejmu lub co najmniej 50 posłów. Stowarzyszenia zrzeszające sędziów mogą przedstawiać Marszałkowi Sejmu „rekomendacje dotyczące zgłoszenia kandydatów na członka Rady”.

Według projektu, jeżeli obie izby będą miały różne opinie o kandydacie na sędziego, wówczas ta izba, która wydała opinię pozytywną, może wnioskować o decyzję Radę w pełnym składzie. Wtedy za kandydatem musiałoby się opowiedzieć 17 członków Rady: I prezes SN, prezes NSA i członkowie Rady wybrani spośród sędziów.

 

„Czas kasty dobiega końca”

Zdaniem MS, chodzi o zobiektywizowanie trybu wyboru kandydatów, bo dotychczas o wyborze członków Rady „decydowały w praktyce sędziowskie elity”. Reforma wprowadzi cywilizowane, europejskie standardy i jest odpowiedzią na duże społeczne oczekiwanie zmiany – mówił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który podkreślał, że propozycje są zgodne z konstytucją. Dodawał, że „czas najwyższej kasty dobiega końca”. MS podkreśla, że Trybunał Konstytucyjny dopuszcza możliwość skracania kadencji, jeżeli przepis konstytucji tego nie zakazuje i gdy przemawiają za tym „szczególne okoliczności” – według resortu należy do nich „kompleksowa reforma Rady”.

Projekt krytykują środowiska sędziowskie, RPO i niektóre organizacje pozarządowe. Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE/ODIHR) zaleciło „odstąpienie od przyjęcia projektu”. Opinia biura jest skrajnie nieprofesjonalna i pełna merytorycznych błędów – ocenił Zbigniew Ziobro.

WP Wiadomośc

Znalezione obrazy dla zapytania KaSTA PEŁNA PRAWNIKÓW

Rosyjskie S-400 strąciły trzy rakiety balistyczne podczas ćwiczeń



DEFENCE24

 

Rosyjskie S-400 strąciły trzy rakiety balistyczne podczas ćwiczeń

OPUBLIKOWANO: PIĄTEK, 22 SIERPNIA 2014, 11:41

Fot. mil.ru

 

Juliusz Sabakkontakt@defence24.pl

Facebook2TwitterGoogle+DrukujEmail AppWięcej6

Podczas ćwiczeń wojsk obrony przeciwlotniczej w rejonie Astrachania rosyjskie systemy S-400 strąciły trzy cele symulujące pociski balistyczne. Był to element dużych ćwiczeń, w których bierze udział 800 żołnierzy i ponad 200 jednostek sprzętu. 

Manewry stanowią część szerszego testu możliwości wojsk obrony powietrznej, obejmującego szczególnie jednostki Centralnego Okręgu Wojskowego broniące Moskwy. Są one wyposażone w najnowsze systemy rakietowe S-400 Triumf i artyleryjsko-rakietowe Pancyr-S1.

Zestaw przeciwlotniczy i przeciwrakietowy dalekiego i średniego zasięgu S-400 Triumf, zaliczany przez Rosjan do czwartej generacji, ma być zdolny do zwalczania wszystkich typów środków napadu powietrznego, wliczając w to pociski balistyczne. W ćwiczeniach biorą też udział starszej generacji zestawy S-300.

Ćwiczenia przeprowadzone 20 sierpnia na poligonie Aszułuk symulowały obronę przed zmasowanym atakiem rakietowo-lotniczym z użyciem zarówno rakiet balistycznych atakujących z dużego pułapu jak też poruszających się na małej wysokości pocisków manewrujących. Podczas jego realizacji załogi systemów S-400 i S-300 odpaliły około 20 pocisków rakietowych.

W tym samym czasie formacje obrony powietrznej z Centralnego Okręgu Wojskowego ćwiczą również na poligonie Telemba w rejonie Irkucka. Odbywają się tam strzelania systemów S-300PS, w których stosowane są symulowane cele powietrzne typu „Piszczał”, „Striż” i „Rejs”.

Upajanie się “Patriotami”-przecież to takie narodowe


Znalezione obrazy dla zapytania rakiety Patriot

 

TVN24

01 kwietnia 2017

Raytheon Stany Zjednoczone zadowolone z polskiej decyzji ws. systemu Patriot Stany Zjednoczone cieszą się polskiej decyzji o zainwestowaniu w system obrony rakietowej Patriot – oświadczył ambasador USA w Polsce Paul Jones. W piątek Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało o wysłaniu zaktualizowanego zapytania ofertowego w sprawie zestawów obrony powietrznej. „Ogłoszona dziś decyzja świadczy o tym, że Polska pozostaje liderem w dziedzinie współpracy w zakresie obrony i bezpieczeństwa, tak w regionie, jak i w Sojuszu. Będziemy współpracować z Polską nad sfinalizowaniem szczegółów umowy, która zapewni dostarczenie najlepszego na świecie systemu obrony powietrznej i rakietowej dla ochrony narodu polskiego. To ważny krok w kierunku zapewnienia Polsce bezpieczeństwa, zwiększenia bezpieczeństwa NATO, poprawy interoperacyjności z wojskiem amerykańskim i jeszcze lepszych relacji obronnych między USA i Polską” – dodał w przesłanym oświadczeniu Paul Jones. Drugie podejście do kluczowego zakupu. MON chce zapłacić znacznie mniej Antoni… czytaj dalej » Ambasada oceniła, że „Polska dołącza do dużej i wciąż rosnącej rodziny krajów, które polegają na sprawdzonym w boju i nieustannie modernizowanym systemie Patriot – tym samym, jakiego używa wojsko amerykańskie”. Podkreśliła, że Polska pozyska „najbardziej zaawansowany system, wyposażony w najnowsze rozwiązania technologiczne”. Zapytanie ofertowe od MON W piątek Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało o wysłaniu do rządu Stanów Zjednoczonych zmodyfikowanego zapytania ofertowego (letter of request – LOR) w sprawie ośmiu baterii systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej średniego zasięgu Patriot. Według ministra Antoniego Macierewicza wartość kontraktu – którego zawarcie zależy między innymi od wyniku rozmów offsetowych – wyniesie maksymalnie 30 mld zł. Zestawy dla Polski mają być od początku zintegrowane z IBCS – nowym systemem kierowania i dowodzenia polem walki amerykańskich wojsk lądowych, a począwszy od trzeciej baterii – w dookólny radar. Pierwsze dwie z obecnie dostępnym radarem sektorowym mają zostać zmodernizowane i otrzymać radar o polu obserwacji 360 stopni, wykorzystujący technologię azotku galu. Transakcja wymaga jeszcze zgód od władz USA, w tym zatwierdzenia przez Kongres. Klich: na naszych oczach odbywa się demontaż polskich sił zbrojnych Ministerstwo… czytaj dalej » Modernizacja obrony powietrznej to jeden z priorytetów wieloletniego planu rozwoju sił zbrojnych. O wyborze zestawów Patriot do rozmów o kontrakcie rząd PO-PSL zdecydował w kwietniu 2015 r. Od tamtej pory negocjacje o zakupie baterii Patriot prowadzono między rządami Polski i USA. Postępowanie w ramach programu „Wisła” było sprawdzane przez MON po objęciu urzędu ministra przez Macierewicza. Na początku września ubiegłego roku szef MON poinformował o wysłaniu zapytania o ofertę ośmiu zestawów Patriot. Informując o wysłaniu zapytania ofertowego w sprawie zestawów Patriot, resort zaznaczał, że nie przesądza to o zakupie tego systemu, a pytanie o uszczegółowione dane wysłano także do amerykańsko-niemiecko-włoskiego konsorcjum MEADS, proponującego konkurencyjny system. W piątek konsorcjum oświadczyło, że „będzie kontynuowało rozmowy z polskim rządem na temat rozwiązań systemu MEADS dla Wisły”.

Autor: mart\mtom

Źródło: PAP

(http://www.tvn24.pl)

Znalezione obrazy dla zapytania rakiety Patriot contra Iskandery

Telewidzowie żądają cofnięcia licencji TVN-owi


Znalezione obrazy dla zapytania cofnięcie licencji TVN

Przełącz na rozrywkę

Przełącz na Dziennik

 

NEWS DZIENNIK.PL: Ponad 12 tysięcy widzów zażądało cofnięcia koncesji TVN i TVN24

31.03.2017, 21:04 | Aktualizacja: 31.03.2017, 21:43

 

Studio telewizyjne

Studio telewizyjne / Shutterstock

Barbara Sowa

 

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji została zalana skargami na TVN. To masowa akcja. Na 13,6 tys. skarg i wniosków, jakie wpłynęły do rady, aż 12,1 tys. to żądania cofnięcia koncesji dla TVN i TVN24 – wynika ze sprawozdania za ubiegły rok.

Żądania cofnięcia koncesji dla TVN i TVN24 mają jednobrzmiącą treść. – Zwracam się do KRRiT o odebranie koncesji telewizyjnej stacji informacyjnej TVN 24 jak również stacji TVN w związku z ich kłamliwymi i zmanipulowanymi przekazami zawartymi w programach informacyjnych, takich jak m.in. „Fakty TVN”. (…) Wiele niewygodnych dla poprzedniej ekipy rządzącej a obecnej opozycji faktów i zdarzeń jest przemilczanych. Najgorszym jest jednak zjawisko szczucia przeciw sobie grup Polaków, które – wobec wyzwań stojących przed współczesną Europą – rozbija naszą narodową jedność –pisali widzowie.

 

KRRIT informuje w swoim sprawozdaniu za 2016 rok, że łącznie takich maili napłynęło 12,1 tys. na 13 624 wszystkich skarg i wniosków, jakie otrzymali. Większość z nich (1320) to wystąpienia indywidualne.

Do ataku na TVN wzywała posłanka PiS, Krystyna Pawłowicz, która sama poskarżyła się KRRiT, że flagowy program informacyjny tej stacji pokazuje materiały sprzeczne z ustawowym obowiązkiem rzetelnego i obiektywnego informowania i komentowania.

Posłanka żaliła się, że politycy PiS są obiektem „permanentnego „przemysłu pogardy, aktów napadów medialnych, kłamstw, aktów nienawiści, chamstwa i braku kultury oraz demoralizowania opinii publicznej, w tym dzieci”. Zarzuciła dziennikarzom „Faktów” podżeganie do nienawiści i prosiła o podjęcie odpowiednich działań, sugerując cofnięcie TVN-owi koncesji na nadawanie programu.

KRRiT w odpowiedzi wezwała TVN do unikania w przyszłości tego typu narracji”.

Jim Samples, prezes TVN zapytany o zmasowaną akcję w wywiadzie dla „DGP” już w styczniu tłumaczył, że nie wtrąca się w codzienne decyzje redaktorów, a ekipa „Faktów” i TVN24 jest niezależna, ale oczekuje, że będą wiarygodni i uważni. – To nie znaczy, że mają się opowiedzieć po jakiejkolwiek stronie politycznego sporu czy części społeczeństwa. Oczekuję, że będą kierowali się najwyższymi standardami odpowiedzialnego i uczciwego dziennikarstwa. Jedno jest jednak pewne, w Polsce podobnie jak w moim własnym kraju, ożywiona dyskusja, spór z formułowaniem wyrazistych poglądów to sól demokracji. To czasem powinno być głośne i niewygodne – mówił Samples.

Czytaj więcej

Jim Samples, prezes TVN: Oczekuję, że „Fakty” i TVN24 będą wiarygodne i uważne

Nie tylko TVN był obiektem skarg, choć liczba wystąpień w przypadku innych nadawców była zdecydowanie mniejsza. Ze sprawozdania KRRiT wynika, że najczęściej widzów oburzały emitowane w telewizji programy (616 wystąpień), rzadziej widzowie pisali w sprawie abonamentu (276) i reklam (77).

Ponad 200 e-maili to protesty przeciwko emisji w kanale TLC audycji „Randka w łóżku”.

„W skargach dotyczących programu znalazły się zarzuty odnośnie braku obiektywizmu dziennikarzy w telewizyjnych audycjach informacyjnych, zarówno w programach telewizji publicznej, jak i największych stacji komercyjnych” – czytamy w sprawozdaniu. KRRiT zauważa, że w porównaniu do lat ubiegłych zauważalnie wzrosła liczba wystąpień dotyczących audycji informacyjnych oraz publicystyki (niemal połowa wszystkich wystąpień w sprawie programu), spadła natomiast liczba skarg dotyczących naruszenia przepisów o ochronie małoletnich widzów przed treściami, które mogą szkodzić ich rozwojowi.

 

Źródło: dziennik.pl

Znalezione obrazy dla zapytania cofnięcie licencji TVN

Popisowe robienie w demokratyczne gniazdo



 

Znalezione obrazy dla zapytania Demokracja

WYDARZENIA

KRAJ

Kijowski jak Popiełuszko i Wałęsa? Czuje się ofiarą „współczesnego SB”. Kontrowersyjny wpis lidera KOD

Dodano: wczoraj 17:312 1928

Mateusz Kijowski

Mateusz Kijowski / Źródło: Newspix.pl / MIchal Fludra

Mateusz Kijowski z KOD na swoim profilu na Facebooku opublikował krótką notkę z – wydaje się – niezbyt przemyślanymi przemyśleniami.

Lider Komitetu Obrony Demokracji 27 marca za pośrednictwem mediów społecznościowych zwrócił się z apelem pt. „Róbmy swoje” do zwolenników KOD i przeciwników obecnych działań rządu. Po aferze z fakturami sprzed kilku miesięcy Kijowski znajduje się w ogniu krytyki części swojego środowiska i walczy o utrzymanie pozycji przywódcy ruchu obywatelskiego. W międzyczasie jednak z KOD odchodzi wielu członków, zniesmaczonych postawą przywódcy. Kolejny wpis na Facebooku miał dodać otuchy tym, którzy jeszcze trwają przy Kijowskim. Swoją treścią wywołał jednak pewne kontrowersje.

„Kogo bawi szukanie haków na innych? A może tworzenie haków? Montowanie nagrań, podrzucanie kompromitujących materiałów? Fejkowe konta, prowokacje organizowane z reżimowymi dziennikarzami, fanpage robione dla dezinformacji… Kiedyś tym zajmowało się SB. Dosyć skutecznie. Pamiętacie zmontowaną rozmowę Wałęsy z bratem? A pornografię u księdza Jerzego Popiełuszki?” – pisze Mateusz Kijowski. „A kto się tym zajmuje dzisiaj? Ja nie zamierzam. I wierzę, że nikt z porządnych ludzi nie da się zaangażować do takich praktyk” – dodaje.

„KOD powstał, żeby walczyć o wartości, a nie o stanowiska czy o wpływy. Dlatego dzisiaj trzeba się skoncentrować na działaniach pozytywnych. Róbmy swoje. I nie dajmy się wciągnąć w rozgrywki po jednej stronie barykady, bo naszym celem jest zburzenie tej barykady. Co jest nam potrzebne do działania? Struktura? Władza? Kontrola? Zgoda z góry? A może wystarczy energia i spontaniczne zaangażowanie… Tak zaczynaliśmy. I tak działajmy. Kto pomaga nam się zbliżyć do Wolnej i Wspólnej Polski, ten jest z nami. Kto nie widzi wspólnego celu, nie pomoże w jego osiągnięciu. A jeżeli próbuje nas włączyć w swoje rozgrywki – szkodzi” – przekonuje Kijowski.

Zobacz obraz na Twitterze

Zobacz obraz na Twitterze

Obserwuj

KOW z KOD @KOW_z_KOD

#Kijowski porównuje aferę fakturową i jej skutki dla #KOD z metodami SB i jako przykład podaje bł. ks. Jerzego Popiełuszki…

18:55 – 29 Mar 2017

  • 1010 podanych dalej

  • 1717 polubień

  • / Źródło: Facebook / @Kijowski.Mateusz

    Znalezione obrazy dla zapytania Demokracja

    Rosja nie otoczyła swoimi bazami USA


    Znalezione obrazy dla zapytania Rosyjskie bazy wokół USA

     

     

    TVN24

    Rosja kontra NATO Moskwa odpowiada sekretarzowi stanu USA: mit, kalumnie i zaklęcia

    01 kwietnia 2017

    » Tillerson spotkał się z premierem Turcji Biały Dom: Kushner zgodził się wystąpić przed komisją Głosowanie nad ustawą zastępującą Obamacare odwołane Szef FBI przesłuchany w Kongresie Neil Gorsuch przed senacką komisją sprawiedliwości Steven Mnuchin w Berlinie Za długi krawat, za duży garnitur. Trump miał wyglądać jak „swój chłop” Grupa demonstrantów pojawiła się na ulicach Waszyngtonu Amerykanie czekają na inaugurację Ostatnie przygotowania do inauguracji Trumpa. Był tam korespondent „Faktów” TVN Tu zamieszka „Pierwsza Córka” Foto: PAP/EPA/VIRGINIA MAYO / POOL | Video: Reuters Rosyjski MSZ odniósł się do słów Rexa Tillersona Mówienie o rosyjskiej agresji na Ukrainie to kalumnia, a rzekome rosyjskie zagrożenie to mit – tak rosyjski MSZ odniósł się do słów amerykańskiego sekretarza stanu Rexa Tillersona wypowiedzianych na spotkaniu NATO w Brukseli. – Trzy lata temu rosyjska agresja na Ukrainę zachwiała fundamentami bezpieczeństwa i stabilności w Europie. Dziś wrogie działania Rosji i okupacja narażają na szwank naszą wspólną wizję Europy jako całości, która jest wolna i w której panuje pokój – powiedział Tillerson podczas spotkania Komisji NATO-Ukraina na zakończenie posiedzenia ministrów spraw zagranicznych państw Sojuszu. Słowa Tillersona „wprawiają w zakłopotanie” „Wrogie działania Rosji narażają na szwank naszą wspólną wizję Europy”. USA utrzymają sankcje Stany Zjednoczone… czytaj dalej » Zdaniem Rosji, używając takich słów NATO usiłuje „utrzymać jedność”. „Ministrowie NATO nie musieli długo szukać powodu, mają w głowie wciąż to samo: mit rosyjskiego zagrożenia i kalumnię rosyjskiej agresji, zaklęcia bez końca o konieczności przeciwstawienia się razem” – napisał MSZ. „Słowa sekretarza stanu Rexa Tillersona wprawiają w zakłopotanie” – dodano. Resort wyraził żal, że „osądy tego rodzaju mają miejsce dzień po spotkaniu Rady NATO-Rosja, które przebiegło w konstruktywnej atmosferze”. W przyszłym tygodniu amerykański sekretarz stanu udaje się do Moskwy. Ze względu na tę wizytę – oraz przyjazd do USA prezydenta Chin Xi Jinpinga – spotkanie ministrów spraw zagranicznych NATO zostało przyśpieszone o kilka dni. Kryzys na Ukrainie » W Donbasie trwa konflikt zbrojny Na Ukrainie trwają walki Rosyjski polityk zamordowany w Kijowie Zatrzymania uczestników blokady kolejowej Rosyjskie media komentują konflikt w Donbasie „Świat się bardzo zepsuł w mijającym roku” Zdaniem ekspertów, posłowie zadeklarowali łącznie ponad 12 mld… Demonstracja w Berlinie przed przyjazdem Władimira Putina „Kreml mógł się przestraszyć własnej metody: zielonych ludzików” Czy młodzi chcą pomóc Ukrainie? Balcerowicz: Putin może się przeliczyć Zamieszki w Odessie z 2 maja 2014 roku Leszek Balcerowicz o doradzaniu w Kijowie Polityczny ferment na Ukrainie to to, na co czeka Władimir… Jan Piekło o Ukrainie i Rosji w „Faktach z zagranicy” Arsenij Jaceniuk – niechciany premier Ukrainy Władze w Kijowie oskarżają Rosję o wspieranie rebeliantów Telefon z Kijowa? Balcerowicz: no comment Andrij Deszczycia o sytuacji na Ukrainie Wideo: dn.npu.gov.ua Zamach w Mariupolu, zginął pułkownik SBU

    Autor: tmw\mtom /

    Źródło: PAP

    (http://www.tvn24.pl)

    Znalezione obrazy dla zapytania Rosyjskie bazy wokół USA