Semka: Niemieckie media nie mogą skakać po Trumpie


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory- skakanie po Trumpie

 

 

Jedynie prawda jest ciekawa

logo-info-w

 

Semka: Niemieckie media nie mogą skakać po Trumpie

 20.03.2017

 

sema

Semka: Niemieckie media nie mogą skakać po Trumpie

„Są tacy, którzy chcą z Merkel zrobić na siłę przywódcę tzw.’wolnego świata'”.

„Są tacy, którzy chcą z Merkel zrobić na siłę przywódcę tzw.”wolnego świata” niechętnego Trumpowi jako uosobieniu całego zła” – mówi Piotr Semka w rozmowie z „SuperExpressem”, komentując wizytę niemieckiej kanclerze w Stanach Zjednoczonych.
Semka mówi o dylemacie, przed którym stoi Merkel w perspektywie zbliżających się wyborów.
„Wie, że w przypadku działań protekcjonistycznych USA niemiecki przemysł może stracić bardzo dużo. Z drugiej – musi myśleć o swoich wyborcach, a ci są Trumpowi bardzo niechętni” – mówi dziennikarz „Do Rzeczy”.
Publicysta zauważa też na ile niemieckie media mogą sobie pozwolić w walce z Donaldem Trumpem.
„Ale o ile np. po Jarosławie Kaczyńskim niemieckie media mogą sobie skakać, jak chcą, to po Trumpie już nie. On może wywołać działania, które uderzą niemiecki przemysł po kieszeni. Stąd przemysł może te medialne histerie studzić. Trafiła niemiecka kosa na amerykański kamień” – stwierdził.
Mly/se.pl
fot. [Telewizja Republika]

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/semka-niemieckie-media-nie-moga-skakac-po-trumpie,19616666290#ixzz4btHL4Rgj

Szewczak: Sejmowi "okupańci" nie zostali ukarani


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory- sejmowi wywrotowcy

 

 

 

Jedynie prawda jest ciekawa

logo-info-w

 

Szewczak: Sejmowi „okupańci” nie zostali ukarani

 20.03.2017

 

201717171717171Szewczak: Sejmowi „okupańci” nie zostali ukarani

– Sejmowi „okupańci” z oszalałej z nienawiści opozycji nadal nie zostali nadal surowo czy choćby finansowo ukarani więc szkodzą dalej – pisze Janusz Szewczak.

I tak się zawsze dzieje, bo gdzie nie ma kary, tam nie ma miary szkodzenia i opluwania Polski. Sejmowi „okupańci” z oszalałej z nienawiści opozycji nadal nie zostali nadal surowo czy choćby finansowo ukarani więc szkodzą dalej. A było przecież tak pięknie przez 8 lat, tak dobrze w niemieckiej półkolonii nad Wisłą, kradł kto chciał, kombinował kto tylko mógł, złodziejskie VAT-owskie mafie hulały na dziesiątki miliardów złotych, rabowano w biały dzień polski budżet i portfele Polaków, kwitły niemieckie firmy, banki i media na polskiej ziemi. Kosmopolityczne gangi rozkradały polski majątek narodowy – przekręty szły na całego.

Naczelny Bloomberga z niemieckiego nadania Ringer-Axel-Springer mimo grudniowej instrukcji dla prowokatorów, jak obalić polski rząd nadal pełni swą funkcję i bryluje na salonach. Onet – RAŚ instruuje polskich dziennikarzy jak szkodzić, potępiać i próbować oczerniać polski rząd. Takie działania przypominają najgorsze czasy z okupowanego kraju. Przewodniczący Nowoczesnej R. Petru „adres do Cara i Cesarza” już wysłał – absurdalna – totalna opozycja – dysząca z wściekłości, że już nie rządzi, złoży też wniosek nieufności wobec rządu, bo ten chciał mieć w Radzie Europejskiej przyzwoitego człowieka, uwzględniającego polski interes narodowy, a to przecież skandal, bo taki geniusz jak D. Tusk mógłby zostać nawet Kanclerzem IV Rzeszy.

V-Dziennikarska Kolumna w Polsce – Stowarzyszenie Dziennikarskie podobno już szykują przeprosiny Niemców za bitwę pod Grunwaldem i za Wandę co Niemca nie chciała, a w nowej III -ej części „Jak rozpętałem III Wojną Światową” wystąpi już przewodniczący PO G.Schetyna, przez kolegów z rządu PO-PSL na taśmach prawdy nazywany pieszczotliwie przedstawicielem tzw. „Żulii Lwowskiej”.

Czas najwyższy odstawić na parking niemiecką V-Kolumnę medialną z Onet – RAŚ i zlikwidować niemiecką medialną kolonię nad Wisłą. Bezkarność bowiem zawsze rozzuchwala złoczyńców, a przecież zarówno MSZ jak i MKiDN mogłaby dokładniej przyjrzeć się zapisom polskiego kodeksu karnego, nie mówiąc, że warto by było równie precyzyjnie ocenić wyczyny niemieckich banków działających w Polsce od lat, Deutsche Bank czy m-Bank -u, choćby pod kątem tzw. kredytów frankowych, wszak ABW właśnie prześwietla 18 banków. To co serwuje Polakom niemiecki portal Onet spod znaku RAŚ o Polsce to obraz upadłego państwa dyktatorskiego gdzieś pomiędzy Syrią, a Koreą Płn., nie mający nic wspólnego z rzeczywistością, wskaźnikami ekonomicznymi czy nastrojami Polaków.

To jeden wielki fałsz, manipulacja, tendencyjność, a często haniebne fake-newsy. To istna machina niemiecka V-Kolumna dewastująca polskie umysły i sumienia, cotygodniowe, rozkazy RAŚ niczym na froncie, walki z polskim rządem godzą dziś, w polską suwerenność, porządek prawny i razem z knuciem tzw. polskiej opozycji w niemieckiej Ambasadzie zagraża już bezpieczeństwu polskiego państwa. Czas powiedzieć basta.

Janusz Szewczak, poseł PiS

[fot. youtube.com]

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/szewczak-sejmowi-okupanci-nie-zostali-ukarani,19618149335#ixzz4btFacpXX

Instrukcje do ataku przychodzą z zagranicy


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory- atakowanie Polski

 

Jedynie prawda jest ciekawa

logo-info-w

 

„wSieci”: Maski opadły!

 20.03.2017

 

Google1477x83112-2017„wSieci”: Maski opadły!

Wojciech Biedroń i Maciej Pawlicki o wpływie niemieckich mediów na naszą rzeczywistość.

Na łamach nowego numeru tygodnika „wSieci” czytamy o opublikowanym przez portal wPolityce.pl i Wiadomości TVP liście Marka Dekana, szefa niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego, w którym w bezpardonowy sposób instruuje on swoich pracowników na temat linii ideologicznej, jaką mają reprezentować w swoich publikacjach.
W swoim tekście pt. „Maski opadły!” Wojciech Biedroń komentuje treść ujawnionego listu: Pracodawca dziennikarzy w sposób przejrzysty sugeruje im, jak mają opisywać polską rzeczywistość polityczną. Mają mianowicie straszyć odbiorców tym, że na skutek działań rządu PiS (próba storpedowania reelekcji Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej) Polska zostanie zdegradowana do „Europy drugiej prędkości” („Unia Europejska nauczyła się, że o jedność nie warto zabiegać za wszelką cenę”).
Dziennikarz tygodnika zauważa również, że taka forma wpływu na polski rynek medialny nie pojawiła się nagle, ale funkcjonuje już od dłuższego czasu: Jeszcze w lutym ub.r. austriacki prezes i polskie władze niemiecko-szwajcarskiego wydawnictwa urządziły pogadankę dla dziennikarzy „Faktu”, której przesłanie sprowadzało się do tezy, że nowy polski rząd jest największym wrogiem. Kulisy politycznych manipulacji w redakcji „Faktu” ujawnił już w zeszłym roku dziennikarz TVP Cezary Gmyz. Z opublikowanych przez niego nagrań rozmowy między ministrem w rządzie Tuska, Pawłem Grasiem, a biznesmenem Janem Kulczykiem wynika, że Graś podejmował interwencje w rządzie kanclerz Angeli Merkel, by odwołać ówczesnego redaktora naczelnego „Faktu”. Wojciech Biedroń podkreśla także, że słowa napisane przez Marka Dekana mają bezpośrednie przełożenie na treści publikowane przez wydawane przez koncern media: Słowa Dekana w mig łapią wydawcy i niektórzy dziennikarze mediów należących do RASP. Przykładami niech będą np. okładka „Newsweeka”, na której Jarosław Kaczyński pali flagę unijną, czy histeryczne teksty publicystów wieszczących w Polsce autorytaryzm. Takie materiały to codzienność w wydawanych w Polsce, a należących do Niemców, mediach. Publicysta obala też tłumaczenia polskiej części koncernu, jakoby listy prezesa miały charakter niezobowiązującego komentarza bieżących wydarzeń, powołując się na rozmowy z dziennikarzami, którzy przyznają, że niestosowanie się do narzuconej im linii ideologicznej może skutkować utratą pracy: – Właściwie jest tylko jedna linia, którą reprezentuje redakcja. Ci, którzy myślą inaczej, ukrywają swoje poglądy, ale wyczuwają presję związaną z polityczną doktryną firmy. Przed wyborami w 2015 r. można było jeszcze się silić na obiektywizm, ale po wyborach gazeta jak walec rozjeżdża niemal wszystkie projekty rządu, oprócz programu 500+ – mówi jeden z dziennikarzy „Faktu”. Zdaniem naszych rozmówców z „Faktu” i portalu Onet wewnętrzna opozycja wobec jednostronnej polityki redakcyjnej jest słaba, bo dziennikarze boją się, że stracą pracę, a kierownictwo redakcji całkowicie popiera antyrządowy kurs całego koncernu.
Z kolei Maciej Pawlicki w artykule pt. „Hakata Dekana” nie szczędzi gorzkich słów na temat postawy szefostwa koncernu: Herr Lagerführer Dekan nie czuje żadnego wstydu. Wręcz przeciwnie – zachowuje się jak na swojej plantacji, wśród pokornie skulonych niewolników. Wydaje im rozkaz: „Na autostradzie unijnej integracji pojawia się nie tylko pas szybkiego i wolnego ruchu, ale też parking. I to jest właśnie moment, gdy do gry włączają się wolne media, takie jak my. […] Podpowiedzmy im co zrobić, żeby pozostać na pasie szybkiego ruchu i nie skończyć na parkingu”.
Publicysta „wSieci” zauważa także, że problem przejęcia polskich mediów przez niemieckie holdingi miał swój początek zaraz po upadku PRL: Na początku lat 90. XX w., Komisja Likwidacyjna tytuły właściciela niemal wszystkich mediów drukowanych Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch” sprzedawała za symboliczne sumy niemieckim wydawcom. Kluczową postacią tej Komisji Likwidacyjnej prasy, m.in. regionalnej, był młody liberał Donald Tusk. Ze wszystkich dopuszczonych do głosu stron trwał jeden wielki chór zapewnień, że narodowość właściciela nie ma absolutnie żadnego znaczenia dla treści, które będą się w tych – oczywiście nadal polskich (choć już należących do Niemców) – gazetach pojawiać, bo przecież żaden Niemiec nie ośmieli się dyktować polskim redaktorom i dziennikarzom, co mają pisać. Maciej Pawlicki stawia sprawę jasno – taki stan rzeczy jest niedopuszczalny! Takie traktowanie mediów nie może mieć miejsca i czas coś z tym zrobić. Polscy dziennikarze i redaktorzy zatrudnieni w mediach Ringier Axel Springer Polska zostali przez swego niemieckiego nadzorcę smagnięci batem na oczach całej Polski, całego świata. Jeśli nie nastąpi ich gwałtowny bunt i masowy exodus z tego Niemieckiego Obozu Propagandy albo nie nastąpi natychmiastowa dymisja bezczelnego, gardzącego Polską i Polakami Dekana, będzie to oznaczać absolutny koniec wiarygodności mediów wydawanych przez ten niemiecki koncern.
Więcej na temat niemieckiej kontroli nad polskimi dziennikarzami w nowym numerze „wSieci”, dostępnym już od 20 marca, także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/aktualne-wydanie-sieci.html.

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/wsieci-maski-opadly,19618544477#ixzz4btDspCBE

Dopóki mieliśmy tylu generałów ile Chiny to był spokój


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory- generałowie do cywila

W 2010 r. z wojska odeszło 28 generałów i był spokój. W 2016 r. odeszło ich 26 i nagle wybuchła histeria
wpis z dnia 20/03/2017

foto: DrabikPany (Flickr.com / CC by 2.0)

Interesujące musi być podłoże „generalskiej histerii”, jaka zapanowała w polskojęzycznych mediach kontrolowanych przez niemiecki kapitał oraz w TVN. Wszak w 2010 roku z wojska odeszło aż 28 doświadczonych i wyszkolonych w strukturach NATO generałów. Wówczas jednak nikt nie panikował, a sam MON – kierowany przez lekarza psychiatrę Bogdana Klicha – wypuszczał komunikaty, że to „nic nadzwyczajnego”. Kiedy jednak w 2016 r. z wojska odeszło 26 generałów, to nagle wspomniane media zaczęły krzyczeć o „wielkiej czystce” w polskim wojsku.


Trudno mi jednoznacznie odnieść się do tego, co dzieje się w polskiej armii. Jest to dość hermetyczne i zhierarchizowane środowisko, stąd nie będę podejmował się oceny tej sytuacji. Informacje o kolejnych odejściach są jednak faktem. Generałowie przechodzą na emerytury – część z nich z uwagi na wiek. Zdecydowana większość robi to jednak z własnej woli. Innymi słowy – mogliby jeszcze służyć w wojsku, ale z jakiś względów tego nie robią. W 2016 roku odeszło ich łącznie 26. W tym kontekście warto jednak zwrócić uwagę na inny aspekt tej sprawy.


Otóż w 2010 roku z polskiej armii odeszło – uwaga – 28 generałów. W zdecydowanej większości byli to doświadczeni i wyszkoleni już w strukturach NATO dowódcy. Z jakiegoś względu podejmowali oni jednak decyzje, aby opuścić struktury Wojska Polskiego i przejść na emerytury (przypomnijmy – mundurowi mogą to uczynić już po 15 latach służby). Co jednak istotne –wówczas temat odejść generałów z armii nie był topowym tematem polskich mediów. Owszem – pojawiały się pojedyncze teksty czy reportaże na ten temat, ale nie sposób tego porównać do obecnej histerii medialnej, jaką generują polskojęzyczne media kontrolowane przez niemiecki kapitał oraz w TVN. Nikt nie grzał tematu na newsowych „jedynkach”, nikomu nie przyszło do głowy, aby robić z tego materiały na główne wydania serwisów informacyjnych przez kilka dni z rzędu.

Powstaje zatem pytanie – czy odejścia generałów z polskiej armii to rzeczywisty, czy też może sztuczny problem stworzony do celów czysto politycznych, którego istnienie zawdzięczamy mediom głównego nurtu?

Źródło: Generałowie odchodzą z wojska. „Nic niezwykłego”(PolskieRadio.pl)
Źródło: Były dowódca GROM i weterani z Iraku. Odchodzą niektórzy z najbardziej doświadczonych żołnierzy (Gazeta.pl)
Źródło: 12 dowódców odchodzi z wojska. Kryzys w armii? (Wp.pl)

wpis z dnia 20/03/2017

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

Tumanowicz: Jesteśmy za spójnością etniczną, kulturową i religijną w Polsce


 

Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-jedność narodowa

 

 

ParezjaParezja

 

Tumanowicz: Jesteśmy za spójnością etniczną, kulturową i religijną w Polsce

Przez

Michał Górski

  • 20 marca 2017

 

Foto: Youtube.pl

W sobotę działacze narodowi protestowali przeciwko wschodniej polityce imigracyjnej rządu. Głos w sprawie zabrał również Witold Tumanowicz z Ruchu Narodowego.

Narodowcy sprzeciwiają się masowemu napływowi Ukraińców do Polski. Mówi się już o dwóch milionach imigrantów ze Wschodu. Zarówno na rynku pracy, jak i na polskich uczelniach, grupa ta jest wyraźnie faworyzowana. Działacze i sympatycy szeroko pojętego Ruchu Narodowego postanowili zwrócić uwagę władz na ten problem i zażądać stanowczej reakcji.

Mamy ogromny problem z masową imigracją Ukraińców do Polski. Problem jest dwupoziomowy. Mamy do czynienia z podmianą ludnościową i psuciem rynku pracy poprzez wypychanie Polaków do pracy zarobkowej na Zachód. W ich miejsce sprowadza się Ukraińców, którzy zaniżają zarobki polskim pracownikom i to jest problem, z którym rząd Beaty Szydło kompletnie nie jest w stanie się zmierzyć – powiedział w rozmowie z wSensie.pl Witold Tumanowicz.

Kabatiella pneumoniae typu New Delhi w Polsce


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-bakteria New Delhi

 

 

Pikio.pl

Pikio.pl

 

Zabójcza bakteria w Polsce. Nie radzą sobie z nią żadne antybiotyki

Autor: Maria Wieczorek

Mar 20, 2017

 

 

fot. flickr – pixabay

Kabatiella pneumoniae typu New Delhi to niezwykle niebezpieczna bakteria, na którą nie działają żadne antybiotyki. Niedawno jej występowanie stwierdzono także w Polsce, na terenie Podlasia. Do szpitala trafiły tam już 43 zarażone osoby, a lekarze ostrzegają, że potencjalnych ofiar będzie coraz więcej.

Bakteria z genem NDM została zbadana po raz pierwszy dopiero w 2009 roku, gdy wykryto ją u szwedzkiego turysty. Może być ona przyczyną zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, płuc, czy układu moczowego. Inna powodowana przez nią choroba to na przykład sepsa, która może doprowadzić nawet do śmierci.

Klebsiella jest o tyle niebezpieczna, że lekarze nie potrafią sobie z nią radzić. W leczeniu nie pomagają bowiem żadne antybiotyki. Zarażenie grozi szczególnie ludziom przebywającym, czy pracującym w szpitalach oraz domach opieki, gdzie bakteria ma dobre warunki do rozwijania się. Im jest się starszym, czy bardziej schorowanym i słabym, tym większe jest więc prawdopodobieństwo zachorowania.

Przerażona”nadzwyczajna kasta”


 

Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-bunt sędziów

 

niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

 

20 marca 2017

 

​Bunt sędziów. Podjęli uchwały i szykują się na wojnę z rządem

 

Dodano: 20.03.2017 [16:49]

​Bunt sędziów. Podjęli uchwały i szykują się na wojnę z rządem - niezalezna.pl

foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

„Nadzwyczajną kastę” musiały mocno wystraszyć przygotowywane przez rząd zmiany. Dwa zgromadzenia sędziowskie przyjęły właśnie kilka uchwał o identycznej treści. Zwracają się w nich m.in. do kolegów po fachu „o utworzenie forum współpracy przedstawicieli samorządu sędziowskiego”. Z uchwał wynika właściwie wprost, że sędziowie szykują się na próbę sił z rządem i będą chcieli zablokować ustawę, która ma zmienić zasady ich wyboru.
Uchwały podjęli przedstawiciele Zgromadzeń Ogólnych sędziów sądów okręgowych i rejonowych z całego kraju oraz sędziów sądów apelacyjnych. Uchwały są identyczne.
Zebranie Przedstawicieli Zebrań Sędziów Apelacji zwraca się do stowarzyszeń sędziowskich o utworzenie forum współpracy przedstawicieli samorządu sędziowskiego” – czytamy w pierwszej z uchwał.
W kolejnej uchwale zaapelowano do sędziów:

Wzywamy wszystkich sędziów do szczególnej dbałości o przestrzeganie konstytucyjnej zasady trójpodziału władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji RP) oraz wynikających z niej zasad niezależności sądów (art. 173 Konstytucji RP), niezawisłości sędziowskiej (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP) oraz etyki sędziowskiej. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.
Mając na uwadze konieczność kierowania się w postępowaniu zasadami godności i uczciwości apelujemy o nieuczestniczenie w działaniach zmierzających do łamania Konstytucji RP w jakimkolwiek obszarze. Działania takie stanowią jawne sprzeniewierzenie się złożonej przysiędze sędziowskiej.
Nasz zdecydowany sprzeciw i niepokój budzą wszelkie naruszenia prawa z udziałem sędziów. Jesteśmy zainteresowani ich szybkim i rzetelnym wyjaśnieniem.
Każdy sędzia musi mieć świadomość odpowiedzialności za sprzeniewierzenie się zasadom konstytucyjnym i etyce sędziowskiej.
Apelujemy o wytrwałość w godnym pełnieniu służby i jedność środowiska sędziowskiego oraz o powrót do pracy orzeczniczej sędziów delegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości.

W kolejnej z uchwał przedstawiciele zgromadzeń sędziowskich postanowili wziąć w obronę prezes Sądu Najwyższego. Chodzi o Małgorzatę Gersdorf, autorkę słów, że za 10 tys. „dobrze żyć można tylko na prowincji”.

Wyrażamy stanowczą dezaprobatę wobec kwestionowania prawidłowości wyboru Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego.
Wniosek złożony do Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie w istocie nie służy badaniu zgodności z Konstytucją obowiązujących przepisów i prowadzi do podważenia autorytetu Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego. Działanie to pozostaje w bezpośrednim związku z publicznymi wypowiedziami Pierwszej Prezes w obronie prawa każdego obywatela do niezależnych sądów i niezawisłych sędziów. Sposób pełnienia urzędu przez Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego zasługuje na szacunek, uznanie i wsparcie całego środowiska sędziowskiego.

Andrzej Staniewicz z onet.pl uważa, że „ma to być swego rodzaju ruch oporu wobec planów rządu, który chce zmienić zasady wyboru sędziów”. Potwierdza to Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa. 

Samoobrona? Rzeczywiście, tak to wygląda. (…) Nie mamy wyjścia, musimy się organizować, bo reforma przygotowywana przez rząd wygasza samorząd sędziowski. Naszą jedyną szansą jest powołanie nowej struktury, w której będzie reprezentowane całe środowisko. Prawo zabrania nam przecież innego zrzeszania się, choćby działalności w związkach zawodowych

– powiedział Żurek w rozmowie z onet.pl.
7 marca rząd przyjął projekt nowelizacji przepisów o Krajowej Radzie Sądowniczej. Przewiduje on m.in. powstanie w KRS dwóch izb oraz wygaszenie, po 30 dniach od wejścia noweli w życie, kadencji jej 15 członków-sędziów; ich następców wybrałby Sejm. Tydzień później rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o KSSiP dotyczący m.in. asesorów sądowych.

Autor: plk

Źródło: niezalezna.pl, krs.pl, onet.pl

Mimo frontalnej grandy opozycja nie może podskoczyć koalicji


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-nie podskoczą koalicji

wPolityce.pl

 

PO przypomina sobie o Kukiz’15 i chce się spotkać ws. votum nieufności. Kukiz: „Już poumawiany na jutro jestem, Panie Neumann”

opublikowano: 3 godziny temu · aktualizacja: 2 godziny temu

autor: fot. fratriaautor: fot. fratria

 

Platforma Obywatelska na wszystkie sposoby próbuje promować swój pomysł konstruktywnego wotum nieufności. List w tej sprawie wysłali też do Pawła Kukiza. Odpowiedzi spodziewali się zapewne innej.

Pod listem podpisany jest Sławomir Neumann. Szef klubu parlamentarnego PO proponuje Kukizowi spotkanie 21 marca o godz. 15.00. List Neumanna to odpowiedź na wczorajszy wpis Kukiza, w którym polityk zwracał uwagę, że nikt nie poinformował jego klubu o planach votum nieufności wobec rządu.

Otóż ani PSL ani Kukiz‘15 nie były nawet poinformowane o planach konstruktywnego votum PO. O wszystkim dowiedzieliśmy się z mediów. Dla mnie sam ten fakt jest wystarczającym powodem by się na nich wypiąć

– czytamy.

Niedługo musiał czekać Kukiz na reakcję. Neumann przysłał list, na który Kukiz odpowiedział:

Ledwie zamieściłem wpis o arogancji PO i przyszło pismo do naszego biura poselskiego. Że za 24 godziny PO proponuje spotkanie w sprawie ich votum. Przykro mi, ale już poumawiany na jutro jestem, Panie Przewodniczący Neumann

– pisze Paweł Kukiz na swoim profilu na Facebooku i udostępnia treść listu podpisanego przez Sławomira Neumanna.

Kukiz już w swoim poprzednim wpisie wskazywał na brak sensu tej akcji politycznej Platformy Obywatelskiej.

Ludzie znów dają się wciągnąć w międzypartyjne „igrzyska”. W „akcje” prowadzące do niczego. Jest rzeczą OCZYWISTĄ, że PiS posiada wystarczającą liczbę posłów, by ŻADEN wniosek wszystkich razem wziętych opcji parlamentarnych nie przeszedł

– pisał Kukiz.

Mly/facebook

Zdjęcie Notujemy ...

autor: Notujemy …

Kto, co, o kim…

Orkiestra sił zbrojnych Ukrainy wykonała hymn OUN


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-tradycje OUN

 

 

 

facebook.com

Orkiestra sił zbrojnych Ukrainy wykonała hymn OUN. Film z tego wydarzenia podbija ukraiński internet [+VIDEO]

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Poniedziałek, 20 marca 2017 o godz. 13:01:32

Wykonanie odbyło się 14 marca br. na dworcu kolejowym w Kijowie z okazji Dnia Ochotnika. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, której hymn wykonano, jest odpowiedzialna za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

 

Film z flash mobu na dworcu kolejowym w Kijowie, podczas którego połączone orkiestry oddziałów ukraińskiej armii wykonały hymn Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów „Zrodyłyś my wełykoji hodyny”, podbija sieci – informują ukraińskie media.

Wydarzenie odbyło się 14 marca br. z okazji Dnia Ochotnika. Na filmie opublikowanym na FB przez Kijowskie Liceum Wojskowe widać, jak główny hol dworca zajmuje orkiestra wojskowa, następnie odbywa się wykonanie hymnu. Spektaklowi przyglądają się liczni widzowie. Po zakończeniu hymnu solista pozdrowił uczestników flash mobu okrzykiem „Sława Ukrainie!”, co spotkało się z odzewem „Herojam sława!”. Do chwili opublikowania niniejszego artykułu film zaliczył 714 tys. wyświetleń i ponad 16 tys. udostępnień.

Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, której hymn wykonano podczas flash mobu, jest odpowiedzialna za ludobójstwo co najmniej 100 tys. Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W oryginalnym tekście pieśni, która w 1932 roku została uznana za hymn organizacji, padały m.in. słowa:

Dla nas najwyższe prawo to nakaz:

„Zjednoczone Ukraińskie państwo –

wolne i mocne, od Sanu po Kaukaz [podkreślenie kresy.pl]

W nagraniu opublikowanym przez Kijowskie Liceum Wojskowe słychać jednak inne słowa. Jak podają ukraińskie media, wykonano wersję tekstu „adaptowaną do współczesnych warunków”.

W lutym br. gazeta.lviv.ua informowała, że znani ukraińscy muzycy Ołeh Skrypka, Iwan Łenio, Fahot, Taras Kompaniczenko, Taras Czubaj i Saszko Położyński pracują nad nową wersją hymnu OUN. Według tego medium artyści pracowali na zamówienie Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy. Swoje wersje tekstu mieli także opracowywać Jurij Żurawel, lider zespołu „Ot Winta!”, któremu w ubiegłym roku odmówiono prawa wjazdu do Polski z powodu gloryfikacji OUN-UPA, a także pisarz Serhij Żadan.

CZYTAJ WIĘCEJ: Muzyczni miłośnicy Bandery z zakazem wjazdu do Polski – Ot Vinta zatrzymany na granicy

Strona internetowa Ministerstwa Obrony Ukrainy zapowiadała dzień przed flash mobem, że 14 marca na dworcu Kijów-Pasażerski odbędzie się wykonanie kompozycji pt. „Marsz nowej armii”. W koncercie miały wziąć udział: orkiestry wojskowe samodzielnej brygady ochrony Sztabu Generalnego SZ Ukrainy, Wojskowego Instytutu Telekomunikacji i Informatyzacji, Kijowskiego Liceum Wojskowego im. Bohuna, Wojskowego Instytutu Kijowskiego Narodowego Uniwersytetu im. Szewczenki, Nacjonalnego Uniwersytetu Obrony Ukrainy, Orkiestra Warty Honorowej samodzielnego pułku Prezydenta Ukrainy, Akademicki Zespół Pieśni i Tańca Gwardii Narodowej (chór) oraz Akademicki Zespół Pieśni i Tańca Państwowej Służby Granicznej Ukrainy (chór).

Poniżej zamieszczamy film z oryginalnym tekstem hymnu OUN.

CZYTAJ TAKŻE: Członkowie rządowego batalionu „Azow” używają przysięgi OUN-UPA

CZYTAJ TAKŻE: Szef MSZ wzywa Ukrainę do nieświętowania 75. rocznicy UPA. „Może się okazać, że z Polski nikt tam już nie pojedzie”

gazeta.lviv.ua / umologa.kiev.ua / mil.gov.ua / wikipedia / kresy.pl

„Po prostu taka praca”


 

Podobny obraz

 

logo Polonia Christiana

DZISIAJ JEST

PONIEDZIAŁEK 20 MARCA

Wyzbycie się polskości, brak wstydu i prostytucja. To według „Gazety Wyborczej” normalność

Data publikacji: 2017-03-20 15:00

Data aktualizacji: 2017-03-20 17:17:00

Wyzbycie się polskości, brak wstydu i prostytucja. To według „Gazety Wyborczej” normalność

fot.simon daval/maxpp/forum

„Przeszłam terapię od polskości, pozbyłam się wstydu”. „Jestem normalna!” Takimi oto nagłówkami krzyczy „Gazeta Wyborcza” publikująca w „Dużym Formacie” raport na temat prostytucji w Niemczech. Faktycznie jest to zapis technik erotycznych połączony z promocją prostytucji i wykorzystaniem skrzywdzonej w młodości dziewczyny.

Materiał Ewy Wanat opublikowany w „Dużym Formacie” pod hasłem „Seks nad Odrą” ma promować starania prostytutek „wszystkich krajów” podejmowane w celu legalizacji tzw. seksworkerów. W praktyce jest to ponura – miejscami wulgarna – historia zranionej, molestowanej dziewczyny, która opisuje swoją „pracę” i mówi o rzekomym szczęściu i spełnieniu. Znacząca część rozmowy upływa na opowieściach o technikach erotycznych, stawkach i o tym jak wygląda praca prostytutki od podszewki. To wszystko bez uprzedzenia, że treści nie są stosowne dla młodszej grupy czytelników.

Mira utyskuje na świat, w którym decydujące role odgrywają mężczyźni, ale równocześnie z entuzjazmem opowiada jak przedmiotowe traktowanie jej jako masażystki sprawia jej frajdę. Narzeka na szykowane zmiany w niemieckim prawie, które mają ją zniewolić (obowiązkowe badania, rejestracja na policji) i sprowadzić do podziemia. To rodzi protesty środowiska „seksworkerów”.

Momentami historia doprowadzana jest do granic absurdu: „To ważne, żebyśmy mówiły w swoim imieniu, a nie decydowali za nas dewoci z CDU [partia chrześcijańskich demokratów] czy feministki starej daty jak Alice Schwarzer, ikona niemieckiego feminizmu, która uważa, że nie ma dobrowolnej prostytucji” – czytamy w „GW”.

Materiał uzupełniony został rozmową z socjolog Izabelą Ślęzak z Uniwersytetu Łódzkiego pod wymownym tytułem „Po prostu taka praca” – na temat prostytucji w Polsce, pomysłów nie tyle na jej legalizację, ale depenalizację niektórych czynów oraz braku społecznej akceptacji dla zawodu „prostytutka”.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”

MA

Read more: http://www.pch24.pl/wyzbycie-sie-polskosci–brak-wstydu-i-prostytucja–to-wedlug-gazety-wyborczej-normalnosc,50300,i.html#ixzz4bsvP379S

Zmarł Rockefeller


 

Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-miliarder Rockefeller

 

Zmarł amerykański miliarder David Rockefeller. Miał 101 lat

 

EmaPob17:15 20 marca 2017

WIKIPEDIA/Domena Publiczna

David Rockefeller był amerykańskim miliarderem oraz głową słynnej rodziny przemysłowców i finansistów. Zmarł dziś w swoim domu w Pocantico Hills w stanie Nowy Jork. Rockefeller przeżył ponad 101 lat.

Przyczyną śmierci miliardera była niewydolność serca. Informację o jego śmierci potwierdził rzecznik prasowy rodziny Rockefellerów. 

David Rockefeller ukończył studia na Uniwersytecie Harvarda jeszcze przed wybuchem II wojny światowej (1936 r.), a doktorat z ekonomii na Uniwersytecie Chicagowskim obronił w trakcie jej trwania (1940 r.).

W 1946 r. rozpoczął karierę w Chase National Bank, którego następnie został prezesem. Prócz działalności w sektorze bankowym, David Rockefeller przez wiele lat zarządzał także majątkiem rodzinnym oraz angażował się w działalność filantropijną (Fundacja Rockefellera działała także w Polsce) i polityczną (blisko współpracował m.in. z Henrym Kissingerem).

Świętuj z nami 22 urodziny CANAL+ w Polsce i odbierz wyjątkowy rabat! Teraz pakiet TV + 100 GB Internetu tylko 77,98 zł do końca roku.

Chcę dowiedzieć się więcej.

Nie, dziękuję. (pokaż inny program)

„Forbes” szacował majątek Rockefellera na 3,3 mld dolarów, co dawało mu miejsce w szóstej setce najbogatszych ludzi świata.

Źródło: bankier.pl

Ukraina: Wołyń jak Dziki Zachód


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory- Wołyń

Xportal.plInformacje, Idea, Polityka20.03.2017

 

Ukraina: Wołyń jak Dziki Zachód

20 marca 2017 13:55

Jak informuje portal unian.ua, pomieszczenia garażowe komendy policji patrolowej miasta Równe zostały ostrzelane z granatnika, w wyniku czego uszkodzona została ściana budynku. Zdanim policji, strzelano z przeciwpancernego granatnika RPG-22.

Zdarzenie miało miejsce dziś ok. godz. 3.00 w nocy na ul. Stepana Bandery (sic!). Sprawcy na razie pozostają nieznani. Policja podjęła działania mające na celu ich ustalenie i schwytanie.

Od pewnego czasu sytuacja na Wołyniu wymyka się władzom ukraińskim spod kontroli, a próby jej opanowania wywołały protesty mieszkańców, którzy żyją z nielegalnego wydobycia bursztynu, czym zajmują się lokalne gangi, które podzieliły między siebie strefy wpływów w rejonie. „Państwo ukraińskie” de facto utraciło kontrolę nie tylko nad terenami na wschodzie kraju, ale także w pobliżu polskiej granicy.

(Na podst. MagnaPolonia)


Rosyjska armia ćwiczy na Krymie


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-rosyjskie wojska na Krymie

 

 

INTERIA.PLFakty

 

ARMIA ROSYJSKA ROZPOCZĘŁA MANEWRY NA KRYMIE

ŚWIAT

Dzisiaj, 20 marca (08:27)

Armia rosyjska rozpoczęła w poniedziałek manewry na poligonie Opuk na anektowanym Krymie z udziałem ponad 2,5 tys. żołnierzy wojsk desantowych. Zaangażowano pododdziały wojsk powietrznodesantowych i powietrznokosmicznych Rosji oraz siły Floty Czarnomorskiej.

Zdj. ilustracyjne /AFP

Zdj. ilustracyjne /AFP

Ćwiczeniami kieruje dowódca wojsk powietrznodesantowych gen. Andriej Sierdiukow. Powiedział on dziennikarzom, że po raz pierwszy w ramach tego typu ćwiczeń jednocześnie ogłoszono alarm dla trzech formacji i część z nich przerzucono na Krym wraz z uzbrojeniem i sprzętem.

Żołnierzy przerzucano z miejsc stałej dyslokacji w rejon ćwiczeń od 13 do 19 marca środkami transportu na wodzie, powietrzu i lądzie – dodał Sierdiukow.

Podczas manewrów użytych zostanie około 600 jednostek sprzętu bojowego. Zakres ćwiczeń obejmuje działania przeciwko nielegalnym formacjom zbrojnym i regularnym siłom zbrojnym umownego przeciwnika.

Żołnierze wojsk desantowych mają przećwiczyć „różnorodne sposoby prowadzenia obrony przeciwdesantowej we współpracy z siłami Floty Czarnomorskiej”. „Następnie przy wsparciu samolotów sił powietrznokosmicznych zakończą niszczenie przeciwnika w głębi terytorium półwyspu, po czym przejdą do obrony ważnych rubieży i rejonów” – wyjaśnił dowodzący manewrami.

Ćwiczenia obejmą przejmowanie kontroli nad kluczowymi obiektami, wysadzenie desantu morskiego oraz strzelanie ofensywne i obronne.

Sierdiukow informując o przyczynie manewrów na krymskim poligonie powołał się na rosnące zagrożenie terrorystyczne i na wykorzystanie wojsk desantowych „jako sił szybkiego reagowania w celu rozwiązania sytuacji kryzysowych w różnych regionach świata”.

Po aneksji Krymu w 2014 roku Rosja włączyła go do swego Południowego Okręgu Wojskowego.

Z Moskwy Anna Wróbel

A. Macierewicz: Żadne państwo NATO nie może się zgodzić na aneksję Krymu

PAP

Dał głos żubr “białowieszczański”


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-Cimoszewicz

Przełącz na rozrywkę

Przełącz na Dziennik

 

Cimoszewicz ostro o prezydencie: Niedouczony, ignorant, jego doktorat to nieporozumienie

27.01.2016, 11:40 | Aktualizacja: 27.01.2016, 11:38

 

Były premier Włodzimierz Cimoszewicz (2L), przewodniczący Gminy Żydowskiej w Krakowie Tadeusz Jakubowicz (L), prezydent Krakowa Jacek Majchrowski (2P)

Były premier Włodzimierz Cimoszewicz (2L), przewodniczący Gminy Żydowskiej w Krakowie Tadeusz Jakubowicz (L), prezydent Krakowa Jacek Majchrowski (2P) / Polska Agencja Prasowa / Jacek Bednarczyk

Były premier nie przebiera w słowach. „Jestem zażenowany postawą prezydenta” – komentuje Włodzimierz Cimoszewicz, przekonując, że rozwiązania proponowane przez PiS, rząd i samego prezydenta w sprawie Trybunału Konstytucyjnego są nie do przyjęcia, bo niezgodne z prawem.

Prezydent Andrzej Duda ogłosił, że jednego z trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych głosami Platformy Obywatelskiej jeszcze w październiku ubiegłego roku może zaprzysiąc na miejsce kolejnego sędziego TK, którego kadencja upływa w kwietniu. Pod jednym warunkiem – że sędzia ten zostanie ponownie wybrany przez Sejm. Wcześniej prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Beata Szydło złożyli propozycję opozycji, by wyznaczyła do składu Trybunału ośmiu sędziów. Siedmiu miało wejść do TK z nadania PiS.

 

To świadczy, że główni sprawcy tego konfliktu, czyli prezydent i PiS zdają sobie sprawę, że to niewygodna sytuacja i szukają jakiegoś wyjścia. Wszystkie te rozwiązania są bezprawne i nie zasługują na przyjęcie – stwierdził w Radiu ZET, w audycji Moniki Olejnik, były premier Włodzimierz Cimoszewicz. Nazwał również prezydenta „ignorantem”.

Jestem zażenowany postawą Andrzeja Dudy jako prawnika. To jest jakieś nieporozumienie, że on zrobił doktorat z prawa. Albo jest niedouczony, albo jest jednym z tych prawników, którzy całkowicie świadomie rozmijają się ze swoją wiedzą prawniczą – nie szczędził słów krytyki pod adresem głowy państwa Włodzimierz Cimoszewicz.

Czytaj więcej

Prezydent Człowiekiem Wolności 2015 tygodnika „wSieci”. „Nigdy nie podpiszę antyspołecznej ustawy” [ZDJĘCIA]

Andrzej Duda

Andrzej Duda / Shutterstock

 

Źródło: Radio ZET

Jesteśmy na poboczu głównego traktu wędrówki ludów


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-wędrówka ludów

Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-wędrówka ludów

 

Konserwatyzm

KONSERWATYZM.PL – Portal Myśli Konserwatywnej

 

Łagowski: Lunatyczna dobroczynność

0

BY ADAMWIELOMSKI ON 19 MARCA 2017PUBLICYSTYKA

Spór między zwolennikami i przeciwnikami przyjmowania przez Polskę migrantów stał się od początku nieprzytomnie emocjonalny. Toczy się on w tonie, jaki w życiu publicznym już przedtem się utrwalił, to znaczy w brutalnym, wulgarnym i świętoszkowatym. „Kościół przypomina, że pod postacią uchodźcy sam Chrystus puka do naszych drzwi”. To odpowiedź na ordynarny podobno język internetu. Zwolennicy przyjmowania uchodźców okazują swoim przeciwnikom niesłychaną wrogość: „W lustrze uchodźców zobaczyliśmy naszą [tj. polską] twarz. Nie tylko ksenofobiczną, rasistowską i islamofobiczną. Także – bez względu na kontekst – egoistyczną, samolubną, okrutną, tchórzliwą, agresywną i paranoiczną. Złą w niemal każdym wyobrażalnym sensie”. Wszystkie odcienie pogardy i nienawiści w tych słowach się mieszczą, a o co naprawdę chodzi, jaka jest realna stawka w tym za i przeciw? Migranci, którzy na podstawie brukselskiego rozdzielnika czy papieskiego przykazania trafią do Polski, od razu się zorientują, że mieli pecha. Przecież ani natychmiast, ani w dłuższej perspektywie czasowej nie znajdą w Polsce tego, co oferują im Niemcy, które są ich marzeniem docelowym. Nawet sielankowa Dania nie odpowiada ich aspiracjom – jak można było zobaczyć w telewizji – bo daje na osobę migranta 5 tys. euro, podczas gdy Szwecja oferuje 10 tys. Z Danii uciekają, a z Polski mieliby nie uciec? Polacy masowo wyjeżdżają, a oni, już będąc w drodze, nie mieliby wyjechać? Leszek Balcerowicz nawołuje do przyjmowania uchodźców, bo jeśli Polska tego nie zrobi, to będzie miała haniebny wizerunek w Europie. I żeby zachować dobry wizerunek, trzeba zwabić pewną liczbę uchodźców. Czy to jest moralne postępowanie, gdy dla celów wizerunkowych oszukuje się ludzi, którzy prawdziwymi dolarami zapłacili przemytnikom, żeby dostać się do Niemiec lub Szwecji? Przecież złamanego centa by nie dali za pełną niebezpieczeństw podróż do Polski. Sami to mówią.

Kraje europejskie – Niemcy, Francja – tak się urządziły, że realistyczna analiza zjawiska migracji jest tam niezwykle utrudniona. Mimo to wartościowe książki z rzadka się ukazują, ale jeżeli przesadnie zbliżają się do istoty rzeczy, ich autorzy są w taki lub inny sposób karani. Najgłośniejszym przypadkiem tego rodzaju była książka niemieckiego ekonomisty Thila Sarrazina. Oburzające dla niemieckich autorytetów medialnych i politycznych było twierdzenie, że imigranci z krajów islamskich nie zarabiają na siebie, a ponadto przynoszą Niemcom szkody typu kulturowego. Mimo że książka rozeszła się w milionowym nakładzie, śladu jej wpływu w tzw. debacie publicznej obecnie nie widać. Co mógł wiedzieć o imigracji autor, który nie widział zwłok dziecka wyrzuconych na brzeg przez morze. Na razie ważna jest tylko wiedza pochodząca z obrazów, których dostarcza nam telewizja.

Pani premier Ewa Kopacz powiedziała, i niejeden raz, że trzeba przyjąć narzucanych nam migrantów, bo dzięki temu „będziemy mogli liczyć na pomoc Unii, gdy setki tysięcy uchodźców z Ukrainy ruszą do Polski. Polska premier zaraziła się irrealizmem od swoich rozmówców z Kijowa i szybuje myślami w gradowych chmurach. Żadnego exodusu Ukraińców do Polski nie będzie, oni uciekają do Rosji, Ukraina szykuje zupełnie inne niespodzianki.

Jesteśmy na uboczu głównych traktów wędrówki ludów i powinniśmy tu zostać tak długo, jak się da. Pisarz Włodzimierz Odojewski powiedział w jednym z wywiadów, że dla Europy migracja jest kwestią tak doniosłą jak komunizm w XX w.: równie głęboko polaryzuje społeczeństwa i stawia pod znakiem wątpliwości cały dotychczasowy porządek. Angażuje wyobrażenia moralne i światopoglądy, a przyjęta cenzura ma zapobiegać pogłębianiu się wrogości do stopnia grożącego wojną domową. Nienawiść między zwolennikami i przeciwnikami przyjmowania migrantów jest silniejsza niż niechęć do islamskich przybyszy.

Mieszkańcy „nowej Europy”, Polacy, Czesi, Słowacy, Węgrzy, są nie tylko niechętni przyjmowaniu uciekinierów u siebie, ale są rozczarowani, że „stara Europa” ich przyjmuje. Wstępowali do Unii Europejskiej z entuzjazmem i trochę ze snobizmu, mając wyobrażenie o niej jako salonie świata. Przynależność do Unii miała nie tylko dawać korzyści ekonomiczne, ale także nobilitować. I oto widzą, że korzyści jeszcze daje, ale już nie nobilituje. Przyjmuje milionowe masy z Afryki i Azji, które niczego nie wnoszą i niczego nie obiecują na przyszłość prócz niepokoju na ulicach. Erytrejczyk czy Afgańczyk będzie miał większe przywileje w Niemczech czy w Szwecji niż bezrobotny Polak w Polsce.

Idea Europy czy to chrześcijańskiej, czy oświeceniowej rozwiewa się na naszych oczach.

Myślę o tym po heglowsku: wielkie chwile w historii nie są okresami szczęścia.

Gdy autorytety polityczne w Berlinie twierdzą, że Niemcy mogą przyjąć w ciągu paru lat kilka milionów migrantów z Trzeciego Świata i włączyć ich w swój organizm społeczno-gospodarczy, ja im wierzę. Niemcy to genialny naród (choć to słowo: naród podobno już do nich nie pasuje) i potrafią więcej niż inni. Już byłem na świecie, gdy chcieli opanować zbrojnie Europę od Atlantyku do Uralu i może by tego dokonali, gdyby ich wódz był mniej wariatem. Wówczas sądzili, że jest ich wystarczająco dużo, ale przestrzeni życiowej było im za mało. Dziś przestrzeni mają prawie o jedną trzecią mniej, ale wcale im nie jest za ciasno, natomiast ludzi im brakuje. Gdy byłem dzieckiem, Niemcy to byli ludzie, którzy wszystkich chcieli zabijać; dziś chcą wszystkim pomagać. Zadziwiająca przemiana. Podobno obie te możliwości tkwią w duszy każdego człowieka i nie wiadomo dobrze, od czego zależy, która z nich się ujawni. Przejście Niemców od narodowo wyidealizowanej praktyki zabijania do humanitaryzmu jest jednym z największych zdziwień mojego życia. Mordowali w sposób praktyczny, zorganizowany i systematyczny, ale jakby w lunatycznym śnie, bo ludzie w pełni władz umysłowych na to by się nie zdobyli. W ich dzisiejszym przygarnianiu migrantów z całego niemal świata też jest coś lunatycznego. Naród najpraktyczniejszych w świecie marzycieli.

Bronisław Łagowski

Tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku „Przegląd”

za: https://www.tygodnikprzeglad.pl/lunatyczna-dobroczynnosc/

Utracjusze przyjechali na Krym


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-banderowska Ukraina

 

 

10:06 20 MARZEC 2017

 

Rocznica przyłączenia Krymu do Rosji

Europejscy i ukraińscy politycy przyjechali na Krym

© Sputnik. Vasiliy Batanov

ŚWIAT

19:10 19.03.2017(zaktualizowano 08:53 20.03.2017) Krótki link

341360752

Delegacja składająca się z europejskich i ukraińskich polityków przyjechała na Krym z trzydniową wizytą – poinformował zastępca przewodniczącego Komisji ds. Narodowości Dumy Państwowej Rosji Rusłan Balbek.

Logo Międzynarodowego Funduszu Walutowego

© REUTERS/ KIM KYUNG-HOON

MFW przełożył posiedzenie ws. przyznania Ukrainie kredytu

W skład delegacji weszło około 20 osób, wśród których znaleźli się europosłowie, politycy z krajów UE, WNP i Ameryki Łacińskiej.

— Parlamentarzyści przyjechali w poszukiwaniu prawdy, aby zobaczyć, jak żyje się na Krymie w trzecią rocznicę zjednoczenia z Rosją. Ich przyjazd kolejny raz potwierdza, że zachodni technolodzy polityczni przesadzili w kwestii demonizacji Rosji. Obecnie parlamentarzyści wielu krajów, w tym europejscy, jadą na Krym, aby następnie opowiedzieć swoim narodom o rzeczywistej sytuacji na półwyspie – powiedział w rozmowie z RIA Novosti Balbek.

Jak dodał, na Krym przyjechali też zdroworozsądkowi ukraińscy politycy, którzy „nie znajdują się pod wpływem nacjonalistycznego zapału”. – To pierwsza wizyta przedstawicieli ukraińskiej polityki – podkreślił Balbek. 

Putin chce wyrzucić majdaniarzy z WNP


 

Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-banderowska Ukraina

 

09:56 20 MARZEC 2017

 

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko

Ukraina może zostać wydalona z WNP za długi

© AFP 2017/ Siergiej Supinski

GOSPODARKA

10:25 12.03.2015(zaktualizowano 15:28 05.10.2015) Krótki link

22260974

Pomimo głośnych i wielokrotnych oświadczeń ukraińskich władz o chęci odejścia ze Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP), żaden wniosek w tej sprawie nie został złożony.

Ukraina ma dług w wysokości 13 mln euro za świadczenie pracy organów wykonawczych WNP w 2014 roku. Ona odmówiła również podpisania budżetu Wspólnoty na rok bieżący. Zadłużenie musiały spłacić inne kraje WNP, w tym Rosja.

Dyrektor Centrum Rozwoju Strategicznego Krajów WNP Instytutu Europy Rosyjskiej Akademii Nauk Aleksander Gusiew oświadczył, że Ukraina powinna być usunięta ze Wspólnoty Niepodległych Państw.

„Decyzję o wyłączeniu Ukrainy z WNP należy podjąć w organach wykonawczych Wspólnoty, kiedy zbierają się szefowie państw (planowane posiedzenie Rady Szefów Państw WNP odbywa się corocznie jesienią-zimą). Ukraina nie uczestniczy w pracy WNP, Poroszenko i Jaceniuk nie przyjeżdżają, ich kraj nie płaci składek i w pewnym stopniu utrudnia pracę”, — powiedział Gusiew.

„Oni rozumieją, że odchodząc z WNP oni wyjdą ze strefy wolnego handlu, co oznaczałoby podniesienie ceł do wspólnej taryfy celnej do 7,8%”, — wyjaśnił ekspert. „Straty Ukrainy wzrosną kilkakrotnie”, — dodał Gusiew.

Wyjście Ukrainy z WNP wpłynie przede wszystkim na jej obywateli. Ulgi i gwarancje stracą także uczestnicy i inwalidzi Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, uczestnicy operacji wojskowych na terytorium innych państw, członkowie rodzin żołnierzy poległych podczas tymczasowego pobytu w państwach członkowskich Wspólnoty. Dla obywateli Ukrainy z powodu wprowadzenia ewentualnych wiz i limitów na zasoby zatrudnienia powstaną problemy z pracą i gwarancjami socjalnymi w innych państwach członkowskich WNP.

Międzymorze bez Ukraińców?


Podobny obraz

 

Myśl Polska

Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

LOGIN

Międzymorze bez Ukraińców?

onr3.jpg
Zorganizowany 18 marca br. marsz środowisk narodowych, które co roku organizują Marsz Niepodległości, stanowić miał wyraz sprzeciwu wobec lawinowego napływu ludności zza naszej wschodniej granicy. Chodzi tu przede wszystkim o Ukraińców, których obecność zauważa codziennie mieszkaniec niemal każdego większego miasta w Polsce.

Przyznam szczerze, że nie do końca rozumiem intencje organizatorów marszu, szczególnie w świetle deklaracji programowych rzeczonego środowiska. Rozwijając swoje koncepcje w odniesieniu do roli i miejsca Polski w Europie, postulują one wszak ni mniej, ni więcej tylko powrót do idei międzymorza. W pracy zatytułowanej „Niezbędnik narodowca. ABC nowoczesnego nacjonalizmu” (Warszawa 2014), którą traktować można jako swoisty komplementarny manifest polityczny owych środowisk, czytamy m.in.: „Pomimo zastrzeżeń różnego rodzaju, najbardziej naturalnym partnerem Polski w regionie jest Ukraina, jako jedyny kraj w regionie większy terytorialnie od Polski, z większym potencjałem ludnościowym. Oba zaś państwa są największymi w regionie międzymorza, w pewnych warunkach ich sojusz mógłby wpływać integrująco na inne pobliskie kraje obawiające się dominacji Rosji, bądź dążące się do wydostania spod wpływów Niemiec”.

Jeżeli zatem młodzi narodowcy chcą budować w sojuszu z Ukrainą Międzymorze, to w jakim celu antagonizują przeciwko sobie jej obywateli przebywających na terenie Polski? To samo odnieść można do Białorusi i Białorusinów. O ile bowiem nawet rodzimi zwolennicy idei międzymorza widzą w polsko-ukraińskiej historii trudne rozdziały, o tyle trzeba naprawdę dużo wysiłku, aby je znaleźć w relacjach z Białorusinami. W jakim więc celu organizować w Hajnówce marsze wyklętych? Chcąc pozyskać kogoś do współpracy, przekonać aby zerwał z dotychczasowym systemem sojuszy, trzeba czynić to w sposób umiejętny i z całą pewnością nie służy temu nastawanie na obywateli danego państwa zamieszkujących w Polsce.

Idea jagiellońska leżąca u podłoża planów międzymorza jest martwa i nic już tego nie jest w stanie dziś zmienić. Polska nie jest już imperium doby XV-XVI wieku. W jakim celu wskrzeszać zatem przebrzmiałe mity? Jeżeli jednak po nie sięgamy, to po co zniechęcać potencjalnych sojuszników, drażniącymi dla nich gestami? Można być fantastą, ale nie musi to iść w parze z brakiem logiki i konsekwencji. Jak bowiem wyglądała Polska jagiellońska, do której odwołują się współcześnie tak chętnie młodzi narodowcy? Była ona w większości zamieszkana przez owych przybyszów ze wschodu, przeciwko którym dziś maszerują. Największy zwolennik idei jagiellońskiej, jakim był w łonie historycznego obozu narodowego Adam Doboszyński, nie organizowałby z całą pewnością antyukraińskich marszy. Ba, nie chciał on nawet przyjąć do wiadomości docierających w czasie wojny do polskiego Londynu wieści o tragedii Wołynia.

Żeby nie było żadnych wątpliwości, nie wyznaję w tym względzie poglądów autora „Gospodarki narodowej”. Uważam, że wbijana Polakom co najmniej już od ćwierćwiecza teza o rzekomej żelaznej zależności pomiędzy suwerennością Ukrainy, a bezpieczeństwem Polski, jest od A do Z nieprawdziwa. Mimo to uważam jednak, że do problemu przebywających w Polsce obywateli ukraińskich należy podejść nieco inaczej. W pierwszej kolejności należy zdiagnozować, na ile owa mniejszość przybywając do Polski kieruje się przesłankami ideologicznymi, na ile zaś czysto ekonomicznymi. Myślę, że ta druga motywacja w dominującej mierze przeważa. Głównym rozsadnikiem banderyzmu w Polsce zaś jest tutejszy Związek Ukraińców, a przybywający nad Wisłę za pracą i lepszym życiem Ukraińcy dużo bardziej sprzyjające warunki do szerzenia kultu Bandery i UPA mają we własnym państwie niźli tutaj.Oczywiście pewna ich część z czasem może się dostać pod ideologiczne wpływy Związku, nie będzie to pewnie jednak cały czas większość.

Tymczasem wobec ogromnego odpływu naszych rodaków na zachód Europy, Polska w pewnym momencie zacznie odczuwać brak rąk do pracy. Już dziś Ukraińcy (i Ukrainki) wykonują szereg prac, na które jest w Polsce duże zapotrzebowanie, jak na przykład opieka nad osobami starszymi. Alternatywą dla naszego kraju są zaś, jak w innych państwach UE, imigranci z państw arabskich, azjatyckich względnie afrykańskich. Czy nie korzystniej zatem będzie przyjąć przedstawicieli mniejszości słowiańskiej i podjąć z czasem wysiłek nad ich polonizacją? Oczywiście musi być jasno postawione, że nie ma mowy o szerzeniu przez nich żadnych antypolskich ideologii i treści. Prawdziwym skandalem jest tu fakt, że państwo polskie w ubiegłych latach (teraz ma to podobno ulec zmianie) współfinansowało ukraińskie obchody kolejnych rocznic akcji „Wisła”. Miało to rzecz jasna na celu dyskredytację akcji i ukazanie jej jako polskiej zbrodni dokonanej po wojnie na niewinnych Łemkach i Ukraińcach. Na podobne działania, w dodatku z przyzwoleniem i wsparciem polskich władz, nie może być rzecz jasna zgody. I tu marsze i pikiety narodowców byłyby jak najbardziej wskazane.

Działalność narodowa nie może opierać się jedynie na odruchach wynikających z najbardziej nawet szczytnych pobudek i stanowić li tylko reakcję na bieżące wydarzenia. Musi ona być wynikiem analizy, być efektem planu obliczonego na dłuższą perspektywę czasową, w innym przypadku będzie tylko typowym odbijaniem się od ściany do ściany. W tym wypadku od nieuzasadnionej niczym ukrainofilii do przesadnej ukrainofobii.

Maciej Motas
fot. Jan Bodakowski

Dziennikarz wstydzi się, że pracował u Springera


Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-dyktat u Springera

 

 

niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

 

20 marca 2017

 

Dziennikarz do szefa Ringier Axel Springer: „Byłem dumny z pracy w Axlu, teraz wstydzę się”

 

Dodano: 20.03.2017 [08:40]

Dziennikarz do szefa Ringier Axel Springer: „Byłem dumny z pracy w Axlu, teraz wstydzę się” - niezalezna.pl

foto: Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

„Byłem zawsze dumny z pracy w Axlu, a później w holdingu Ringier Axel Springer, nie wstydziłem się ani jednej przepracowanej tam chwili i ani jednej decyzji. Teraz wstydzę się, że w moim cv występuje okres pracy w kierowanej przez Pana firmie. (…) Dziękuję Bogu, że pod koniec 2011 roku nasze drogi się rozeszły” – pisze do Marka Dekana, szefa niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego Ringier Axel Springer działacz antykomunistyczny Jerzy Karwelis.
W czwartek telewizyjne „Wiadomości” podały, że szefostwo koncernu medialnego Ringier Axel Springer oczekuje od swoich dziennikarzy w Polsce publikowania krytycznych ocen braku poparcia polskiego rządu dla Donalda Tuska przy wyborze na szefa Rady Europejskiej. Powołano się na list szefa koncernu.
Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP oceniło, że ów list narusza zasady niezależności redakcji i grozi ograniczeniem wolności słowa w Polsce.
Na list odpowiedział Jerzy Karwelis, który pracował w RASM AG. Internowany działacz antykomunistyczny był dyrektorem wydawniczym „Newsweek Polska” i magazynu „Forbes”, a także dyrektorem marketingu i dyrektorem komercyjnym. Treść listu opublikowano w tygodniku „Do rzeczy”.

„Piszę do Pana jako były pracownik kierowanej przez Pana firmy. Obserwując jej działania z ostatnich lat dziękuję Bogu, że pod koniec 2011 roku nasze drogi się rozeszły

– rozpoczął dziennikarz.
CZYTAJ WIĘCEJ: ​Jeszcze tylko kilka miesięcy. I koniec z dominacją Niemców na polskim rynku medialnym
Zauważył, że Dekan toleruje – jego zdaniem – nieetyczne zachowania redaktorów naczelnych, którzy mają angażować się w spór polityczny. Wspomniał o Tomaszu Lisie i Michale Broniatowskim.

„Z zażenowaniem patrzyłem, jak toleruje Pan włączanie się redaktora naczelnego »Newsweeka« do polityki jako aktywnego podmiotu. To wstyd dla dziennikarza a także dla wydawnictwa, któremu Pan szefuje. Z zawodu jest Pan finansistą, jak niestety większość szefów obecnej prasy, co jest jednym z powodów jej mizerii. Może więc Pan nie wie, że dziennikarz ma być obiektywnym opisywaczem zdarzeń, a nie ich animatorem. Drugi Pański naczelny, miesięcznika Forbes (…) instruuje w sieci jak zrobić uliczne rokosze obalające rząd”

– dodał.
Zaznaczył, że Dekan traktuje Polaków jak ludzi gorszej kategorii.

„Fakt stosowania przez Pana dla Polski norm innych, jakie nie przeszłyby w krajach rozwiniętych, do których współpracy Pan tak namawia swoich dziennikarzy, pokazuje Polakom, że mimo wszelkich zaklęć, traktuje Pan Polaków jako naród gorszej kategorii, bo jak wytłumaczyć zaniżanie standardów w tym wypadku

– pytał.
Ringier Axel Springer stał się zdeklarowanym uczestnikiem wojny polsko-polskiej. To niestety kompromituje Pański holding prasowy, ale także stronę, po której się Pan z własnej woli opowiedział” – napisał Karwelis odnosząc się do listu Dekana.
Zaznaczył, że gdyby sytuacja się odwróciła i to polski właściciel koncernu napisał taki list do niemieckich dziennikarzy „toż to by był skandal na całą Europę i świat! Media by grzmiały dzień i noc”.

Autor: mg

Źródło: tvp.info, niezalezna.pl

Nie ma dowodów na zmowę tytanów


 

Znalezione obrazy dla zapytania Demotywatory-przyjaźń Putina i Trumpa

 

 

źr. Politico

Przewodniczący komisju wywiadu Izby Reprezententów: Nie ma dowodów na zmowę między Trumpem i Rosjanami

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Poniedziałek, 20 marca 2017 o godz. 07:07:14

Kongresmen Devin Nunes poinformował o pracach komisji w wywiadzie dla „Fox News Sunday”.

 

Odpowiadając na pytanie, czy widział jakiekowiek dowody obciążające prezydenta Donalda Trumpa, Nunes powiedział – Dam bardzo prostą odpowiedź: nie.

– Nie ma dowodów na istnienie zmowy – dodał Nunes.

Nunes potwierdził, że istnieją siły we wspólnocie wywiadowczej lub w FBI odpowiedzialne za przecieki tajnych danych do mediów w celu podważenia prezydentury trumpa.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Były kongresmen i kandydat na prezydenta: Odwołanie Flynna to sprawka służb chcących nowej zimnej wojny

– Są informacje w licznych gazetach o tym, że mówili, iż zostawili okruszki, aby zaszkodzić administracji Trumpa– powiedział Nunes.

Nunes powiedział również, że – Jest rzeczą oczywistą, że przeciek w sprawie Michaela Flynna i jego rozmowy z rosyjskim ambasadore miał na celu zaszkodzenie generałowi Flynnowi.

kresy.pl / thehill.com