Czy my jesteśmy tacy bogaci, że możemy łaskawie darować to co się nam należy?


Edycja: Trójmiasto |

 

sobota, 18 Marzec, 2017

Gazeta Bałtycka

 

Czy my jesteśmy tacy bogaci, że możemy łaskawie darować to co się nam należy?

Eurostat plasuje nas, jeżeli chodzi o bogactwo w Unii Europejskiej, na szarym końcu razem z biedną Bułgarią i Rumunią. Czechy, Słowacja, a nawet Łotwa, czy Litwa, są znacznie bogatsze od Polski. Statystyczny grecki obywatel jest cztery razy bogatszy od przeciętnego Polaka. A my od upadku rządy Mikołajczyka, czyli już 70 lat wspaniałomyślnie darujemy wszystkim, to, co bezdyskusyjnie się Polsce należy. Nie ma jak dotychczas twardego męża stanu, który by się upomniał o swoje – zapłatę za zniszczenie kraju i nie tylko.

Przez prawie 50 lat nie byliśmy państwem samodzielnym. Mogliśmy tylko robić to, co nam polecono w Moskwie lub tam zaakceptowano. Nie było więc możliwości dołączenia się do planu odbudowy Marshalla, czy wystąpienie z żądaniami o odszkodowania wojenne. Lecz, jak to codziennie z dumą wypowiada były prezydent Komorowski, od 25 lat jesteśmy wolnym i niezależnym państwem. I co z tego? Nie słyszałem, żeby ktokolwiek z władz Polski zażądał tego, co się nam należy.

Żaden inny kraj na świecie i nigdy w historii nie został tak zniszczony w II Wojnie Światowej, głównie przez Niemcy, jak Polska. I nikt, w tym Niemcy, które tę wojnę przegrały nie mają nigdy za to odpowiedzieć? Byłbym to w stanie zrozumieć, gdyby Niemcy były biednym państwem z kłopotami. Np. jak Polska dzisiaj. Lecz to przecież najbogatsze państwo w Europie! I nadal się bogaci…

Doktor Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, ekspert międzynarodowy, poświęcił ponad rok na przeanalizowanie niemieckich odszkodowań wojennych, a jego wnioski i analiza zostały opublikowane w ostatnim numerze „W sieci” – http://www.wsieci.pl/wsieci-biliony-za-ii-wojne-swiatowa-pnews-1599.html

Panowało powszechne przekonanie, że komunistyczne władze Polski, w roku 1953, głównie, by nie pogrążać DDR, zrzekły się roszczeń odszkodowań od Niemiec. Na nasze szczęście, nie dopełniono formalnych procedur, powodując w ten sposób, że ówczesne zrzeczenie jest nieważne.

Opierając się na precyzyjnych wyliczeniach tuż po II WŚ Mikołajczyka i ministra Kwiatkowskiego mamy obecnie taką sytuację:

Łączną wartość strat materialnych, które poniosła Polska z powodu III Rzeszy, oszacowano na 258 mld zł z sierpnia 1939 r. – równowartość 49 mld ówczesnych dolarów amerykańskich. Według Zarządu Rezerw Federalnych USA kwota 49 mld dol. z sierpnia 1939 r. odpowiadała w sierpniu 2014 r. kwocie 845 mld dol. Takie nominalne zwielokrotnienie wynika tylko ze skumulowanej inflacji, bez oprocentowania za zwłokę.”

Musi być to wiarygodne, bo np:
Kilka razy mniejsza od Polski Grecja – gdzie agresja i okupacja niemiecka były także okrutne, ale dalekie od polityki zupełnego wyniszczenia kraju – swoje straty wyliczyła półoficjalnie na 208 mld dolarów amerykańskich, czyli 674 mld zł.”

Warto podkreślić, że są to tylko straty materialne – zniszczone miasta, infrastruktura, fabryki, lasy, czy dobra kulturalne. Nikt tutaj nie mówi o 5,4 milionach Polaków, którzy zginęli, na skutek działań III Rzeszy. Obecnie jedno istnienie ludzkie wycenia się na 1 milion dolarów. Proszę sobie policzyć, ile jeszcze Niemcy, spadkobiercy III Rzeszy musieliby zapłacić za zabitych Polaków… (5,4 biliona dolarów).

Polska ma twarde podstawy, żeby się ubiegać o to odszkodowanie. I wiadomo nawet, jak to zrobić. Proces ten można przeprowadzić przez Międzynarodowy Trybunał w Hadze. Z dużą szansą na sukces. Trzeba tylko chcieć.

Czy to wszystko? W żadnym wypadku nie. Choćby to:

http://wierni-ojczyznie.pl/index.php?topic=1942.0

„Podczas II wojny światowej Niemcy zagrabiły Polsce prawie 139 ton złota. Zgodnie z prawem międzynarodowym powinno ono wrócić do Polski, jednak od 1948 roku stanowi depozyt USA, Wielkiej Brytanii i Francji w Bank of England w Londynie.

Gdy złoto wywiezione z Polski do Niemiec zostało odzyskane, decyzją rządów trzech koalicjantów: USA, Wielkiej Brytanii i Francji zdeponowano je, czyli złożono na przechowanie w banku w Londynie. Jego wartość wynosi obecnie około 14,3 mld zł, nie licząc wielokrotnie wyższych od jego wartości odsetek i zysków z operacji finansowych, w których było wykorzystywane. Polacy mają prawo wiedzieć, co dzieje się z ich narodową własnością o ogromnej wartości. Dlaczego ta sprawa do dziś stanowi temat tabu? ? [..] Zagrabione przez Niemców, zawłaszczone przez aliantów”.

Poza tym nikt jeszcze tak naprawdę nie policzył ile nam jest winna Rosja, spadkobierca komunistycznego, stalinowskiego ZSRS. Szacuję, że niewątpliwie tyle samo, co Niemcy. Lecz szanse odzyskania tego kiedykolwiek są minimalne. To państwo łupieskie, bez żadnej etyki i moralności. Najlepszym przykładem jest zwrot zniszczonego 10 kwietnia 2010, pod Smoleńskiem, TU 154.
Musielibyśmy chyba wypowiedzieć Rosji wojnę i sami sobie odebrać.

Natomiast, gdyby istniała odpowiednia wola i skuteczność, niewątpliwie dałoby się jeszcze odzyskać przynajmniej część zagrabionych przez ubecję i tajne służby polskich pieniędzy z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ). Niewątpliwie paru bogaczy straciłoby majątek, który bezprawnie zdobyli. Można by również sprawdzić, w jaki sposób pan Kulczyk kupił od państwa Browary Wielkopolskie za 20 mln zł, które po 3 latach sprzedał za granicę, już za 400 mln zł. W podobny sposób powinno się sprawdzić majątki innych polskich „oligarchów”, którzy dziwnie i nagle wzbogacili się na państwowym, czyli wszystkich Polaków, majątku.

Jak z powyższego widać, lekką ręką, władze i przywódcy Polski rozdali dosłownie biliony złotych, co ich mało obchodzi, bo bez zbędnego kłopotu mają dojne krowy – obywateli, których bez sprzeciwu obkłada się coraz wyższymi daninami. Czy nie czas upomnieć się o zwrot tego, co Polsce i Polaka faktycznie i prawnie się należy?

Uwaga na hochsztaplerów

O jednym tylko należy pamiętać. Gdyby w końcu udało się odzyskać należne Polsce pieniądze, trzeba zdecydowanie wykluczyć, by ponownie dorwali się do nich międzynarodowi hochsztaplerzy, jak po 89 roku Soros, Sachs i ich wykonawca Balcerowicz. Wtedy naród znowu zobaczy figę z makiem, a liczba miliarderów na świecie znowu wzrośnie o parę osób.

Norwegia pieniądze uzyskane z wydobycia ropy naftowej i gazu gromadzi na specjalnym funduszu, do którego politycy nie mają dostępu. Są to pieniądze dla przyszłych pokoleń, jak ropa i gaz się skończą. Stać ich na to, bo i tak są jednym z najbogatszych państw świata.

Przykład Polski pokazuje coś zupełnie innego. Ferajna Tuska bez mrugnięcia okiem odważyła się bezczelnie ukraść zgromadzone w OFE pieniądze obywateli, by tylko utrzymać się u władzy.
Raz władza pokazała, że nie ma skrupułów okradać obywateli, to będzie to robić zawsze.Wniosek z tego, że o te wszystkie odszkodowania za raz ukradzione dobra i pieniądze powinniśmy wystąpić dopiero wówczas, gdy będziemy pewni nowej władzy, co do jej uczciwości i pro-obywatelskiego nastawienia.

Kiedy zaczęliśmy transformację, to fachowcy wyliczyli, jak to się mówi, że jesteśmy 40 lat za Europą. Takie było nasze cywilizacyjne zapóźnienie. Ile jesteśmy dzisiaj z tyłu za Europą? Ciągle 40 lat czy mniej?

Gdybyśmy odzyskali należne Polsce pieniądze, następną czynnością władz powinno być zwrócenie tych pieniędzy obywatelom. Osobno tym, którzy na skutek II WŚ i komunistycznego reżimu potracili swoje majątki. Oraz osobno tym, którzy za komuny i później ten majątek narodowy wypracowali. Może wtedy Grecy przestaliby być cztery razy bogatsi od przeciętnego Polaka?

OCEŃ ARTYKUŁ

Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 7)

To nam się należy. Czy czas upomnieć się o swoje?, 10.0 out of 10 based on 7 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Janusz Kamiński

Janusz Kamiński – publicysta. Z zawodu inżynier elektronik pracujący od 30 lat za granicą na morzu. Konserwatysta.