Ławrow: Marsz legionistów SS w Rydze to hańba dla Europy i NATO


 

 

21:31 17 MARZEC 2017

 

Każdego roku w Rydze 16 marca odbywa się marszu łotewskich weteranów oddziałów Waffen SS

Ławrow: Marsz legionistów SS w Rydze to hańba dla Europy i NATO

© Sputnik. Sergey Melkonov

ŚWIAT

15:29 17.03.2017Krótki link

12986690

Marsz neonazistów na Łotwie jest hańbą dla UE i NATO – powiedział szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow na spotkaniu z przedstawicielami lokalnych organizacji non-profit o orientacji międzynarodowej.

Policja w oczekiwaniu na uczestników Dnia Legionistów w centrum Rygi

© SPUTNIK. SERGEI MELKONOV

W Rydze odbywa się marsz ku czci legionistów SS (wideo)

Każdego roku w Rydze 16 marca odbywa się marszu łotewskich weteranów oddziałów Waffen SS, i ich zwolenników. W marszu, który wywołuje sprzeciw i oburzenie organizacji antyfaszystowskich na całym świecie, zwykle uczestniczy kilkaset osób.

„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni podejmowanymi w wielu państwach Europy próbami zamykania oczu na nasilające się neonazistowskie tendencje, regularne akty wandalizmu wobec pomników i grobów z czasów II wojny światowej. Na tle powszechnych lamentów nad zagrożeniem dla liberalnych wartości europejskich, obserwujemy tzw. „milczenie owiec” w związku ze wsparciem przez państwo regularnych marszów neonazistów na Łotwie. To hańba dla UE i NATO. To działania, które faktycznie przyzwalają na bezczeszczenie pamięci milionów poległych, ignorowanie decyzji Trybunału w Norymberdze, rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ o niedopuszczalności gloryfikacji nazizmu” – powiedział Ławrow.

Tomasz Sakiewicz o niemieckim hegemonie


Podobny obraz

 

niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

 

17 marca 2017

 

Europa dwóch prędkości. Tomasz Sakiewicz o niemieckim hegemonie

 

Dodano: 17.03.2017 [20:24]

Europa dwóch prędkości. Tomasz Sakiewicz o niemieckim hegemonie - niezalezna.pl

foto: Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Po spotkaniu w Wersalu przywódców Niemiec, Francji, Włoch i Hiszpanii dowiedzieliśmy się, że jest zgoda na Europę dwóch prędkości, czyli jedni będą integrować się szybciej, inni mają być peryferiami. Tym samym szefowie największych państw Europy przyznali, że to, co robili metodami subtelnymi, teraz muszą zrobić oficjalnie – pisze Tomasz Sakiewicz w „Gazecie Polskiej”.

Niski status Polski i innych państw Europy Wschodniej był oczywisty od momentu wejścia do UE. Niemcy chciały wieść prym szczególnie wobec nowo przyjętych. Osiągnęły swój cel przede wszystkim poprzez wpływ na elity nowych członków. Podporządkowane Berlinowi, stawały się ambasadorami interesów niemieckich i realizowały ich kluczowe ambicje kosztem profitów narodowych.
Status półkolonialny
Jakie cele Berlin stawiał przed swoimi przyjaciółmi politycznymi? Przede wszystkim gospodarcze. Przekonali się o tym polscy stoczniowcy, kiedy ich przedsiębiorstwa doprowadzono do ruiny, zapewniając pomoc niemieckim producentom okrętów. Problem jednak był systemowy. Sposób dystrybucji publicznych pieniędzy, szczególnie pochodzących z kasy UE, powodował, że zamiast zasilać polską gospodarkę, wypływały za granicę, w lwiej części właśnie do Niemiec. W efekcie nasza gospodarka popadała w coraz większe zadłużenie, a polskie przedsiębiorstwa realizujące unijne i publiczne zamówienia, bankrutowały jedno za drugim. Oczywiście przepływające przez polską gospodarkę pieniądze dawały iluzoryczny efekt wzrostu PKB, ale słabo przekładało się to na kieszenie przeciętnych Polaków. Nie było też realnego wzrostu ilości miejsc pracy. Bezrobocie zmniejszaliśmy, wypychając młodzież z kraju. Dochodziło do paradoksu, bo Polacy za granicą pracowali za większe pieniądze, by produkować dobra sprzedawane w Polsce. Dlaczego nie mogli dostać tych pieniędzy w ojczyźnie? Bo wypływały one za granicę. To oczywiście pewne uproszczenie, ale po zmianach, jakie przeprowadził rząd PiS, widać, że coś jest na rzeczy. Zadłużona gospodarka ze zniszczonymi strategicznymi branżami stawała się powoli zapleczem podwykonawczym gospodarki niemieckiej i innych państw UE. Niemcom opłaciło się nawet osłabienie europejskiej waluty w stosunku do ich własnego potencjału. Dało to silny impuls dla ich przemysłu.
Słabość ekonomiczna państw Europy Wschodniej była okazją do podboju nie tylko gospodarczego, lecz także medialnego. Bogate niemieckie firmy medialne skupowały biedniejsze polskie środki masowego przekazu, szczególnie prasę regionalną. Dzięki temu mogły już bezpośrednio wpływać na politykę krajową. Były też cele metapolityczne. Przede wszystkim pod wpływem Berlina zrezygnowaliśmy za czasów PO z polityki wschodniej. Jakakolwiek aktywność polska w rejonie międzymorza ingerowała w podział wpływów rosyjsko-niemieckich. Chwilowe ożywienie tej polityki w dobie Majdanu też było bliskie interesom Berlina. Rzekomo dobre stosunki z Niemcami nie zapobiegły okrążeniu naszego kraju przez gazociąg północny, a polscy politycy z obozu władzy nawet słabo udawali, że próbują się temu przeciwstawiać.
Powyborczy wstrząs
Wyniki wyborów w 2015 r. zaskoczyły nie tylko elity krajowe, lecz także Berlin. Próba obalenia rządu wspierana przez unijnych, a szczególnie niemieckich polityków nie udała się, choć na pewno kolejne będą podejmowane. Tendencje do wyrywania się z niemieckichcugli widać też coraz wyraźniej w innych krajach. Polityka miękkich wpływów zaczyna się kończyć wraz z dojrzewaniem obywatelskim społeczeństw i rosnącymi aspiracjami. Berlin i powiązane z nim elity unijne musiały przyjąć, że to, co dzieje się w Polsce czy na Węgrzech, to nie insurekcja, lecz trwały proces, który może zrodzić realną przeciwwagę dla wpływów niemieckich. Elity narodowe w tych państwach zaczynają mieć własne pomysły na europejską współpracę, niekoniecznie zgodną z wyobrażeniami Berlina. Niemcy mogły dać pokaz siły i wybrać nieakceptowanego przez polskie władze Donalda Tuska na nic nieznaczące stanowisko szefa Rady Europejskiej, ale nie mogą już wybierać polskich władz. To dużo większa strata, więc postanowiły wyciągnąć z tego wnioski.
Berlin nie chce wspierać gospodarek państw, na które nie ma wpływu i przede wszystkim nie ma z tego tak wielkich profitów jak wtedy, kiedy miały one półkolonialne rządy. Angażowanie się w rewolty wewnętrzne może doprowadzić do potężnej awantury, która ostatecznie nikomu się nie opłaci. Obecny rząd w Berlinie zresztą widzi, że istnieją też koszty wewnętrzne takiej polityki, szczególnie przy 2 mln Polaków przebywających w Niemczech.
Polityka izolacji
Polityka wykluczenia, którą Berlin chce zastosować wobec Polski, będzie musiała dotyczyć też wielu innych państw (trudno powiedzieć ilu). Faktycznie może być ich tak dużo, że twarde jądro Europy zacznie być izolowane od reszty Europy. Jak duże będzie to jądro? Koncepcje są dwie: Europa karolińska i Europa dwóch cesarstw. Wiele zależeć będzie od sytuacji we Francji. Na pewno tak uległego wobec Berlina przywódcy w Paryżu jak François Hollande już nie będzie. Nikt nie może dzisiaj zaręczyć, że Francuzi nie zrobią tego samego co Brytyjczycy. Jest to mniej prawdopodobne, ale kto rok temu realnie wierzył w Brexit?
Gdyby spełniła się taka wizja, nawet w stopniu ograniczonym, Berlinowi pozostanie odtworzenie podziałów politycznych z czasów sprzed I wojny światowej: na państwa centralne kontra sojusz Francji, Wielkiej Brytanii, a zamiast Rosji – państw międzymorza. Oczywiście ten podział przebiegałby dalej w ramach jakichś struktur unijnych, ale miałby swoje konsekwencje ekonomiczne i polityczne. Wiele tu zależy od szybkości słabnięcia ekonomicznego Rosji oraz stopnia zaangażowania USA w Europie. Waszyngton lawiruje między chęcią ograniczenia swojej aktywności na Starym Kontynencie a stworzeniem przeciwwagi dla silnego ośrodka niemieckiego.
Berlin powróci do współpracy
Łatwo można się przekonać, że tego typu polityka ostatecznie obróci się przeciwko Niemcom. Upokorzenia, jakie mogą jeszcze zafundować Polakom czy innym buntownikom, są mało znaczącymi zwycięstwami, które nie rozwiązują żadnych problemów. Berlinowi trudno przyzwyczaić się do tego, że tramwaj z napisem „Tylko dla Niemców” musi być otwarty dla wszystkich. Samo powtarzanie politycznie poprawnych haseł nie zamaże obrazu dyskryminowania innych państw i ich obywateli (dyskryminację widać nawet w polityce wewnętrznej Niemiec). Berlin będzie musiał poradzić sobie z gospodarczym spowolnieniem, problemami imigracyjnymi i ekspansją gospodarczą USA i Chin. Czas imperialnej polityki przy ich potencjale wcześniej czy później się skończy.

Autor: Tomasz SakiewiczŹródło: Gazeta Polska

Drukuj

DZIAŁ: POLSKA

Niemcom nie podoba się polski patriotyzm


ParezjaParezja

 

Niemiecki polityk po wizycie w Polsce: Nasze obawy się potwierdziły

Przez

Mateusz Nowak

  • 17 marca 2017

 

foto: commons.wikimedia.org/ Gerd Seidel

Niemiecki polityk Bernd Fabritius przebywa na tygodniowej wizycie w Polsce razem z delegacją podkomisji Bundestagu ds. stosunków kulturalnych i naukowych z zagranicą. Zdążył już zdać relację niemieckim mediom.

„Chcieliśmy sami wyrobić sobie zdanie o obecnej sytuacji w Polsce. Oczywiście słyszeliśmy, że rząd w Warszawie preferuje politykę kulturalną, w której nacisk położony jest na patriotyzm. Prowadziliśmy rozmowy w Ministerstwie Kultury, spotkaliśmy się z wiceministrem Jarosławem Sellinem, rozmawialiśmy z przedstawicielami kultury i sztuki oraz mediów, Zależało nam, żeby naświetlili, jak ta sytuacja rzeczywiście oddziałuje na ich pracę. I bardzo ubolewam, bo uważam, że jest to niepokojący rozwój, jeżeli wspieranie kultury i sztuki jest uzależniane od tego, czy ich treści podobają się rządowi czy nie. Dowiedzieliśmy się, że krytyczne media walczą o przetrwanie, bo państwowe firmy wycofują z nich swoje reklamy. Nie jest to rozwój korzystny dla społeczeństwa” – powiedział.

„Polska strona zdaje sobie sprawę, że przyjechaliśmy jako przyjaciele. Stosunki polsko-niemieckie są bardzo, bardzo ważne. Dlatego komisja zmieniła swoje plany i zdecydowaliśmy się na wyjazd do Polski. Na początku ubiegłego roku planowaliśmy, że pojedziemy do regionów, które są istotne w toczonej obecnie dyskusji nt. polityki migracyjnej, m.in. do Libii, ale stwierdziliśmy, że jeszcze ważniejsza jest wizyta w Polsce. Rozwój sytuacji w Polsce uważamy za niebezpieczny i niektóre z naszych obaw się potwierdziły. Z drugiej strony zebraliśmy też nader pozytywne doświadczenia. Obserwujemy, że polskie społeczeństwo jest wystarczająco krytyczne, by mówiąc wprost – nie pozwolić sobie na wszystko. Zwłaszcza w dużych miastach. Przeprowadziliśmy bardzo ciekawą rozmowę z prezydentem Gdańska, ale również z przedstawicielami szkół, z młodymi ludźmi i wynieśliśmy z tych spotkań bardzo pozytywne wrażenia”.

„Podczas rozmowy z wojewodą pomorskim, politykiem PiS, poruszyliśmy też dziwne reakcje niektórych mediów po reelekcji Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Myślę tu o ‚Gazecie Polskiej’, która opublikowała na okładce wizerunek Tuska w mundurze Wehrmachtu. Dziwi mnie to. Uważam, że nadużywanie decyzji Rady Europejskiej do rozpętywania nowej, antyniemieckiej kampanii medialnej jest z zasady błędne. Polska jest bardzo ważnym państwem i powinna szukać sobie partnerów. Skazywanie siebie na izolację na pewno nie jest czymś właściwym”.

„Z radością stwierdzam, że polskie społeczeństwo jest bardzo proeuropejskie i także w Niemczech dostrzega przyjaciela. Wystarczy sobie uświadomić, że w nauce języka niemieckiego Polska jest mistrzem świata. Uczy się go 2,3 mln Polaków! Obserwuję też, że aktualne stanowisko rządu PiS nie znajduje szerokiego wsparcia w społeczeństwie. Jest to początek zmian. A wyskoków takich, jak ‚Gazety Polskiej’ nie można wyolbrzymiać”.

Trump zlekceważył Merkel


Znalezione obrazy dla zapytania Memy-Trump i Merkel

WP.PLStrona główna serwisu

 

oprac.Kamil Zajęcki

akt. 17.03.2017, 19:56

 

Donald Trump nie chciał podać ręki Angeli Merkel. Mamy nagranie

Podczas piątkowego spotkania prezydenta USA z kanclerz Niemiec doszło do wstydliwej wpadki. Po zakończonym briefiengu dla prasy Angela Merkel spodziewała się pokazowego uścisku dłoni. Tego samego oczekiwali dziennikarze, jednak Donald Trump pozostał niewzruszony.

EPA/PAT BENIC / POOL

Mina kanclerz Niemiec mówi sama za siebie. Nawet obecni na miejscu reporterzy wołali do Trumpa, żeby ten uścisnął dłoń Angeli Merkel. Prezydent zignorował jednak wszystkie sygnały. To po prostu trzeba zobaczyć.

Był to jednak tylko jednostkowy incydent. Wcześniej przywódcy najważniejszych światowych mocarstw przywitali się w normalny sposób. Wszystko zostało uwiecznione na zdjęciach, jednak sytuacja, która miała miejsce w Białym Domu została dostrzeżona i wyśmiana przez internautów w typowy dla nich sposób.

PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS

2h

NBC Nightly News

@NBCNightlyNews

WATCH: Pres. Trump ignores German Chancellor Merkel when she asks him if he wants to do a handshake during photo op in Oval Office today. pic.twitter.com/1piyf4hze5

Follow

Mikey M @frelling_cute

@NBCNightlyNews @potus is pouting again. pic.twitter.com/JtoTWCx96g

7:04 PM – 17 Mar 2017

  • 44 Retweets

  • 99 likes

  • Follow

    Mike Briggs @MichaelSBriggs

    @NBCNightlyNews Me the entire time watching this pic.twitter.com/vRNNhaEsks

    6:41 PM – 17 Mar 2017

  • 22 Retweets

  • 2828 likes

  •  

     

    Follow

    Mike Briggs @MichaelSBriggs

    @NBCNightlyNews Me the entire time watching this

    6:41 PM – 17 Mar 2017

  • 22 Retweets

  • 2828 likes

  • Follow

    Mike Briggs @MichaelSBriggs

    @NBCNightlyNews Me the entire time watching this

    6:41 PM – 17 Mar 2017

  • 22 Retweets

  • 2828 likes

  • Prezydent USA Donald Trump przyjął w piątek w Białym Domu kanclerz Niemiec Angelę Merkel. Spotkanie obojga polityków dotyczyło m.in. wolnego handlu, stosunków na linii Waszyngton-Berlin oraz polityki zagranicznej i konfliktów na świecie. To pierwsze spotkanie Trumpa z szefową rządu Niemiec, odkąd objął on urząd prezydencki 20 stycznia.

    Twitter

    Merkel pojednawczo zaprosiła Polskę na G20


    Znalezione obrazy dla zapytania Memy  Merkelowej

     

    Wicepremier: Polska na szczycie G20 to ważny sygnał dla świata

    ostatnia aktualizacja:17.03.2017 20:02

    Wicepremier, minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki podkreśla, że obecność polskiego przedstawiciela w Baden-Baden to szansa na przedstawienie własnego zdania w elitarnym gronie. Ale nie będzie o nią łatwo na stałe.

     

    • Minister i wicepremier Mateusz Morawiecki o G20 (IAR)

    Minister i wicepremier Mateusz Morawiecki

    Minister i wicepremier Mateusz Morawiecki Foto: PAP/EPA/RONALD WITTEK / POOL

    Wicepremier i szef resortów rozwoju i finansów przebywa w Niemczech na spotkaniu ministrów finansów i przedstawicieli banków centralnych grupy G20.

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Ministerstwo Rozwoju @MR_GOV_PL

    Wicepremier #Morawiecki wraz z ministrami finansów i szefami banków centralnych grupy #G20 #BadenBaden

    20:01 – 17 mar 2017

  • 99 podanych dalej

  • 1515 polubień

  • W uznaniu naszego dorobku, naszej siły gospodarczej został Polsce przyznany status państwa, które jest uczestnikiem spotkania G20 – powiedział w piątek wicepremier Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej w Baden-Baden.

    Według Morawieckiego, to że Polska została zaproszona do Baden-Baden jest bardzo ważnym sygnałem dla całego świata, że nasz kraj liczy się, nasza gospodarka jest stabilna, a nasz budżet jest w bardzo dobrym stanie.

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Steffen Seibert

    @RegSprecher

    Ankunft am @WhiteHouse: Kanzlerin #Merkel wird von @POTUS Donald Trump begrüßt. (BPA)

    17:48 – 17 mar 2017

  • 3333 podane dalej

  • 7777 polubień

  • – Jest niezwykle ważne, że mamy taki status, jaki dzisiaj w uznaniu naszego dorobku, naszej siły gospodarczej został Polsce przyznany, czyli status państwa, które jest uczestnikiem (spotkania G20) – powiedział wicepremier.

    Morawiecki dodał, że na G20 w niemieckim Baden-Baden spotyka się z ministrami finansów wielu krajów oraz szefami banków centralnych. – To pokazuje, że warto oczywiście być tutaj – mówił. Wyjaśnił, że tu toczą się ważne rozmowy, które dotyczą też Polski, całej architektury finansowej świata.

    (WIDEO TVP INFO)

    Raje podatkowe

    Zaznaczył, że podczas spotkań omawiana jest też kwestia „unikania opodatkowania i rozpoczęcia walki z rajami podatkowymi z nieuczciwym płaceniem podatków”. – Cieszy mnie, że te bogate kraje zaczęły o tym mówić, jako o czymś nie do końca normalnym. (…) Jeszcze kilka lat temu wszyscy mówili o rajach podatkowych, jakby były one prawdziwymi rajami. Dobrze wiedzieć, że droga do tych rajów podatkowych jest wybrukowana właściwie niedoinwestowanymi drogami w normalnych państwach – tłumaczył wicepremier.

    Zwrócił uwagę na rolę wymiany informacji podatkowej, wymianę danych, rozmowy o tajemnicy bankowej, która – jego zdaniem – przestaje być już świętością, jak kiedyś. Co jest m.in. efektem międzynarodowego terroryzmu. – W tym kontekście na pewno warto tutaj być, w tej elitarnej grupie G20 – dodał.

    Globalizacja: nie skorzystały na niej państwa naszego regionu

    Według Morawieckiego Polska reprezentuje w Baden-Baden Europę środkową, której kraje mają podobne problemy jak my. – We wszystkich tych krajach nie mamy wielkich korporacji międzynarodowych, które byłyby beneficjentami globalizacji. Globalizacja jest takim kierunkiem rozwoju gospodarczego, na którym najwięcej skorzystali jednak ci najbogatsi – wyjaśnił.

    – W związku z tym staramy się tutaj przedstawić nasze racje i pokazać, że ten „darwinizm podatkowy” to jest droga donikąd (…), i kontynuować te debaty i dyskusje z najważniejszymi ministrami finansów i szefami banków centralnych z całego świata – powiedział. Zaznaczył, że coraz więcej państw rozumie to stanowisko.

    Przypomniał również słowa kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która powiedziała, że międzynarodowe korporacje nauczyły się nigdzie nie płacić podatków.

    Morawiecki pytany był m.in. o jego spotkanie z ministrem finansów Kanady Williamem Morneau. – Kanada jest bardzo mocno nastawiona na walkę z terroryzmem międzynarodowym, na walkę z unikaniem płacenia podatków również przez obywateli – powiedział.

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Ministerstwo Rozwoju @MR_GOV_PL

    Wicepremier #Morawiecki rozmawiał z nowym Sek. Skarbu #USA @stevenmnuchin1 oraz Min. Finansów #Kanada@Bill_Morneau na #G20 w #BadenBaden

    14:56 – 17 mar 2017

  • 66 podanych dalej

  • 1515 polubień

  • Pochwalił przy tym inicjatywy, które pojawiają się np. w Parlamencie Europejskim, jak powołanie specjalnej komisji, która zajmuje się aferą LuxLeaks, czyli unikaniem opodatkowania poprzez Luksemburg.

    – Myślę, że za parę lat będzie trudniej unikać firmom płacenia podatków – powiedział.
    Morawiecki pytany przez PAP, czy w prowadzonych przez niego rozmowach w Baden-Baden pojawia się kwestia stałej obecności Polski w G20, członkostwa w tej grupie, poinformował, że grupa G20 ministrów finansów powstała w 1999 roku, a stałe szczyty G20 odbywają się od 2008 r. W tym czasie grono G20 nie zostało powiększone o żadne państwo.

    – Trudno tutaj mówić, że akurat za rok czy za dwa taka zmiana nastąpi. Tutaj na pewno jest potrzebna wola wszystkich krajów – podkreślił.

    Morawiecki przyznał, że członkostwo w G20 byłoby atrakcyjne dla Polski, niemniej zastrzegł, że wszystkie powoływane tego typu grupy to grupy, o charakterze w miarę stałym. Dodał, że jaka w przyszłości będzie sytuacja G20, tego nikt nie wie.
    – Natomiast jest kilka krajów, które mają większą gospodarkę od naszej, wyraźnie większą, jak Hiszpania, która (…) tutaj w Baden-Baden ma identyczny status jak my– zauważył wicepremier.

    W rozmowie z polskimi dziennikarzami Mateusz Morawiecki wskazał, że stała obecność Polski na szczytach G20 byłaby atrakcyjna, ale o członkostwo w tym gronie nie będzie łatwo. Dodał, że grupa G20 ministrów finansów powstała w 1999 roku, a stałe szczyty tej grupy odbywają się od 2008 roku i w tym czasie grupa nie została powiększona o żadne państwo.

    W tym tygodniu premier Beata Szydło powiedziała, że Polska chciałaby regularnie uczestniczyć w spotkaniach G20.

    Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Ministerstwo Rozwoju @MR_GOV_PL

    Rozpoczęła się sesja z udziałem wicepremiera #Morawieckint. gospodarki światowej i globalnego wzrostu na #G20

    16:34 – 17 mar 2017

  • 1111 podanych dalej

  • 2525 polubień

  • Spotkanie z ministrem finansów Niemiec

    Europejski Bank Inwestycyjny jest dla nas bardzo istotny z punktu widzenia Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju – podkreślił  też wicepremier Mateusz Morawiecki. Dodał, że na ten temat rozmawiał z ministrem finansów Niemiec Wolfgangiem Schaeuble.
    – To, że jesteśmy tutaj zaproszeni do tych rozmów i jesteśmy w kontakcie z wieloma ministrami finansów, premierami, to jest bardzo ważny sygnał dla całego świata, że Polska liczy się, że jest stabilna i że nasz budżet jest w bardzo dobrym stanie- zaznaczył na konferencji z dziennikarzami Morawiecki.

    Morawiecki pytany o spotkanie z ministrem finansów Niemiec Wolfgangiem Schaeuble wyjaśnił, że rozmawiał z nim „na tematy finansowe, w szczególności na temat Europejskiego Banku Inwestycyjnego”.

    – EBI jest ważnym instrumentem inwestycyjnym dla nas. Jest bardzo istotny z punku widzenia Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju – zaznaczył.

    Wybory szefa EBI. „EBI jest bardzo dla nas istotne”

    Dodał, że ze swoim niemieckim odpowiednikiem dyskutował też na temat ponownych wyborów szefa EBI. Obecnie szefem banku jest Niemiec Werner Hoyer.

    Dopytywany, czy Polska pretenduje do tego stanowiska, Morawiecki powiedział, że „jest teraz szereg uzgodnień bilateralnych i nie chciałbym ujawniać tych rozmów, ponieważ nie wypada”.

    Europejski Bank Inwestycyjny jest bankiem Unii Europejskiej, który udziela kredytów długoterminowych na preferencyjnych warunkach na projekty wspierające cele Wspólnoty. Jego udziałowcami jest 28 państw członkowskich.

    W 2016 r. wartość kredytów udzielonych przez EBI w Polsce spadła o blisko 20 proc. Polska nadal jest jednak na 6. miejscu w UE, jeśli chodzi o udział w puli pożyczek. W ub.r. bank wsparł przedsiębiorstwa w Polsce 4,52 mld euro. Rok wcześniej było to 5,5 mld euro.

    W ubiegłym roku EBI wspierał w naszym kraju przede wszystkim rozwój infrastruktury drogowej i kolejowej, przeznaczając ponad 780 mln euro na budowę i modernizację przeszło 330 km torów kolejowych, zakup 30 sztuk nowoczesnego taboru kolejowego oraz budowę 40 km drogi ekspresowej S7.

    Ze wsparcia korzystał też przemysł przetwórczy, jak przedsiębiorstwa Mlekpol, Mlekovita oraz Maspex. Do małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce trafiło ok. 1 mld euro. Bank wsparł też rozwój polskich miast, w tym modernizację transportu miejskiego, placówki służby zdrowia czy zaplecze edukacyjne.

    ***

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Ministerstwo Rozwoju @MR_GOV_PL

    Wicepremier #Morawiecki:Warto być na spotkaniu #G20 i rozmawiać z min. fin. największ. krajów. Trwa briefing prasowy

    15:46 – 17 mar 2017

  • 66 podanych dalej

  • 1212 polubień

  • ***

    PAP/IAR/agkm

    Zobacz więcej na temat: mateusz morawiecki finanse świat niemcy g20

    Złodziej złożył pozew o ochronę wizerunku


    Znalezione obrazy dla zapytania justin bieber memy

     

     

    Trojmiasto.Wyborcza.pl

     

    Gdy powiesiły w sklepie zdjęcia złodzieja, ten złożył pozew o ochronę wizerunku

    Paweł Wojciechowski

    17 marca 2017 | 15:25

    3 ZDJĘCIA

    RENATA DĄBROWSKA

     

    Siostry Zych prowadzące sklep Freshmarket w Gdańsku zaczęły wywieszać w lokalu zdjęcia złodziei, których zarejestrował monitoring. Jeden z „bohaterów” publikacji pozwał ajentki za – jego zdaniem – bezprawne rozpowszechnianie wizerunku. Proces zakończył się na jednej rozprawie.

    Siostry Paulina i Karolina Zych są ajentkami sieciowego sklepu spożywczego przy ul. Waryńskiego we Wrzeszczu. Jak mówią, od początku prowadzenia interesu niemal codziennie muszą się zmagać ze złodziejami.

    – Jest ich tylu, że sama nie dowierzam. Tylko w tym tygodniu próbowało nas okraść dwóch delikwentów, na szczęście nieskutecznie. W ciągu ostatnich trzech miesięcy naliczyłyśmy z siostrą 125…

    Ściśle tajny karambol szefa MON


     

    Znalezione obrazy dla zapytania Memy Macierewicza

    Polskie radio.pl

    Karambol kolumny MON. Nie będzie śledztwa ws. przekroczenia uprawnień przez ministra obrony

    ostatnia aktualizacja:17.03.2017 18:04

    Prokuratura Rejonowa Toruń-Wschód odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie możliwego przekroczenia uprawnień przez szefa MON Antoniego Macierewicza. Posłowie PO zawiadamiali, że mógł on nakłaniać kierowcę do niezachowania ostrożności przed wypadkiem w Lubiczu Dolnym.

     

    • Prokurator Tomasz Sobczak tłumaczy, że zawiadomienie do prokuratury o możliwych naciskach oparte było na doniesieniach medialnych, których nie potwierdziły zeznania kierowców (IAR)

    Zdjęcie z miejsca wypadku kolumny przewożącej Antoniego Macierewicza

    Zdjęcie z miejsca wypadku kolumny przewożącej Antoniego MacierewiczaFoto: Archiwum PAP/Tytus Żmijewski

    Prokurator Tomasz Sobczak z Prokuratury Rejonowej Toruń-Wschód potwierdził, że po przeanalizowaniu treści zawiadomienia i okoliczności zdarzenia uznano, że nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa.

    Na początku lutego prokuratura Toruń Centrum-Zachód podała informację, że sprawa według właściwości została przekazana do działu ds. wojskowych Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald.

    – Rzeczywiście, po udzieleniu mediom takiej informacji, podjęta została inna decyzja – o rozdzieleniu zawiadomienia posłów PO. Kwestia dotycząca przekroczenia uprawnień została skierowana do Prokuratury Toruń-Wschód, z racji właściwości miejscowej. Samą kwestię sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, ze względu na właściwość rzeczową, bada wydział wojskowy prokuratury w Poznaniu – poinformowała prokurator rejonowy Judyta Głowacka.

    Zdaniem autorów zawiadomienia, posłów PO – Arkadiusza Myrchy i Krzysztofa Brejzy – szef MON mógł nakłaniać kierowcę do niezachowania ostrożności. Zawiadomienie dotyczyło zarówno przekroczenia uprawnień ze strony ministra Macierewicza, który – według zawiadamiających – mógł przekroczyć swoje uprawnienia i nakłaniać kierowcę pojazdu do niezachowania ostrożności, przekroczenia przepisów w ruchu drogowym, jak i sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym.

    Źródło: TVN24/x-news

    Wieczorem w środę 26 stycznia na drodze krajowej nr 10 w Lubiczu Dolnym k. Torunia, doszło do wypadku z udziałem samochodu, w którym jechał szef MON. W kolizji uczestniczyło 8 pojazdów, w tym dwa z kolumny żandarmerii wojskowej. Macierewicz, który wracał z sympozjum „Oblicza dumy Polaków”, zorganizowanego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, nie ucierpiał. Przesiadł się do innego samochodu i wrócił do Warszawy, gdzie jeszcze tego dnia wieczorem wziął udział w gali przyznania prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrody Człowiek Wolności tygodnika „W Sieci”.

    Śledztwo ws. nieumyślnego naruszenia przez żołnierza z Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Warszawie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym wszczęła pod koniec lutego poznańska prokuratura.

    dad

    Zobacz więcej na temat: polska antoni macierewicz wypadek

    Doradcy Trumpa przyjeżdżają do Rydzyka


    Znalezione obrazy dla zapytania Memy Trumpa

    Wprost.pl

    Doradcy Trumpa przyjadą do Polski. W planach m.in. spotkanie z ojcem Rydzykiem

    Dodano: dzisiaj 17:2212 017

    Donald Trump / Źródło: Newspix.pl / Pool/ABACA

    W niedzielę rozpocznie się sześciodniowa wizyta w Polsce dziesięciu gości z USA. W skład delegacji wejdzie dwóch doradców Donalda Trumpa, Ralph Reed i Ken Blackwell – informuje Wirtualna Polska.

    Wizyta delegacji przywódców związanych ze środowiskami ewangelikalnej religijnej prawicy ma m.in. „poprawić wizerunek Polski wśród wpływowych Amerykanów”. Ponadto Wirtualna Polska otrzymała odpowiedź z polskiego MSZ, że „wizyta służy przełamywaniu negatywnych stereotypów, pokazaniu najnowszej historii Żydów w Polsce i zasług polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, a także prezentacji oraz promowaniu nowoczesnej Polski”. Rozmowy mają dotyczyć też przyszłej współpracy polskiego MSZ z nową amerykańską administracją.

    W planach spotkanie z Rydzykiem

    Wśród gości znajdą się dwie osoby z otoczenia prezydenta Donalda Trumpa – Kenneth Blackwell i Ralph Reed. Ten pierwszy to były mer Cincinnati i były ambasador USA przy Radzie Praw Człowieka w ONZ. Drugi z kolei to szef Koalicji Wiara i Wolność, organizacji skupiającej środowiska konserwatywnych protestantów.

    Delegacja z USA ma spotkać się również z ojcem Tadeuszem Rydzykiem w klasztorze Franciszkanek Rodziny Maryi przy ulicy Żelaznej w Warszawie.

    / Źródło: Wirtualna Polska

    ONR wziął na celownik politykę imigracyjną naszej cioci zza Odry


    Znalezione obrazy dla zapytania Kochajcie imigrantów

    A ja wybuduję mur

     

    Znalezione obrazy dla zapytania Memy Merkel z imigrantami

    Wyborcza.pl

    Piątek17.03.2017

     

    ONR znalazł nowego wroga. Czy zaczną się ataki na Ukraińców?

    Jacek Harłukowicz

    17 marca 2017 | 07:26

    2 kwietnia, manifestacja ONR26 ZDJĘĆ

    2 kwietnia, manifestacja ONR (TOMASZ PIETRZYK)

     

    Z braku uchodźców z krajów islamskich ONR będzie demonstrował w sobotę na Rynku „przeciwko wschodniej emigracji”.

    W latach 2015-16 Wrocław był areną gorszących scen: na imprezach organizowanych przez dolnośląski oddział Obozu Narodowo-Radykalnego palono kukłę Żyda, śpiewano „Cała Polska śpiewa z nami: wypier… z uchodźcami”, a odpowiedzialną rzekomo za…

    Żona Wolfganga


    Julia i Andrzej Przyłębscy

    Przegląd

     

    Żona Wolfganga

    Żona Wolfganga

    autor Attaché , Marzec 12, 2017

    Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma.

    Czy ktoś się zastanawiał, dlaczego minister Waszczykowski nie odwołuje Andrzeja Przyłębskiego ze stanowiska ambasadora w Niemczech?

    Wszystko wydaje się przecież proste – w MSZ ruszył wielki kadrowy młyn, który będzie wyrzucał ludzi. Temu służy przygotowana ustawa o służbie zagranicznej, nazywana przez pisowców ustawą desowietyzującą MSZ. Pisaliśmy o niej niedawno. Zakłada ona wyrzucenie wszystkich, którzy mają w życiorysie epizod pracy w służbach specjalnych PRL albo współpracy z tymi służbami. Wylecieć mają absolwenci szkół w ZSRR, ale z tzw. zaciągiem Geremka PiS też chce się policzyć. I jeńców brać nie zamierza.

    Andrzej Przyłębski, jakkolwiek patrzeć, należy do grupy tych, których minister Waszczykowski powinien wyrzucić w pierwszej kolejności. W IPN jest jego teczka tajnego współpracownika SB o pseudonimie Wolfgang. Przyłębski zobowiązał się donosić SB z pobudek, jak sam napisał, patriotycznych, a także w imię poszanowania porządku publicznego. Sam zaś przedstawiał się jako członek ZMS i ateista. Żeby była jasność, chciał pomagać legalnej władzy, więc zbytnio go za to nie potępiamy, gorsze przyszło później. Bo potem, już w III RP, Andrzej Przyłębski deklarował, że z SB nie miał nic wspólnego. Składał więc fałszywe oświadczenia lustracyjne i z tego chociażby powodu powinien pożegnać się ze swoim stanowiskiem. A jednak trwa. Dlaczego?

    Przecież nie dlatego, że tak chce Witold Waszczykowski. Jak możemy się domyślać, trwa, bo tak sobie życzy Jarosław Kaczyński.

    Nasuwa się więc pytanie, czym Przyłębski ujął prezesa PiS. Tym, że pracował dla SB bardzo krótko, zaledwie rok? Chyba nie, prezes mówił kiedyś o 13-letnich dziewczynkach, które wytrzymywały tortury na gestapo, więc w sprawach kontaktów obywatel-Służba Bezpieczeństwa jest bardzo pryncypialny. A może podoba mu się Przyłębski jako ambasador, który walczy z niemieckimi politykami, obraża ich i zabiega o wyświetlanie w Niemczech filmu „Smoleńsk”? Hm… Chyba aż tak sentymentalny prezes nie jest.

    Jego wahanie związane jest raczej z tym, że żoną ambasadora jest mgr Julia Przyłębska, przewodnicząca Trybunału Konstytucyjnego.

    I właśnie pani Przyłębska jest dziś najważniejszą osobą w operacji PiS wymierzonej w sędziów i sądy. To ona bowiem będzie przewodniczyć składowi sędziowskiemu, który rozsądzi, czy pierwszy prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf została wybrana legalnie, czy też nie. Oczywiście ten wniosek (60 posłów PiS) i to rozsądzanie to humbug. Pierwszy prezes Sądu Najwyższego wybierany jest tak samo od roku 2002, więc chodzi tu bardziej o awanturę, to jedna z bitew o podporządkowanie sądów PiS. I w tej bitwie nie może być wahań, Przyłębska ma swoje zadanie do wykonania. Czy jeżeli jej mąż zostałby „skrzywdzony” i „opuszczony” przez PiS, nie mogłaby mieć wątpliwości?

    Tego chyba nikt nie wie, więc Kaczyński woli nie ryzykować. I tak oto stał się zakładnikiem pani, której nie może odwołać.

    Czy to słuszny domysł? W najbliższych dniach życie to potwierdzi…

    Chwalą sie, że zestrzelili rosyjską rakietę


    Podobny obraz

    Rosyjska rakieta S-200

    WP.PLStrona główna serwisu

     

    Jarosław Kociszewski

    akt. 17.03.2017, 11:55

     

    Tarcza antyrakietowa zestrzeliła rosyjską rakietę. Takiej konfrontacji jeszcze nie było

    Izraelska tarcza antyrakietowa zestrzeliła lecącą znad Syrii rosyjską rakietę przeciwlotniczą S-200, której celem były samoloty powracające z misji. To chrzest bojowy systemu Arrow, na który Izraelczycy i Amerykanie wydali miliardy dolarów. Damaszek po raz pierwszy odpowiedział na izraelski nalot, atakując samoloty na terenie Państwa Żydowskiego.

    Getty Images

    W środku nocy, w północnej części Zachodniego Brzegu Jordanu i w Jerozolimie zawyły syreny. Po kilku minutach od alarmu nastąpiła eksplozja, którą słychać było w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Na dziedzińcu domu w jednej z palestyńskich wiosek na północ od Jerozolimy spadł kilkumetrowej długości wrak rakiety.

    Izraelska armia, która zazwyczaj nie komentuje działań lotnictwa, tym razem wyjaśniła, że w nocy samoloty zbombardowały cele w Syrii i w drodze powrotnej zostały zaatakowane przez obronę przeciwlotniczą. Syryjczycy wystrzelili kilka rakiet ziemia – powietrze typu S-200. To najnowsza broń przeciwlotnicza, którą dysponuje Damaszek, o zasięgu 240 kilometrów. Przynajmniej jedna rakieta wleciała na terytorium Państwa Żydowskiego i została przechwycona przez dwie antyrakiety Arrow.
    Izraelczycy nie włączają się w trwającą od sześciu lat wojnę domową w Syrii, lecz co jakiś czas przeprowadzają naloty, których celem są dostawy nowoczesnej broni dla libańskiej, szyickiej organizacji Hezbollah. Rząd w Jerozolimie chce w ten sposób zapobiec uzyskaniu przez fundamentalistów broni o znaczeniu strategicznym, która zachwiałaby równowagę sił w regionie.
    Według izraelskiej prasy zadaniem pilotów było zniszczenie magazynów fabryki rakiet balistycznych SCUD niedaleko Aleppo. Zakład został niedawno odbity z rąk Państwa Islamskiego, a rząd w Jerozolimie mógł dojść do wniosku, że musi zareagować na ryzyko uzyskania przez Hezbollah broni pozwalającej atakować całe terytorium Izraela.
    Rosjanie bronią syryjskiego nieba

     

    Pod koniec ubiegłego roku rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu na konferencji prasowej z udziałem prezydenta Putina powiedział, że Moskwa odbudowała syryjski system obrony przeciwlotniczej. W listopadzie 2016 r. Syryjczycy po raz pierwszy, nieskutecznie użyli S-200 przeciwko Izraelczykom atakującym broń przeznaczoną dla Hezbollahu.
    Teraz zdecydowali się na atak na terytorium Państwa Żydowskiego, co stanowi wyraźną eskalację konfliktu, która może świadczyć o rosnącej pewności siebie Damaszku. W Syrii znajdują się także najnowocześniejsze, rosyjskie systemy przeciwlotnicze S-300 i S-400, jednak do tej pory Moskwa twierdziła, że ich zadaniem jest jedynie ochrona rosyjskich żołnierzy i groziła ich użyciem przeciwko samolotom zachodniej koalicji.

    (fot. Getty Images)

    Izraelscy generałowie uważają, że rosyjska obrona przeciwlotnicza jest niebezpieczna dla samolotów F-15 i F-16, jednak Moskwa nie zdecydowała się na jej użycie nawet w obliczu izraelskich nalotów na wojska prezydenta Asada. Izraelskie media spekulują, że odpowiedzią na realne zagrożenie ze strony rosyjskich rakiet są najnowsze myśliwce F-35 piątej generacji. Pierwsza para tych maszyn dotarła do Izraela w grudniu ubiegłego roku i według nieoficjalnych źródeł została już użyta w walce.
    Eksperci wojskowi niewątpliwie analizować teraz będą skuteczność tarczy antyrakietowej Arrow, której pocisk zestrzelił rakietę S-200. Izraelska armia otrzymała baterie „Strzał 3” dopiero dwa miesiące temu. Do tej pory systemy te zestrzeliwały jedynie ćwiczebne pociski balistyczne symulujące irańskie i syryjskie rakiety.

     

    Rosnąca cena programu Arrow, która szacowana jest na ok. 3 mld dolarów jest krytykowana w USA. Amerykańscy podatnicy pokrywają przynajmniej 70 proc. tej kwoty. Obecnie koszt wystrzelenia jednej „Strzały” wynosi 3 mln dolarów, lecz Izraelczycy uważają, że skuteczna ochrona przed pociskami balistycznymi jest bezcenna.

    Zobacz też: Naloty na syryjskie Al-Bab

    ZA CHWILĘ: Naloty na syryjskie Al-Bab

    WP Wiadomości

    Nie igrać z „Ogniem”


     

    Przegląd

     

    Nie igrać z „Ogniem”

    Nie igrać z „Ogniem”

    autor Leszek Konarski , Marzec 12, 2017

    Jeżeli IPN nie przestanie z bandytów robić świętych, to my ujawnimy, co o nich wiemy – mówią mieszkańcy Waksmundu

    Im więcej czasu mijało od ostatniej wojny, tym normalniej żyli ludzie w Waksmundzie, rodzinnej miejscowości Józefa Kurasia „Ognia”. Zaczynali nawiązywać kontakty sąsiedzkie, rozmawiać ze sobą.

    – Jezus kochany, przez lata w naszej wsi nie chciano nic mówić o „Ogniu” – wspomina 84-letnia dzisiaj Maria Mroszczakowa. – Tu ludzie panicznie się bali tego tematu i dla bezpieczeństwa nikt nie chciał powiedzieć, czy jest za Kurasiem, czy przeciw. Ile ja wycierpiałam, wyzywali mnie od zdrajców. To były czasy terroru i już myśleliśmy, że wszystko się skończyło.

    Władysław Mroszczak, mąż pani Marii, mówi, że ten koszmar powrócił wraz z ustawą o „żołnierzach wyklętych”. – Już wszyscy myśleli, że będzie koniec przypominania o tamtych okropnych czasach, a tu z roku na rok nasila się propaganda. Z „Ognia” robią bohatera. Do tego dołącza Kościół – organizuje msze nie za ofiary, ale za dusze tych, którzy strzelali.

    – Chciałam tu wystąpić w obronie naszego proboszcza, ks. Tadeusza Kozaka – prostuje Maria Mroszczakowa. – To jest ksiądz, który nie opowiada się po żadnej stronie, ani za ogniowcami, ani przeciw. Dlatego nie bierze udziału w mszach z okazji rocznic śmierci „Ognia”, organizowanych w Waksmundzie każdego roku pod koniec lutego. IPN przywozi własnych księży, którzy z ambony wychwalają Kurasia i swoje książki.

    Rok temu Władysław Mroszczak z odległości kilkuset metrów obserwował uroczystości 69. rocznicy śmierci „Ognia”. Widział kolumnę rządową z ministrem Antonim Macierewiczem, samochody posłów i senatorów, autobus z wojskiem. Kościół parafialny był obstawiony borowcami. Teoretycznie każdy mógł wejść, ale tylko kilkoro mieszkańców Waksmundu wzięło udział w tej uroczystości.

    – W tym roku już nie poszedłem zobaczyć, co się działo, ale mówiono mi, że w kościele było tylko pięć osób z Waksmundu, wszyscy inni to przyjezdni – opowiada pan Władysław. – W czasie kazania ksiądz polecił do poczytania książkę dr. Korkucia.

    Mieszkańcy Waksmundu dysponują dowodem. Przebieg całej mszy był rejestrowany i mają nagranie. Ksiądz celebrujący mszę powiedział: – Jesteśmy dzisiaj w tej świątyni po to, aby potomkowie funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa nie pisali i nie kształtowali w dalszym ciągu zakłamanej historii Polski. Trwa proces przywracania dobrego imienia żołnierzom wyklętym, dla nas niezłomnym. Majora i jego żołnierzy upamiętniono wspaniałym pomnikiem w centrum Zakopanego, pięknym pomnikiem na Turbaczu, tablicami w Warszawie i w sanktuarium w Licheniu. Upamiętnił „Ognia” pan Maciej Korkuć z krakowskiego IPN swoją wspaniałą, niezwykle rzetelną książką. Czekamy na drugi tom o dalszych losach majora i jego żołnierzy.

    Mroszczakowie przypuszczają, że gdy IPN nadal będzie robił z „Ognia” świętego, ludzie staną się odważniejsi. Mogą mi opowiedzieć, jak dzień przed śmiercią „Ogień” w Waksmundzie pił na umór i strzelał do ludzi. W książkach IPN nie ma o tym ani słowa.

    Pijany jak bela

    Tamtego dnia, 20 lutego 1947 r., gdy kompletnie pijany „Ogień” wycelował w nią pistolet, Maria Mroszczakowa nigdy nie zapomni.

    Miała wtedy 13 lat. Została w domu z 10-letnim bratem. Koło południa pod dom podjechał samochodem funkcjonariusz UB i powiedział, że jedzie do ich cioci Rozalii Waksmundzkiej. Nie znał drogi i zapytał, czy może prosić o podprowadzenie. Maria, nie mając zupełnie pojęcia, o co chodzi, poszła z tym mężczyzną pod dom ciotki. Dopiero później zrozumiała, co zrobiła.

    Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 11/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

    CBA alarmowało o aferze reprywatyzacyjnej. Prokurator nie chciała wszcząć śledztwa



    PORTAL POLSKIEGO RADIA SA

     

    CBA alarmowało o aferze reprywatyzacyjnej. Prokurator nie chciała wszcząć śledztwa

    ostatnia aktualizacja:17.03.2017 12:27

    Prokurator z Prokuratury Okręgowej w Warszawie już w 2015 roku otrzymała zawiadomienie w sprawie nadużyć przy reprywatyzacji stołecznych nieruchomości, jednak odmówiła wszczęcia śledztwa. Postępowanie wszczął za to Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej w sprawie niedopełnienia obowiązków i rażącej obrazy przepisów prawa. 

    Warszawa - widok na centrum od strony Alei Niepodległości

    Warszawa – widok na centrum od strony Alei Niepodległości Foto: Cinematographer/Shutterstock.com

    Jak informuje „Rzeczpospolita”, CBA przekazało prokurator Justynie B. 10 tomów akt, które Biuro zgromadziło m.in. dzięki podsłuchom. Materiał obejmował aż siedem wątków i wskazywał na liczne zaniedbania urzędników stołecznego ratusza. Wynikało z niego też, że do handlarzy roszczeń wyciekały z urzędu miasta informacje o działkach i prowadzonych postępowaniach. Prokurator nie zainteresowały też decyzje urzędników o zwrotach nieruchomości osobom nieuprawnionym. Jak podaje „Rzeczpospolita”, uznała ona, że jest „brak znamion czynu zabronionego”. 

    Prokurator nie wszczęła śledztwa również w sprawie braku oświadczenia majątkowego byłego wicedyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Jakuba R., czy wyłudzenia słynnej willi Salamandra w Zakopanem.

    Mimo toczącego się postępowania, Justyna B. nie została zawieszona, ponieważ śledztwo toczy się w sprawie, a nie przeciwko niej. Jeśli jednak zarzuty potwierdzą się, grozi jej wyrzucenie z zawodu. 

    Afera reprywatyzacyjna wybuchła w lipcu 2016 r. i zaczęła się od zwrotu cennej działki na placu Defilad. Miasto oddało ją handlarzom roszczeń, choć państwo spłaciło przedwojennego właściciela – przypomina „Rzeczpospolita” i dodaje, że nadużycia można było zatrzymać już wcześniej. 

    fc

    Misja Trwa – Nie Zapomnij o Kresach



     

    17 marca 2017

    NEon24.pl

    PIOTR SZELĄGOWSKI

     

     

    74 posty52 komentarze52156 odsłon

    Piotr Szelągowski

    P

    HISTORIA 17.03.2017 00:440 komentarzy

    Misja Trwa – Nie Zapomnij o Kresach.

     

    Nieustające dzieło ks Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego -prawda o Ludobójstwie; czyli seria spotkań organizowanych w Wielkopolsce przez Wielkopolskie Stowarzyszenie Kresowe.

    Dziś ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski opowiadał o Kresach Wschodnich ich historii i trudnych relacjach polsko-ukraińskich w trzech miejscach:

    Żywa lekcja historii w „Paderku” – wielkie brawa dla ponad 70-ciu uczniów tej szkoły, przede wszystkim za naprawdę żywiołową i niezwykle cenną serię pytań do prelegenta. Mimo 90 minutowej (ponad) lekcji historii młodzież bardzo uważnie słuchała -mocno zainteresowana tematem, który przecież niezbyt często gości w mediach, a i w programach szkolnych jest skrzętnie omijany.

    Pobiedziska – gdzie również w szkole, w pięknej sali im. Jana Pawła II (Zespół Szkół Szkoła Podstawowa im. Kazimierza Odnowiciela i Gimnazjum w Pobiedziskach) odbyła się następna w tym dniu lekcja historii. Sala była pełna, cisza i uwaga skoncentrowane były na przysłuchiwaniu się opowieści o historii min Ormian na Kresach Wschodnich i o patronie Fundacji Brata Alberta – pomagającej osobom niepełnosprawnym intelektualnie.

    Trzecie spotkanie w Bibliotece w Obornikach ściągnęło całą reprezentację miasta w postaci nie tylko mieszkańców, nauczycieli i dziennikarzy, ale też radnych i z-cy burmistrza Piotra Woszczyka – (z którym odbyłem miłą rozmowę na tematy historyczne po spotkaniu).

    Na każdym ze spotkań sale były wypełnione „po brzegi”.

    Współorganizatorem spotkań posiadającym członków w obu miejscowościach było Wielkopolskie Stowarzyszenie Kresowe.

    Garść fotografii ze wszystkich trzech spotkań poniżej.



    O tym jak Niemiec chce kreować polskie media. "To łamanie kręgosłupów redaktorów…"


    Znalezione obrazy dla zapytania proniemieckie media w Polsce

     

    niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

     

    17 marca 2017

     

    O tym jak Niemiec chce kreować polskie media. „To łamanie kręgosłupów redaktorów…”

     

    Dodano: 17.03.2017 [09:03]

    O tym jak Niemiec chce kreować polskie media. "To łamanie kręgosłupów redaktorów..." - niezalezna.pl

    foto: Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

    Szef niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego Ringier Axel Springer, poinstruował podległych mu dziennikarzy, jak mają oceniać polski rząd. W mediach zawrzało. Tymczasem wicenaczelny „Gazety Wyborczej” oburzył się na ujawnienie skandalicznej instrukcji, na dodatek twierdząc, że materiał wyemitowany przez „Wiadomości” TVP, to…. antyniemiecki atak. Z kolei Jarosław Sachajko z Kukiz’15 stanowczo stwierdził, że instruowanie polskich dziennikarzy „to łamanie kręgosłupów redaktorów”. Okazuje się, że podobne instrukcje szef koncernu pisze… co tydzień!
    Jak informowaliśmy wczoraj Mark Dekan, szef niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego Ringier Axel Springer, poinstruował podległych mu dziennikarzy, jak powinni oceniać rządzących Polską. „Wiadomości” TVP opublikowały list, który Dekan wystosował do podległych mu dziennikarzy, by nakłonić ich do publikowania krytycznych ocen dotyczących braku poparcia polskiego rządu dla Donalda Tuska w wyborze na szefa Rady Europejskiej.
    CZYTAJ WIĘCEJ: Koniec złudzeń. „Newsweek”, „Fakt”, Onet dostały instrukcję z Niemiec, jak atakować polski rząd

    W nadchodzącym czasie na autostradzie unijnej integracji pojawia się nie tylko pas szybkiego i wolnego ruchu, ale też parking. I to jest właśnie moment, gdy do gry włączają się wolne media, tak jak my (…) większość naszych czytelników i użytkowników należy do tej miażdżącej większości, która popiera członkostwo Polski w UE. Podpowiedzmy im co zrobić, żeby pozostać na pasie szybkiego ruchu i nie skończyć na parkingu

    – podkreślił Dekan w liście.

    Rzeczniczka PiS Beata Mazurek, która wystąpiła w „Gościu Wiadomości” tak komentuje sprawę:

    Ta sytuacja jest skandaliczna, ona nie powinna mieć miejsca i ona świadczy tylko i wyłącznie o tym, że państwo niemieckie próbuje ingerować w wewnętrzne sprawy Polski, na co absolutnie nie może być zgody. Nie może być zgody absolutnie na to, że my jako Polacy będziemy akceptować to, by nasz naród był karmiony kłamliwą informacją przez media, które są inspirowane przez zagranicznych właścicieli

    Natychmiast pojawiły się komentarze. Zaskakujący był wpis na twitterze Jarosława Kurskiego z „Wyborczej”. On najwyraźniej ma pretensje do… „Wiadomości”. O to, że ujawniły instrukcję. Ciekawy tok rozumowania.

    Obserwuj

    Jarosław Kurski @JaroslawKurski

    Wredny antyniemiecki atak TVPiS na media Axel Springera PL i @lis_tomasz. Propagandowe przygotowanie pod ustawy dławiące #wolnemedia.

    20:17 – 16 mar 2017

  • 7979 podanych dalej

  • 247247 polubień

  • Z kolei dzisiaj dr Jarosław Sachajko z klubu Kukiz’15 skomentował skandal w programie „Gość Poranka” w TVP Info.

    Okazuje się, że dziennikarze dostają instrukcje co tydzień, co i jak pisać (…) To łamanie kręgosłupów redaktorów, trzeba to zmienić.

    – apelował Sachajko.
    Sytuację komentują również oburzeni internauci.

    Obserwuj

    Paweł Chmielewski @pauluswck

    @JaroslawKurski @lis_tomasz To nie są #wolnemedia tylko media realizujące cele polityki obcego rządu, nie polskiego.

    21:44 – 16 mar 2017

  • 11 podany dalej

  • 66 polubień

  • Obserwuj

    PolowanieNaLisa @PolowanieNaLisa

    A może tak tydzień (miesiąc, rok) bez faktu,newsweeka itd? Proszę o RT #niekupujfaktu #wolnemedia

    22:01 – 16 mar 2017

  • 66 podanych dalej

  • 55 polubień

  • Obserwuj

    Bobrzy dywersant @bobrzydywersant

    Ringier Axel Springer pisze list, żeby wszyscy pracownicy zapamiętali co mają myśleć i mówić. http://www.radiownet.pl/publikacje/ceo-ringier-axel-springer-pisze-list-do-pracownikow … #wolnemedia

    20:09 – 16 mar 2017

  • 22 podane dalej

  • 11 polubienie

  • Eksperci nie mają wątpliwości.

    Obserwuj

    Eryk Mistewicz

    @ErykMistewicz

    Nie rozumiem. Gdyby to była Francja jutro odcięto by prąd od RingierAxelSpringer w związku z zaplanowaną konserwacją sieci energetycznej… https://twitter.com/wiadomoscitvp/status/842451336989954049 …

    21:03 – 16 mar 2017

  • 152152 podane dalej

  • 323323 polubienia

  • Zdumiewający jest również komentarz przedstawicieli polskiego oddziału koncernu medialnego.
    „Agnieszka Odachowska, dyrektor komunikacji korporacyjnej w Grupie Ringier Axel Springer Polska, w odpowiedzi na pytania Wirtualnemedia.pl wyjaśniła, że Mark Dekan co tydzień pisze krótki list do pracowników” – ujawnia serwis wirtualnemedia.pl
    Twierdzi też, że „w ostatnim liście nie sugerował, jak należy opisywać decyzję na szczycie UE o reelekcji Donalda Tuska.

    – Mark Dekan odniósł się natomiast do raportu IBRIS, który badał postawę Polaków dotyczącą UE, a także do tego, że jedność w UE jest niezbędna, by zagwarantować wolność i możliwość rozwoju, także dla przyszłych pokoleń – stwierdziła Odachowska.

    Naprawdę, to jest oficjalne wytłumaczenie skandalu?

    Autor: bm

    Źródło: wirtualnemedia, Wiadomości, twitter.com, niezalezna.pl, TVP Info

    Tapetowanie Tuskowej rzeczywistości przez polskojęzyczne media obcego kapitału


    Znalezione obrazy dla zapytania antypolskie media

    wPolityce.pl

     

    Kto ma media, ten ma władzę – to stara prawda. Zapytajmy więc, kto ma w Polsce media?

    opublikowano: 9 minut temu

    autor: M. Czutkoautor: M. Czutko

     

    Gdyby nie sprawne media zwane kiedyś mainstreamowymi, władza PO-PSL nie utrzymała by się tak długo. Tapetowanie rzeczywistości banałami wyszłoby na jaw wcześniej. Fikcja, dzięki mediom utrzymała się jednak aż przez osiem lat.Niemała w tym zasługa zagranicznych medialnych koncernów, które nawet nie ukrywają, że grają przeciwko Polsce, a w interesie korporacji, które mają na Polsce zbijać kapitał.

    CZYTAJ TAKŻE: TYLKO U NAS. Treść CAŁEJ instrukcji szefa Ringier Axel Springer dla polskich dziennikarzy. Szokujące słowa!

    W tym sensie, nie dziwi instrukcja szefa pewnego niemieckiego wydawnictwa dla podległych mu polskich dziennikarzy. Tu nie chodzi nawet o jakąś twardą propagandę, bardziej o wytworzenie pewnej atmosfery, poczucia u czytelników, że ktoś jest cool, a ktoś obciachowy. To tylko z pozoru niepoważne zabawy internetowe. Ludzie mediom wciąż wierzą, to ciągle ogromna siła oddziaływania na elektorat.

    W niedawnym wywiadzie dla Gazety Wyborczej płk. Piotr Pytel, dziwnie rozmiłowany we wszystkim co rosyjskie były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego bije w ideę tworzonej właśnie obrony terytorialnej. Dzielny wojak przestrzega, że minister Antoni Macierewicz tworzy formację, w której szeregi masowo będą się zaciągać szpiedzy. To prawda, że weryfikacja ochotników będzie trudna, ale jakaś będzie. Gdzie natomiast były polskie służby, gdy do Polski wpuszczano, bez weryfikacji i całkiem legalnie obcy kapitał, który wygodnie rozsiadł się w mediach? To nie jest działalność szpiegowska, to coś więcej, jawna metodyczna praca na osłabienie Rzeczpospolitej. Repolonizacja mediów i inwestowanie w media polskie może nas tylko wzmocnić. Trochę tych ośrodków bez wpływu ze Wschodu czy Zachodu już jest, ale walka o ten rynek trwa.

    Media już dawno przestały być „czwartą władzą”, przesunęły się w tej hierarchii wyżej. Być może nawet na sam szczyt. Bo kto ma media, kto potrafi z nich zrobić użytek – będzie miał i władzę, będzie mógł sobie dowolnego lidera wykreować. Widzimy to codziennie.

    Zdjęcie Marcin Wikło

    autor: Marcin Wikło

    Dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny. Publikuje w portalu wPolityce.pl i tygodniku „wSieci”. Zapraszam do obserwowania na twitterze: @marcin_wiklo i na FB: http://www.facebook.com/MarcinWiklowPolityce

    Do Odessy płynie polski okręt wojenny


    logo Polonia Christiana

    DZISIAJ JEST

    PIĄTEK 17 MARCA

     

    Do Odessy przybije polski okręt wojenny. Rozpoczyna półroczną misję NATO

    Data publikacji: 2017-03-17 09:00

    Data aktualizacji: 2017-03-17 09:10:00

    Do Odessy przybije polski okręt wojenny. Rozpoczyna półroczną misję NATO

    ORP Kontradmiral Xawery Czernicki. Fot. Lukasz Dejnarowicz / FORUM

    Polski okręt wojenny ORP Kontradmirał Xawery Czernicki dowodzony przez kmdr. por. Aleksandra Urbanowicza zawinie w piątek do portu w ukraińskiej Odessie, gdzie będzie dowodził zespołem okrętów przeciwminowych NATO. Misja na Morzu Śródziemnym, Egejskim i Czarnym potrwa pół roku.

    Polska jednostka wypłynęła z portu wojennego w Świnoujściu na początku stycznia. Operacja, w której weźmie udział ma na celu ochronę szlaków komunikacyjnych oraz zintegrowanie się z okrętami NATO.

    ORP Kontradmirał Xawery Czernicki posiada znaczące uzbrojenie. Wyposażony jest m.in. w morski zestaw rakietowo-artyleryjski ZU-23-2MR, wielkokalibrowe karabiny maszynowe oraz wyrzutnie rakiet typu FASTA.

    Polska jednostka, na której służbę pełni 46 osób, zostanie w Odessie przywitana przez ambasadora RP na Ukrainie – Jana Piekłę.

    Źródło: tvp.info

    TK

    Read more: http://www.pch24.pl/do-odessy-przybije-polski-okret-wojenny–rozpoczyna-polroczna-misje-nato,50243,i.html#ixzz4bZkvZAjQ

    35-letni Ukrainiec groził kobiecie nożem, będzie deportowany


     

    źr. Warszawa w pigułce

    35-letni Ukrainiec groził kobiecie nożem, będzie deportowany

    Dodane przez Lipinski

    Opublikowano: Piątek, 17 marca 2017 o godz. 08:08:28

    Zatrzymany obywatel Ukrainy nie tylko odpowie za kierowanie gróźb karalnych, ale dodatkowo wszczęta została procedura deportacyjna, bowiem na terenie Polski przebywał on nielegalnie, informuje Komenda Stołeczna Policji

     

    Policja podaje, że – Mundurowi z Lesznowoli zostali skierowani do jednego z domów, tuż po tym jak oficer dyżurny tutejszego komisariatu otrzymał pilną informację o mężczyźnie, który groził młodej kobiecie nożem. Policjanci, którzy przyjechali pod wskazany adres zobaczyli mężczyznę z nożem, błyskawicznie go obezwładnili. Okazało się, że to 35- letni obywatel Ukrainy, który kuchennym nożem groził swojej byłej żonie.

    Po zatrzymaniu okazało sie, że Ukrainiec przebywał w Polsce nielegalnie.

    ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pijany Ukrainiec uciekał wschowskiej policji

    Ukrainiec usłyszał już zarzuty kierowania gróźb karalnych, następnie przekazano go Straży Granicznej, gdyż rozpoczęto wobec niego procedurę wydalenia z kraju.

    kresy.pl / policja.waw.pl

    Agresywne skłonności Trumpa


    Znalezione obrazy dla zapytania pokojowy Trumpa w satyrze

    Pokojowy Trump

     

    10:35 17 MARZEC 2017

     

    Okręt rozpoznania radioelektronicznego SSW-175 „Wiktor Leonow

    Media: Trump chce zatopić „Wiktora Leonowa”

    © AP Photo/ Desmond Boylan

    ŚWIAT

    19:13 16.03.2017Krótki link

    252513795

    Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że mógłby zatopić rosyjski okręt zwiadowczy „Wiktor Leonow”, który rzekomo został zauważony u wschodnich wybrzeży Ameryki. O tym poinformował Daily Star.

    Okręt rozpoznania radioelektronicznego SSW-175 „Wiktor Leonow

    © AP PHOTO/ DESMOND BOYLAN

    U wybrzeży USA zauważono rosyjski okręt wywiadowczy

    Według gazety kiedy w mediach pojawiły się pierwsze doniesienia o „Wiktorze Leonowie”, Trump powiedział na konferencji prasowej, że mógłby zatopić ten okręt, ale to nie pomogłoby stosunkom między Rosją a Stanami Zjednoczonymi.

    „Byłoby dla mnie o wiele łatwiej walczyć z Rosją, ale wtedy nie dogadamy się. Najlepsze, co mógłbym zrobić, to zatopić ten okręt, gdy był w odległości 30 mil od brzegu” — powiedział amerykański przywódca. Według Trumpa prezydent Rosji Władimir Putin uważa, że ​​„nie może zawrzeć umowy” z prezydentem Stanów Zjednoczonych, ponieważ „politycznie byłoby to niepopularne”.

    Wcześniej stacja telewizyjna Fox News poinformowała, że amerykański wywiad zauważył przy bazie okrętów podwodnych amerykańskiej marynarki wojennej okręt zwiadowczy „Wiktor Leonow”. Informowano, że okręt został odkryty około 23 mile (37 km) na południowy wschód od amerykańskie bazy wojskowej w Kings Bay w stanie Georgia. W lutym źródła ten samej stacji telewizyjnej informowały o zbliżeniu „Wiktora Leonowa” do wybrzeża Stanów Zjednoczonych w rejonie bazy okrętów podwodnych w Connecticut.