MSWiA odmówiło wsparcia obchodów rocznicy Akcji Wisła


 

Znalezione obrazy dla zapytania Akcja Wisła

 

źr. Wikimedia Commons

MSWiA odmówiło wsparcia obchodów rocznicy Akcji Wisła

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Czwartek, 16 marca 2017 o godz. 14:02:47

Związek Ukraińców w Polsce prowadzi zbiórkę na społeczne obchody, przy wsparciu „Gazety Wyborczej” i Komitetu Obrony Demokracji.

 

Jak donoszą liczne portale, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie dofinansuje obchodów 70. rocznicy Akcji Wisła, które organizują środowiska ukraińskie.

„Rzeczpospolita” pisze – Chodzi o ok. 60 tys. zł, które m.in. Związek Ukraińców w Polsce chciał przeznaczyć na organizację wydarzeń związanych z rocznicą akcji „Wisła”, w wyniku której przesiedlono w różne regiony Ukraińców zamieszkujących pod koniec lat 40. południowo-wschodnie województwa. Operacja dotknęła 140–180 tys. osób.

Jak dodaje – O pieniądze z MSWiA ubiegały się Związek Ukraińców w Polsce, Towarzystwo na rzecz Rozwoju Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej oraz Towarzystwo Łemków z Legnicy. – Odmowę otrzymaliśmy w grudniu. Złożyliśmy odwołanie, ale nic to nie dało. Pieniędzy nie otrzymaliśmy. Ministerstwo nie uzasadniło swojej decyzji – mówi nam Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce.

Organizatorzy przypominają o wspólnym oświadczeniu w 60. rocznicę akcji sygnowanym przez prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenkę. – W roku obecnym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, współfinansujące działania organizacji mniejszości narodowych i etnicznych nie przyznało żadnej dotacji na ten cel. Do dnia ogłoszenia niniejszej informacji, Ministerstwo nie zmieniło decyzji o nieprzyznaniu środków na rocznicowe obchody – napisali organizatorzy w liście.  Pod listem podpisali się Danuta Kuroń, Krystyna Zachwatowicz-Wajda, Iza Chruślińska, Anna Dąbrowska, Piotr Tyma.

Dziennikarze „Rzeczypospolitej” zapytali MSWiA o to, czy policja zapewni ochronę uroczystościom, a także o powody odmowy wsparcia finansowego. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ukraiński politolog: Między UPA i AK doszło do wojny

  • Odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Resort przypomniał natomiast, że w budżecie państwa na 2017 r. przewidziana została kwota 16,4 mln zł na wspieranie mniejszości narodowych (o ok. 900 tys. zł więcej niż w 2016 r.). Ukraińska mniejszość ma otrzymać 2,1 mln zł, a łemkowska – 2 mln zł – piszą dziennikarze „Rzeczypospolitej”.

kresy.pl / rp.pl / Facebook / wyborcza.pl

Szwedzka minister: Bojownicy ISIS dostaną mieszkania, darmową edukację i pieniądze


Podobny obraz

Pikio.plPikio.pl

 

Szwedzka minister: Bojownicy ISIS dostaną mieszkania, darmową edukację i pieniądze

Autor: Jan Odyniec

Mar 14, 2017

 

Alice Bah Kuhnke, minister ds. Kultury i Demokracji Szwecji zapowiedziała „miękkie lądowanie” dla islamskich bojowników wracających z wojny na Bliskim Wschodzie. Wszystko w imię integracji ze społeczeństwem Szwecji.

W swojej wypowiedzi pani minister stwierdziła, że dla wracających z wojny bojowników ISIS lepiej jest organizować programy reedukacyjne oraz zapewnić im pomoc socjalną, niż ich karać. Będą zatem przygotowane dla nich darmowe mieszkania, edukacja, dobra praca i pomoc finansowa.

Podobne programy wsparcia dla wracających z Bliskiego Wschodu pokonanych bojowników Państwa Islamskiego funkcjonują w Szwecji już od zeszłego roku, np. w mieście Lund. Obecnie uruchomienie tego rodzaju mechanizmów rozważają władze Malmö, Borlänge i Örebro.

Władzom Szwecji przyświeca idea, zgodnie z którą reedukacja i asymilacja islamistów ma powstrzymać ich przed radykalizacją, a nawet odwrócić ich radykalne poglądy. Ponadto twierdzą, że lepiej jest bojownikom zapewnić byt i opiekę, niż zostawiać ich samym sobie.

Minister Bah Kuhnke jest córką Gambijczyka i Szwedki, a przed objęciem urzędu była działaczką społeczną i prezenterką telewizyjną. Zasłynęła ze swoich feministycznych poglądów i rozbieranych zdjęć, na których zakrywa niektóre elementy ciała taśmą samoprzylepną. Jest przedstawicielką partii Zieloni i od 2014 roku ministrem kultury w szwedzkim rządzie.

Urzędnicze cyk, cyk, cyk w sprawie Rotundy


Warszawa.Wyborcza.pl

 

Rotunda. Konserwator wstrzymuje rozbiórkę

Tomasz Urzykowski

16 marca 2017 | 13:51

Rozbiórka Rotundy33 ZDJĘCIA

Stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki wydał nakaz zatrzymania prac rozbiórkowych w Rotundzie PKO. Chce w ostatniej chwili uratować konstrukcję okrągłego pawilonu.

  • Decyzję dostarczyliśmy do dyrekcji banku PKO BP, a kopię kierownikowi budowy – informuje Michał Krasucki.

Rozbiórka Rotundy trwa od zeszłego tygodnia. Z pejzażu Warszawy znika jeden z symboli centrum miasta. Robotnicy zdemontowali już szklane elewacje i poszycie charakterystycznego dachu przypominającego plisowaną sukienkę.Oczom przechodniów ukazała się…

CBA oceniło pracę HGW. Efekt? Prokurator będzie miał sporo pracy


Znalezione obrazy dla zapytania Hanna Gronkiewicz Waltz w kwiecie kariery

 

​CBA oceniło pracę HGW. Efekt? Prokurator będzie miał sporo pracy

​CBA oceniło pracę HGW. Efekt? Prokurator będzie miał sporo pracy - niezalezna.pl

foto: Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

Centralne Biuro Antykorupcyjne negatywnie oceniło sposób sprawowania przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz nadzoru nad postępowaniami reprywatyzacyjnymi. CBA wystąpiło do prokuratury z trzema zawiadomieniami o popełnieniu przestępstwa dotyczącego sześciu reprywatyzowanych nieruchomości w stolicy i rozważa wystąpienie w sprawie trzech kolejnych nieruchomości.
Biuro w wystąpieniu pokontrolnym do Rady Warszawy, przypomina o wynikach kontroli prowadzonej w mieście od połowy kwietnia 2016 r. do połowy stycznia 2017 r. CBA sprawdzało procedury podejmowania i realizacji decyzji prezydenta miasta z lat 2010-16 dotyczących rozporządzania publicznym mieniem Warszawy głównie w świetle tzw. dekretu Bieruta.
Kontrolerzy wybrali 50 przypadków reprywatyzacji warszawskich nieruchomości. W 12 przypadkach stwierdzono nieprawidłowości. W wystąpieniu pokontrolnym CBA przypomina najważniejszy z nich – brak uczestnictwa miasta jako ustawowego spadkobiercy lub reprezentanta Skarbu Państwa w postępowaniach sądowych dotyczących tzw. spadków nieobjętych po dawnych właścicielach nieruchomości. W wyniku tych zaniechań nie nabywano praw i roszczeń do takich nieruchomości, które były później zbywane za wielokrotnie niższe od ich rynkowej wartości kwoty.CBA podkreśla, że doprowadziło to zbycia na rzecz osób zajmujących się skupem roszczeń dekretowych za kwotę ponad stokrotnie niższą od rynkowej udziałów w czterech nieruchomościach położonych w ścisłym centrum Warszawy. Chodzi o działki przy ulicach: Siennej 29, Twardej 8, Twardej 10 i Królewskiej 39. Jedna z nich w planie zagospodarowania przestrzennego była przeznaczona pod wysokościowiec, a łączna wartość działek wyniosła ponad 100 mln zł, przy cenie nabycia przez skupujących za 852 tys. zł.
Inne nieprawidłowości to wydanie decyzji reprywatyzacyjnych na rzecz następców prawnych osób, których prawa i roszczenia do nieruchomości zostały uprzednio zaspokojone na podstawie układów dwustronnych z państwami (Twarda 8 i Chmielna 70), zamiast przejęcia ich na rzecz Skarbu Państwa.
Stwierdzono też wydanie decyzji reprywatyzacyjnych na wnioski dekretowe złożone przez osobę nieuprawnioną po upływie terminu na składanie wniosków lub pomimo wcześniejszej decyzji o nierozpoznawaniu wniosku.
CBA w związku z tymi nieprawidłowościami negatywnie oceniło sposób sprawowania przez prezydent Warszawy nadzoru nad postępowaniami reprywatyzacyjnymi. Skierowano do prokuratury trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy reprywatyzacji sześciu nieruchomości warszawskich. CBA wniosło też o złożenie sprzeciwu wobec decyzji dotyczących reprywatyzacji jednej z nieruchomości warszawskich przy podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy reprywatyzacji tej nieruchomości oraz skierowało wniosek o sprzeciw wobec decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie.
Biuro rozważa też skierowanie do prokuratury zawiadomień dot. trzech kolejnych nieruchomości. W dokumencie wskazano też, jakich urzędowych procedur nie wypracowano w mieście i jakie należy wprowadzić, m.in. informowania Biura Prawnego o konieczności podjęcia lub udziału w postępowaniach sądowych dotyczących tzw. spadków nieobjętych, sprawdzania, czy właścicielom nie udzielono już odszkodowań w ramach międzypaństwowych umów dwustronnych oraz analizy dokumentów, czy nie naruszają one prawa.

Brunon Kwiecień odwołuje się od 13 lat więzienia za zamach, którego nie było


 

Znalezione obrazy dla zapytania Zamach na polski Sejm

WP.PLStrona główna serwisu

 

Marek Grabski

oprac.Marek Grabski

akt. 16.03.2017, 14:13

 

Sąd: będą wejściówki na rozprawę apelacyjną Brunona Kwietnia

Na rozprawę odwoławczą Brunona Kwietnia, skazanego nieprawomocnie na 13 lat więzienia za przygotowywanie zamachu terrorystycznego na Sejm, będą obowiązywać wejściówki – poinformował Sąd Apelacyjny w Krakowie. Apelacje rozpozna 5 i 6 kwietnia.

PAP / Jacek Bednarczyk

Osiem kart wstępu dla publiczności, osiem dla przedstawicieli mediów
Wprowadzenie kart wstępu dla publiczności oraz dla przedstawicieli mediów spowodowane jest względami organizacyjnymi oraz ograniczoną ilością miejsc na sali rozpraw – poinformowano w opublikowanym komunikacie sądu.
Przewidziano osiem kart wstępu dla publiczności oraz osiem kart wstępu dla przedstawicieli mediów. Pisemne wnioski, według wzoru i szczegółów zamieszczonych na stronie internetowej sądu, można składać od 20 do 29 marca.
Brunon Kwiecień odpowiadał przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 roku ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, nakłanianie w 2011 roku dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz nielegalne posiadanie broni i handel nią. Wyraził zgodę na publikowanie jego wizerunku i pełnych danych osobowych.
Według śledczych Brunon Kwiecień, doktor chemii, ówczesny pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu 4 tony materiałów wybuchowych na bazie saletry, umieszczonych w pojeździe SKOT. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów – w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu.
W procesie, który rozpoczął się w styczniu 2014 roku, obrońcy wnosili o uniewinnienie oskarżonego twierdząc, że padł on ofiarą nielegalnej gry operacyjnej ABW. Świadkami incognito w procesie byli m.in. agenci ABW pod przykryciem, którzy kontaktowali się z Kwietniem pod koniec jego działalności i doprowadzili do ujęcia go. Brunon Kwiecieńprzyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na gmach Sejmu, natomiast nie poczuwał się do winy i twierdził, że był inspirowany przez osobę współpracującą z ABW.

 

21 grudnia 2015 roku krakowski sąd uznał chemika za winnego przygotowywania zamachu terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, usiłowania nakłaniania dwóch studentów do przeprowadzenia takiego zamachu oraz nielegalnego posiadania broni i handel nią. Skazał go za to na karę łączną 13 lat pozbawienia wolności. Przedstawianie najważniejszych motywów wyroku trwało wówczas blisko 8 godzin. Wyrok jest nieprawomocny.
W areszcie od listopada 2012 roku
Według sądu, Kwiecień został zatrzymany w odpowiednim momencie, a ABW działała zgodnie z prawem. „Wszystkie elementy były realne, brakowało tylko ludzi, do zamachu mogłoby dojść już w 2011 roku” – podkreślił sąd. Sąd poinformował również, że w jego ocenie wszystkie procedury zostały zachowane i działania ABW były legalne.
Jak mówiła w ustnym uzasadnieniu sędzia Aleksandra Almert, po analizie zgromadzonego materiału sąd z całą stanowczością stwierdził, że oskarżony dopuścił się popełnienia wszystkich zarzucanych mu czynów.
– Nie ma dowodu, że oskarżony był namawiany, nakłaniany, prowokowany do zamachu na Sejm. Nie ma dowodu, że ktoś groził jemu lub jego rodzinie, by nakłonić go do zamachu na Sejm. Nie ma dowodu, że chciał się wycofać – powiedziała w ustnym uzasadnieniu wyroku.

 

Zdaniem sądu plan oskarżonego był realny i możliwy do przeprowadzenia, a oskarżony dysponował niezbędną wiedzą, możliwościami i urządzeniami, dokonał też niezbędnych ustaleń i przygotowań do zamachu.
Pisemne uzasadnienie wyroku wpłynęło do sądu 19 lipca 2016 roku. Zawierało w części jawnej ponad tysiąc stron, w części niejawnej – czterysta stron.
Jeszcze przed sporządzeniem pisemnego uzasadnienia wyroku apelację od niego złożył obrońca oskarżonego. Zgodnie z przepisami apelacja potraktowana została jako wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku. Obrońca zaskarżył wyrok w całości – co do winy i co do kary – i podniósł zarzuty formalne, m.in. dotyczące wyboru sędziego z naruszeniem prawa oraz bezstronności sędziego i jednego z ławników. W konkluzji wnosił o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Po sporządzeniu uzasadnienia obrona uzupełniła swoją apelację.
Apelację złożył też obrońca współoskarżonego Macieja O., który za nielegalny handel bronią i nielegalne posiadanie broni został skazany na karę 2 lat więzienia w zawieszeniu na 4 lata.
Brunon Kwiecień przebywa w areszcie od 9 listopada 2012 roku. W grudniu ubieglego roku sąd przedłużył mu areszt o kolejne sześć miesięcy – do maja.

PAP

Pasożytnicza opozycja protestuje a Kołchoźnik aresztuje


Znalezione obrazy dla zapytania białoruska opozycja

 

MASOWE I BRUTALNE ARESZTOWANIA NA BIAŁORUSI

ŚWIAT

Dzisiaj, 16 marca (10:27)

O zatrzymaniu w środę ponad 50 osób w różnych miastach Białorusi informuje w czwartek portal Biełorusskije Nowosti. W tym dniu w Mińsku, Grodnie i Mohylewie odbyły się protesty przeciwko tzw. dekretowi o pasożytnictwie.

W Mińsku, Grodnie i Mohylewie odbyły się protesty przeciwko tzw. dekretowi o pasożytnictwie /SERGEI GAPON /AFP

W Mińsku, Grodnie i Mohylewie odbyły się protesty przeciwko tzw. dekretowi o pasożytnictwie/SERGEI GAPON /AFP

O zatrzymaniu co najmniej 21 osób w Mińsku poinformowało Centrum Praw Człowieka Wiasna. W sprawozdaniu dotyczącym środowego marszu, uzgodnionego z władzami stolicy, organizacja pisze o stosowaniu przez siły bezpieczeństwa „zakazanych praktyk i poważnych naruszeń praw człowieka” i „nieproporcjonalnego użycia siły fizycznej”. Według świadków zatrzymań dokonywali mężczyźni w cywilu i przebiegały one w brutalny sposób.

 

W środę wieczorem media niezależne informowały, że co najmniej niektórzy z zatrzymanych to anarchiści, którzy brali udział w proteście. Dokładna liczba zatrzymanych w Mińsku nie jest znana, ale w mediach pojawiły się informacje o 35-40 osobach.

W czwartek rano rozpoczęły się w dwóch sądach rejonowych białoruskiej stolicy pierwsze rozprawy administracyjne wobec zatrzymanych.

Podobna sytuacja ma miejsce w Mohylewie, gdzie w środę odbył się nieuzgodniony z władzami protest. Obrońcy praw człowieka poinformowali o zatrzymaniu tam po jego zakończeniu ośmiu osób. Kilka osób miało też być zatrzymanych po proteście w Grodnie.

W środę w Mińsku, Grodnie i Mohylewie odbyły się protesty przeciwko dekretowi o walce z pasożytnictwem, który zobowiązuje osoby niepracujące do uiszczania specjalnego podatku. Według różnych szacunków w stolicy protestowało od ponad 1000 do 3 tys. osób, w Grodnie – do 800 osób, w Mohylewie – ok. 500.

Białoruska telewizja państwowa, informując o proteście w stolicy, porównała go do „pochodu nazistów” – odnotował portal tut.by.

„Od pierwszych chwil było jasne, że wszystko sprowadzono do haseł politycznych. Mieszkańcy byli zszokowani zachowaniem grup anarchistów. Te działania przypominały pochody nazistów. Czy to jest nam potrzebne? Do czego dążą organizatorzy? Do katastrofy, tak jak u sąsiadów? Strachu o dzieci i przed wyjściem na ulicę? Czy to walka o granty?” – to fragment relacji w telewizji Białoruś 1.

Media państwowe poinformowały o protestach wybiórczo, kładąc nacisk na udział w nich anarchistów i prowokatorów, a także na zagrożenie powtórką z ukraińskiego Majdanu.

Z Mińska Justyna Prus 

PAP

Kaczyński: Polityka Niemiec jest skierowana przeciwko naszym interesom


Znalezione obrazy dla zapytania Polska w Niemieckich objęciach

 

Telewizja Republika.pl

Kaczyński: Polityka Niemiec jest skierowana przeciwko naszym interesom

 

MAD

14:17 16 marca 2017

FOT. TOMASZ ADAMOWICZ/GAZETA POLSKA

  • Stosunki z Niemcami muszą być na miarę polityki Niemiec wobec nas. Ta polityka, począwszy od polityki historycznej, a skończywszy na polityce energetycznej, jest skierowana przeciwko naszym interesom. Z tego trzeba wyciągać wnioski – powiedział prezes PiS, Jarosław Kaczyński, w wywiadzie dla salon24.pl.

W rozmowie z salon24.pl Jarosław Kaczyński podkreślił, że „bez Angeli Merkel nie byłoby Brexitu”, a następnie kanclerz popełniła błąd ze skierowaniem Steinmeiera na stanowisko prezydenta Niemiec, przez co zwiększyła szanse Martina Schulza. Kaczyński dodał, że „nie możemy się nabierać” na sposób prowadzenia polityki przez Niemcy.

  • Stosunki z Niemcami muszą być na miarę polityki Niemiec wobec nas. Ta polityka, począwszy od polityki historycznej, a skończywszy na polityce energetycznej, jest skierowana przeciwko naszym interesom. Z tego trzeba wyciągać wnioski – powiedział prezes PiS w rozmowie z salon24.pl.

Mówiąc o współpracy polsko-niemieckiej Kaczyński zaznaczył, nic nie zdziała się „bez utwardzenia naszej postawy”, bez zmian wewnętrznych, bez budowy silnego państwa i sprawnych służb specjalnych. – Na pewno musimy się postarać porozumieć. Ale, by to było możliwe, musimy zajmować twarde stanowisko – dodał szef Prawa i Sprawiedliwości.

Stosunki z Niemcami muszą być na miarę polityki Niemiec wobec nas. Ta polityka, począwszy od polityki historycznej, a skończywszy na polityce energetycznej, jest skierowana przeciwko naszym interesom. Z tego trzeba wyciągać wnioski  

Źródło: salon24.pl

Narodowcy przegrali w Holandii


Znalezione obrazy dla zapytania Weelders

Przegrany narodowiec Weelders

 

Przełącz na rozrywkę

Przełącz na Dziennik

„Le Figaro” o wynikach wyborów w Holandii: Ulga dla tradycyjnych partii

16.03.2017, 11:42

Holenderski premier Mark Rutte

Holenderski premier Mark Rutte / PAP/EPA / JERRY LAMPEN

Wyniki wyborów w Holandii, w których najwięcej mandatów zdobyła centroprawicowa Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (VVD) premiera Marka Ruttego, są „wielką ulgą dla tradycyjnych partii w Europie” – pisze francuski dziennik „Le Figaro” .

W tym kontekście gazeta wskazuje na kontekst francuski, zastanawiając się, jakie są granice wzrostu poparcia dla antyunijnego, populistycznego Frontu Narodowegokierowanego przez kandydatkę na prezydenta Marine Le Pen. Oficjalnie poparła ona w holenderskich wyborach populistyczną, antyislamską i antyunijną Partię na rzecz Wolności (PVV) Geerta Wildersa. PVV zajęła w wyborach drugie miejsce.

 

Z francuskich sondaży wynika, że Le Pen ma wszelkie szanse przejść do drugiej tury wyborów prezydenckich na wiosnę, ale zostanie w niej pokonana przez kandydata centroprawicy Francois Fillona albo centrystę Emmanuela Macrona.

Czytaj więcej

Po wyborach w Holandii Turcja idzie na zwarcie: Nie ma różnicy między Ruttem a „faszystą Wildersem”

„Le Figaro” zauważa także, że premierowi Ruttemu pomógł kryzys dyplomatyczny z Turcją wokół zakazu wieców w Holandii z udziałem przedstawicieli tureckiego rządu. „Pozwolił mu on na zajęcie stanowczego stanowiska” – pisze gazeta.

Jednocześnie dziennik wskazuje, że „elektryzująca kampania wyborcza” skoncentrowana na sprawach islamu i imigracji pokazała, że w Holandii nastąpił jasny skręt w prawo w kwestii tożsamości”.

„Le Figaro” pisze także o nerwowości panującej w Europie przed holenderskim głosowaniem i przypomina, że poza francuskimi wyborami prezydenckimi na przełomie kwietnia i maja, we wrześniu nastąpią oczekiwane w napięciu wybory parlamentarne w Niemczech. „Przez kraj ten także przechodzi fala populistycznego niezadowolenia związanego z problemami, jakie przyniosła imigracja, napływ syryjskich uchodźców i ostatnie ataki terrorystyczne” – zauważa dziennik.

Czytaj więcej

Populiści wszystkich krajów, łączcie się! Ale bez naszego PiS [KOMENTARZ]
Antyislamski populista Geert Wilders. Dlaczego boi się go Europa? [SYLWETKA]

 

Źródło: PAP

Francuski publicysta o Polsce: "Z podziwem i ogromną zazdrością patrzę na Wasz kraj, na Wasz spokój"


Znalezione obrazy dla zapytania spokój polskiej opozycji

stoicki spokój polskiej opozycji

 

Francuski publicysta o Polsce: „Z podziwem i ogromną zazdrością patrzę na Wasz kraj, na Wasz spokój”
wpis z dnia 16/03/2017

foto: area0404 (Pixabay.com / CC0)

Dla Jeana Paula Oury, francuskiego publicysty, eksperta od mediów społecznościowych, dzisiejsza Francja nie daje poczucia bezpieczeństwa. W swoim kraju nie czuje się on pewnie, a polityka imigracyjna z dnia na dzień staje się coraz bardziej absurdalna. Co innego Polska. Na portalu WszystkoCoNajwazniejsze.pl opublikował on tekst, w którym przyznał: – „Z podziwem i ogromną zazdrością patrzę na Polskę. Na Waszą radość, na Wasz spokój, na to, że możecie spokojnie wypić w knajpce, na deptaku, poranną kawę”.

 


Pomijając kwestie poczucia bezpieczeństwa czy sprawy związane z polityką imigracyjną, o których pisze Oury, warto zwrócić uwagę również na inne problemy związane z szeroko rozumianą tzw. wojną kulturową. Okazuje się, że nad Sekwaną na niespotykaną dotąd skalę wzmaga się antysemityzm i chrystianofobia. W ciągu roku dochodzi tam do około 2 tysięcy przestępstw i incydentów wymierzonych bezpośrednio w żydów lub chrześcijan (napaści, prześladowania, profanacje miejsc kultu, mowa nienawiści). Ceniąca do tej pory wolność i tolerancję Francja z roku na roku staje się coraz bardziej ksenofobiczna i nietolerancyjna.

 


Konsekwencją zmian demograficznych i kulturowych, swoistym znakiem czasu, jest również zamykanie i burzenie chrześcijańskich kościołów. Od 2000 r. zrównano z ziemią 33 tego typu obiekty. Na ich miejsce, niczym grzyby po deszczu, wyrastają meczety. We wspomnianym okresie wybudowano ich nieco ponad 1 tys. W tym kontekście warto przytoczyć słowa Dalil Boubakeura, rektora Wielkiego Meczetu w Paryżu, który podczas ubiegłorocznej konwencji Związku Organizacji Islamskich Francji (UOIF) zażądał podwojenia liczby meczetów we Francji: – „Mamy 2200 meczetów i musimy podwoić ich liczbę w ciągu dwóch lat” – stwierdził w trakcie oficjalnego przemówienia. Uzasadniając swoje żądanie Boubakeur zauważył, że wspomniane 2200 meczetów to zbyt mało jak na największą społeczność muzułmańską w Europie Zachodniej.
Jeśli do tego dołączymy wdrażane w życie idee twardej lewicy (np. kary więzienia za prowadzenie strony PRO-LIFE czy zakaz publikacji zdjęć uśmiechniętych dzieci z zespołem Downa), to mamy kompletny obraz dzisiejszej Francji. Francji, która – zdaniem Oury – zaczyna przypominać „sklerotyczną staruszkę”.

Źródło: Kolejne argumenty, by przeprowadzić się do Polski(WszystkoCoNajwazniejsze.pl)
Źródło: Wzrost ataków na Żydów. Najwięcej w Europie Zachodniej(PolskieRadio.pl)
Źródło: Francuscy muzułmanie chcą podwojenia liczby meczetów(Wprost.pl)

wpis z dnia 16/03/2017 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

* * *

Dołącz do nas!

O jakich dwóch plemionach mowa? Zapewne chodzi tutaj o wyznawców wolnej miłości i głosicieli sterowanej nienawiści


Znalezione obrazy dla zapytania Zwolennicy wolnej miłości

Podobny obraz

Warszawska Gazeta.pl

OKIEM INKWIZYTORA! DWA PLEMIONA, CZYLI O POLAKACH I TENKRAJOWCACH

  • 13 Mar 2017
  • Napisane przez  Jacek Piekara

 

OKIEM INKWIZYTORA! Dwa plemiona, czyli o Polakach i Tenkrajowcach

Czy podziały w polskim społeczeństwie znikną? Mam nadzieję, że nie jako wynik zgniłego konsensusu. Nie zawieramy przecież umów ze złodziejem, że podzielimy na pół to, co zrabował. Ani z gwałcicielem, że od tej pory będzie mógł nas gwałcić tylko raz w tygodniu. Musimy po prostu pokonać obce plemię, które mieszka na naszej ziemi, choć nie czuje więzi z naszą tradycją i historią.

Polacy nigdy nie stanowili ideowego monolitu i twierdzenie, że kiedykolwiek tak było, jest fałszowaniem historii. Owszem, pojawiały się powszechne nadzieje, jak ta związana z festiwalem Solidarności w 1980 r. czy z „okrągłym stołem” w 1989 r. Ale nawet po latach stanu wojennego w wyborach wzięło udział zaledwie 62 proc. uprawnionych (rok potem tylko 42 proc., dwa lata później 43 proc.), a więc dużej części Polaków sprawa politycznego kształtowania Ojczyzny, mówiąc kolokwialnie, „wisiała kalafiorem”. A ci, którzy głosowali w 1991 r., wybrali do sejmu przedstawicieli aż 29 ugrupowań!

Polska, przecięta podziałami partyjnymi, została dodatkowo rozdarta podziałami personalnymi, kiedy skupieni wokół Michnika, Geremka i Kuronia stronnicy Mazowieckiego rozpętali tzw. wojnę na górze. Obie strony nie szczędziły sobie wzajemnych oskarżeń, inwektyw i pomówień. Wystarczy sięgnąć do archiwalnych numerów „Wyborczej”, by przekonać się, że Lech Wałęsa i jego współpracownicy robili wtedy za „Czarnego Luda” i nie było takiego kubła pomyj, którego by na nich nie wylano.

Piszę o tej, zapomnianej przez wielu, przeszłości, by przypomnieć, że konflikt na scenie politycznej istniał od zawsze, czasem łagodniejąc, czasem przybierając ostrzejsze formy. Łatwo jednak zgodzę się, że obecny podział w społeczeństwie jest wyraźniej zarysowany niż kiedykolwiek. Co się do tego przyczyniło?

  1. Prawda o III RP

Tajemnice związane z niechlubną przeszłością wielu osób oraz formacji politycznych zaczęły nie tylko wychodzić na jaw, ale powszechnie je nagłośniono. Wcześniej było to nie do pomyślenia przy faktycznie zmonopolizowanym przekazie medialnym, który w dużym uproszczeniu można nazwać „Agora i Przyjaciele”. Przez lata najsilniejszy wpływ i największy nakład miał tygodnik „Nie” oraz dziennik „Gazeta Wyborcza”, więc trudno było się spodziewać ujawniania przez nie informacji niewygodnych dla rządzącego Polską okrągłostołowego „układu”.

Pojawienie się silnych mediów kontestujących III RP, państwo zbudowane na kłamstwie i bezprawiu oraz ogromna ofensywa internetu, a co za tym idzie pozbawionych kontroli i całkowicie wolnych (choć oczywiście ulegających, jak wszystko, manipulacjom) mediów społecznościowych spowodowało, że coraz trudniej ukryć prawdę lub żonglować faktami. Dla części osób związanych ideowo, rodzinnie czy mentalnie z koncepcją III RP jako porozumienia „światłych elit” przeciw „ciemnemu motłochowi” informacje o fundamentach jej powstania stały się nie do zaakceptowania. A wszyscy podważający świętość układów przy „okrągłym stole” oraz bohaterstwo jego uczestników zostali wrogami już nawet nie politycznymi, a osobistymi.

  1. Smoleńsk

Katastrofa smoleńska przeorała polski świat polityczny i spowodowała rany, które szybko się nie zabliźnią. Nastąpiła konfrontacja dwóch postaw. Jednej, która tragedię lekceważyła, kazała o niej zapomnieć i całą winę starała się zrzucić na jej ofiary. I drugiej, która domagała się prawdy. Krytyka ofiar katastrofy oraz tych, którzy starali się dramat wyjaśnić, przybrała postać szyderstwa, drwiny, wulgaryzmów, a fora internetowe mediów opowiadających się za całkowicie zakłamaną rosyjską wersją wydarzeń celowo nie były moderowane, by nie tylko uwypuklić barbarzyński język użytkowników, ale przede wszystkim, by go upowszechnić i uznać za normatywny.

  1. Szczekaczki

Ten zwrot znakomicie oddaje zarówno ideowe założenia, jak i praktykę działania takich mediów, jak „Gazeta Wyborcza”, „Newsweek”, TOK FM czy TVN. Ich celem nie jest informacja, a dezinformacja, nie fakty, a zmyślenia (lub fakty przeinaczone czy selekcjonowane). Objętość tego tekstu nie pozwala na przytoczenie konkretnych łgarstw, które powstały w tych i innych redakcjach, ale jest to w ich przypadku postępowanie nie wyjątkowe, lecz celowe i systematyczne. Najprostszy schemat jest następujący: 1. wybór obiektu ataku, 2. kłamstwo dotyczące obiektu, 3. skumulowany atak zakładający jako pewnik, że owo kłamstwo jest prawdą, 4. podsumowanie oburzonych reakcji społecznych, 5. atak na obrońców obiektu.

  1. Fabryki pogardy i nienawiści

Ci, którzy ze szczególnie zajadłą brutalnością atakują prawą stronę sceny politycznej, są wyjątkowo hołubieni przez polityków opozycji i media z kręgu spółki Agora i Przyjaciele. Dobrym przykładem niech będzie ostatnia ankieta GW, w której czytelnicy wybierali najlepsze hasło z obrzydliwych plakatów, przygotowanych przez osoby demonstrujące przeciwko odwiedzinom grobu brata przez Jarosława Kaczyńskiego. Nawiasem mówiąc, utrudnianie oddawania czci zmarłym przez rodziny i przyjaciół tychże zmarłych to nieznany do tej pory w naszej kulturze politycznej przykład całkowitego zdziczenia.

  1. A w tle wielkie pieniądze…

Wiele środowisk korzystało z „pływania w kisielu”, jak celnie Ziemkiewicz nazwał system III RP, oparty na korupcji oraz sieci biznesowo-rodzinnych współzależności. Obecna władza wytrąciła z rąk aferzystów nie setki milionów, a miliardy złotych. I już to jest „winą”, której nie można darować!

Czy podziały w polskim społeczeństwie znikną? Mam nadzieję, że nie jako wynik zgniłego consensusu. Nie zawieramy przecież umów ze złodziejem, że podzielimy na pół to, co zrabował. Ani z gwałcicielem, że od tej pory będzie mógł nas gwałcić tylko raz w tygodniu. Musimy po prostu pokonać obce plemię, które mieszka na naszej ziemi, choć nie czuje więzi z naszą tradycją i historią. Z ludźmi z drugiej strony barykady nie łączy nas ani wspólny kodeks etyczny, ani poczucie współdzielenia kultury, ani wrażliwość historyczna. Musimy ich anihilować z przestrzeni społecznej, gdyż jedynie wtedy przeżyjemy jako pełnowartościowy, suwerenny naród…

Polskość to normalność rozwojowa i duma z przynależności do tej społeczności


Znalezione obrazy dla zapytania Kto ty jesteś?

16 marca 2017

NEon24.pl

KRZYSZTOF J. WOJTAS

 

 

556 postów9416 komentarzy308699 odsłon

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas – Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

SPOŁECZEŃSTWO 15.03.2017 09:3211 komentarzy

Polskość

ZACHOWAJ ARTYKUŁPOLEĆ ZNAJOMYM

Czym jest polskość?

Zaglądając do słowników, czy encyklopedii, można znaleźć jedynie enigmatyczne określenie, że jest to „zespół cech polskich,  polski charakter,  przynależność do narodu polskiego”. Można przy tym manifestować polskość, czy określać coś jako polskie.

Czy  określenie występujące w Słowniku Języka Polskiego jest wystarczające do zrozumienia, czym jest polskość – zwłaszcza dla osoby postronnej, nie związanej z kulturą polską?

Wniosek jest dość oczywisty – takie ujęcie zakłada, że dana osoba tylko wtedy rozumie (a raczej odczuwa), czym jest polskość, gdy jest blisko związana z kultura polską, co można określić, że „polskość wyssała z mlekiem matki”.

Na tym tle ważne jest dostrzeżenie roli kobiet;  są świątyniami polskości. Są jak Kościół (wspólnota) przekazujące nowemu pokoleniu podstawowe kanony wiary w strukturę porządku społecznego wynikającego z polskich doświadczeń. Słowa wydają się górnolotne, ale i tak nie oddają pełni znaczenia tego przekazu; wszak dziecko nie obejmuje swym umysłem logiki relacji społecznych i dlatego większość nauk przyjmuje na wiarę.

Obecnie mamy do czynienia z atakiem na polskość poprzez degenerowanie środowiska kobiet. Matki nie przekazują swym córkom polskich zasad współżycia. Jest to zastępowane ich relatywizacją wynikającą z rzekomej wielokulturowości. Efekt widoczny.

Jest też i drugi trend, dostrzegalny wśród młodego pokolenia, a polegający na poszukiwaniu korzeni polskiej odrębności kulturowej. Potrzeba uaktywnia się tym bardziej, im bardziej zauważana jest  etyczna pustka „multi-kulti”.

O ile jednak pragnienie odbudowania polskości jest zauważalnym w społeczeństwie czynnikiem, (w narodzie polskim zachowało się najwięcej obyczajów regulujących współżycie), to należy zauważyć, że nie istnieje elita narodu będąca nosicielem polskości. W II RP taką elitą, przy różnych wadach, było ziemiaństwo. Ta warstwa została wytrzebiona po wojnie.

Jeśli zatem celem jest dążenie do odbudowy polskości, to trzeba wyznaczyć drogę ku temu prowadzącą. Moim zdaniem należy na nowo zdefiniować (redefiniować) pojęcia, które leżały u podstaw tworzenia Rzeczypospolitej i dopiero na tej podstawie opisać kształt relacji społecznych z tego wynikających. Czyli niejako zdefiniować, czym jest polskość.

Później pójść drogą Dmowskiego i stwierdzić, że Polakiem jest ten, kto wykonuje polskie obowiązki, czyli kieruje się w swym postępowaniu polskością. I to w zasadzie wszystko.

W uzupełnieniu można dodać, że samo istnienie pojęcia polskość wskazuje na polską odrębność cywilizacyjną. Wg prof. Konecznego – cywilizacja, to metoda kształtowania życia zbiorowego we wszystkich jego przejawach. Polskość odpowiada tej definicji.

Warto zauważyć, że istnieją określenia jednoznacznie wskazujące na cywilizacyjną odrębność jeśli tylko rzeczywiście dotyczą wszystkich aspektów życia zbiorowego. Obecnie  nasi wrogowie przeciwstawiają pojęciu „polskość” – pojęcia „europejskość”. W zasadzie – jest to logicznie uzasadnione przeciwstawienie w tym sensie, że nie można być Polakiem i Europejczykiem (w zasadzie – polakiem i europejczykiem).  Przedstawia się więc polskość jako zaściankową nienormalność, formę etycznego kołtuństwa itd. Jest tylko pytaniem, czy rzeczywiście te europejskie wartości są tak wspaniałe, aby na ich rzecz wyzbywać się naszego kulturowego dziedzictwa. Moim zdaniem jest akurat przeciwnie.

O ile porównanie polskości i europejskości chyba nie budzi zastrzeżeń, o ile chodzi o przeciwstawienie cywilizacyjne, to warto też zauważyć inne, podobne przeciwstawienia. Tak więc można porównać polskość i katolicyzm; to bardzo ważne, gdyż próbuje się je utożsamić.

Z kolei – czy można mówić o porównywaniu polskości z niemieckością? Ja odczuwam to jako zgrzyt i chyba to wskazuje, że Niemcy nie stworzyły własnej cywilizacji. Ich odrębność nie jest jednoznaczna. Już bardziej stosownym pojęciem, o jednoznacznym znaczeniu cywilizacyjnym, jest hitleryzm. Niewątpliwie była to zdegenerowana forma, ale dążąca do statusu cywilizacyjnej odrębności.

Także trudno mówić o rosyjskości – widać, że turańszczyzna nie ukształtowała jednoznacznie  Rosjan na modę cywilizacyjną. W podobnym tonie można rozważać określenie „sowieckość”, gdzie „człowiek sowiecki” był  celem świadomej ingerencji społecznej inżynierii.

Na uwagę zasługuje pojęcie żydowskość, które jednoznacznie określa odrębność cywilizacyjną tej nacji (zbiorowości). Może nieco specyficzną, gdyż ta cywilizacja jest kształtowana (przynajmniej obecnie), w oderwaniu od związku z terenem (Izrael nie jest miejscem kształtowania się relacji cywilizacyjnych – jest tworem sztucznym).

To kilka uwag  powiązanych z tematem, a które warto rozpatrzyć. Na koniec zaś: kształtując rozumienie polskości jako odrębności cywilizacyjnej należy bezwzględnie zaznaczyć, że nie jest to działanie kierowane PRZECIWKO czemuś lub komuś.

Naszym celem powinno być budowanie siebie, własnej odrębności w spojrzeniu na rzeczywistość. Nie powinno więc to być kierowane przeciwko Żydom, Rosjanom, Niemcom, katolikom, czy Europejczykom. Mamy budować własną tożsamość. Z kolei zaznaczyć też trzeba, że cywilizacje nie tworzą sojuszy (patrz Chiny) – jedynie współpracują, jeśli interesy są wzajemnie korzystne i nie są sprzeczne z wartościami podstawowymi.

Uwaga:

Nie będę komentował i odpowiadał na komentarze. Poprzednie notki jednoznacznie sugerują, że nie przynosi to właściwych rezultatów. Niemniej zamierzam zamieścić kilka, może kilkanaście notek tyczących wartości i ich rozumienia w polskim odniesieniu.

Jeśli byłaby wola utworzenia jakiejś struktury, która podjęłaby dzieło odbudowy pojęć cywilizacyjnych, proszę  o wiadomość na prive; zawsze można utworzyć jakieś forum tematyczne, nawet utworzyć portal. Ale to może dotyczyć tylko rzeczywiście zainteresowanych dążeniem do PRAWDY.

Znalezione obrazy dla zapytania Jaki znak twój

Profanacje we Lwowie i Podkamieniu w cieniu Intermarium


Znalezione obrazy dla zapytania kaczyński na majdanie

Prezes na Majdanie, a Ukraina popiera Tuska

Myśl Polska

Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

LOGIN

Profanacje we Lwowie i Podkamieniu w cieniu Intermarium

klimkin.jpg
Próba utrącenia przez PiS kandydatury Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej zakończyła się kompromitacją rządu RP. Porażka ta pokazała przede wszystkim jaką bzdurą jest tzw. koncepcja Międzymorza (Trójmorza) – wymyślona w okresie międzywojennym przez prometeistów, a lansowana w czasie „zimnej wojny” przez Giedroycia, a obecnie przez PiS.

Koncepcja Międzymorza (Trójmorza) sprowadza się najogólniej do tego, że pomiędzy Niemcami a Rosją miałaby powstać „trzecia siła” – czyli blok państw położonych między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym pod przewodnictwem Polski. No i okazało się, że podczas głosowania kandydatury Tuska wszystkie państwa tego postulowanego przez neo-prometeistów bloku głosowały przeciw rządowi w Warszawie. Wszystkie: państwa bałtyckie, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Austria, Słowenia i Chorwacja. Poparcia Tuskowi udzieliła też będąca poza UE Ukraina.

Wystarczył prawdopodobnie jeden telefon Merkel do Poroszenki. Jasno zatem widać, że Międzymorze (Trójmorze) to fikcja, śmieszna chimera. Polska jest krajem za słabym, by komukolwiek przewodzić w Europie. W UE rządzą Niemcy, a w Europie Wschodniej jedynym realnym bytem politycznym jest Rosja. Opieranie polityki zagranicznej na takiej chimerze – co w praktyce sprowadza się do bezkrytycznego wspierania przez Warszawę Ukrainy i rozniecania histerii antyrosyjskiej – to kompromitacja i szaleństwo.

Jakby tego było mało, niemal natychmiast chimera Intermarium została zweryfikowana na Ukrainie, która jest najtwardszym jądrem całej tej koncepcji, czyli „strategicznym partnerem” Polski w sojuszu antyrosyjskim. Miały tam bowiem miejsce kolejne po Hucie Pieniackiej i Bykowni profanacje miejsc polskiej pamięci narodowej. 10 marca ukraiński portal Zaxid.net poinformował o profanacji pomnika polskich profesorów zamordowanych 4 lipca 1941 roku we Lwowie przez Einsaztkommando „Galizien”. Jest to już druga profanacja lwowskiego pomnika na Wzgórzach Wuleckich. Pierwsza miała miejsce w nocy z 9 na 10 maja 2009 roku. Na istniejącym tam wówczas monumencie namalowano czerwoną farbą swastyki i napis „Śmierć Lachom”. W 2011 roku odsłonięto nowy pomnik na Wzgórzach Wuleckich, na którym – co bardzo znamienne i wymowne – władze ukraińskie nie pozwoliły napisać jakiej narodowości byli zamordowani profesorowie.

Obecna profanacja jest dokładną kopią tamtej z 2009 roku. Też namalowano czerwoną farba swastykę i napis „Śmierć Lachom”. Dwa dni później dokonano profanacji pomnika polskich ofiar UPA w Podkamieniu w obwodzie lwowskim (w II RP w województwie tarnopolskim). Tablice z nazwiskami ofiar zostały oblane czerwoną farbą, a na betonowym krzyżu namalowano czarną farbą swastykę i napis „Śmierć Lachom” [1].

Profanacja w Podkamieniu została dokonana dokładnie w 73. rocznicę bestialskiej napaści kurenia UPA pod dowództwem Maksyma Skorupśkiego i ukraińskich esesmanów z 4. pułku policyjnego SS (tego samego, który dokonał zbrodni w Hucie Pieniackiej) na tamtejszy klasztor dominikański, w którym schroniła się miejscowa ludność polska. Po podstępnym wymordowaniu Polaków ukrywających się w klasztorze i obrabowaniu klasztoru (wartość zrabowanego przez Ukraińców mienia wyniosła kilka milionów dolarów) sprawcy przez kilka dni kontynuowali pogromy na terenie miasteczka Podkamień. Łącznie w dniach 12-16 marca 1944 roku zginęło w Podkamieniu około 600 Polaków, spośród których ustalono nazwiska 122 ofiar. 12 marca 1944 roku ukraińscy esesmani z 4. pułku policyjnego SS, bojówki UPA i SKW zamordowały też 365 Polaków w Palikrowach koło Podkamienia.

Profanacje w Hucie Pieniackiej, Kijowie-Bykowni, Lwowie i Podkamieniu powinny uświadomić nawet średnio rozgarniętemu obserwatorowi, że gwałtownie odradzający się po Majdanie nacjonalizm ukraiński uderzył w Polskę – co było do przewidzenia od początku – oraz że koncepcja Międzymorza (Trójmorza) legła w gruzach na najważniejszym dla niej odcinku ukraińskim.

Niestety z reakcji oficjalnych czynników polskich – a właściwie jej braku – wynika, że wszystko to spłynęło po rządzącej partii PiS i szerzej całym establishmencie postsolidarnościowym jak woda po kaczce. Jan Piekło – polski ambasador Ukrainy w Kijowie – wypowiedział się następująco: „To mniej więcej ten sam scenariusz: czerwona farba, litery SS i napis „Śmierć Lachom”. We Lwowie bardzo szybko zareagowała na to miejscowa administracja. Pomnik profesorów lwowskich został błyskawicznie oczyszczony. Mamy do czynienia ze wzmożeniem takich zjawisk, co świadczy o pewnej bezradności i determinacji strony, która to prowokuje” [2]. Identycznie ambasador Piekło wypowiedział się w lutym, kiedy na murze polskiego konsulatu we Lwowie pojawił się napis „Nasza ziemia”, a ściany konsulatu ochlapano czerwoną farbą [3].

Tym razem Piekło nie powiedział wprost – jak po incydentach w Hucie Pieniackiej i Kijowie-Bykowni – że to „rosyjska prowokacja”, ale z jego wypowiedzi faktycznie to wynika. Tylko czy „ten sam scenariusz” od razu wskazuje na Rosję? Rozumiem, że na nacjonalistów ukraińskich wskazywać nie może, bo ich – zdaniem polskich mediów – w ogóle nie ma, a przypisywanie im antypolonizmu przeczy koncepcji Intermarium. Więc sprawcą może być tylko Rosja, która chce zakłócić idealne podobno stosunki polsko-ukraińskie.

W taki też ton uderzył minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin, który na Twitterze napisał: „Potępiam kolejne akty wandalizmu na Lwowszczyźnie odnośnie polskich pomników. Widać charakter pisma trzeciej strony, jakiej wspólnie dajemy zdecydowany odpór”.

A więc sprawcą zdaniem Klimkina jest Rosja, chociaż nie została przez niego wymieniona z nazwy. Wypowiedź tę skomentował następująco dr Iwan Kaczanowski: „Minister spraw zagranicznych Ukrainy przypisuje „trzeciej stronie”, bez żadnych dowodów, ostatnie akty profanacji lwowskiego pomnika polskich profesorów zabitych przez nazistów oraz pomnika ofiar policyjnego pułku SS-Galizien i UPA w Podkamieniu. Tym samym natychmiast i bez żadnego śledztwa oczyszcza radykalnych nacjonalistów i neonazistowskie organizacje, które wyrażają otwarcie ideologiczną wrogość wobec takich pomników. Tak samo poprzednio dokonywano politycznie wygodnego określania bezczeszczenia polskich pomników jako rosyjskiej operacji „pod fałszywą flagą” bez żadnych dowodów i śledztw. Ukraińskie władze zawsze zaprzeczają udziałowi skrajnej prawicy, podczas gdy sprawców tych ataków nigdy się nie wykrywa” [4].

W wypowiedzi Klimkina zdumiewają dwie rzeczy. Po pierwsze, że pan minister bez cienia wątpliwości zidentyfikował „charakter pisma trzeciej strony” (czyżby sprawcą napisów był osobiście Putin?). Po drugie, że zdaniem pana ministra Polska i Ukraina wspólnie dają „zdecydowany odpór” owej „trzeciej stronie”. To rzeczywiście nowość, bo sądziłem, że Polska jednak nie bierze udziału w „wojnie z Rosją” na wschodzie Ukrainy.

Widzę tutaj pewne paralele z artykułem, który opublikowali 27 lutego w „Rzeczypospolitej” ukraińscy deputowani Hanna Hopko (przewodnicząca Komisji Spraw Zagranicznych Werchownej Rady) i Wiktor Romaniuk. Zaproponowali oni wprost „zawarcie umowy wojskowo-politycznej między Ukrainą a Polską (…) na podstawie której atak na każdy z krajów uważany byłby za agresję na oba państwa” i w oparciu o którą miałby powstać „regionalny sojusz obronny” [5]. Nikt bardziej otwarcie ze strony ukraińskiej nie sformułował dotąd chęci wciągnięcia Polski do wojny z Rosją.

Czy trzeba więcej, by zrozumieć na jakie grząskie bagno wywiodła Polskę koncepcja Międzymorza? Na forum UE widać to jaskrawo, a na kierunku ukraińskim jeszcze jaskrawiej. Ukrainie bardzo zależy na tym, by umiędzynarodowić konflikt w Donbasie. Propozycja pani Hopko i pana Romaniuka idzie właśnie w tym kierunku. Nie jest też przypadkiem, że taka propozycja pada ze strony ukraińskiej właśnie pod adresem Polski. Na zapleczu politycznym partii PiS, ale także w ośrodkach związanych z PO i ogólnie obozem liberalnym, funkcjonuje bowiem wpływowe lobby, które postrzega rzeczywistość właśnie poprzez koncepcję Międzymorza, ożywioną przed laty przez politykę amerykańską w celu wykorzystania Polski w rozgrywce geopolitycznej z Rosją.

Jaki kontakt z rzeczywistością ma to lobby najlepiej dowodzi fakt, że jeden z jego najbardziej znaczących przedstawicieli – Jerzy Targalski – otwarcie ubolewał niedawno, że Polacy jeszcze nie walczą w Donbasie. Podobnie zapewne myślą pozostali wyznawcy koncepcji Międzymorza, do których należą m.in. działający na niwie polityki zagranicznej Przemysław Żurawski vel Grajewski i Jan Piekło.

W kontekście profanacji w Hucie Pieniackiej, Kijowie-Bykowni, Lwowie i Podkamieniu, towarzyszącej im narracji władz ukraińskich i ich polskich sojuszników o „rosyjskiej prowokacji” oraz propozycji „sojuszu obronnego” ogłoszonej oficjalnie przez deputowanych Hopko i Romaniuka zastanawia czy profanacje te nie są prowokacją ukraińską, która miałaby docelowo doprowadzić nawet do zaangażowania się militarnego Polski na wschodzie Ukrainy. Bo gdyby nagle pojawiły się dowody, że za tymi profanacjami stoi Rosja, to przecież byłby idealny pretekst do zerwania stosunków dyplomatycznych Polski z Rosją. A potem to już można sobie wyobrażać różne scenariusze.

Dotychczas byłem przekonany, że PiS bezmyślnie prowadzi politykę nieodpowiedzialną, której szkodliwości nie rozumie jego elektorat, mamiony patriotyczną frazeologią oraz faszerowany kultem smoleńskim i kultem „żołnierzy wyklętych”. Teraz nabieram coraz większej pewności, że polityka ta jest obozowi rządzącemu dyktowana. Jak bowiem inaczej skomentować to, że na wniosek marszałka Karczewskiego senatorowie wycofali z Sejmu własny projekt noweli do ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego, rozszerzający działanie tej ustawy na nacjonalizm ukraiński i litewski? „Nie możemy pozwolić sobie na psucie stosunków z sąsiadami” – oświadczył jeden z senatorów, który wcześniej podpisał się pod wycofanym nagle projektem.

Natomiast senator Jerzy Czerwiński w swoim wystąpieniu oświadczył, że wycofanie projektu miało związek „z interwencją ambasadora Ukrainy, o której pisały portale internetowe. Jeśli to prawda uważam to za bardzo naganne. To by świadczyło, że dawniej słuchaliśmy się przez długi czas Moskwy, potem kilkanaście lat Berlina, a teraz Kijowa” [6].

Nasuwa się więc pytanie, kto tutaj pociąga za sznurki? Ambasada USA, fundacja Sorosa, czy przede wszystkim jednak coraz silniejsze lobby ukraińskie, mające wpływy tak w partii rządzącej jak i w obecnej opozycji? Nie sądzę bowiem, by wszystkie zdumiewające posunięcia polskiej polityki zagranicznej były li tylko rezultatem geniuszu politycznego Jarosława Kaczyńskiego.
Ta polityka na kierunku wschodnim zmierza do katastrofy. Pytaniem pozostają tylko rozmiary i skutki tej nieuchronnej w bliższej lub dalszej przyszłości katastrofy oraz liczba ofiar. Na razie ofiarami koncepcji Międzymorza (Trójmorza) są pomniki upamiętniające Polaków zamordowanych ponad 70 lat temu przez prekursorów dzisiejszej pomajdanowej Ukrainy. Na razie.

Bohdan Piętka
Na zdjęciu: Pavlo Klimkin

[1] „Ukraina: Sprofanowano polskie pomniki we Lwowie i Podkamieniu”, www.kresy.pl, 12.03.2017.
[2] „Ukraina: oczyszczono sprofanowane polskie pomniki”, www.onet.pl, 12.03.2017.
[3] „Ambasador Jan Piekło: incydent we Lwowie wpisuje się w szereg antypolskich prowokacji”, www.polskieradio.pl, 8.02.2017.
[4] Szef MSZ Ukrainy: za profanacjami polskich pomników stoi „trzecia siła”, www.kresy.pl, 13.03.2017.
[5] H. Hopko, W. Romaniuk, „Sojusz obronny z Ukrainą”, www.rp.pl, 27.02.2017.
[6] „Senat wycofał projekt ustawy zakazującej propagowania ukraińskiego i litewskiego nacjonalizmu”, www.kresy.pl, 7.03.2017.

Kukiz’15: Tradycja OUN-UPA jest nie do zaakceptowania. Po czyjej stronie stanie PiS?


 

Znalezione obrazy dla zapytania OUN UPA

 

logo Polonia Christiana

DZISIAJ JEST

CZWARTEK 16 MARCA

 

Kukiz’15: Tradycja OUN-UPA jest nie do zaakceptowania. Po czyjej stronie stanie PiS?

Data publikacji: 2017-03-16 08:30

Data aktualizacji: 2017-03-16 08:55:00

Kukiz’15: Tradycja OUN-UPA jest nie do zaakceptowania. Po czyjej stronie stanie PiS?

Posłowie Kukiz’15 od kilku miesięcy na posiedzeniach Prezydium Sejmu próbują włączyć do porządku obrad projekt nowelizacji ustawy o IPN. Proponowane zmiany w nim zawarte umożliwią wszczynanie postępowań karnych za „zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów (także zbrodniom tych ukraińskich formacji, które kolaborowały z III Rzeszą Niemiecką)”.

Projekt jednoznacznie definiuje zbrodnie ukraińskich nacjonalistów. Są to „czyny popełnione przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1925-1950, polegające na stosowaniu przemocy, terroru lub innych form naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności, a w szczególności wobec ludności polskiej”.

  • Mamy 2 mln Ukraińców w Polsce. Państwo polskie musi jednoznacznie powiedzieć, że gloryfikacja banderyzmu, oprawców Narodu Polskiego, obnoszenie się z symbolami OUN, UPA jest nie do zaakceptowania – powiedział w środę w Sejmie poseł Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15).

Bardzo ostro w sprawie wypowiedział się partyjny kolega Rzymkowskiego, poseł Bartosz Jóźwiak, zarzucający marszałkowi Markowi Kuchcińskiemu i wicemarszałkowi Ryszardowi Terleckiemu nonszalancję.

  • Po czyjej stronie panowie marszałkowie stoicie? Po stronie OUN-UPA czy po stronie polskich ofiar zbrodni tych organizacji? – pytał Jóźwiak.

Nie jest to jedyna sprawa dotycząca relacji polsko-ukraińskich poruszona przez posłów klubu Kukiz’15. Poseł Rzymkowski poinformował, że jego ugrupowanie przygotowało również projekt uchwały dotyczącej uczczenia przez Sejm 150. rocznicy urodzin kapłana greckokatolickiego błogosławionego Grzegorza Chomyszyna – „orędownika pojednania polsko-ukraińskiego oraz wielkiego przeciwnika nacjonalizmu ukraińskiego”.

  • Składamy projekt uchwały i liczymy, że wszystkie ugrupowania polityczne poprą ten nasz projekt, bo to jest właściwy kierunek tworzenia relacji między Polską i Ukrainą – na gruncie prawdy, pojednania i wzajemnego szacunku – podkreślał Rzymkowski.

Posłowie Kukiz’15 przypomnieli również o działaniach pionu śledczego IPN w Lublinie. Jego przedstawiciele wystąpili do USA o ekstradycję Michaela K., obywatela amerykańskiego pochodzenia ukraińskiego, podejrzanego o zamordowanie 44 osób, w tym dzieci w dwóch wsiach na terenach polskich kresów w 1944 roku.

Zdaniem posła Jóźwiaka w końcu pojawiła się szansa na to, że „ten 97-letni dziś zbrodniarz nie uniknie odpowiedzialności i sprawiedliwość wobec ofiar zostanie przez polskie państwo oddana”.

Źródło: naszdziennik.pl

TK

Read more: http://www.pch24.pl/kukiz15–tradycja-oun-upa-jest-nie-do-zaakceptowania–po-czyjej-stronie-stanie-pis-,50213,i.html#ixzz4bTuWgbsQ

Przez trzy miesiące ukrywali rasistowski atak na Polkę w Wielkiej Brytanii


Znalezione obrazy dla zapytania Brytyjski rasizm

niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

 

16 marca 2017

 

Przez trzy miesiące ukrywali rasistowski atak na Polkę w Wielkiej Brytanii. I teraz proszą o pomoc…

 

Dodano: 16.03.2017 [09:33]

Przez trzy miesiące ukrywali rasistowski atak na Polkę w Wielkiej Brytanii. I teraz proszą o pomoc… - niezalezna.pl

foto: screen YouTube

34-letniej Polce złamano nos i kość policzkową. Atak, do którego doszło w grudniu 2016 roku w okolicach Coventry SkyDome Arena w Coventry miał podłoże rasistowskie. Kobietę, oraz jej partnera zaatakowało trzech mężczyzn o ciemnej karnacji skóry. Wcześniej w kierunku pary padły rasistowskie wyzwiska. Przez ponad trzy miesiące ukrywano narodowość ofiar. Policja dopiero we wtorek udostępniła nagranie z monitoringu. Funkcjonariusze dopiero teraz proszą o pomoc w odnalezieniu sprawców. Jeden z napastników sam zgłosił się na policję.
11 grudnia 2016 roku Polka oraz jej partner zostali zaatakowani w okolicach Coventry SkyDome Arena w Coventry, niedaleko Birmingham. Trzech mężczyzn zaatakowało parę wracającą w nocy do domu. Rozpoczęło się od obelg, później doszło do ataku. Przepychanki zakończyły się bijatyką. 34-letnia Polka doznała złamania nosa oraz kości policzkowej.
Część zajścia nagrała kamera przemysłowa. Policja w nadziei ustalenia sprawców udostępniła nagranie. Ale że stało się to dopiero po trzech miesiącach?

Udostępniliśmy nagranie i apelujemy o informację w sprawie napadu na Coventry SkyDome Arena 11 grudnia 2016 roku

– powiedział przedstawiciel West Midlands Police.
Mężczyzna, który zgłosił się na policję został już przesłuchany. Przebywa obecnie  areszcie. Podano jedynie, że ma około 20 lat. prokurator zdecyduje, czy postawić mu zarzuty. Jeśli tak się stanie, to dane personalne napastnika zostaną podane.
Atak na Polkę kwalifikuje się jako ciężkie pobicie, któremu towarzyszył wątek rasistowski.
Zobacz wideo:

Lwów: z dachu kościoła skradziono po raz trzeci pół tony miedzi, zapewne na pociski potrzebne na Wschodzie


 

Znalezione obrazy dla zapytania Złodzieje

 

fot. ZIK / youtube

Lwów: z dachu kościoła skradziono pół tony miedzi

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Środa, 15 marca 2017 o godz. 22:10:05

Śledczy przypuszczają, że złodzieje dostali się na dach dzięki rusztowaniom – budynek kościoła jest obecnie remontowany.

 

Z dachu kościoła klarysek we Lwowie skradziono pół tony miedzi – podał ukraiński kanał telewizyjny ZIK.

Śledczy przypuszczają, że złodzieje dostali się na dach dzięki rusztowaniom. Barokowy kościół, dawniej pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, obecnie pełniący funkcję muzeum rzeźby barokowej, jest właśnie remontowany.

Jest to już trzecia i największa kradzież pokrycia dachu tego zabytku w ostatnim czasie. Wykonawca robót oświadczył, że teraz należy podjąć kroki, które zapobiegną kolejnym takim incydentom.

CZYTAJ TAKŻE: Lwów: blisko sto unikalnych budynków może stracić status zabytku

zik.ua

Władze Polski bagatelizują neobanderowski renesans na Ukrainie


Znalezione obrazy dla zapytania Bandera

 

10:07 16 MARZEC 2017

 

Radykaliści na Ukrainie

Władze Polski bagatelizują neobanderowski renesans na Ukrainie

© AP Photo/ Efrem Lukatsky

POLSKA

13:39 14.03.2017Krótki link

Irina Czajko

251161551

Niedawno nieznani sprawcy oblali farbą pomnik zamordowanych przez hitlerowców w 1941 r. profesorów lwowskich.

Paszport obywatela Ukrainy

© FOTOLIA/ RH2010

Obywatel Ukrainy tak, ale nie obywatel świata

W podobny sposób zniszczono krzyż i kamienne tablice upamiętniające polskie ofiary zbrodni w miejscowości Podkamień w obwodzie lwowskim, gdzie oddział UPA dowodzony przez Maksa Skorupskiego wymordował 600 Polaków. W obu miejscach pojawił się napis «Śmierć Lachom». W Podkamieniu na krzyżu namalowano także swastykę.

Przypomnijmy, że z inicjatywy dyrektora ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyra Wiatrowycza rok 2017 na zachodniej Ukrainie — a niewykluczone, że na terenie całej Ukrainy — będzie obchodzony jako rok 75-lecia Ukraińskiej Armii Powstańczej. O tym korespondenta radia Sputnik Irina Czajko rozmawiała z historykiem, niezależnym publicystą Bohdanem Piętką z Krakowa.

Członkowie ukraińskiej partii Korpus Narodowy zastawiają betonowymi blokami wejście do biura ukraińskiej córki Sbierbanku w Kijowie

© REUTERS/ WALENTYN OGIRENKO

Kijów: Radykałowie zamurowywują Sbierbank

— Na Ukrainie znowu zbezczeszczono polskie miejsca pamięci. Czy jest Pan tym zdziwiony?

— Nie jestem zdziwiony, ponieważ nie jest dla nikogo tajemnicą, że na Ukrainie ma miejsce już nie tyle kurs nacjonalizmu ukraińskiego, co wręcz erupcja tendencji i postaw neonazistowskich. Mam na myśli chociażby polityczną działalność członków ochotniczych batalionów formowanych z nacjonalistów ukraińskich takich jak „Ajdar”, „Azow”, czy też działalność Prawego Sektora. W tym kontekście nie jest to dla mnie zaskoczeniem.

— Czy Wołodymyr Wiatrowycz był uczestnikiem międzynarodowego sympozjum w Sorbonie „Holocaust na Ukrainie”? Wiem, że niektórzy eksperci, niektórzy historycy występowali przeciwko jego udziałowi w tym sympozjum.

Wagony załadowane węglem na stacji kolejowej w Doniecku

© SPUTNIK. SERGEY AVERIN

W obwodzie charkowskim mieszkańcy rozpędzili uczestników blokady Donbasu (wideo)

— Wiatrowycz bardzo nachalnie i bezczelnie formułuje swoją politykę historyczną, zgodnie z którą UPA miałaby być siłą antynazistowską. Wedle enuncjacji Wiatrowycza z lutego bieżącego UPA rzekomo walczyła z Niemcami. Wiatrowycz podał przykłady takich walk. Miała je toczyć sotnia Perehijniaka. Ta sotnia, która zainicjowała ludobójstwo na Wołyniu! Następnie stwierdził on, że UPA rzekomo miała ratować Żydów w czasie Holocaustu.

Z takimi enuncjacjami wystąpił on na sympozjum, o które Pani pyta. To spotkało się z protestami nie tylko środowisk żydowskich, lecz także poważnych przedstawicieli nauki. Ten występ w Sorbonie mu się nie udał. Został tam skompromitowany. Niemniej jednak to wszystko pokazuje, jaka jest linia polityki historycznej, którą promuje Wiatrowycz. Ukraińska Powstańcza Armia ma być przedstawiana jako siła oporu antynazistowskiego i to siła, która rzekomo ratowała Żydów, a nie jako formacja zbrodnicza.

— Jak Pan widzi przyszłość Ukrainy w związku z tym, że jest tam głęboki kryzys gospodarczy?

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin

© AFP 2017/ SIERGIEJ SUPINSKI

Klimkin: Zniszczone pomniki Polaków to prowokacja „osób trzecich”

— Przyszłość ta rysuje się w bardzo szarych barwach. Trudno jest tę przyszłość prognozować, niemniej jednak realne są najbardziej dramatyczne scenariusze, łącznie z kolejnym puczem, Majdanem, obaleniem Poroszenki, który stracił nie tylko poparcie społeczne, lecz też poparcie środowisk nacjonalistycznych. Jeśli wejdziemy na portale społecznościowe, które w tych środowiskach są aktywne, to tam całkowicie otwarcie pisze się i mówi, że Poroszenkę należałoby obalić, że nacjonaliści powinni przejąć władzę.

Byłby to oczywiście scenariusz najgorszy, bo oznaczałby rozpad polityczny Ukrainy, całkowity chaos polityczny. A dojście do głosu środowisk szowinistycznych, nacjonalistycznych, czy wręcz neonazistowskich byłoby bardzo groźne. Myślę, że byłoby przede wszystkich groźne dla Polski, której władze bagatelizują ten renesans neobanderowski na Ukrainie.

© ZDJĘCIE: STANISLAW KOSIEDOWSKI

Ukraińska policja wszczęła śledztwo ws. zbezczeszczenia polskich pomników

— Czy jest niebezpieczeństwo rozpadu Ukrainy na kilka części?

— Jak najbardziej. Jeśliby doszło do gwałtownego przesilenia politycznego, takiego, jakie miało miejsce trzy lata temu, włącznie z obaleniem obecnych władz przez środowiska nacjonalistyczne, to niebezpieczeństwo rozpadu Ukrainy byłoby całkiem realne. Przy czym rozpadu na trzy części — tę zachodnią, zdominowaną przez nacjonalistów, centrum wokół Kijowa i wschodnią Ukrainę, która by definitywnie odpadła. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że nikt nie kontroluje na Ukrainie i przestępczości, i tego, że niemałe ilości broni dostały się w ręce środowisk nacjonalistycznych. I to jest kolejna groźba, kolejne niebezpieczeństwo, z jakim spotkałyby się kraje bezpośrednio sąsiadujące z Ukrainą. Tak więc nasilenie się kryzysu politycznego na Ukrainie będzie bardzo poważnym problemem i niebezpieczeństwem dla krajów, które bezpośrednio z nią sąsiadują, a przede wszystkim dla jej zachodnich sąsiadów, czyli Polski, Słowacji i Rumunii.

Jeśli nie umiecie rządzić Unią to pozostawcie ją obywatelom


Telewizja Republika.pl

Europoseł miażdży Tuska i Junckera

 

Zbigniew Kuźmiuk9:38 16 marca 2017

Europa.europa.eu

Wczoraj w Parlamencie Europejskim odbyła się tzw. debata priorytetowa, poświęcona konkluzjom posiedzenia Rady z 9-10 marca w Brukseli, ale i tzw. deklaracji rzymskiej, która będzie ogłoszona 25 marca w 60 rocznicę Traktatów Rzymskich – pisze Zbigniew Kuźmiuk.

W debacie uczestniczył Donald Tusk, Jean Claude Juncker, ale także premier Włoch Gentilioni (w związku ze zbliżającym się szczytem w Rzymie) i wicepremier Malty, która w tym półroczu przewodniczy Radzie.

Przebiegała ona jednak w minorowych nastrojach, ze względu na bieżącą sytuację w Holandii i konflikt z Turcją, który może spowodować odstąpienie tego kraju od umowy z Unią w sprawie imigracji.

Lubisz tematyczne promocje Lidla? Już teraz zapisz się na newsletter i z wyprzedzeniem odkrywaj nowe promocje.

Zapisuję się!

Nie, dziękuję. (pokaż inny program)

  1. Donald Tusk podziękował jeszcze raz za wybór na przewodniczącego, a następnie poruszył najważniejsze problemy omówione na szczycie Brukseli (sprawy imigracyjne, Brexit, sytuacje gospodarczą w UE, sprawę przyszłych umów handlowych z krajami trzecimi – w tym przypadku z Japonią, a także próby destabilizacji sytuacji na Bałkanach Zachodnich).

W sprawach imigracyjnych ostrzegł, że zbliżająca się wiosna i lato mogą być znowu sporym wyzwaniem dla UE, mówił o poprawie sytuacji gospodarczej w strefie euro, choć po wyłączeniu danych niemieckich, sytuacja krajów Południa tej strefy jest gorsza niż była w roku 2009, a wiec przed wybuchem kryzysu.   

W odniesieniu do tzw. deklaracji rzymskiej opowiedział się wprawdzie za jednością 27 krajów UE tyle tylko, że jednocześnie nie odciął się od przesłania z Wersalu, przekazanego przez nową wielką czwórkę (Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania), która opowiedziała się za Unią różnych prędkości.

  1. O wystąpieniu Junckera nie wypada nawet wspominać, mówił o swoich 5 scenariuszach i dla Europy, które przedstawiał już po wielokroć i zaatakował Turcję za oskarżenie Holandii o nazizm i faszyzm, co źle rokuje utrzymaniu porozumienia imigracyjnego z tym krajem.

Widać jednak było, że nie jest w formie, która pozwalałaby mu na wygłaszanie długich przemówień, witał się wylewnie ze swoimi komisarzami (szczególnie paniami), przed rozpoczęciem posiedzenia, a po zabraniu głosu, wędrował po sali obrad i jak to ma w zwyczaju, klepał po twarzach spotkanych na swojej drodze posłów.

Zresztą przed zakończeniem tego punktu obrad wyszedł z sali, ciągnąc za sobą wielką walizę, co wzbudziło ogólną wesołość, a do zabrania głosu podsumowującego debatę z ramienia Komisji, upoważnił jednego ze swoich komisarzy.

  1. Przedstawiciele największych frakcji Weber i Pittella w swych wystąpieniach raczej o unijnych poważnych problemach nie mówili, zachęcali do świętowania 60-lecia Traktatów Rzymskich, natomiast przedstawiciel mojej frakcji ECR, Włoch Fitte, ujął obecną sytuację UE bardzo dosadnie „ta łódź się topi, więc mówienie o jakiś nowych prędkościach jest zaklinaniem rzeczywistości”.

Jeszcze mocniej wystąpił przedstawiciel frakcji ENF, Włoch Salvini, który adresując swoją wypowiedź do Tuska i Junckera stwierdził „to wy zniszczyliście prawdziwe europejskie marzenie, zostawcie Europę obywatelom”.

W debacie przeważały minorowe nastroje, niepewność, co do wyników wyborów Holandii, napięcia z Turcją, niepewność, co do tego jak zakończy się Brexit, czy też zbliżająca się nowa fala imigrantów tym razem przez Morze Śródziemne, a być może znowu także przez Morze Egejskie, rzeczywiście nie nastrajają optymistycznie, co do przyszłości UE.

O dziwo mimo tego, że w debacie wystąpiło kilkudziesięciu mówców, o problemach demokracji w Polsce nie było ani słowa, okazuje się, że nie są one takie istotne jak opowiadano wcześniej, w sytuacji, kiedy unijnemu establishmentowi, „sufit” wali się na głowy.

Podsumowując debatę już pod nieobecność Junckera, Donald Tusk pozwolił sobie na kąśliwą uwagę pod adresem Jarosława Kaczyńskiego, związaną z wyborem na przewodniczącego Rady stwierdzając, ”że jeżeli jesteś w tragicznej sytuacji, to zawsze możesz liczyć na rodaków”, ale w związku z jego postrzeganiem w Polsce, jako kandydata silnie popieranego przez Niemcy, zabrzmiało to niezwykle dwuznacznie.

Źródło:Telewizja Republika

Wałęsa zbuduje nam Międzymorze


Znalezione obrazy dla zapytania głupkowaty Wałęsa

Xportal.plInformacje, Idea, Polityka16.03.2017

 

Litwa: Wałęsa chorążym idei Międzymorza

15 marca 2017 19:44

9-10 marca w Kownie odbyło się drugie forum byłych prezydentów Polski, Ukrainy, Mołdawii i państw bałtyckich. Udział wzięli w nim również litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius oraz, jako „reprezentant Rosji”, Giennadij Burbulis, były wicepremier Rosji, który wraz z Borysem Jelcynem podpisał w 1991 r. umowę białowieską likwidującą Związek Sowiecki.

Jako rezultat forum ma zostać ogłoszone „oświadczenie kowieńskie”, które z Polski podpiszą Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski.

Organizatorem forum było Centrum Badań Bałtycko-Czarnomorskich z siedzibą w Kijowie. Kierująca nim Iryna Wereszczuk w rozmowie z korespondentem dziennika „Rzeczpospolita” powiedziała, że dalekosiężnym celem inicjatyw takich jak forum w Kownie jest utworzenie sojuszu państw Międzymorza „na zasadzie równości”.

Inicjatywa pozostanie jednak w stanie uśpienia (dosłownego), o czym najlepiej świadczy fakt, że Polskę na forum w Kownie „reprezentował” Lech Wałęsa, który do zgromadzonych mówił po raz tysięczny o „Solidarności” oraz jej wielkim znaczeniu dla świata i historii.

(Na podstawie rp.pl opracował A.D.)

Chcieliby, żeby Pani Premier do domu dojeżdżała górniczą kolejką


Znalezione obrazy dla zapytania gornicza kolejka

 

 

Wprost.pl:Wprost.pl

Międzynarodowe pociągi w rodzinnej miejscowości Beaty Szydło. „Decyzja ma charakter pilotażowy”

Dodano: dzisiaj 08:020 114

Beata Szydło

Beata Szydło / Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski

Włączenie stacji Brzeszcze jako przystanku pociągów m.in. z Krakowa do Pragi, Budapesztu i Wiednia ma „charakter pilotażowy” – wynika z odpowiedzi wiceministra infrastruktury Pawła Bittela na interpelację posła Pawła Kobylińskiego.

Urzędnik resortu infrastruktury w odpowiedzi na interpelację posła wskazał, że od 13 grudnia 2015 roku Koleje Śląskie zrezygnowały z obsługiwania połączenia, które zatrzymywało się na stacji w Brzeszczach. W rezultacie „kwestia zwiększenia dostępności transportu kolejowego dla mieszkańców Brzeszcz była wielokrotnie zgłaszana przez społeczność lokalną tej miejscowości”. Fakt, iż do rozkładu jazdy włączono postój m.in. pociągów nr 402 i 403 „Silesia” na stacji Brzeszcze-Jawiszowicze ma być efektem efektem propozycji ze strony PKP Intericty, Jak wskazano w dokumencie, ruch może zapewnić mieszkańcom Brzeszcz dostęp do transportu kolejowego oraz poprawić wyniki finansowe pociągu „Silesia”. Równocześnie zastrzeżono, że decyzja ma „charakter pilotażowy i polega na zbadaniu przez „PKP Intercity” S.A. popytu na usługi przewozowe na tym odcinku, zwłaszcza po zawieszeniu wojewódzkich przewozów pasażerskich”

Wiceszef resortu infrastruktury zapewnił, że spółka kolejowe „monitoruje na bieżąco zainteresowanie mieszkańców Brzeszcz nową pilotażową ofertą przewozową i uzależnia decyzję o utrzymaniu postoju na stacji Brzeszcze Jawiszowice od liczby osób wsiadających i wysiadających na tej stacji”. Jeśli wyniki będą niezadowalające, postój na stacji zostanie wykreślony z kolejnego rozkładu jazdy.

Dwa kosze i tablice

Paweł Bittel wskazał także, że doposażenie stacji Brzeszcze Jawiszowice w związku z postojami pociągów relacji międzynarodowych nie wiązało się z „żadnymi kosztownymi inwestycjami”. Jak wymienił, „stacja ta została doposażona w cztery tablice z nazwą stacji, cztery tablice z numerami peronów oraz dwa kosze na śmieci”.

Nowe życie stacji Brzeszcze Jawiszowice

Po ponad roku, gdy na stacji Brzeszcze Jawiszowice nie zatrzymał się żaden pociąg, ruch przywrócono niespodziewanie w połowie grudnia 2016 roku. Aktualnie zatrzymują się tam pociągi na dwóch trasach – z Krakowa do Pragi i z Krakowa do Budapesztu. – Uruchomienie nowych postojów wynika z prowadzonej polityki przybliżania kolei dalekobieżnej mieszkańcom Polski powiatowej. Nowe stacje typowane są na podstawie m.in. wniosków od podróżnych, a potem są one konsultowane z Ministerstwem Infrastruktury. Gmina Brzeszcze ma duży potencjał pasażerów – tłumaczył w rozmowie z „Super Expressem” rzecznik PKP Intercity Cezary Nowak.

Wątpliwości co do decyzji podnosiło wielu polityków opozycji. Jak wskazywano, Brzeszcze to rodzinna miejscowość premier Beaty Szydło.

/ Źródło: Wprost.pl

Polski patriotyzm wyobcowanego trefnisia


 

Znalezione obrazy dla zapytania Trefniś

WP.PLStrona główna serwisu

 

oprac.Kamil Zajęcki

akt. 16.03.2017, 08:06

 

Znany aktor bezlitośnie wyśmiał patriotyzm „dobrej zmiany”

Wiktor Zborowski słynie z ciętego języka i wyrazistych poglądów. Tym razem przekuł te atuty w krótki wpis na Facebooku, w którym wyraził, co myśli na temat obrażania uczuć patriotycznych polskiej prawicy. Musicie to przeczytać!

ONS (Tomasz Adamaszek)

Wpis dotyczy pisma, jakie radny Solidarnej Polski wysłał do Biura Rady Miasta Szczecin kilka dni temu. Pan Andrzej Grodecki poprosił w nim władze miasta, by te przemalowały biało-czerwone przejścia dla pieszych, gdyż osoby przechodzące w tych miejscach depczą symbole narodowe i tym samym znieważają jego uczucia patriotyczne. Pomysł ten nie umknął uwadze Wiktora Zborowskiego, który po prostu bezlitośnie to wyśmiał.

View image on Twitter

View image on Twitter

Follow

Przem.Szubartowicz

@PSzubartowicz

11:54 PM – 15 Mar 2017

  • 4444 Retweets

  • 135135 likes

  • W sukurs aktorowi poszli też inni internauci. W komentarzach na Twitterze można znaleźć prawdziwe perełki ciętej riposty. Ludzie zastanawiają się, czy warto pójść za ciosem i zmienić też barwy Coca-Coli i martwią się, co będzie jeśli o bezczeszczonych przez psy słupkach dowiedzą się np. władze Austrii.

    Twitter

    Wiktor Zbrorowski nie pierwszy raz punktuje „dobrą zmianę”. Jego wcześniejsze komentarze w mediach społecznościowych wielokrotnie krążyły w sieci urastając do rangi virali. Przypomnijmy chociażby jego komentarz do słów minister edukacji Anny Zalewskiej, która negowała winę Polaków za mord na Żydach w Jedwabnem w trakcie II wojny światowej.
    – Proszę nie oskarżać pani minister o brak wiedzy w kwestii Jedwabnego i pogromu kieleckiego. Pani nie wie, co wie na ten temat poseł Kaczyński, i w związku z tym co ma wiedzieć. Jak pani minister edukacji dowie się co ma na ten temat wiedzieć, wtedy będzie wiedziała co ma powiedzieć – pisał kilka miesięcy temu na swoim prywatnym profilu aktor.

     

    Innym razem Zborowski drwił z posła PiS Marka Suskiego. Wszystko za sprawą zabawnej wpadki, która wydarzyła się w sejmowej komisji śledczej ds. wyjaśnienia afery Amber Gold. Suski swoją dociekliwością odkrył wątek… carycy Katarzyny II…

    facebook