Niemiecki sektor górniczy jest 7-krotnie mniejszy niż polski, ale otrzymał 13-krotnie większą pomoc publiczną!


 

Podobny obraz

 

Niemiecki sektor górniczy jest 7-krotnie mniejszy niż polski, ale otrzymał 13-krotnie większą pomoc publiczną!
wpis z dnia 4/01/2016

foto: Daily Express (twitter.com)

Słuchając telewizyjnych ekonomistów można odnieść wrażenie, iż polski sektor górniczy jest najmocniej dotowanym przez pieniądze podatników sektorem ze wszystkich, jakie istnieją na terenie UE. Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że w latach 2010-2013 niemieckie górnictwo, które wydobywa 7-krotnie mniej węgla niż polskie, otrzymało od swojego rządu aż 13-krotnie większą pomoc publiczną niż polski sektor górniczy!

 


Żeby była jasność – co do zasady nie jestem zwolennikiem dotowania z pieniędzy publicznych jakichkolwiek branż czy sektorów gospodarki tylko po to, by mogły latami funkcjonować nie przynosząc w zamian żadnej wartości dodanej. Wyjątki widzę jedynie w sytuacjach kryzysowych, kiedy rentowna i przynosząca zyski branża o charakterze strategicznym nagle musi walczyć o przetrwanie, co jest wyłącznie efektem zmiennej koniunktury.
Górnictwo w Polsce aż do 2013 roku było bardzo zyskowną gałęzią gospodarki. Zgodnie ze statystykami Polishcoaldaily.com w latach 2008-2012 wydobycie węgla kamiennego w naszym kraju przyniosło dla właścicieli kopalni prawie 6,8 mld złotych czystego zysku, a w latach 2007-2015 branża górnicza przekazała do budżetu centralnego aż 61 mld złotych tytułem różnego rodzaju podatków i danin publicznych. W zamian w tym czasie sektor mógł liczyć na około 5 mld zł rządowej pomocy (największe państwowe dotacje zaczęły się po 2013 roku, czyli po tym jak branża górnicza znalazła się w kryzysie).

 


W kontekście powyższego można odnieść wrażenie, iż polskie kopalnie są najmocniej dotowanymi pieniędzmi podatników kopalniami ze wszystkich, jakie istnieją na terenie UE. Wrażenie takie jest potęgowane wypowiedziami różnego rodzaju telewizyjnych ekonomistów. Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że w latach 2010-2013 niemieckie górnictwo, które wydobywa 7-krotnie mniej węgla niż polskie, otrzymało od swojego rządu aż 13-krotnie większą pomoc publiczną niż polski sektor górniczy! Zgodnie z danymi Polishcoaldaily.com – niemieckie kopalnie mogły liczyć we wspomnianym okresie na 6,32 mld euro pomocy publicznej. Polskie kopalnie otrzymały w tym czasie jedynie 0,48 mld euro pomocy.
Warto o tym pamiętać, szczególnie wówczas gdy ktoś mędrkuje o tym, że polskie kopalnie pochłaniają najwięcej pomocy publicznej ze wszystkich kopalni w całej UE.

Czytaj więcej: Rząd PO nie zadbał o polski węgiel. Kraje UE o wiele bardziej wspierały swoje sektory górnicze(TelewizjaRepublika.pl)

wpis z dnia 4/01/2016 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

Nowy image Nadii Sawczenko


Znalezione obrazy dla zapytania nowy image Nadii Sawczenko

 

19:04 13 MARZEC 2017

 

Nadieżda Sawczenko na antenie NewsOne

Nowa Nadia Sawczenko, piękna i zniewalająca (wideo)

© Zdjęcie: Screenshot: NewsOne

ŚWIAT

14:50 13.03.2017Krótki link

149411115

Deputowana do Rady Najwyższej Nadieżda Sawczenko na antenie ukraińskiej stacji telewizyjnej NewsOne zademonstrowała nowy – „bardziej kobiecy i efektowny” image. Jak informuje portal strana.ua, powołując się na wizażystkę kanału, deputowana zgodziła się na seans makijażu jak dla prawdziwej top modelki.

Deputowana do Rady Najwyższej Nadieżda Sawczenko

© SPUTNIK. STRINGER

Sawczenko: Szykują na mnie zamach!

Ukraiński portal strana.ua poznał szczegóły metamorfozy deputowanej Nadieżdy Sawczenko. Jak informuje strona, Sawczenko niejednokrotnie pojawiała się na antenie stacji telewizyjnej NewsOne w „nowym, kobiecym wydaniu”.

Portal zwrócił uwagę na zieloną sukienkę, która podkreśliła kolor oczu Sawczenko, pomalowane na czerwono usta i ułożone włosy. Nowy image sprawił, że Sawczenko stała się „bardziej kobieca i efektowna” — twierdzi strana.ua.

Portalowi udało się porozmawiać z wizażystką stacji Aliną Fan.

„Sawczenko sama powiedziała, jak chce wyglądać — cienie, «kreski» eyelinerem, kolor pomadki. Sukienka była jej. Od razu oddała się w moje ręce i przeszła seans (makijażu — red.) jak top modelka. Nawet mnie to zdziwiło. Do tej pory Sawczenko nie chciała się nawet pudrować przed wyjściem na antenę” — cytuje wypowiedź wizażystki ukraiński portal.

Najemnik Holocaust Industry (3)


Znalezione obrazy dla zapytania Holocaust Industry

 

Myśl Polska

Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

LOGIN

Najemnik Holocaust Industry (3)

Gross 3.JPG
„Szkoła historyczna” Grossa zakłada luźne i bardzo wybiórcze traktowanie historii, bowiem czasy, kiedy my, Polacy, mogliśmy żywić słuszne przekonanie, że jesteśmy jedną z ofiar wojny, za sprawą polit-poprawności, skończyły się. Jednym z takich poprawiaczy historii jest J.T. Gross.

Bierze on z wydarzeń historycznych jeden szczegół, niekoniecznie prawdziwy, dostosowuje go do swojej tezy i buduje wokół tego jakiś ogólny, niekoniecznie prawdziwy obraz sytuacji. Ponadto Gross ciągle podnosi fałszywe argumenty, które nie są zgodne z prawdą historyczną. Podkreśla, że Polska była przed 1939 rokiem państwem programowo antysemickim, co jest po prostu kłamstwem. Ponadto, aby być w zgodzie z niemieckim relatywizowaniem historii podkreśla, że wzrost antysemityzmu w Polsce miał miejsce w latach 1939-1945.

Ale nie koniec na tym, jego zdaniem Polacy także po wojnie rozwijali swój antysemityzm, czego dowodem mają być pogromy w Kielcach, Rzeszowie i Krakowie, a także marzec 1968 roku. W swoich licznych wypowiedziach przeciwstawia sytuację Żydów w Polsce podczas II wojny światowej, do sytuacji w Danii czy Holandii. Liczy bowiem na to, że porównując sytuację społeczną w Polsce, do sytuacji w Danii czy Holandii uda mu się wcisnąć szereg kłamliwych wobec Polaków treści. A jak w rzeczywistości było?

W Danii po wejściu Niemców utrzymano władzę króla i rząd wraz z parlamentem. Ponadto w czasie wojny odbyły się w Danii wolne wybory z udziałem partii socjaldemokratycznej. Ba, w 1943 roku miał miejsce strajk generalny w Danii. Czy to było możliwe w Polsce? Co prawda na str., 51 „Sąsiadów” Gross pisze: „W międzyczasie [po wkroczeniu Niemców] ukonstytuowały się nowe władze miejskie. Burmistrzem został Marian Karolak, a członkami magistratu między innymi niejaki Wasilewski i Józef Sobuta. O działalności zarządu miasta w tym okresie możemy powiedzieć jedynie, że zaplanował i uzgodnił z Niemcami wymordowanie jedwabnieńskich Żydów”.

Sugeruje tym zdaniem, że władze miasta składały się z Polaków i ukonstytuowały się na nowo po wejściu Niemców, co nie jest zgodne z prawdą. Karolak bowiem był z pochodzenia Niemcem, mówił po niemiecku i został wyznaczony przez Niemców na burmistrza. Podobnie rzecz ma się z Bardoniem, był Niemcem. Potwierdza taki sposób wyboru burmistrza Jedwabnego Kazimierz Laudański stwierdzając: „Niemcy po wkroczeniu wyznaczyli Karolaka na „burmistrza” i nakazali mu wyszukanie sobie współpracowników. Karolak mówił po niemiecku”. (B. Musiał, „Tezy dotyczące pogromu w Jedwabnem” [w] „Cena „Strachu” s. 236).

I tak Niemcy postępowali wszędzie na zajętych przez siebie terenach, bowiem wszelka władza należała do Niemców, nie działał parlament, nie było na terenie Polski polskiego rządu a na poziomie samorządowym władzę narzucał okupant, nominując burmistrzów etc. W sukurs Grossowi idą niektórzy historycy z Polski.

Oto co na ten temat pisze dr Andrzej Żbikowski, historyk Żydowskiego Instytutu Historycznego: „W krótkim czasie „bezkrólewia”, gdy przetoczyła się dalej na wschód główna masa wojsk niemieckich i podążające za Wehrmachtem specjalne oddziały SS (tzw. Einsatzgruppen), w atmosferze bezkarności kontrolę na miejscowymi społecznościami przejęły męty, chuligani, bandyci, ludzie za nic mający przykazania dekalogu, po prostu nie ludzie, lecz – jak nazywają ich świadkowie „ludzkie bestie”. To, co dla polskiej dumy narodowej najbardziej bolesne, to akt, że było ich bardzo wielu” (A. Żbikowski, „Nie było rozkazu”, „Rzeczpospolita” z dnia 4 stycznia 2001 r.).

Dr Żbikowski, a także J. Gross powinni wiedzieć, że podczas narady przywódców III Rzeszy w dniu 16 lipca 1941 roku zapadły decyzje w sprawie polityki niemieckiej na terenach polskich okupowanych od 1939 roku przez ZSRR. Dekret o organizacji Ministerstwa d/s. Okupowanych Terenów Wschodnich został przez Hitlera podpisany już 17.07.1941 roku, a więc na 5 dni przed atakiem wojsk niemieckich. Dekret określał warunki przejmowania władzy na terenach zajętych przez wojsko, który do czasu ustanowienia władzy cywilnej oddawał władzę w ręce Wehrmachtu.

Tam, gdzie było to możliwe, głównie w mniejszych miejscowościach, dowódcy wojskowi wyznaczali burmistrzów i szefów policji. Warunek był jeden- musieli to być Niemcy lub volksdeutsche popierający Hitlera. I w taki sposób wyznaczony na stanowisko burmistrza został Marian Karolak, a szefem policji miejscowej został Bardoń. Zatem nie były to już władze polskie, ale władze wyznaczone przez Niemców, czyli niemieckie. Nie było „bezkrólewia”, co usiłuje uzmysłowić dr Żbikowski, ani nie było polskich władz, o czym w amoku bredzi Gross. Zatem potwierdza się powyżej przytoczone zeznanie K. Laudańskiego.

Jest ono zgodne z procedurami stosowanym przez Niemców na wszystkich zajętych terenach. Gross świadomie kłamie twierdząc, że doszło w Jedwabnem do… negocjacji Niemców z polskimi władzami miasteczka na temat eksterminacji Żydów. A już twierdzenie, że Niemcy chcieli uratować chociażby żydowskich rzemieślników – fachowców świadczy o całkowitym rozbracie z rozumem.

Wiemy, że ks. Kębliński zwrócił się do Niemców z prośbą w obronie społeczności żydowskiej i został bardzo brutalnie przez Niemców potraktowany. Zagrożono mu, że może także znaleźć się wśród Żydów i podzielić ich los. Zatem mamy tu dwa kłamstwa Grossa, jedno dotyczy „negocjacji” z polskimi władzami miasta, drugie, że nikt z Polaków nie usiłował ratować Żydów. Tych kłamstw Grossa jest ponad 100 i opisał je bardzo dokładnie prof. J.R. Nowak, zatem ja nie będę ich tu powielał. Nie ulega żadnej wątpliwości, że podczas zdarzeń, jakie miały miejsce w Jedwabnem, nie było polskich władz i cała odpowiedzialność spada na Niemców.

Oczywiście, Gross doskonale sobie z tego zdaje sprawę, ale też wie, że czytelnicy z USA, Europy Zachodniej nie mieli pojęcia jakie warunki panowały w Polsce podczas okupacji. Bo skąd mogli o tym wiedzieć np. tacy Duńczycy? Jeśli u nich ktoś ukrywał Żyda, to w najgorszym razie mógł zostać aresztowany, w Polsce za coś takiego groziła śmierć. Gross te różnice w traktowaniu społeczeństwa polskiego, w porównaniu do traktowania społeczeństw zachodniej Europy, z całą premedytacją wykorzystuje przeciwko Polakom.

Tym samym Gross jest nie tylko najemnikiem Shoah-biznesu ale stał się czołowym propagandystą niemieckiej polityki rewizjonistycznej. Niemcy z nieukrywanym zadowoleniem przyjęli beletrystykę Grossa, bo korzystając z jego „objawień” starają się usilnie poszukiwać współsprawców holocaustu … wśród Polaków. Pojęcie „objawienia” nie jest żadną złośliwością z mojej strony. O „objawieniach” mówił sam Gross w wywiadzie z dnia 12.03.2001 roku dla „New Yorkera”, gdy stwierdził, że zeznania Warenszteina były dla niego „objawieniem”.

W miarę pisania książek „objawienia” stały się jak widać jedynym źródłem jego wiedzy. Wkrótce w wyniku „objawień” Grossa może się okazać, że Niemcy napadli Polskę, aby… bronić Żydów przed krwiożerczymi Polakami. Może ktoś powiedzieć, że jest to irracjonalne, ale niezbadane są ścieżki „objawień” Grossa. Gross o wielu rzeczach „zapomina” w swoich książkach. W „Sąsiadach” zapomina o roli jedwabieńskich Żydów w budowaniu bolszewickiego ładu. A przecież miał dostęp do archiwum Hoovera. Roni łzy nad „pogrzebem pomnika Lenina”, ale ani jednym zdaniem nie skomentował nasuwającego się pytania-z czyjej inicjatywy powstał ten pomnik? Przecież stał on zaledwie 1,5 roku, ale jak widać bardzo szybko znalazło się poparcie społeczne dla jego postawienia. Więcej światła na atmosferę panującą podczas sowieckiej okupacji i rolę Żydów w Jedwabnem w budowę bolszewizmu, daje lektura archiwum Hoovera. Są tam zeznania ludzi pochodzących z Jedwabnego, którzy znaleźli się w armii Andersa.

Co prawda Gross stwierdza, że napotkał tylko trzy zeznania nic nie wnoszące do sprawy, ale polscy historycy (T. Strzembosz, B. Musiał) znaleźli więcej relacji i to dokładnie opisujących rolę społeczności żydowskiej w czasie sowieckiej okupacji. Kolejną sprawą, która nie doczekała się dokładnej relacji ze strony Grossa jest odpowiedź na pytanie – kto zajął domy miejscowej inteligencji i tych mieszkańców, których sowieci wywieźli w głąb ZSRR? Czy tych domów i mieszkań, kompletnie umeblowanych nie zajęli przypadkiem … Żydzi? Zatem czy słuszne jest oskarżanie Polaków o kradzież ich mieszkań i domów? To, że Żydzi kradli, świadczy nawet fakt, że wiarygodny, nie naoczny świadek Grossa, niejaki Eliasz Grądowskizostał, mimo niewątpliwych zasług dla bolszewików, aresztowany za kradzież patefonu i wywieziony do ZSRR. Nie było go w Jedwabnem, ale wszystko wiedział i… zdaniem Grossa był „wiarygodnym nie naocznym świadkiem”.

Całą akcję Grossa trafnie oddaje następujący cytat: „Kierunek ataku zarysowany więc został bardzo precyzyjnie – Polacy, nie byliście tacy heroiczni i tacy nieskazitelni, kolaborowaliście z Niemcami, mordowaliście Żydów, nie współczuliście im, cieszyliście, że znikają, więcej, byliście współuczestnikami Holocaustu. Dla Grossa i jemu podobnych Jedwabne ma zniszczyć mit Polski Walczącej, ma zdruzgotać nas moralnie. To ma być „kopernikański przewrót” w spojrzeniu na nasze najnowsze dzieje. Mamy dołączyć do grona narodów żyjących z poczuciem moralnego kaca – do Niemców, Francuzów, Szwajcarów, Austriaków. Operacja Jedwabne trwa. Jaki będzie finał, łatwo przewidzieć. Do całego szeregu plag, jakie przyniósł Polsce rok 1989, dopisać musimy jeszcze jedną – nasi wrogowie piszą nam najnowszą historię” (Jan Engelgard, „Myśl Polska” z dnia19 marca 2001 r.).

Nic dodać… bowiem Gross nie poprzestał wyłącznie na tych pozycjach. Do jakich wniosków dochodzi Gross, czyli Goldhagen dla półgłówków, na podstawie swojej antykatolickiej i antypolskiej fobii w następnym odcinku.

Ireneusz T. Lisiak
Myśl Polska, nr 11-12 (12-19.03.2017)

Obrońcy życia zaatakowani przez satanistów


Znalezione obrazy dla zapytania sataniści

 

logo Polonia Christiana

DZISIAJ JEST

PONIEDZIAŁEK 13 MARCA

 

Obrońcy życia zaatakowani przez satanistów. Powód? Publiczna modlitwa o nawrócenie

Data publikacji: 2017-03-13 14:00

Data aktualizacji: 2017-03-13 15:12:00

Obrońcy życia zaatakowani przez satanistów. Powód? Publiczna modlitwa o nawrócenie

Uczestnicy pokojowej akcji „40 dni dla życia” stali się kilkakrotnie obiektem nienawiści lewaków. W niemieckim Frankfurcie zaatakowali ich między innymi sataniści. Czciciele Złego uzbrojeni między innymi w granaty dymne zwyzywali modlących się na różańcu obrońców życia. Nie zważali na uczestniczące w modlitwie kobiety. Rozrzucili wulgarne ulotki i rozpoczęli odprawianie satanistycznych obrzędów.

  • Zaatakowano nas trzy razy – mówi portalowi PCh24.pl Tomislav Čunović. – Pierwszy atak nastąpił 8 marca. Wówczas to dziesięć broniących życia kobiet i dwóch mężczyzn zostało zaatakowanych przez 30 lewaków. Napastnicy dysponowali granatami dymnymi i bombami z farbą (paint bomb). Wykrzykiwali antychrześcijańskie hasła i rozrzucili satanistyczne ulotki. Zdołali uciec przed nadejściem policji. Nikt nie został ranny – dodaje.
  • Drugi atak nastąpił w piątek 10 marca – relacjonuje Čunović. – Trwała modlitwa, gdy nagle zjawiło się sześciu młodych ludzi w czerni. Wykrzykiwali w twarze naszych ludzi, starali się wyrwać im z rąk różańce i obrazy Matki Bożej z Guadelupe. Jednak nie udało im się to – dodaje nasz rozmówca.

Następnie napastnicy usiedli naprzeciw modlących się i zaczęli pić piwo oraz odprawiać czarną mszę. – Spalili Biblię, a jeden z nich powtarzał satanistyczne formuły przeciwko naszym ludziom – relacjonuje obrońca życia. – Wzięli ze sobą czarną świecę i małą zwierzęcą kość. Nasi ludzie cały czas modlili się na różańcu– mówi.

We Frankfurcie, w dni wolne, w akcji uczestniczy 27 – 30 osób. W tygodniu jest to od 5 do 15 osób. – Większość z nich pochodzi z chorwackiej parafii we Frankfurcie – mówi Tomislav Čunović. – Modlą się z nami także Niemcy, a także ludzie z organizacji „SOS Leben” z Frankfurtu i Francuzi z Droit de Naitre – dodaje.

Akcja „40 dni dla życia”, to obywatelska inicjatywa prowadzona w duchu chrześcijańskim. Jej uczestnicy chcą doprowadzić do zakończenia zabijania nienarodzonych prowadząc modlitwę, post i pokojowy aktywizm.

Chodzi o zmianę serc ludzi i powstrzymanie aborcji dzięki modlitwie – wyjaśnia Čunović. – To nie bezpośredni protest przeciwko aborcji, choć pośrednio tak jest rzeczywiście. To ruch modlitwy za życiem nienarodzonych i za matkami decydującymi się na aborcję, a także za ich rodzinami i medykami zaangażowanymi w aborcję. Prosimy Boga o otwarcie ich serc, nawrócenie i wstrzymanie się od tego, co czynią do tej pory. Na tym polega cała koncepcja – dodaje.

W ubiegłym roku w Niemczech uczestnicy kampanii modlili się w Monachium. W kolejnych latach planują dotrzeć do kolejnych wielkich miast.

Źródła: pch24.pl, 40daysforlife.com

mjend

1 / 10

StartStop

Read more: http://www.pch24.pl/obroncy-zycia-zaatakowani-przez-satanistow–powod–publiczna-modlitwa-o-nawrocenie,50142,i.html#ixzz4bEJ63sEZ

Polska domaga się wydania ukraińskiego zbrodniarza wojennego


 

Znalezione obrazy dla zapytania Michael Karkoc

 

źr. NBC News

Pion śledczy IPN chce wydania Polsce ukraińskiego zbrodniarza wojennego Michaela K.

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Poniedziałek, 13 marca 2017 o godz. 17:05:44

Publikujemy poniżej komunikat Instytutu Pamięci Narodowej.

 

13 marca 2017 r. prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Lublinie w ramach prowadzonego śledztwa skierował do Sądu Rejonowego Lublin–Zachód – III Wydziału Karnego wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec Michaela K.

Michael K. jest podejrzany o popełnienie zbrodni przeciwko ludzkości, stanowiącej jednocześnie zbrodnię wojenną. 23 lipca 1944 roku, będąc dowódcą kompanii pozostającego w służbie niemieckiej Ukraińskiego Legionu Samoobrony, wydał rozkaz podległym sobie żołnierzom dokonania zabójstw mieszkańców wsi Chłaniów, Kolonii Chłaniów i Kolonii Władysławin oraz spalenia zabudowań tych miejscowości.

Żołnierze Ukraińskiego Legionu Samoobrony dokonali pacyfikacji wymienionych miejscowości, dopuszczając się zabójstw 44 zamieszkałych w nich osób oraz spalenia zabudowań mieszkalnych i gospodarczych.

Z ustaleń w toku śledztwa wynika, że Michael K. jest obywatelem USA i przebywa na terenie tego kraju. Z tego powodu prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Lublinie zamierza wystąpić z wnioskiem do organów wymiaru sprawiedliwości USA o wydanie stronie polskiej przebywającego na terenie tego kraju podejrzanego.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Czy fotografie odkryją prawdę? Śledczy użyją nowej metody, by potwierdzić tożsamość ukraińskiego zbrodniarza

Przypominamy, że w listopadzie minionego roku, Kresy.pl nawiązały kontakt i współpracę z brytyjskim badaczem Holokaustu, emerytowanym farmakologiem dr Stephanem Ankierem. To on namierzył Karkocia i nagłośnił jego sprawę w mediach, m.in. poprzez agencję AP. Dzięki zebranym wspólnie z Kresami.pl materiałom przekazanym IPN i zastosowaniu przez śledczych na tej podstawie nowej metody identyfikacji w oparciu o analizę fotografii, mogli oni postawić kropkę nad i w kwestii identyfikacji domniemanego ukraińskiego zbrodniarza, który od kilkudziesięciu lat spokojnie żyje w USA.

Czytaj również:

„Associated Press”: Polski prokurator potwierdza tożsamość ukraińskiego zbrodniarza wojennego

Ponadto, już w lutym infromowaliśmy, że według nieoficjalnych infromacji, specjalistyczne badania fotografii z dużym prawdopodobieństwem potwierdziły tożsamość ukraińskiego zbrodniarza wojennego i oficera Waffen-SS Mychajło Karkocia (Michaela Karkocia).

Ukraiński zbrodniarz

Karkoć był współzałożycielem i dowódcą kompanii Ukraińskiego Legionu Samoobrony, kolaboranckiej formacji III Rzeszy złożonej z ukraińskich ochotników. Jego oddział przeprowadził 23 lipca 1944 r. pacyfikację wsi Chłaniów na Lubelszczyźnie w odwecie za zabicie przez polskich partyzantów niemieckiego oficera łącznikowego. W jej wyniku zginęło 44 mieszkańców Chłaniowa oraz sąsiedniego Władysławina, w tym również dzieci. Zgromadzona w IPN dokumentacja dotycząca tego zdarzenia wystarcza w zupełności do sformułowania aktu oskarżenia. Później jednostka Karkocia brała udział m.in. w pacyfikacji Czerniakowa w czasie Powstania Warszawskiego, a później weszła w skład znanej ukraińskiej formacji kolaboranckiej, dywizji Waffen-SS „Galizien”.

Według dostępnych informacji, Karkoć otrzymał amerykańską wizę i wyjechał do USA w 1949 r., okłamując Amerykanów, że przez całą wojnę nie służył w wojsku. Zamieszkał w ukraińskiej dzielnicy Minneapolis, gdzie pracował jako stolarz i aktywnie działał w lokalnych organizacjach zrzeszających Ukraińców. Otrzymał też amerykańskie obywatelstwo i nazywa się Michael Karkoc.

W 2015 roku Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN zwróciła się do amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości z wnioskiem o zabezpieczenie i przekazanie Polsce materiału porównawczego, umożliwiającego identyfikację Karkoca. Przysłane próbki pisma nie nadawały się jednak do analizy grafologicznej, dlatego postanowiono zastosować inną metodę identyfikacji – antroposkopijną analizę fotograficzną, która polega na porównaniu przez ekspertów zdjęć Mychajły z okresu wojny ze zdjęciami Michaela z okresu powojennego.

kresy.pl / ipn.gov.pl

Zachodzi potrzeba zmiany definicji śmierci


Telewizja Republika.pl

Szokujące badanie kanadyjskich naukowców. Czy nasz mózg żyje po śmierci?

 

kos15:30 13 marca 2017

flickr.com/Hernan Fednan/CC BY-SA 2.0

Kanadyjscy lekarze z oddziału intensywnej terapii w Ontario zaobserwowali nieznaną do tej pory aktywność mózgu, która ma miejsce po śmierci pacjenta – informuje Polish Express. Czy oznacza to, że na nowo będziemy musieli stworzyć definicję śmierci?

W jednym z przypadków lekarze stwierdzili zgon pacjenta na podstawie standardowych obserwacji, m.in. braku pulsu i reakcji źrenic. Ciało poddano testom, które wykazały, że mózg zmarłego wciąż pracuje i emituje fale, które są takie same, jak podczas snu. Po rozszerzeniu badań okazało się, że ta tajemnicza aktywność mózgu po śmierci dotyczy około 25 proc. przypadków. Lekarze wciąż nie potrafią wyjaśnić czym ona jest.

Wcześniej badacze sądzili, że aktywność mózgu zanika około minutę po śmierci, ale badania potwierdzające tę tezę były przeprowadzane na szczurach i nie mają odniesienia do rzeczywistości.

Czy może to oznaczać nowe trudności dla lekarzy i etyków? Czy medycyna powinna zmienić sposób określania śmierci a standardowe procedury okazują się niewystarczające? A może badania ciała w okresie agonii pozwolą nam odkryć tajemnicę śmierci?

 

Źródło: Polishexpress.co.uk

Ukraina: Krach hrywny coraz bliżej


Znalezione obrazy dla zapytania Poroszenko grożący zaciśniętą pięścią

Xportal.plInformacje, Idea, Polityka13.03.2017

 

Ukraina: Krach hrywny coraz bliżej

13 marca 2017 14:58

Wiceprezes Narodowego Banku Ukrainy Oleg Czurij zapowiedział, że bez wsparcia ze strony Międzynarodowego Funduszu Walutowego Kijów straci kontrolę nad kursem hrywny, a gwałtownie rosnące zadłużenie zagraniczne może doprowadzić do niewypłacalności – piszą ukraińskie „Viesti”.

Jego zdaniem jedynie MFW może pomóc Ukrainie uregulować zobowiązania wobec międzynarodowych wierzycieli. – Jeśli oprzemy się wyłącznie na wyliczeniach matematycznych, to bez dalszego kredytowania przez MFW nie wywiążemy się ze zobowiązań. Czyli przestaniemy dokonywać płatności. Wszyscy muszą to zrozumieć – podkreślił Czurij.

Zdaniem wiceprezesa Narodowego Banku Ukrainy ukraiński rząd nie zdoła samodzielnie utrzymywać kursu hrywny. Aby zapobiec „finansowej katastrofie”, Kijów będzie musiał poprosić o pomoc instytucje międzynarodowe. Jak dodał, w ciągu kilku najbliższych lat Ukraina musi zwrócić około 12,5 mld dolarów.

(Na podst. Sputnik)

Czy Merkel uwiedzie Trumpa?


Znalezione obrazy dla zapytania Merkel jedzie do Trumpa

Deutsche Welle

 

POLITYKA

Merkel w Białym Domu. Najtrudniejsza wizyta w jej karierze

Kanclerz Merkel udaje się z wizytą do Waszyngtonu. Może być to jej dotychczas najtrudniejsza wizyta w Białym Domu.

Angela Merkel und Donald Trump (picture-alliance/dpa/M. Kappeler/R. Sachs)

Możnaby właściwie pomyśleć, że Angela Merkel już przeżyła wszystko, co możliwe w stosunkach transatlantyckich. Niezbyt lubianego i poważanego w Niemczech prezydenta George’a W. Busha, którego mimo wszystko udało się zaprosić na grillowanego dzika nad morzem. Potem cieszącego się ogromną sympatią Baracka Obamę, który w Bawarii na szczycie G7 dał się zaprosić na kiełbaski i piwo.

Podczas kadencji tych prezydentów relacje transatlantyckie przeżywały turbulencje: w czasie wojny w Iraku czy przez aferę podsłuchową NSA. Lecz pomimo wszystkich tych wiraży kanclerz Merkel udało się utrzymać z Waszyngtonem bliskie relacje, tak że zarówno Bush jak i Obama prędzej czy później uznali ją za pierwszą osobę kontaktową w kwestiach europejskich.

FLASH-GALERIE Grillen in Deutschland (picture-alliance/dpa)

Na grillu w Stralsundzie, 13.07.2006

Trudne wyzwanie

Lecz spotkanie z Donaldem Trumpem może stać się jednym z najtrudniejszych wyzwań jej politycznej kariery. W kwestiach polityki amerykańskiej sytuacja jeszcze nigdy nie było tak skomplikowana jak obecnie – podkreśla Josef Janning, szef berlińskiego biura European Council of Foreign Relations (ECFR).

– Merkel musi pójść zupełnie nową drogą, by zbudować skutecznie działające relacje z amerykańskim prezydentem – podkreśla John Harper, amerykański ekspert ds. polityki zagranicznej z John Hopkins University SAIS Europe w Bolonii. Trump ma zupełnie inną osobowość niż Obama czy Bush. A poza tym, w przeciwieństwie do swoich poprzedników, przed objęciem stanowiska prezydenta nie miał żadnych politycznych doświadczeń.

Do tego dochodzi jeszcze jego szczególne zachowanie: pęd, by zazwyczaj na Twitterze szybko i agresywnie wypowiadać się na każdy temat, czy to polityczny, czy w innych sprawach. I jego ciągła, prywatna wojna z prasą. To wszystko sprawia, że jest on ewenementem, nie tylko w Białym Domu – i absolutnym przeciwieństwem Angeli Merkel, którą określa się jako spokojną i rozważną.

Deutschland Barack Obama & Angela Merkel bayerisches Frühstück (Foto: Steffen Kugler/Bundesregierung/dpa)

Autentyczne bawarskie śniadanie, 07.06.2015

Diametralnie różne światopoglądy

Zarówno zupełnie odmienne biografie jak i style rządzenia mogą stać się prawdziwym wyzwaniem dla ich wzajemnych relacji. Lecz jawią się one wręcz bez znaczenia w porównaniu z ich diametralnie różnymi światopoglądami. Niemiecka kanclerz w polityce światowej stawia na kooperację i wielostronne kontakty. Trump widzi siebie jako prezydenta wielkiego mocarstwa, ma lekceważący stosunek do międzynarodowych instytucji i multilateralnych struktur, a politykę uważa za grę, w której liczy się tylko jego wygrana. Nie widać więc naprawdę, co mogłoby ich łączyć. Dlatego nikt nie spodziewa się żadnych konkretnych wyników pierwszego, bezpośredniego spotkania.

Niskie oczekiwania

Głównym celem Angeli Merkel będzie przypuszczalnie próba skłonienia nowego prezydenta do poparcia procesu G20 i idei, by zajmować się problemami w ramach wspólnych struktur – przypuszcza analityk ECFR. Przygotowania do szczytu G20, który Niemcy organizują w lipcu w Hamburgu, są pretekstem do wizyty Angeli Merkel w Białym Domu.

Innym istotnym tematem będzie przyszłość Unii Europejskiej.  Trump już wyraźnie pokazał, jaki ma stosunek do Unii Europejskiej, kiedy krótko po swoim zwycięstwie, jako jednego z pierwszych zagranicznych gości przyjął architekta Brexitu Nigela Farage’a. Jako gorący orędownik wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE Trump kilkakrotnie dawał do zrozumienia, że nie ma zbyt wysokiego mniemania o europejskiej wspólnocie i woli utrzymywać dwustronne kontakty z każdym europejskim krajem z osobna, a nie z Brukselą.

Przypuszczalnie z tego względu Angela Merkel będzie starała się wyjaśnić Trumpowi, dlaczego Unia Europejska jej zdaniem jest ważna nie tylko dla Niemiec i Europy, ale także dla USA. To może być jednak dość trudne – twierdzi Janning – ponieważ, w odróżnieniu od swojego poprzednika, nowy amerykański prezydent już dał do zrozumienia, że USA nie są ani jakimś europejskim mocarstwem, ani nie są niekwestionowanym przywódcą NATO.

REDAKCJA POLECA

Niemiecki koncern chce budować mur w USA

Największy niemiecki koncern budowlany rozważa złożenie oferty na budowę muru na granicy USA i Meksyku. (28.02.2017)

Wojna Trumpa z mediami nie ma końca

Migranci uciekają przed Trumpem do Kanady. Nadzieja na azyl

Wiceprezydent USA: „Dzieli nas ocean, łączą wartości”

Więcej powściągliwości?

Z tego względu, w przekonaniu Harpera, sukcesem byłoby już nawet to, gdyby Trump zmienił nieco swój ton wobec UE. – Po tej wizycie spodziewam się chociaż tego, że Merkel uda się powstrzymać Trumpa od atakowania Unii czy wspierania polityków pokroju Marine Le Pen. Podobnie sprawa ma się z innym kontrowersyjnym tematem: Rosją. Merkel zapewne będzie starała się wyjaśnić prezydentowi USA, że jednoznaczne potwierdzenie wspólnych zasad i europejskiego powojennego ładu są podstawą wszelkich relacji z Moskwa.

Po tym pierwszym spotkaniu nie będzie można jeszcze z pewnością powiedzieć, czy Merkel i Trump znajdą jakąś płaszczyznę porozumienia. Być może trzeba będzie na to poczekać jeszcze pół roku, bo ten okres dla obydwojga będzie krytyczną fazą: Trump musi okrzepnąć w nowej roli i wykazać się jakimiś osiągnięciami. Merkel natomiast będzie musiała wygrać trudne wybory do Bundestagu.

Mimo tego brytyjski politolog uważa, że spotkanie będzie miało jeden natychmiastowy efekt. Kiedy Trump pozna Merkel osobiście, będzie mu trudniej jej uwłaczać.

Michael Knigge / Małgorzata Matzke

Strona ukraińska nie chce lub nie może ochronić pomników ludobójstwa i męczeństwa polskiego narodu


Znalezione obrazy dla zapytania antypolski Bandera

Szef IPN sugeruje, że ktoś niszczy polskie pomniki, by przypisać winę Ukraińcom

Dodano: dzisiaj 16:360 05

Wołodymyr Wjatrowycz

Wołodymyr Wjatrowycz / Źródło: Wikipedia / CC-BY-SA-3.0

Szef Instytutu Pamięci Narodowej Ukrainy Wołodymyr Wjatrowycz skomentował akty wandalizmu, które w ostatnich dniach dotknęły polskie miejsca pamięci na Ukrainie.

We wpisie na Facebooku Wjatrowycz przypomniał, że do podobnych incydentów dochodziło także na terenie Polski i ocenił, że może to nosić znamiona prowokacji. „Niszczenie w środku dnia mogił czy miejsc pamięci w Polsce, nagrywanie tego i chwalenie się tym w internecie, czego świadkami byliśmy w minionym roku – jest ohydne. Ale nie mniej ohydne jest robienie tego samego w środku nocy, chowanie się przed ludźmi, żeby potem przypisać to nam – że tak dzieje się na Ukrainie. W obu przypadkach potrzebne jest aktywne działanie wymiaru sprawiedliwości i służb w celu ukarania sprawców wandalizmu i zapobieżenia kolejnym takim aktom. Ale jeszcze bardziej potrzebne jest aktywne osądzenie takich przypadków przez władze w oby krajach” – wskazał Wjatrowycz. Jak podkreślił, doprowadzi to nie tylko do ukarania wandali, ale też uczyni ich działalność bezcelową.

„Strona trzecia”?

W ostatni weekend w obwodzie lwowskim na Ukrainie doszło do dwóch aktów wandalizmu. Najpierw ukraińskie media informowały o tym, że we Lwowie najprawdopodobniej 10 marca nieznani sprawcy oblali czerwoną farbą pomnik profesorów Politechniki Lwowskiej, zamordowanych przez niemieckich żołnierzy latem 1941 roku. Na pomniku napisano też „Śmierć Lachom”. Z kolei w wiosce Podkamień wandale zamalowali i oblali czarną farbą krzyże upamiętniające zmarłych Polaków, a czerwoną farbą oblano niektóre nagrobki. W Podkamieniu także pojawił się napis „Śmierć Lachom” – umieszczono go na krzyżu.

Obydwa incydenty zostały potępione zarówno przez lokalne władze, jak i centralne. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin napisał po polsku na Twitterze: „Potępiam kolejną dewastację pomników polskich w obwodzie lwowskim. Ten sam styl i charakter zbrodni. Wspólnie czynimy zdecydowany opór”. Natomiast w ukraińskiej wersji tweeta Klimkin wspomniał, że w tej sprawie „widać charakter pisma strony trzeciej”. Podobne sugestie pojawiły się w komunikatach administracji obwodu lwowskiego, tam również wspomniano o tym, że tego typu incydenty mogą być prowokacjami w wykonaniu „strony trzeciej”.

Polskie pomniki na Ukrainie oczyszczone. Policja wszczyna śledztwo, władze mówią o „prowokacjach strony trzeciej”Ukraińska policja poinformowała, że zdewastowane w weekend polskie pomniki zostały już oczyszczone. W przypadku obydwu incydentów wszczęto śledztwa.WPROST.pl

/ Źródło: Wprost.pl

Na ile polski rząd odbuduje swój autorytet na rzymskim szczycie?


Znalezione obrazy dla zapytania Putin obejmuje Tuska

 

BOCHENEK: MAMY JASNĄ KONCEPCJĘ NA SZCZYT W RZYMIE

POLSKA

19 minut temu

Polski rząd pracuje nad swoimi propozycjami na jubileuszowy unijny szczyt w Rzymie; mamy jasną koncepcję, chcemy zdemokratyzowania UE – powiedział w poniedziałek rzecznik rządu Rafał Bochenek.

Rzecznik rządu Rafał Bochenek /Leszek Szymański /PAP

Rzecznik rządu Rafał Bochenek /Leszek Szymański /PAP

25 marca w Rzymie, w ramach obchodów 60. rocznicy podpisania traktatów rzymskich, odbędzie się szczyt przywódców Unii Europejskiej. Mają oni przyjąć deklarację, w której ma zostać nakreślona wizja przyszłości UE po Brexicie.

 

Komisja Europejska zaproponowała pięć scenariuszy reform UE i ułożenia współpracy w „Białej księdze o przyszłości Europy”. Przewidują one zarówno rozluźnienie integracji, UE wielu prędkości, jak i federację.

Pytany, który ze scenariuszy dotyczących przyszłości UE zaproponowanych przez Komisję Europejską poprze Polska na szczycie w Rzymie, Bochenek powiedział, że polski rząd pracuje nad swoimi propozycjami.

„Mamy jasną koncepcję, o której mówimy od wielu tygodni, (…) prace trwają i będziemy na pewno bardzo dobrze przygotowani na ten szczyt” – powiedział rzecznik rządu.

Dodał, że wystarczy sięgnąć po Deklarację Warszawską przygotowaną na ostatnim szczycie Grupy Wyszehradzkiej, by poznać założenia polskiego stanowiska na szczyt w Rzymie.

„To będzie niewątpliwie, mamy nadzieję, istotny wkład w deklarację rzymską, która ma być wypracowana na jubileuszowym szczycie 25 marca” – powiedział Bochenek. 

Zaznaczył, że obecnie trwa dyskusja nad tym, jak w przyszłości powinna wyglądać UE. Podkreślił, że zarówno PiS, jak i rząd, zawsze stały na stanowisku, że miejsce Polski jest w UE. Ocenił, że argumenty i zarzuty opozycji m.in. dotyczące kwestii wyjścia Polski z UE są absurdalne i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

„My skłaniamy się do tego, aby przede wszystkim zdemokratyzować UE, tak aby wszelkie procesy decyzyjne, które są podejmowane w UE zapadały w sposób bardziej jawny, przejrzysty, transparentny. Aby państwa członkowskie UE miały większy wpływ na procesy legislacyjne w UE, żeby nie odbywało się to po prostu ponad ich głowami” – powiedział Bochenek.

Ocenił, że obecnie prace Komisji Europejskiej, to „bardzo często działalność, która jest poza jakąkolwiek kontrolą państw członkowskich UE”. „Komisja Europejska powinna (…) wrócić do swojej pierwotnej roli strażniczki traktatów i realizatorki polityki wypracowywanej na forach czy szczytach Rady Europejskiej” – powiedział rzecznik rządu. 

Stwierdził, że „siłą UE jest jej jedność – polityczna, instytucjonalna i absolutnie nie powinno to być w żaden sposób naruszone i zaburzone”.

„Oczywiście są pewne możliwości elastycznej współpracy pomiędzy poszczególnymi państwami, ale to już teraz dopuszcza traktat i w ramach tych traktatów i tych możliwości, które są w tym momencie przewidziane w traktach powinniśmy się poruszać. Ta współpraca oczywiście nie powinna w żaden sposób naruszać strefy Schengen, w żaden sposób nie powinna naruszać rynku wewnętrznego” – powiedział Bochenek.

PAP

Tusk ma problemy z poszanowaniem polskiego prawa


Znalezione obrazy dla zapytania Uniki Tuska

 

DONALD TUSK NIE STAWI SIĘ W ŚRODĘ W PROKURATURZE

Dzisiaj, 13 marca (12:06) Aktualizacja: Dzisiaj, 13 marca (13:11)

– Donald Tusk nie stawi się w środę 15 marca na przesłuchaniu w prokuraturze. – Powodem są jego obowiązki w Parlamencie Europejskim – oświadczył rzecznik szefa Rady Europejskiej. Donald Tusk miał zeznawać w śledztwie przeciwko byłym szefom SKW o podjęcie bez zgody władz współpracy z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa.

Donald Tusk /AFP

Donald Tusk /AFP

Rzecznik przewodniczącego RE sprecyzował, że Donald Tusk został wezwany jako świadek i chce zeznawać jako świadek, ale w środę nie jest to możliwe. – Z powodu zobowiązania do wystąpienia przed Parlamentem Europejskim po każdym posiedzeniu Rady Europejskiej, przewodniczący będzie w środę na sesji plenarnej Parlamentu w Strasburgu. Dlatego nie jest możliwe, aby w tym dniu zeznawał w Polsce – dodał.

REKLAMA

Na środę została zaplanowana debata podsumowująca ostatni unijny szczyt.

Obserwuj

Dorota Bawolek @DorotaBawolek

Od rzecznika @eucopresident usłyszałam:”Tusk nie stawi sie w srode w Prokuraturze w PL z powodu ważnych obowiązków/debaty w Europarlamencie”

12:02 – 13 mar 2017

  • 3434 podane dalej

  • 5151 polubień

  • Rzecznik prokuratury okręgowej w Warszawie Michał Dziekański poinformował, że Donald Tusk jest wezwany na środę 15 marca. Innych szczegółów śledztwa nie chciał podać, powołując się na jego niejawny charakter.

    W grudniu 2016 roku  ujawniono, że w śledztwie postawiono zarzuty b. szefom SKW Januszowi Noskowi i Piotrowi Pytlowi. Zarzuty – polegają na „przekroczeniu uprawnień funkcjonariusza publicznego wskutek podjęcia współpracy ze służbą obcego państwa bez zgody prezesa Rady Ministrów, wymaganej przez ustawę o SKW i SWW”.

    „Zawarta w kwietniu 2010 r., tuż po katastrofie smoleńskiej, umowa o współpracy między SKW i FSB dotyczyła współdziałania stron przeciwko zagrożeniom odnoszącym się do którejkolwiek ze stron. A takim zagrożeniem dla FSB były m.in. działania podejmowane przez Amerykanów oraz NATO. Na celowniku SKW znalazł się prok. Marek Pasionek, który był jednym z prokuratorów nadzorujących śledztwo Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie katastrofy smoleńskiej” – pisała w grudniu „Gazeta Polska Codziennie”.

    Według portalu niezalezna.pl pod lupą śledczych znalazły się m.in. wizyty Rosjan w siedzibie SKW oraz delegacje gen. Janusza Noska oraz Piotra Pytla do Rosji. „Według świadków przebywający w Polsce funkcjonariusze FSB mieli możliwość swobodnego poruszania się po siedzibie SKW, a na służbowym parkingu stał ich samochód, którego nie sprawdzono m.in. pod kątem urządzeń szpiegowskich. Takich przywilejów nie mieli oficerowie SKW, którzy podczas wizyty w Rosji byli pod stałą obserwacją i kontrolą FSB” – napisał portal odwołując się do informacji „GPC”.

    Kaczyński: Dziś dowiedziałem się o wezwaniu Tuska

    Do wezwania Donalda Tuska do prokuratury odniósł się prezes PiS. Dopytywany przez dziennikarzy, czy wezwanie to nie ma charakteru nękania szefa Rady Europejskiej i czy nie ma podłoża osobistego, zaznaczył, że o sprawie dowiedział się dopiero dzisiaj. 

    • Ja mogę na każdą świętość przysiąc, że się dzisiaj o tym dowiedziałem. To nie ma nic wspólnego z moją osobą, bo to chyba o to chodziło, że to jest jakieś osobiste nękanie – odpowiedział prezes PiS. 
    • Natomiast jest tak, że w wielu obecnie toczących się postępowaniach nazwisko Donalda Tuska się przewija, to jest fakt związany z normalnym działaniem wymiaru sprawiedliwości. Za czasów Platformy Obywatelskiej wymiar sprawiedliwości działał, można powiedzieć, w sposób dosyć szczególny; dzisiaj powoli, bo to jest jeszcze daleka droga, wraca do normalności – dodał Kaczyński.

     

    Donald Tusk ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej! © 2017 Associated Press

    INTERIA.PL/PAP

    Gen. Janusz Nosek: Tusk wyraził zgodę na współpracę z Rosjanami


    Znalezione obrazy dla zapytania Putin obejmuje Tuska

    Przykład niekwestionowanej wrogości

    WP.PLStrona główna serwisu

     

    Anna Kozińska

    oprac.Anna Kozińska

    akt. 13.03.2017, 16:51

     

    Gen. Janusz Nosek: Tusk wyraził zgodę na współpracę z Rosjanami

    Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego generał Janusz Nosek powiedział, że Donald Tusk, były premier, obecnie przewodniczący Rady Europejskiej, wiedział o współpracy SKW i rosyjskiego FSB. Co więcej, wyraził na to zgodę.

    Gen. Janusz NosekGen. Janusz Nosek (

    PAP / Jacek Turczyk

    )

    Przypomnijmy, że Donald Tusk miał zostać wezwany na przesłuchanie w charakterze świadka. Przewodniczący RE nie stawi się jednak w środę w warszawskiej prokuraturze, ponieważ będzie na sesji plenarnej Parlamentu w Strasburgu.
    W sprawie zabrał głos gen. Nosek. W rozmowie z RMF FM powiedział, że zeznania Tuska niczego nie wniosą do sprawy. – W mojej ocenie cała sprawa ma charakter wybitnie polityczny. Jest ukierunkowana wyłącznie na dyskredytację kierownictwa służb za czasów rządów PO. A pośrednio w ten sposób również samego ówczesnego premiera – podkreślił.
    Stwierdził też, że do zawarcia umowy między SKW a FSB nie była konieczna zgoda premiera. Wymagana była natomiast do podjęcia współpracy i została wydana „w odpowiednim momencie”. Jak zauważa gen. Nosek, poprzedzała podpisanie umowy.

    Były szef SKW zaznaczył również, że umowa nie zagrażała bezpieczeństwu Polski, ale mu służyła. Zapytany o to, czego dotyczyła umowa, odpowiedział: – Chciałbym powiedzieć i zwrócić uwagę opinii publicznej na fakt, że w owym czasie polskie siły zbrojny działały poza granicami Polski w Afganistanie, że rozważana była możliwość transportu przynajmniej części materiału, sprzętu wojskowego z terenu Afganistanu, tzw. szerokim torem przez terytorium Federacji Rosyjskiej.
    – Ja nie mogę mówić, czego dotyczyła umowa. Ja zwracam uwagę, jakie były realne okoliczności międzynarodowe w owym okresie, które zmuszały Polskę – a służby w szczególności – do tego, aby w możliwie szerokim zakresie stworzyć warunki do bezpiecznego wykonywania zadań przez siły zbrojne poza granicami kraju – dodał.

    RMF FM

    Polska nie ma zamiaru czapkować na kolanach hegemonistecznej Unii twardego jądra


    Znalezione obrazy dla zapytania Hegemonistyczna Unia

    WP.PLStrona główna serwisu

     

    Katarzyna Bogdańska

    Katarzyna Bogdańska

    akt. 13.03.2017, 13:11

    Konferencja Jarosława Kaczyńskiego

    – Wszelkiego rodzaju sugestie, że chcemy wyprowadzać Polskę z Unii są kłamstwem. Ktoś, kto tak mówi, kłamie, manipuluje – powiedział Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej. – Dziś staje realny problem Europy dwóch prędkości. Słuchałem Buzka, który mówił, że sprawa jest właściwie rozstrzygnięta. To jest dopiero niebezpieczne – podkreślił.

    Obserwuj

    PrawoiSprawiedliwość @pisorgpl

    Prezes #PiS J. #Kaczyński w #Warszawa: Sugestie, że chcemy wyprowadzić Polskę z #UE to oszustwa i manipulacje.

    12:08 – 13 mar 2017

  • 4747 podanych dalej

  • 9292 polubienia

  • Opozycja będzie potrafiła wykorzystać ewidentną europejską porażkę PiS?

    – Spór o Donalda Tuska miał oczywiście aspekt personalny, ale był także w tle spór o Europę dwóch prędkości. Polska stawia temu opór. Dziękuję pani premier Szydło, że się sprzeciwiła – dodał Kaczyński. Podkreślił, że ta koncepcja oznacza właściwie koniec Unii i musimy walczyć, by nie została zrealizowana.

    Obserwuj

    PrawoiSprawiedliwość @pisorgpl

    Prezes #PiS J. #Kaczyński w #Warszawa: #UE musi być jednością, to dzięki niej jest w stanie wyjść z kryzysu i odnieść sukces.

    12:26 – 13 mar 2017

  • 99 podanych dalej

  • 4040 polubień

  • – Jeżeli oświadczenie Marine Le Pen rzeczywiście padło, to jest ona w błędzie – powiedział Kaczyński. Zapewnił, że nie ma scenariusza, zmierzającego do POLEXIT. – Jesteśmy przekonani, że Unia Europejska powinna być zreformowana, nie popieramy jej likwidacji – dodał prezes PiS. – Linia rządu jest jednoznaczna: Unia ma być zachowana w całości i bez dwóch prędkości – podkreślił. – Może dożyję takiego momentu, w którym Unia będzie supermocarstwem – dodał.
    Do informacji, którą podała „Rzeczpospolita”, że Marine Le Pen jest gotowa podjąć współpracę z Kaczyńskim w demontażu Unii, odniósł się Ludovic de Danne, członek biura politycznego Frontu Narodowego oraz członek rady strategicznej przy kampanii Le Pen. Na swoim profilu na Twitterze napisał: – To nieporozumienie. Nie jesteśmy zainteresowani sojuszem z PiS.

    19godz.

    Cezary Szymanek @cszymanek

    „Jesli wygram, podejme wspolprace z Kaczynskim w demontazu Unii” – mowi Marine Le Pen specjalnie dla @rzeczpospolita. Wiecej w poniedzialek.

    Obserwuj

    Ludovic de Danne @LdeDanne

    @cszymanek @rzeczpospolita @beatamk Misunderstanding as we are not interested in an alliance with PIS @ENF_Poland@MarusikMichal @marekjurek

    09:35 – 13 mar 2017

  • 99 podanych dalej

  • 1010 polubień

  • REKLAMA

    Prezes PiS powiedział także, że temat o rzekomym wyjściu Polski z UE to temat stworzony przez opozycję, która dzięki temu nas atakuje. – Uzyskaliśmy lepszą pozycję w UE, kto potrafi się postawić, na pewno nie traci – zapewnił Kaczyński.

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    PrawoiSprawiedliwość @pisorgpl

    Trwa briefing prasowy Prezesa #PiS J. #Kaczyński w #Warszawa.

    12:07 – 13 mar 2017

  • 66 podanych dalej

  • 3030 polubień

  • Kaczyński: nie mamy zamiaru być na kolanach
    – Nie mamy zamiaru Polski z Unii Europejskiej wyprowadzać, ale nie mamy też zamiaru w Unii Europejskiej być na kolanach – zapewnił Kaczyński.
    Zapytany, czy ws. reelekcji Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej niektóre kraje uległy naciskom, prezes PiS stwierdził: „Sądzę, że były kraje, które chciały głosować inaczej, chciały głosować z Polską i następnie uległy bardzo mocnemu naciskowi”.

     

    • Nie jest rzeczą dobrą, żeby o sprawach ważnych bardzo dla Unii Europejskiej decydował w gruncie rzeczy jeden kraj, jedna osoba. To jest sytuacja niemająca nic wspólnego z tymi ideami, które leżały u podstaw powołania Unii Europejskiej – mówił Kaczyński. – Mamy nadzieję, że ta sytuacja się zmieni, bo ona prowadzi do kryzysu, a z czasem może prowadzić do kryzysu (…) takiego ostatecznego – zaznaczył prezes PiS.
      Kaczyński o wyborze Tuska
      – Wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej nastąpił i z punktu widzenia prawa europejskiego jest wyborem ważnym – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński.
      Lider PiS odniósł się w ten sposób na poniedziałkowej konferencji prasowej do pytania dziennikarzy, czy – w kontekście wezwania Donalda Tuska przez prokuraturę na przesłuchanie w charakterze świadka w śledztwie przeciwko b. szefom SKW o podjęcie bez zgody władz współpracy z rosyjskim FSB, które w ocenie opozycji nieprzypadkowo ma miejsce kilka dni po przedłużeniu jego kadencji jako szefa RE – pogodził się z reelekcją Tuska.
      – Wybór nastąpił, z punktu widzenia prawa europejskiego jest wyborem ważnym – zaznaczył Kaczyński.
    • Natomiast łączenie tego wyboru z działaniami polskiego wymiaru sprawiedliwości nie ma żadnych podstaw. To są sugestie, które wynikają z pewnych negatywnych emocji, a niczego innego – dodał lider PiS.

     WP Wiadomości

    Panie Kowal jutro Tusk melduje sie w prokuraturze, może go pan kwiatami powitać


    Znalezione obrazy dla zapytania satyra na Kowala

    Towarzysze wspólnej walki na Majdanie

    WP.PLStrona główna serwisu

     

    Arkadiusz Jastrzębski

    oprac.Arkadiusz Jastrzębski

    akt. 13.03.2017, 08:34

    Paweł Kowal: to było bardzo dobrze wyreżyserowane

    Być może prezes uważa, że politycznie dla niego lepiej, żeby osłabić Tuska. Gdyby udało się przełożyć bitwę o miesiąc, to faktycznie dyplomacja mogłaby realnie zadziałać – powiedział Paweł Kowal z Instytutu Studiów Politycznych PAN, komentując działania polskiego rządu ws. reelekcji Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Były szef resortu dyplomacji dodał, że politycy Prawa i Sprawiedliwości niepotrzebnie zdecydowali się na forsowanie swojego kandydata.

    WP

    Kowal, który był gościem Radia Zet, ocenił też, że powitanie premier z kwiatami po powrocie do Polski miało służyć konsolidacji elektoratu PiS. – To było bardzo dobrze wyreżyserowane – powiedział, dodając, że politycy muszą w ten sposób działać.
    – Państwa w Europie środkowej mają częściej większą dumę od nas. Nie lubią słuchać, że są biedni i dali się wmanewrować – ocenił były europoseł wynik głosowania ws. Tuska. Ostrzegł także, że „realne kłopoty może przynieść opowiadanie o tym, iż wszyscy są pod niemieckim naciskiem”.
    – Pojawił się nowy kandydat Polak. Widziane to jest tak, że Polacy są tacy cwani, że myślą, że to stanowisko jest na zawsze dla nich – wskazywał Kowal.

    W jego opinii polski rząd, chcąc przeforsować swojego kandydata, powinien zacząć od zmiany regulaminu głosowania. – Zapis traktatu jest prosty: przedłużenie pracy urzędującego szefa Rady Europejskiej. Daje się jedno pytanie: czy przedłużamy – przypomniał. – Każdy, kto ma doświadczenie w radzie dzielnic, albo radzie rodziców wiedział, co się wydarzy – mówił były szef polskiej dyplomacji.
    – Moim zdaniem do kierownictwa PiS docierały sygnały, że jest możliwe przełożenie głosowania i inny rozkład głosów – stwierdził gość Rada Zet. Pytany o przyszłość Unii Europejskiej, odpowiedział, że Polska powinna grać na wzmocnienie Wspólnoty – Trzeba założyć, że Le Pen nie wygra wyborów prezydenckich i będziemy się obracali w tej samej UE – mówił.
    – Nie wykluczam, że gdzieś w głowie podejmujących decyzje jest wariant, że UE w takim kształcie, jak teraz nie będzie – zaznaczył.

     

    Kowal podkreślił, że – jego zdaniem – wybór Tuska jest najlepszym rozwiązaniem. – Nie należało tego wszystkiego robić – stwierdził. Powiedział też, że „paradoksalnie ostra polityka, dzięki Polsce, została wprowadzona na szczyty i ludzie zobaczyli, że UE nie jest rozmemłana”.

    Radio Zet

    Rosja jest winna ukraińskiemu przewrotowi państwowemu


    Znalezione obrazy dla zapytania Przewrót na Majdanie

    Ukraini ce Jewropa

     

    PolskieRadio.pl WiadomościInformacje

    Unia Europejska przedłużyła sankcje dyplomatyczne wobec Rosji

    ostatnia aktualizacja:13.03.2017 15:17

    Unia Europejska zdecydowała o przedłużeniu do połowy września 2017 roku sankcji dyplomatycznych w związku z rosyjską agresją na Ukrainie i aneksją Krymu.

    Zdjęcie ilustracyjne

    Zdjęcie ilustracyjneFoto: FabrikaSimf/shutterstock.com

    150 osób przez kolejne pół roku będzie miało zakaz wjazdu do UE i zablokowane konta w europejskich bankach.

    Sankcje obejmują separatystów z Krymu, rosyjskich polityków i wojskowych. Restrykcjami jest objętych także 37 firm, których europejskie aktywa również pozostają zamrożone.

    Mimo apeli wielu krajów o złagodzenie sankcji wobec Rosji, bądź ich zniesienie, przeważyły argumenty, że najpierw muszą być wypełnione porozumienia z Mińska.

    12 lutego 2015 roku w Mińsku zostało zawarte porozumienie, którego celem było zakończenie konfliktu na wschodzie Ukrainy.

    Przewiduje ono rozejm, wycofanie ciężkiego sprzętu wojskowego, odzyskanie przez Ukrainę kontroli nad własną granicą z Rosją, pomoc humanitarną dla ludności, a także przeprowadzenie zgodnie z prawem ukraińskim wyborów na terenach będących obecnie pod kontrolą separatystów.
    Porozumienie miało być całkowicie zrealizowane do końca ubiegłego roku. Finalne cele umowy są nadal dalekie od realizacji.

    Sankcje gospodarcze też przedłużone

    ukraina flaga 1200.jpg

    Kryzys na Ukrainie

    W związku z rosyjską agresją na Ukrainie Unia Europejska nałożyła także sankcje gospodarcze, które zostały w grudniu ubiegłego roku przedłużone do końca lipca 2017 roku.

    Obejmują one m.in. ograniczenia w dostępie do kapitału dla rosyjskich banków państwowych, firm naftowych (Rosnieft, Transnieft i Gazprom Nieft) i firm zbrojeniowych (OPK Oboronprom, United Aircraft Corporation i Urałwagonzawod).

    Wprowadzono też ograniczenia w sprzedaży Rosji zaawansowanych technologii dla przemysłu naftowego, sprzętu podwójnego zastosowania oraz embargo na broń.
    ***

    Do tej pory sankcje wobec Rosji zastosowały, poza UE i USA, Japonia, Australia i Kanada. Na podobne działania nie zdecydowały się np. Chiny i Brazylia.

    kk

    Zobacz więcej na temat: ukraina rosja unia europejska ue europa świat

    NIEMCY CHCĄ ZWROTU GDAŃSKA!


     

    Znalezione obrazy dla zapytania NIEMCY CHCĄ ZWROTU GDAŃSKA!

    Warszawska Gazeta.pl

     

    TYLKO U NAS! NIEMCY CHCĄ ZWROTU GDAŃSKA! SPRAWA JEST POWAŻNA

    • 11 Mar 2017
    • Napisane przez  Borys Mikołajewski

     

    fot: YT

    fot: YT

    Od ponad 10 lat działa rząd Wolnego Miasta Gdańsk (WMG) na uchodźctwie. Nie uznaje on obecnych granic Polski i lobbuje społeczność międzynarodową za odtworzeniem Wolnego Miasta w kształcie sprzed 1939 r. Działająca „Rada Gdańska” (Rat der Danzig), która uznaje się za prawowitego następcę prawnego senatu rządzącego WMG przed wojną, złożona jest z 36 „senatorów”.

    Sprawa jest o tyle poważna, że pomorscy przeciwnicy obecnego rządu coraz bardziej otwarcie spiskują z „senatem” WMG. W tej sprawie Tomasz Jaskóła z klubu Kukiz ’15 złożył interpelacje, ale sensownej odpowiedzi od Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie dostał. Polskie władze bagatelizują problem, co kiedyś może się zemścić.

    Gdańsk formalnie nie jest Polski?

    Wystarczy przeczytać dwa akapity, godne hitlerowskiej propagandy, pochodzące z oficjalnej strony Rządu Wolnego Miasta Gdańska (wspomniany Rat der Danzig):
    Dziś Polacy są narodem próżnym i aroganckim, szczególnie tyczy się to wyższych warstw społeczeństwa. Nie są szczególnie obdarowani, nie są produktywni ani kreatywni, w żaden sposób nie wzbogacili świata. Ponieważ przez całe wieki nie było im dane się rozwijać, nastąpiło u nich rozwinięcie cech negatywnych. Przez to żądają coraz więcej, nie dając nic w zamian, chciwie patrzą na cudzą własność, myślą tylko o sobie i są przekonani, że są pępkiem świata. Nie żyją w realnym świecie, lecz pławią się w marzeniach i poczuciu wyższości.

    Polacy dostrzegają swoją niższość, lecz nie są w stanie rozpoznać przyczyny tego stanu. Myślą, że są uprawnieni, by stawiać żądania, ale te żądanie kierują przeciw Niemcom, nie zaś swoim prawdziwym zniewolicielom, którzy z wielką umiejętnością sterują ich żądaniami i ich nienawiścią.

    Wolne Miasto Gdańsk powstało na mocy kończącego pierwszą wojnę światową traktatu wersalskiego. Przestało istnieć w 1939 r., kiedy to III Rzesza dokonała aneksji jego terytorium. Hitlerowskie wojska i administracja opuściły miasto na początku 1945 r., uciekając w popłochu przed nacierającą Armią Czerwoną. Ustanowiono polską administrację. Najpierw tymczasową, później już stałą w ramach województwa gdańskiego. Sytuacja tego terenu jest bardzo specyficzna i różni się od pozostałych powojennych zmian polskiej granicy.

    Jeszcze w 1945 r., na mocy traktatu poczdamskiego Polska otrzymała „pod tymczasową administrację” tzw. Ziemie Odzyskane, czyli Śląsk, Ziemię Lubuską oraz Pomorze Zachodnie ze Szczecinem. Ten traktat wygasł po 50 latach od podpisania, czyli w 1995 r. Ale to ma mniejsze znaczenie, gdyż umowa nie dotyczyła (jeżeli by czytać ją literalnie) do terytorium dawnego Wolnego Miasta. A to dlatego, że odnosiła się do terenów, które Rzesza Niemiecka kontrolowała przed 31 sierpnia 1939 r. Formalne przyłączenie Gdańska do Niemiec miało zaś miejsce 1 września.

    Jak stwierdza w oficjalnym stanowisku nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych: Uchwały Konferencji Poczdamskiej zakładały, że ostateczne ustalenie zachodniej i północnej granicy Polski nastąpi w ramach konferencji pokojowej, której zorganizowanie w przyszłości przewidywały wielkie mocarstwa. Z uwagi jednak na rozwój sytuacji międzynarodowej po II wojnie światowej, a zwłaszcza ze względu na okres „zimnej wojny”, który rozpoczął się niedługo po zakończeniu Konferencji Poczdamskiej, konferencja pokojowa nie odbyła się.

    Jest problem

    Na jakiej więc podstawie przyłączono do Polski Gdańsk z okolicami? Wcielenie tego terytorium do Polski miało miejsce w drodze przyłączenia opuszczonych ziem, a nie w drodze aneksji (nie mogła ona mieć miejsca w przypadku tworu niebędącego państwem) – brzmi oficjalne stanowisko naszego MSZ.

    Sprawą możliwego odrodzenia się niemieckiego państewka zainteresował się poseł Tomasz Jaskóła z klubu Kukiz ’15. Rodzi się problem terytorium Wolnego Miasta Gdańska, którego nie obejmowały w/w traktaty i umowy międzynarodowe. Sytuacja jest niestety bardzo niebezpieczna dla integralności Rzeczypospolitej Polskiej – czytamy w interpelacji Jaskóły. Sprawa jest poważna, bo do dziś w Niemczech są organizacje, które nie uznają naszych praw do stolicy Pomorza. W 1947 r. ukonstytuowała się samozwańcza „Rada Gdańska”. Sama siebie określa jako prawnego następcę przedwojennego Senatu Wolnego Miasta. Dla niej Polska jest „okupantem”, tak samo jak po 1 września 1939 była nim III Rzesza. Rada jest złożona z 36 senatorów, wybieranych przez obywateli byłego Wolnego Miasta i ich potomków. Prowadzi aktywną antypolską propagandę i nawet zwracała się do ONZ, by uznano ją jako legalnie działającą władzę.

    MSZ: Nie ma problemu!

    Mimo że odpowiednie traktaty wygasły już ponad 20 lat temu, to kolejne polskie rządy nie zrobiły zupełnie nic, by ten problem jakoś uregulować. W listopadzie 1990 r. Polska zawarła porozumienie o granicy na Odrze i Nysie z nowo zjednoczonymi Niemcami. Ale nie było tam ani słowa o terenach byłego Wolnego Miasta. Nasze MSZ nigdy w tej sprawie nie nawiązało nawet wstępnych, sondażowych rozmów.

    Poseł Jaskóła zadał ministrowi spraw zagranicznych m.in. następujące pytanie: Mając na uwadze, że RFN jest naszym sojusznikiem w NATO i Unii Europejskiej, a podstawą traktatu waszyngtońskiego jest wzajemne poszanowanie integralności terytorialnej członków państw sygnatariuszy, Rada Ministrów zamierza wystąpić do rządu Republiki Niemiec ws. działania na terytorium naszego sojusznika grup dążących do rozbicia integralności Rzeczypospolitej Polskiej?”

    MSZ bagatelizuje problem. Nie można mówić o zagrożeniu suwerenności terytorialnej RP w odniesieniu do kwestii b. Wolnego Miasta Gdańska. Potwierdzeniem prawa Polski do obszaru b. Wolnego Miasta Gdańska jest także wykonywanie w sposób efektywny i nieprzerwany zwierzchnictwa terytorialnego przez Polskę od 1945 roku z zamiarem, wskazanym wyraźnie w Konstytucji PRL z 1952 r., aby ziemie zachodnie (w tym rozumieniu również Gdańsk) na wieczne czasy powróciły do Polski – czytamy w odpowiedzi na interpelację posła Jaskóły. Nasz resort spraw zagranicznych traktuje Radę Gdańszczan jako zjawisko marginalne, pozbawione jakiegokolwiek znaczenia, o minimalnym zasięgu oddziaływania.

    I nie jest to tylko stanowisko obecnej władzy. Od lat nie zwracamy uwagi na działalność czy to samozwańczego senatu czy też innych niemieckich organizacji, bezpośrednio kontynuujących linię polityczną Hitlera. Znaczenie tych organizacji ma charakter marginalny. Mają one w społeczeństwie niemieckim opinię rewanżystowskich, a ich przedstawiciele reprezentują poglądy zbliżone do skrajnie prawicowej NPD. MSZ RP nie jest jednak władny, aby ocenić, czy działalność tych organizacji jest zgodna z konstytucją RFN. Faktyczne istnienie organów uważających się za reprezentację Wolnego Miasta Gdańska jest z pewnością sprzeczne z literą i duchem traktatów z 1990 i 1991 r., ale ze względu na bardzo ograniczony zakres działalności nie stanowi zagrożenia dla stosunków polsko-niemieckich – pisał w odpowiedzi na interpelację posła Jana Dobrosza z 2001 r. ówczesny minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski. Żeby było jeszcze ciekawiej, teraz nasz rząd twierdzi, że kompletnie nie zna sprawy i nigdy o problemie wcześniej nie słyszały. Rada Gdańszczan (niem. Rat der Danziger) jest tworem nieznanym MSZ ani niemieckim urzędom, które nie spotkały się np. z prośbą o wsparcie (finansowe lub polityczne) czy z ofertą jakiejkolwiek współpracy –odpowiada MSZ. To zdanie brzmi nieco dziwnie nie tylko dlatego, że już ponad 15 lat temu resortowi zwracano uwagę na działalność pogrobowców Wolnego Miasta, ale też w kontekście ostatniego, uspokajającego zdania z odpowiedzi wiceministra Jan Dziedziczaka na poselską interpelację: Ministerstwo Spraw Zagranicznych we współpracy z polskimi placówkami dyplomatycznymi stale monitoruje w RFN przestrzeń publiczną, w kontekście ewentualnej działalności grup i jednostek, która mogłaby zostać odczytana jako zagrażająca integralności i interesom państwa polskiego.

    Czyli MSZ nie wie, co to jest Rada Gdańszczan, ale jednocześnie wie o niej przynajmniej od 16 lat. Dodatkowo nie zna tej organizacji, ale wie, że nie stanowi ona żadnego zagrożenia. To straszliwa naiwność, bo czy zagrożeniem nie jest każdy, kto podważa kształt naszych granic?

    Antypolskie poczynania ukraińskich sojuszników


    Znalezione obrazy dla zapytania Ukraiński antypolonizm

     

     

    Fot. Warta-1/Facebook

    Ukraina: Sprofanowano polskie pomniki we Lwowie i Podkamieniu

    Dodane przez Zalewski

    Opublikowano: Niedziela, 12 marca 2017 o godz. 10:10:06

    Na Ukrainie nieznani sprawcy sprofanowali polskie pomniki, ku czci zamordowanych profesorów we Lwowie oraz pomordowanych przez UPA w Podkamieniu. Na obu upamiętnieniach umieszczono napisy „śmierć Lachom” (Polakom) oraz oblano je czerwoną farbą.

     

    Jak podaje portal Zaxid.net, w piątek 10 marca br. na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie pomnik zamordowanych profesorów lwowskich oblano czerwoną farbą i napisano „śmierć Lachom”.

    „Policja dowiedziała się o tym z mediów społecznościowych, a konkretnie z grupy „Warta-1”. Teraz na miejscu pracuje grupa śledczo-dochodzeniowa. Ale, na ile mi wiadomo, wszystkie napisy już starto” – portal cytuje urzędniczkę lwowskiej policji Switłanę Dobrowolską.

    Informację o usunięciu napisów podano też na grupie „Warta-1”.

    Dzisiaj na tej samie grupie „Warta-1” na portalu Facebook pojawiła się informacja o sprofanowaniu kolejnego polskiego pomnika na Ukrainie, tym razem w Podkamieniu, na upamiętnieniu ofiar mordu dokonanego przez UPA na Polakach w Podkamieniu (obwód lwowski). On także został oblany czerwoną farbą, napisano też „śmierć Lachom” oraz umieszczono swastykę.

    To kolejna już profanacja pomnika ku czci pomordowanych profesorów lwowskich, do podobnej doszło w maju 2009 roku, wówczas również pojawił się napis „śmierć Lachom”.

    Zobacz: Profanacja pomnika profesorów – artykuł z 13 maja 2009 roku

    Co warte podkreślenia, profanacji upamiętnienia w Podkamieniu dokonano w rocznicę bestialskiej napaści na klasztor dominikański w Podkamieniu przez kureń UPA i oddział 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS Dywizji SS-Galizien, która miała miejsce 12 marca 1944 roku. Zamordowano wówczas od 400 do 600 Polaków. Ustalono nazwiska 122 ofiar.

    Zobacz: Polska apokalipsa w Podkamieniu

    Zaxid.net / Warta-1 / Kresy.pl

    Zachodnie bajania w kontekście unijnej demokracji i zasady pełnej zgodności


    Znalezione obrazy dla zapytania Unijny dyktat

    WP.PLStrona główna serwisu

     

    Katarzyna Bogdańska

    Katarzyna Bogdańska

    akt. 13.03.2017, 07:35

    Ryszard Legutko: przepraszano nas za brak poparcia

    • W polityce wewnętrznej Donald Tusk był rekinem ludojadem, a tam jest milusińskim, który przyklepuje interesy największych graczy – mówi eurodeputowany PiS Ryszard Legutko. Ujawnia też, że przepraszano Polskę za brak poparcia.

    PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ

    W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Legutko mówi, że wybór Tuska nie ma nic wspólnego z pozycją Polski w UE. Jego zdaniem to fałszywy pogląd rozpowszechniany w Polsce. Podkreśla jednak, że wybór Tuska daje złą perspektywę na funkcjonowanie UE w przyszłości, ponieważ nie powinny piastować takiego urzędu osoby, co do których jest zarzut stronniczości.
    Przeczytaj także gorące komentarze na Twitterze
    Legutko przekonuje, że Tusk nic dla Polski nie zrobił a do tego pozycja naszego kraju też za jego rządów w Radzie Europy się nie wzmocniła, a raczej osłabiła. – Martin Schulz, będąc szefem PE, tuzinami ściągał swoich pobratymców do unijnych instytucji. Tusk ani jednego – mówił.

    Zdaniem Ryszarda Legutko, Polska ożywia Grupę Wyszehradzką, co spotkało się z niechęcią Niemiec, Francji i innych państw. Ujawnia również, że była mocna presja na liderów państw Grupy Wyszehradzkiej i potem przedstawiciele Wyszehradu przepraszali Polskę za brak poparcia. – Byłem tego świadkiem – zdradza.
    „Odkąd to jest kompromitacja?
    Wcześniej prof. Legutko był także gościem Polskiego Radia 24. Stwierdził, że „ws. wyboru Donalda Tuska zawiedli wszyscy sojusznicy”. Nie zgodził się jednak z tezą, że strona polska skompromitowała się swoim stanowiskiem. – Odkąd wystawianie własnego kandydata jest kompromitacją? – mówił polityk.

     

    • Jeśli Polska ma być napiętnowana, bo kandydat się nie podoba, to jest to straszne miejsce – dodał prof. Legutko.
      Tusk nie był pewniakiem?
      Zaskakujące kulisy wyboru Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” pisze, że polski polityk miał w Europie złą opinię i dopiero atak na niego ze strony polskiego rządu przesądził o wyborze na drugą kadencję. Dziennik donosi, że od zeszłego roku „napięte” były jego relacje z kanclerz Niemiec. Angela Merkel miała Tuskowi złe kilka rzeczy.
      Według „FAZ”, szanse Tuska na zachowanie stanowiska były w zeszłym roku niewielkie. Merkel miała Tuskowi za złe, że podczas kryzysu migracyjnego „wybiegł przed szereg”, by zamknąć szlak bałkański, bez oglądania się na skutki tej decyzji dla Grecji. „(Merkel i Tusk) posprzeczali się tak mocno, że konflikt wyszedł na zewnątrz” – przypomina komentator.

    WP Wiadomości

    Polska przeszła do obnażania kompromitujących powiązań rudego wnuczka


    Znalezione obrazy dla zapytania Tusk z kciukami do Putina

    Zbawca Unii w komitywie z wrogiem Wolnej Europy

     

    Newsweek

     

    „FAS”: po wyborze Tuska Polska znalazła się w ślepej uliczce

    Data publikacji: 12.03.2017, 15:17Ostatnia aktualizacja: 13.03.2017, 07:53

    Donald Tusk Jarosław Kaczyński

    fot. Robert Gardziński, Ints Kalnins/REUTERS  /  źródło: Forum

    Donald Tusk miał przed szczytem Rady Europejskiej wielu wrogów, a druga kadencja na stanowisku szefa Rady Europejskiej była bardzo niepewna. Dopiero atak na niego ze strony polskiego rządu przesądził o reelekcji – pisze „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” i twierdzi, że to Jarosław Kaczyński uratował Tuska.

    „Polska znalazła się w ślepej uliczce” – pisze Thomas Gutschker w niedzielnym wydaniu „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Autor komentarza zwraca uwagę, że polski rząd chciał „za wszelką cenę utrącić” kandydaturę Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej i swoimi działaniami „osiągnął skutek odwrotny od zamierzonego”.

    Mieć wielu wrogów jest zaszczytem

    „Z niepewnego kandydata, po którym niewiele rządów uroniłoby łezkę, Tusk stał się prawdziwym szefem, prawdziwym Europejczykiem, nobilitowanym dzięki sprzeciwowi Warszawy. Mieć wielu wrogów jest zaszczytem” – zauważa publicysta.

    Jego zdaniem szanse Tuska na zachowanie stanowiska były w zeszłym roku niewielkie. Jak tłumaczy, jego relacje z kanclerz Niemiec Angelą Merkel „były napięte”. Merkel miała Tuskowi za złe, że podczas kryzysu migracyjnego „wybiegł przed szereg”, by zamknąć szlak bałkański, bez oglądania się na skutki tej decyzji dla Grecji. „(Merkel i Tusk) posprzeczali się tak mocno, że konflikt wyszedł na zewnątrz” – przypomina komentator.

    W Berlinie powstało wrażenie, że Tusk „chce się przypodobać Warszawie, by załatwić sobie drugą kadencję” – czytamy w „FAS”. Autor tekstu zwraca uwagę, że niemiecka kanclerz wytykała ponadto Tuskowi słabe przygotowanie unijnych szczytów. Po referendum w Wielkiej Brytanii dotyczącym Brexitu Merkel sama przejęła inicjatywę i konsultowała niemal wszystkich szefów rządów, co było właściwie zadaniem Tuska – zaznacza „FAS”.

    Oceny Tuska „spadły na samo dno” we wrześniu 2016 roku podczas szczytu w Bratysławie, gdzie szefowie rządów chcieli zademonstrować, iż nawet bez Brytyjczyków są zdolni do działania. „Zamiast konkretnych projektów, Tusk przygotował zaledwie kilka zdań dla prasy” – pisze komentator „FAS”. „Nie tylko Merkel zrobiła wielkie oczy” – zauważa.

    Tusk był krytykowany w Radzie Europejskiej ze wszystkich stron – podkreśla Gutschker. W końcu przyjęto plan, który wyciągnął z kieszeni szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Wpadka Tuska spowodowała, że na kolejnym szczycie w kuluarach siedziby Rady „głośno zastanawiano się nad jego ewentualnym następcą”, tym bardziej, że socjaliści i liberałowie chcieli wybrać kogoś ze swojego nurtu politycznego.

    0:00 / 3:38

    Kaczyński był najlepszym pomocnikiem, jakiego Tusk mógł sobie wymarzyć

    „(Tuska) uratował wywiad, w którym silny człowiek w polskim rządzie, szef PiS Jarosław Kaczyński po raz pierwszy otwarcie wypowiedział się przeciw jego reelekcji” – wskazuje niemiecki publicysta. „Od tej chwili nie chodziło już o to, co Tusk potrafi i czego chce. Szefowie rządów musieli rozstrzygnąć, czy podporządkują się woli osoby w Warszawie, która pozbawia substancji polskie państwo prawa i w chorobliwej manii obarcza Tuska odpowiedzialnością za śmierć swojego brata” – czytamy w „FAS”.

    „Udział w walce przeciw europejskim wartościom czy okazanie solidarności Tuskowi: nikt nie musiał się długo zastanawiać, nawet Węgier Viktor Orban” – podkreśla komentator. Jego zdaniem z tego epizodu można się wiele nauczyć. „Dopiero (atak) Kaczyńskiego wzmocnił jego przeciwnika. (Kaczyński) był najlepszym pomocnikiem wyborczym, jakiego Tusk mógł sobie wymarzyć” – pisze Gutschker.

    „Politycznie Polska jest osamotniona. Mocno zaszkodziła Grupie Wyszehradzkiej, do której należą też Czechy, Słowacja i Węgry, i dostarczyła wielu argumentów tym krajom, które chcą w Europie iść do przodu, chociaż Warszawa właśnie temu chciała zapobiec. Polityka, która kieruje się ideologią, zamiast praktycznym rozsądkiem, kończy się właśnie tak – w ślepej uliczce” – konkluduje Thomas Gutschker na łamach „FAS”.

    Picowanie w sprawie węgierskiej zdrady


    Znalezione obrazy dla zapytania węgierska zdrada

    wPolityce.pl

     

    Ambasador Węgier o wyborze Tuska: Na pewno na każdy kraj były naciski. Wiemy, jak toczy się polityka europejska

    opublikowano: wczoraj · aktualizacja: godzinę temu

    Orsolya Zsuzsanna Kovács / autor: wPolityce.pl/TVP InfoOrsolya Zsuzsanna Kovács / autor: wPolityce.pl/TVP Info

     

    Wcześniej było jeszcze dwóch kandydatów EPL, w chwili głosowania był już tylko jeden kandydat. Fidesz jest właśnie członkiem EPL

    — tak poparcie Węgier dla Donalda Tuska tłumaczyła węgierska ambasador w Polsce Orsolya Zsuzsanna Kovács, która była gościem programu „Bez retuszu” (TVP Info).

    To była kwestia personalna, na pewno trudna decyzja, ale jak oświadczył nasz premier chodziło o zdolność UE. Ale jak zapewniał (Viktor Orban – przyp. red.), Polska może liczyć na solidarność Węgier, jeśli będzie zaatakowana

    — podkreśliła Kovács.

    To była jedna decyzja personalna oparta na tym, kto do jakiej partii należy w PE. Trzeba wyjaśnić, że węgierskiej struktury partyjnej nie można przełożyć na polską. To oznacza, że Fidesz ma większe poparcie społeczne niż w Polsce PO czy PiS. Gdyby przełożyć to poparcie, to na Fidesz głosują i ci, którzy głosują i na PO, i na PiS

    — mówiła dyplomatka.

    Nie można tego przełożyć na polski system partyjny, są kwestie w których bardziej zgadzamy się z PiS-em, są kwestie – jak decyzja personalna – że będziemy wspierać kandydata EPL

    — dodała.

    Na uwagę Michała Adamczyka, że Polska liczyła na Węgry, ambasador odpowiedziała:

    Sądzę, że nasz premier miał tę świadomość i rozważał tę sytuację. Nasz premier jeszcze przed szczytem poinformował panią premier Szydło, jaka zapadła ostateczna decyzja Węgier.

    Zapytana o naciski, stwierdziła:

    Na pewno na każdy kraj były naciski. Nie było mnie w Brukseli, więc nie jestem w stanie powiedzieć, jakie były naciski

    Po czym dodała:

    Wiemy, jak toczy się polityka europejska, więc były grupy, które chciały państwa europejskie przekonać.

    Orsolya Zsuzsanna Kovács zwróciła również uwagę na współpracę państw Grupy Wyszehradzkiej.

    Sądzę, że współpraca polsko-węgierska i innych krajów V4 jest mocna. Jest zdolność do rozważania wspólnych interesów. Kraje Grupy Wyszehradzkiej są widoczne w UE, w wielu sprawach mamy wspólny głos, mamy duże znaczenie w UE i jestem pewna, że tak będzie także w przyszłości

    —powiedziała.

    Chcemy, żeby kraje narodowe były wzmocnione, chcemy silnej Europy, chcemy Europu chrześcijańskiej, to bardzo ważna kwestia, w której Polska i Węgry absolutnie się zgadzają. Również ws. polityki migracyjnej stanowisko Polski i Węgier jest zgodne. (…) Jesteśmy zgodni, że problem należy rozwiązać tam, gdzie powstał

    — zaznaczyła ambasador Węgier w Polsce.

    Czytaj dalej na następnej stronie ===>

    12

    następna strona »

    Zdjęcie Zespół wPolityce.pl

    autor: Zespół wPolityce.pl