Wojna Pawłowicz z Kauflandem



money.pl

 

  • Jak Krystyna Pawłowicz z Kauflandem wojowała. Ujawniamy kulisy bitwy o „polskość”

    FOT. ANNA ABAKO/ EASTNEWS

    Karą finansową dochodzącą nawet do miliarda złotych zagroził UOKiK Kauflandowi, jeśli ten nie zrezygnuje z używania haseł reklamowych, które zawierały słowa „rodzimy” i „polski”. Tak w praktyce wyglądały „miękkie działania” wobec tej sieci handlowej, jakie UOKiK podjął w odpowiedzi na donos posłanki Krystyny Pawłowicz. WP money właśnie otrzymał kopię korespondencji, jaką UOKiK prowadził z posłanką PiS i Kauflandem.

    UOKiK zagroził Kauflandowi wszczęciem postępowania w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów we wrześniu zeszłego roku. Jego wynikiem może być nałożenie kary pieniężnej w wysokości nie większej niż 10 proc. obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary.

    UOKiK miał wszcząć postępowanie, jeśli Kaufland nie zrezygnuje z używania w reklamach zwrotów w rodzaju „nasze rodzime produkty”. Jak zaznaczył kierowany przez Marka Niechciała Urząd, kara groziłaby nawet wtedy, gdyby naruszenie interesów konsumentów było nieumyślne.

     

    Z najnowszych dostępnych publicznie danych finansowych Kauflandu za rok 2015 wynika, że firma osiągnęła w Polsce obroty wynoszące prawie 9 mld zł. Obroty tej spółki rosły w ostatnich latach o średnio 12 proc., co oznacza, że w 2016 roku mogły wynieść prawie 10 mld zł. Można więc założyć, że maksymalna kara dla Kauflandu, o której w piśmie do spółki wspomniał UOKiK, mogłaby wynosić prawie miliard złotych.

    Używanie naszych barw narodowych w odniesieniu do niemieckich sklepów

    Przypomnijmy, że cała sprawa zaczęła się pod koniec sierpnia zeszłego roku, gdy posłanka PiS Krystyna Pawłowicz zwróciła się do prezesa UOKiK o „zablokowanie nieuczciwych praktyk handlowych i praktyk sieci Kaufland”.

    Na czym miały polegać te nieuczciwe praktyki? Dotychczas informacje na ten temat pochodziły z wpisu posłanki PiS na Facebooku, gdzie zamieściła pismo, które otrzymała od UOKiK-u. Teraz znamy też treść donosu posłanki Pawłowicz i pismo UOKiK-u do Kauflandu. WP money wreszcie otrzymał – w ramach dostępu do informacji publicznej – pozostałą część korespondencji w tej sprawie.

     

    Jak wyjaśniła we wstępie swojego listu posłanka Pawłowicz, do jej biura poselskiego miał zgłosić się wyborca, twierdzący, że właściciel sieci Kaufland wprowadza w błąd polskich konsumentów „poprzez używanie naszych barw narodowych w odniesieniu do niemieckich sklepów”.

    Jak się więc okazuje, zbieżność barw zawartych w logo Kauflandu z polskimi barwami narodowymi została uznana przez Krystynę Pawłowicz za wprowadzanie w błąd konsumentów. Według posłanki mogliby oni pomyśleć, że mają do czynienia z polską firmą.

    Biało-czerwone serca wprowadzają w błąd

    Barwy to jeszcze nie wszystko. Według posłanki PiS Kaufland wykorzystuje „wzory symbolizujące polską flagę, np. serce, kwadrat, które tym bardziej utwierdzają w przekonaniu, iż mamy do czynienia z polską firmą sprzedającą polskie towary”.

     

    Dodatkowo Krystyna Pawłowicz wskazała na „wprowadzające w błąd hasło „Odkryj i rozkoszuj się naszymi rodzimymi produktami, jak również przepisami odwołującymi się do tradycyjnej, polskiej kuchni”.

    Posłance nie spodobało się takie sformułowanie, bo uznała, że Kaufland w Polsce sprzedaje głównie zagraniczne (niemieckie) produkty. Jak się jednak wkrótce okazało, posłanka napisała nieprawdę, ponieważ zdecydowana większość obrotów Kaufland osiąga w Polsce ze sprzedaży polskich produktów, od polskich dostawców.

    Przekonanie posłanki PiS o tym, że wspomniane hasło reklamowe wprowadza konsumentów w błąd całkowicie podzielił powołany przez premier Beatę Szydło prezes UOKiK. Marek Niechciał także uznał, że do arsenału nieuczciwych praktyk można wliczyć biało-czerwone serca.

    „Kwestionowane sformułowanie może mylnie wskazywać, iż przekaz ten pochodzi od polskiego przedsiębiorcy i kierowany jest do polskich konsumentów” – napisał urząd w piśmie do Kauflandu z 27 września 2016 roku. „W opinii Prezesa UOKiK wprowadzający w błąd charakter tego zwrotu dodatkowo wzmocniony jest poprzez stosowane bezpośrednio w jego sąsiedztwie oznaczenia w postaci biało-czerwonych serc” – dodano.

     

    Marek Niechciał wytknął przy tym spółce Kaufland Markety Polska, że „co prawda jest formalnie zarejestrowana w Polsce, jednak jej właścicielem jest niemiecki przedsiębiorca Kaufland Ost-Europa Beteiligungsgesellschaft Mbg”.

    Spółka formalnie zarejestrowana w Polsce

    Prezes UOKiK-u uznał, że „całokształt kierowanego do konsumentów przekazu może nosić cechy nieuczciwej praktyki rynkowej”, która miałaby polegać na „działaniu wprowadzającym w błąd, jeżeli działanie to w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął”.

    Rzeczniczka Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Małgorzata Cieloch w rozmowie z WP money w lutym podkreślała, że UOKiK „wystąpił do spółki w ramach tzw. działań miękkich”, czyli bez prowadzenia postępowania administracyjnego.

    Faktycznie w ustawie o ochronie konkurencji i konsumentów od dość niedawna funkcjonuje taki przepis, którego celem jest – jak wyjaśniają eksperci – współpraca z rynkiem zamiast nakładania kar. Jak się jednak okazuje, UOKiK rozumie działania miękkie w taki sposób, że ich częścią jest pogrożenie firmie możliwymi karami finansowymi.

    Kilka miesięcy po kontakcie z Kauflandem, 30 stycznia UOKiK poinformował posłankę PiS, że „wskutek podjętych przez Prezesa UOKiK działań”, spółka zadeklarowała zaniechanie posługiwania się zwrotami „rodzime produkty”, „polskie produkty”, „rodzimi dostawcy”. Sieć handlowa miała zaznaczyć, że ta deklaracja „nie jest równoznaczna z przyznaniem się do naruszenia przepisów”.

    WP money na Faceboku:

    uokik, prawo konsumenckie, kaufland, krystyna pawłowicz

    Money.pl

  • One thought on “Wojna Pawłowicz z Kauflandem

    1. Pani Pawłowicz, podobno profesor,
      Popełniła pani błąd interpunkcyjny, a mianowicie w przedostatnim akapicie ( określam dokładnie, żeby oszczędzić czytania całego tekstu osobom, które są zainteresowane tylko błędem ) napisała pani: ” Mimo, iż …”. Wprawdzie łatwo zapamiętać, że przed „że” i przed „iż” stawia się przecinek, ale tu też trzeba pomyśleć.Wyjaśnię na przykładach zdań, kiedy trzeba, a kiedy nie można stawiać przed „że”, czy „iż” przecinka. Oto 2 zdania:
      Pani Pawłowicz nadal uważa, że (iż) mówi się wziąść. Tu przecinek konieczny.
      Pani Pawłowicz nadal uważa, że mówi się wziąść, mimo że już wiele razy kpiono z niej z powodu tego błędu.Tu przed pierwszym „że”, oczywiście, przecinek konieczny, natomiast przed drugim nie stawiamy, ale stawiamy przed mimo. Podobnie jest z połączeniami wyrazów: dlatego że, pomimo że, chyba że i wielu innych, które są spójnikami dwuwyrazowymi i dlatego nie można ich rozdzielać przecinkiem.

      Lubię to

    Skomentuj

    Please log in using one of these methods to post your comment:

    Logo WordPress.com

    Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

    Zdjęcie z Twittera

    Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

    Facebook photo

    Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

    Google+ photo

    Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

    Connecting to %s