Kolumna prezydencka jedzie przez Siemianowice Śląskie, a za nimi… znajomy pojazd-Seicento


kiedy

Kolumna prezydencka jedzie przez Siemianowice Śląskie, a za nimi… znajomy pojazd

dzisiaj 09:51

Mateusz Murawski

Autor w Noizz.pl

Kolumna prezydencka jedzie przez Siemianowice Śląskie, a za nimi… znajomy pojazd

Kolumna prezydencka jedzie przez Siemianowice Śląskie, a za nimi… znajomy pojazd Foto: Nie Lubię PiSu / youtube.com

Przez Siemianowice Śląskie przejeżdża prezydent, któremu asystuje BOR. A za nimi jedzie co? Czerwone seicento.

Kolumna prezydencka jadąc przez Siemianowice Śląskie miała towarzystwo – na ogonie siedziało im czerwone seicento, które jednoznacznie (a może tylko przypadkowo?) nawiązywało do wypadku premier Beaty Szydło w lutym.

Przejazd jest obecnie najpopularniejszym filmem na polskim YouTube.

Prokuratura: nie komentujemy informacji medialnych ws. wypadku z udziałem premier

Radio RMF poinformowało, że udało się odczytać dane z rejestratorów obu aut jadących w kolumnie przed i za limuzyną premier Beaty Szydło i że prędkość, z jaką poruszała się rządowa kolumna, będzie ustalana nie poprzez zapisy z rejestratorów samochodów, ale dzięki analizie monitoringu z co najmniej 12 kamer, które zarejestrowały przejazd. Z kolei „Rzeczpospolita” podała, że limuzyna premier tuż przed kolizją mogła gnać po ulicach Oświęcimia z prędkością nawet 90 km na godzinę.

Prokuratura opublikowała komunikat, w którym odcięła się od spekulacji medialnych i poinformowała o potrzebie przeprowadzenia wszystkich czynności dowodowych przed sporządzeniem kompleksowej opinii.

Jak podano w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej prokuratury, wszelkie dane pozyskane przez biegłych są obecnie przedmiotem opiniowania. Podano również, że podstawą kompleksowej opinii rekonstrukcyjnej będzie m.in. to, co wynika z analizy danych rejestratorów pojazdów kolumny rządowej, zapisów monitoringów, a także z zeznań świadków i wyjaśnień podejrzanego.

Wypadek premier Beaty Szydło

Do wypadku doszło 10 lutego w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo. Poszkodowana została premier, szef jej ochrony, lżejsze obrażenia miał kierowca audi.

14 lutego prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, prokuratura nie podaje treści jego wyjaśnień.

Notowania Tuska spadły na dno


Wprost.pl

Zaskakujące doniesienia „FAZ”: Notowania Tuska spadły na dno. W reelekcji pomógł… Kaczyński

Dodano: dzisiaj 16:300 5161392

Donald Tusk (fot. European Council President/Flickr)

Jak czytamy w niedzielnym komentarzu „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”, Donald Tusk wcale nie był pewnym kandydatem na szefa Rady Europejskiej. Dlaczego zatem zdecydowano się na jego reelekcję? Pomógł polski rząd…

Autor komentarza Thomas Gutschker zaznacza, że polski rząd chciał „za wszelką cenę utrącić” kandydaturę Donalda Tuska, przez co „osiągnął skutek odwrotny do zamierzonego”. „Z niepewnego kandydata, po którym niewiele rządów uroniłoby łezkę, Tusk stał się prawdziwym szefem, prawdziwym Europejczykiem nobilitowanym dzięki sprzeciwowi Warszawy” – stwierdza publicysta.

Dalej Gutscheker zdradza, że relacje Donalda Tuska z Angelą Merkel „były napięte”. Kanclerz Niemiec miała zarzucać Tuskowi, że podczas kryzysu migracyjnego „wybiegł przed szereg”, by zamknąć szlak bałkański i nie zważał na skutki tej decyzji, jakie mogły dotknąć Grecję. W Berlinie miało ponadto powstać przekonanie, ze Tusk „chce się przypodobać Warszawie, by załatwić sobie drugą kadencję”.

Jak czytamy dalej w „FAZ”, opinie na temat Donalda Tuska pogorszyły się zupełnie podczas szczytu w Bratysławie, gdzie szefowie unijnych rządów chcieli zademonstrować, iż są w stanie działać nawet bez Wielkiej Brytanii. Szef Rady Europejskiej miał wówczas przygotować „zaledwie kilka zdań dla prasy”. „Nie tylko Merkel robiła wielkie oczy” – pisze Gutschker.

Autor komentarza twierdzi, że kiedy już głośno zastanawiano się nad następcą Tuska, uratował go wywiad, w którym przeciw jego reelekcji wypowiedział się Jarosław Kaczyński. „Szefowie rządów musieli rozstrzygnąć, czy podporządkują się woli osoby w Warszawie, która pozbawia substancji polskie państwo prawa i w chorobliwej manii obarcza Tuska odpowiedzialnością za śmierć swojego brata” – pisze autor komentarza. Jak dodaje, „Kaczyński był najlepszym pomocnikiem wyborczym, jakiego Tusk mógł sobie wymarzyć”.

/ Źródło: FAZ

Ich Ekscelencje już się zrozumiały


 

 

PREZYDENT DUDA NIE WYKLUCZA WSPÓŁPRACY Z DONALDEM TUSKIEM

POLSKA

1 godz. 3 minuty temu

Na współpracę prezydenta Andrzeja Dudy z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem można będzie liczyć kiedy opadną emocje – ocenił w niedzielę Szef Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski. Według niego, w najbliższym czasie nie będzie spotkania Duda-Tusk.

Andrzej Duda i Donald Tusk /EMMANUEL DUNAND /East News

Andrzej Duda i Donald Tusk /EMMANUEL DUNAND /East News

Przywódcy państw UE ponownie wybrali w czwartek Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Przeciwko Tuskowi wypowiedział się tylko polski rząd, który zgłosił na stanowisko szefa Rady Europejskiej europosła Jacka Saryusz-Wolskiego.

 

O ewentualną współpracę Andrzeja Dudy z Donaldem Tuskiem Magierowski był pytany w niedzielę w programie Radia Zet i Polsat News. Szef biura prasowego KPRP Zwrócił uwagę, że spotkania głowy państwa są planowane z dużym wyprzedzeniem. „Trudno wykluczyć dzisiaj, że do takiego spotkania dojdzie, ale na pewno nie w najbliższym czasie, z uwagi na kalendarz pana prezydenta i zapewne także ze względu na kalendarz pana przewodniczącego Donalda Tuska” – zaznaczył Magierowski.

Przypomniał, że Duda wystosował w piątek list gratulacyjny do Tuska, na który szef Rady Europejskiej odpowiedział. „Obaj panowie zwrócili uwagę w tych swoich pismach, że obu zależy na tym, żeby odbudować jedność Europy. Ja jestem przekonany, że kiedy opadną emocje, to można liczyć na współpracę przewodniczącego Tuska i prezydenta Dudy, która miałaby na celu właśnie odbudowanie normalnej, korzystnej dla obu stron współpracy” – powiedział dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta.

Jak dodał, do tej pory Tusk ani razu nie zwrócił się do Dudy o spotkanie. „Spotkali się oczywiście dwaj panowie w Brukseli, kiedy pan prezydent tam pojechał z oficjalną wizytą, więc w roli koordynatora działań Rady Europejskiej, czyli działań de facto państw członkowskich UE, było to zachowanie dosyć dziwne” – podkreślił.

Magierowski wyraził wątpliwość, czy Polska odniosła sukces na czwartkowym szczycie UE. „Trudno odpowiedzieć pozytywnie na pytanie czy Polska odniosła sukces, bo jednak polski kandydat, kandydat polskiego rządu nie został wybrany szefem Rady Europejskiej” – zaznaczył. Podkreślił, że prezydent wspierał kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego.

„Uważał, że kandydatura pana Jacka Saryusz-Wolskiego jest dobrą kandydaturą, dobra dla Europy, nie tylko Polski” – dodał szef biura prasowego KPRP.

Zarzucił przy tym Tuskowi, że nie ma wizji przyszłości UE, w jakim kierunku powinna się rozwijać i jakimi metodami walczyć z rozlicznymi kryzysami, które nękają Unię. „Nie przypominam sobie żadnego wystąpienia publicznego, żadnego tekstu, żadnej ważnej przemowy Donalda Tuska, w której zarysowałby taką wizję jako jeden z przywódców Europy. Jedynym takim miejscem, tekstem, o który moglibyśmy zahaczyć, komentować, to jest jego słynny list po wyborze Donalda Trumpa na stanowiska prezydenta Stanów Zjednoczonych” – zauważył Magierowski.

Jak ocenił wystąpienie to było „dość obcesowe” w stosunku do nowego przywódcy USA, a Tusk w tej sprawie „popełnił gafę”.Pod koniec stycznia Tusk wystosował list do przywódców UE, w którym uznał za niepokojące niektóre deklaracje nowej administracji amerykańskiej, bo – według niego – stawiają one Unię Europejską w trudnej sytuacji. Wyraził pogląd, że nowa administracja USA wydaje się stawiać znak zapytania nad minionymi 70 laty amerykańskiej polityki zagranicznej.

Zdaniem Magierowskiego, Tusk był „kandydatem elit” europejskich. „Donald Tusk przez te minione 2,5 roku w perfekcyjny sposób opanował sztukę nienarażania się większości przywódców europejskich, większości elit unijnych, co sprawiło, że otrzymał takie, a nie inne poparcie na ostatnim szczycie” – ocenił szef prezydenckiego biura prasowego.

PAP

A co z tego Polska będzie miała?


 

PL EN12 marca 201714:44

 

Polska badaczka w gronie kobiet, które mogą zmienić świat

10.03.2017 UCZELNIE, LUDZIE NAUKI

Na zdjęciu dr hab. Joanna Sułkowska. Źródło: http://www.uw.edu.pl

Dr hab. Joanna Sułkowska z Uniwersytetu Warszawskiego znalazła się w rankingu kobiet, które mogą zmienić świat – „2017 International Rising Talents”. Doceniono ją za rozwiązanie tajemnic zaplątanych białek.

Ranking „International Rising Talents” jest opracowywany od 2014 roku w ramach programu pod nazwą L’Oréal-UNESCO For Women in Science. Spośród jego stypendystek każdego roku wskazywanych jest dodatkowo 15 badaczek, które są przyszłością nauki. „Te młode kobiety mają siłę by zmienić świat. Międzynarodowe uznanie pomoże im zrealizować ten potencjał” – głosi UNESCO.

Kobiety wskazywane w rankingu „International Rising Talents” są wybierane spośród badaczek z całego świata i nagradzane w pięciu kategoriach dotyczących m.in. badań pracy mózgu, rozwijania nowych terapii medycznych. Dr hab. Joannę Sułkowską z Uniwersytetu Warszawskiego doceniono za poszukiwania nowych źródeł leków, a konkretnie za „rozwiązywanie sekretów zaplątanych białek”.

Dr Sułkowska pracuje na Wydziale Chemii UW. Współpracuje z ośrodkami w Stanach Zjednoczonych: Uniwersytetem Kalifornijskim w San Diego, Instytutem Badawczym Scripps i Uniwersytetem Rice. Jej prace skupiają się na poznaniu funkcji białek z węzłami, co może pomóc zrozumieć przyczyny choroby Parkinsona, AIDS i białaczki.

„Białko przypomina łańcuch o otwartych końcach, jest trochę jak nasze sznurówki” – wyjaśniała w rozmowie z PAP badaczka. „Z życia codziennego wiemy, że wiążą się wszelkie kable, słuchawki do telefonu, a nawet nasze włosy. Węzły są czymś powszechnym i zawiązują się spontanicznie” – opisała. Występują również w naszym ciele, np. w strukturach DNA. Posiada je też około 2 proc. struktur białkowych, zdeponowanych w specjalnej światowej bazie białek. „To dość mało. Jednak nie wiadomo, czy rzeczywiście jest ich tylko tyle, czy po prostu węzłów na pozostałych białkach nikt do tej pory nie potrafił zidentyfikować” – podkreśliła badaczka.

Jeszcze nieco ponad 10 lat temu naukowcy o istnieniu węzłów na białkach nie wiedzieli nic. Obecnie wiemy, że struktury zawęźlone istnieją w kilkuset białkach. Wśród nich są białka odpowiedzialne za chorobę Parkinsona. Obecnie spodziewamy się, że złe zawiązanie białka może być przyczyną rozwoju tej choroby, ale nie wiemy dokładanie, w jaki sposób” – powiedziała rozmówczyni PAP.

Wiadomo też, że strukturę zawęźloną tworzy białko zwane leptyną, które może także prowadzić do otyłości. „W największym uproszczeniu można powiedzieć, że w zależności od formy, w jakiej występuje, może ono hamować lub stymulować wysyłanie impulsów do mózgu o tym, czy jesteśmy najedzeni czy głodni” – mówiła dr Sułkowska.

Odnalazła m.in. najbardziej skomplikowany węzeł na białku. Badania jej zespołu pokazały, że właściwie składa się on z kilku małych węzełków połączonych pętelkami. Udało się im również wykonać symulacje, które pokazały z kolei jak najmniejsze białko z węzłem mogłoby powstawać. „Używając symulacji komputerowych udało się nam zaobserwować proces wiązania tego białka niemal w realnych warunkach. Pozwoliło nam ono cokolwiek rozumieć z zagadki zawiązanych białek” – wyjaśniała badaczka.

Za swoje badania była wielokrotnie nagradzana. Otrzymała m.in. grant Europejskiej Organizacji Biologii Molekularnej (EMBO), stypendium L’Oreal, granty Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Listę laureatek International Rising Talents można znaleźć na stronie: http://www.unesco.org/new/en/natural-sciences/priority-areas/gender-and-science/for-women-in-science-programme/2017-international-rising-talents/

PAP – Nauka w Polsce

ekr/ agt/

Dlaczego brak tablicy wołyńskiego Przebraża na Grobie Nieznanego Żołnierza?


Strona główna

 

Dlaczego brak tablicy wołyńskiego Przebraża na Grobie Nieznanego Żołnierza?

Fedorowicz Ewaryst – 10 Listopada, 2016 – 21:23

Obrazek użytkownika Fedorowicz Ewaryst

Blog

 

Jutro 11 listopada. W czasie całej mojej młodości i kawałka dorosłości święto zakazane.

Zakaz obejmował nie tylko obchodzenie tego święta czy nawet wywieszanie flag, ale towarzyszyło mu sfałszowanie tablic na Grobie Nieznanego Żołnierza, gdzie zabrakło tych wg komunistów „niesłusznych”.

Przyzwoici ludzie obchodzili to święto jak potrafili – najczęściej w gronie rodziny i przyjaciół, na cmentarzach, w kościołach.

Ja na pierwszej w życiu nielegalnej demonstracji byłem z ojcem 11 listopada 1978 roku, kiedy z katedry przeszliśmy w dużej grupie pod Grób Nieznanego Żołnierza.

Okrzyk: Cześć ofiarom Katynia! uzupełniony przez kogoś Starobielska i Ostaszkowa! wywarł na mnie wielkie wrażenie.

Czasy się zmieniły, komuniści przeobrazili się w demokratów, a nawet w gorliwych zwolenników sojuszu z USA, ale tak jak za komuny na Grobie Nieznanego Żołnierza brakowało miejsca dla tablic nieslusznych, tak i teraz „za demokracji” też brakuje.

Po latach wypychania przez tzw. elity ze świadomości społecznej faktu wymordowania przez ukraińskich nacjonalistów 200 tys. kresowych Polaków, eksplodowała (bo tak to z przyciskanym kamieniem garnkiem z gotującą się wodą bywa) kwestia ludobójstwa na Kresach, zwana umownie „rzezią wołyńską”.

Co tydzień kolejnych 100 tys. Polaków ogląda film Wołyń w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego wg książki Stanisława Srokowskiego i to, co tzw elity postanowiły wytrepanować z narodowej pamięci wraca do tej pamięci ze zdwojoną siłą.

Jedynie władze państwowe cierpią na typowy syndrom wyparcia, czego dowodem jest fakt, że na Grobie Nieznanego Żołnierza do dziś nie ma tablicy z napisem „Wołyńska Samoobrona” czy „Przebraże”, choć dziś Prezydent Duda uroczyście odsłonił kolejną tablicę poświęconą Żołnierzom Wyklętym (i chwała mu za to).

Dlaczego jakaś „samoobrona” ?

A dlatego, że aż do początku 1944 (!) roku eleganckiego towarzystwa z Londynu i Warszawy nie obchodził los polskich chłopów wyrzynanych na Wołyniu przez ukraińskich nacjonalistów: ani dostaw broni, ani cichociemnych, ani przerzutu oddziałów AK z zachodniego brzegu Bugu.

Dopiero pod koniec stycznia 1944 roku, już po wkroczeniu na Wołyń Armii Czerwonej powołana została z istniejących oddziałów samoobrony 27 Wołyńska Dywizja AK, która miała za zadanie rozpocząć na tych terenach „Akcję Burza”.

Owszem, 27 dywizja AK ma na Grobie Nieznanego żołnierza swoją tablicę.

A do tego czasu, polscy chłopi bronili się w swoich wioskach sami czym mogli – bronią zbieraną z pobojowisk frontowych, kupowaną od Niemców i Węgrów czy wręcz (tak, jak obronili się w Kisielinie) zrzucanymi z kościelnej wieży na uzbrojonych po zęby atakujących upowców cegłami i odrzucanymi granatami.

A co to jest to wymienione przeze mnie jakieś „Przebraże”?

To w tej wsi, od momentu krwawej niedzieli wołyńskiej aż do wkroczenia na Wołyń wojsk sowieckich, samoobrona ocaliła 25 tysięcy Polaków (ale i sporo Żydów i nawet trochę zbiegłych z niemieckiej niewoli jeńców sowieckich), odpierając 3 wielkie ofensywy UPA, z których ostatnia, przeprowadzona silami 12 tysięcy banderowców, zakończyła się rozbiciem atakujących band, które straciły ponad 400 zabitych.

Trwanie Przebraża – tej polskiej fortecy w banderowskim morzu to fenomen:

dowódcy stworzyli ufortyfikowany obszar, obwiedziony zasiekami ze zbieranego na pobojowiskach drutu kolczastego, okopami, bunkrami, gniazdami karabinów maszynowych, wewnątrz którego żyła ludzka masa, którą trzeba było nie tylkoobronić, ale i nakarmić, ogrzać, leczyć.

To w Przebrażu we własnej rusznikarni nie tylko reperowano będącą na wagę złota broń, ale i produkowano słynne Steny!

Żeby się dzisiejszemu, eleganckiemu towarzystwu z warszawki i krakówka spodobało, to napiszę, że Przebraże było takim 20 wiecznym Zbarażem, tyle że w Zbarażu broniło się jaśniepaństwo, a w Przebrażu – zwykli chłopi.

A dowodził nimi nie żaden hetman, generał, czy choćby pułkownik, a zwykły chłop i do tego tylko podoficer WP, Henryk Cybulski, który zesłany w lutym 1940 na Sybir po brawurowej ucieczce i przejściu w 8 tygodni kilku tysięcy kilometrów (!!!) wrócił do rodzinnej wsi.

No to co, Panie Prezydencie – skoro Pan tego kawałka historii chwały polskiego oręża nie zna, to przynajmniej swoich urzędników by Pan na dokształt wysłał, żeby na 11 lipca, rocznicę krwawej wołyńskiej niedzieli brakujące tablice na Grobie Nieznanego Żołnierza się znalazły?

Da Pan radę?

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/fedorowicz-ewaryst/dlaczego-brak-tablicy-wolynskiego-przebraza-na-grobie-nieznanego-zolnierza
©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle – blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.

“Śmierć Lachom” piszą Ukraińcy na polskich grobach


Znalezione obrazy dla zapytania Krzyże

Strona główna serwisu

 

Zuzanna Śmigiel

oprac.Zuzanna Śmigiel

akt. 12.03.2017, 12:01

 

Ukraina. Kolejny akt wandalizmu na polskich pomnikach

Do zdarzenia doszło we lwowskim Podkamieniu, gdzie nieznani sprawcy zniszczyli pomniki upamiętniające zamordowanych tam Polaków.

IPN

Ukraińscy wandale część pomników oblali czerwoną farba., a na centralnym monumencie krzyża napisali „Śmierć Lachom”.
Pomniki w Podkamieniu (obwód lwowski) upamiętniają zamordowanych przez Ukraińską Armię Powstańczą (UPA) w 1944 roku Polaków.
Przypomnijmy, że nie jest to pierwszy tak incydent. Do aktów wandalizmu na zachodnie Ukrainy. Na początku stycznia 2017 roku nieznani sprawcy zniszczyli pomnik w Hucie Pieniackiej. Tam wandale piętnując pomniki skrótem „SS” i pomalowali je również w kolorach flagi UPA.

RMF/WP

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

 

Fot. Warta-1/Facebook

Ukraina: Sprofanowano polskie pomniki we Lwowie i Podkamieniu

Dodane przez Zalewski

Opublikowano: Niedziela, 12 marca 2017 o godz. 10:10:06

Na Ukrainie nieznani sprawcy sprofanowali polskie pomniki, ku czci zamordowanych profesorów we Lwowie oraz pomordowanych przez UPA w Podkamieniu. Na obu upamiętnieniach umieszczono napisy „śmierć Lachom” (Polakom) oraz oblano je czerwoną farbą.

 

Jak podaje portal Zaxid.net, w piątek 10 marca br. na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie pomnik zamordowanych profesorów lwowskich oblano czerwoną farbą i napisano „śmierć Lachom”.

„Policja dowiedziała się o tym z mediów społecznościowych, a konkretnie z grupy „Warta-1”. Teraz na miejscu pracuje grupa śledczo-dochodzeniowa. Ale, na ile mi wiadomo, wszystkie napisy już starto” – portal cytuje urzędniczkę lwowskiej policji Switłanę Dobrowolską.

Informację o usunięciu napisów podano też na grupie „Warta-1”.

Dzisiaj na tej samie grupie „Warta-1” na portalu Facebook pojawiła się informacja o sprofanowaniu kolejnego polskiego pomnika na Ukrainie, tym razem w Podkamieniu, na upamiętnieniu ofiar mordu dokonanego przez UPA na Polakach w Podkamieniu (obwód lwowski). On także został oblany czerwoną farbą, napisano też „śmierć Lachom” oraz umieszczono swastykę.

To kolejna już profanacja pomnika ku czci pomordowanych profesorów lwowskich, do podobnej doszło w maju 2009 roku, wówczas również pojawił się napis „śmierć Lachom”.

Zobacz: Profanacja pomnika profesorów – artykuł z 13 maja 2009 roku

Co warte podkreślenia, profanacji upamiętnienia w Podkamieniu dokonano w rocznicę bestialskiej napaści na klasztor dominikański w Podkamieniu przez kureń UPA i oddział 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS Dywizji SS-Galizien, która miała miejsce 12 marca 1944 roku. Zamordowano wówczas od 400 do 600 Polaków. Ustalono nazwiska 122 ofiar.

Zobacz: Polska apokalipsa w Podkamieniu

Zaxid.net / Warta-1 / Kresy.pl

Kogo oprawia policja w demokratycznych Włoszech?


Strona główna serwisu

 

oprac.Adam Styczek

akt. 11.03.2017, 23:07

 

Zamieszki w Neapolu: 34 rannych, w tym 28 policjantów

28 policjantów i 6 manifestantów zostało rannych w Neapolu podczas zamieszek, do których doszło w sobotę po demonstracji przeciwników wizyty lidera prawicowej Ligi Północnej Matteo Salviniego. Do ich szeregów przeniknęli anarchiści, dokonując aktów wandalizmu.

PAP/EPA

Komenda policji w Neapolu podała, że zatrzymano sześciu najbardziej agresywnych uczestników zajść.
Jak podkreślają włoskie media, przypominały one walki uliczne.
Policja została obrzucona kamieniami, petardami i koktajlami Mołotowa. W celu uspokojenia sytuacji do akcji wkroczyły specjalne oddziały do tłumienia zamieszek. Funkcjonariusze użyli gazów łzawiących.
Według lokalnych mediów część miasta na kilka godzin znalazła się w rękach anarchistów, nazywanych „black bloc”. Przyłączyli się oni do manifestacji środowisk skrajnej lewicy.
Na ulicach wybuchła panika wśród przechodniów. Schronili się oni w nielicznych otwartych sklepach; większość zamknięto z obawy przed aktami przemocy i rozruchami.
W centrum doszło do poważnych zniszczeń.

 

Lider antyimigracyjnej Ligi Północnej przyjechał do Neapolu na konwencję swych zwolenników. To pierwsza taka inicjatywa na południu Włoch.
W przemówieniu w czasie zjazdu Salvini ostro zaatakował centrolewicowy rząd Paolo Gentiloniego.
„W rządzie mamy ministrów, którzy są rasistami w stosunku do Włochów, nienawidzą obywateli włoskich” – oświadczył Salvini.
Następnie dodał: „Pozwólcie mi zostać ministrem spraw wewnętrznych na pół roku i zobaczymy, czy nie uda mi się zatrzymać łodzi” z migrantami.

PAP

Wojna Pawłowicz z Kauflandem



money.pl

 

  • Jak Krystyna Pawłowicz z Kauflandem wojowała. Ujawniamy kulisy bitwy o „polskość”

    FOT. ANNA ABAKO/ EASTNEWS

    Karą finansową dochodzącą nawet do miliarda złotych zagroził UOKiK Kauflandowi, jeśli ten nie zrezygnuje z używania haseł reklamowych, które zawierały słowa „rodzimy” i „polski”. Tak w praktyce wyglądały „miękkie działania” wobec tej sieci handlowej, jakie UOKiK podjął w odpowiedzi na donos posłanki Krystyny Pawłowicz. WP money właśnie otrzymał kopię korespondencji, jaką UOKiK prowadził z posłanką PiS i Kauflandem.

    UOKiK zagroził Kauflandowi wszczęciem postępowania w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów we wrześniu zeszłego roku. Jego wynikiem może być nałożenie kary pieniężnej w wysokości nie większej niż 10 proc. obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary.

    UOKiK miał wszcząć postępowanie, jeśli Kaufland nie zrezygnuje z używania w reklamach zwrotów w rodzaju „nasze rodzime produkty”. Jak zaznaczył kierowany przez Marka Niechciała Urząd, kara groziłaby nawet wtedy, gdyby naruszenie interesów konsumentów było nieumyślne.

     

    Z najnowszych dostępnych publicznie danych finansowych Kauflandu za rok 2015 wynika, że firma osiągnęła w Polsce obroty wynoszące prawie 9 mld zł. Obroty tej spółki rosły w ostatnich latach o średnio 12 proc., co oznacza, że w 2016 roku mogły wynieść prawie 10 mld zł. Można więc założyć, że maksymalna kara dla Kauflandu, o której w piśmie do spółki wspomniał UOKiK, mogłaby wynosić prawie miliard złotych.

    Używanie naszych barw narodowych w odniesieniu do niemieckich sklepów

    Przypomnijmy, że cała sprawa zaczęła się pod koniec sierpnia zeszłego roku, gdy posłanka PiS Krystyna Pawłowicz zwróciła się do prezesa UOKiK o „zablokowanie nieuczciwych praktyk handlowych i praktyk sieci Kaufland”.

    Na czym miały polegać te nieuczciwe praktyki? Dotychczas informacje na ten temat pochodziły z wpisu posłanki PiS na Facebooku, gdzie zamieściła pismo, które otrzymała od UOKiK-u. Teraz znamy też treść donosu posłanki Pawłowicz i pismo UOKiK-u do Kauflandu. WP money wreszcie otrzymał – w ramach dostępu do informacji publicznej – pozostałą część korespondencji w tej sprawie.

     

    Jak wyjaśniła we wstępie swojego listu posłanka Pawłowicz, do jej biura poselskiego miał zgłosić się wyborca, twierdzący, że właściciel sieci Kaufland wprowadza w błąd polskich konsumentów „poprzez używanie naszych barw narodowych w odniesieniu do niemieckich sklepów”.

    Jak się więc okazuje, zbieżność barw zawartych w logo Kauflandu z polskimi barwami narodowymi została uznana przez Krystynę Pawłowicz za wprowadzanie w błąd konsumentów. Według posłanki mogliby oni pomyśleć, że mają do czynienia z polską firmą.

    Biało-czerwone serca wprowadzają w błąd

    Barwy to jeszcze nie wszystko. Według posłanki PiS Kaufland wykorzystuje „wzory symbolizujące polską flagę, np. serce, kwadrat, które tym bardziej utwierdzają w przekonaniu, iż mamy do czynienia z polską firmą sprzedającą polskie towary”.

     

    Dodatkowo Krystyna Pawłowicz wskazała na „wprowadzające w błąd hasło „Odkryj i rozkoszuj się naszymi rodzimymi produktami, jak również przepisami odwołującymi się do tradycyjnej, polskiej kuchni”.

    Posłance nie spodobało się takie sformułowanie, bo uznała, że Kaufland w Polsce sprzedaje głównie zagraniczne (niemieckie) produkty. Jak się jednak wkrótce okazało, posłanka napisała nieprawdę, ponieważ zdecydowana większość obrotów Kaufland osiąga w Polsce ze sprzedaży polskich produktów, od polskich dostawców.

    Przekonanie posłanki PiS o tym, że wspomniane hasło reklamowe wprowadza konsumentów w błąd całkowicie podzielił powołany przez premier Beatę Szydło prezes UOKiK. Marek Niechciał także uznał, że do arsenału nieuczciwych praktyk można wliczyć biało-czerwone serca.

    „Kwestionowane sformułowanie może mylnie wskazywać, iż przekaz ten pochodzi od polskiego przedsiębiorcy i kierowany jest do polskich konsumentów” – napisał urząd w piśmie do Kauflandu z 27 września 2016 roku. „W opinii Prezesa UOKiK wprowadzający w błąd charakter tego zwrotu dodatkowo wzmocniony jest poprzez stosowane bezpośrednio w jego sąsiedztwie oznaczenia w postaci biało-czerwonych serc” – dodano.

     

    Marek Niechciał wytknął przy tym spółce Kaufland Markety Polska, że „co prawda jest formalnie zarejestrowana w Polsce, jednak jej właścicielem jest niemiecki przedsiębiorca Kaufland Ost-Europa Beteiligungsgesellschaft Mbg”.

    Spółka formalnie zarejestrowana w Polsce

    Prezes UOKiK-u uznał, że „całokształt kierowanego do konsumentów przekazu może nosić cechy nieuczciwej praktyki rynkowej”, która miałaby polegać na „działaniu wprowadzającym w błąd, jeżeli działanie to w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął”.

    Rzeczniczka Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Małgorzata Cieloch w rozmowie z WP money w lutym podkreślała, że UOKiK „wystąpił do spółki w ramach tzw. działań miękkich”, czyli bez prowadzenia postępowania administracyjnego.

    Faktycznie w ustawie o ochronie konkurencji i konsumentów od dość niedawna funkcjonuje taki przepis, którego celem jest – jak wyjaśniają eksperci – współpraca z rynkiem zamiast nakładania kar. Jak się jednak okazuje, UOKiK rozumie działania miękkie w taki sposób, że ich częścią jest pogrożenie firmie możliwymi karami finansowymi.

    Kilka miesięcy po kontakcie z Kauflandem, 30 stycznia UOKiK poinformował posłankę PiS, że „wskutek podjętych przez Prezesa UOKiK działań”, spółka zadeklarowała zaniechanie posługiwania się zwrotami „rodzime produkty”, „polskie produkty”, „rodzimi dostawcy”. Sieć handlowa miała zaznaczyć, że ta deklaracja „nie jest równoznaczna z przyznaniem się do naruszenia przepisów”.

    WP money na Faceboku:

    uokik, prawo konsumenckie, kaufland, krystyna pawłowicz

    Money.pl

  • Polskie złoto nie wróci do kraju, bo przez “zależenie” stalo się brytyjskim


    Money.pl

  • Polskie złoto nie wróci do kraju. Prawie 100 ton leży w skarbcu w Londynie

    Marek Belka - prezes NBP w latach 2010-2016, trzymający jedną ze sztabek złota.FOT. STEFAN MASZEWSKI/REPORTER

    Marek Belka – prezes NBP w latach 2010-2016, trzymający jedną ze sztabek złota.

    Narodowy Bank Polski jest właścicielem 103 ton złota o wartości około 16 mld zł. W Polsce składowane jest zaledwie 5 proc. naszego kruszcu, a reszta znajduje się w skarbcu Banku Anglii. Przynajmniej za rządów PiS i w obecnym składzie NBP nie ma co liczyć na to, że będziemy mieć całość u siebie. Podobno jest to wygodniejsze, ale zdajemy się na łaskę Brytyjczyków. Co więc z naszą suwerennością i niezależnością?

    Rosjanie i Niemcy zapełniają swoje skarbce złotem. Tymczasem polskie świecą pustkami – pisaliśmy ostatnio w WP money. Przypomnijmy, że Władimir Putin tylko w 2016 roku zwiększył zasoby kruszcu o 199 ton. To dwukrotnie więcej niż w ogóle posiada Polska. Nasze 103 tony plasują nas dopiero na 33. miejscu na świecie, m.in. za Rumunią.

    Polski zasób złota wynosi dokładnie 3 310 tys. uncji i stanowi równowartość około 4 mld dolarów (16 mld zł) – informuje Narodowy Bank Polski, który odpowiada za zarządzanie krajowymi rezerwami.

    Nie jesteśmy potęgą gospodarczą, więc trudno oczekiwać, żeby nasze rezerwy złota dorównywały największym krajom takim jak USA, Niemcy, Włochy czy Francja, co jest też związane z uwarunkowaniami historycznymi. Problem jednak w tym, że fizycznie w kraju mamy tylko około 5 ton kruszcu. Pozostałe 98 ton leży 1500 kilometrów od Polski, w skarbcu w Londynie.

    Dla porównania Rosjanie całe rezerwy przechowują u siebie. Blisko dwie trzecie z nich jest w Moskwie, w banku centralnym. Reszta w Petersburgu i Jekaterynburgu w postaci sztabek ważących od 100 gramów do 14 kilogramów.

    źródło: lombardiletter.com

    REKLAMA

    Zwróciliśmy się z pytaniem do NBP, czy są plany, żeby jednak chociaż częściowo sprowadzić naszą własność do kraju. Z lakonicznej odpowiedzi wynika, że bank nie planuje w ogóle takich działań.

    • Przechowywanie zasobów złota w głównych centrach obrotu tym kruszcem, czyli w Londynie i Nowym Jorku, zwiększa możliwości jego zarządzania, ułatwiając rozliczanie transakcji związanych z jego fizyczną dostawą i pozwalając uniknąć kosztów transportu i ubezpieczenia. Przechowywanie kruszcu w Polsce praktycznie ograniczałoby możliwość jego inwestowania, utrudniając realizację podstawowych celów utrzymywania rezerw dewizowych – tłumaczy NBP.

    Jak dodaje, w skarbcu banku centralnego Wielkiej Brytanii znajdują się zasoby złota około 60 krajów. Nie wspomina jednak, czy wszystkie z nich trzymają tam aż 95 proc. całych swoich rezerw. Statystyki pokazują, że wiele z nich na pewno nie. My też moglibyśmy bardziej różnicować lokalizację przechowywania cennego kruszcu.

    Co z kosztami i bezpieczeństwem polskiego złota?

    O opinię w tej sprawie poprosiliśmy m.in. Mennicę Wrocławską, która handluje złotem i współpracuje z innymi mennicami na świecie. Do tego w 2013 roku jej wiceprezes Piotr Wojda był mocno zaangażowany w akcję społeczną „Oddajcie nasze złoto”. Prezes Michał Tekliński nie ma jednoznacznej opinii na ten temat, co sugeruje, że być może sprawa sprowadzenia złota do kraju nie jest jednak wcale aż tak istotna z praktycznego punktu widzenia. Nie neguje przy tym głównego argumentu NBP: – Po co płacić za przechowywanie złota Anglikom, jak sami możemy je trzymać u siebie? – pyta z kolei poseł Kukiz’15 Paweł Szramka. – Spokojnie można stworzyć warunki do tego u nas w kraju. Mielibyśmy w ten sposób pewność, że w razie potrzeby mamy do niego dostęp. Nigdy nie wiadomo, jak ułożą się w przyszłości stosunki z Anglią. A akurat ten kraj czekają spore zmiany związane choćby z Brexitem. Może się okazać, że będą z odzyskaniem złota problemy.

    O tym, że jest to pewien czynnik ryzyka, świadczą słowa prezesa Mennicy Wrocławskiej. Zwraca on uwagę na zjawisko tzw. leasingu złota, czyli wykorzystywania narodowych depozytów przez prywatne instytucje finansowe.

    • O takim zagrożeniu mówiło się przede wszystkim w kontekście złota zdeponowanego w USA. To mogło być też przyczyną decyzji kilku europejskich krajów o sprowadzaniu kruszcu zza oceanu – tłumaczy Tekliński. Polskie złoto przechowywane jest jednak w Bank of England. Z informacji przekazywanych przez NBP wynika, że Anglicy szczegółowo ewidencjonują przechowywane depozyty, co ogranicza wspomniane ryzyko.

    Co z kosztami? Nie są wysokie. W 2015 roku utrzymanie złota w Londynie wyniosło nas niecałe 6 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć 37,8 tys. zł za obsługę złota w transakcjach.

    Jak nasze złoto w ogóle trafiło za granicę? Kilkadziesiąt ton i kolekcję monet ewakuowano z kraju w związku z wybuchem drugiej wojny światowej. Oczywiście w celach bezpieczeństwa. Od tamtego czasu jednak wiele się zmieniło. Co ciekawe, nie widać żadnego zainteresowania tym tematem ze strony obecnych władz, które na każdym kroku mówią o suwerenności i niezależności.

    PiS zdaje się na łaskę Brytyjczyków

     

    W tej sprawie w ubiegłym roku wspomniany już poseł Kukiz’15 złożył interpelację do ministra finansów, pytając, czy rząd ma w planach systematyczne sprowadzanie złota do Polski. Efekt?

    • Odpowiedź była lakoniczna. Tak na prawdę nie wniosła nic nowego do tematu – komentuje sprawę Paweł Szramka. Cała treść blisko dwustronicowego dokumentu sprowadza się do stwierdzenia, że decyzja o zmianie miejsca zdeponowania całości lub części rezerw złota należy do kompetencji NBP, który jest instytucją niezależną i tu rząd nie ma nic do gadania.
    • Zawiodłem się na politykach Prawa i Sprawiedliwości – podkreśla poseł Kukiz’15. – Szczególnie w kontekście tego, jak wiele mówią o suwerenności i niezależności naszego kraju. Powinni chociaż zainteresować się tym, jakie są możliwości sprowadzenia złota.

    Poseł punktuje przy tym, że w przypadku innych niezależnych instytucji, takich jak choćby Trybunał Konstytucyjny, władza nie miała problemu z ingerowaniem w ich działalność. Robi to oczywiście wtedy, jeśli tylko jest odpowiednio zdeterminowana. – Odrzucanie tematu bez jakiejkolwiek refleksji jest niepoważne. Innym krajom jakoś się to opłaca – zauważa Szramka.

    Do tego, by mieć u siebie złoto, sukcesywnie zmierza od kilku lat wiele państw, po tym jak przez dziesięciolecia ich kruszec był przechowywany głównie w Nowym Jorku i Londynie – najważniejszych centrach obrotu złotem. Od 2013 roku niemiecki Bundesbank sprowadził już do kraju 583 tony złota i tym samym na koniec ubiegłego roku miał u siebie już ponad połowę z całości rezerw.

    Podobne kroki podejmują Austriacy, którzy do 2020 roku zgromadzą w swoim skarbcu 280 ton złota. Wcześniej analogiczne działania podjęły władze m.in. Holandii i Wenezueli. Dyskusja na ten temat od dawna toczy się też w Belgii czy krajach Skandynawskich.

    Na zmianę nastawienia polityków się nie zanosi, bo oprócz nacisków ze strony jednego posła Kukiz’15 nie ma innych głosów sprzeciwu. Nawet wśród jego kolegów. – Jestem obecnie samotnym strzelcem, choć w przeszłości głośno o złocie wypowiadał się śp. Andrzej Lepper. Mówił o nim choćby w jednym z ostatnich przemówień – wspomina Szramka.

    Ostatni raz NBP kupował złoto 18 lat temu

    Nie tylko sprowadzenie złota do kraju nie interesuje specjalnie władzy. Nie ma ona również zamiaru zwiększać rezerw cennego kruszcu.

    Statystyki z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli pokazują, że w latach 2009-2013 rezerwy złota NBP zwiększyły się zaledwie o 3 kilogramy, czyli ułamek procenta. Jak stwierdził NIK, zasób zwiększył się w wyniku rozliczenia różnic wagowych sztabek złota przy zapadalności dwóch lokat oraz w związku z procesem wymiany części sztabek przez Bank Anglii. Są to więc kwestie techniczne.

    Jak zauważa poseł Szramka, NBP po raz ostatni dokupił złota 18 lat temu, a miał możliwości, aby zwiększyć swoje rezerwy. Od kilku lat osiągał zyski sięgające kilku miliardów złotych w skali roku. Zamiast z części tych środków kupować złoto i czerpać dochód z inwestycji, przekazywano pieniądze niemal w całości do budżetu państwa na łatanie dziur. W 2015 roku przychody banku z lokat w złocie były na poziomie 28,7 mln zł.

    Potencjalnie w ciągu ostatnich trzech lat inwestycja w złoto mogła przynieść spore zyski. Cena kruszcu w naszej walucie wzrosła w tym czasie o 40 proc. Ktoś zaraz może zwrócić uwagę, że w ten sposób notowania nadrobiły to, co straciły w latach 2012-2014. Nie zmienia to jednak faktu, że w długim czasie złoto systematycznie zyskuje na wartości. Z 1000 zł sprzed 17 lat uncja podrożała do obecnych 5000 zł.

    Cena uncji złota (w dolarach)

    Z szacunków ekonomistów wynika, że w zeszłym roku NBP wypracował rekordowe 9 mld zł zysku. Gdyby te pieniądze przeznaczyć na zakup złota po obecnych cenach, w skarbcu przybyłoby około 50 ton kruszcu, a więc blisko połowa tego, co mamy obecnie.

    Polub WP money na Faceboku:

    nbp, londyn, rezerwy, bank anglii, polskie złoto, paweł szramka

    Money.pl

  • Quo vadis Domine?


    Wprost.pl

    Papież przyznał, że warto rozważyć kapłaństwo żonatych mężczyzn

    Dodano: przedwczoraj 18:053 3341445

    Papież Franciszek

    Papież Franciszek / Źródło: Newspix.pl / ABACA

    Papież Franciszek nie przestaje szokować. W rozmowie z niemieckim tygodnikiem „Die Zeit” przyznał, że rozważa możliwość wyświęcania na kapłanów żonatych mężczyzn.

    Część środowisk konserwatywnych ma papieżowi za złe wezwania do skromnego życia i promowanie takiej postawy własnym przykładem, otwartość na osoby o odmiennej orientacji seksualnej oraz kościelnych „rozłamowców”. Słowa o rozważaniu możliwości dopuszczenia do kapłaństwa żonatych mogą być kolejnym przyczynkiem do krytyki głowy Kościoła.

    Papież Franciszek w wywiadzie udzielonym „Die Zeit” przyznał, że brak kandydatów do stanu duchownego staje się poważnym problemem dla Kościoła. W związku z tym jest gotów rozważyć „poluzowanie” zasad dotyczących przyszłych księży. – Musimy rozważyć czy „virti probati” jest opcją. Jeśli tak, musielibyśmy ocenić jakie obowiązki mogliby oni podejmować – powiedział papież. Wskazał również, że problem dotyczy przede wszystkim „odległych społeczności”, które mieszkają w oddalonych od cywilizacji zakątkach Ameryki Południowej i Środkowej.

    Co ciekawe, wbrew powszechnemu mniemaniu, żonaci mężczyźni w Kościele katolickim mogą pełnić funkcję kapłana. To między innymi ich dotyczy kategoria „virti probati”, czyli „sprawdzonych”. Kościół opisuje w tej sposób osoby odznaczające się wielką wiarą i pożądanymi cechami charakteru. Katolicy zezwalają także księżom protestanckim, którzy są żonaci i przejdą na katolicyzm, pozostać w stanie duchownym, mimo zawarcia ślubu z kobietą. – Opcja pozwoliłaby mężczyznom, którzy są żonaci, zostać wyświęconymi na kapłanów. Równocześnie samotni mężczyźni, którzy są już księżmi nie otrzymaliby zgody na śluby – doprecyzował papież.

    / Źródło: Die Zeit

    wydarzenia świat papież papież franciszek kościół ksiądz kapłaństwo

    Znalazł się totalny blokader


    Wiadomości Gazeta.pl

    Waszczykowski chce bojkotować UE. Mówi o „blokowaniu inicjatyw” i „negatywnym oddziaływaniu”

    WB

    11.03.2017 14:46

    Witold Waszczykowski

    Witold Waszczykowski (Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta)

    • Szef MSZ uważa, że należy ochłodzić stosunki z Unią Europejską
    • Waszczykowski deklaruje, że może dojść do blokowania innych inicjatyw
    • Polska – zdaniem szefa MSZ – została oszukana przez członków UE

    • Musimy (…) zdawać sobie sprawę, że w każdej chwili możemy zostać oszukani. Trzeba powiedzieć to otwarcie: polityka Unii okazała się polityką podwójnych standardów i oszukiwania. I do tego będziemy musieli dopasować swoją politykę – ocenił Witold Waszczykowski w rozmowie z „Super Expressem”. – Na pewno musimy drastycznie obniżyć poziom zaufania wobec UE. Zacząć prowadzić także politykę negatywną – dodał i wyjaśnił, że chodzi np. o „blokowanie innych inicjatyw, aby prowadzić bardzo ostrą grę”. Zdaniem szefa MSZ Unia Europejska pokazała polskiemu rządowi, że „trzeba mieć ostre zęby, umieć oddziaływać negatywnie”.

    Dowiedz się więcej:

    Jak wybrano Donalda Tuska na drugą kadencję?

    Donald Tusk został na szczycie UE 9 marca ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej. W trakcie szczytu w Brukseli odbyło się głosowanie, w którym – jak poinformowały unijne źródła – przeciw wyborowi Tuska była tylko premier Beata Szydło, a wszyscy pozostali unijni przywódcy poparli go. Wcześniej Polska zgłaszała swojego kandydata, byłego członka PO Jacka Saryusza-Wolskiego. Zgodnie z traktatem przewodniczący Rady Europejskiej wybierany jest kwalifikowaną większością głosów. Tusk będzie szefem Rady Europejskiej przez kolejne 2,5 roku, do roku 2019.
    Czytaj więcej>>>

    Jak decyzję Rady Europejskiej skomentował rząd i PiS?

    • Stało się bardzo źle, został wybrany polityk, który łamał wszelkie reguły, które dotąd obowiązywały w Unii Europejskiej, przede wszystkim regułę neutralności – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Nie ukrywam, że jesteśmy zawiedzeni postawą premiera Orbana – dodał. – Rada Europejska straciła okazję do tego, by mieć przewodniczącego, który mógł wprowadzić nas na pole głębokich reform – komentowała z kolei premier Beata Szydło – Źle się stało, że wybór szefa Rady Europejskiej przeprowadzono wbrew państwu, z którego pochodził kandydat, to jest bardzo niebezpieczny precedens – stwierdziła. Czytaj więcej>>>

    Co po ponownym wyborze powiedział Donald Tusk?

    • Dziękuje za ten znak solidarności. Jak wiecie, solidarność była zawsze ważna w moim życiu, prywatnym i politycznym. Naprawdę wiem, ile ona znaczy – powiedział Tusk w krótkiej publicznej części posiedzenia Rady Europejskiej. „Dziękuję za trzymanie kciuków i serdeczne wsparcie. Pomogło!” – napisał wcześniej na Twitterze. – Będę robić wszystko, żeby bronić polskiego rządu przed polityczną izolacją w UE – mówił później na konferencji. Pytany, jak po takim konflikcie będzie rozmawiał z władzami Polski, odparł: „po polsku”. Czytaj więcej>>>

    Jak wybór komentowały światowe media?

    „Gorzki spór” i „zajadła kampania”, które kończyły się porażką i „upokorzeniem” polskiego rządu – tak europejskie media opisują nieudaną próbę zablokowania wyboru Donalda Tuska przez Polskę. „Nieudaną próbą zablokowania Tuska Polska zagoniła się w kozi róg” – czytamy w Politico.eu o tym, co wczoraj działo się na szczycie Unii Europejskiej. Dziennikarze serwisu oceniają, że próba blokowania konkluzji szczytu przez Szydło „izoluje Polskę”. „Europejscy politycy wyrazili przekonanie, że nie pozwolą, aby małostkowe, wewnętrzne dysputy polityczne Polski brały przewagę nad wspólnymi interesami kontynentu” – czytamy w Politico.eu. Czytaj więcej>>>

    Były Prezydent mający kłopoty z ortografią poucza doktora prawa


    Znalezione obrazy dla zapytania komorowski szogun

    TVN24 NA ŻYWO

    „To początek końca legendy Jarosława Kaczyńskiego jako stratega politycznego”

    11 marca 2017

    Bronisław Komorowski w „Faktach po Faktach” – Zapanował chaos kompletny i taka polityka „dojutrkowa”, zmieniająca się z czwartku na piątek, z piątku na sobotę – tak były prezydent Bronisław Komorowski w „Faktach po Faktach” komentował działania polskiego rządu w trakcie i po szczycie w Brukseli, podczas którego Polska – jako jedyny kraj Unii Europejskiej – sprzeciwiała się reelekcji Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej. – Według mnie jest to początek końca legendy Jarosława Kaczyńskiego jako stratega politycznego – powiedział Komorowski. „Polityka PiS prowadzi nas na europejskie manowce” – Język i sposób… czytaj dalej » Zdaniem byłego prezydenta, elektorat Prawa i Sprawiedliwości jest zagubiony obserwując działania rządu i zaczyna nabierać krytycyzmu wobec partii Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem Komorowskiego „silną stroną” Kaczyńskiego było „przekonanie jego własnych wyborców, że jest strategiem politycznym, że czasami ostro powie, ale jednak ma jakiś pomysł w głowie”. Teraz jednak, jak mówił Komorowski, „widać, że tutaj zapanował chaos kompletny i taka polityka ‚dojutrkowa’, zmieniająca się z czwartku na piątek, z piątku na sobotę”. – Według mnie jest to początek końca legendy Jarosława Kaczyńskiego jako stratega politycznego – stwierdził były prezydent. – On przegrał sromotnie, przegrał w najgorszym stylu, jaki można sobie wyobrazić – dodał Komorowski. Komorowski zwrócił też uwagę, że zamówione w ostatnich dniach sondaże pokazały, że większość Polaków chciała pozostania Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. – Głos suwerena został zlekceważony przez Prawo i Sprawiedliwość w sposób absolutny. To był pokaz prywaty, motywacji czysto prywatnej, niechęci, nienawiści do Donalda Tuska – stwierdził. „Zostaliśmy sami” Były prezydent stwierdził, że działania polskiego rządu mogą mieć bardzo poważne konsekwencje dla polskiej obecności w Unii Europejskiej. Premier Szydło „ewidentnie wróciła na tarczy” – Myślę, że… czytaj dalej » – Zmarginalizowano Polskę w Europie, wystawiono na szwank nasze dobre imię, jako partnera przewidywalnego i pożądanego sojusznika. Zostaliśmy sami. Na własne życzenie, czy na życzenie Jarosława Kaczyńskiego, Polska przesiadła się z wagonu pierwszej klasy w tym pociągu europejskim do wagonu trzeciej klasy albo jeszcze dalej – ocenił były prezydent. Dodał, że Polska może zupełnie z niego wypaść, bo w ten sposób odczytuje słowa Jarosława Kaczyńskiego, które padły podczas obchodów „miesięcznicy smoleńskiej”. W piątek politycy PiS, jak zwykle 10. każdego miesiąca, zebrali się przed Pałacem Prezydenckim, by uczcić kolejną miesięcznicę katastrofy smoleńskiej. Na Krakowskim Przedmieściu byli również sympatycy Komitetu Obrony Demokracji i Obywateli RP, którzy mieli ze sobą między innymi flagi unijne i fotografie Donalda Tuska. Odtworzyli „Odę do radości”, hymn Unii Europejskiej i  wznosili okrzyki: „Będziesz siedział”, „Wolna Polska bez Kaczora”. – Grają „Odę do radości” po to, by uniemożliwiać korzystanie Polakom z ich praw i to jest symboliczne – komentował Kaczyński. – Żadne krzyki tutaj nie pomogą. My tu będziemy i my tutaj zwyciężymy. Zwyciężymy. Będzie wolna Polska – zapowiedział szef PiS. „Potwierdzenie najgorszych opinii o Polsce” Komorowski mówił również, że obecne zachowanie polskiej dyplomacji w kontaktach z Unią Europejską ma fatalny wpływ na wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. – Potwierdzenie najgorszych opinii o Polsce, o Polakach, o polskim piekle, o polskiej niedojrzałości, o polskiej kłótliwości, o polskiej niezdolności do współdziałania, o jakiejś anarchii. A w Europie i w świecie zachodnim – racjonalnym jednak i bardzo pragmatycznym – polityka polega na umiejętności zawierania kompromisów, porozumiewania się, budowania sojuszy, budowania przyjaźni, a nie szukania wrogów – powiedział. Wideo: tvn24 Komorowski: potwierdzenie najgorszych opinii o Polsce Polska między Zachodem a Rosją Jarosław Kaczyński w moim przekonaniu będzie odpowiedzialny przed Bogiem i historią za to, że Polskę wyjmuje ze świata zachodniego, konfliktuje z integrującą się Europą, czyni Polskę krajem osamotnionym w stopniu najwyższym Bronisław Komorowski Komorowski stwierdził, że trzeba rozgraniczyć interesy Prawa i Sprawiedliwości oraz Jarosława Kaczyńskiego od interesów państwa i narodu polskiego. – Interes państwa polskiego i polskiego narodu, polskiego społeczeństwa polega na tym, żeby jak najmocniej być zakorzenionym w ramach integracji europejskiej, bo my żyjemy na krawędzi świata zachodniego i Rosji – powiedział. Jak tłumaczył Komorowski, Polska ze względu na uwarunkowania historyczne i geograficzne ma wybór między zachodem a Rosją. – Im bardziej niszczy się związki ze światem zachodnim, tym bardziej się Polskę skazuje na jakąś mglistą jeszcze póki co, ale orientację prorosyjską w przyszłości. Albo na zupełne osamotnienie i pozostanie w jakiejś pustce politycznej – ocenił. – Jarosław Kaczyński w moim przekonaniu będzie odpowiedzialny przed Bogiem i historią za to, że Polskę wyjmuje ze świata zachodniego, konfliktuje z integrującą się Europą, czyni Polskę krajem osamotnionym w stopniu najwyższym – powiedział Komorowski. Tusk na prezydenta? Pytany o polityczną przyszłość Tuska, Komorowski wyraził nadzieję, że wystartuje on w wyborach prezydenckich w 2020 roku. – Wszystko na to wskazuje, że zakończy swoją misję, pełniąc funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej (…) z dobrym wynikiem, z dobrymi skojarzeniami – dodał. – Siłą rzeczy Jarosław Kaczyński swoją nieodpowiedzialną, sprzeczną z interesami polskimi polityką także wyhodował groźnego sobie konkurenta – podkreślił były prezydent. Apel Komorowskiego – Dzisiaj jest ważne to, żeby obronić nasze miejsce w integrującej się Europie – powiedział Komorowski –  i apeluję, proszę, wzywam do tego, aby przekraczać – tam, gdzie to jest możliwe, tam, gdzie to jest konieczne – wszelkie podziały partyjne, starać się budować zwarty front ogólnonarodowej obrony przed ryzykiem, które tworzy Jarosław Kaczyński, wyalienowania i być może wypchnięcia Polski poza nie tylko główny nurt europejski, ale być może w ogóle poza Europę – oświadczył. Wideo: Fakty po Faktach 11.03.2017 | „To początek końca legendy Jarosława Kaczyńskiego jako stratega politycznego”

    Autor: azb\mtom /

    Źródło: TVN24, PAP

    (http://www.tvn24.pl)

    I co z wypędzonymi Polakami do brytyjskiego raju?


    Next Gazeta.pl

     

    Brexit może zacząć się we wtorek. Co się stanie z Polakami mieszkającymi na Wyspach?

    Maria Mazurek

    11.03.2017 18:45

     

    Londyn, siedziba brytyjskiego parlamentu

    Londyn, siedziba brytyjskiego parlamentu (Kirsty Wigglesworth (AP Photo/Kirsty Wigglesworth))

    Premier Theresa May może rozpocząć procedurę wychodzenia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej już w najbliższy wtorek, 14 marca. Tak wynika z medialnych doniesień po ostatnim szczycie unijnym. Najpierw będzie jednak musiała przekonać własny parlament.

     

    Bruksela już zaczyna się przygotowywać na uruchomienie artykułu 50. traktatu UE i rozpoczęcie tym samym procedury wychodzenia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty. Jak podaje Financial Times, podczas piątkowego szczytu, szef Rady Europejskiej Donald Tusk powiedział, że UE będzie w stanie wysłać oficjalną odpowiedź w ciągu 48 godzin. Zanim to się jednak stanie, Theresę May czeka ważne głosowanie w parlamencie.

    Dyskusja o prawach obywateli krajów UE

    W najbliższy poniedziałek Izba Gmin ma debatować nad ustawą ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i podjąć decyzję dotyczącą dwóch poprawek, przyjętych wcześniej przez Izbę Lordów. To sprawy kluczowe dla mieszkających i pracujących na wyspach obywateli innych krajów unijnych, w tym dla ponad miliona Polaków.

    1 marca lordowie przegłosowali poprawkę, zgodnie z którą brytyjski rząd miałby zagwarantować, że prawa mieszkających w Wielkiej Brytanii obywateli innych krajów unijnych zostaną zachowane. Za przyjęciem tej poprawki głosowali wtedy nawet niektórzy konserwatywni lordowie.

    Czytaj więcej na ten temat: Wielka kłótnia o imigrantów w Wielkiej Brytanii. Lordowie są po stronie Polaków

    • Powszechnie oczekuje się, że prawa obecnych pracowników z UE zostaną zachowane. Dla wielu firm zatrudniających pracowników długookresowo, oznaczałoby to, że nie odczują utraty siły roboczej – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Stephen Clarke, analityk think tanku Resolution Foundation. Jak dodał, dla pracowników sezonowych i tymczasowych, najpewniej będą wprowadzone jakieś regulacje.

    Brytyjska premier Theresa May na konferencji podczas szczytu UE 9 marcaBrytyjska premier Theresa May na konferencji podczas szczytu UE 9 marca Geert Vanden Wijngaert (AP Photo/Geert Vanden Wijngaert)

    Ping pong z Brexitem

    Kilka dni temu Izba Lordów przyjęła jeszcze jedną poprawkę, która zakłada, że na ostateczne warunki opuszczenia wspólnoty będą musiały się zgodzić obie izby parlamentu. Jak podawał PAP, powołując się na swoje źródła w brytyjskim rządzie, premier liczy na to, że w czasie dyskusji w parlamencie poprawki będą odrzucane (tzw. procedura ping ponga) – do czasu, aż izby wypracują ostateczny kształt ustawy.

    Głosowania w obu izbach zaplanowano na poniedziałek. Według doniesień m.in. Sky News, jest duże prawdopodobieństwo, że uda się przyjąć ustawę upoważniającą premier do uruchomienia artykułu 50.

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Sky News

    @SkyNews

    Labour sources tell Sky News they are „80-90% sure” that Article 50 Bill will be passed by the House of Lords by midnight Monday #Brexit

    18:52 – 11 mar 2017

     

    • 222222 podane dalej

     

     

    • 185185 polubień

     

    We wtorek Theresa May ma wystąpić w parlamencie, by poinformować o efektach ostatniego unijnego szczytu. Brytyjskie media spekulują, że wykorzysta ten moment, by ogłosić rozpoczęcie negocjacji ws. Brexitu.

    Mniejszy budżet UE bez Wielkiej Brytanii?

    Do Unii w nowym kształcie zaczynają się też szykować inne kraje. Budżet unijny straci brytyjską składkę, 14 mld euro rocznie. Austria proponuje więc wprowadzenia cięć. Jak podaje PAP, powołując się na agencję dpa, austriacki MSZ chce zmniejszenia wydatków UE o prawie 13 proc. Austria jest płatnikiem netto w Unii – czyli więcej wpłaca do wspólnej kasy, niż z niej dostaje. Zmniejszenie unijnych wydatków oznaczałoby, że po wyjściu Wielkiej Brytanii, Austria nie będzie musiała – wraz z innymi płatnikami netto – ponosić większych kosztów.

    Jego Ekscelencja Pan Prezydent przewidział blamaż polskiej polityki w Brukseli?


     

    Wprost.pl

    Duda o szczycie w Brukseli i głosowaniu ws. Tuska: Można było się spodziewać takiego wyniku

    Dodano: wczoraj 09:208 6722473

    Andrzej Duda

    Andrzej Duda / Źródło: Newspix.pl / Piotr Twardysko

    Prezydent Andrzej Duda zabrał głos w sprawie zachowania polskiego rządu w kwestii reelekcji Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej. W jego ocenie, choć efektu można było się spodziewać, Beata Szydło „zachowała się w jedyny sposób w jaki mogła”.

    – Patrząc praktycznie i racjonalnie można było się spodziewać takiego wyniku i nie sądzę, by było to zaskoczenie dla pani premier. Natomiast jest pytanie, w jaki sposób pani premier miała się zachować. Myślę, że zachowała się w jedyny sposób w jaki mogła – ocenił Andrzej Duda.

    Europejscy przywódcy poparli Donalda Tuska. Polak pozostanie szefem Rady EuropejskiejEuropejscy przywódcy zadecydowali o przedłużeniu kadencji Donalda Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej na kolejne 2,5 roku. Przeciwko tej kandydaturze zagłosowała tylko Polska, reszta krajów udzieliła poparcia byłemu…WPROST.pl

    „Premier zachowała się dobrze”

    Prezydent wskazał równocześnie, że „nie sądzi”, by kanclerz Niemiec Angela Merkel poparła kandydata, „który jest z partii opozycyjnej wobec niej, czyli choćby AfD, i krytykuje jej rząd na forum krajowym i europejskim”. – Pytanie, które należałoby zadać jako podstawowe to pytanie o to dlaczego przewodniczący Tusk zachował się w ten sposób. Dlaczego atakował premier, rząd, a więc Polskę? W końcu powinien być bezstronnym szefem Rady Europejskiej. Dlaczego włączył się w politykę krajową? Albo nie chciał mieć polskiego poparcia, albo chciał upokorzyć rząd i otrzymać wsparcie, mimo krytyki. Taka sytuacja byłaby poniżej godności i pani premier zachowała się dobrze – dodał Duda.

    A. Duda: Angela Merkel nie poparłaby niemieckiego kandydata, który otwarcie krytykuje jej rząd / Źródło: X-news

    O losach Donalda Tuska zdecydowano w 20 minut

    Przywódcy krajów Unii Europejskiej potrzebowali około dwudziestu minut, by zdecydować o przyszłości byłego polskiego premiera. Ostatecznie Donald Tusk został ponownie wybrany na przewodniczącego Rady Europejskiej. Według informacji agencji Reutera, która powołuje się na swoje źródła, za przedłużeniem mandatu dla Tuska opowiedziało się 27 państw, przeciwko była tylko Polska.

    Głosowanie nad wyborem nowego przewodniczącego Rady Europejskiej było jednym z pierwszych punktów harmonogramu unijnego szczytu w Brukseli. Wybór szefa tej instytucji wzbudził wiele emocji, bowiem zdecydowany brak poparcia dla Donalda Tuska zadeklarował polski rząd. Polska zaproponowała na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej europosła Jacka Saryusz-Wolskiego. Jego kandydatura nie wzbudziła jednak aprobaty europejskich przywódców. Liderzy państw UE podkreślali m.in. że Saryusz-Wolski przede wszystkim nie ma doświadczenia w zarządzaniu państwem.

    Polski rząd zarzucał Donaldowi Tuskowi, że nie został on zgłoszony przez żadne państwo. Jednak zgodnie z unijnym prawem, obecny szef Rady Europejskiej jeśli chce się ubiegać o przedłużenie kadencji, nie musi być zgłoszony przez żadne z państw, wystarczy, że wyrazi wolę pozostania na stanowisku szefa Rady Europejskiej przez kolejne 2,5 roku.

    / Źródło: X-news / Wprost.pl

    Antytureckie demonstracje siły i szarże policji w Holandii


    TVN24

    Turecka minister wydalona z Holandii. Demonstracja i szarża policji w Rotterdamie

    12 marca 2017

    W sobotni wieczór protestujący zebrali się przed konsulatem w Rotterdamie Turecka minister ds. rodziny i polityki społecznej Fatma Betul Sayan została odesłana do granicy niemieckiej pod eskortą policji – oświadczył w niedzielę nad ranem burmistrz Rotterdamu. Wcześniej holenderska policja rozpędziła demonstrację Turków popierających prezydenta Erdogana, którzy pojawili się przed konsulatem w Rotterdamie na wieść o wydaleniu minister. Minister była „nieodpowiedzialna”. O usunięciu jej z kraju zdecydował premier Holandii Rząd Holandii… czytaj dalej » Jak oświadczył burmistrz Rotterdamu Ahmed Abutaleb, turecka minister „została uznana za niepożądaną cudzoziemkę, a zgodnie z prawem takie osoby wydala się do kraju, z którego przyjechały”. Minister w drodze do Niemiec Wcześniej Abutaleb ogłosił w mieście stan wyjątkowy, na mocy którego uzyskał specjalne uprawnienia. Turecka minister napisała w niedzielę wieczorem na Twitterze, że policja eskortuje ją do miasta Nijmegen, w pobliżu granicy holendersko-niemieckiej. „Cały świat musi podjąć działania przeciwko tej faszystowskiej praktyce ! Tego rodzaju traktowanie kobiety-ministra nie może być akceptowane” – dodała. Konfrontacja z policją Wcześniej w sobotę doszło do konfrontacji między Betul Sayan i holenderską policją, która zabroniła jej wejścia do tureckiego konsulatu. Betul Sayan przybyła do Rotterdamu aby wziąć udział w wiecu z zamieszkałymi w Holandii Turkami, przed zapowiedzianym na 16 kwietnia referendum w Turcji w sprawie zmiany systemu politycznego z parlamentarnego na prezydencki. Po wydaleniu minister, przed konsulatem Turcji w Rotterdamie zebrała się grupa około tysiąca protestujących. Jak podaje BBC, mieli oni protestować przeciwko postępowaniu władz holenderskich i wyrażali poparcie dla prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Obrzucali policjantów butelkami i atakowali policyjne radiowozy. Policja dokonała szarży na demonstrantów, używając armatek wodnych, koni i psów. Po szarży protestujący rozproszyli się. Nie jest jasne czy doszło do aresztowań. Wideo: Reuters Demonstracja Turków w Rotterdamie Kryzys pogłębia się Kryzys w stosunkach między Holandią i Turcją pogłębia się. Jak informuje Associated Press, szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu rozmawiał telefonicznie z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem (byłym holenderskim politykiem), którego wezwał aby położył kres „niegodnemu traktowaniu” tureckich ministrów. W wywiadzie dla telewizji A Haber Cavusoglu powiedział, że ostrzegł Timmermansa, iż „wydarzenia wymykają się spod kontroli”. Podkreślił, że Turcja nie chce podsycać napięcia, ale Ankara podejmie „wszystkie niezbędne kroki” przeciwko Holandii. Według tureckiego MSZ Cavusoglu rozmawiał też z szefową polityki zagranicznej UE Federicą Mogherini. Starcie między Turcją i Holandią. Zakaz lądowania, obelgi i groźby Prezydent Turcji… czytaj dalej » W innym wywiadzie, dla państwowej telewizji TRT, Cavusoglu oskarżył kraje europejskie o to, że przeszkadzają w kampanii głosowania na „tak” przed planowanym referendum w Turcji bowiem obawiają się „powstania stabilnej, wolnej i niezależnej Turcji”. Incydenty dodatkowo pogorszyły stosunki między obu krajami i tak napięte po tym jak Holandia, powołując się na względy porządku publicznego i bezpieczeństwa, odmówiła zgody na lądowanie w Rotterdamie samolotu z Cavusoglu na pokładzie. Miał on również wziąć udział w wiecu z zamieszkałymi w Holandii Turkami. „Niedobitki nazizmu” Według holenderskich mediów ok. 240 tys. Turków mieszkających w Holandii jest uprawnionych do głosowania w referendum. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, iż w Holandii trwa kampania przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się w środę. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan nazwał wcześniej Holandię krajem „niedobitków nazizmu i faszystów” a wicepremier Numan Kurtmulus określił postępowanie władz holenderskich jako „bezwstydne i grubiańskie” oraz „skierowane przeciwko całej Turcji”.

    Źródło: PAP/EPA Fatma Betul Sayan Kaya – turecka minister ds.rodziny i polityki społecznej

    Autor: AG/adso /

    Źródło: PAP, BBC

    (http://www.tvn24.pl)

    Znalezione obrazy dla zapytania Fatma Betul Sayan

    Saryusz-Wolski o swoim proteście


     

     

    Saryusz-Wolski o tym, dlaczego zdecydował się kandydować na szefa RE

    Dodano: wczoraj 22:246 2221323

    Jacek Saryusz-Wolski

    Jacek Saryusz-Wolski / Źródło: Newspix.pl / Sebastian Borowski

    „Kandydowałem, żeby zaprotestować przeciw oszczerczym, zniesławiającym i uwłaczającym oskarżeniom polskiej demokracji, które Donald Tusk autoryzował” – napisał na Twitterze Jacek Saryusz-Wolski, odnosząc się do swojej decyzji dotyczącej kandydowania w wyborach na przewodniczącego Rady Europejskiej.

    Jacek Saryusz-Wolski od trzech kadencji zasiada w Parlamencie Europejskim. W 2003 został wybrany międzynarodowym sekretarzem Platformy Obywatelskiej. W 2006 roku został wybrany na wiceprzewodniczącego zarządu krajowego Platformy Obywatelskiej i na wiceprzewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej. W 2007 objął stanowisko przewodniczącego komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego. 4 marca 2017 roku polski rząd zgłosił jego kandydaturę na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, w związku z czym tego samego dnia został usunięty z Platformy Obywatelskiej. W konsekwencji utracił również stanowisko wiceprzewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej i członkostwo w ugrupowaniu. Ostatecznie 27 państw poparło reelekcję Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. Jedyny sprzeciw zgłosił polski rząd.

    Saryusz-Wolski postanowił dziś poinformować na Twitterze, dlaczego zdecydował się kandydować na przewodniczącego Rady Europejskiej.

    Obserwuj

    Jacek Saryusz-Wolski

    @JSaryuszWolski

    Kandydowałem, żeby zaprotestować przeciw oszczerczym, zniesławiającym i uwłaczającym oskarżeniom polskiej demokracji, które P autoryzował

    16:25 – 11 mar 2017

  • 247247 podanych dalej

  • 825825 polubień

  • Dodał również wpis tej samej treści w języku angielskim. Następnie podziękował za „krzepiące słowa wsparcia”. „Słowa nienawiści, jako chrześcijanin nierozumiejącym że uczestniczą w hucpie, odpuszczam” – dodał. „Nie można budować wspólnoty europejskiej bez i przeciw państwom członkowskim, nie szanując ich różnorodności, tożsamości i wrażliwości” – pisze dalej Saryusz-Wolski. „Wiedziałem ile kosztuje reytanowski sprzeciw Tyle nienawiści!? Bo kwestionuje sfałszowaną legitymację europejską, instrumentalnie nadużywaną” – dodał na koniec.

    Obserwuj

    Jacek Saryusz-Wolski

    @JSaryuszWolski

    Za krzepiące słowa wsparcia wszystkim dziękuję.
    Słowa nienawiści, jako chrześcijanin, nierozumiejącym
    że uczestniczą w hucpie, odpuszczam.

    16:30 – 11 mar 2017

  • 296296 podanych dalej

  • 1 2241 224 polubienia

  • Obserwuj

    Jacek Saryusz-Wolski

    @JSaryuszWolski

    Nie można budować wspólnoty europejskiej bez i przeciw państwom członkowskim, nie szanując ich różnorodności, tożsamości i wrażliwości.

    16:48 – 11 mar 2017

  • 209209 podanych dalej

  • 686686 polubień

  • Obserwuj

    Jacek Saryusz-Wolski

    @JSaryuszWolski

    Wiedziałem ile kosztuje reytanowski sprzeciw
    Tyle nienawiści!?
    Bo kwestionuje sfałszowaną legitymację europejską, instrumentalnie nadużywaną

    17:19 – 11 mar 2017

  • 215215 podanych dalej

  • 754754 polubienia

  • / Źródło: Wprost.pl / Twitter