Kto zapłaci za przegraną w Unii?


  B L O G 

Wczorajsza katastrofa rządu musi się zakończyć dymisją Waszczykowskiego. Inaczej straty będą jeszcze większe
wpis z dnia 10/03/2017

Rząd poniósł wczoraj bardzo dotkliwą porażkę, która da mnóstwo wiatru w żagle całej totalnej opozycji, Wyborczej oraz TVN-owi. Otoczenie Beaty Szydło (Waszczykowski) przelicytowało grubo powyżej wagi kart, które miało w ręku. Straty wizerunkowe, które automatycznie przełożą się na sondaże i znaczny spadek społecznego poparcia, będą miały znaczenie, kiedy rząd PiS zacznie realizować kolejną wielką reformę (np. sądownictwa). Jej nie da się przeprowadzić mają poparcie tylko „betonu”.
Jedno jest pewne – totalna opozycja, która do tej pory była raczej bezradna wobec rządu PiS, nagle dostała gigantyczny prezent w postaci wczorajszej akcji wokół wyboru Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Szantaż, że zerwie się szczyt unieważniając wszystkie jego postanowienia, mimo iż 27 państw było innego zdania, mógł być w języku dyplomatycznym odczytany jako szaleńcza szarża z zamkniętymi oczami, która musiała się zakończyć bolesnym upadkiem. Próba odwrócenia narracji („Mamy premier, która działa dzielnie”), była skazana na porażkę.
W takich okolicznościach rządowi powinno zależeć na szybkim wyciągnięciu wniosków. Niestety informacje o tym, że Beata Szydło nie uznaje konkluzji szczytu mogą tyko pogłębić, i tak już bardzo dotkliwą, klęskę.
Kto za to odpowiada? W mojej ocenie minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. To on wymyślił koncepcję szantażu. To on zaczął o tym rozpowiadać w mediach. Wystawienie Jacka Saryusz-Wolskiego – jako kontrkandydata dla Donalda Tuska – było przemyślanym, dobrym posunięciem. Ale na tym powinno się poprzestać. Tusk i tak zostałby wybrany. Pójście na totalną konfrontację przeciwko 27 państwom UE, grożąc że zerwie się szczyt nie podpisując konkluzji, to jakaś paranoja. Za to właśnie Waszczykowski powinien czym prędzej być wyrzucony z MSZ. Tak się nie robi polityki międzynarodowej.
wpis z dnia 10/03/2017

Przełom w pracach komisji śledczej ws. Amber Gold



ParezjaParezja

 

Rzymkowski: Mamy przełom w pracach komisji śledczej ws. Amber Gold

Przez

Michał Górski

  • 8 marca 2017

 

Foto: Wikimedia Commons

We wtorek odbyło się kolejne posiedzenie sejmowej komisji śledczej ws. Amber Gold. Dyrektor Departamentu Administrowania Obrotem w Ministerstwie Gospodarki Jarosław Mąka ujawnił szokujące informacje.

Podczas przesłuchania Mąki wyszło na jaw, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego mogła wiedzieć o sprawie już na początku 2010 roku, a nie jak utrzymuje Donald Tusk w roku 2012.

Fakt, że ABW miało wiedzę o sprawie Amber Gold już w 2010 r. to odkrywcza i zaskakująca informacja. To przełom w pracy komisji, dotychczas wszyscy funkcjonariusze państwowi mówili, że ABW o sprawie Amber Gold dowiedziała się dopiero w maju 2012 r., a nie w 2010 r. – powiedział Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15, członek komisji śledczej.

Zdaniem posła, to co zostało ujawnione we wtorek będzie miało bardzo poważne konsekwencje dla Tuska, ale nie będą to konsekwencje karne.

Z pewnością będą to konsekwencje polityczne. Prezes Rady Ministrów był przełożonym szefów wszystkich służb specjalnych w Polsce, czyli jedyną osobą, przed którą odpowiadali szefowie służb. Dziś pytałem pana Pawlaka o kwestie związane z panem Zdzisławem Skorżą, który w październiku 2012 r., co media szeroko komentowały, wraz z drugim wiceszefem ABW pułkownikiem Jackiem Mąką opuścili ABW w związku z nieprawidłowościami wokół Amber Gold. Szef ABW Krzysztof Bondaryk nie poniósł żadnych konsekwencji, a dwaj wiceszefowie odeszli ze służby. Pan premier Pawlak nie był do końca szczery w swoich odpowiedziach i dziwnie się zachowywał – ujawnił Rzymkowski.

Kukiza bicie się w piersi


 

Pikio.plPikio.pl

 

Kukiz: Nie podchodźmy bezkrytycznie do Żołnierzy Wyklętych. Rozliczmy się z historią

Autor: Kukiz’15

Lut 23, 2017

Rozmawiałem (telefonicznie) dwa dni z krewnym „Ognia” – Bartkiem Kurasiem. Spotkałem się z nim też w Warszawie. Przysłał mi link do filmu, w którym świadkowie wypowiadają się na temat zamordowania przez dwóch podkomendnych „Ognia” kobiety, którą niesłusznie posądzono o współpracę z UB.

Została przez nich powieszona. Niewinna. Nie wiedziałem jednak o tym, że za tę zbrodnię jej wykonawcy zostali skazani przez „Ognia” na śmierć.

Nazbyt pochopnie użyłem więc osoby samego „Ognia” w swoim facebookowym wpisie sprzed paru dni. I jest mi z tego powodu prawdziwie przykro. Przede wszystkim ze względu na krzywdę, którą wyrządziłem Rodzinie majora Kurasia. Nie wiedziałem, że „Ogień” ukarał swoich podkomendnych. I za to bardzo – szczególnie Bartka – przepraszam.

Jednak całe to zdarzenie jest również dowodem na to, że nie możemy bezkrytycznie podchodzić do naszej historii. Bo jednak zbrodnia została popełniona przez członków oddziału Wyklętych. Że musimy natychmiast – póki jeszcze żyją ostatni naoczni świadkowie tamtych czasów – jak najrzetelniej rozliczyć się z przeszłością. I jeśli będzie trzeba – musimy uderzyć się w pierś. A będzie trzeba – choćby z powodu tych dwóch morderców. Albo „Burego”, co do którego nie ma żadnych wątpliwości, iż popełnił zbrodnie, które wg IPN „nosiły znamiona ludobójstwa”.

Jeśli tego nie uczynimy to nie mamy moralnego prawa by oczekiwać od innych nacji przeprosin za zbrodnie dokonane na Narodzie Polskim.

Paweł Kukiz

Żenująca nieporadność i jej spodziewane konsekwencje


Konserwatyzm

KONSERWATYZM.PL – Portal Myśli Konserwatywnej

 

Szlęzak: Żenująca nieporadność i w efekcie kompromitacja Jarosława Kaczyńskiego

0

BY ADAMWIELOMSKI ON 10 MARCA 2017PUBLICYSTYKA

Polska coraz bardziej przegrywa i się ośmiesza. Europa zachodnia się dzieli. Dzieli się Unia Europejska. Niestety, wszystko wskazuje na to, że będziemy wśród tych, którzy przegrają na tych podziałach. Sprawa wyboru na szefa Komisji Europejskiej Donalda Tuska i nie poparcie go przez rząd PiS-u to według mnie nie jest genialna rozgrywka Jarosława Kaczyńskiego, ale żenująca nieporadność i w efekcie kompromitacja.

Jeżeli Donald Tusk zostanie ponownie wybrany, to będzie jego pyrrusowe zwycięstwo. Jedyny Polak, który na tym realnie politycznie zyska, to Jacek Saryusz – Wolski. On zbyt dobrze zna realia unijnej biurokracji żeby liczyć na stanowisko po Tusku. Saryusz – Wolski wie, że w obecnych realiach politycznych w Polsce i w Unii nie ma co liczyć na jakieś eksponowane stanowisko w strukturach Unii Europejskiej. Zobaczył szansę gdzie indziej i w to gra. Sądzę, że mierzy w stanowisko po Witoldzie Waszczykowskim. Obecny minister spraw zagranicznych to postać wręcz groteskowa, żeby nie powiedzieć wprost, że gamoń skończony. Nawet w PiS wiedzą, że jest dla nich obciążeniem. Saryusz – Wolski jest o kilka klas bardziej kompetentny i obyty. Brakowało mu tylko okazji, żeby zmienić polityczne barwy. Okazję stworzył mu PiS, a ten skrzętnie ją wykorzystał. Musi zdobyć zaufanie Jarosława Kaczyńskiego, więc zachowuje się podle w stosunku do PO. Będzie musiał zrobić jeszcze kilka świństw dawnym kolegom, żeby Kaczyński był go pewny. A Kaczyński lubi otaczać się ludźmi, którzy spalili za sobą mosty i zależą tylko od niego. Saryusz – Wolski dołączy do Ziobry, Kurskiego, Piotrowicza i innych, którzy mają jakiegoś politycznego trupa w szafie i z tego względu awansują za cenę nadgorliwości w stosunku do Kaczyńskiego. Pewnie doszedł do wniosku, że to ostatnia okazja, żeby coś więcej znaczyć w polityce.

Oprócz Saryusza – Wolskiego rośnie jeszcze jedna gwiazda, która szuka swojego miejsca w PiS z nadzieją na wielki polityczny awans. Myślę o Magdalenie Ogórek. Jako kandydatka na prezydenta z SLD wyszła na głupiutką blondynkę. Teraz okazało się, że to inteligenta i politycznie bardzo sprytna osoba. Systematycznie buduje swoją pozycję, zyskując uznanie w PiS. Typuję, że za kilka lat znowu będzie kandydatką na prezydenta, ale tym razem z ramienia PiS. A Państwo jakie szanse dajecie Saryusz – Wolskiemu i pani Ogórek?

Andrzej Szlęzak

„Ukroboronprom” zaproponował Polsce współpracę w sferze obrony antyrakietowej


 

18:29 10 MARZEC 2017

 

Ukroboronprom

„Ukroboronprom” zaproponował Polsce współpracę w sferze obrony antyrakietowej

© Zdjęcie: Ukroboronprom

POLSKA

17:17 10.03.2017(zaktualizowano 17:23 10.03.2017) Krótki link

5259311

Ukraiński koncern państwowy „Ukroboronprom” zaproponował Ministerstwu Obrony oraz przedsiębiorstwom przemysłu obronnego Polski rozpoczęcie współpracy nad stworzeniem nowych modeli uzbrojenia i sprzętu wojskowego w sferze obrony przeciwpowietrznej i pancernej, poinformowała służba prasowa kompanii.

Polska premier Beata Szydło przed oficjalnym spotkaniem szefów państw i rządów krajów UE w Brukseli

© SPUTNIK. ALEXEY VITVITSKY

Polska odmówiła podpisania deklaracji końcowej szczytu UE

Wcześniej służba prasowa „Ukroboronpromu” poinformowała, że koncern porozumiał się z polskim producentem amunicji bojowej LUBAWA S.A. o stworzeniu wspólnej produkcji. 

„„Ukroboronprom” zaproponował przemysłowi wojennemu Polski połączenie sił w nowych projektach” – głosi oświadczenie. 

Koncern pracuje nad wdrożeniem standardów NATO i prowadzi nowe projekty zgodnie z międzynarodowymi  normami. 

„Polski przemysł obronny jest jednym ze strategicznych partnerów „Ukroboronpromu”, mamy już doświadczenie efektywnej współpracy i dążymy do jej rozszerzenia. Polska jest członkiem NATO, dlatego to doświadczenie pozwoli Ukrainie pogłębić współpracę wojskowo-techniczną z NATO” – cytuje słowa dyrektora generalnego koncernu Romana Romanowa służba prasowa. 

Flirt z Białorusią


Myśl Polska

Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

 

Białoruska karta w grze czy normalizacja?

DSC_1955 kopia.jpg
Jedną ze zmian w naszej polityce wschodniej jest znacząca poprawa relacji z Białorusią. O ile priorytety tej polityki nie uległy zmianie, a polegają one na stałym kursie antyrosyjskim i popieraniu takich państw, jak Ukraina czy Gruzja, to polityka wobec Mińska zmieniła się znacząco.

Jeszcze niedawno Białoruś była traktowana jako parias Europy, „ostatnia dyktatura na Starym Kontynencie”, a jej prezydent był nazywany „dyktatorem” i „satrapą”. Teraz jest to już „prezydent Aleksander Łukaszenko”, a Białoruś nazywana jest naszym sąsiadem.

Ożywiły się kontakty polityczne i to na dosyć wysokim szczeblu – w Mińsku gościł najpierw Witold Waszczykowski, szef polskiej dyplomacji, a potem Stanisław Karczewski, marszałek Senatu. Obok tego mamy więcej kontaktów między ministerstwami a także szybki rozwój współpracy kulturalnej. Nie mniej ważna jest gospodarka. Nasi przedsiębiorcy podkreślają, że na Białorusi zarówno stawka podatku dochodowego, jak i podatku VAT wynosi zero.

Henryk Siodmok, prezes zarządu Grupy Atlas, który ma 60 proc. rynku na Białorusi mówi dla tygodnika „Wprost”: „Tylko kwestie polityczne blokowały szerszą kooperację. Prezydenci i premierzy z Polski latali do Chin i szczycili się tymi misjami, mimo że ChRL nie jest krajem demokratycznym. A wymianę handlową Polska ma niemal taką samą z Chinami, jak i z Białorusią”. „Na Białorusi jest już ponad 400 polskich firm, które radzą sobie świetnie na wschodnim rynku. W sektorze bankowym mocno osadzony jest Idea Bank, w meblarskim Black Red White, a spółka córka Atlasa Tajfun posiada w swoim segmencie ponad 60 proc. rynku (…) Wymiana handlowa między naszymi krajami w 2015 roku wyniosła 1,8 mld dolarów, a polscy rezydenci zainwestowali tam ok. 200 mln dolarów”.

Doszło do tego, że polskie MSZ zamierzało ni mniej ni więcej tylko zlikwidować dywersyjną wobec Łukaszenki stację TV „Biełsat”, zatrudniającą 200 osób, która stawiała sobie za cel osłabienie rządów białoruskiego prezydenta. Co prawda ministrowi Waszczykowskiemu nie udało się tego projektu przeprowadzić, bo lobby broniące tej pochłaniającej krocie bezproduktywnej placówki (oglądalność na Białorusi na poziomie 1 procenta) okazało się silne, ale to chyba nie koniec gry. MSZ miało słuszny plan likwidacji „Biełsatu” i emisji na Białorusi polskiej TV Polonia. Mińsk godził się na to, co było z jego strony pewnym ustępstwem, tym łatwiejszym, że TV Polonia nie jest tak upolityczniona i nie jest z założenia nastawiana na siane zamętu u sąsiada.

Biorąc pod uwagę te wszystkie fakty – powstaje pytanie o przyczyny takiego zwrotu polityki Warszawy wobec Mińska. Czy chodzi tu tylko i aż o zwyczajne odprężenie i normalizację nienormalnych relacji, czy też mamy do czynienia z tzw. drugim dnem? Tutaj musimy przypomnieć fakty sprzed wielu lat, kiedy w okresie rządów Georga Busha juniora, w kwietniu 2005 roku, odbyła się w Wilnie konferencja, podczas której Stany Zjednoczone sformułowały postulat „eksportu demokraci” w krajach dawnego ZSRR. Obecna na niej Condoleeza Rice powiedziała: „Stany Zjednoczone wspierają rewolucje demokratyczne na całym świecie. Popieramy dążenia ludzi do zapewnienia wolności w swoich krajach. Uważamy, że wybory powinny być prawdziwe, a nie formalne”, dodając, że Białoruś powinna wiedzieć, że wspólnota międzynarodowa obserwuje jej zachowanie, że ona nie jest izolowana, ze nie może robić to, co się jej podoba. Mówiąc jasno – Polska otrzymała zadanie „zdemokratyzowania” Białorusi. Takie były przyczyny konfliktu wokół Związku Polaków na Białorusi i faktycznego zamrożenia relacji między obu państwami. Skutki takiej polityki były opłakane – Aleksander Łukaszenka stał się jeszcze silniejszy, a najwięcej stracili na tym sztucznie kreowanym konflikcie białoruscy Polacy.

Czy wobec tego PiS wyciągnęło wnioski i zarzuciło tę strategię? I tak, i nie.
Obecnie Warszawa doszła do wniosku, że plan, jakim jest wyciagnięcie Białorusi z rosyjskiej wpływów – można próbować zrealizować… razem z Łukaszenką. Z pozoru jest to logiczne, opozycja na Białorusi jest słabiutka i nieskuteczna a prezydent stara się ostatnio pokazać, że jego kraj jest suwerenny i niezależny od Rosji. Można więc sądzić, że taktycznie trzeba wesprzeć Łukaszenkę w jego grze o tą niezależność, a „walkę o demokrację” odłożyć na później. Problem jest tylko jeden – Białoruś dobrze o tym wie i nie ma zamiaru realizować polskiego scenariusza, bo zdaje sobie sprawę, czym skończyły się takie gry w przypadku Ukrainy. Białoruś chce poprawy stosunków z Polską, ale nigdy nie zerwie z Rosją, co najwyżej wykorzysta polską kartę do wzmocnienia swojej pozycji w rokowaniach z Moskwą. Łukaszenka dał to jasno do zrozumienia – Białoruś chce być łącznikiem między Wschodem a Zachodem, a nie buforem, jakim próbuje się zrobić Ukrainę. Nasz chytry plan nie ma więc szans na powodzenie, ale niejako przy okazji dzieje się coś dobrego – zaczynamy mieć normalne relacje z sąsiadem zamieszkałym przez przyjazny nam naród.

Jan Engelgard

Tekst pierwotnie ukazał się w „Głosie katolickim” (Paryż)
Na zdjęciu: Aleksander Awerjanow. ambasador Białorusi w Polsce podczas otwarcia w Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej wystawy „Białorusini w Wojsku Polskim 1939-1945” (fot. Tadeusz Stani)

Szydło broni swoich racji


 

wPolityce.pl

 

Premier RP odpowiada na groźby francuskiego prezydenta: „Polska nie boi się szantażu. To jest próba podziału UE”

opublikowano: 2 godziny temu · aktualizacja: godzinę temu

autor: fot. PAP/EPAautor: fot. PAP/EPA

 

Jeżeli politycy Unii Europejskiej będą uważali, że można szantażować inne państwa mówiąc, że inne nie dostaną pieniędzy, to Unia ma przed sobą fatalną perspektywę

– mówiła premier Beata Szydło po nieformalnym spotkaniu unijnych przywódców w Brukseli.

Wypowiedź premier polskiego rządu była odpowiedzią na słowa Francois Hollande’a, który groził Polsce odcięciem europejskich funduszy.

Nie może być tak, że państwa z naszego regionu są traktowane tak, że mamy okazywać wdzięczność za to, że w UE jesteśmy. To my budujemy dziś potencjał UE i tak samo jak inni korzystamy ze swoich przywilejów i mamy takie same obowiązki

– powiedziała.

Beata Szydło zapewniła, że nasz kraj nie ugnie się szantażowi ze strony odchodzącego francuskiego prezydenta.

Tego typu sformułowania prowadzą do kryzysu. Politycy starej UE nie mogą się nauczyć na czym polega integracja. Polska nie boi się szantażu. To jest próba podziału UE. Przestrzegam polityków, bo to nie wróży dobrze Unii Europejskiej. (…) Jeżeli jedno z państw członkowskich nie przyjmuje konkluzji ze szczytu, to znaczy, że tych konkluzji nie ma

– stwierdziła polska premier.

Mly

Zdjęcie Zespół wPolityce.pl

autor: Zespół wPolityce.pl

Przemyśl: Służby zlikwidowały nielegalną ukraińską hurtownię


 

źr: BOSG

Przemyśl: Służby zlikwidowały nielegalną ukraińską hurtownię

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Piątek, 10 marca 2017 o godz. 10:10:31

Przemyscy pogranicznicy i celnicy zlikwidowali nielegalną hurtownię prowadzaną przez obywateli Ukrainy.

 

Funkcjonariusze przeprowadzili kontrolę pomieszczeń magazynowych. W jednym z magazynów, wynajmowanym przez Ukraińców ujawniono 15 tysięcy litrów wina różnych gatunków sprowadzonego nielegalnie z Włoch. Towar był rozstawiony na 30 paletach. Wartość alkoholu oszacowano na około 200 tysięcy złotych.

Ponadto funkcjonariusze znaleźli znaczne ilości 11 tysięcy sztuk papierosów bez polskich banderol, ponad 27 tysięcy sztuk anabolików oraz plastikowe kanistry.

W magazynie znajdował się także, popularny wśród przemytników, bursztyn. Ukraińcy zmagazynowali 47 kg jantaru pochodzącego z nielegalnego źródła.

Postępowanie w sprawie prowadzi Izba Administracji Skarbowej w Przemyślu.

Czytaj również: Przemyśl: W 2016 roku celnicy znacznie ograniczyli przemyt wyrobów tytoniowych

kresy.pl/ Polskie Radio Rzeszów

SB tłumi tendencje odśrodkowe na Zachodniej Ukrainie


 

Fot. unian.net/ssu.gov.ua

SB Ukrainy: zablokowaliśmy wszystkie próby uzyskania autonomii dla Galicji i Lwowszczyzny

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Czwartek, 09 marca 2017 o godz. 22:10:54

W ubiegłym roku doszło do kilku prób propagowania tzw. ekonomicznej autonomii dla Galicji lub Lwowszczyzny. Wszystkie zostały „zablokowane” przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy.

 

Według Wiktora Andrijczuka, naczelnika Służby Bezpieczeństwa Ukrainy obwodu lwowskiego, w ubiegłym roku doszło do kilku prób propagowania tzw. ekonomicznej autonomii dla Galicji lub Lwowszczyzny na poziomie władz samorządowych. Niektóre rady miast i rejonów próbowały podejmować temat autonomii. Jak powiedział Andrijczuk, wszystkie te próby „zostały zablokowane”. W jednym przypadku otwarto sprawę karną w związku z propozycją wręczenia korzyści majątkowej. Według funkcjonariusza SBU podejrzany próbował wręczyć 50 tys. hrywien „podziękowania” za wniesienie do porządku obrad rady obwodowej rezolucji o takiej autonomii.

ZOBACZ TAKŻE: Lwów: Dyrektor polskiej szkoły oskarżany o łamanie ustawy dekomunizacyjnej

Andrijczuk pytany przez dziennikarza zaxid.net o uchylenie zakazu wjazdu na Ukrainę prezydentowi Przemyśla Robertowi Chomie, odmówił komentarza.

Źródło: zaxid.net

Jak Polska śmiala wykazać się nieposłuszeństwem wobec Merkel?


logo Polonia Christiana

DZISIAJ JEST

PIĄTEK 10 MARCA

 

Zachodnie media: Polska osamotniona i zdradzona w Brukseli. Akt nieposłuszeństwa Szydło

Data publikacji: 2017-03-10 13:00

Data aktualizacji: 2017-03-10 14:49:00

Zachodnie media: Polska osamotniona i zdradzona w Brukseli. Akt nieposłuszeństwa Szydło

Fot. Lukasz Kobus/Forum

„Polska osamotniona”. „Bezprecedensowa konfrontacja w Brukseli”. „Warszawa zdradzona” – w takim oto tonie pojawiło się szereg komentarzy na zagranicznych portalach w odpowiedzi na wybór Donalda Tuka na drugą kadencję Przewodniczącego Rady Europejskiej.

Jeszcze przed głosowaniem minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski zabiegał o odłożenie głosowania. Premier Beata Szydło próbowała przekonać innych przywódców UE, by nie oddali głosu na Donalda Tuska i zaakceptowali odłożenie głosowania. Jednak maltański premier Joseph Muscat, który posiada rotacyjne przewodnictwo w UE podkreślił, że głosowanie odbędzie się natychmiast. Kandydaturę Tuska poparło 27 przywódców państw UE, w tym uchodzący za najbliższego sojusznika polskiego rządu, premier Węgier Viktor Orban.

Muscat mówił: Jeden kraj lub kilka krajów może nie zgadzać się z decyzją, ale jeden kraj nie może jej blokować. Istnieją bardzo jasne zasady zaangażowania i zasady postępowania, którymi się kierujemy. Kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała przed podjęciem decyzji, że reelekcja Tuska będzie „znakiem stabilności” bloku UE. Holenderski premier Mark Rutte zachwalał Tuska jako „zawsze sprawiedliwego przewodniczącego”, który „w bardzo trudnych czasach zachował zimną krew”.

Jeszcze przed szczytem w Brukseli Viktor Orbán odpowiadał na pytania jednego z dziennikarzy, mówiąc, że Donald Tusk będzie Przewodniczącym Rady Europejskiej i jest jedynym wspólnym kandydatem Europejskiej Partii Ludowej. Premier Orban przypomniał, że obie rządzące partie na Węgrzech – zarówno chadecy, jak i Fidesz – należą do Europejskiej Partii Ludowej. – Węgry będą wspierać jedynego wspólnego kandydata – zapewniał. Premier dodał, że kwestia nieporozumień obecnego rządu z byłym premierem to sprawa wewnętrzna Polski i nie zamierza angażować się w dyskurs polityczny w Polsce. Orban miał inną sprawę do „załatwienia” w Brukseli. Zabiega o akceptację przez organy UE węgierskiej polityki migracyjnej.

Analitycy zauważają, że członkowie UE poprzez wybór Tuska chcieli zademonstrować jednolity front w związku z Brexitem. Premier Beata Szydło potwierdziła, że nie zaakceptuje wniosków z posiedzenia przywódców UE. – Jest to bardzo niebezpieczny precedens – powiedziała dziennikarzom. – Unia Europejska stoi w obliczu kryzysu zasad, zamiast odbudowy wzajemnego szacunku i zaufania – dodała.

Podział w UE pojawia się w szczególnie wrażliwym momencie. W drugim dniu szczytu przywódcy 27 państw UE, z wyjątkiem Wielkiej Brytanii, będą omawiać plany obchodów 25 marca – 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich. Obchody mają na celu wskazać przyszłą ścieżkę rozwoju UE bez Wielkiej Brytanii. Szczyt UE-27 ma wysłać silny sygnał jedności. Jednak jak zauważają korespondenci brukselscy, premier Szydło „torpeduje ten obraz”.

Polska premier ostrzegła, że „jeśli w Rzymie przywódcy stwierdzą, że wszystko jest super i zmierzają w dobrym kierunku, a wszystko czego potrzebujemy to kosmetycznych zmian, będzie to prowadzić do kolejnego kryzysu”. Zaznaczyła, że reforma UE jest podstawową sprawą dla Polski i od tego zależy jedność europejska.

Konkluzje szczytu tradycyjnie są sporządzane na podstawie konsensusu wszystkich państw członkowskich. W wyjątkowych okolicznościach przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk może opublikować własne wnioski. Z powodu sprzeciwu Polski najprawdopodobniej będziemy mieli do czynienia z taką właśnie formą podsumowania spotkania przywódców UE.

Tusk zapytany na konferencji prasowej, co zrobi, by zapobiec izolacji Polski w Europie powiedział, że „będzie się porozumiewać z polskim rządem w języku polskim”. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, który stał obok Tuska żartował: Mam nadzieję, że ten język polski rząd zrozumie.

Wyjątkowo arogancko i skandalicznie względem szefowej polskiego rządu zachowali się przywódcy Francji, Belgii, Luksemburga, Holandii czy Francji. Premier Luksemburga Xavier Bettel powiedział dziennikarzom o Szydło że nie tylko „nie zachowywała się jak dorosła osoba”, ale głosując przeciwko Tuskowi ośmieliła się zademonstrować „nieposłuszeństwo”. – To był po prostu akt nieposłuszeństwa – komentował.

Holenderski premier Mark Rutte wraz z liderem Luksemburga Xavierem Bettelem i szefem belgijskiego rządu Charlesem Michelem zapowiedzieli, że kraje Beneluksu są zdeterminowane, by działać na rzecz wzmocnienia UE. Chcą wysłać „pozytywny przekaz o UE w tym roku”. Rutte mówił, że kraje Beneluksu planują się spotkać z Grupą Wyszehradzką i krajami bałtyckimi w najbliższych miesiącach, aby rozmawiać o przyszłości UE.

Niemiecka kanclerz Angela Merkel pochwaliła liderów UE, stwierdzając, że „dobrze się stało, iż mimo sprzeciwu Polski po raz kolejny wybrano Donalda Tuska”. Merkel przekonywała, że inne kraje UE mówiły Polsce wcześniej, by próbowała dojść do porozumienia. Stwierdziła także, że „nie jest właściwą osobą, aby pytać ją, czy ten incydent będzie miał trwały wpływ na stosunki polsko-unijne”. – Jestem bardzo zainteresowana i wszyscy jesteśmy – mogę to powiedzieć nie tylko w swoim imieniu, ale także w imieniu moich kolegów – dobrą współpracą z Polską – komentowała. Dodała jednak: Zobaczymy jak się sprawy potoczą. Mam nadzieję, że możliwy będzie powrót do sensownej współpracy.

Źródło: euractiv.com, koamtv.com, rfel.org, komany.hu, breakingnrews.ie, politico.eu, guardian.co.uk

AS

Read more: http://www.pch24.pl/zachodnie-media–polska-osamotniona-i-zdradzona-w-brukseli–akt-nieposluszenstwa-szydlo,50078,i.html#ixzz4awbTLDFh

No i stało się! TVN 24 totalnie skompromitował … Krystynę Jandę! MUSISZ TO ZOBACZYĆ!


https://www.facebook.com/stelmasiak.artur/videos/1633506626956521/

No i stało się! TVN 24 totalnie skompromitował … Krystynę Jandę! MUSISZ TO ZOBACZYĆ!

sm

14:33 10 marca 2017

Wikimedia Commons

Krystyna Janda, jedna z najbardziej aktywnych krytyków obecnego rządu, aktorka która nie może spać po nocach bo boi się PiS-u, została totalnie skompromitowana przez TVN24 podczas obchodów święta „czarnych” kobiet 8 marca. Oczywiście stacja TVN nie miała takiego zamiaru, ale niestety stało się… ZOBACZ SAM!

Źródło: Facebook

Jak Polska mogła przegrać skoro wygrał największy Polak i jego sponsorka


WP.PLStrona główna serwisu

 

Radosław Rosiejka

oprac.Radosław Rosiejka

akt. 10.03.2017, 13:52

 

Polska straciła na sporze wokół Donalda Tuska

Polacy uważają, że Polska straciła na sporze o wybór Donalda Tuska na następną kadencję szefa Rady Europejskiej. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego tuż po czwartkowym szczycie przywódców państw Unii Europejskiej.

Donald Tusk i Jacek Saryusz-Wolski w 2008 rokuDonald Tusk i Jacek Saryusz-Wolski w 2008 roku (

Agencja Gazeta / Wojciech Surdziel

)

47,7 proc. ankietowanych odpowiedziało, że Polska straciła na sporze pomiędzy rządem Beaty Szydło a Donaldem Tuskiem. Przeciwnego zdania jest 29,1 proc. respondentów – wynika z sondażu IBRiS dla Radia ZET.

Burza wokół Jacka Saryusz-Wolskiego

Również wyborcy PiS są podobnego zdania. 37 proc. z nich uważa, że Polska straciła na grze polskiego rządu. Według sondażu IBRiS, 29 proc. zwolenników PiS uważa, że Polska zyskała na tym sporze.

Polski spór o Donalda Tuska

Polski rząd od kilku miesięcy dawał sygnały, że może nie poprzeć kandydatury Donalda Tuska na drugą kadencję szefa Rady Europejskiej. Według polityków PiS, Przewodniczący Tusk nie zachowywał się neutralnie względem Polski i ingerował w wewnętrzne sprawy kraju.
Na kilka dni przed czwartkowym szczytem UE polski rząd przedstawił oficjalna kandydaturę Jacka Saryusza-Wolskiego na to stanowisko jako jedynego kontrkandydata dla Donalda Tuska. Politycy PiS przedstawiali swojego kandydata jako osobę bardziej doświadczoną i kompetentną od obecnego szefa Rady Europejskiej.

Zobacz też: Budka: Donald Tusk nie musiał nikogo prosić o popa…

ZA CHWILĘ: Budka: Donald Tusk nie musiał nikogo prosić o poparcie

 

WP, Radio ZET

Po kuble zimnej wody za granicą szykują antyrządowe zamieszki na ulicy


Newsweek

 

Schetyna zapowiada konstruktywne wotum nieufności dla rządu. I wielką demonstrację

Data publikacji: 10.03.2017, 13:15Ostatnia aktualizacja: 10.03.2017, 14:54

Grzegorz Schetyna

fot. Radek Pietruszka  /  źródło: PAP

Wniosek o wyrażenie konstruktywnego wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło Platforma Obywatelska uzasadnia wydarzeniami na szczycie Unii Europejskiej w Brukseli. Zapowiada też, że Platforma zorganizuje w Warszawie wielką demonstrację przeciwko zmianom wprowadzanym przez rząd PiS.

– Zrobimy to dlatego, żeby dać wyraźny sygnał, że polityka prowadzona przez panią premier Beatę Szydło, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z tylnego siedzenia, ale także (przez) prezydenta Andrzeja Dudę, wyprowadza Polskę z Europy – powiedział Schetyna dziennikarzom.

Uzasadniając złożenie wniosku o wotum nieufności dla rządu, Schetyna mówił, że jeżeli polski rząd w taki sposób będzie prowadził politykę zagraniczną, jak w czwartek na szczycie UE w Brukseli, to skończy się to katastrofą. Według lidera PO sposób prowadzenia polityki zagranicznej przez rząd pokazuje, że PiS chce „odgrywać się na Europie” i podejmować decyzje dyscyplinujące Europę.

– Jesteśmy na marginesie Unii Europejskiej, jesteśmy krajem, który przynosi kłopoty, który szuka wrogów i piętrzy problemy – mówił o działaniach rządu Beaty Szydło na arenie europejskiej. Chodzi o próbę zablokowania kandydatury Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej, która zakończyła się niepowodzeniem rządu. Tuska poparło 27 krajów UE, przeciw była tylko Polska. Kiedy nie udało się wygrać głosowania Beata Szydło stwierdziła, że nie zaakceptuje konkluzji szczytu w Brukseli. Także nieskutecznie.

Czytaj też: Tusk szefem Rady Europejskiej. Kto zapłaci za porażkę polityki PiS?

– To jest działalność przeciwko polskiej racji stanu i nie wiem, czy to jest efekt przemyślanej strategii, czy to jest efekt kompletnego braku pomysłu politycznego i takiego zdziczenia obyczaju politycznego – stwierdził.

Pisemny wniosek o wyrażenie wotum nieufności może złożyć na ręce marszałka Sejmu grupa co najmniej 46 posłów, treść musi zawierać projekt uchwały zawierający wyrażenie wotum nieufności dla całej Rady Ministrów oraz imienne wskazanie kandydata na stanowisko przyszłego premiera. Do wyrażenia rządowi wotum nieufności potrzebna jest większość ustawowej liczby posłów, czyli co najmniej 231. Oznacza to, że wniosek nie ma szans, bowiem opozycja nie dysponuje taką większością.

Schetyna pytany, kogo PO wskaże jako kandydata na premiera odpowiedział, że Platforma poinformuje o tym w przyszłym tygodniu.

Wielka demonstracja w Warszawie

Schetyna poinformował też, że na początku maja zostanie zorganizowana manifestacja w Warszawie. – W pierwszy weekend majowy zorganizujemy wielką demonstrację w Warszawie w porozumieniu z innymi opozycyjnymi partiami politycznymi, opozycją parlamentarną i pozaparlamentarną, przede wszystkim także z Komitetem Obrony Demokracji – powiedział.

Zaznaczył, że PO liczy na to, iż na manifestację przybędą dziesiątki tysięcy Polaków z całego kraju, żeby demonstrować przeciwko „złej reformie polskiej szkoły i za niezależnością instytucjonalną i podmiotowością samorządu terytorialnego”.

(PAP)

Wielka strategia okazała miernym szachem. No chyba, że chodzi o zaplanowany pretekst do Polexitu


Rzepa.pl

Jędrzej Bielecki

Bertoncini: Kaczyński uratował Tuska

publikacja: 09.03.2017

aktualizacja: 09.03.2017, 23:49

Foto: AFP

– Nie pamiętam takiej amatorszczyzny – tak o polskiej strategii na wybór szefa RE mówi dyrektor Instytutu Jacques’a Delorsa.

Wybór Donalda Tuska na drugą kadencję na czele Rady Europejskiej był z góry przesądzony?

Yves Bertoncini: Ależ skąd! Z powodu zbyt dużej liczby stanowisk dla chadeków mówiło się, że powinien zostać zastąpiony przez socjalistę. Przez pewien czas w Paryżu poważnie rozważano kandydaturę François Hollande’a. Ale kiedy Jarosław Kaczyński zaczął blokować kandydaturę Tuska, a szczególnie, kiedy wysunął na jego miejsce Jacka Saryusz-Wolskiego, jakby to stanowisko było przypisane Polakom, wszyscy zaczęli mówić: przecież nie możemy ulec szantażowi Kaczyńskiego! Kaczyński uratował więc Tuska.

 

Żródło: Rzeczpospolita

POLECAMY

Węgierska prasa: „Burzliwa reelekcja” Tuska i rozczarowanie Polaków Orbanem

Sprawdź ile możesz zyskać wybierając modele z wyprzedaży

SPONSOROWANE

Polityka zagraniczna PiS. Jak Polska znów wstaje z kolan

Komitet polityczny PiS przyjął uchwałę ws. Donalda Tuska

Adam Hofman: Powrót Tuska do Polski byłby problemem dla PiS

Hiszpańskie media: Wybór Tuska to dążenie do utrzymania status quo w UE

Witold Waszczykowski: Słowa Angeli Merkel ws. Donalda Tuska zadziwiają

Wybór Tuska, blamaż PiS

KOMENTARZE

Witek

09.03.2017, 22:37

Rozważanie kandydatury zgłoszonej przez Polskę nazywa pan szantażowaniem. Jak nazwać to co robią duże kraje unijne w stosunku do małych? Wymuszenie rozbójnicze? Przekonuję się, że Kaczyński więcej z realiów europejskich rozume niż nasi etatowi światowcy.

no cóż

09.03.2017, 22:46

jeśli tak było, to Kaczyński uratował się bo zatrzymał powrót Tuska do Polski. Tak czy siak to marginalia, dzieją się znacznie ważniejsze rzeczy.

ignac

09.03.2017, 22:50

„… wstaliśmy z kolan i walnęliśmy się w głowę”, ale jaja, no bo co można więcej powiedzieć.
Chociaż może i można: „raz sierpem, raz młotem, neo-bolszewicką hołotę”.

obywatel

09.03.2017, 23:54

Ad ignac.
Nie walnęliśmy się w głowę. Po prostu rząd odsłonił przy okazji tego wstawania z kolan tylną część ciała … W sam raz aby dostać w nią siarczystego kopa. By się uderzyć w głowę trzeba ją jeszcze mieć …

R.D.

10.03.2017, 0:25

Całkowita paranoja – tu nie chodzi już kto jest szefem RE – tu chodzi o to czy Europa jest jeszcze europejska i czy przeciwstawi się dziczy z jaka mamy do czynienia w coraz to większej ilości państw np. Rosji, Turcji itp. gdzie chodzi wyłącznie o gołą, nieograniczona władze nad narodem do jakiej Kaczyński i jego służalcy ewidentnie dążą. Jeżeli Europa nie znajdzie dosyć siły aby odsunąć kraje, stojące nad przeszkodzie tej historycznej szansie aby narody mogły się szanować i budować wspólnie lepsza przyszłość na bazie demokracji i poszanowania praw człowieka to skończy się to kolejna katastrofa. Dziś osiągnęliśmy jedność, gdyż PiS zaszokował Europe bezprecedensowa erupcja nienawiści – mam nadzieje ze lekcja nie pójdzie na marne.

Zrobił sobie postój na przejeździe kolejowym


Wiadomości Gazeta.pl

 

Pociąg relacji Poznań-Wrocław wjechał prosto w radiowóz. Nie żyje policjant

PAP, syljak

10.03.2017 12:34

 

Pociąg uderzył w radiowóz. Zginął policjant

Pociąg uderzył w radiowóz. Zginął policjant (Fot. wroclaw.wyborcza.pl)

Policjant prowadzący radiowóz zginął w wyniku wypadku na przejeździe kolejowym we Wrocławiu. Pociąg wjechał w samochód, który stał na torach. Trwa wyjaśnianie przyczyn tragedii.

Do wypadku doszło po godz. 10 kilkaset metrów przed stacją Wrocław Świniary – podaje wrocławska „Gazeta Wyborcza”.

  • W wyniku uderzenia pociągu osobowego relacji Poznań-Wrocław zginął prowadzący radiowóz policjant. Jechał sam tym pojazdem. Pasażerowie pociągu, ani osoby postronne nie ucierpiały – mówi PAP rzecznik dolnośląskiej straży pożarnej Daniel Mucha.

Ruch kolejowy na tej trasie został wstrzymany. Rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec zapowiedział, że utrudnienia na tej linii kolejowej mogą potrwać kilka godzin. Na odcinku pomiędzy Rawiczem a Wrocławiem uruchomiono komunikację zastępczą dla podróżnych.

  • Przejazd był zabezpieczony działającymi półrogatkami oraz sygnalizacją dźwiękową i świetlną. Specjalna komisja będzie wyjaśniać, jak to się stało, że samochód znalazł się na przejeździe i jakie był przyczyny wypadku – dodał Siemieniec. 

Zaczyna się nowy koncert starych unijnych mocarstw


PORTAL POLSKIEGO RADIA SA

 

 

Brexit. Jaka przyszłość czeka relacje polsko-brytyjskie?

ostatnia aktualizacja:09.03.2017 19:24

  • Warszawa jest ważnym punktem odniesienia dla Londynu. Wypracowanie nowego modelu relacji polsko-brytyjskich jest niezwykle ważne w obecnej sytuacji geopolitycznej – powiedział na antenie Jedynki Przemysław Biskup z Klubu Jagiellońskiego.

AUDIO

1 plik

  • 26’33

    Przemysław Biskup: powinniśmy realizować te interesy, które możemy osiągnąć dzięki współpracy z Wielką Brytanią (Więcej świata/Jedynka)

Przemysław Biskup

Przemysław BiskupFoto: Wojciech Kusiński/PR

W czwartek rozpoczęło się dwudniowe Polsko-Brytyjskie Forum Belwederskie. Celem spotkania zorganizowanego w Warszawie jest m.in. poszukiwanie nowych płaszczyzn współpracy po opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię.

  • Nasze zasady współpracy powinny być takie jak tradycyjne kanony brytyjskie tzn. państwa nie mają stałych sojuszy, tyko względnie stałe interesy. Powinniśmy realizować te interesy, które możemy osiągnąć dzięki współpracy z Wielką Brytanią. Co więcej, Polska potrzebuje sojuszników i alternatywnych sojuszy do Niemiec. Są oni naszym podstawowym partnerem, ale podmiotowość w tej relacji możemy zachować tylko wtedy, gdy będziemy mieli partnerów na innych polach, którzy będą to równoważyć – stwierdził Przemysław Biskup.

Gość Jedynki pytany był też o szczyt Grupy Wyszehradzkiej w Wersalu, a dokładniej o stanowisko kanclerz Angeli Merkel, która powiedziała, że „państwa Unii Europejskiej chcą Europy różnych prędkości”. Przemysław Biskup dodał, że „spotkały się tam tylko cztery państwa i to przed wyborami we Francji i Niemczech”. – Stawianie sprawy w ten sposób ma dosyć wysoki potencjał wzbudzania sprzeciwu w innych, mniejszych państwach, czego przykładem jest np. Austria. Europa wielu prędkości, w których liderami są cztery najważniejsze państwa, to jednocześnie nowa Europa dziewiętnastowieczna z powrotem do zasad związanych z „koncertem mocarstw”. Na dłuższą metę to nie może się to podobać – powiedział gość Jedynki.

Katastrofa helikoptera w Stambule


WP.PLStrona główna serwisu

 

oprac.Radosław Rosiejka

akt. 10.03.2017, 12:42

 

Stambuł: katastrofa helikoptera

Pięć osób zginęło, a dwie zostały ciężko ranne w katastrofie helikoptera w Stambule. Lot był wykonywany podczas gęstej mgły nad miastem. Maszyna rozbiła się o wieżę telewizyjną. Na pokładzie było siedem osób, w tym dwóch pilotów i czterech Rosjan.

REUTERS

Burmistrz dzielnicy Buyukcekmece, w której rozbiła się maszyna, Hasan Akgun powiedział, że znaleziono pięć ciał, a szczątki helikoptera Sikorsky S-76 zostały rozrzucone na autostradę i tereny zielone. Na miejsce wypadku skierowano karetki i wozy strażackie. Zamknięto też w obu kierunkach autostradę.
Według agencji Dogan, maszyna wystartowała o godz. 11.16 z lotniska im. Ataturka w Stambule, a pięć minut później rozbiła się o wieżę telewizyjną. Na pokładzie było siedem osób. Na razie nie wiadomo dokąd leciał helikopter i co było przyczyną katastrofy.
Jak podaje Hurriyet Daily News, maszyna Sikorsky S-76 należała do tureckiego holdingu zajmującego się m.in. produkcją leków i nieruchomościami. Wśród ofiar są biznesmeni, w tym jeden z prezesów holingu Eczacibasi.

Obserwuj

Global News @GlobalZarfati

A Helicopter
Crashed on Friday In Istanbul,Leaving 5 onboard dead,7 aboard.
Including 2 Pilots,4 Foreigners,and
1 Turkish.@News_Plus4

10:51 – 10 mar 2017

  • 55 podanych dalej

  • 11 polubienie

  • Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Suhail Mohammed @shadowwraiths

    5 people killed in a helicopter crash near #Istanbul.
    4 of them reportedly Russian nationals. #Russia #Turkish

    11:04 – 10 mar 2017

  • 11 podany dalej

  • polubień

  • RT, CNN Turk, alarabiya.net, PAP

     WP Wiadomości

     wp

    Chroń nas Panie Boże od takiego biskupa


    WP.PLStrona główna serwisu

     

    oprac.Patryk Skrzat

    akt. 10.03.2017, 07:01

     

    Abp Muszyński pochwalił Tuska. Internauci: „Chroń nas Boże od takich biskupów”

    • Możemy się różnić w poglądach, ale na arenie międzynarodowej powinniśmy być solidarni i zabiegać o dobro Polski – powiedział w rozmowie z KAI abp Henryk Muszyński.

    Maciej Swierczynski/Agencja Gazeta

    Ponowny wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej wywołał w kraju kolejny spór między prawicą a lewicą. Głos w sprawie zabrał abp Henryk Muszyński. Duchowny uważa, że bez względu na poglądy, na arenie międzynarodowej powinniśmy mówić jednym głosem.
    – Planowanie i kierowanie gremium 28 europejskich państw, z którego każdego interesy są przeciwstawne, nie jest proste. W wielu obszarach Donald Tusk pokazał, że porozumienie jest możliwe – ocenił dotychczasową działalność szefa Rady Europejskiej – stwierdził duchowny.
    – Podczas głosowania obserwowaliśmy solidarność Europy przeciwko stanowisku polskiego rządu. Choć wyraźnie stanowisko naszego rządu jest dziś w Unii odosobnione, jednak nie oznacza to odosobnienia Polski i Polaków – dodał prymas senior.

    Hierarcha podkreślił również, że Polska musi pamiętać, jakie zobowiązania podpisywała i przemyśleć, jak je wypełnia. Nie powinna też dążyć do pogłębiania kryzysu Unii, ale budować i podtrzymywać wspólnotę.
    – Możemy się różnić w poglądach, ale na arenie międzynarodowej powinniśmy być solidarni i zabiegać o dobro Polski, nawet, kiedy inaczej je widzimy – powiedział w rozmowie z KAI Muszyński.
    Wypowiedzi arcybiskupa są wywołały burzę w sieci, szczególnie w portalach prawicowych i związanych z Kościołem. Internauci zarzucają Muszyńskiemu, że wypowiada się w sprawach, o których ma małe pojęcie. Niektórzy posuwają się nawet o krok dalej:

     

    Pojawiają się jednak także głosy wsparcia.

    Deon.pl

    Wolna Europa pokazała Polsce wolność, pluralizm, demokrację, praworządnośc i suwerenność


     

     

    ​KOWALCZYK O WYBORZE TUSKA: AKCJA NIEMIECKIEGO RZĄDU OKAZAŁA SIĘ SKUTECZNA

    UNIA EUROPEJSKA

    37 minut temu

    Nie jestem zaskoczony, akcja niemieckiego rządu okazała się skuteczna, ale dla Polski to źle – tak przewodniczący Stałego Komitetu Rady Ministrów Henryk Kowalczyk odniósł się do ponownego wyboru Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej.

    Donald Tusk /STEPHANIE LECOCQ  /PAP/EPA

    Donald Tusk /STEPHANIE LECOCQ /PAP/EPA

    Donald Tusk został w czwartek ponownie wybrany na szefa RE. W trakcie szczytu UE w Brukseli odbyło się głosowanie, w którym – jak poinformowały unijne źródła – przeciw wyborowi Tuska była tylko premier Beata Szydło, pozostali unijni przywódcy poparli go. Polski rząd zgłaszał swojego kandydata Jacka Saryusz-Wolskiego. Premier Szydło po decyzji o reelekcji Tuska zapowiedziała, że nie poprze wniosków końcowych szczytu UE.

     

     

    „To było do przewidzenia. Akcja niemieckiego rządu okazała się skuteczna, stąd taki wynik, a nie inny. Więc zaskoczony nie jestem, ale dla Polski jest to źle. Dajemy narzędzie dla kogoś kto organizuje przeciwko Polsce Unię Europejską” – powiedział w TV Republika Kowalczyk.

    Minister pytany był też o decyzję Węgier, które – podobnie jak pozostałe kraje – opowiedziały się za wyborem Tuska, nie sprzeciwiając się ani – według unijnych źródeł – nie wstrzymując się od głosu. „Tu oczekiwaliśmy, właściwie spodziewaliśmy się, że Węgrzy staną po naszej stronie. Jednak widocznie różnego rodzaju formy perswazji – tak to nazwijmy – pewnie zadziałały” – powiedział.

    Dodał, że nie sądzi, by wybór Tuska wzmocnił polską opozycję. „To jest oczywiście wymiar europejski, może to mieć jakieś znaczenie dla Unii Europejskiej, natomiast w skali kraju nie. Myślę, że Polacy nie chcą kogoś kto szkodzi Polsce” – powiedział. Zaznaczył, że nie sądzi aby opozycja zyskała dzięki reelekcji Tuska większe poparcie niż obecnie.

    Donald Tusk ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej!

    Donald Tusk ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej! © 2017 Associated Press

    PAP

    Tusk w oczywisty sposób rozbija Unię starych układów


     

    rmf24 - Strona główna

     

    Szczerski: Polityka europejska stała się zakładniczką złych emocji jednego człowieka

    • Szczerski: Polityka europejska stała się zakładniczką złych emocji jednego człowieka

      1 godz. 12 minut temu

      „Wczoraj polityka europejska stała się zakładniczką złych emocji jednego człowieka. Tym człowiekiem jest Donald Tusk” – powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Krzysztof Szczerski. Minister ds. polityki zagranicznej w kancelarii prezydenta dodał: „Jeśli ktoś mógł wykonać wczoraj pewien gest, który pokazałby, że może być silnym politykiem europejskim i pewnym liderem, to był to Donald Tusk, który mógł zgłosić wniosek o odłożenie głosowania”. „Niestety wybrał swój własny interes na rzecz interesu europejskiego” – podkreślił Szczerski mówiąc także, że Tusk jest dzisiaj przewodniczącym Rady Europejskiej z niepełnim mandatem. „Mandatem nieudzielonym przez wszystkie państwa członkowskie. To jest ewenement. Trudno sobie wyobrazić w tej sytuacji, aby to się nie przełożyło na dalsze funkcjonowanie Unii Europejskiej. Jeśli raz udało się coś takiego przeprowadzić, to ta pokusa, żeby izolować kraje, które mają inne zdanie – będzie powracała” – komentuje polityk.

      Szczerski: Polityka europejska stała się zakładniczką złych emocji jednego człowieka /Karolina Bereza, RMF FM

      Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry, Państwa i moim gościem jest Krzysztof Szczerski, minister ds. polityki zagranicznej w kancelarii prezydenta…
      Krzysztof Szczerski, minister ds. polityki zagranicznej w kancelarii prezydenta:Kłaniam się, dzień dobry.
      … który wrócił wczoraj nie z Brukseli, ale z Tokio i z Seulu.
      Tak, z Dalekiego Wschodu.
      O tym później, na razie pytanie, czy pan prezydent złożył już gratulacje Donaldowi Tuskowi z okazji wyboru.
      Nie, ale też byłaby okazja do złożenia takiego uznania wyniku wyborów, gdyby przewodniczący Tusk kiedykolwiek wyraził jakąkolwiek chęć kontaktu z panem prezydentem. Pan prezydent odwiedził przewodniczącego Tuska ponad rok temu w Brukseli i od tej pory, trochę łamiąc nawet standardy grzeczności, przewodniczący Tusk nigdy do pana prezydenta Dudy się nie zwrócił o spotkanie.
      A to nam rozwiązuje następną kwestię, bo chciałem spytać: jak pan wyobraża sobie współpracę z Donaldem Tuskiem? Ale rozumiem, że pan w związku z tym sobie jej nie wyobraża?

      Nie no, formalnie, oczywiście, zobaczymy, jak to będzie się układać. Ważne jest jedno. Ważne jest to, że wczoraj polityka europejska stała się zakładniczką złych emocji jednego człowieka i to…
      Jarosława Kaczyńskiego?
      Tym człowiekiem jest Donald Tusk, dlatego że jeśli ktoś tak naprawdę mógł wczoraj wykonać pewien gest, który pokazałby, że może być silnym politykiem europejskim i pewnym liderem polityki europejskiej, to był to Donald Tusk, który mógł, on osobiście, jako odpowiedzialny za przebieg Rady Europejskiej, zgłosić wniosek o odłożenie głosowania. Niestety wybrał swój własny interes ponad interes polityki europejskiej…

      Gdyby złożył wniosek o odłożenie głosowania, to by znaczylo, że tak naprawdę przegra to. Dlaczego miałby sam sobie strzelać w kolano?
      Ale właśnie przegrał, bo jako przewodniczący Rady Europejskiej…
      Przegrał i zbiera gratulacje…
      Jak pan by zobaczył treść traktatów, to przewodniczący RE jest za to odpowiedzialny, żeby budować konsensualne decyzje w RE. Ten wynik wczoraj, ta sytuacja, w której konkluzje nie są przyjęte, są wielka porażką, w ogóle funkcji przewodniczącego RE, bo on powinien o to zadbać, a niestety przedłożył…
      Funkcją Donald Tusk to wygrał…
      Nie, przedłożył swój własny interes nad interes polityki europejskiej…

      Kancelaria Prezydenta zaangażowała się w utrącanie kandydatury Tuska, tak?
      Dlaczego pan tak mówi?
      To nie ja, to rzecznik rządu. Pan Bochenek powiedział, że „z tego co wiem, prezydent wspiera kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego”…
      Sytuacja była jasna od wielu miesięcy. Donald Tusk dotrzymywał, i stolica europejska, także on, otrzymywał bardzo jasny komunikat: sam pamiętam własne słowa o tym, że nie ma dziś decyzji rządu polskiego dotyczącej jego poparcia, że rząd polski ma do tego zastrzeżenia i przez te kilka miesięcy, w których ten komunikat był wysyłany w sposób bardzo elegancki w kierunku Donalda Tuska i kolejnych prezydencji w UE, nie wykonano żadnej pracy nad tym, żeby dojść do zgody…

      Dobrze, ale na czym polegało wsparcie Jacka Saryusz-Wolskiego przez prezydenta?
      Nie, to ja mówię o tym, że my także wysyłaliśmy jako kancelaria prezydenta ten sam sygnał o tym, że uważamy, iż dyskusja dotycząca kandydatury Donalda Tuska powinna być dyskusją dużo bardziej otwartą. Powiem więcej…
      Nic z tego nie rozumiem. Niech się pan nie gniewa…

      To ja panu wytłumaczę. My ponad rok temu, na szczycie NATO w Warszawie, myśli pan, że nie mieliśmy tej samej pokusy, żeby któryś z krajów, który sprzeciwiał się treściom konkluzji, wyizolować i przeforsować konkluzję wbrew jednemu z państw? Oczywiście mieliśmy takie pokusy, bo były takie sytuacje wielokrotnie w procesie negocjacji, konkluzji szczytu NATO-wskiego… Ale my, jako kraj prezydencji ówczesnych, ktoś, kto przewodniczył wraz z (sekretarzem – przyp. red) generalnym Jensem Stoltenbergiem, zrobiliśmy wszystko, żeby szczyt NATO w Warszawie był szczytem, w którym wszyscy podpiszą się pod konkluzjami. Jeśli obecny przewodniczący RE nie potrafi do tego samego doprowadzić, to znaczy, że jest słabym politykiem.
      No nie… Pan wymaga od Donalda Tuska, żeby on występował przeciwko swojemu interesowi. Ja rozumiem…
      Ja wymagam, żeby poświecił swój interes na rzecz interesu europejskiego. Bo taka jest funkcja przewodniczącego RE… Nie poświecił tego swojego interesu.
      Czy w kancelarii prezydenta rozmawiacie już o tym, że w 2020 roku, być może to właśnie Donald Tusk będzie głównym rywalem prezydenta Dudy walczącego o reelekcję?

      Kandydatów na pewno będzie wielu, nie wiadomo, kto się jeszcze zgłosi. Od pana Korwin-Mikke po różne inne osoby, więc zobaczymy. To nie ma żadnego znaczenia dzisiaj. Dzisiaj znaczenie ma to, że doszło do sytuacji…
      To ma znaczenie, i to moim zdaniem znacznie większe, niż pan w tej chwili próbuje nam wmówić.
      Znaczenie ma to, że dzisiaj, jak powiedziałem, zamiast stanąć na wysokości zadania i swojej funkcji, przewodniczący Tusk wolał swój własny interes przełożyć nad interes europejski.
      To kim jest teraz Donald Tusk? Jest reprezentantem Niemiec, tak jak mówi Jarosław Kaczyński?
      Donald Tusk jest dzisiaj przewodniczącym Rady Europejskiej z niepełnym mandatem, tzn. z mandatem nieudzielonym przez wszystkie państwa członkowskie. To jest też ewenement i pewien  precedens, dlatego że trudno sobie wyobrazić w takiej sytuacji, żeby to się nie przełożyło potem na dalsze funkcjonowanie Unii Europejskiej, bo jeśli raz się udało coś takiego przeprowadzić, to ta pokusa, żeby izolować kraje, które mają inne zdanie, będzie powracała.

      Panie ministrze, popieracie nową ustawę o służbie zagranicznej, która oznacza usunięcie z ambasad wszystkich dyplomatów, którzy byli tajnymi współpracownikami SB?

      Pan prezydent nigdy, i kancelaria nigdy nie komentuje ustaw w procesie legislacyjnym, dlatego że pan prezydent szanuje autonomię władzy ustawodawczej…
      To czemu pozwoliliście wysłać do Berlina Andrzeja Przyłębskiego, który podpisał zobowiązanie o współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa i przyjął kryptonim Wolfgang?
      Jeśli chodzi o kancelarię prezydenta, pan redaktor może wie, a może nie – to wytłumaczę, decyzja pana prezydenta opiera się wyłącznie na ocenie merytorycznej kandydata, dlatego że otrzymujemy z MSZ dokumenty poświadczające pełną zdolność kandydata w sensie formalnym…
      I prezydent się nie interesuje, czy ten pan nie ma jakichś poważnych przeszkód?
      Prezydent nie przeprowadza lustracji.
      Rozumiem, że prezydent nie jest od lustracji, ale…
      Prezydent otrzymuje z MSZ-u dokumenty poświadczające fakt, że dany kandydat spełnia wszystkie wymogi formalne. A MSZ, jak pan redaktor pytał zapewne też ministra Waszczykowskiego, przeprowadza w trakcie nominację, którą potem wysyła prezydentowi do oceny merytorycznej – jak powiedziałem. Wewnętrzne sprawdzenia. A teraz, jak rozumiem – bo to też warto powiedzieć – ten wniosek ambasadora Przyłębskiego jest w IPN. Pan ambasador Przyłębski złożył w tej sprawie wyjaśnienia, które są wiarygodne.
      Czyli nie ma sprawy, tak? Bo ja chciałem spytać, czy przypadkiem pan Andrzej Przyłębski nie powinien się podać do dymisji, ponieważ podpisał zobowiązanie o współpracy, jest nawet jego donos zachowany. Pan mówi, że to wszystko jest wiarygodne, nie ma sprawy, tak?

      Ja w tej sprawie czekam na rozstrzygnięcie, bo pan mówi, że jest podpis wiarygodny – ja tego nie wiem, a ja nie jestem tak, jak pan redaktor, członkiem IPN-u, ja nie pracuję w IPN-ie.
      Powinien się podać do dymisji?
      Powiedziałem, dla mnie wyjaśnienia dzisiejsze pana ambasadora Przyłębskiego są wiarygodne.
      Kiedy zostanie pan szefem gabinetu prezydenta?
      Nie słyszałem o takich planach.
      Wszyscy słyszeli w kancelarii prezydenta, pan również. To proszę powiedzieć tylko kiedy.
      Los ministrów jest w rękach prezydenta, my jesteśmy pracownikami pana prezydenta, pan prezydent kształtuje swoją kancelarię w sposób taki, który według niego jest optymalny. Nie słyszałem o tym, żeby jakiekolwiek zmiany miały mieć miejsce w najbliższym czasie.
      To może ja panu powiem, że pan zostaje szefem gabinetu prezydenta i jednocześnie będzie odpowiadał za sprawy zagraniczne, o czym doskonale pan wie, ale rozumiem…
      Dziękuję panie prezydencie Robercie Mazurku.
      W mojej kancelarii też być może miałby pan jakieś szanse, nie wiem, nie wiem… Pomyślę o tym. Ale pytam całkiem serio, to nie jest żart. Rozumiem, że nie chce pan komentować zmian w kancelarii prezydenta.
      Rzeczywiście plotki, które się powtarzają…
      To nie są plotki, to są opowieści z samej kancelarii.
      Opowieści mogą być plotkami, więc w tym sensie…
      W takim razie ministrowie kancelarii prezydenta zajmują się roznoszeniem plotek.
      Nie ma takiego tematu.

      Szczerski o Europie dwóch prędkości: To zmierza do rozpadu Unii Europejskiej

      „To zmierza rzeczywiście do rozpadu Unii Europejskiej. Mówienie o Europie dwóch prędkości i do tego jeszcze praktyka izolowania jednego z państw członkowskich tylko dlatego, że nie zgadza się z opinią pozostałych, to są – w kontekście Brexitu – kroki do dalszego rozpadu UE” – mówił w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Krzysztof Szczerski odnosząc się w ten sposób do spotkania czterech państw w Wersalu, które uzgodniły powstanie „Europy dwóch prędkości”. Prezydencki minister ds. polityki zagranicznej krytykował założenia tych ustaleń. „Jestem przekonany, że przyszłością naszego kontynentu jest to, co mówi Polska i to, co lubią nazywać kraje centralne i przewodniczący Tusk peryferiami, niż to, co przewodniczący Tusk raczył nazwać rdzeniem Europy” – ocenił.
      Robert Mazurek swojego gościa pytał także o postępy w zdobywaniu poparcia dla Polski jako kandydata na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. „Dla nas celem tego roku jest wprowadzenie Polski do tej Rady” – zadeklarował Szczerski.

      Szczerski o Europie dwóch prędkości: To zmierza do rozpadu Unii Europejskiej

       

      Szczerski o Europie dwóch prędkości: To zmierza do rozpadu Unii Europejskiej /Karolina Bereza, RMF FM

      RMF FM