Premier Irlandii będzie następcą Tuska?


 

źr. BiznesAlert

Premier Irlandii będzie następcą Tuska?

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Wtorek, 07 marca 2017 o godz. 15:03:30

Portal DoRzeczy, powołując się na irlandzki „Sunday Independent”, podaje, że Enda Kenny może być jednym z kandydatów do zastąpienia Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej.

 

DoRzeczy informuje – Kenny był już typowany na szefa Rady Europejskiej, gdy swoją kadencję kończył Herman von Rompuy. Zdaniem gazety, brak poparcia kandydatury Tuska przez Polskę może otwierać nowe możliwości. – Tusk już sugerował, że jeśli nie będzie miał wsparcia z ojczyzny, wróci do krajowej polityki w Polsce. Dla Tuska brak poparcia własnego kraju jest bardzo kłopotliwy – twierdzi źródło „Sunday Independent”.

Według „Sunday Independent”, Europejska Partia Ludowa wywierała presję Europejska Partia Ludowa, aby był jej kandydatem w walce o stanowiska szefa Rady Europejskiej. Kenny jednak odmówił i został pierwszym premierem w historii Irlandii, któremu udało się kontynuować mandat.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: MSZ podało, że kandydatem Polski na szefa Rady Europejskiej będze Jacek Saryusz-Wolski

Irlandzka gazeta informuje, że kadencja Tuska kończy się mniej więcej w tym samym czasie, gdy Kelly ma oddać przywództwo w partii Fide Gael.

kresy.pl / dorzeczy.pl

Niemcy nie potrafią się rozstać z germanofilem


WP.PLStrona główna serwisu

 

Natalia Durman

oprac.Natalia Durman

akt. 07.03.2017, 14:53

 

Niemcy zmienili zdanie ws. Donalda Tuska. Będą naciskać na polski rząd

Niemcy jednak będą forsować kandydaturę Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Tamtejsze media informują, że rząd federalny zaapelował do polskich władz, aby te zmieniły swoje negatywne stanowisko i zaprzestały blokowania blokowania kandydatury Tuska.

Donald Tusk w Parlamencie EuropejskimDonald Tusk w Parlamencie Europejskim (

Rada Europejska

)

Jeszcze w poniedziałek rzecznik rządu federalnego Steffena Seiberta zapewniał, że Berlin nie zamierza naciskać na polskie władze w kwestii kandydata na przewodniczącego Rady Europejskiej.

#dzieńdobryWP Ryszard Petru o Witoldzie Waszczykowskim: kompromituje się, to będzie totalna porażka

W wtorek jednak sekretarz stanu ds. europejskich w niemieckim MSZ Michael Roth oznajmił w Brukseli, że rząd federalny będzie apelował do polskich władz o zaprzestanie blokowania kandydatury Tuska.
Zdaniem niemieckiego polityka w obecnych trudnych dla Unii Europejskiej czasach wszyscy w kwestiach polityki personalnej powinni trzymać się razem, a nie wzbudzać nowe konflikty.

 

 

Roth swoje słowa skierował do tych wszystkich, którzy mają problem z przedłużeniem kadencji Tuska, zapewniając przy okazji, że cieszy się on dużym zaufaniem. Podkreślił, że tylko Polska oraz Węgry mają zastrzeżenia w sprawie odnowienia jego kadencji.
Wcześniej rzecznik niemieckiego rządu zapewniał, że działalność Tuska wysoko ocenia Angela Merkel.
Tusk bez poparcia polskiego rządu

 

 

Decyzja w sprawie w sprawie przedłużenia kadencji Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej ma zapaść w czwartek na szczycie UE w Brukseli. Ma on poparcie Europejskiej Partii Ludowej, zrzeszającej centroprawicowe ugrupowania w Europie, w tym PO, PSL, a także CDU niemieckiej kanclerz.
Polski rząd nie popiera Tuska i w sobotę zgłosił kandydaturę europosła Jacka Saryusz-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej.

IAR, PAP, WP

Kłopoty polskiej wsi na Ukrainie coraz większe


 

źr. strzelczyska.eu

Kłopoty polskiej wsi na Ukrainie coraz większe

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Wtorek, 07 marca 2017 o godz. 08:08:38

TVP Rzeszów informuje o trudnej sytuacji wsi Strzelczyska.

 

Jak informuje portal – Strzelczyska to ponad 100 domów i ponad pół tysiąca mieszkańców. Wszyscy są Polakami – bo to jedyna taka na Ukrainie wieś, gdzie mieszkają tylko polskie rodziny. Problem z niemal 6 kilometrową drogą dojazdową mają od lat, ale ostatnio sytuacja stała się wyjątkowo trudna.

Mieszkańcy są zdania, że sytuacja ich wsi pogarsza się z każdym rokiem. Lokalne władze wydają się nie być zainteresowane ich losem.

TVP Rzeszów podaje, że – Mieszkańcy Strzelczysk słyszą od lat ten sam argument, że to nie jedyna taka sytuacja w obwodzie a pieniędzy nie na nawet na dużo ważniejsze remonty. Kolejne pisma do rady rejonowej i miejskiej w Mościskach też kończą się na niczym. A z drogą jest coraz gorzej. Ostatnio do wsi nie dojeżdżał nawet szkolny autobus, który przywozi do Strzelczysk także dzieci z okolicznych miejscowości Lipników, Krysowic i Pnikuta. W tej sytuacji mimo zapewnień władz Mościsk, że prace remontowe rozpoczną się jeszcze w marcu mieszkańcy pomocy postanowili szukać w Polsce.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ukraina: Polacy odzyskali kościół w Ciemierzyńcach – wcześniej służył za stajnię [+FOTO]

O pomoc mieszkańcy Strzelczysk zwrócili się do Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, Stowarzyszenia Wspólnota Polska oraz Stowarzyszenia Polskich Przedsiębiorców na Ukrainie. Mieszkańcy nawiązali też kontakt z Kancelarią Prezydenta RP i rozmawiali już w tej sprawie z samym prezydentem Andrzejem Dudą.

kresy.pl / rzeszow.tvp.pl

Korzystniejsze warunki powrotu repatriantów ze Wschodu


logo Polonia Christiana

DZISIAJ JEST

WTOREK 07 MARCA

„Polacy, wracajcie!” Dziś głosowanie nad nową ustawą o repatriantach

Data publikacji: 2017-03-07 08:00

Data aktualizacji: 2017-03-07 13:03:00

„Polacy, wracajcie!” Dziś głosowanie nad nową ustawą o repatriantach

Aleksander Sochaczewski, Pożegnanie Europy, 1894

Rząd przygotował zmiany w ustawie o repatriantach. Ułatwią one przyjazd polskich zesłańców i ich potomków z azjatyckiej części byłego ZSRR.

Pierwszy zapis nowych przepisów mówi, że to rząd jest całkowicie odpowiedzialny za organizację i nadzór nad repatriacjami. Dotychczasowe przepisy umożliwiały repatriację pod warunkiem, że znalazły się samorządy, które „zaproszą i wezmą na utrzymanie repatriowaną rodzinę”. – Ten model był nieskuteczny i został fatalnie oceniany przez Najwyższą Izbę Kontroli – twierdzi w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” minister Henryk Kowalczyk, autor nowego projektu.

Kolejny zapis dotyczy definicji repatrianta. Zgodnie z nią nowe prawo obejmie osoby przesiedlone do azjatyckiej części ZSRR bądź ich potomków, ale również małżonków. Dotychczas małżonkowie repatriantów nieposiadający polskich korzeni podlegali w Polsce „przepisom o cudzoziemcach i musieli ubiegać się o pozwolenie na pobyt stały”. Nieotrzymanie takiego pozwolenia oznaczało brak prawa do emerytury i świadczeń zdrowotnych.

W nowelizacji przepisów znacznie rozbudowano zapisy dotyczące pomocy w osiedlaniu repatriantów. Ustawa daje im m.in. możliwość ubiegania się o 10-letnią dopłatę do czynszu, zostaną włączeni w program „Mieszkanie plus”, zwolnienia z podatków etc. Zachowane zostaną również wszystkie dotychczasowe „przywileje” jak „pokrycie kosztów transportu czy pieniądze na zagospodarowanie się oraz remont mieszkania”.

Projekt zakłada, że koszty związane z jego realizacją wyniosą 30-40 mln zł rocznie, oraz że do roku 2026 do Polski wróci 15 tys. repatriantów.

Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”

TK

Read more: http://www.pch24.pl/polacy–wracajcie–dzis-glosowanie-nad-nowa-ustawa-o-repatriantach,49940,i.html#ixzz4adqH0kZZ

Chwianie się samostijnej



 

7 marca 2017

NEon24.pl

JAREK RUSZKIEWICZ SL

 

SpiritoLibero

Jarek Ruszkiewicz SL – „Najpierw Cię ignorują, potem się z Ciebie śmieją, potem z Tobą walczą – i wtedy wygrywasz” Gandhi

 

Rozpad Ukrainy czyli na złość babci odmrozimy sobie uszy

 

Jeśli dojdzie do rozpadu Ukrainy to naszym bezpośrednim sąsiadem nie będą pokojowo nastawieni mieszkańcy Donbasu, Mariupola czy Odessy ale najgorsza, banderowska swołocz.

Zauważyłem ostatnio, że nasze media oszczędzają nam wieści z „wojny” ukraińsko-rosyjskiej w Donbasie. Jeśli już coś tam bekną to tak raczej półgębkiem i tak, żeby nie powiedzieć zbyt wiele. A dzieje się wiele.

Dwa ważne wydarzenia z ostatnich dni to uznanie przez Rosję paszportów i innych dokumentów wydawanych przez władze separatystycznych republik oraz nacjonalizacja przemysłu w tych republikach. Co to oznacza w praktyce? Oznacza ni mniej ni więcej, że rozpad tworu, zwanego Ukrainą mocno przyspieszył. Przyspieszenie działań ze strony republik ludowych Donbasu nastąpiło w efekcie nowych, zmasowanych ataków nazistowskich band, zwanych dla niepoznaki „batalionami ochotniczymi„.

W rzeczywistości z Donbasem nie walczy (jak próbuje się wmówić Polakom) ukraińska, regularna armia tylko sponsorowane przez oligarchów oddziały ukraińskich nazistów i zwykłych najemników. Żeby było ciekawiej to kijowska junta nie ma praktycznie żadnego wpływu na te „ochotnicze” bataliony. A to właśnie dowódcy tych nazistowskich oddziałów wpadli na genialny pomysł, żeby zablokować tory kolejowe, którymi transportowany jest (a raczej był) z Donbasu węgiel i antracyt, niezbędny do funkcjonowania przemysłu na pozostałym obszarze Ukrainy. Już dziś straty tym spowodowane liczone są w miliardach dolarów. I to w sytuacji gdy Poroszenko żebrze o jeden miliard pożyczki na Zachodzie.

W sumie jest rzeczą logiczną, że skoro Ukraińcy nie chcą węgla z Donbasu to niech idą na szczaw. Donbas jakoś sobie z tym fantem poradzi i będzie wysyłał poprzez Rosję swoje towary w świat. Jeśli dołożymy do tego inny kwiatek w postaci wprowadzenia rubla jako jedynej waluty na terenie zbuntowanych republik to będziemy mieli kompletny obraz sytuacji.

Z tym rublem to też ciekawa sprawa, junta w Kijowie od początku konfliktu nie płaci ani hrywny rencistom i emerytom w Donbasie. Nie płaci policjantom, nauczycielom, pielęgniarkom i w ogóle całej budżetówce. Jeśli przyjąć narrację kijowskiej junty, że ruchawka w Donbasie jest efektem agresji Rosji, przeprowadzonej przez „zielone ludziki” Putina to co zawinili emeryci i renciści? Jeśli ktoś ma choć trochę zdrowego rozsądku to szybko zauważy, że to nie jest walka z „zielonymi ludzikami” tylko z własnymi obywatelami, którzy walczą o swoje podstawowe prawa obywatelskie, w tym przede wszystkim do prawa używania języka ojczystego. Ten prosty fakt rozumiały nawet Dzieci Wrzesińskie, które zbuntowały się przeciwko germanizacji. No ale może doczekaliśmy takich czasów, że germanizacja jest zła a ukrainizacja dobra?

Wbrew pozorom jednak, sytuacja na Ukrainie nie jest wcale taka prosta jak usiłują to przedstawiać media. Trwa podziemna wojna między oligarchami, którzy tak jak Radziwiłłowie w czasie Potopu chcą wyrwać jak największy „postaw sukna”. Toczy się także inna wojna – junty Poroszenki z ukronazistami. Poroszence, który cały czas czuje się jeszcze namaszczony przez swoich amerykańskich i europejskich mocodawców ukraińscy naziści spod znaku Bandery byli potrzebni i choć teraz działają ewidentnie na szkodę upadającego państwa są potrzebni nadal. Należy jednak przypomnieć, że środowiska, które patronują kultowi Bandery nie są z terytorium Ukrainy. To banderowscy naziści, zbrodniarze wojenni, którzy po wojnie znaleźli bezpieczne przytulisko i wsparcie finansowe w USA i Kanadzie.

Taka sytuacja prowadzi tylko do jednego – dezintegracji i całkowitego rozpadu Ukrainy. Wygląda na to, że taki jest obecnie plan. Majdan i pucz rządowy miał w swoim pierwotnym zamierzeniu sprowokowanie Rosji i po to, jak sama przyznała Victoria Nuland, Departament Stanu USA, CIA i Soros wyłożyli ponad 5 miliardów dolarów. Rosji nie udało się sprowokować, co więcej – w sposób bezkrwawy i w świetle prawa międzynarodowego całkowicie legalny, przejęła Krym. Czyżby rozczłonkowanie Ukrainy było planem B czy jest kontynuacją planu głównego?

Dla Polski taki scenariusz jest bardzo niebezpieczny, czego zdają się (albo udają) nie dostrzegać polskie władze. Jeśli dojdzie do rozpadu Ukrainy to naszym bezpośrednim sąsiadem nie będą pokojowo nastawieni mieszkańcy Donbasu, Mariupola czy Odessy ale najgorsza, banderowska swołocz, która zamieszkuje tereny zachodniej Ukrainy i marzy o granicy na Sanie. Już teraz mamy ok. 2 mln Ukraińców na naszym terytorium i zanosi się na więcej. Przez granicę polsko-ukraińską idą duże transporty broni. Pytanie – dla kogo są przeznaczone?

Paniką wzbudzaną w Polakach, jakoby Rosja tylko czekała aby nas najechać próbuje się przykryć realne zagrożenie. Kraje wyszechradzkie, którym Polska tak gorliwie chce „liderować” mają lepsze rozeznanie sytuacji i lepiej dbają o własne narodowe interesy. Od nich powinni uczyć się polityki a przede wszystkim dbania o polskie, narodowe interesy, Kaczyński, Duda, Waszczykowski i Macierewicz. Póki co to chowanie się za amerykańską flagą uważają za szczyt roztropności i patriotyzmu. Historia jednak uczy, że taka „bohaterska” postawa kończy się Zaleszczykami a my zostaniemy sami z piwem, który oni nawarzyli.

Zjazd wiadomej gazety po równi pochyłej


Telewizja republika.pl

Czy to ostateczny upadek Wyborczej? Gazeta zanotowała największy spadek!

 

EmaPob

7:20 7 marca 2017

FLICKR/LUBLINCOMPL/CC BY-ND 2.0

Gazeta Wyborcza w rok straciła aż 36 tys. czytelników, czyli jej sprzedaż zmniejszyła się aż o blisko 25 procent. Gazetę Michnika wyprzedził Super Express, który znalazł się na drugim miejscu, a także Fakt, który jest liderem rankingu.

Czarne chmury po raz kolejny zawisły nad gazetą Adama Michnika, która odnotowała rekordowy spadek czytelnictwa. Jej średni wynik spadł o 23,30 proc. do 118 252 egz. 

Pierwsze miejsce zajął fakt, którego średnia sprzedaż ogółem „Faktu” (Ringier Axel Springer Polska) w styczniu 2017 roku wyniosła 279 780 egz., czyli o 11,16 proc. mniej. Na drugie miejsce awansował natomiast Super Express, wyprzedzając gazetę Michnika. Jego sprzedaż wyniosła 137 108 egzemplarzy. Wyniku Super Expressu zmniejszył się jednak o 9,80 proc.

Przypomnijmy, że w w czwartym kwartale zeszłego roku w Agorze rozpoczęły się grupowe zwolnienia. Pracę straciło wówczas 176 osób, głównie z Gazety Wyborczej. Podwyższono także cenę większości wydań gazety. Jak widać zmiany nie przyniosły oczekiwanych efektów. 

 

 

Źródło: wirtualnemedia.pl

Historia rzeczywistego czy urojonego feudała?


WPROST.pl

Kraj

WYDARZENIAKRAJ

Szyszko kupił tereny o powierzchni większej niż województwo śląskie? Rzecznik rządu: Podejrzewam, że to pomyłka

Dodano: dzisiaj 08:312 18414864

Minister środowiska Jan Szyszko

Minister środowiska Jan Szyszko / Źródło: Newspix.pl / fot. TEDI

Z oświadczenia majątkowego ministra środowiska Jana Szyszki wynika, że w okresie od 1998 do 2011 roku wykupił on ponad 1,67 mln hektara powierzchni. Dla porównania – obszar zajmowany przez województwo śląskie to blisko 1,2 mln hektara. Sprawę próbowali wyjaśnić dziennikarze podczas konferencji prasowej.

Zapytany przez dziennikarzy o kwestię oświadczenia majątkowego, minister Jan Szyszko zaprosił przedstawicieli mediów na prowadzone przez siebie warsztaty dziennikarskie. – Znowu przypuszczam, że właśnie chyba panie troszeczkę mijają się z celem konferencji, a równocześnie chciałem od razu powiedzieć, i to teraz ogłoszę, że organizuję co roku warsztaty dziennikarskie. Serdecznie zapraszam również na powierzchnie doświadczalne i tam państwo będziecie mogli się zapoznać z rezultatami tych powierzchni doświadczalnych – powiedział minister.

Do sprawy odniósł się również rzecznik rządu. – Nie znam sprawy, natomiast podejrzewam, że to pomyłka. Aczkolwiek nie wiem, czy minister miał okazję się do tego ustosunkować. Być może jakiegoś przecinka zabrakło w oświadczeniu majątkowym – zastanawiał się Rafał Bochenek podczas briefingu prasowego.

Bochenek o oświadczeniu majątkowym min. Szyszki / Źródło: TVP

Opozycja chce weryfikacji oświadczeń majątkowych

Wyjaśnień w sprawie oświadczenia majątkowego ministra środowiska domaga się opozycja. – Chciałabym wiedzieć czy wartość gruntów, które posiada minister Szyszko wzrosła w ostatnim okresie czy nie. Czy wzrosła na skutek funkcjonowania ustawy, którą moglibyśmy nazwać „lex Szyszko” (prawo dotyczące wycinania drzew – red.) –zaznaczyła Katarzyna Lubnauer, wiceszefowa Nowoczesnej. W opinii posłanki wyjaśnieniem sprawy powinno się również zająć CBA.

W podobnym tonie wypowiadał się rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec, który przekonywał podczas konferencji prasowej, że „wskutek wprowadzenia obowiązujących od stycznia przepisów dot. wycinki drzew na prywatnych posesjach, wartość tych gruntów mogła wielokrotnie wzrosnąć”. W opinii polityka PO „bezkarna możliwość wycięcia drzew sprawia, że tereny mogą stać się gruntami inwestycyjnymi czy budowlanymi”.

Luksusowa posiadłość czy stodoła?

To nie pierwsza sprawa kontrowersji wokół oświadczenia majątkowego ministra środowiska. W połowie listopada 2016 roku prokuratura informowała o prowadzeniu postępowania sprawdzającego w sprawie oświadczeń majątkowych Jana Szyszki. Prokuratura miał sprawdzić przede wszystkim, dlaczego w oświadczeniu polityk Prawa i Sprawiedliwości stwierdził, że posiadana przez niego stodoła jest warta 17 tysięcy złotych. W rzeczywistości jej wartość jest wielokrotnie większa i wynosi niemal pół miliona złotych. Również nazwa pomieszczenia jest myląca. „Stodoła” nie jest jedynie budynkiem gospodarczym, a willą letniskową położoną nad jeziorem w województwie Zachodniopomorskiem. Prokuratura miała również wyjaśnić sprawę, o której informowało radio RMF FM. Chodzi o kolekcję poroży o wartości około 14 tysięcy złotych. Minister Jan Szyszko nie wpisał jej do swojego oświadczenia majątkowego.

Minister środowiska, który strzela do zwierząt i wycina drzewa. „Z tego jest słynny”Polityk PO Rafał Trzaskowski w radiu RMF FM wypowiadał się na głośny ostatnio temat wycinki drzew na prywatnych działkach. Za obecne masowe pozbywanie się drzew winił ministra Jana Szyszko.WPROST.pl

/ Źródło: TVP Info / Polsat News, TVN 24

Figle w pokojowej armii


 

Życie

 

WYDARZENIAŻYCIEŚWIAT

Skandal w amerykańskiej armii. Żołnierze dzielili się nagimi fotografiami koleżanek

Dodano: dzisiaj 08:520 08

Kobiety w marines (zdj, ilustracyjne)

Kobiety w marines (zdj, ilustracyjne) / Źródło: Flickr / Staff Sgt. Danielle M. Bacon/USMC

Departament Obrony USA prowadzi śledztwo w sprawie licznych nagich oraz półnagich zdjęć kobiet-żołnierzy, którymi amerykańscy marines dzielili się za pośrednictwem Facebooka.

Amerykańscy żołnierze zrzeszeni na Facebooku w ramach zamkniętej grupy Marines United dzielili się przez internet odważnymi zdjęciami swoich koleżanek z wojska. Na forum zrzeszającym 30 tys. marines, w niewybredny sposób komentowali fotografie i odwoływali się do seksualności uwiecznionych na zdjęciach kobiet. Kiedy o sprawie dowiedziały się media, grupa została zamknięta.

Śledztwo w sprawie zdjęć podjęła już NCIS (Naval Criminal Investigative Service), amerykańska agencja zajmująca się przestępstwami związanymi z Marynarką Wojenną Stanów Zjednoczonych i Korpusem Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. „To atak na nasz etos i dziedzictwo. W amerykańskiej armii nie ma miejsca na tego typu uwłaczające i degradujące postępowanie” – ostro odcinał się od działań grupy Marines United media sierżant major Ronald Green. „Takie zachowanie godzi we wszystkich marines, nasze rodziny i cywilów” – pisał w swoim oświadczeniu.

Nagie zdjęcia publikowane na grupie Marines United zostały udostępnione w jednym folderze w styczniu tego roku. Wojskowi starali się zidentyfikować uwiecznione na fotografiach kobiety: podawali informacje o ich danych osobowych, stopniu i oddziale, w którym służą. Akcję z przekazywaniem zdjęć rozpoczęto w tym samym miesiącu, w którym otwarto nabór kobiet do pierwszego Korpusu Piechoty Morskiej USA. Do tej pory mogły one jedynie pełnić na misjach funkcje lekarek, sanitariuszek i tłumaczek.

/ Źródło: BBC

Wracają poszukiwania Złotego Pociągu?


WP.PLStrona główna serwisu

 

 

Katarzyna Bogdańska

oprac.Katarzyna Bogdańska

akt. 07.03.2017, 11:08

 

Wracają poszukiwania Złotego Pociągu?

Poszukiwacze Złotego Pociągu chcą wrócić na 65. kilometr. Zamierzają znów zbadać teren, tym razem na własny koszt. Prace miałyby ruszyć na wiosnę, na razie jednak konieczne jest uzyskanie pozwolenia od kolei.

Zamknięty dla ruchu pieszego wiadukt drogowy w okolicy 65. kilometra torów w Wałbrzychu, gdzie wojsko rozpoczęło badania terenu Zamknięty dla ruchu pieszego wiadukt drogowy w okolicy 65. kilometra torów w Wałbrzychu, gdzie wojsko rozpoczęło badania terenu (

PAP / Aleksander Koźmiński

)

Jak informuje Radio Wrocław, naukowcy podpisali umowę z naukowcami, którzy pomogą im w badaniach nieinwazyjnych.
Piotr Koper i Andreas Richter zgłosili odnalezienie tzw. złotego pociągu w sierpniu 2015 roku. Sprawa stała się bardzo głośna w Polsce i za granicą. Według niektórych mediów w okolicach Wałbrzycha miałby się znajdować ukryty pociąg z II wojny światowej. Podawano m.in., że może chodzić o legendarny zasypany pociąg ze złotem i kosztownościami, wywiezionymi pod koniec wojny z Wrocławia.
Były generalny konserwator zabytków, wiceminister kultury Piotr Żuchowski wyrażał w sierpniu ubiegłego roku przekonanie, że „złoty pociąg” istnieje „na ponad 99 procent”. Jednak zdaniem części ekspertów „złoty pociąg” – przynajmniej z takim ładunkiem – to legenda.

W grudniu 2015 r. na zlecenie wałbrzyskiego magistratu nieinwazyjne badania terenu niezależnie od siebie przeprowadzili naukowcy z krakowskiej AGH oraz firma XYZ. W raporcie ekipy z AGH pokreślono, że na wskazanym terenie być może znajduje się zasypany tunel kolejowy, jednak pociągu tam nie ma. Z kolei firma XYZ w swoim raporcie wskazała, że w przebadanym gruncie występują anomalie, mogące świadczyć o tym, że pod ziemią jest skład kolejowy z czasów II wojny światowej.

Radio Wrocław/WP

Afgańca wykładnia demokracji w UE


WP.PLStrona główna serwisu

 

 

Violetta Baran

oprac.Violetta Baran

akt. 07.03.2017, 09:24

 

Radosław Sikorski: Jacek Saryusz-​Wolski prędzej wygra w konkursie Eurowizji

Jeśli Tusk jest przestępcą i wspólnie z Putinem zamordował prezydenta Kaczyńskiego, to trzeba zapobiec, aby stał na czele szefa RE – stwierdził były szef MSZ Radosław Sikorski, oceniając brak poparcia polskiego rządu dla Donalda Tuska jako kandydata na przewodniczącego Rady Europejskiej. – Zobaczymy, ilu będziemy mieli sojuszników w kwestii zatrzymania mordercy na czele szefa RE – dodał w rozmowie z Konradem Piaseckim.

PAP/Jakub Kamiński

Pytany o szanse na wybór Jacka Saryusza-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej stwierdził, że „prędzej zostanie wybrany na zwycięzcę Eurowizji”. – Bo nie ma do tego kwalifikacji i powinien o tym wiedzieć. Jeszcze parę dni temu mówił, że pozostanie w EPP, już jest poza nią. Nie ma też kwalifikacji formalnej, bo nie jest byłym premierem – mówił w Radiu Zet były szef polskiej dyplomacji.
Pytany o słowa szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, który stwierdził, że nikt nie zgłosił Donalda Tuska, więc nie powinien być brany pod uwagę jako kandydat odparł, że „nie ma takiej reguły, by jakieś państwo musiało zgłaszać Tuska”. – Szef MSZ nie doczytał traktatu – stwierdził.
– To nieodpowiedzialna kandydatura nieodpowiedzialnych ludzi – mówił o kandydaturze Saryusza-Wolskiego były szef polskiej dyplomacji. – Mam nadzieję, że Saryusz zostanie szefem MSZ. PiS zapewne zaoferuje mu coś na otarcie łez. Byłby kompetentniejszy od obecnego ministra i byłaby to kara i dla niego, i dla PiS-u. Dla niego, bo zobaczyłby, jak to jest działać w naprawdę autorytarnej partii, a dla PiS-u, bo Saryusz-Wolski jest znany z tego, że jest niesterowalny – dodał.
– Chyba aż nadto rozumiem postępowanie PiS. To ludzie, którzy nie potrafią się przeciwstawić poronionym pomysłom prezesa – mówił Sikorski oceniając forsowanie kandydatury Saryusza-Wolskiego. – Są momenty, w których trzeba powiedzieć: panie prezesie, my za panem w ogień. Ale do granicy lojalności wobec państwa i narodu. Im więcej członkowie PiS gadają o honorze, Żołnierzach Wyklętych, tym większymi są tchórzami cywilnymi wobec prezesa – dodał.
Zdaniem Sikorskiego Tusk sprawuje obecnie najwyższe stanowisko, „jakie w historii świata kiedykolwiek sprawował Polak, jeśli chodzi o władzę doczesną”. Tymczasem PiS „próbuje zniszczyć najwyższej rangi Polaka”. – Nie potrafi go wykorzystać dla dobra Polski – dodał.
– Przecież Tusk próbuje ratować UE, dzięki której Polska dostaje każdego miesiąca miliard euro netto przelewu. To jego zadanie – mówił były szef polskiej dyplomacji.

 

Na pytanie prowadzącego program Konrada Piaseckiego czy, gdyby Sikorski był nadal szefem polskiej dyplomacji, a przewodniczącym Rady Europejskiej byłby Jarosław Kaczyński, to mimo wszystko by go popierał, odparł: „oczywiście”.
Zdaniem byłego szefa MSZ Saryusz-Wolski nie zostanie przewodniczącym Rady Europejskiej. Rząd forsując jego kandydaturę sprawia, że „Polska traci powagę”.
– Polska przyjęła taktykę bachora – kogoś, kto wrzeszczy w kącie i dorośli muszą się nad nim pochylić, żeby przestał – ocenił Sikorski. – Ale z bachorem nie podejmuje się poważnych decyzji – dodał.
– Nie tęsknię za polityką. Dziękuje bardzo – stwierdził Sikorski pytany czy planuje powrót do polskiej polityki. – Musiałoby się wiele zdarzyć, żeby to w ogóle mnie interesowało. Kończę książkę, wykładam. Mam co robić. Obserwuję ją, ale też z rozczarowaniem, bo zostawiliśmy następcom Polskę, która była podziwiana i wpływowa, a dzisiaj jest 27:1 – dodał.

Radio ZET

Wolnoeuropejska synekura “żyć nie umierać”. Dla niej można zrobić wszystko


„SUPER EXPRESS”: TAKIE SĄ PRZYWILEJE SZEFA RE

PRZEGLĄD PRASY

Dzisiaj, 7 marca (07:18)

Prestiż to tylko jeden z plusów stanowiska szefa Rady Europejskiej – wskazuje wtorkowy „Super Express”. Przywileje, na jakie może liczyć szef RE, są znacznie większe – czytamy.

Donald Tusk i Jacek Saryusz-Wolski (2007 rok) /Witold Rozbicki /Reporter

Donald Tusk i Jacek Saryusz-Wolski (2007 rok) /Witold Rozbicki /Reporter

Gazeta nie ma wątpliwości, że między Donaldem Tuskiem a Jackiem Saryusz-Wolskim toczy się gra o wysoką pensję i liczne przywileje wynikające ze sprawowania urzędu szefa RE.

110 tys. zł pensji, ok. 13 tys. zł emerytury po 2,5 roku pracy, 16 tys. zł miesięcznie na wynajem mieszkania. To tylko część dochodów, na jakie może liczyć szef RE – czytamy w „SE”.

Oprócz tego, przewodniczący Rady Europejskiej dostaje dodatek przejściowy w wysokości 55 tys. zł miesięcznie przez trzy lata po odejściu ze stanowiska i dodatek reprezentacyjny (co najmniej 6 tys. zł miesięcznie m.in. na zakup garderoby).

Do tego dochodzi jeszcze limuzyna wraz z czterema kierowcami, trzech kamerdynerów i gabinet liczący 35 osób (obsługa, doradcy, asystenci).

Więcej we wtorkowym wydaniu „Super Expressu”.

INTERIA.PL

NIEZNANE OKOLICZNOŚCI ZAKUPU RZĄDOWYCH LIMUZYN PANCERNYCH


 

NIEZNANE OKOLICZNOŚCI ZAKUPU RZĄDOWYCH LIMUZYN

PRZEGLĄD PRASY

Dzisiaj, 7 marca (06:57)

Przy okazji śledztwa po wypadku pancernego audi z udziałem premier Beaty Szydło na jaw wychodzą nieznane dotąd okoliczności zakupu dwóch limuzyn – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Do wypadku z udziałem limuzyny premier doszło w Oświęcimiu /Łukasz Kalinowski /East News

Do wypadku z udziałem limuzyny premier doszło w Oświęcimiu /Łukasz Kalinowski /East News

Samochody – jednym do momentu wypadku jeździła premier Szydło, drugie użytkuje obecnie prezydent Duda – zostały zakupione za ponad 5 mln zł. Jak podaje dziennik, rezerwa celowa na ich zakup została uruchomiona z przeznaczeniem na wydatki związane z organizacją Światowych Dni Młodzieży. Te odbyły się w Polsce pod koniec lipca ubiegłego roku. Tymczasem samochody odebrano od producenta dopiero w grudniu, czyli blisko pół roku później.

 

Według „Rzeczpospolitej”, taki manewr może być uznany za złamanie dyscypliny finansów publicznych. Do momentu wysłania artykułu do druku gazecie nie udało się uzyskać w tej sprawie komentarza Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, ani Biura Ochrony Rządu.

Więcej w „Rzeczpospolitej”.

Wypadek z udziałem premier Szydło

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca Sebastian K. przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.

W wyniku wypadku poważne obrażenia ciała, utrzymujące się dłużej niż 7 dni, odnieśli premier i jeden z funkcjonariuszy BOR – szef ochrony Beaty Szydło. U drugiego funkcjonariusza BOR – kierowcy pojazdu – stwierdzono lżejsze obrażenia. Beata Szydło do 17 lutego przebywała w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie.

14 lutego prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, prokuratura nie podaje treści jego wyjaśnień. Śledztwo w tej sprawie prowadzi zespół trojga prokuratorów z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Nadzór nad śledztwem objęła Prokuratura Regionalna w Krakowie.

WYPADEK KOLUMNY RZĄDOWEJ Z PREMIER BEATĄ SZYDŁO

ZOBACZ ZDJĘCIA

23

INTERIA.PL/Rzeczpospolita

Kaczyński przypomina aferalną Polskę Tuska


 

 

Przełącz na rozrywkę

Przełącz na Dziennik

 

Kaczyński bije w Tuska: Niepodjęcie tych działań jest przestępstwem urzędniczym

07.03.2017, 06:25

 

Donald Tusk

Donald Tusk / Shutterstock

Spraw, w związku z którymi były premier Donald Tusk może mieć problemy, jest kilka: afera Amber Gold, prywatyzacja CIECH-u i w końcu wszystko to, co działo się po 10 kwietnia 2010 r.- liczne zaniedbania, zaniechania, łamanie prawa wprost – mówi prezes PiS-u Jarosław Kaczyński w wywiadzie, który ukaże się we wtorkowej „Gazecie Polskiej”.

– Jeśli chodzi o dwie pierwsze afery, to trudno sądzić, że Donald Tusk o nich nie wiedział. Czyli miał obowiązek podjąć działania. Niepodjęcie tych działań jest przestępstwem urzędniczym – mówi Jarosław Kaczyński.

Pytany o kandydaturę Jacka Saryusza-Wolskiego na szefa RE, odpowiada: – To człowiek proeuropejski – my jesteśmy proeuropejskimi realistami. (…) Doskonale zna politykę brukselską od salonów po zakamarki kuchni, od lat zasiada w Parlamencie Europejskim, a wcześniej był przez lata szefem UKIE (Urząd Komitetu Integracji Europejskiej), w przeciwieństwie do Tuska ma również kompetencje językowe do sprawowania funkcji w Unii. Jest jednym z najlepszych znawców spraw związanych z funkcjonowaniem wspólnoty w Europie. Powiem zatem wprost – tak, pan Jacek Saryusz-Wolski to dobry kandydat na szefa Rady Europejskiej.

 

Źródło: PAP

Tagi: afera, Saryusz-Wolski, Rada Europejska, szef Rady Europejskiej, tusk, kaczyński

Szczypanie Ministra o kult jednostki. Urojony napis na sztandarze a nazwisko fundatora na drzewcu to dwie różne sprawy


Wyborcza.pl

Wtorek07.03.2017

 

Nazwisko Macierewicza na sztandarze Służby Kontrwywiadu. „To już jest kult jednostki”

Wojciech Czuchnowski

06 marca 2017 | 16:59

Antoni Macierewicz.1 ZDJĘCIE

Antoni Macierewicz. (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

 

Na drzewcu nowego sztandaru Służby Kontrwywiadu Wojskowego znalazło się nazwisko szefa MON Antoniego Macierewicza. Minister osobiście wręczył sztandar szefowi SKW. Poprzedni uznano za zły, bo jego fundatorem był prezydent Bronisław Komorowski.

– To już jest kult jednostki – mówi „Wyborczej” oficer kontrwywiadu, który zwrócił uwagę na treść tabliczki przybitej do drzewca…

Bratnie podkładanie nogi PIS-owi


 

 

SE.pl

 

Superexpress TV

WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV

Se.pl wiadomości opinie Tomasz Walczak: Polityka zagraniczna, której nie ma

Tomasz Walczak: Polityka zagraniczna, której nie ma

07.03.2017, godz. 02:00

Tomasz Walczak

Tomasz Walczakfoto: Super Express

Zdaniem redaktora.

Polityka zagraniczna to jedno z największych rozczarowań rządów PiS. Trudno jednak, aby było inaczej, skoro stała się ona zakładnikiem kompleksów szefa polskiej dyplomacji i interesu partyjnego PiS. Zamiast budować pozycję Polski na arenie międzynarodowej Witold Waszczykowski wykorzystuje funkcję do budowania swojej pozycji w PiS.

Jako człowiek z zewnątrz, który nie przeszedł szlaku bojowego z Jarosławem Kaczyńskim i jego towarzyszami z PC, próbuje swoimi mało dyplomatycznymi, a przez to szkodliwymi wypowiedziami zyskać opinię bardziej pisowskiego niż PiS. Jego tyrady wpisują się w najbardziej radykalne skrzydło pisowskiej myśli politycznej z jej zamiłowaniem do budowania alternatywnych rzeczywistości, szukania wszędzie wrogów zewnętrznych i absolutnego niezrozumienia złożoności współczesnego świata.

W sferze działań polska polityka zagraniczna jest przedłużeniem polityki wewnętrznej prowadzonej innymi środkami. Obliczona jest wyłącznie na utwardzanie twardego już elektoratu PiS i uwiarygadnianie się jako siły radykalnie innej od tego, co było do tej pory. Aby się o tym przekonać, wystarczy przyjrzeć się zgłoszonej w ostatniej chwili, konkurencyjnej dla Donalda Tuska, kandydaturze Jacka Saryusz-Wolskiego na szefa Rady Europejskiej. Tusk to w końcu postać wytrych w pisowskiej propagandzie; symbol wszystkiego, co w Polsce najgorsze; człowiek o „wilczych oczach”, zaprzaniec, sprzedawczyk i pudelek Angeli Merkel. Podtrzymując przez lata tę narrację, PiS niejako skazał się na wystąpienie przeciwko niemu na unijnej arenie. Nie chodzi więc o to, że czegoś dla Polski nie zrobił lub zrobił coś źle (bo i jego funkcja nie daje szczególnego pola do popisu, jeśli chodzi o interes naszego kraju), chodzi o to, że jest arcywrogiem obozu PiS i prędzej Kaczyńskiemu ręka uschnie, niż przyłoży ją do reelekcji byłego szefa PO.

Wyrównując jednak rachunki z Tuskiem, Kaczyński traci siły i zasoby na prowadzenie walki, w której nie ma szans na wygraną i która Polsce nie przyniesie żadnego pożytku. Podobnie jak wiele innych działań, których dyplomacja pod wodzą ministra Waszczykowskiego się podejmuje. PiS nieustannie podkreśla, że czas przywrócić Polsce podmiotowość na arenie międzynarodowej, ale wdając się w głupie, niezrozumiałe dla innych krajów (bo mające jedynie sens z perspektywy wewnętrznej wojny politycznej) działania, marnuje aktywa, które można by wykorzystać z pożytkiem dla pozycji Polski. Zwłaszcza że w szalonym świecie, w którym żyjemy, są ważniejsze dla nas sprawy niż to, czy Tusk zostanie ponownie wybrany, czy nie.

Zobacz: Walczak: Po nas choćby trociny

tagi: Tomasz Walczak

autor: Tomasz Walczak zobacz inne artykuły tego autora

O płomiennej miłości polsko-amerykańskiej dozowanej wizami w jedną stronę


 Debata „Nowa amerykańska polityka – znaczenie dla Polski”

ostatnia aktualizacja:02.03.2017 10:45

W Studiu im. Władysława Szpilmana w Warszawie , 6 marca w godz.18.00 – 19.45, odbyła się międzynarodowa debata Polskiego Radia i Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych „Nowa amerykańska polityka – znaczenie dla Polski”.

  • Dźwiękowe zaproszenie do wysłuchania audycji

Dbata Nowa amerykańska polityka - znaczenie dla Polski

Foto: Zbitnev/Shutterstock.com

Spotkanie prowadził Michał Żakowski z Naczelnej Redakcji Publicystyki Międzynarodowej Polskiego Radia. Jego gośćmi byli: prof. Andrew A. Michta – dziekan George C. Marshall European Center for Security Studies, prof. Zbigniew Lewicki – przewodniczący Rady Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz dr Patrycja Sasnal – kierowniczka projektu „Bliski Wschód i Afryka Północna” Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

– Polskie Radio zorganizowało debatę międzynarodową już po raz siódmy. Tym razem, wraz z uczestnikami, staraliśmy się odpowiedzieć na pytanie o nową amerykańską politykę zagraniczną oraz o jej znaczenie dla Polski. Donald Trump jest ciągle zagadką, więc próbowaliśmy znaleźć odpowiedź na pytanie, jaka będzie polityka zagraniczna USA w trakcie jego prezydentury – mówił Michał Żakowski.

Cieszymy się że dzięki stałej współpracy z Polskim Instytutem Spraw Międzynarodowych nasze dyskusje spotykają się dużym zainteresowaniem, odwiedzają nas wyjątkowi goście, a Polskie Radio jest miejscem publicznej debaty, której w Polsce niewątpliwie brakuje – dodawał Grzegorz Ślubowski, redaktor naczelny Redakcji Publicystyki Międzynarodowej Polskiego Radia.


Polski Instytut Spraw Międzynarodowych (PISM) jest czołowym środkowoeuropejskim think tankiem. Obszary, którymi się zajmuje to przede wszystkim polityka zagraniczna, integracja europejska, bezpieczeństwo oraz międzynarodowe stosunki gospodarcze. PISM jest propagatorem idei wspierających polską dyplomację oraz rozwój stosunków międzynarodowych.

mat. pras./mg

Sprawa Tuska przesądzi sprawę demokracji lub dominacji w filogermńskiej Unii


TVN24

Tusk „Corriere della Sera”: PiS znęca się nad Tuskiem

07 marca 2017, 9:42

O reakcji rządu i Prawa i Sprawiedliwości na kandydydowanie Donalda Tuska mówił we wtorek w TVN24 BiS Sławomir Neumann Unia jadu, gdzie Polska głosuje przeciwko „swojemu” Tuskowi – tak spór o kandydata na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej podsumowuje we wtorek w tytule komentarza dziennik „Corriere della Sera”. JAKIE SĄ SZANSE TUSKA? MOŻLIWE SCENARIUSZE „Nigdy nie zdarzyło się w Europie, aby rząd przedstawił oficjalnie kandydaturę na jedno z wysokich stanowisk w Unii w opozycji do tej, zaakceptowanej i wspieranej przez wszystkich innych partnerów, i to rodaka” – stwierdza publicysta włoskiej gazety. „Zwłaszcza, gdy chodzi o zatwierdzenie” i to z „przesądzonym już wynikiem” – dodaje. Poparcie dla Tuska z kolejnych stolic. Szef MSZ Holandii „nigdy nie słyszał” o Saryusz-Wolskim – Stanowisko… czytaj dalej » „Znęcanie się” nad Tuskiem „To następny znak zatrutego klimatu, jaki dominuje w UE” – ocenia komentator i pisze następnie o kandydaturze Jacka Saryusz-Wolskiego na szefa Rady Europejskiej, wystawionej przez polski rząd. Autor tekstu Paolo Valentino wyraża przekonanie, że Donald Tusk zostanie „niemal na pewno” zatwierdzony na drugi mandat przez szefów państw i rządów, ponieważ ma wymaganą większość. „Wydaje się, że polski rząd nie jest w stanie zmobilizować przeciwko Tuskowi trzech innych głosów Grupy Wyszehradzkiej” – zauważa. „Dlaczego takie znęcanie się?” – pyta włoski publicysta. Gazeta przytacza słowa szefa Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim Manfreda Webera, który ocenił, że polski rząd kieruje się wyłącznie interesami polityki wewnętrznej. „Przeciwko Tuskowi w istocie wszystko ma naprawdę charakter personalny” – zauważa dziennik. Według gazety, „reżyserem tego sądu bożego” jest lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Komentator przypomina, że PiS uważa szefa Rady Europejskiej za „moralnie odpowiedzialnego” za katastrofę smoleńską. „Wina Tuska jako ówczesnego premiera miałaby polegać na tym, że nigdy nie podzielił tezy o zamachu” – konstatuje włoski dziennik.

Autor: adso/jb /

Źródło: PAP

(http://www.tvn24.pl)

Światli Panowie dajcie sobie na demokratyczne wstrzymanie


naTemat.pl

 

Polska na ustach całej Europy, a Andrzej Duda milczy. „To pokazuje, że nie dorasta do funkcji prezydenta”

PODZIEL SIĘ [8185] TWEETNIJ SKOMENTUJ [147]

Polska na ustach całej Europy, a Andrzej Duda milczy. "To infantylny polityk, który nie dorasta do funkcji prezydenta" – ocenia prof. Roman Kuźniar

Polska na ustach całej Europy, a Andrzej Duda milczy. „To infantylny polityk, który nie dorasta do funkcji prezydenta” – ocenia prof. Roman Kuźniar • Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Otransgranicznym biegu „Szlak bez granic”, o wielkiej idei Trójmorza, o sukcesie skoczków narciarskich, o śródlądowych drogach wodnych… O tym wszystkim mówił w ostatnich dniach prezydent Andrzej Duda. A o tym, czym najbardziej żyje teraz scena polityczna nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii Europejskiej? Ani słowa.

Osoby z otoczenia prezydentów Bronisława Komorowskiego oraz Aleksandra Kwaśniewskiego nie mają wątpliwości, że to najwyższy czas, aby głowa państwa zabrała głos. Zresztą – wydaje się, że podobnie powinno myśleć otoczenie Andrzeja Dudy. Wystarczy wczytać się w to, co na stronie prezydent.pl znajdziemy w zakładce „kompetencje prezydenta”. Już na pierwszym miejscu wymieniono tam funkcję „reprezentanta państwa w stosunkach międzynarodowych”.

(…)Prezydent, jako reprezentant Rzeczypospolitej, uosabia państwo na arenie międzynarodowej, szczególnie w kontaktach z innymi państwami oraz organizacjami międzynarodowymi jak Wspólnoty Europejskie, NATO, czy ONZ. Prezydent reprezentuje Polskę nie tylko w sytuacjach, gdy tego wymaga od niego prawo krajowe lub międzynarodowe, ale także wtedy, gdy wskazują na to zwyczaje w stosunkach dyplomatycznych.

prezydent.pl

Skoro prezydent „uosabia państwo” i to „szczególnie w kontaktach” z takimi instytucjami jak Unia Europejska, to gdzie jest dziś Andrzej Duda, gdy trwa zamieszanie z kandydatem na przewodniczącego Rady Europejskiej? Wygląda na to, że zrzekł się swoich kompetencji, choć na stronie internetowej głowy państwa można przeczytać, że to on jest ważniejszy niż choćby Witold Waszczykowski, nie mówiąc już o Jarosławie Kaczyńskim.

Wśród konstytucyjnych organów władzy wykonawczej jedynie Prezydent otrzymuje mandat do sprawowania swojego urzędu bezpośrednio od Narodu – w wyborach powszechnych. Tym samym, pozycja ustrojowa Prezydenta jest silniejsza niż innych przedstawicieli władzy wykonawczej (Rady Ministrów, czy stojącego na jej czele Prezesa Rady Ministrów – Premiera), którzy nie czerpią swojego mandatu z bezpośredniego, powszechnego wyboru i reprezentują raczej aktualny obóz rządzący (zazwyczaj większość parlamentarną), a nie samo państwo jako takie.

prezydent.pl

Cytaty z konstytucji sobie, a praktyka sobie. Ta zaś jest taka, że gdy głowa państwa powinna zabrać głos, to Andrzej Duda gdzieś się skrywa, na przykład na nartach.

Zobacz obraz na Twitterze

Zobacz obraz na Twitterze

Obserwuj

KancelariaPrezydenta

@prezydentpl

Rozpoczęcie VIII biegu „Szlak bez Granic” Witów – Oravice.

10:21 – 4 mar 2017

  • 2525 podanych dalej

  • 124124 polubienia

  • Marek Siwiec, prezydencki minister w Kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego nie ma wątpliwości, że zamieszanie z kandydaturami Jacka Saryusz-Wolskiego i Donalda Tuska to wydarzenie takiej rangi, iż głowa państwa powinna zabrać głos. – Ale to zależy od tego, kto jaką logiką się kieruje – przyznaje Siwiec w rozmowie z naTemat.

    MAREK SIWIEC

    minister w Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego

    Według logiki, którą ja znam – czyli prezydenta zaangażowanego, podmiotowego, który ma własne poglądy i próbuje wcielić w życie – to prezydent powinien zabrać głos. Ale pewnie według logiki pana Dudy – lepiej jest podążać za przywódcą partii. Dlatego prezydent po prostu nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie.

    Marek Siwiec i Aleksander Kwaśniewski; zdjęcie z 2003 r.

    Marek Siwiec i Aleksander Kwaśniewski; zdjęcie z 2003 r.•Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

    Siwiec kąśliwie dodaje, że „maksimum odwagi”, na jaką zdobył się dotąd Andrzej Duda to zapowiedzi w stylu, że „zastanowię się, czy podpiszę reformę edukacji”. Ale i tak zawsze kończyło się to tak samo – wykonaniem partyjnych poleceń. Najwyżej podpis składał w ostatniej chwili. Minister z kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego nie spodziewa się zatem, by w kwestii wyboru szefa RE miało być inaczej.

    DRYJAŃSKA naTemat – odc. 13

    Jeszcze bardziej w słowach nie przebiera prof. Roman Kuźniar, w latach 2010-2015 doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego do spraw międzynarodowych. – Gdyby Andrzej Duda był poważnym prezydentem, to oczywiście zabrałby głos w kwestii obsady stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej. Ale niestety, mamy do czynienia z politykiem infantylnym, który nie dorasta do swojej funkcji – mówi prof. Kuźniar. Ubolewa przy tym, że tak bardzo zmienił się dziś charakter prezydentury.

    PROF. ROMAN KUŹNIAR

    doradca prezydenta B. Komorowskiego do spraw międzynarodowych

    Głos prezydenta, jego poglądy, jego stanowisko nie mają najmniejszego wpływu na bieg spraw. Z przykrością stwierdzam, że w systemie „republiki PiS-owskiej” nastąpiło załamanie pozycji prezydenta. I niestety, muszę przypomnieć, że jest to charakterystyczne dla wszelkiego rodzaju systemów autorytarnych.

    Bronisław Komorowski i prof. Roman Kuźniar; zdjęcie z 2010. r.

    Bronisław Komorowski i prof. Roman Kuźniar; zdjęcie z 2010. r.•Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

    Zapytaliśmy w Kancelarii Prezydenta, czy Andrzej Duda zamierza zająć stanowisko w kwestii wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej; na odpowiedź czekamy.

    Wraz z nadchodzącą wiosną odśwież garderobę Twojego dziecka. Bogata kolekcja butów, spodni, kurtek, koszulek już od poniedziałku w Lidlu supercenach!

    Chcę poznać ofertę.

    Nie, dziękuję. (pokaż inny program)

    Opinii prezydenckiego ministra odpowiadającego za kwestie polityki zagranicznej raczej nie ma się co spodziewać. Prof. Krzysztof Szczerski ma teraz na głowie inne sprawy niż to, co dzieje się w Europie – jest z czterodniową wizytą w Japonii i Korei Południowej.

    Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    KancelariaPrezydenta

    @prezydentpl

    Wizyta ministra @KSzczerski w Japonii.
    >> http://www.prezydent.pl/kancelaria/aktywnosc-ministrow/art,610,wizyta-ministra-krzysztofa-szczerskiego-w-japonii.html …

    11:35 – 6 mar 2017

  • 1010 podanych dalej

  • 4343 polubienia

  • Co jak co, ale milczeć w ważnych sprawach Andrzej Duda potrafi. Podobna sytuacja była jesienią. Gdy wybuchły protesty wobec planów całkowitego zakazu aborcji, Andrzej Duda długo myślał, co powiedzieć. Dopiero po paru tygodniach – najpierw przez rzecznika, a potem wreszcie także osobiście przyznał, że jest za zakazem aborcji. No dobrze, przerywanie ciąży to temat kontrowersyjny i, załóżmy, wymagało to dłuższego zastanowienia. Ale bywały sytuacje zupełnie oczywiste, jak ta po katastrofie Tupolewa, w której zginęli wszyscy członkowie rosyjskiego Chóru Aleksandrowa. Setki kondolencji płynęły z całego świata, a Andrzej Duda długo milczał, zanim w końcu przesłał parę zdań na ręce prezydenta Rosji.
    Cóż, pozostaje jedynie przytoczyć Art. 133. Konstytucji RP, aby przypomnieć, że to prezydent reprezentuje Polskę na zewnątrz.

    Art. 133. opisuje kompetencje prezydenta w dziedzinie polityki zagranicznej.

    Art. 133. opisuje kompetencje prezydenta w dziedzinie polityki zagranicznej.•Fot. screen ze strony sejm.gov.pl

    Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl

    Komisji d/s Amber Gold nie interesuje kto rąbnął szmal i dokąd on popłynął?


    PolskieRadio.pl WiadomościInformacje

    Komisja śledcza ds. Amber Gold. Przesłuchanie Jarosława Mąki

    ostatnia aktualizacja:07.03.2017 10:00

    O godz. 10 przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold rozpoczęło się przesłuchanie dyrektora Departamentu Administrowania Obrotem Ministerstwa Gospodarki Jarosława Mąki. Po południu przed komisją stanie były wicepremier oraz były szef tego resortu Waldemar Pawlak.

    Zdjęcie ilustracyjne

    Zdjęcie ilustracyjneFoto: Zorro2212/Wikimedia Commons/CC

    • Podczas wtorkowych przesłuchań członkowie komisji będą m.in. poruszać kwestie rejestru domów składowych, do którego w styczniu 2010 roku została wpisana spółka Amber Gold – powiedziała przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann z PiS.
      Spółka została z niego wykreślona 22 czerwca 2010 roku, po tym jak resort gospodarki sprawdził Marcina P., szefa Amber Gold, w krajowym rejestrze karnym i okazało się, że był on wcześniej karany.

    Komisja śledcza ds. Amber Gold

    amber gold 1200.jpg

    Afera Amber Gold

    Powołana w lipcu ubiegłego roku komisja śledcza ma zbadać i ocenić prawidłowość i legalność działań podejmowanych wobec Amber Gold przez: rząd, w szczególności ministrów finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych.

    Zbadać ma też działania, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), Generalny Inspektor Informacji Finansowej i prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
    A także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni.

    Komisja śledcza ma także zbadać działania podejmowane w sprawie Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

    Afera Amber Gold

    Powstała w 2009 roku firma Amber Gold kusiła klientów wysokim oprocentowaniem inwestycji – od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku – które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych.

    Głośno o firmie zrobiło się w lipcu 2012 roku, kiedy kłopoty finansowe zaczęły mieć linie lotnicze OLT Express, których właścicielem było Amber Gold. Zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika.

    13 sierpnia 2012 roku firma ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.

    Proces, w którym oskarżeni są były prezes spółki Marcin P. i jego żona Katarzyna P. trwa przed gdańskim sądem od 21 marca ubiegłego roku.
    Marcin P. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Oskarżony nie zgodził się odpowiadać na żadne pytania, w tym także swojego obrońcy. Katarzyna P. też nie przyznała się do żadnego z zarzutów i odmówiła składania wyjaśnień.
    Według śledczych, Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

    Prokuratura ustaliła, że spółka Amber Gold była tzw. piramidą finansową, a oskarżeni bez zezwolenia prowadzili działalność polegającą na gromadzeniu pieniędzy klientów parabanku.

    W sumie Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia.

    TVP
    kk

    Dlaczego zmusza się odbiorcę do opłacania stacji, których on oglądać i słuchać nie chce?


    PolskieRadio.pl WiadomościInformacje

    Projekt dotyczący opłaty abonamentowej trafił do konsultacji

    ostatnia aktualizacja:07.03.2017 08:42

    Nowela ustawy o opłatach abonamentowych przewiduje m.in. abolicję dla osób zalegających z opłatą abonamentową, uproszczoną rejestrację odbiorników i poprawę skuteczności poboru abonamentu RTV. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przesłało dokument do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych.

    Zdjęcie ilustracyjne

    Zdjęcie ilustracyjneFoto: flash.pro/Flickr.com/CC BY 2.0

    Nowela ustawy o opłatach abonamentowych przewiduje, że czynności związane z rejestracją odbiorników, poborem opłat, kontrolą abonamentową i weryfikowaniem zwolnień realizowane będą nadal przez Pocztę Polską.
    Wiceminister kultury Paweł Lewandowski, który jest odpowiedzialny za przygotowanie projektu, wskazał, że poprawienie poboru opłat abonamentowych nastąpi dzięki włączeniu dostawców telewizji płatnej (operatorów sieci kablowych i platform satelitarnych) do procesu rejestracji odbiorników oraz identyfikacji ich użytkowników. Rozwiązanie to ma charakter tymczasowy.
    – Projekt zakłada, że dostawcy telewizji płatnej będą mogli odbierać od klienta zgłoszenie rejestracyjne odbiornika, a następnie przekazywać to zgłoszenie albo oświadczenie Poczcie Polskiej. Tym samym osoba zawierająca umowę o dostarczanie telewizji płatnej nie będzie musiała osobno dokonywać rejestracji odbiornika – podkreślił Lewandowski.
    Dodał, że Poczta Polska będzie miała prawo do informacji o abonentach, tzn. będzie mogła skierować do dostawców usług telewizji płatnej zapytanie dotyczące poszczególnych klientów w celu ustalenia obowiązku zarejestrowania przez nich odbiornika. – Dotyczy to zwłaszcza sytuacji zaniechania rejestracji albo wyrejestrowania przez osoby, firmy lub instytucje, co do których prawdopodobne jest, że posiadają odbiorniki – wyjaśnił wiceminister kultury.
    Propozycja MKiDN zakłada ponadto, że wszystkie obowiązki nakładane na dostawców telewizji płatnej przewidziane w projektowanej noweli, jako generujące po stronie tych podmiotów koszty, będą odpłatne. – Wysokość wynagrodzenia, uwzględniającego także rozsądny zysk dostawców określi Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w rozporządzeniu – doprecyzował Lewandowski.
    Dodał, że regulacja przejściowa przewiduje jednokrotne przekazanie Poczcie Polskiej informacji o abonentach telewizji płatnej oraz przekazanie przez dostawców takiej telewizji klientom komunikatu o obowiązku rejestracji odbiornika i uiszczania opłat abonamentowych.
    – Jednocześnie ustawa wprowadzi abolicję dla osób, które posiadają zaległości z tytułu nieuiszczania opłat abonamentowych. Abolicją zostanie objętych ponad 2 mln gospodarstw domowych – powiedział wiceminister kultury.
    Wytłumaczył, że przekazanie danych klientów, którzy zawarli umowy z dostawcami telewizji płatnej przed wejściem w życie ustawy, nie znaczy że Poczta Polska będzie mogła egzekwować opłaty za ten okres. Zgodnie z ustawą Poczta Polska będzie mogła egzekwować opłaty abonamentowe wobec takich osób jedynie od dnia wejścia ustawy w życie. Jeżeli dokonają one rejestracji w miesiącu, w którym ustawa wejdzie w życie, nie poniosą żadnych konsekwencji dotychczasowego nieuiszczania opłat.
    Według informacji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na koniec 2016 roku z uiszczaniem opłat abonamentowych zalegało ponad 2 mln gospodarstw domowych, w których były zarejestrowane odbiorniki radiowe lub telewizyjne. Kwota zaległości za ostatnie pięć lat, w stosunku do których możliwa byłaby egzekucja przekraczała 3 mld zł.

    kk

    Zobacz więcej na temat: abonament abonament rtv media publiczne media polska