Cmokam nad arcydziełem-Stanislaw Michalkiewicz


BIBUŁA

PISMA NIEZALEŻNE

Cmokam nad arcydziełem – Stanisław Michalkiewicz

Aktualizacja: 2017-03-4 11:28 am

Pani reżyserowa Agnieszka Holland, znana na całym świecie, a już na pewno w małym żydowskim miasteczku na niemieckim pograniczu – jak Stanisław Cat-Mackiewicz nazywał Warszawę – nakręciła kolejne arcydzieło. Bo pani reżyserowa kręci same arcydzieła, jedno za drugim, podobnie jak Kukuniek płodzi w głowie coraz to nowe „koncepcje” na temat „Bolka”. Mało tego – słychać, że i „córunia-lesbijka” – jak wdzięcznie określił córkę pani reżyserowej wzięty w swoim czasie do Platformy Obywatelskiej na chłopaka do pyskowania pan prof. Stefan Niesiołowski – też nakręciła arcydzieło w postaci filmu „Amok”. Ten film z pewnością jest arcydziełem nie tylko dlatego, kto go nakręcił, ale również dlatego, że jest filmem kryminalnym, a wiadomo nie od dziś, że filmy dzielą się na dobre i złe. Filmy dobre, to filmy wojenne, kryminały i takie, w których są „momenty” – a wszystkie pozostałe, to filmy złe. Arcydzieło autorstwa „córuni-lesbijki” dowodzi, że zjawisko dziedziczenia pozycji społecznej zatacza w naszym nieszczęśliwym kraju coraz szersze kręgi. Nie tylko dzieci aktorów zostają aktorami, nie tylko dzieci piosenkarzy zostają piosenkarzami, nawet kiedy mają tylko pierwszy stopień muzykalności, to znaczy – rozróżniają, kiedy grają, a kiedy nie, dzieci konfidentów zostają konfidentami, a dzieci – a w każdym razie „córunie-lesbijki” – genialnych reżyserów zostają genialnymi reżyserami.

Ale mniejsza już o arcydzieło „córuni-lesbijki”, bo rzecz w tym, że pani reżyserowa nakręciła jeszcze większe, a w dodatku – kolejne arcydzieło. Kolejne – bo podobnie wielkie arcydzieła kręciła już wcześniej. Na przykład – „Europa, Europa” – gdzie możemy śledzić perypetie żydowskiego młodzieńca ze swoim napletkiem na tle II wojny światowej, albo „W ciemności”, gdzie możemy obserwować dobroczynny wpływ, jaki na prymitywnego przedstawiciela mniej wartościowego narodu tubylczego wywiera towarzystwo Żydów, których ten prymityw ukrywa przed złymi „nazistami”. Wszystko to są oczywiście arcydzieła, co jakże by inaczej – ale wszystkie one bledną przed arcydziełem najnowszym w postaci „Pokotu”, w którym pani reżyserowa chwyciła byka za rogi i pokazała bożą podszewkę wszystkich epizodów, które wcześniej posłużyły za temat arcydzieł. Chodzi o obnażenie prawdziwego charakteru mniej wartościowego narodu tubylczego, który uzasadnienie dla swoich wrodzonych zbrodniczych skłonności czerpie z religii katolickiej, którą faszerują go w sobie tylko wiadomym celu przedstawiciele reakcyjnego kleru. Tak ukształtowany mniej wartościowy naród tubylczy jest zdolny do wszystkiego – również do holokaustowania dzikich zwierząt, co oczywiście stanowi tylko wprawkę i przygotowanie do zbrodni przeciwko ludzkości, na widok których cały miłujący pokój świat wstrzyma oddech ze zgrozy. Nic więc dziwnego, że arcydzieło pani reżyserowej zostało dostrzeżone w Berlinie i wynagrodzone Srebrnym Niedźwiedziem. Już tam Niemcy, którzy w ramach swojej polityki historycznej, delikatnie zdejmują z siebie odpowiedzialność za II wojnę światową i jednym susem przeskakują z grona sprawców do pierwszego szeregu ofiar złych „nazistów”, wiedzą, kogo wynagradzać i za co. Najlepiej wynagradzać arcydzieła nakręcone przez kogoś takiego, jak pani reżyserowa, z pierwszorzędnymi korzeniami – bo pani reżyserowa sama wie, ze żydowską politykę historyczną trzeba ściśle koordynować z polityką historyczną niemiecką. Skoro Niemcy przerzucają, to Żydzi muszą wyszukać winowajcę zastępczego, żeby Niemcy mieli na kogo tę odpowiedzialność przerzucać, a z kolei Żydzi mogli tego winowajcę zastępczego eksploatować finansowo pod pretekstem tak zwanych „roszczeń”. Ten interes ma taka specyfikę, że winowajcy zastępczemu trzeba przyprawić odpowiednio odrażający wizerunek, wizerunek narodu morderców – a któż lepiej to zrobi, niż utalentowana pani reżyserowa, w dodatku dysponując budżetem, na który złożyła się również spółka „Agora”, gdzie ponad 11 procent udziałów ma słynny żydowski finansowy grandziarz, co to wobec mniej wartościowego narodu tubylczego ma swoje konkretne projekty? Pani reżyserowej nie trzeba długo, ani nawet krótko klarować, o co w tym interesie chodzi, więc nie tylko umieściła akcję arcydzieła w Kotlinie Kłodzkiej, którą przedstawiciele ohydnego i mniej wartościowego narodu tubylczego bezczeszczą nie tylko swoja obecnością, ale przede wszystkim – swoimi morderczymi skłonnościami, które – pod duchowym przewodnictwem reakcyjnego kleru na razie wypraktykowują na dzikich zwierzętach. Ale kiedy tak dopełniają miary swoich nieprawości, zwierzęta – być może odpowiednio pouczone przez starszych braci – tworzą tajną organizację na wzór „Irgunu”, „Hagany” oraz Centrum im. Szymona Wiesenthala i zaczynają jednego po drugim eliminować swoich prześladowców. Po obejrzeniu takiego filmu przedstawiciele mniej wartościowego narodu tubylczego już wiedzą, co ich czeka, jeśli się nie opamiętają i nie zaczną słuchać starszych i mądrzejszych, zwłaszcza, gdy starsi i mądrzejsi wreszcie zrealizują swoje „roszczenia”. Tym, którzy zostaną oszczędzeni, jak występująca w roli pozytywnej bohaterki „astrolożka-wegetarianka” zostanie zaaplikowana reedukacja, po której nie tylko odechce im się wszelkich związków z reakcyjnym klerem, ale dzięki której zyskają nowe podstawy tożsamości własnej. Jestem pewien, że w ramach nowej, prawidłowej historii najnowszej okaże się, że Europa została wyzwolona od złych „nazistów” przez bohaterski związek Tewje Bielskiego z pułkownikiem Klausem Stauffenbergiem. O tej wyzwoleńczej epopei genialni reżyserowie będą kręcili arcydzieła, poeci będą sławili ich czyny wiązaną mową, dzieci będą prześcigały się w pilności, by poznać wszystkie budujące szczegóły, których będzie dostarczało Ministerstwo Prawdy pod dyskretnym ideowym nadzorem Sanhedrynu – bo prawda, wiadomo – niby broni się sama, ale co to komu szkodzi, jak się jej trochę pomoże?

Stanisław Michalkiewicz

Felieton    tygodnik „Polska Niepodległa”    4 marca 2017

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Za: michalkiewicz.pl

Tags: antipolonism, holocaust industry, jewish control, mass-media, michalkiewicz, social engineering

Kim strzela rakietami dalekiego zasięgu a miłośnikom pokoju gula rośnie


TVN24

Kim wystrzelił rakiety dalekiego zasięgu. „Ekstremalnie niebezpieczne działanie”

06 marca 2017

W lutym Korea Płn. wystrzeliła pociski średniego zasięgu typu Musudan, które pokonały odległość ok. 500 km – Korea Północna wystrzeliła w poniedziałek cztery rakiety dalekiego zasięgu z poligonu Tongchang-ri przy granicy z Chinami. Trzy z nich wpadły do morza na obszarze wyłącznej strefy ekonomicznej Japonii, nie powodując strat – oświadczył premier Japonii Shinzo Abe. Jak dodano, część północnokoreańskich pocisków spadła w odległości 300 kilometrów od japońskiego wybrzeża. – Wystrzelenia są jawnym pogwałceniem rezolucji Rady Bezpieczeństwa. To ekstremalnie niebezpieczne działanie – powiedział japoński premier w parlamencie. „Siły zbrojne USA zachowują czujność w obliczu północnokoreańskich prowokacji” Do wystrzelenia… czytaj dalej » Sztab generalny południowokoreańskich sił zbrojnych, który jako pierwszy poinformował o przedsięwziętej próbie, twierdził, że rakiety zostały wystrzelone z terenu kosmodromu Sohae w prowincji Pjongang Północny na zachodzie kraju i przeleciały około tysiąca kilometrów, zanim wpadły do morza. Informacje te były zgodne z japońskimi, ponieważ Sohae to druga nazwa poligonu rakietowego Tongchang-ri. Jak podkreślił podpułkownik Martin O’Donnell z Dowództwa Strategicznego Stanów Zjednoczonych (USSC) „siły zbrojne USA zachowują czujność w obliczu północnokoreańskich prowokacji i są w pełni zdeterminowane, by ściśle współpracować z Koreą Południową i Japonią dla zapewnienia bezpieczeństwa w regionie”. Źródło: Google Earth Wystrzelenie miało miejsce z obszaru kosmodromu Sohae Rzecznik Połączonego Sztabu Korei Południowej podał też, że Seul wraz z Waszyngtonem analizuje wszystkie okoliczności testu. Zdaniem komentatorów, poniedziałkowa próba z pociskami balistycznymi jest reakcją na wspólne manewry armii południowokoreańskiej i sił zbrojnych USA, które są obecne w Korei Płd. w sile 28,5 tys. żołnierzy. Na razie nic nie wiadomo o rodzaju wystrzelonych rakiet. W lutym Korea Płn. wystrzeliła pociski średniego zasięgu typu Musudan (BM25), które pokonały odległość ok. 500 km. Testowali w rocznicę Agencje przypominają, że na tym samym poligonie Tongchang-ri reżim przeprowadził udany test głowicy jądrowej w 68. rocznicę powstania Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej we wrześniu ubiegłego roku. „W stosunkach USA z Koreą Północną wszystkie opcje są brane pod rozwagę” Użycie siły i… czytaj dalej » W państwowych środkach masowego przekazu Korei Północnej podawano wówczas, że kraj ten jest w stanie instalować głowice nuklearne na strategicznych pociskach balistycznych. Zgodnie z propagandą reżimu, próbna eksplozja głowicy jądrowej była odpowiedzią na wrogie akty Stanów Zjednoczonych. Nie jest wykluczone, że poniedziałkowy test był kolejną próbą wystrzelenia rakiety dalekiego zasięgu – twierdzą eksperci w Seulu. W lutym Korea Płn. wystrzeliła pociski średniego zasięgu typu Musudan (BM25), które pokonały odległość ok. 500 km. Próba przeprowadzona we wrześniu 2016 r. była piątą i miała jak do wtedy największą siłę wybuchu, wynoszącą 10 kiloton. Korea Północna pięciokrotnie – w 2006, 2009, 2013, a także w styczniu i we wrześniu 2016 roku – dokonała prób z bronią atomową, które wywołały międzynarodowe protesty, a także spowodowały nałożenie na kraj sankcji gospodarczych przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Korea Północna nieprzerwanie grozi zwiększaniem swego potencjału nuklearnego.

Autor: pqv,mm//rzw /

Źródło: PAP, Reuters (http://www.tvn24.pl)

Prof. Pawłowicz: Tusk faworytem Niemiec


Jedynie prawda jest ciekawa

logo-info-w

 

Prof. Pawłowicz: Tusk faworytem Niemiec

 05.03.2017

 

mid-epa05824381Prof. Pawłowicz: Tusk faworytem Niemiec

D. Tusk był na swe obecne stanowisko osobistym faworytem kanclerz Niemiec – A. Merkel – pisze prof. Krystyna Pawłowicz.

W ocenie J. Lewandowskiego z PO, zgłoszenie przez polski rząd Jacka Saryusza-Wolskiego jako oficjalnego kandydata Polski na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, i odmowa rządu poparcia D. Tuska dla przedłużenia jego kadencji o dalsze 2,5 roku, to „strzelanie Polakiem do Polaka”.

No, może strzelanie, ale nie do „Polaka”, bo jak sam D. Tusk uważa, dla niego „polskość to nienormalność”, i zawsze miał z tą polskością „problemy”.

Po drugie, D. Tusk otrzymał fuchę w UE dzięki wymianie za to polskich, narodowych interesów państwowych, gospodarczych i politycznych. D. Tusk był na swe obecne stanowisko osobistym faworytem kanclerz Niemiec – A. Merkel, i powszechnie wiadomo, że w UE lojalnie reprezentuje niemieckie interesy i stanowiska, zawsze PRZECIWKO oficjalnemu stanowisku Polski. Zwłaszcza po wyborach w Polsce w 2015 r.

Po trzecie, „polskiego” kandydata na traktatowe stanowisko w organizacji międzynarodowej może zgłosić TYLKO polski legalny rząd, gdyż UE to związek PAŃSTW, a nie stowarzyszenie grup politycznych w jakiś jego organie.

Poza tym, pan J. Lewandowski właśnie sam, ze środka takiej lewicowej grupy politycznej w unijnym parlamencie, popierającej niemieckie interesy „strzela do Polaka”, tj. J. Saryusza Wolskiego wskazanego przez legalny polski rząd. Strzela nie-Polakiem, kimś, kto swą polskość sam zakwestionował i całą karierą w niemieckiej UE oraz atakami na polski rząd, sugerując jego obalenie siłą to potwierdza.

8-letnie rządy PO w Polsce znaczone zubożeniem Polaków, ogromnymi aferami, korupcją, wyprzedawaniem polskich interesów za granicę, poddanie interesów Polski państwom ościennym i dalszym, odbiera D. Tuskowi JAKIEKOLWIEK prawa do reprezentowania Polski gdziekolwiek. Pan J. Lewandowski strzela więc nie-Polakiem w Polaka.

[fot. PAP/EPA]

Prof. Krystyna Pawłowicz  

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/prof-pawlowicz-tusk-faworytem-niemiec,19486517907#ixzz4aXhadqmF

W Niemczech rośnie liczba ubogich


Znalezione obrazy dla zapytania niemieckie ubóstwo

prawica.net

 

W Niemczech rośnie liczba ubogich

W Niemczech rośnie procent osób o dochodach, klasyfikujących ich do kategorii ubogich.

Do kategorii tej zalicza się już 13 milionów mieszkańców (15,7%), którzy uzyskują dochody poniżej 60% średnich dochodów na rodzinę.

W Niemczech do kategorii biednych zalicza się jednoosobowe gospodarstwo o dochodach 942 euro (4 tysiące złotych) miesięcznie oraz rodzinna z dwojgiem dzieci o dochodach 1978 euro (8 i pół tysiąca złotych).

żródło:

www.tagesspiegel.de(link zewnętrzny)

Biedni pracujący, czyli manipulacja statystykami

Platforma też cięla aż jęczało i nikt lamentu nie robił


Nie było LexSzyszko, a mimo to w Warszawie w 6 lat wycięto 147 tys. drzew! Gdzie była wówczas Platforma Obywatelska z TVN?
wpis z dnia 6/03/2017

foto: succo (Pixabay.com / CC0)

Od kiedy nowe prawo usunęło bariery administracyjno – biurokratyczne dla wycinki drzewa z prywatnej działki, kwestia ta dla wielu polityków totalnej opozycji oraz mediów salonowych stała się niezwykle palącym problemem. Co ciekawe – przed wprowadzeniem Lex Szyszko drzewa też były wycinane na masową skalę (w samej tylko Warszawie w latach 2009 – 2014 wycięto 147 tys. drzew), ale wówczas Platforma z innymi mediami salonowymi nie robiła z tego powodu politycznej burzy. Co się zatem zmieniło?

 


Oficjalne dane na temat wycinki drzew mówią, że w latach 2009 – 2014 z powierzchni Warszawy znikło 147 tys. drzew (mimo, że funkcjonowały restrykcyjne przepisy nakazujące uzyskanie zgody na każdorazową wycinkę). To tak, jakby wykarczować mniej więcej 16 parków łazienkowskich. I co? I nic! Mimo, że dane te były publicznie dostępne nikt nie robił z tego politycznej burzy. A już na pewno nikt z Platformy Obywatelskiej, która teraz grzmi, bo zaczęła funkcjonować ustawa umożliwiająca ludziom wycinkę drzew z ich prywatnych działek bez konieczności uzyskania zgody aparatu administracyjno-biurokratycznego.

 


Skoro w czasach kiedy nie było Lex Szyszko drzewa i tak były wycinane na masową skalę (przykład Warszawy z lat 2009 – 2014) i nikt nie robił z tego politycznego problemu, to co się takiego stało, że nagle wycinka drzew z prywatnych działek stała się tak kontrowersyjna? Tym bardziej, że złożono już do sejmu nowelizację ustawy o ochronie przyrody, która będzie umożliwiała sprawdzanie czy osoba, która podjęła decyzję o wycince drzew na własnej działce, nie zrobiła tego w celu prowadzenia działalności gospodarczej. Ponadto działka, na której dokonano wycinki drzewa w trybie ustawy lex Szyszko, nie będzie mogła przez pięć lat być przeznaczona do prowadzenia działalności gospodarczej.
Konfrontując dane z lat ubiegłych możemy wysnuć wniosek, że obecnie mamy do czynienia tylko i wyłącznie z polityczną burzą. Opozycja i większość mediów salonowych nie przejmowały się wycinanymi drzewami wcześniej. Temat „rzezi drzew” pojawił się nagle, bo ustawa upraszczająca biurokrację związaną z wycinką drzewa na prywatnej działce jest autorstwa PiS. Podejrzewam, że gdyby taką ustawę przyjęła PO, to prawdopodobnie tematu – traktowanego w kategoriach problemu – w ogóle by nie było w przestrzeni publicznej.

Źródło: Obezwładniające: w Warszawie w 6 lat wycięto aż 150 tys. drzew (Wyborcza.pl)

wpis z dnia 6/03/2017

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

Szlęzak: Karnawał Żołnierzy Wyklętych


Konserwatyzm

KONSERWATYZM.PL – Portal Myśli Konserwatywnej

 

Szlęzak: Karnawał Żołnierzy Wyklętych

Szlęzak: Karnawał Żołnierzy Wyklętych

0

BY ADAMWIELOMSKI ON 5 MARCA 2017PUBLICYSTYKA

Dzisiaj środa popielcowa i dzień „żołnierzy wyklętych”. Wydaje mi się, że to swoista wojna postu z karnawałem. Post skłania do zadumy, przemyślenia tego, co było i jakiejś formy pokuty za to, co się zrobiło złego, a może nawet tylko głupiego. Post to refleksyjne patrzenie w dłuższą perspektywę tego, co się zdarzyło i się zdarzy. Karnawał to zanurzenie się w tym, co teraźniejsze i chwilowe. Pewnie dlatego musi być głośne, kolorowe i zmysłowe. Trwaj chwilo, a potem jakoś to będzie. W karnawale nie ma żadnego namysłu nad tym, co było dobrego lub złego, co mądrego, a co głupiego. W poście przyszłość jest oczekiwana z nadzieją, bo wyciągnęło się wnioski z tego, co było złego i głupiego. W karnawale przyszłość, podobnie jak przeszłość, nie budzi przemyśleń. Nie ma na to czasu. Istotą jest ruch i igranie barw. Przyszłość to najwyżej jutrzejszy kac. Nikt się nie zastanawia nad skutkami karnawału. Dzieje się za dużo i dzieje się przede wszystkim bezmyślnie.

I tak po raz kolejny marnuje się okazję do tyle inspirujących co potrzebnych przemyśleń nad losami „żołnierzy wyklętych”. Dla politycznych celów robi się z tego karnawał. W tym nadmiarze hałasu i bezmyślności uwijają się ludzi, których obecność nawet w takim karnawale budzi obrzydzenie. Mam na myśli chociażby prominentnego polityka PiS Stanisława Piotrowicza, który swego czasu jako prokurator umacniał władzę, która z tępienia „wyklętych” robiła ideologiczny fundament dla swoich rządów. Podobnie na moim rodzinnym podwórku w Stalowej Woli. Kiedy byłem prezydentem i wspierałem finansowo wydanie książek o wolności gospodarczej i o NSZ, obecny prezydent z PiS atakował, że to marnowanie pieniędzy podatników. W tym roku osobiście nagradzał uczestników biegu ku pamięci „wyklętych”, a miasto we flagach, jak na oficjalne święto państwowe. Jestem przekonany, że ten pisowiec politycznie nawrócony na „wyklętych” nie przeczytał o tym żadnej książki. I jak tu nie mieć wymiotnych odruchów. A Państwa popielec nastawia refleksyjnie, czy też jak najszybciej strzepujecie popiół z głowy, żeby nie myśleć?

Andrzej Szlęzak

Wojenno-Morskie Siły Ukrainy zaatakowały pozycje powstańców na brzegu Morza Azowskiego


 

11:26 06 MARZEC 2017

 

Wybrzeże Morza Azowskiego w pobliżu Mariupola. Zdjęcie archiwalne

Wojenno-Morskie Siły Ukrainy zaatakowały pozycje powstańców na brzegu Morza Azowskiego

© AFP 2016/ Vasily Maximov

ŚWIAT

10:33 06.03.2017Krótki link

2417114

Ukraińskie kutry ostrzelały pozycje powstańców proklamowanej w trybie jednostronnym Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) na wybrzeżu Morza Azowskiego. O tym poinformowała Doniecka Agencja Informacyjna, powołując się na zastępcę dowódcy operacyjnego DRL Eduarda Basurina.

„Ukraińskie kutry wojskowe otworzyły ogień z karabinów małego kalibru i ciężkich karabinów maszynowych na stanowiska DRL. W wyniku tego rażącego naruszenia rozejmu żołnierze DRL zostali zmuszeni do otwarcia ognia, po czym oba kutry szybko odpłynęły do Mariupola” — powiedział.

Prezydent Rosji Władimir Putin

© SPUTNIK. MICHAEL KLIMENTYEV

Kreml o ewentualnym uznaniu DRL i ŁRL

Zaznaczył, że pozycje powstańców zostały zaatakowane przez stacjonujące w Mariupolu jednostki piechoty morskiej Wojenno-Morskich Sił Ukrainy 4 marca.

W lutym piechurzy morscy Wojenno-Morskich Sił Ukrainy, którzy służą w rejonie Mariupola, oświadczyli, że powstańcy mogą ich zaatakować, wchodząc na lód Morza Azowskiego. „Patrzymy, aby oni nie przedarli się po lodzie morza. Czasem obserwujemy okręty, często latają drony. Bywa, że wypuszczają po jednym, a czasem od razu pięć sztuk w różnych kierunkach” — powiedział jeden z żołnierzy.

Wcześniej w tym samym miesiącu ukraińska armia przy próbie przebicia się przez pozycje powstańców na wybrzeżu Morza Azowskiego straciła 15 ludzi, kolejnych 25 zostało rannych.

Kosmopolityczny grandziarz nie może reprezentować narodowej Polski


niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

6 marca 2017

 

„Tusk zapomniał z jakiego kraju pochodzi” – czyich interesów broni były szef Platformy

 

Dodano: 06.03.2017 [09:22]

"Tusk zapomniał z jakiego kraju pochodzi" - czyich interesów broni były szef Platformy - niezalezna.pl

foto: Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Donald Tusk zapomniał chyba z jakiego kraju pochodzi, albo – być może – prawdą jest to, co mówił kiedyś, że jest przede wszystkim Europejczykiem, a potem dopiero Polakiem – powiedziała Elżbieta Witek w „Gościu poranka” TVP Info. Z kolei wiceminister Konrad Szymański ocenił, że długo badano różne możliwości, lecz „Donald Tusk nie dał nikomu żadnej szansy na to, żeby wyjść z tej sytuacji inaczej”.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych zgłosiło w sobotę kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej. Łódzki polityk jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich eurodeputowanych, zaangażowanym przede wszystkim w sprawy polityki wschodniej.
Jak zaznaczył Konrad Szymański w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” dziś i jutro będą toczyły się główne rozmowy, które prawdopodobnie nie zakończą się aż do samego szczytu.

Przestrzeń publiczna niestety w takich momentach, kiedy toczy się proces polityczny, nie ma najlepszej pozycji do obserwowania. Zanim przedstawiłbym taki wyrok czy ocenę, wolałbym usłyszeć, jakie są faktycznie, realne reakcje stolic na formalne zgłoszenie Jacka Saryusz-Wolskiego. To wciąż kilkadziesiąt godzin. Mieliśmy weekend. Myślę, że dzisiaj i jutro będą toczyły się główne rozmowy, a sądzę, że się nie zakończą aż do samego szczytu

– ocenił Szymański.
Elżbieta Witek zaznaczyła, że Donald Tusk „zapomniał chyba z jakiego kraju pochodzi”.

W 2014 roku to właśnie Angela Merkel zabiegała o to, żeby on [Donald Tusk] został przewodniczącym Rady Europejskiej. Dzisiaj, kiedy Tusk nie mam poparcia polskiego rządu, to jest oficjalna nota wskazująca na eurodeputowanego Janusza Saryusz-Wolskiego, który ma o wiele większe zasługi w przyjmowaniu Polski do UE. On wtedy był numerem jeden, kiedy to się działo, nie Donald Tusk – no to widzimy, że coś tu jest nie tak. Donald Tusk zapomniał chyba z jakiego kraju pochodzi, albo – być może – prawdą jest to, co mówił kiedyś, że jest przede wszystkim Europejczykiem, a potem dopiero Polakiem

– mówiła Elżbieta Witek.
Wiceminister w ministerstwie spraw zagranicznych stwierdził, że przewodniczący Tusk nie dał im innego wyboru.

Bardzo długo badaliśmy różne możliwości, okoliczności, ale Donald Tusk nie dał nikomu żadnej szansy na to, żeby wyjść z tej sytuacji inaczej, bo gdybyśmy dzisiaj milcząco przyznali, że tego typu praktyki, jak ingerencja w wewnętrzne sprawy państwa członkowskiego UE ze strony kogoś, kto powinien ogarniać politycznie całość krajobrazu, że my się zgadzamy na taką praktykę. My nie powinniśmy się na to zgadzać, ani żadne inne państwo członkowskie

– powiedział Szymański.
Dodał, że w tej sprawie nawet milczące przyzwolenie oznaczałoby, że godzimy się na złe standardy.

Jacek Saryusz-Wolski jest ofertą kompromisową. Celowo wskazaliśmy polityka spoza naszego ugrupowania politycznego, że nie było jakichkolwiek rachub politycznych na poziomie europejskim. To, co zrobią z tym szefowie rządów, to ich sprawa

– stwierdził.

Autor: mg

Źródło: niezalezna.pl, 300polityka.pl

Nie kala się własnego gniazda


PONIEDZIAŁEK, 6 MARCA 2017, 11:20:16

 

Obserwator polityczny

  • Facebook
  • Twitter
  • Google+

 

Nie sra się we własne gniazdo, ale również nie można biernie patrzeć jak ktoś inny to robi

5 MARCA 2017 04:10 KOMENTARZY: 22 AUTOR: KRAKAUERAAA

graf. red.Można powiedzieć, że jaki kraj taki Brutus. Bardzo ciekawa rzecz się stała jeżeli chodzi o formalne zgłoszenie kandydatury pana Jacka Saryusza-Wolskiego na stanowisko Przewodniczącego Rady Europejskiej. Oto Polska ma bardzo dobrego kandydata, w bardzo złej intencji, na której spełnienie praktycznie nie ma szans. Chociaż byłoby o wiele lepiej i dla Polski i dla Unii Europejskiej, żeby to tak wybitny polityk jak pan Saryusz-Wolski, był Przewodniczącym, a nie pan Tusk. W tym kontekście można podejrzewać, że za zgodę na kandydowanie może być coś obiecane? Oczywiście coś w polityce krajowej, bo na stanowisko w Unii na tym poziomie po prostu nie ma szans w obecnej konfiguracji.

Stała się jednak wielka sprawa. Rządzącym udało się bardzo skutecznie i to na samej wierchuszce podzielić opozycję. Szybka reakcja władz Platformy Obywatelskiej mogła być przygotowana, w tym znaczeniu że prawdopodobnie tylko czekali na oficjalną informację, żeby usunąć pana Saryusza-Wolskiego skąd tylko mogli. Jednak już jest musztarda po obiedzie, albowiem oto mamy przypadek, w którym ludzie Platformy, dzisiaj mówią nieprzyzwoite rzeczy na kolegę. Dodajmy – do wczoraj jednego z filarów Platformy w ogóle, bo był to jeden z najważniejszych polityków tej partii w całej jej historii. W tym kontekście jest to wielki sukces rządzących, albowiem bardzo skutecznie rozbili i tak już podzieloną i defragmentowaną opozycję. Przy czym mają bonus w postaci wybitnego fachowca, albowiem kompetencji tego pana nie można kwestionować. Co oczywiście, nie oznacza, że się z nim zgadzamy, bo bardzo trudno jest się z nim zgadzać w zasadzie w czymkolwiek w sensie dotychczasowej wizji politycznej, jaką prezentował.

Ciekawe w tym wszystkim jest stanowisko samego pana Tuska, który na moment pisania tych słów, jeszcze niczego nie upublicznił, a jak wiadomo ma zwyczaj do często trafnych komentarzy za pomocą popularnego portalu społecznościowego służącego do wymiany krótkich informacji. Może się zachowa jak Juliusz Cezar? Trochę patosu by się przydało. Jednak w istocie, jedyne o co musi się martwić, to poparcie pani Angeli Merkel, reszta w zasadzie nie ma dla niego w tej pozycji żadnego znaczenia.

To smutne, że Polacy nie potrafią się ze sobą porozumieć. Jednakże bezwzględnie nie można popierać człowieka, który nie sprzeciwia się jednoznacznie retoryce sankcji wobec Polski, czy też koncepcji karania polityczno-finansowego za nieprzyjmowanie nielegalnych imigrantów z innych krajów Unii (wbrew wcześniejszym ustaleniom). Będąc na tak eksponowanej funkcji, pan Tusk mógłby zrobić o wiele więcej, chociażby właśnie w warstwie retorycznej. Niestety nie zrobił chyba niczego, żeby uciąć dyskusję przeciwko Polsce. Nie sra się we własne gniazdo, ale również nie można biernie patrzeć jak ktoś inny to robi. Przy czym rozumiemy, że pan Tusk ma interesować interes całej Unii, jednakże czy w interesie Unii jest przyjmowanie nielegalnych imigrantów? Czy w interesie Unii jest karanie krajów członkowskich, jeżeli nie zgadzają się na inżynierię społeczną – na którą się nie umawiały? Czy w interesie Unii jest łamanie jej własnych praw? Jeżeli tak, to dlaczego pani Kanclerz Merkel nie została chociaż symbolicznie skrytykowana za złamanie porozumień dublińskich? Dlaczego nikt, nie odważył się jej powiedzieć wprost, że wielu Europejczyków myśli inaczej? Podobno pan Przewodniczący ma dbać o interes całej Unii, czyli nas wszystkich. Powinien uwzględniać, że znaczna część ludzi – MYŚLI INACZEJ I MA INNE ZDANIE.

Wszystko to dowodzi prostego faktu, pan Donald Tusk jest już przeszłością, należy do generacji przeszłości, politycznie jest już po stronie postaci historycznych. Jeżeli się nie zmieni, to im szybciej zakończy aktywną karierę – tym lepiej dla nas wszystkich z nim włącznie. Miał swój czas, proszę pokazać osiągnięcia? Nie mówimy już nawet o Polsce, mówimy o Europie – Wielka Brytania wychodzi z Unii? Z tym będziemy kojarzyć pana Tuska? Większych osiągnięć – nie było! Co więcej, pana Tuska nawet nie rozważano do Mińska, ani nawet w rozmowach z Ankarą. Po co nam w ogóle ta funkcja? Ktoś kiedyś mówił coś o pilnowaniu żyrandola?

Byłoby doskonale, jakby udało się zmienić politykę europejską, zanim zmienią ją politycy w wymiarze pani Marine Le Pen lub innych prawicowych polityków. Lepszy jest bowiem konsensus i porozumienie, niż podziały i przeciąganie liny. Właśnie dlatego pan Tusk powinien odejść.

Ciekawa rozgrywka przed nami. Miejmy nadzieję, że będzie więcej kandydatów. Bo, będąc ważnym politykiem, nie donosi się na własny kraj! Lepiej jest milczeć!

Wassermann: Syn Tuska może stanąć w kwietniu przed komisją śledczą


 

wPolityce.pl

 

Wassermann: Syn Tuska może stanąć w kwietniu przed komisją śledczą. „Zaczniemy cały wątek związany z lotnictwem”

opublikowano: godzinę temu

Fot. M. Czutko/YTFot. M. Czutko/YT

 

W kwietniu sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold może przesłuchać Michała Tuska, syna byłego premiera

— zapowiedziała w niedzielę w Telewizji Trwam przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann.

Jak podkreślała posłanka Prawa i Sprawiedliwości, w kwietniu śledczy mają zająć się wątkiem związanym z lotnictwem i to właśnie w tym zakresie syn byłego premiera powinien zostać przesłuchany.

Logika wskazywałaby na to, że należałoby mieć szerszy materiał dowodowy, tym bardziej, że świadkowie jednak wnoszą wiele. Przypomnę choćby zeznania pana prezesa Belki o trzykrotnym informowaniu premiera o sprawie Amber Gold. Oczywiście mówimy nie o momencie, kiedy już wszyscy o tym wiedzą, tylko wcześniejszym. To jest niebywałe, że wszyscy wszystko wiedzieli, a nikt nic nie zrobił. Dlatego pozbieramy te wszystkie informacje, będziemy na pewno o to wszystko pytać pana premiera Donalda Tuska. Proszę zwrócić uwagę na jeszcze jeden taki bardzo istotny element: dlaczego mimo buńczucznych zapowiedzi, nikt nie został w tej sprawie rozliczony

— zaznaczyła.

We wtorek o godz. 10.00 sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold przesłucha Jarosława Mąkę, byłego dyrektora Departamentu Administrowania Obrotem Ministerstwa Gospodarki, a także Waldemara Pawlaka, byłego ministra gospodarki. W środę przed komisją stanie natomiast Monika Stec-Nowak, była dyrektor Departamentu Polityki Konsumenckiej UOKiK.

wwr, Radio Maryja

Zdjęcie Amber Gold pod lupą komisji śledczej

autor: Amber Gold pod lupą komisji śledczej

Relacjonujemy przebieg komisji śledczej ds. Amber Gold. Informacje, relacje, przesłuchania, wywiady.

No i co im zrobicie?


logo Polonia Christiana

DZISIAJ JEST

PONIEDZIAŁEK 06 MARCA

 

„Nienawidzimy Kościoła i zasad moralnych. I co nam zrobicie?” Bluźniercza Manifa w Warszawie

Data publikacji: 2017-03-05 21:00

Data aktualizacji: 2017-03-06 09:34:00

„Nienawidzimy Kościoła i zasad moralnych. I co nam zrobicie?” Bluźniercza Manifa w Warszawie

Fot. Autor

Ulicami Warszawy przeszła kilkutysięczna Manifa – demonstracja środowisk lewicowych, feministycznych i homoseksualnych, jak co roku na wskroś przeszyta antykatolickimi zawołaniami. Hasła niesione przez uczestników bezpośrednio uderzały w rodzinę i Kościół. Uczestniczki marszu domagały się pełnej legalizacji zabijania nienarodzonych, podkreślały swoją rewolucyjną rolę. Motywem przewodnim manifestacji było hasło: „Dość wyzysku reprodukcyjnego”.


Tegoroczna manifestacja feministek odbywała się w pełnej łączności z tzw. Czarnym Protestem, który miał miejsce w zeszłym roku. Organizatorzy podkreślali, że hasło Manify ma być odpowiedzią na rzekome wykorzystywanie kobiet przez władzę. – Władza nas wykorzystuje, poniża, zastrasza. Mówimy dość ignorancji, zastraszenia i poniżania – mówiły uczestniczki. Kobiety przemawiające podczas demonstracji wielokrotnie podkreślały swoje przekonanie o własnej wielkiej, dziejowej roli, a także nawoływały do zdecydowanej obrony „praw kobiet”, które standardowo sprowadzały się do prawa do nieskrępowanej niczym (nawet życiem nienarodzonych) wolności seksualnej oraz prawa do prenatalnego dzieciobójstwa. „Przeciw przemocy władzy! Dość wyzysku reprodukcyjnego!” – brzmiał napis na jednym z wielkich banerów.

Wśród transparentów pojawiły się również hasła bluźniercze, a także nawiązujące w przewrotny sposób do katolicyzmu, jak „Przekażmy sobie znak równości” (ten akurat nadaje się do zacytowania). Przeczytać można było również niby-żartobliwe manifesty sympatii wobec osobowego zła: „Aborcja – Szatan mi to podpowiedział”.

Broniąc naszych mieszkań, naszych macic, przyszłości naszych dzieci, to my tworzymy historię organizując się w ramach „Czarnego Protestu”, strajku kobiet, w zakładach pracy czy na blokadach eksmisji. To my kobiety stoimy solidarnie ze sobą, kiedy nie stać nas na nielegalną skrobankę lub mieszkanie własnościowe. Działamy bezkompromisowo, bo wiemy jak wiele każda z nas może stracić. Nie możemy pozwolić sobie na kompromisy – krzyczała jedna z uczestniczek.

Wśród biorących udział w demonstracji znalazły się kobiety w różnym wieku, a także mężczyźni i małe dzieci. Kuriozalnie i strasznie brzmiały proaborcyjne hasła, wykrzykiwane przez matki prowadzące wózki z niemowlakami. Co gorsza, nieco starsze dzieci brały aktywny udział w lewicowej manifestacji niosąc niewielkie transparenty i feministyczne symbole. W marszu brali udział przedstawiciele feministycznych oraz homoseksualnych organizacji, a także lewicowych ruchów walczących z eksmisjami lokatorskimi. W manifestacji udzielali się również działacze ultralewicowej organizacji bojowej „Antifa”.

„Feminizm dla wszystkich”, „Aborcja w obronie życia”, „Chroń dzieci przed faszyzmem”, „Nie rozwódźcie nas siłą – rodzina trans”, a także „Nasze macice – nasza sprawa” to tylko niektóre z haseł niesionych przez uczestników. Co ciekawe, jedna z przemawiających podczas Manify brała w obronę „pracownice seksualne i pracowników seksualnych” i apelowała o zabezpieczenie ich przyszłości. Kilka chwil później okazało się, że chodziło o wprowadzenie odpowiednich rozwiązań dających gwarancje socjalne kobietom i mężczyznom świadczącym usługi seksualne za pieniądze.

I ten nakaz: „jesteś Polakiem, więc masz obowiązki polskie”. Ta idea nigdy nie była wolna od seksizmu i te obowiązki nigdy nie były sprawiedliwie podzielone. Patriarchalny totalitaryzm to zawsze kult płci, siły i władzy. To nie przypadek, że wszystkie odmiany nacjonalizmu dążą do władzy nad ciałami. Przede wszystkim nad naszymi ciałami, nad ciałami kobiet. (…) Nacjonalizm to szowinistyczna fantazja, to pomysł na hierarchiczną władzę silnych mężczyzn nad rywalizującymi między sobą państwami, stworzonymi przez kolesi dla kolesi. Dziś mamy wiek XXI i wciąż w imię tego pomysłu odmawia nam się podstawowych praw. I znów musimy walczyć o to samo. Zresztą czego innego można było się spodziewać po III RP powstałej na bazie Solidarności, która na transparentach miała napisy „Kobiety nie przeszkadzajcie nam. My walczymy o Polskę” – recytowała przez megafon jedna z aktywistek.

Warszawska Manifa jak co roku stała się miejscem zbiórki radykalnych środowisk rewolucyjnych, których celem jest podważenie prawa moralnego i tradycyjnego modelu rodziny, a także wywrócenie wszelkiego porządku. Chowanie się za hasłami w obronie „praw kobiet” to tylko zasłona dymna. Dowodem na to mogą być choćby hasła niesione podczas manifestacji, ale także fragment swego rodzaju deklaracji ideowej, zawartej w „Gazecie Manifowej”: „Protestujemy przeciwko przemocy władzy, która w koalicji z Kościołem wdziera się w nasze ciała. Protestujemy przeciwko wyzyskowi reprodukcyjnemu. Przeciwko traktowaniu naszych ciał, jak gdyby należały do Państwa, Kościoła, mężów, partnerów, pracodawców, nawet do zarodków i płodów – do wszystkich, tylko nie do samych siebie”.

Podobne w formie i treści demonstracje (chociaż nie tak liczne jak w stolicy) odbyły się w sobotę i niedzielę w kilku innych miastach Polski.

Walenty Mackiewicz

Fot. Autor

1 / 6

StartStop

Read more: http://www.pch24.pl/nienawidzimy-kosciola-i-zasad-moralnych–i-co-nam-zrobicie–bluzniercza-manifa-w-warszawie,49903,i.html#ixzz4aXTfRdBx

Sejm podejmie profilaktykę zapobiegania osobowym odchyleniom od normy


SPUTNIK POLSKA

Sejm, 16.12.2016.

Wariatom w Sejmie mówimy: NIE!

© REUTERS/ Slawomir Kaminski/Agencja Gazeta

OPINIE

12:43 05.03.2017Krótki link

Julia Baranowska

18836485

PSL przygotowuje ustawę, która uchroni Sejm i Senat przed inwazją chorych psychicznie. Kandydaci na parlamentarzystów mieliby być badani psychiatrycznie przed umieszczeniem ich na listach wyborczych.

EU-Ratsvorsitzende Donald Tusk

© AP PHOTO/ VIRGINIA MAYO

A jednak Saryusz-Wolski za Tuska

Pomysłodawcą ustawy jest poseł Paweł Bejda. Uważa on, że drzwi polskiego parlamentu powinny pozostać zamknięte przed ludźmi, którzy cierpią na zaburzenia psychiczne. Do stworzenia specjalnego prawa zainspirowała go wypowiedź przewodniczącego, Władysława Kosiniaka-Kamysza, który miał nawiązać do grudniowych wydarzeń w Sejmie: „Te wariactwa, które działy się na przełomie roku, ta zabawa w chowanego w Sali Kolumnowej lub w berka na Sali Plenarnej doprowadziła do tego, że wśród naszych rodaków jest poczucie wariactwa, które się dzieje w Sejmie”.

Bejda chce, aby wyborcy mieli pewność, że wybierają na parlamentarzystę kogoś kto nie cierpi na problemy i zaburzenia psychiczne.

Nowa ustawa znajduje się obecnie na etapie konsultacji i ma być gotowa za 2-3 miesiące. Zarządza ona badania psychiatryczne kandydatów na posłów i senatorów — niestety badania nie obejmą obecnie już sprawujących te funkcje.

Witold Waszczykowski

© ZDJĘCIE: MINISTRY OF FOREIGN AFFAIRS OF THE REPUBLIC OF POLAND/ IVONA KAPLAN

Terror władzy. Waszczykowski straszy dziennikarza

Jak twierdzi poseł pomysłodawca, aby potencjalny poseł mógł znaleźć się na liście wyborczej, należy wykluczyć: „otępienia takie, jak w chorobie Alzheimera, organiczny zespół amnestyczny czy majaczenia niewywołane alkoholem i innymi substancjami psychoaktywnymi, czynne psychozy w przebiegu np. schizofrenii, uporczywe zaburzenia urojeniowe, ostre przemijające zaburzenia psychotyczne, zaburzenia schizoafektywne”, ale też lęki społeczne, borderline, narcyzm (z tym akurat może być ciężko) i zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

PSL chce, aby badania były dyskretne i odbywały się z poszanowaniem prywatności badanych.

— Jeżeli ktoś nie przejdzie tych badań, może się w ogóle nie przyznać, że był badany — powiedział poseł Bejda. — Chodzi o to, żeby ludzie mieli 100 proc. pewności, że głosują na człowieka zdrowego psychicznie, który potem będzie tworzył prawo i decydował o ich życiu.

PSL zdecydowanie powinno pomyśleć o odpowiednich poprawkach do ustawy które pozwoliłyby wyeliminować najbardziej dojmujące wariactwa z obecnego składu Sejmu.

Julia Baranowska, polska publicystka, Warszawa
Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

SZOKUJĄCE słowa niemieckich policjantek o imigrantach


Telewizja Republika.pl

SZOKUJĄCE słowa niemieckich policjantek o imigrantach. ZOBACZ!

 

sm

10:02 6 marca 2017

Ten materiał nie zostanie pokazany w żadnej telewizji liberalno-lewicowej, która murem stoi za przyjmowaniem i pomocą wszelkim imigrantom, napływającym do Europy. Więcej: takie FAKTY są specjalnie zagłuszane i bojkotowane, bo nie pasują do wielkiej koncepcji Georga Sorosa i jemu podobnych. ZOBACZ co mówią niemieckie policjantki o imigrantach w Niemczech! SZOK!

http://telewizjarepublika.pl/szokujace-slowa-niemieckich-policjantek-o-imigrantach-zobacz,45424.html

Źródło: euroislam.pl

Merkel nie może zmuszać sojuszników do pokrywania kosztów obsługi zatrudnienia jej gospodarki


 

 

„DIE WELT”: MERKEL O MAŁO NIE ZAMKNĘŁA GRANIC

DEUTSCHE WELLE

Wczoraj, 5 marca (14:10)

Jak wynika z rozpoznania dziennikarza „Die Welt”, niewiele brakowało, by Niemcy we wrześniu 2015 zamknęły granice.

Kanclerz Angela Merkel /KHALED ELFIQI   /PAP/EPA

Kanclerz Angela Merkel /KHALED ELFIQI /PAP/EPA

We wrześniu 2015 kanclerz Merkel dla wielu była bohaterką, dla innych nieobliczalną polityk, bo jak zarzucali jej krytycy, nie potrafiła konsekwentnie uchronić Niemiec przed napływem uchodźców.
Jak zbadał jeden z dziennikarzy „Die Welt”, w decydujących dniach kryzysu uchodźczego we wrześniu 2015, rząd Niemiec nosił się z poważnym zamiarem zamknięcia granic kraju.

Robin Alexander pisze w swojej książce „Die Getriebenen”, która wkrótce ukaże się na niemieckim rynku, że Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych sformułowało wówczas odpowiedni rozkaz dla Policji Federalnej, lecz w ostatniej chwili jednak go zmieniło.

Dramat na Dworcu Keleti

4 września 2015 decyzję o niezamykaniu granic kanclerz Merkel uzasadniała tym, że humanitarna sytuacja uchodźców, którzy utknęli na dworcu w Budapeszcie była zbyt paląca, by nie wpuścić ich do RFN. W następnych dniach rząd próbował ponoć jednak znów zapanować nad sytuacją na granicach.
Według informacji uzyskanych przez dziennikarza „Die Welt”, 12 września 2015 miała miejsce konferencja telefoniczna z udziałem kanclerz Merkel, szefa Urzędu Kanclerskiego Petera Altmeiera, szefa MSW Thomasa de Maiziere’a, szefa CSU Horsa Seehofera, szefa MSZ Franka-Waltera Steinmeiera oraz wicekanclerza Sigmara Gabriela. W czasie konferencji ustalono, że następnego dnia wprowadzone zostaną kontrole graniczne, oraz że uchodźcy nie będą przepuszczani przez granicę.

MSW nie mogło dać wymaganej gwarancji

W rozkazie do Policji Federalnej wyraźnie napisano, że służby graniczne mają odsyłać migrantów bez dokumentów także w przypadku, gdyby chcieli oni wystąpić o azyl. Aby sprostać gigantycznemu zadaniu zabezpieczenia granic Policja Federalna już nawet nocą autobusami i helikopterami przerzucała funkcjonariuszy na granice. Jednak przed wypełnieniem rozkazu berlińskie MSW zaczęło mieć wątpliwości natury prawnej.
Jak w swej książce wyjaśnia Robin Alexander, minister spraw wewnętrznych de Maiziere opuścił zespół planujący w MSW wypełnienie rozkazu, aby telefonicznie naradzić się z kanclerz Merkel. Szefowa rządu nie podjęła konkretnej decyzji tylko zażądała, by decyzja o zamknięciu granic miała podstawy prawne, i by można było bronić jej przed sądem. Chodziło też o to, by nie pojawiły się drastyczne zdjęcia działań policji i wojska przeciwko uchodźcom, które mogłyby zaszokować opinię publiczną.
W drugiej rozmowie telefonicznej szef MSW ponoć także nie uzyskał jednoznacznej decyzji partnerów koalicyjnych. Grupa naradzająca się w MSW doszła do wniosku, że niemożliwe jest udzielenie wymaganej gwarancji prawnej, w związku z czym złagodzono rozkaz przystąpienia do działań przez Policje Federalna. Zdecydowano o wprowadzeniu kontroli granicznych, lecz osoby zgłaszające na granicy zamiar wystąpienia o azyl miały być wpuszczany do Niemiec, niezależnie od tego, skąd przybywały.
„Bez wymaganych gwarancji ani kanclerz, ani minister spraw wewnętrznych nie byli gotowi do zarządzenia zamknięcia granic, co zostało ustalone z partnerem koalicyjnym poprzedniego dnia” – pisze „Welt am Sonntag” awizując ukazanie się na rynku książki „Die Getriebenen”, wyjaśniającej sytuację w kulminacyjnym momencie kryzysu uchodźczego.
KNA / Małgorzata Matzke

Deutsche Welle

“ Donald Tusk powinien przyjąć obywatelstwo niemieckie” – stwierdził prof. Zdzisław Krasnodębski


Kraj

WYDARZENIAKRAJ

Eurodeputowany PiS przedstawia Tuskowi „honorowe wyjście”

Dodano: wczoraj 21:5126 101038453

Prof. Zdzisław Krasnodębski

Prof. Zdzisław Krasnodębski / Źródło: Newspix.pl / JAKUB GRUCA / FOKUSMEDIA.COM.PL

„Sądzę, dla jasności sytuacji Donald Tusk powinien przyjąć obywatelstwo niemieckie” – stwierdził na Twitterze prof. Zdzisław Krasnodębski, eurodeputowany PiS. Innym, honorowym jego zdaniem wyjściem, byłaby rezygnacja z kandydowania, wobec braku poparcia rządu swojego kraju.

W sobotę rząd Polski odmówił byłemu premierowi poparcia w staraniach o drugą kadencję na stanowisku szefa Rady Europejskiej. Od czasu zadeklarowania przez MSZ, że to Jacek Saryusz-Wolski jest polskim kandydatem na przewodniczącego Rady Eurpejskiej, wśród polityków PiS pojawiają się sugestie odnośnie tego, że Tusk nie ma poparcia żadnego państwa, bądź, że jest kandydatem Angeli Merkel. Stwierdził tak m.in. Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Gazety Polskiej, którego fragment opublikowano.

Podobnego zdania jest eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości Zdzisław Krasnodębski. Na Twitterze stwierdził on, że Donald Tusk powinien przyjąć obywatelstwo niemieckie „dla jasności sytuacji”. Innym, zdaniem profesora honorowym wyjściem, byłoby wycofanie kandydatury przez Tuska, skoro nie otrzymał on poparcia „własnego kraju”. „Kandydatem Polski jest Jacek Saryusz-Wolski, Donald Tusk jest kandydatem innych państw, forsowanym głównie przez Niemcy” – stwierdził eurodeputowany.

Obserwuj

ZdzisławKrasnodębski @ZdzKrasnodebski

Sądzę, dla jasności sytuacji Donald Tusk powinien przyjąć obywatelstwo niemieckie

18:45 – 5 mar 2017

  • 207207 podanych dalej

  • 598598 polubień

  • Obserwuj

    ZdzisławKrasnodębski @ZdzKrasnodebski

    Kandydatem Polski jest Jacek Saryusz -Wolski, Donald Tusk jest kandydatem innych państw, forsowanym głównie przez Niemcy

    21:21 – 5 mar 2017

  • 4141 podanych dalej

  • 138138 polubień

  • Na zakończenie swojego wywodu Krasnodębski napisał: „Mam nadzieję, że tak będzie – w najbliższych dniach Tusk złoży oświadczenie, że nie uzyskawszy poparcia Polski wycofuje swą kandydaturę. Wtedy: chapeau (skrócone chapeau bas – kapelusz z głowy, dowód uznania – red.)”.

    Obserwuj

    ZdzisławKrasnodębski @ZdzKrasnodebski

    Mam nadzieję, że tak będzie- w najbliższych dniach Tusk złoży oświad.,że nie uzyskawszy poparcia PL, wycofuje swą kandydaturę. Wtedy:chapeau

    21:31 – 5 mar 2017

  • 4040 podanych dalej

  • 102102 polubienia

  • / Źródło: Wprost.pl

    Polska nie przedłuża mandatu Tuskowi na jej reprezentowanie w PE


     

     

    „TUSK OPOWIADAŁ SIĘ PRZECIWKO PAŃSTWU POLSKIEMU”

    POLSKA

    36 minut temu

    Donald Tusk opowiadał się przeciwko rządowi, a to znaczy, że opowiadał się przeciwko państwu polskiemu – powiedziała w poniedziałek szefowa gabinetu politycznego premier Elżbieta Witek. Jej zdaniem to niedopuszczalne na funkcji szefa Rady Europejskiej.

    Szefowa gabinetu politycznego premier Elżbieta Witek krytykuje Donalda Tuska /Dominika Zarzycka /East News

    Szefowa gabinetu politycznego premier Elżbieta Witek krytykuje Donalda Tuska /Dominika Zarzycka /East News

    Z końcem maja kończy się pierwsza, 2,5-letnia kadencja Tuska jako szefa Rady Europejskiej. Podczas nieformalnego szczytu przywódców UE na Malcie b. premier zadeklarował, że jest gotów kontynuować swoją pracę na tym stanowisku. We wtorek Europejska Partia Ludowa, skupiająca centroprawicowe ugrupowania z krajów Europy, potwierdziła poparcie dla jego kandydatury. W sobotę ogłoszono, że kontrkandydatem Tuska będzie Jacek Saryusz-Wolski; kandydaturę wysunął polski rząd.

    Elżbieta Witek w TVP Info komentując tę sprawę zwróciła powiedziała: „My się zawsze cieszymy, kiedy Polak zajmuje jakieś ważne funkcje w ważnych strukturach – w tym przypadku w strukturach UE”.

    Zaznaczyła, że kadencja Tuska była jednak sprawdzianem. „Gdyby tylko chciał być bezstronny, neutralny – to pewnie sprawy potoczyłyby się inaczej” – skomentowała i wskazała, że w sprawach dla polskiego rządu kluczowych Tusk zdecydowanie stawał po stronie polskiej opozycji. „A na tej funkcji to jest niedopuszczalne. Nie może być tak, że człowiek, który pełni tak ważną funkcję, pozwala sobie nie tylko na krytykę, ale także na stawanie przeciw polskiemu państwu. Bo jeśli opowiada się przeciwko rządowi, to znaczy, że opowiada się przeciwko państwu polskiemu” – powiedziała szefowa gabinetu politycznego premier.

    „Pan Donald Tusk zapomniał chyba z jakiego kraju pochodzi” – dodała. Zwróciła uwagę, że funkcja przewodniczącego Rady Europejskiej daje możliwość wypowiadania się na ważnych forach międzynarodowych. „To czynił Donald Tusk i czynił to w sposób skrajnie antyrządowy” – powiedziała.

    Witek zaznaczyła, że Tusk miał okazję kilka razy widzieć się z premier Beatą Szydło, ale – z tego co wie – nigdy nie rozmawiał o tym, czy polski rząd poprze jego kandydaturę na drugą kadencję. „Być może uznał, że jeśli jest popierany przez duże kraje starej Unii, przede wszystkim przez Angelę Merkel, czyli przez Niemcy, to poparcie polskiego państwa jest już tylko czystą formalnością. Ale tak nie jest” – powiedziała i zaznaczyła, że dziś Tusk „nie ma poparcia polskiego rządu”.

    Witek zaznaczyła, że polski rząd popiera kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego. A ten według niej „ma zdecydowanie większe zasługi w przyjmowaniu Polski do Unii Europejskiej, bo on wtedy był człowiekiem numer jeden – nie Donald Tusk”.

    Witek zwróciła uwagę na postawę Saryusz-Wolskiego na debatach w UE. „Musiał dostrzegać, że rzeczą niedopuszczalną i skandaliczną jest, żeby na forum europejskim występować przeciwko legalnie wybranej władzy, legalnie wybranemu rządowi, czyli przeciwko swojemu państwu” – powiedziała.

    Witek pytana o to, czy Saryusz-Wolski ma szansę z Tuskiem, przypomniała, że historia wyborów przewodniczącego Rady Europejskiej nie jest długa, ani opisana w traktatach. „Mówienie o tym, że tę funkcję mogą pełnić tylko byli premierzy czy prezydenci jest pewnym obyczajem i to bardzo krótkim, nieutrwalonym” – zwróciła uwagę.

    „Donalda Tuska nikt nie zgłosił”. PiS przekonuje, że Saryusz-Wolski to jedyny polski kandydat na stanowisko przewodniczącego RE

    PAP

    Dr Kaczanowski: Państwo ukraińskie utraciło monopol na przemoc


     

    Foto: youtube.com

    Dr Kaczanowski: Państwo ukraińskie utraciło monopol na przemoc

    Dodane przez Lipinski

    Opublikowano: Niedziela, 05 marca 2017 o godz. 21:09:03

    Dr Iwan Kaczanowski z Uniwersytetu w Ottawie uważa, że blokada handlowa Donbasu dokonana przez przedstawicieli neobanderowskich ochotników walczących wcześniej na wschodzie Ukrainy oznacza de facto utratę przez ten kraj podstawowych cech suwerenności.

     

    W komentarzu w serwisie Facebooku do rozszerzenia blokady transportowej na połączenia Ukraina-Rosja dr Kaczanowski stwierdza, że ta blokada jest kolejną manifestacją siły, jaką dysponuje ukraińska skrajna prawica. Jego zdaniem, jest to efekt sojuszu jaki został zawarty pomiędzy tymi siłami a oligarchami w celu obalania Janukowycza. W tej chwili ta blokada jest dowodem na to, że państwo ukraińskie straciło swój monopol na przemoc, a siły skrajnie prawicowe dysponują siłą wystarczającą do obalenia obecnego rządu.

    CZYTAJ TAKŻE:
    Dr Kaczanowski dla Kresów.pl: masakra na Majdanie była operacją typu „false flag”
    Premier Ukrainy: kraj na blokadzie Donbasu mógł stracić już ponad 3 miliardy dolarów

    Od ponad miesiąca skrajnie ukraińskie siły nacjonalistyczne blokują transport antracytu, co zagraża bezpieczeństwu energetycznemu na Ukrainie i trwałości jej przemysłu ciężkiego.

    Obecnie blokada zaczęła być rozszerzana, a weterani ochotniczych oddziałów walczących w Donbasie nie wpuszczają towarów transportowanych koleją z Rosji na Ukrainę.

    kresy.pl / facebook.com / korrespondent.net

    Opór modlitewny przeciw antypolskim klątwom


    logo Polonia Christiana

    DZISIAJ JEST

    PONIEDZIAŁEK 06 MARCA

     

    Krucjata Młodych: Brak reakcji na publiczne bluźnierstwo byłby wielkim zaniedbaniem

    Data publikacji: 2017-03-05 17:00

    Data aktualizacji: 2017-03-05 22:15:00

    Krucjata Młodych: Brak reakcji na publiczne bluźnierstwo byłby wielkim zaniedbaniem

    Fot. Krucjata Młodych

    Musimy czuwać, działać i modlić się. Naszym obowiązkiem jest reagować energicznie na zło, a w szczególności publiczny grzech – podkreślają inicjatorzy modlitewnego spotkania zorganizowanego w sobotę przed warszawskim Teatrem Powszechnym.

    W publicznym Różańcu będącym zadośćuczynieniem za zniewagi pod adresem Imienia Bożego, Krzyża Chrystusowego i świętych, uczestniczyło około dwustu osób. Modlitwa wynagradzająca Bogu i Matce Najświętszej odmawiana była w sobotni wieczór przed teatrem, który wystawia na swojej scenie skandaliczny spektakl na motywach „Klątwy” Stanisława Wyspiańskiego.

    Modliliśmy się Koronką do Miłosierdzia Bożego, Różańcem Świętym i Litanią Loretańską. Na koniec ponad dwieście zebranych osób powierzyło się w posiadanie Niepokalanej, aktem oddania ułożonym przez świętego Maksymiliana– relacjonuje Stanisław Sadowski z Krucjaty Młodych.

    Był to już drugie wystąpienie Krucjaty związane z bluźnierczym widowiskiem prezentowanym na deskach TP. – W istocie rzeczy walczymy o własne zbawienie. Brak reakcji na tak wielkie zło, jakim jest publiczne bluźnierstwo, byłby ogromnym zaniedbaniem. Dlatego musimy czuwać, działać i modlić się. Naszym obowiązkiem jest reagować energicznie na zło, a w szczególności publiczny grzech – zauważają organizatorzy modlitewnego spotkania.

    Chociaż po tak zwanej prawej stronie publicznej dyskusji potępienie dla antykatolickiej prowokacji zaprezentowanej przez „artystów” z Powszechnego jest dosyć zgodne, to przedstawiciele władz – także związani z obecnym obozem rządzącym – jak na razie ani myślą podjąć jakichkolwiek działań przeciwko powtarzającym się teatralnym skandalom.

    Niestety, ale moim zdaniem, rządzący zawiedli. Jakże im daleko do katolickiego ducha oraz postawy świętego króla Ludwika IX, który w reakcji na protesty podczas ogłoszenia prawa każącego bluźniercę obcięciem ust, odpowiedział: „Chętnie bym własnoręcznie obciął własne wargi, jeśli mógłbym w ten sposób wykorzenić bluźnierstwo z mojego królestwa” – podkreśla Stanisław Sadowski. Przypomina też słowa papieża Piusa XII, który stwierdził, iż największym grzechem XX wieku jest utrata poczucia grzechu.

    W przekonaniu organizatorów, publiczne akcje podobne do tej sobotniej mają ogromną wartość kontrrewolucyjną. – Święty Alfons Liguori porównywał walkę duchową do płynięcia łódką pod prąd rzeki. Jeżeli zaniedbamy wysiłek duchowy i przestaniemy wiosłować, to popłyniemy z prądem. Tak samo jest z walką o cywilizację: nasi wrogowie nie śpią i codziennie wysilają się żeby zniszczyć pozostałości naturalnego, ustanowionego przez Boga porządku. Nie podejmując walki w przestrzeni publicznej, będziemy im w tym pomagać – zwraca uwagę przedstawiciel Krucjaty Młodych.

    W internecie trwa w dalszym ciągu akcja sprzeciwu skierowanego do władz publicznych w sprawie skandalicznego spektaklu. Do protestu można dołączyćTUTAJ. Liczba jego uczestników zbliża się już do 40 tysięcy.

    RoM

    Fot. Krucjata Młodych

    1 / 9

    StartStop

    Read more: http://www.pch24.pl/krucjata-mlodych–brak-reakcji-na-publiczne-bluznierstwo-bylby-wielkim-zaniedbaniem,49902,i.html#ixzz4aWFZTTtT

    Niemieckie bajanie o sukcesach Balcerowicza na Ukrainie


     

    Deutsche Welle

     

    ECHA POLSKIE

    „Die Welt” o Balcerowiczu: „Ponoć groźniejszy od rosyjskiej artylerii”

    Portal „Die Welt” publikuje artykuł poświęcony byłemu ministrowi finansów Leszkowi Balcerowiczowi, który obecnie ma wyprowadzić na prostą gospodarkę Ukrainy

    Leszek Balcerowicz (AP)

    Leszek Balcerowicz jest ceniony jako specjalista od transformacji

    Jak zaznacza autor artykułu Joerg Winterbauer, kiedy rozeszła się wiadomość, że ukraiński prezydent Petro Poroszenko akurat Leszka Balcerowicza wyznaczył na swojego doradcę, wywołało to w Polsce wielkie poruszenie, przede wszystkim w obozie prawicowym. Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki napisał nawet list do Poroszenki, w którym w dramatycznych słowach ostrzegł przed Balcerowiczem: „Wasze państwo może przetrwać ostrzały rosyjskie, ale programu Balcerowicza już nie”.

    „Ten człowiek, który rzekomo jest bardziej niebezpieczny niż rosyjska artyleria, zapisał się w historii jako ojciec polskich reform gospodarczych po upadku komunizmu” – wyjaśnia niemieckim czytelnikom portal „Die Welt” i zaznacza, że „obecnie Balcerowicz stoi przed gigantycznym zadaniem: ukraiński prezydent i rząd zlecili mu opracowanie reform dla Ukrainy i to w sytuacji, która zdaje się być bez wyjścia. Naród cierpi na skutek słabości gospodarczej, na wschodzie kraju toczy się wojna, a korupcja i wpływ oligarchów paraliżują kraj”.

    Ostatnia szansa?

    „Program Balcerowicza mógłby być ostatnią szansą dla Ukrainy – albo, jeżeli dać wiarę słowom Jakiego – mógłby go pogrążyć” – pisze niemiecki portal. Joerg Winterbauer zaznacza, że Balcerowicz jest chyba szczęśliwy, że jeszcze raz może mieć znaczny wpływ na los jakiegoś kraju i wpływ ten mógłby być jak najbardziej dobroczynny.

    „Gospodarczy rozwój Polski po przełomie jest bowiem historią sukcesu. Jedna liczba wyraża to dobitnie: przeciętna płaca w Polsce wynosi obecnie nieco ponad 1000 euro brutto – pięciokrotnie więcej niż na Ukrainie.

    Pomimo tego Polska prawica i lewica domagają się większej ingerencji państwa w Polsce, twierdząc, że reformy można było przeprowadzić w Polsce lepiej niż zrobił to Balcerowicz. Ich zdaniem zbyt wiele państwowych przedsiębiorstw zbankrutowało wtedy przez radykalne reformy rynkowe. To doprowadziło do masowego bezrobocia i zubożenia gorzej rozwiniętych regionów kraju”.

    Liczby mówią same za siebie

    Patryk Jaki twierdzi w liście do Poroszenki, że reformy Balcerowicza wyjdą na dobre tylko oligarchom. „Balcerowicz reaguje na tę krytykę zniecierpliwieniem, jak na głupią uwagę jakiegoś studenta. Krytyka opierająca się tylko na opiniach jest zbyt prosta – mówi, wskazując na liczby. Polska wciąż jeszcze przoduje, jeżeli chodzi o stopę wzrostu po upadku starego systemu i rozwinęła się znacznie szybciej niż np. Węgry i nieporównywalnie szybciej niż Ukraina. Dobre są także wskaźniki socjalne w Polsce: dobre wyniki w międzynarodowym porównaniu PISA, znaczny spadek śmiertelności noworodków czy podwyższenie spodziewanej długości życia”.

    „Polska na jeszcze jednym polu jest lepsza niż Ukraina” – pisze „Die Welt”. „Po przełomie udało się implementować tu zasady państwa prawa, przynajmniej do czasu, gdy obecny rząd po wyborach jesienią 2015 nie zaczął ich znów demontować. Z powodzeniem zwalcza się w Polsce korupcję i już od dawna nie jest ona – inaczej niż na Ukrainie – tak wielkim problemem, aby mogła sparaliżować gospodarczy rozwój kraju”.

    Gorsza pozycja wyjściowa

    Jak zaznacza dziennikarz „Die Welt”, z tego względu należy uznać za pozytywny sygnał to, że Poroszenko stawia na Balcerowicza. „Reformy, które polski ekonomista proponuje dla Ukrainy, mają na celu wdrożenie zasad państwa prawa, redukcję korupcji, finansową stabilizację kraju i wzmocnienie wolnego rynku. Już teraz rząd i prezydent w Kijowie wiele zrobili – twierdzi Balcerowicz.

    „Ukraina zrobiła więcej niż Grecja i to w ekstremalnie trudnych warunkach i mniejszym nakładem pieniędzy”. Balcerowicz przypomina problemy, z jakimi Ukraina była skonfrontowana w roku 2014: ustawodawstwem usuniętego „skorumpowanego prezydenta” Wiktora Janukowycza i rosyjską agresją, która praktycznie oznaczała wstrzymanie importu ukraińskich towarów. Żadna polityka tego świata nie byłaby w stanie w takiej sytuacji zapobiec recesji.

    O samym Petro Poroszence, który „też jest przecież jednym z oligarchów”, Balcerowicz mówi, że jest „bardzo inteligentny” i że jest „patriotą” i zaznacza, że on sam, jako jego najważniejszy doradca, ma dostęp do prawie wszystkich decydentów: premiera, prokuratora generalnego czy szefa banku centralnego. Jak twierdzi, wszystko to są „bardzo dobrzy ludzie”, tylko życzyłby sobie, „żeby nieco lepiej współpracowali ze sobą na rzecz reform”.

    REDAKCJA POLECA

    Polonia ma do odegrania ogromną rolę – apeluje Leszek Balcerowicz, laureat nagrody POLONICUS

    Podczas wręczenia nagród europejskiej Polonii POLONICUS w Akwizgranie nie ukrywano zaniepokojenia aktualną sytuacją polityczną w Polsce. Laureaci apelowali o Polskę „kierującą się prawem”. (25.04.2016)

    Po stronie ofiary, a nie agresora

    Ma przy tym nadzieję że „Zachód nie odpuści sobie teraz Ukrainy”, bo Ukraina, która pokazuje „swoje przywiązanie do zachodnich wartości”, została brutalnie zaatakowana i „zasługuje na naszą solidarność”. Poza tym, jak zaznacza polski ekonomista, geopolityczny ład, który powstał po zimnej wojnie, opiera się na niepodległej Ukrainie.

    Jak podkreśla Balcerowicz, nie ma on zupełnie zrozumienia dla wszystkich ludzi, tak świetnie „rozumiejących Putina”, a jest ich w Niemczech jego zdaniem zbyt wielu. „Niemoralne jest stawanie po stronie agresora zamiast popierania ofiar”.

    Niepokoi go także zbliżenie Trumpa z Putinem. Zdaniem Balcerowicza rosyjski prezydent mógłby politykę Trumpa zrozumieć jako przyzwolenie na jeszcze bardziej agresywne działania. Widać to już teraz na wschodzie Ukrainy: Balcerowicz ma na myśli ponowną eskalację walk wokół Doniecka.

    opr. Małgorzata Matzke