Jakubiak: "Tusk to jest taka przytulanka, a tam jest potrzebny człowiek, który reprezentuje Polskę"


 

wPolityce.pl

 

POLITYKA

Jakubiak: „Tusk to jest taka przytulanka, a tam jest potrzebny człowiek, który reprezentuje Polskę”

opublikowano: 5 godzin temu · aktualizacja: 3 godziny temu

fot. wPolityce.plfot. wPolityce.pl

 

To człowiek, który tam jest i trwa. I jak to powiedział jeden z członków PSL„i ma tam trwać” i pilnować interesów, niekoniecznie naszych

– mówił Marek Jakubiak z Kukiz‘15 w programie „Kawa na ławę” na antenie TVN24.

Poseł Kukiz‘15 komentował teorię, że Donald Tusk ma poparcie wielkości państw Unii Europejskiej. Jakubiak twierdzi, że to dowód na słaby charakter byłego polskiego premiera.

Zastanawiam się jaki trzeba mieć charakter, że wszystkie kraje go popierają. Jeżeli człowiek ma charakter, ma swoje zdanie, to nie może być obligatoryjnie popierany przez wszystkich. Wychodzi to z jakim człowiekiem mamy do czynienia. To człowiek, który tam jest i trwa. I jak to powiedział jeden z członków PSL „i ma tam trwać” i pilnować interesów, niekoniecznie naszych

– powiedział.

Jakubiak mówił kto, jego zdaniem, powinien reprezentować Polskę.

To jest taka przytulanka, a tam jest potrzebny człowiek, który reprezentuje Polskę. A nie człowiek, z którym wszyscy się zgadzają

– dodał.

Mly/tvn24.pl

Zdjęcie Notujemy ...

autor: Notujemy …

Kto, co, o kim…

Kto chciał zniszczyć polskie KGHM?


Kto chciał zniszczyć polskie KGHM? Jeszcze w 2011 r. spółka nie miała żadnych kredytów. Na koniec 2015 r. zobowiązania przekroczyły 6,55 mld zł!
wpis z dnia 3/03/2017

foto: ABW / twitter.com

Czy decyzja o przejęciu kanadyjskiej spółki Quadra FNX wraz ze złożami Sierra Gorda w Chile miała zniszczyć polskiego championa od środka? Przypomnijmy – na koniec 2011 r. KGHM był w doskonałej kondycji finansowej. Spółka nie posiadała żadnych kredytów i pożyczek. Po przejęciu Quadra FNX w 2012 r. KGHM, aby przetrwać, musi zacząć zaciągać długi. W ciągu 4 kolejnych lat zobowiązania polskiego giganta urastają do 6,55 mld zł! Pytanie – gdzie było ABW, które powinno zabezpieczyć spółkę Skarbu Państwa przed przejęciem kanadyjskiego „konia trojańskiego”?

 


W treści raportu rocznego KGHM za 2011 rok czytamy, że spółka nie korzystała z zewnętrznych źródeł finansowania w formie kredytów bankowych i na dzień 31.12.2011 r. nie posiadała finansowania w postaci pożyczek. Co się zatem stało, że zadłużenie polskiego giganta miedziowego w ciągu kilku kolejnych lat zwiększyło się do równowartości 6,55 mld zł? Kluczowy wydaje się być rok 2012 i decyzja o zakupie kanadyjskiej spółki Quadra FNX…

 


Tuż po przejęciu przez KGHM kanadyjskiej Quadry, spółka Sierra Gorda SCM (która jest kontrolowana przez Quadrę, czyli de facto wchodzi w skład Grupy KGHM) podpisała z kilkoma japońskimi bankami umowę kredytu na kwotę 1 mld USD. Inwestycja w kanadyjską Quadrę szybko okazała się być nietrafiona. Kopalnia Sierra Gorda miała wydobywać 120 tys. ton miedzi i 50 mln funtów molibdenu rocznie. Niestety ilość wydobywanego surowca okazała się być znacznie mniejsza. Efekt? Nakłady inwestycyjne w chilijską kopalnie zmusiły KGHM do zawarcia w lipcu 2014 r. umowy niezabezpieczonego odnawialnego kredytu konsorcjalnego w kwocie 2,5 mld USD! Kurs akcji KGHM na warszawskiej giełdzie zaczyna lecieć na łeb na szyję, a na koniec 2015 r. suma zobowiązań spółki w przeliczeniu na złotówki przekroczyła równowartość 6,55 mld zł.
Powstaje pytanie – gdzie była Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która ma obowiązek osłaniać wywiadowczo duże inwestycje strategicznych spółek Skarbu Państwa? Zgodnie z ustaleniami portalu Kulisy24.com – przy prawidłowym przeprowadzeniu badań i wycenie, zakup kanadyjskiej Quadry z jej złożami i zastałą infrastrukturą przez KGHM powinien być zatrzymany przez wewnętrzne mechanizmy spółki lub wrocławską ABW, która otacza KGHM, jako spółkę o strategicznym znaczeniu dla państwa – specjalną opieką. Tak się jednak nie stało. Pytanie – dlaczego? Czy komuś zależało, aby polski champion wtopił w przejęcie Quadry? Czy w grę nie wchodziło przypadkiem pogorszenie wyników polskiej spółki i liczenie na znaczący spadek akcji na giełdzie, tak by można byłoprzejąć kontrolę nad KGHM od Skarbu Państwa poprzez wykup akcji od mniejszościowych udziałowców za pośrednictwem giełdy?

Źródło: Dojenie KGHM (Kulisy24.com)
Źródło: KGHM miał 2,79 mld zł jednostkowej i 5,01 mld zł skonsolidowanej straty netto w ’15 (Bankier.pl)

wpis z dnia 3/03/2017 

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

Zachwiana pozycja kontrowersyjnego Papieża


 

Pikio.plPikio.pl

Pikio.pl

 

 

Bunt w Watykanie wyszedł na jaw. Kardynałowie zmuszają papieża do abdykacji

Autor: Wiadomości Pikio

Mar 4, 2017

UDOSTĘPNIJ

Facebook

Twitter

Jak donosi brytyjski „The Times” grupa kardynałów, którzy jeszcze niedawno popierali papieża Franciszka, teraz chcą jego abdykacji. Wszystko przez obawę o schizmę w Kościele katolickim.

Od początku swojego pontyfikatu papież Franciszek wzbudzał wiele skrajnych emocji. Bardziej liberalna, czasem również lewicowa retoryka katolickiego przywódcy nie podoba się głównie konserwatywnej części Kościoła.

Sam papież nie zamierza zmieniać swoich działań i to właśnie powoduje, że nie tylko coraz więcej wiernych krytycznie się o nim wypowiada ale także kardynałowie, którzy w obawie przed rozłamem chcą jego ustąpienia.

Chodzi dokładnie o dwunastu kardynałów, dzięki którym wybrano kard. Jorge Mario Bergoglię na następcę Benedykta XVI. Duchowni – jak dowiedział się „The Times” – wywierają coraz częściej „presję” na Franciszka, aby ten zrezygnował.

Pojawiają się już spekulacje nt. następcy Franciszka i wymieniane jest kilka nazwisk.

Ukraina straciła już 15 mld dolarów i jeszcze jej mało


 

17:13 05 MARZEC 2017

 

Przewodniczący komisji Dumy Państwowej do spraw międzynarodowych Aleksiej Puszkow

Ukraina straciła już 15 mld dolarów i jeszcze jej mało

© Sputnik. Vladimir Fedorenko

ŚWIAT

14:54 05.03.2017(zaktualizowano 16:26 05.03.2017) Krótki link

21844451

Senator Alieksiej Puszkow skomentował informacje ukraińskich radykałów o blokadzie połączenia kolejowego z Rosją w mieście Konotop podkreślając, że Kijów już stracił w związku z zerwaniem związków handlowych z Rosją 15 mld dolarów.

Uczestnicy blokady w Doniecku

© REUTERS/ KONSTANTIN CHERNICHKIN

Na Ukrainie rozpoczęto blokadę ruchu pociągów z Rosji

„Radykałowie blokują połączenie kolejowe z Rosją. Z powodu zerwania związków handlowych z nami Ukraina straciła już 15 mld dolarów. Mało. Chce stracić jeszcze” – napisał Puszkow na swoim Twitterze.

Senator nazwał Ukrainę jedynym krajem na świecie, który wytrwale i uparcie działa na szkodę własnych interesów. „To właśnie ten przypadek, kiedy nienawiść przysłania oczy” – napisał.

Tydzień w Moskwie


Myśl Polska

Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

LOGIN

Tydzień w Moskwie

kreml 3.JPG
Mam świadomość, że w pewnych kręgach za ten wyczyn łatka „ruskiego agenta” przylgnie do mnie na całego. Wiem też, że jeśli napiszę cokolwiek pozytywnego o Rosji i Rosjanach, znajdą się zarozumialce, którzy powiedzą że jestem naiwna, bo dałam się „Ruskim” zmanipulować.

Być może pojawią się również impertynenci, którzy wysuną oskarżenia, że produkuję „ruską propagandę”, za co pobieram pensję w rublach od samego Putina. Mimo to, wybrałam się do Moskwy. Potrzeba na taki wyjazd zrodziła się z buntu. Nie godzę się na to, że w moim państwie ktoś rozpowszechnia teorie podszyte paranoją. Lubię trudne wyzwania, więc postanowiłam rozprawić się z tym szaleństwem.

Do stolicy z Rosji pojechałam z kol. Sylwią Andruszkiewicz z Wilna, którą poznałam na Rajdach Katyńskich. Wybór towarzyszki podróży okazał się być trafiony. Sylwia zna biegle język rosyjski, więc była moim tłumaczem. Ponadto doskonale odnalazła się w moskiewskiej metropolii i sprawach organizacyjnych. Koszty podróży i pobytu wzięła na siebie Fundacja Narodowa im. Romana Dmowskiego. Mogłyśmy sobie pozwolić jedynie na skromne warunki: zamiast taksówek – wykańczające metro, zamiast wygodnego hotelu – tani hostel z całym bagażem skomplikowanych sytuacji. Przyznaję, zmęczenie dało się we znaki, ale doświadczenie wynikające z obserwacji nieznanego dotąd świata okazało się bezcenne.

W pierwszym dniu zachwycałam się wnętrzem moskiewskiego metra – pałacowy wystrój poszczególnych stacji, rozmach, architektura, konstrukcja… Z każdym kolejnym dniem fascynacja mijała na rzecz ogromnego wyczerpania. Bieganina po podziemnych korytarzach, aby przesiąść się z jednej linii na drugą (a jest ich kilkanaście) i wyciskająca siódme poty wspinaczka po schodach (nie wszystkie były ruchome) dawały się we znaki. Do tego dochodziło przegrzanie (na zewnątrz było zimno, więc ubierałam się ciepło, a w podziemiach gorąco) i przeciążenie (dźwigałam kamerę i laptop, czasem też statyw). Jednak nie mam zamiaru użalać się nad sobą (raczej myślę nad poprawieniem własnej kondycji), tylko chcę się podzielić tym co zaobserwowałam pod ziemią. Według danych z 2016 roku, moskiewskim metrem każdego dnia podróżuje średnio 7,1 miliona pasażerów. Patrząc na twarze tych ludzi zobaczyłam jak Rosja jest bogata w wielokulturowość. Co ciekawsze, wydaje mi się, że tam – w przeciwieństwie do zachodniej Europy – multi-kulti przyjęło się całkiem dobrze.

Potwierdzenie moich przypuszczeń po części znalazłam w hostelu w którym się zatrzymałyśmy. Każdego dnia nocowało tam około 35-40 osób. Pokoje wieloosobowe. Integracja – przy kolacji, kartach i plotkach – odbywała się w pomieszczeniu pełniącym funkcję recepcji, kuchni i salonu w jednym. Mieszkańcy dzielili się na tymczasowych i długoterminowych. W pierwszej grupie byłyśmy my oraz rozmaici turyści, wśród których przez ten tydzień doliczyłam się m.in. Hiszpanów, Francuzów i Chińczyka. Druga grupa – najliczniejsza – to ludzie rosyjskojęzyczni szukający szczęścia i lepszego życia w Moskwie.

maslenica.JPG

Do stolicy Rosji przyjechali m.in. z Tadżykistanu, Azerbejdżanu, Krymu, Tatarstanu, okolic Uralu, najróżniejszych zakątków Syberii, itp. Niektórzy z nich znaleźli już pracę, inni byli w trakcie jej poszukiwania, ktoś tam jeszcze dopiero się uczył. Byli też i tacy, co niczym się nie zajmowali albo żyli z kombinowania tu i tam. Prawosławni, muzułmanie, Europejczycy, Azjaci… Różniło ich pochodzenie, rasa, wykształcenie, wyznanie, priorytety… Łączyła ich Rosja. Ze zdumieniem przypatrywałam się temu jak razem wszyscy funkcjonują bez większych problemów.

Oczywiście Moskwa to nie tylko tanie hostele czy metro dla biedniejszego ludu pracującego, ale też ogromne bogactwo. Ekskluzywne butiki z produktami najdroższych światowych marek, luksusowe samochody, pełne przepychu restauracje, hotele, kluby, nieruchomości… Tego wszystkiego jest tam pod dostatkiem. Ale o żadnym z tych światów nie będzie w moich kolejnych relacjach i wywiadach. Przynajmniej nie w najbliższym czasie i nie po ostatniej podróży. Celem mojego wyjazdu było bowiem dotarcie do ludzi, którzy mogliby mi udzielić ciekawych wypowiedzi na temat relacji polsko-rosyjskich.Komentatorzy polityczni, ludzie nauki i kultury, eksperci od spraw międzynarodowych, dziennikarz wydalony z Polski, prawosławni duchowni i wreszcie mieszkańcy Moskwy mający polskich przodków. To właśnie oni będą gościć na łamach kolejnych numerów „Myśli Polskiej”.

Agnieszka Piwar

Tusk przegrał walkę o polskie wsparcie


niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

5 marca 2017

Gazeta Polska | Nowe Państwo | Gazeta Polska Codziennie | VOD

 

​Tusk przegrał walkę o polskie wsparcie – mocne słowa podczas „Woronicza 17”

 

Dodano: 05.03.2017 [13:02]

​Tusk przegrał walkę o polskie wsparcie - mocne słowa podczas "Woronicza 17" - niezalezna.pl

foto: TVP INFO(screenschoot)

Dyskusja o tym, kto będzie przewodniczącym Rady Europejskiej zdominowała dzisiejszy program „Woronicza 17” na antenie TVP Info. – Tusk sam przegrał walkę o polskie wsparcie, krytykuje polski rząd na arenie międzynarodowej – ocenił Adam Andruszkiewicz, poseł ugrupowania Kukiz’15.
Andruszkiewicz dowodził, że wykluczony z Platformy Jacek Saryusz-Wolski po ogłoszeniu jego kandydatury, jest uczciwszym kandydatem, choćby z tego powodu, że miał odwagę oskarżyć swoją partię o „donoszenie na własny kraj oraz żądanie sankcji wobec Polski”

Donald Tusk sam w dużej mierze przegrał walkę o polskie wparcie, ponieważ zaraz po wyborach, gdy odbyła się zmiana warty nad Wisłą, pan Tusk powinien natychmiast poprosić o spotkanie panią premier, liderów partii opozycyjnych i zapytać wprost, jakie, jako Polska, mamy interesy w Unii Europejskiej, jakie wspólne stanowisko będziemy opracowywać

– dodał poseł Kukiz’15.

Niemieccy politycy dobrze mówią o Tusku, bo są przekonani, że dobrze reprezentuje ich interesy(…) Jeśli ktoś ma polski paszport, to jeszcze nie znaczy, że popiera polski interes

– powiedział Patryk Jaki, sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.
„To jest testowanie, jak działają procedury demokratyczne w UE” – powiedział prof. Andrzej Zybertowicz.

Na ten sam temat politycy rozmawiali podczas „Śniadania” Radia Zet i Polsat News. Prezydencki minister Andrzej Dera podkreślał, że rzeczą naturalną jest, iż to poszczególne rządy wystawiają swoich kandydatów na określone funkcje w UE.

Jak się kończy kadencja, trzeba zrobić nowe uzgodnienia. To są kandydatury, które powinny być zgłaszane przez poszczególne rządy” – zaznaczył. Dodał, że o to, by być kandydatem rządu na stanowisko unijne „trzeba zabiegać, występować i pokazywać, jakie się ma sukcesy”; Tusk tego nie robił – mówił.

Pytany o tweet „Gazety Polskiej”, zapowiadający rozmowę z liderem PiS Jarosławem Kaczyńskim, w której mówi on, że Donald Tusk jest kandydatem Angeli Merkel, „niemieckim kandydatem”, Dera powiedział: „Trzeba sobie zadać pytanie, jeżeli nie jest zgłaszany przez polski rząd to czyim jest kandydatem?”.
CZYTAJ WIĘCEJ: ​Czyim kandydatem jest Tusk? Jednoznaczna odpowiedź Jarosława Kaczyńskiego w „Gazecie Polskiej”

Autor: Marek Nowicki

Źródło: PAP, TVP Info

Protest przeciwko zaproszeniu Wiatrowycza na Sorbonę


Ks.Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Ks.Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Rozmyślania w blogu…

Żydzi protestują przeciwko zaproszeniu kłamcy Wiatrowycza z Kijowa

You are here:

  1. Home
  2. Rozmyślania w blogu

Protest środowisk żydowskich przeciwko zaproszeniu kłamcy i propagandzisty Wołodymyra Wiatrowycza, szefa IPN w Kijowie, na konferencję w Paryżu o Holokauście Żydów na Ukrainie.

Volodymyr_Vyatrovyc

Poniżej korespondencja w tej kwestii oraz oryginalne zdjęcia z masowych mordów Żydów w Babim Jarze k. Kijowa i pogromów we Lwowie, dokonanych czynnym udziale banderowców z OUN.

gal 41gal 41a5gal 41aaHolocaust by Bulletsimage603511foto%20114689957 24184

Drodzy koledzy,

Tarik Amar, Helen Jul i ja rozpowszechniamy następujący list w proteście przeciwko zaproszeniu dla nacjonalistycznego aktywisty i dyrektora Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP), Wołodymyra Wiatrowycza, na konferencję akademicką w Paryżu na Sorbonie, która odbędzie się za tydzień (9-11.03.2017).

Jak Państwo zapewne już wiedzą, pseudo-naukowa aktywność Wiatrowycza jest nastawiona na jeden cel: gloryfikację ukraińskich organizacji nacjonalistycznych, nie ograniczając się do OUN i UPA. Aby osiągnąć ten cel wielokrotnie dokonywał manipulacji i otwarcie kłamał w kwestii ukraińskiego udziału w Holokauście, a w szczególności odnośnie roli nacjonalistów ukraińskich w promowaniu przemocy przeciwko Żydom i aktywnego w niej uczestnictwa. Ponadto zanegował fakt czystki etnicznej wołyńskich Polaków i pracował niestrudzenie na rzecz rozgrzeszenia zbrodni UPA przeciwko niewinnym polskim cywilom.

Jak gdyby to wszystko samo w sobie nie było wystarczającym powodem do zdyskwalifikowania się z udziału w konferencji akademickiej, pomógł zredagować i promować na Ukrainie [w parlamencie] ustawy deklarujące karę więzienia dla każdego obrażającego dziedzictwo nacjonalistów ukraińskich. Jego książki i artykuły zostały ostro skrytykowane w bolesnych szczegółach przez uczonych [z całego świata] od Berlina aż po Kalifornię w wielu różnych poważnych recenzowanych czasopismach (należy zwrócić uwagę na fakt, że Wiatrowycz nie ma żadnych publikacji w czasopismach akademickich wymagających recenzji). Nie możemy zrozumieć, dlaczego osoba o takiej złej reputacji jest zapraszana do wygłaszania wykładu w towarzystwie poważnych uczonych, przestrzegających podstawowych standardów praktyki naukowej.

Chociaż osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem wolności akademickiej i debaty, wierzę w konieczność istnienia standardów w naszym zawodzie, potrzebę ich przestrzegania i stawania w ich obronie w razie potrzeby. Jest niebezpiecznym precedensem zapraszanie fałszerza Holokaustu i innych zbrodni przeciwko ludzkości, a także samozwańczego aktywisty politycznego z nacjonalistycznym programem, na konferencję akademicką z poważnymi uczonymi. Biorąc pod uwagę obecny klimat polityczny w Europie Zachodniej i USA, myślę że nie powinno sprawić trudności rozpoznanie niebezpieczeństw „normalizacji” nacjonalizmu etnicznego i wybielania jego historii.

Proszę dać znać mi lub Tarikowi, jeśli zechcecie [Państwo] podpisać ten list wraz z Państwa tytułami naukowymi (certyfikatami) ASAP. I proszę podzielić się [treścią tego apelu] z innymi kolegami.
Wszystkiego najlepszego,

Jared [McBride] jaredhw61@gmail.com

Korespondencja Tarik Cyril Amar amartc@gmail.com

Oto trzy wersje listu, polska, angielska i francuska:

Jesteśmy zaniepokojeni faktem, że Wołodymyr Wiatrowycz, dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, będzie wypowiadał się na sympozjum „Holokaust na Ukrainie. Nowe perspektywy odnośnie nieszczęść w XX wieku” w dniach 9-11 marca 2017 r. Jest dobrze udokumentowane, że jego publikacje nie odpowiadają międzynarodowym standardom akademickim i służą wspieraniu nacjonalistycznego programu. Odegrał również kluczową rolę w opracowywaniu ustaw, które były szeroko krytykowane w międzynarodowej społeczności akademickiej na ich wyraźny potencjał ukierunkowany na zduszenie otwartej debaty o historii ukraińskiego nacjonalizmu, zwłaszcza w czasie II wojny światowej. Rozumiemy potrzebę prowadzenia kontrowersyjnej i wolnej dyskusji, ale uważamy także, że zapraszając Wołodymyra Wjatrowycza do wypowiadania się na ten temat na Państwa konferencji w efekcie ryzykujemy normalizację i legitymizację upolitycznionych prób bagatelizowania antysemickich poglądów i działań ukraińskich nacjonalistów podczas II wojny światowej.

We are concerned about the fact that Volodymyr Viatrovych, Director of the Ukrainian Institute of National Memory, will be speaking at the symposium “The Holocaust in Ukraine. New Perspectives on the Evils of the 20th Century” on March 9-11, 2017. It is well documented that his publications do not correspond to international academic standards and serves to support a nationalist agenda. He was also instrumental in the drafting of laws which have been widely criticized in the international academic community for their clear potential to stifle open debate about the history of Ukrainian nationalism, especially during World War Two. We understand the need for controversial and free discussion, but we also think that inviting Volodymyr Viatrovych to speak on this topic at your conference in effect risks normalizing and legitimizing politicized attempts to downplay the antisemitic ideas and actions of World War Two Ukrainian nationalists.

Nous avons des concernes du fait que Volodymyr Viatrovych, le directeur de l’Institute de la mémoire nationale Ukrainienne, parlera au symposium «The Holocaust in Ukraine: New Perspectives on the Evils of the 20th Century, » qui aura lieu le 9 à 11 Mars, 2017. C’est bien documenté que ses publications ne correspondent pas aux critères académiques internationaux et sont au service d’un programme nationaliste. Il a joué un rôle clef dans la création des lois qui ont été critiquées sévèrement dans la communauté académique internationale pour leur fort potentiel à asphyxier un débat libre sur l’histoire du nationalisme Ukrainien, surtout de l’époque de la Seconde Guerre mondiale. Nous comprenons le besoin d’une discussion ouverte et controversée, mais nous croyons que l’invitation de Volodymyr Viatrovych à parler sur ce sujet à votre conférence risquera, en effet, de normaliser et légitimer des tentatives politisées de minimiser l’importance des idées et actions antisémites des nationalistes Ukrainiens de la Seconde Guerre mondiale.

Wyjaśnienia od Internauty

Oto kilka informacji o konferencji w Paryżu, na którą niektóre osoby zostały zaproszony około roku temu przez Philippe de Lara. De Lara obiecał im, że konferencja będzie „zrównoważona” udziałem naukowców reprezentujących różne kraje i różne punkty widzenia.

Nikt nic nie wiedział na temat konferencji ani o jej programie do około 3 tygodni temu, kiedy pojawiły się w programie konkretne nazwiska. Wtedy okazało się, że program konferencji w ogóle nie jest zrównoważony i najważniejsi badacze tego tematu (Hokokaust na Ukrainie) w ogóle nie zostali zaproszeni.

Zamiast zrównoważonego programu w rzeczywistości mamy do czynienia z ilościową przewagą ideologów (Derewjany, Wiatrowycz, nawet Pietrowski, Rodal, Finberg i Wozniak mogą być zaliczone z różnych powodów w tej kategorii), uzupełnioną o garstkę inaczej myślących badaczy, którzy z różnych powodów są raczej na marginesie badań Holokaustu na Ukrainie (chodzi o osoby, dla których nie jest to główny obszar badań) lub którzy z innych powodów znani są z umiarkowanego podejścia, takich jak Shimon Redlich, jego rodzina została uratowana przez Ukraińców (w szczególnych okolicznościach).
Osoby mogące wnieść największy wkład do przedmiotowej konferencji zostały starannie wykluczone (Himka, Rudling, Struve, i inni).

Niektórzy zaproszeni badacze wciąż nie są pewni, czy wezmą udział w tej konferencji, ponieważ jeśli ich tam nie będzie, to nie będzie absolutnie nikogo, kto sprzeciwi się Wiatrowyczowi i ten będzie mógł głosić – bez żadnego głosu protestu – swoje rewizjonistyczne poglądy w najbardziej szacownym amfiteatrze Sorbony.

Philippe de Lara i Galia Akerman są znani w Paryżu z wielokrotnego już zapraszanie Wiatrowycza, w stosunku do którego protestowano w liście „monde Russe”. Wydają się być zainteresowani inwestowaniem w misją obrony wszystkiego, co jest związanego z Ukrainą, od majdanu do OUN/UPA.

Powinni Państwo wiedzieć, jako że choć konferencja odbywa się przez jeden dzień w Sorbonie, ta uczelnia absolutnie NIE uczestniczy w jej organizacji, główny reprezentacyjny amfiteatr, gdzie odbędą się sesje, może po prostu być wynajmowane przez osoby i instytucje z zewnątrz. Oczywiście niektórzy uczestnicy będą potem się chwalić, że zostali zaproszeni „na Sorbonę”.

I chyba o to chodzi – zaproszenie Wiatrowycza ma wzmocnić jego pozycję w środowisku akademickim, podczas gdy w ogóle nie powinien być do niego zaliczany.

———————

Wstęp na wszystkie te wydarzenia są bezpłatny, chętni mogą się rejestrować. Debata okrągłego stołu planowana jest w środę, 8 marca 2017 r., w godzinach 18.00 – 20.00 w salach honorowych INALCO, 2 rue de Lille, 75006 Paryż. Należy się zarejestrować pisząc na adres e-mail galia.ackerman@gmail.com.

Konferencja odbędzie się w dniach 9 – 10 marca w amfiteatrze Liard na Sorbonie, 17 rue de la Sorbonne w Paryżu i będzie kontynuowana w dniu 11 marca na Uniwersytecie Panthéon-Assas, 12

5 marca 2017By Tadeusz Isakowicz-Zaleski Rozmyślania w blogu

 

 

Polsko-ukraińskie pojednanie. Półprawdy i kłamstwa



istotne.pl

 

Polsko-ukraińskie pojednanie. Półprawdy i kłamstwa

  1. Strona główna
  2. Bolesławiec
  3. Wiadomości
  4. Polsko-ukraińskie pojednanie. Półprawdy…

Polsko-ukraińskie pojednanie. Półprawdy i kłamstwa

fot. Wikimedia CommonsLudobójstwo. To słowo jak mantra powtarzają Polacy i środowiska kresowe, mając na myśli mord polskiej ludności na Wołyniu w roku 1943. Słowo „parzy” i „uwiera” wielu. Nie tylko Ukraińców. Swego czasu było nawet niewygodne dla naszych parlamentarzystów.

2017-03-04 09:01 istotne.pl Paweł Skiersinis historia, wojna, kresy, ks. tadeusz isakowicz-zaleski, paweł skiersinis, wołyń, ludobójstwo

Polskim parlamentarzystom zabrakło odwagi, aby użyć tego słowa. Zastąpiono je „czystkami etnicznymi o znamionach ludobójstwa”. Kolejny raz przemilczano prawdę o strasznej rzezi Polaków na Kresach Wschodnich.

Oczywiście, wszelkiego rodzaju uchwały mają jedynie wymiar symboliczny. Osobiście uważam, że nie należy niepotrzebnie prowokować i dążyć do konfliktu. Pamiętajmy jednak, że prawda nie obroni się sama.

Dziś postaram odpowiedzieć na ważne pytanie. Czy możliwe jest polsko-ukraińskie pojednanie? I co stoi na jego przeszkodzie? Postaram wskazać się Państwu przekłamania dotyczące rzezi wołyńskiej, które my, Polacy, wciąż powielamy.

Filarem naszej dyskusji jest nakręcony nie tak dawno film „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Film trudny, mocno kontrowersyjny. Obraz, który nie przypadł do gustu nie tylko Ukraińcom, ale również… Polakom.

Na „Wołyń” czekałem długo. Na początku film trochę mnie rozczarował. W mediach określano go jako przesiąknięty krwią i przemocą. Owszem, było jej niemało, ale media wykreowały zupełnie inny przekaz tego filmu. Pierwsze 20 minut w doskonały sposób ukazało tradycje i folklor dawnego Wołynia. To duży plus. Dzięki temu widz nie skupia się tylko i wyłącznie na śmierci. Reżyser ukazuje prawdziwe relacje pomiędzy Polakami a Ukraińcami. A nie były one takie złe…

Nie chcę tu szczegółowo zdradzać fabuły filmu. Myślę, że warto go obejrzeć i samemu wyrobić sobie zdanie.

Powoli ucichła już wrzawa związana z filmem. Jest to dobry moment na jego ocenę, wkład w rekonstrukcję prawdziwych wydarzeń historycznych. Z wiadomych względów film nie zyskał popularności na Ukrainie. Dla Ukraińców jest on stronniczy, antyukraiński i przekłamany. Jeden z Ukraińców napisał na portalu społecznościowym: „Aż duma rozpiera za rodzimy kraj. Wyrżnęliśmy Lachów, wyrżniemy i kacapów” (za www.kresy.pl). Takich komentarzy jest oczywiście więcej. To jeden z nielicznych łagodniejszych przykładów. Nie ma co się dziwić takiej reakcji. Nikt chyba nie spodziewał się, że reżyser otrzyma medal na Ukrainie.

Według naszych wschodnich sąsiadów film jest antyukraiński. A jaki ma być? Jeśli oglądamy jakikolwiek film wojenny, w którym przedstawia się III Rzeszę, to na pewno nikt nie robi tego w sposób gloryfikujący działania nazistów. To oczywiste. Nawet najbardziej wzruszające kinowe obrazy, jak „Upadek” (w reżyserii Olivera Hirschbiegela), gdzie Adolf Hitler to biedny, wykończony psychicznie starzec, czy „Walkiria” (reż. Bryan Singer). W tym drugim główny bohater próbuje obalić Fürhera, ale nie oznacza to, że ma przyjazny stosunek do Polaków. Wręcz przeciwnie. Oba przykłady dowodzą, że od dokonanego zła nie można uciec. Nawet w filmie.

Zatem reasumując, „Wołyń” jest antyukraiński, a dokładniej antybanderowski. Taki musi być. W innym przypadku kręcenie tego filmu straciłoby sens.

Zaskakujące są jednak negatywne opinie naszych rodaków. Mnie osobiście zszokowała nietrafiona recenzja w „Kulturze Liberalnej”. Według dziennikarzy, „Wołyń” jest za bardzo przesiąknięty przemocą. Jedna krwawa scena goni drugą. Podstawą filmu Wojtka Smarzowskiego jest „banał okrucieństwa i to on napędza całą fabułę”. Mam wrażenie, że redaktorzy (notabene pracownicy naukowi) oglądali zupełnie inny film. Jeśli ktoś ma choć szczątkową wiedzę o rzezi wołyńskiej, to doskonale wie, że wiąże się ona z okropnym okrucieństwem. Na Wołyniu miało miejsce ludobójstwo, które w realny i dosadny sposób zostało zrekonstruowane. Trudno pokazać wojnę bez wojny…

„Kultura Liberalna” nie ustrzegła się również błędu powielania nieprawdy. W artykule zatytułowanym „Wołyń. Kicz zła” redaktorzy błędnie piszą o wydarzeniach, które miały miejsce na polsko-ukraińskim pograniczu. Ja sięgam szybko po przedwojenną mapę Polski. Żadnego pogranicza tutaj nie widzę. Termin „pogranicze polsko-ukraińskie” jest błędny. Do roku 1939 Wołyń leżał w granicach Polski. Stanowił jej integralną część. Za rzeką Zbrucz istniała owszem ukraińska republika radziecka (USRR), ale było to państwo marionetkowe, integralna część Związku Radzieckiego. Ukraińskie ludobójstwo miało miejsce na ziemiach polskich.

W województwie wołyńskim dominowała ludność ukraińska, a Polacy stanowili mniejszość. Stosunek ludności zależał od miejsca zamieszkania. Według „Małego Rocznika Statystycznego” z roku 1939, na Wołyniu ogółem zamieszkiwało 16,6% Polaków oraz 68% ludności posługującej się językiem ukraińskim. Resztę stanowili Rosjanie, Niemcy i Żydzi. Aż 75% Ukraińców mieszkało na wsi. Byli to głównie niepiśmienni chłopi. Rocznik statystyczny nie podaje dokładnych danych dotyczących stopnia analfabetyzmu w poszczególnych województwach. Uogólnia liczby, wskazując na województwa wschodnie, w których mieszkał największy odsetek ludzi niepotrafiących czytać i pisać. Dzieci w wieku 10–14 lat stanowiły 71% wszystkich analfabetów.

Pozostałe przedziały wiekowe:

  • 20–24 – 55,6%
  • 30–39 – 59%
  • 40–46 – 67 %.

Ludność niepiśmienną nie sklasyfikowano według grup etnicznych. Pamiętajmy jednak, że Ukraińcy to zdecydowana większość. Wspominam o tym, bo to bardzo ważna kwestia. Poziom wykształcenia odegrał tu ogromną rolę. Społeczeństwem niewykształconym łatwiej manipulować i podżegać je do zbrodni. Na Wołyniu do eksterminacji polskiej ludności nawoływała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraiński Kościół Grekokatolicki.

Kolejnym częstym przekłamaniem jest mowa o wojnie polsko-ukraińskiej w czasie II wojny światowej. Trudno jednak mówić o konflikcie zbrojnym, gdy jedna ze stron jest zorganizowana zbrojnie, a druga ewidentnie nie. Same liczby stanowią najlepszy dowód. Z rąk UPA i ukraińskich chłopów zginęło ok. 100 000 Polaków. Polacy zaś w odwecie wymordowali 15 000 Ukraińców. Obie liczby są ogromem cierpienia dla obu Narodów.

W naszym kraju panuje przekonanie, że w Europie Zachodniej ludobójstwo na Wołyniu jest nieznanym faktem z historii Polski. Może jest to fakt mało znany, ale mimo wszystko znany. Stefan Bandera, przywódca ukraińskich nacjonalistów, wojenną zawieruchę spędził głównie w Niemczech. Tam aktywnie działał i współpracował z nazistami. Już w roku 1948 niemieckie służby specjalne nawiązały współpracę z Banderą. Otrzymał on nawet osobistą ochronę złożoną z byłych esesmanów. Z Banderą współpracował również wywiad brytyjski i włoski. Szkolił on m.in. brytyjskich agentów, których przerzucano do ZSRR. Anglicy współpracowali z przywódcą OUN, mimo że był terrorystą i mordercą. Fascynowała ich jego patriotyczna walka. Szkoda tylko, że ten patriotyzm został tak mocno okupiony polską krwią.

Ks. Tadeusz Isakowicz-ZaleskiKs. Tadeusz Isakowicz-Zaleskifot. Jarosław Roland Kruk / Wikipedia

Czy zatem istnieje cień szansy na polsko-ukraińskie pojednanie? Tak, ale droga ku temu jest długa i kręta. Ukraińcy jak dotąd nie przeprosili za tę zbrodnie. Na Ukrainie wciąż mocno podtrzymywany jest kult Bandery i UPA. Mit ten jest Ukraińcom potrzebny do scalenia swojego państwa. Zapominają jednak o zbrodniach, jakie UPA dokonywała także na Ukraińcach.

W kwestii ludobójstwa na terenach dawnej Galicji warto wsłuchać się w głos osób zajmujących się historią Kresów Wschodnich. Jedną z nich jest ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Polski duchowny obrządków ormiańskiego i łacińskiego, historyk Kościoła. Postanowiłem zapytać księdza Zaleskiego, czy pojednanie polsko-ukraińskie jest w ogóle możliwe. Duchowny wskazuje kilka istotnych faktów, o których należy pamiętać przy okazji rozpatrywania stosunków polsko-ukraińskich. Przede wszystkim różne wydarzenia historyczne, takie jak obrona Lwowa przez Orlęta Lwowskie w roku 1918, traktat ryski, Akcja Wisła czy upadek ZSRR, nie dzielą Polaków i Ukraińców tak mocno jak banderowska rzeź na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej. Polacy mają przyjazne nastawienie do narodu ukraińskiego. Na Ukrainie wielu z nas ma znajomych, krewnych. Kultura naszych wschodnich sąsiadów wielu fascynuje. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski przytacza między innymi wypowiedź starszej kobiety, która jako 10-letnia dziewczynka przeżyła pod Tarnopolem banderowski pogrom: „Żeby bandery dalej nie kłamały, żeby dali pochować kości naszych ludzi, żeby dali postawić na mogiłach krzyże” [Ks. T. Isakowicz-Zaleski, Bez prawdy nie ma pojednania, Kraków 2014].

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski:

Dominują […] półprawdy, przemilczanie, a nawet kłamstwa. Znakomita część historyków, w tym też część ukraińskich (jak np. nieżyjący dziś Wiktor Poliszczuk), posługuje się terminologią prawnika Rafała Lemkina […]. Stwierdza (Lemkin), że było to ludobójstwo. Takie samo jak zagłada Ormian w roku 1915 czy Holocaust Żydów.

Według kapłana, pojednanie pomiędzy naszymi, słowiańskimi narodami jest możliwe. Powinno się ono jednak dokonać na płaszczyźnie polityki i Kościoła. Zarówno rządzący, jak i duchowni muszą czynnie zaangażować się w proces wybaczenia krzywd oraz brać przykład z lokalnych środowisk, które stopniowo ku temu dążą.

Wypracowanie wspólnej, polsko-ukraińskiej oceny historycznej dotyczącej rzezi wołyńskiej jest niezwykle trudne. Każdy naród postrzega swoją historię zupełnie inaczej. Dla wielu Ukraińców, w tym dla tych, którzy skupieni są wokół nacjonalistycznej partii Swoboda, to my, Polacy, pełniliśmy rolę okupantów. Nasi wschodni sąsiedzi zapominają jednak o bardzo ważnej kwestii. Niepodległe państwo ukraińskie po I wojnie światowej nie powstało. Owszem, powstała Ukraińska Republika Ludowa z Symonem Petlurą na czele, ale nie przetrwała próby czasu. Utworzono także Ukraińską Socjalistyczną Republikę Radziecką, którą Polacy uznali pod naciskiem Rosjan. Dokonał się faktyczny rozbiór ukraińskiego terytorium. Zachodnia część pozostała w granicach II Rzeczypospolitej. Wschodnia stała się ukraińską republiką radziecką. Podobny los spotkał Białorusinów, choć oni nie przejawiali tak silnej woli powstania suwerennej państwowości.

Trzeba spojrzeć obiektywnie na sprawę ukraińską, chociażby w roku 1921 (traktat ryski – ustalający przebieg wschodniej granicy II RP). Nie jesteśmy bez winy. Tak naprawdę opuściliśmy naszego ukraińskiego sojusznika (40-tysięczne ukraińskie wsparcie w walce z bolszewikami). Oddaliśmy znaczną część Ukrainy i Białorusi w sowieckie ręce. Państwa zachodnie jak najbardziej to zaakceptowały. Nikogo nie interesowała sprawa ukraińska. Zostało to nam szczególnie zapamiętane. Jest to także jeden z licznych czynników, który wpłynął na silne, nacjonalistyczne, antypolskie wystąpienia zbrojne.

Nie należy w żaden sposób odczytywać tego jako usprawiedliwienia bandyckich działań OUN i UPA. Pamiętajmy, że ludobójstwo na Kresach było dziełem głównie banderowców, a wśród narodu ukraińskiego znaleźli się również ludzie nieobojętni na ludzką krzywdę.

Paweł Skiersinis


Paweł SkiersinisPaweł Skiersinisfot. archiwum autora

Autor jest blogerem, pasjonatem historii, a szczególnie dziejów Dolnego Śląska i Polski. Dlaczego Dolny Śląsk? Jak sam mówi: – A czemu nie? Najciekawsza jest historia wokół nas, dotycząca nas samych i naszych przodków.

I dodaje: – Staram się przedstawiać historię z innej strony, w sposób ciekawy, nie typowo książkowy, pełen suchych dat i faktów. Prezentowane przeze mnie artykuły dotyczą faktów, których nie znajdziemy w podręcznikach i znanych publikacjach. Losy Dolnego Śląska są niewątpliwe ciekawe i pasjonujące, warto zatem czasem poświęcić im choć krótką chwilę.

Więcej na blogu Pawła Skiersinisa.

„Pomroczność jasna” Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP


 

rmf24 - Strona główna

 

  • „Pomroczność jasna” Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP

    Dzisiaj, 5 marca (14:25)

    Jedynym dobrym rozwiązanie jest złożenie przez pana ambasadora rezygnacji z urzędu. Tego wymaga dobra państwa, jak i honor dyplomacji. Czas też na dobrą zmianę na stanowisku szefa MSZ.

    Jedynym dobrym rozwiązanie jest złożenie przez pana ambasadora rezygnacji z urzędu. Tego wymaga dobra państwa, jak i honor dyplomacji. Czas też na dobrą zmianę na stanowisku szefa MSZ.

    Witold Waszczykowski/Kamil Młodawski, RMF FM

    Po nominacji kontrowersyjnego dziennikarza Jana Piekły na arcyważne stanowisko ambasadora RP w Kijowie wydawało się, że szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski wykaże się większą starannością w doborze kandydatów do pracy w służbie dyplomatycznej. Niestety mamy kolejną wpadkę, która jest klasycznym „grzechem zaniechania”. Bez sprawdzenia bowiem akt komunistycznej bezpieki zgromadzonych w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej na kolejne arcyważne stanowisko, tym razem w Berlinie, skierowano profesora filozofii Andrzeja Przyłębskiego, który w latach 70. podpisał zobowiązanie do współpracy z  SB jako tajny współpracownik o pseudonimie „Wolfgang”. Co więcej, sprawę tę wykryły nie służby specjalne do tego powołane, ale media.

    Najgorsze jednak jest to, że pan ambasador zachowuje się w tej sprawie w sposób szokujący i niewiarygodny. Najpierw 24 lutego br. na spotkaniu Salonu Profesora Dudka we Wrocławiu na pytanie o owe akta odpowiedział (co na swoim blogu opisał profesor Bogusław Paź), że o niczym nie wie. Później, gdy sprawa stała się powszechnie znana zaczął udzielać pokrętnych wyjaśnień. Dla przykładu, w wywiadzie dla jednego z portali stwierdził, że „możliwe, że podpisałem” i „moja pamięć jest niepełna”. I to mówi profesor uniwersytecki i członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP! Czyżby to był efekt „pomroczności jasnej” (vide: linia obrony jednego z prezydenckich synów, który po pijanemu spowodował wypadek samochodowy), czy też syndromu wyparcia, tak bardzo charakterystycznego dla byłych tajnych współpracowników? A może coś całkiem innego, co nie pozwala zainteresowanemu stanąć w prawdzie?  Dodam, że w swoim oświadczeniu lustracyjnym profesor Przyłębski sprawy te zataił, co zgodnie z prawem wiąże się z konkretnymi konsekwencjami.

    Tak czy siak jedynym dobrym rozwiązanie jest najszybsze złożenie przez ambasadora rezygnacji ze stanowiska w Berlinie. Tego wymaga dobra państwa, bo ktoś, kto choć raz był uwikłany we współpracę z komunistyczną bezpieką, zawsze może być z tego powodu szantażowany lub „rozgrywany” przez tajne służby innych państw. Tego też wymaga honor polskiej dyplomacji.

    Nie życzę źle rządowi pani premier Beaty Szydło i dlatego też uważam, że „pomroczność jasna”, która dotknęła też MSZ powinna być jak najszybciej wyleczona. Najlepiej poprzez dobrą zmianę na stanowisku ministra spraw zagranicznych, który ponosi pełną odpowiedzialność polityczną i moralną za to wszystko. 

    Tadeusz Isakowicz-Zaleski

 

Separatyści znaleźli bat na Ukrainę


 

Xportal.plInformacje, Idea, Polityka05.03.2017

 

Noworosja: Sukcesy „ofensywy ekonomicznej” przeciwko Ukrainie

4 marca 2017 19:43

Sprowokowana przez ukraińskich nacjonalistów, a wykorzystana przez rząd republik ludowych Noworosji, „blokada terenów separatystów” przynosi wymierne straty Ukrainie.

Od połowy zeszłego miesiąca bojówki złożone między innymi z byłych uczestników operacji pacyfikacyjnej rozpoczęły blokadę torów kolejowych prowadzących na terytoria noworosyjskie, domagając się, aby rząd w Kijowie zaprzestał jakiejkolwiek wymiany ekonomicznej z Donbasem.

W odpowiedzi kierownictwo Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej zadecydowało o zerwaniu wszelkich kontaktów handlowych z Ukrainą, a także nacjonalizacji pozostałych zakładów wydobywczych i produkcyjnych, wciąż pozostających w rękach ukraińskich oligarchów.

– Zrywamy wszelkie więzi z Ukrainą, z którą walczymy. Tak, sprzedawaliśmy węgiel, by zarabiać pieniądze i wypłacać tutaj pensje. Ogłaszamy blokadę Ukrainy – powiedział Aleksandr Zacharczenko, lider Donieckiej Republiki Ludowej. Noworosja będzie odtąd kierowała produkcję na rynek rosyjski i inne rynki zagraniczne.

Skutki blokady Donbasu są dla Ukrainy dramatyczne. Ukraińska gospodarka straciła 3,5 miliarda dolarów, a pracę może stracić aż 75 tysięcy osób. W wyniku blokady premier był również zmuszony ogłosić stan wyjątkowy w sektorze energetycznym.

Zdaniem Zacharczenki, w wyniku blokady „Ukraina w ciągu 60 dni przestanie istnieć jako państwo”.

(Na podst. RusVesna)

Kto na Ukrainie ma w zwyczaju strzelać do ludności cywilnej?


 

 

ROŚNIE LICZBA CYWILNYCH OFIAR KONFLIKTU W DONBASIE

KRYZYS NA UKRAINIE

Dzisiaj, 5 marca (13:17)

ONZ alarmuje, że w ostatnich miesiącach w Donbasie rośnie liczba ofiar i poszkodowanych wśród ludności cywilnej. Od początku roku śmierć poniosło 20 cywilów.

Rośnie liczba cywilnych ofiar konfliktu w Donbasie /AFP

Rośnie liczba cywilnych ofiar konfliktu w Donbasie /AFP

Jak wynika z raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych, liczba poszkodowanych cywilów na wschodniej Ukrainie, w porównaniu z dwoma ostatnimi miesiącami zeszłego roku, uległa podwojeniu. 20 zabitych i 91 osób cywilnych rannych – taki jest bilans działań bojowych w Donbasie ze stycznia i lutego.

 

 

Jak czytamy, większość poszkodowanych cywilów ucierpiała w wyniku ostrzałów prowadzonych z czołgów, artylerii i systemów wyrzutni rakietowych. Raport mówi też o budynkach cywilnych – w tym szkołach i szpitalach, uszkodzonych w wyniku ostrzałów.

Zaostrzenie sytuacji w Donbasie trwa od początku lutego. Wzmożone ostrzały odbywają się m.in. w rejonie Awdijiwki. Na cywilne rejony miasta spadają pociski artyleryjskie. Dochodzi do uszkodzeń wodociągów i linii elektroenergetycznych.

Informacyjna Agencja Radiowa

Trudno żeby Polacy popierali wnuczka od dziadka z niemieckiej formacji


 

Deutsche Welle

„Sueddeutsche Zeitung” o wyborze przewodniczącego RE

publikacja: 05.03.2017

aktualizacja: 05.03.2017, 14:06

Foto: picture alliance/dpa

Byłoby to novum w historii Europy: jeżeli Donald Tusk wybrany zostanie na przewodniczącego RE, będzie to wbrew woli rządu jego kraju – piszą niemieckie media.

Cała niemiecka prasa pisze o decyzji komitetu politycznego PiS, który podjął uchwałę zobowiązującą premier Beatę Szydło do sprzeciwienie się kandydaturze Donalda Tuska w wyborze na przewodniczącego Rady Europejskiej.

„Sueddeutsche Zeitung” (SZ) kwituje tę decyzję tytułem „Polska przeciwko Polakowi” i wyjaśnia niemieckim czytelnikom, że na unijnym szczycie w przyszłym tygodniu Donald Tusk ma być wybrany na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej na następną 2,5-roczną kadencję. „Ale teraz następuje afront prawicowo-konserwatywnego rządu w Polsce wobec rodaka i polski rząd nie poprze jego ponownej kandydatury. Zamiast Tuska rząd nominował europosła Jacka Saryusza-Wolskiego. 68-letni euro poseł do tej pory był, podobnie jak Tusk, członkiem opozycyjnej Platformy Obywatelskiej lecz tuż po ogłoszeniu jego kontrkandydatury prezydium PO wykluczyło go z partii”.

Jak zaznacza SZ, do tej pory przewodniczący RE byli zawsze wybierani z wyraźnym poparciem swoich rodzimych rządów. Poparcie to nie jest absolutnie konieczne, ponieważ do wyboru w Radzie UE wystarcza kwalifikowana większość, czyli Polska mogłaby zostać na unijnym szczycie przegłosowana.

Nikt nie chce zmiany

„Jest więc wielce prawdopodobne, że Tusk będzie pierwszym przewodniczącym RE, który zostanie wybrany wbrew woli swojego ojczystego kraju” – pisze monachijska gazeta, zaznaczając, że były polski premier cieszy się w państwach UE szerokim poparciem i na ostatnim spotkaniu szefów państw i rządów 28 unijnych państw na Malcie był wyraźnie chwalony przez kilku z nich.

„Poza tym eksperci uważają za mało prawdopodobne, aby większość unijnych rządów była obecnie zainteresowana nowym obsadzeniem tego czołowego stanowiska w UE. Mogłoby to bowiem wprowadzić nieprzewidywalne sytuacje w planach wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE. Do tego dochodzi jeszcze, że rząd PiS, ze względu na kontrowersyjną reformę wymiaru sprawiedliwości w Polsce i tak jest skłócony z Komisją Europejską i zdaniem unijnych dyplomatów może spodziewać się tylko nikłego poparcia”.

Jak wyjaśnia jeszcze monachijska gazeta, tłem tego, że polski rząd nie popiera Tuska, jest konflikt między rządem w Warszawie a Tuskiem, który przed objęciem stanowiska szefa RE był premierem polskiego rządu. Jarosław Kaczyński obarcza Tuska „moralną odpowiedzialnością” za katastrofę smoleńską w roku 2010 i twierdzi, że Tusk utrudniał wyjaśnienie przyczyn katastrofy.

Południowej flance NATO wiodący kraj wolnej Europy kojarzy się z nazizmem


 

 

ERDOGAN PORÓWNAŁ NIEMCY DO KRAJU TOTALITARNEGO

ŚWIAT

33 minuty temu

Prezydent Turcji skrytykował ograniczenia, które niemieckie władze wprowadziły dla organizatorów wieców mniejszości tureckiej w tym kraju. Zdaniem Erdogana, „przypominają one okres nazistowski”.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan /AFP

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan /AFP

W związku z toczącą się w Turcji kampanią referendalną dotyczącą zmian w konstytucji w Niemczech zaplanowano szereg wieców z udziałem przedstawicieli tureckich władz.

Dzisiaj w wiecach z udziałem tureckiej mniejszości w dwóch miastach Nadrenii Północnej-Westfalii miał wziąć udział turecki minister gospodarki Nihat Zeybekci. W piątek lokalne władze wycofały zgodę na ich organizację. Zdaniem Recepa Tayyipa Erdogana, ograniczenia te „przypominają okres nazistowski”. „Pouczacie nas o demokracji, ale naszemu ministrowi odbieracie głos” – potępił decyzję prezydent Turcji.
Wiece poparcia dla obecnych władz Turcji miały się odbyć w całych Niemczech, ale również w innych zachodnich krajach licznie zamieszkałych przez turecką mniejszość. Wczoraj holenderskie MSZ sprzeciwiło się organizacji w Rotterdamie wiecu z udziałem szefa tureckiej dyplomacji Mevluta Cavusoglu.
Tournee tureckich polityków po krajach zachodnich związane jest z trwającą kampanią referendalną. 16 kwietnia obywatele Turcji będą głosowali w sprawie poprawek do konstytucji przewidujących zmianę systemu politycznego z parlamentarnego na prezydencki.
Do udziału w głosowaniu uprawnionych jest około milion 400 tysięcy Turków zamieszkałych w Niemczech i około 240 tysięcy – w Holandii.

Informacyjna Agencja Radiowa

Islamiści “okazali swą miłość”niemieckiemu zakładnikowi


TVN24

Islamiści ścięli głowę niemieckiemu zakładnikowi. Wojsko znalazło jego ciało

05 marca 2017

Ciało mężczyzny zostało znaleziono przez filipińskich żołnierzy Filipińscy marines znaleźli ciało niemieckiego zakładnika, ściętego w lutym przez islamistów z ugrupowania Abu Sajaf – podała w niedzielę agencja AP, powołując się na źródła wojskowe. Ścięli głowę niemieckiemu zakładnikowi. W sieci opublikowali nagranie Filipińskie… czytaj dalej » Według generała Carlito Galveza żołnierze wykopali ciało Juergena Kantnera w sobotę wieczorem w górzystym regionie w prowincji Sulu. Żądali okupu 70-letni Kantner został porwany w listopadzie ubiegłego roku, gdy żeglował swoim jachtem u wybrzeży malezyjskiego stanu Sabah, położonego w północno-wschodniej części wyspy Borneo. Na dryfującym jachcie znaleziono ciało jego partnerki z raną postrzałową. Podczas nieudanych akcji jego uwolnienia śmierć poniosło ponad 20 filipińskich żołnierzy i 16 islamistów. Decyzja zapadła. Filipiny ograniczają współpracę wojskową z USA Minister obrony… czytaj dalej » Po listopadowym uprowadzeniu islamiści przetrzymywali Niemca na niewielkiej wyspie Jolo. Zażądali za niego okupu o równowartości 600 tysięcy dolarów. Gdy minął termin wpłacenia okupu, ścięli go. Abu Sajaf złożyło przysięgę wierności tzw. Państwu Islamskiemu (IS) i znane jest z brutalnych działań, szczególnie wobec cudzoziemców, m.in. zamachów bombowych, wymuszeń i porwań dla okupu. W 1991 roku organizacja wyłoniła się z ruchu muzułmańskich ekstremistów działających od lat 70., którzy byli odpowiedzialni za śmierć ponad 100 tysięcy ludzi. Islamiści zarobili na okupach dziesiątki milionów dolarów, przeznaczając te środki na broń, granatniki, statki i nowoczesny sprzęt. Na początku lat 90. Abu Sajaf było finansowane przez Al-Kaidę. Rebelianci przetrzymują obecnie 26 zakładników – 13 Wietnamczyków, siedmiu Filipińczyków, dwóch Indonezyjczyków, dwóch Malezyjczyków, obywatela Holandii i Japonii. W ubiegłym roku ścięli dwóch Kanadyjczyków. Dwoje zakładników – Filipinka i Norweg – zostało wypuszczonych na wolność.

Autor: kg/adso /

Źródło: PAP

(http://www.tvn24.pl)

Czy Morawiecki przyciągnie tych, których przepędzili solidarnościowi poprzednicy


Next Gazeta.pl

Morawiecki do polskich studentów w Londynie: „Wracajcie, w Polsce pojawiają się nowe szanse”

Mikołaj Fidziński

05.03.2017 10:09

 

SŁAWOMIR KAMIŃSKI

Podczas sobotniej konferencji Polish Economic Forum na uczelni London School of Economics, Mateusz Morawiecki przekonywał polskich studentów z brytyjskich uczelni do powrotu do Polski. – W Polsce coraz częściej pojawiają się nowe szanse życiowe – argumentował wicepremier i minister finansów i rozwoju. Mówił też, że koszty życia w Lublinie czy Białymstoku są znacznie niższe niż w Londynie.

  • Kilka lat temu ludzie pakowali walizki i wyjeżdżali [do Londynu – red.], dzisiaj to my przyciągamy inwestorów i inwestycje z Londynu – mówił Morawiecki Polskiej Agencji Prasowej przy okazji konferencji. – Można koncentrować się na życiu w Wielkiej Brytanii, a można odważnie rzucić się na falę nowego życia gospodarczego, która jest w Polsce – zachęcał wicepremier.

Zadanie Morawieckiego nie jest łatwe. Jak wynika z Boston Consulting Group, wśród uczestników forum – polskich studentów na najlepszych brytyjskich uczelniach – zainteresowanie powrotem do Polski spadło w porównaniu z ubiegłym rokiem o 7 p. proc. – z 83 proc. do 75 proc.

Jak szacuje Ministerstwo Rozwoju, w najbliższych latach do Polski może wrócić nawet 200 tys. z blisko miliona Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. Jednak, w ocenie jego resortu, obok „poprawy sytuacji społeczno-ekonomicznej w Polsce”, przyczyną powrotów może być także Brexit. „Choć trudno precyzyjnie ustalić, ilu Polaków po Brexicie może nie kwalifikować się do stałego pobytu, należy szacować, że problem ten może dotyczyć 120–400 tys. osób” – pisał pod koniec lutego w odpowiedzi na interpelację poselską Paweł Chorąży, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rozwoju.

Z drugiej strony, Morawiecki pytany czy powroty do Polski będą konsekwencją wyjścia Wielkiej Brytanii z UE stwierdził, że Brexit może być „małym katalizatorem”, ale nie przesadzałby z jego znaczeniem. – Ludzie patrzą na takie zjawiska przez swój własny pryzmat: jaka jest różnica w dochodzie, jakie są koszty życia. Jeśli w Londynie wynajem mieszkania, żywność, transport publiczny kosztują bardzo dużo, a w Lublinie, Białymstoku lub Warszawie jest proporcjonalnie dużo, dużo taniej, to taką decyzję o powrocie dużo łatwiej podjąć – tłumaczył wicepremier.

Czytaj też: Morawiecki w Wlk. Brytanii: Wszystkie młode rodziny z dziećmi proszę, wróćcie do nas

W opinii Morawieckiego, osoby powracające do Polski z Wielkiej Brytanii mogłyby znaleźć zatrudnienie m.in. w firmach, które część swoich operacji przeniosą z Londynu do nas. – Wielkie instytucje z City of London decydują się na przesuwanie już nie tylko stosunkowo prostych funkcji, jak call center czy rachunkowość, ale również zespołów zajmujących się zarządzaniem projektami, informatyką, a nawet zarządzaniem danymi lub ryzykiem – zachęcał wicepremier.

  • Prowadzę permanentne rozmowy z inwestorami z sektora finansowego i pokazuję im, jakie mamy przewagi konkurencyjne wobec innych krajów: znajomość 40 języków obcych przez młodych Polaków, bardzo duża uniwersalność, znajomość wielu sektorów. Jak dodamy do tego doświadczenie zebrane w Londynie, to jest to bardzo duży atut – tłumaczył Morawiecki.

Zobacz także WIDEO: Kaczyński: Bezpośrednią odpowiedzialność za Brexit ponosi D. Tusk

Resortowym nie odpowiada wizja o rządowych Wyklętych


Wiadomości Gazeta.pl

 

Wreszcie jest „Teleranek” z Macierewiczem! Szef MON niczym dobry wujek bajał o Wyklętych

AB

05.03.2017 11:42

Antoni Macierewicz z dziećmi

Antoni Macierewicz z dziećmi (ppor. Robert Suchy/CO MON; flickr.com/photos/ministerstwoobronynarodowej)

Na ten odcinek „Teleranka” czekaliśmy z niecierpliwością – w końcu szef MON nie codziennie bierze udział w takich programach. Co zobaczyli widzowie? Przeczytajcie sami.

1 marca obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Kanał TVP ABC przygotował specjalny odcinek „Teleranka”, w którym pojawił się sam Antoni Macierewicz. Po tygodniu oczekiwania wiemy wreszcie, na czym polegała jego obecność. Szef MONzjadł grochówkę z trójką dzieci, które były głównymi bohaterami odcinka, a podczas posiłku odpowiadał na ich pytania.

– Panie ministrze, dlaczego ten bieg jest taki ważny? – pytał jeden z chłopców.

– Ten bieg jest taki ważny, bo przypomina nam o ludziach, którzy poświęcili swoje życie po to, żebyśmy my mogli dzisiaj żyć w pokoju. Żebyśmy mogli jeść tę grochówkę, żebyście mogli się spokojnie uczyć, żeby wasi rodzice mieli pracę, żeby Polska była po prostu niepodległa – wyjaśniał Macierewicz.

– Co świadczy o fenomenie żołnierzy wyklętych? – dopytywała dziewczynka.

– Wy świadczycie najlepiej. To, że po tych 70 latach pamięć o nich jest wciąż żywa, ale też nieprawdopodobna determinacja, siła ducha, która sprawiła, że kiedy wydawało się, że już w ogóle nie ma żadnej nadziei, że wszystko jest przekreślone, przegrane, że Polska będzie już na zawsze podporządkowana Sowietom, oni powiedzieli: nie, my się nie zgadzamy. My będziemy walczyli nawet jeżeli wszyscy inni mówią, że to jest bez szans. I wygrali – okazało się, że to oni mieli rację, nie ci, którzy mówili, że trzeba się podporządkować, poddać, uznać wyroki historii, a silniejszy ma zawsze rację. Oni mówili: nie, jesteśmy Polakami i będziemy walczyli, bo niepodległość jest najważniejsza. To sprawia, że czcimy ich dzisiaj jako bohaterów, i że poszczególne oddziały Wojska Polskiego będą miały ich imię – brzmiała wyczerpująca odpowiedź.

Na koniec dzieci podziękowały szefowi MON „za rozmowę i pyszną grochówkę”. – Nie ma lepszej zupy jak grochówka – zdradził gość.

Cały odcinek „Teleranka” można obejrzeć tutaj >>>

Dzieci „wcieliły się w żołnierzy”

A co poza tym działo się w programie? Zosia, Maciek i Igor odwiedzili pokój zagadek Instytutu Pamięci Narodowej, gdzie wcielili się w role żołnierzy mających za zadanie rozwiązać łamigłówkę. Prowadzący program wzięli też udział w maratonie „Bieg Wilczy”, którego celem było uhonorowanie postawy „Żołnierzy Wyklętych”. Dzieci spotkały się także z grupą rekonstruktorów, którzy opowiedzieli o swojej działalności. To właśnie wtedy mogliśmy obejrzeć dziwną scenę czyszczenia butów, która trafiła do sieci już wcześniej. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

A gdzie “Ukrainiuki Lwowskie” w Poznaniu?


 

epoznan.pl_pierwszy_portal_poznania

 

fot. Włodzimierz Hoppel

W niedzielę odbywają się uroczystości związane z Kaziukiem Wileńskim. Uroczystości ku czci świętego Kazimierza, patrona Polski i Litwy, to w naszym mieście tradycja.

 

 

orange Czytaj więcej | Wtorek, 2017.02.28 17:01

39

ZDJĘĆ

Uroczystości rozpoczęły się msza św. w kościele Farnym z udziałem Chóru „Poznańskie Słowiki”, Orszaku Jagiellonów i wiernych o godzinie 10:00. Natomiast na Starym Rynku w godzinach od 11:30 do 16:00 odbywa się będzie jednodniowy Kiermasz Kaziukowy. Jak zwykle można na nim kupić palmy wielkanocne lub tradycyjnie zdobione pisanki, a także spróbować specjałów kuchni kresowej. Przewidziane są również liczne atrakcje. Miedzy innymi paradny pochód Jagiellonów oraz występy muzyczne. Podczas Kaziuka tradycyjnie wręczona zostanie nagroda Żurawina.

Z kolei o godzinie17:00 w auli Szkoły Muzycznej przy ulicy Solnej 12 zorganizowany zostanie Koncert Galowy Polonijnego Folklorystycznego Zespołu Pieśni i Tańca z Brześcia nad Bugiem „K a r o l i n k a”.

Organizatorem wydarzenia jest Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej Oddział w Poznaniu. 

gallery photo gallery photo gallery photo gallery photogallery photo gallery photo gallery photo gallery photogallery photo gallery photo gallery photo gallery photogallery photo gallery photo gallery photo gallery photogallery photo gallery photo gallery photo gallery photogallery photo gallery photo gallery photo gallery photogallery photo gallery photo gallery photo gallery photogallery photo gallery photo gallery photo gallery photogallery photo gallery photo gallery photo gallery photogallery photo gallery photo gallery photo

Rasistowskie ataki islamisty wobec Polaka. Czy jeśli ktoś je salami to jest osłem?


Strona główna serwisu

 

Magdalena Nałęcz

oprac.Magdalena Nałęcz

akt. 04.03.2017, 22:01

„Jesz wieprzowinę i wyglądasz jak świnia”. Muzułmanin atakuje parę Polaków za spowodowanie stłuczki

W angielskim Peterborough para Polaków została zwyzywana przez muzułmanina. Mężczyzna miał wpaść w szał z powodu stłuczki, do której doprowadził samochód prowadzony przez Polaka. – Jesz wieprzowinę i wyglądasz jak świnia – krzyczał, po czym ruszył w kierunku nagrywającej zdarzenie kobiety.

YouTube

  • Spójrz na siebie. Jesz wieprzowinę i wyglądasz jak świnia. Jesteś pie****oną świnią! Ty pie****na cioto! – krzyczał agresywny muzułmanin po tym, jak jego auto zostało uszkodzone w stłuczce. Mężczyzna kierował wyzwiska do Polaka, który już wcześniej zwrócił mu uwagę, że jego wypowiedzi są rasistowskie, podaje Daily Mail.
    Agresywny mężczyzna po chwili ruszył w stronę nagrywającej komórką zdarzenie Polki. – Zabieraj ten pie****ony telefon sprzed mojej twarzy – krzyknął, po czym nazwał kobietę „su*ą”. Gdy wrócił do niej ponownie, chciał ją opluć, popchnął ją i chwycił za telefon, który trzymała.
    Sprawę bada policja.

Daily Mail

O czyjej Polsce bałaka Księżna Pani, boć przecie nie o ludowej i demokratycznej?


WIRTUALNA Polska

Magdalena Nałęcz

oprac.Magdalena Nałęcz

akt. 04.03.2017, 20:26

Róża Thun: ośmieszamy Polskę. Może wystawmy Misiewicza?

  • Mogłoby się wydawać, że to jest coś niepoważnego, że ktoś oszalał, a to jest coś poważnego się okazuje – tak europosłanka Róża Thun skomentowała decyzję o wystawieniu kandydatury Jacka Saryusza-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej.

Róża ThunRóża Thun (

PAP / Jakub Kamiński

)

W opinii europosła Karola Karskiego ocena Thun pokazuje, że PO „oderwała się od tego, co mówiła do tej pory, że Polaków trzeba popierać”. – Widzimy nerwowość ze strony PO, ale ona jest niepotrzebna – powiedział polityk.
– Jedyny efekt, jaki jest z tego wszystkiego, to jest ośmieszanie Polski – podkreśliła Thun i dodała, że cala sytuacja „szkodzi Polsce”. – Wychodzimy na kraj awanturników – stwierdziła. – Wiedzą wszyscy, że Jacek Saryusz-Wolski nie ma żadnych szans na tę pozycję – powiedziała i dodała, że polityk „gdzieś odpłynął”.
Posłanka uznała, że Saryusz-Wolski w pewien sposób „zdradził Polskę”. – Pada tu wiele ciężkich słów, zupełnie niepotrzebnych, szkodzących polskiemu kandydatowi – stwierdził Karski. Uznał, że zachowanie PO jest niedemokratyczne, ponieważ partia zadecydowała o wykluczeniu Saryusza-Wolskiego bez formalnego posiedzenia – Grzegorz Schetyna panicznie boi się powrotu Donalda Tuska do Polski – stwierdził Karski i dodał, że stąd wynikają „histeryczne reakcje” .
Zdaniem europosła Donald Tusk złamał podstawową zasadę „niezależności i bezstronności”, ponieważ były premier m.in. nie miał prawa ingerować w „procesy polityczne państw członkowskich”. – Jest osobą, która podjęła wiele decyzji i wspierała wiele działań negatywnych dla Polski – podkreślił.
Karski został poproszony o skomentowanie opinii byłego premiera Carla Bildta, który na Twitterze napisał, że przewodniczącym RE powinien zostać były premier. – Rzeczywiście, jest on zainteresowany tym, żeby z funkcji byłego premiera wynikały jakieś benefity – powiedział Karski.
– Są tutaj spore szanse – stwierdził, pytany o realną możliwość wyboru Saryusza-Wolskiego. Te słowa nie zyskały aprobaty posłanki. – Ja się zastanawiam, dlaczego Misiewicza nie wystawią – powiedziała, śmiejąc się, Róża Thun.

Zobacz też: Kosiniak-Kamysz o Saryuszu-Wolskim: to zasłona dym…

 

TVN

Tusk jest niemieckim kandydatem mówi Kaczyński


Strona główna serwisu

 

 

Marek Grabski

oprac.Marek Grabski

akt. 05.03.2017, 07:59

 

Prezes PiS Jarosław Kaczyński o Donaldzie Tusku: jest niemieckim kandydatem

Mocne słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości o przewodniczącym Rady Europejskiej. Na pytanie „Gazety Polskiej”, czyim kandydatem jest Donald Tusk, Jarosław Kaczyński odpowiada: „Angeli Merkel, jest niemieckim kandydatem”.

PAP / Paweł Supernak

Te słowa Jarosława Kaczyńskiego, o starającym się o reelekcję Donaldzie Tusku, padły w wywiadzie, zapowiedzianym przez „Gazetę Polską”.
Jego fragment opublikowano już teraz na koncie twitterowym tygodnika. „Czyim kandydatem jest Donald Tusk?” – pytają dziennikarze. „Angeli Merkel, jest kandydatem niemieckim” – mówi prezes PiS.

Zobacz obraz na Twitterze

Zobacz obraz na Twitterze

Obserwuj

Gazeta Polska @GPtygodnik

W najbliższym numerze Gazety Polskiej, Jarosław Kaczyński o Donaldzie Tusku: „Jest niemieckim kandydatem” #NowaGazetaPolska #GazetaPolska

21:06 – 4 mar 2017

  • 9797 podanych dalej

  • 175175 polubień

  • W sobotę komitet polityczny PiS podjął uchwałę w sprawie kandydatury Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Zajął stanowisko, że Tusk nie może być popierany przez Polskę.
    PiS zarzuca Tuskowi między innymi: drastyczne łamanie zasady neutralności wobec państwa członkowskiego, angażowanie się w „akcje organów UE skierowane przeciwko Polsce” oraz popieranie opozycji.
    Następnie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało o zgłoszeniu kandydatury Jacka Saryusza-Wolskiego na to stanowisko.

     

    Pierwsza 2,5-letnia kadencja Tuska jako szefa RE upływa z końcem maja. Na szczycie Unii Europejskiej 9-10 marca przywódcy mają zdecydować, czy pozostanie on na tym stanowisku na kolejną kadencję.

    WP, Gazeta Polska