Wiadoma gazeta szkaluje Polaków


 

wPolityce.pl

 

Mocna odpowiedź IPN na manipulacje „GW” o Polakach ratujących Żydów. „Żeby była jasność – nie chodzi tu o unikanie trudnych tematów”

opublikowano: przedwczoraj · aktualizacja: wczoraj

fot. YouTube/Wikimedia Commonsfot. YouTube/Wikimedia Commons

Dr Mateusz Szpytma, wiceprezes IPN, napisał do „Gazety Wyborczej” artykuł prostujący nieprawdziwe informacje, opublikowane w świątecznym wydaniu dziennika 10-11 grudnia. Jednak autorzy kłamliwego tekstu przypuścili ponowny atak.

W tekście wiceprezesa IPN czytamy o poprzednim artykule stronniczych autorów: Dariusza Libionki i Jana Grabowskiego.

Autorzy skupili się głównie na analizie wystawy stałej Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej, a właściwie na tym, czego, ich zdaniem, na niej nie ma

— podkreśla dr Szpytma w swoim tekście, opublikowanym 7-8 stycznia w GW. „Główną osią krytyki jest to, że na ekspozycji nie pokazano, jak «Polacy okrutnie mordowali Żydów»” – odpowiada wiceprezes IPN i założyciel oraz pierwszy dyrektor Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów.

CZYTAJ WIĘCEJ: Demaskujemy kłamstwo w “Gazecie Wyborczej” na temat Polaków rzekomo mordujących Żydów

Historyk obszernie wyjaśnia na czym polegają niedopatrzenia ze strony autorów dziennika:

Podczas lektury artykułu szczególnie rozczarowuje to, że jego autorzy nie znają sporej części dotychczasowej literatury dotyczącej Zagłady i ratowania Żydów na Podkarpaciu oraz w samej Markowej, w tym opublikowanego w „Zeszytach Historycznych WiN-u” z 2014 r. opracowania naukowego pt. „Zbrodnie na ludności żydowskiej w Markowej w 1942 roku w kontekście postępowań karnych z lat 1949-1954”. Szczegółowo wyjaśniam w nim okoliczności zaangażowania przez Niemców polskiej ludności do wyszukiwania Żydów oraz próby powojennego pociągnięcia winnych do odpowiedzialności karnej.

Wiceprezes IPN jednoznacznie wskazuje też na nieprawdziwe informacje i niewiarygodne źródła, wykorzystywane przez Libionkę i Grabowskiego:

Jest to tym bardziej istotne, że J. Grabowski i D. Libionka pozwalają sobie na uwagi typu: „wydarzyły się tu także rzeczy straszne, z których powodu ucierpieć może narodowe ego” czy „odwołajmy się do dokumentów, które jej twórcy zdecydowali się ominąć lub zataić”. Odpowiadam, że autorzy wystawy nic nie ominęli i nie zataili, sami już wcześniej w pracach naukowych je zanalizowali i wykazali, że znaczna część wspomnianych przez Grabowskiego i Libionkę dokumentów zawiera błędne informacje.

Dr Szpytma przywołuje relację Mosze Wetlscha, której treść nie pokrywała się z rzeczywistością lub wspomnienie Jehudy Ehrlicha który nieprawdziwie stwierdził, że okoliczni chłopi po rozstrzelaniu przez Niemców rodziny Ulmów mordowali Żydów, których wcześniej ukrywali. Twórca Muzeum w Markowej obnaża fakt, że autorzy Wyborczej naginają fakty do swoich tez:

Żeby była jasność – nie chodzi tu o unikanie trudnych tematów. Otóż w przeszłości pisałem, że w Markowej policjanci granatowi uwięzili od 17 do 25 Żydów wyszukanych na rozkaz Niemców przez mieszkańców Markowej (dokument o tym mówiący jest umieszczony na wystawie stałej). Ofiary te nie były jednak torturowane w areszcie, nikt nie był gwałcony. Znany mi jedyny przypadek zamordowania Żyda przez mieszkańca Markowej, który go ukrywał (uczynił to w 1943 r. lub na początku 1944, gdy ukrywający się Israel Tohym postradał zmysły i zaczął chodzić po wsi, mówiąc, kto mu pomaga), jest na wystawie wyraźnie wyeksponowany (o tym J. Grabowski i D. Libionka nie wspomnieli – zapewne nie pasowało to do ich tezy o jednostronności Muzeum).

Gazeta Wyborcza nie była zachwycona rzeczową odpowiedzią ze strony dra Mateusza Szpytmy – wraz z jego tekstem opublikowała kolejny szkalujący Polaków artykuł Dariusza Libionki i Jana Grabowskiego. Tekst w GW aż kłuje w oczy od błędów – dr Szpytma jest nazwany tam nie wiceprezesem IPN-u, ale wicedyrektorem IPN – choć takie stanowisko w ogóle nie istnieje. Autorzy silą się na agitację polityczną nazywając historyka człowiekiem „spod znaku «dobrej zmiany»”. Dla zdyskredytowania go nie stronią także od kłamstw wmawiając, że historia Markowej to „w zasadzie jedyny temat jego działalności naukowej” – mają zapewne nadzieję, że czytelnicy GW nie sprawdzą bogatej bibliografii dra Szpytmy umieszczonej od wielu miesięcy pod jego notką na stronie internetowej IPN.

Autorzy przyznają się do jednego błędu („Rzeczywiście, dom Ulmów stał gdzie indziej, niż napisaliśmy”), ale tuszują go pozorną empatią wobec Polaków („od lokalizacji ważniejsza była ich samotność”). Tak wygląda rzeczowa dyskusja w wydaniu Gazety Wyborczej…

Zdjęcie Pilnuj Polski

autor: Pilnuj Polski