Drenowanie Polski za Tuska


BLOG – INFOGRAFIKI – YOUTUBE – MEMY

Kiedy rządził Tusk z Polski wydrenowano łącznie 411,3 mld zł kapitału. W 2016 r. (po 3 kwartałach) drenaż spadł do poziomu zaledwie… 4,3 mld zł!
wpis z dnia 9/01/2017

Zgodnie z oficjalnym bilansem płatniczym naszego kraju w latach kiedy premierem był Donald Tusk (2008 – III kw. 2014) z Polski za granicę wyprowadzono łącznie 411,3 mld zł. Okazuje się, że nasz kraj był najobficiej drenowanym z kapitału państwem Europy! Średnio w ciągu roku znikało z Polski ponad 60 mld zł! Dla porównania – po trzech kwartałach 2016 roku drenaż kapitału spadł do poziomu zaledwie 4,3 mld zł.
Oficjalne statystyki NBP na temat bilansu płatniczego Polski z okresu rządów PO-PSL są zatrważające. Skumulowany deficyt salda rachunku bieżącego Polski za ten okres wyniósł -106,8 mld euro, co stanowiło równowartość 427,7 mld zł! Aż tyle pieniędzy wytransferowano poza granice naszego kraju w formie dywidend, opłat, rachunków za usługi i sprowadzane towary czy odsetek za pożyczone pieniądze. Owoce polskiego wzrostu gospodarczego bezlitośnie były drenowane przez zagraniczne spółki i przedsiębiorstwa. Najgorszy pod tym względem były lata 2008, 2010 oraz 2011 kiedy wytransferowano z Polski równowartość – odpowiednio – 85,7 mld zł, 77,7 mld zł oraz 81,5 mld zł!
Poniżej oficjalne dane na temat bilansu płatniczego Polski tworzone przez NBP. Warto zwrócić uwagę na lata, kiedy w naszym kraju rządził Donald Tusk:

2005 r.: -25,8 mld zł
2006 r.: -42,7 mld zł
2007 r.: -75,1 mld zł
2008 r.: -85,7 mld zł
2009 r.: -54,2 mld zł
2010 r.: -77,7 mld zł
2011 r.: -81,5 mld zł
2012 r.: -60,5 mld zł
2013 r.: -21,0 mld zł
2014 r.: -35,6 mld zł
2015 r.: -11,2 mld zł
2016 r.: -4,3 mld zł*

  • dane po 3 kwartałach 2016 r. 

Źródło: Bilans płatniczy NBP (NBP.pl)
wpis z dnia 9/01/2017

Prowokacja na odchodnym


 

Pikio.plPikio.pl

 

Rosjanie komentują wojska USA w Polsce

Autor:

Wiadomości Pikio

  • Sty 9, 2017

UDOSTĘPNIJ

 

źródło: pixabay.com, flickr.com

Moskwa już od dawna z niechęcią patrzy na działania krajów członkowskich Paktu Północnoatlantyckiego, zwłaszcza jeśli te działają w pobliżu Rosji. Nie dziwi więc, że Federacja Rosyjska nie jest zwolennikiem umacniania wschodniej flanki NATO. Kreml zabrał głos w sprawie żołnierzy USA, którzy zjawili się niedawno w Polsce.

Rosja od zawsze widziała zagrożenie w NATO. Jej obawy o swoje bezpieczeństwo miały się potwierdzać już wielokrotnie. Było tak chociażby, kiedy w Polsce i Czechach miały być zainstalowane systemy obronne w ramach tarczy antyrakietowej. Kreml nie tylko nie czuje się dobrze z umacnianiem Zachodu, ale widzi w tym prowokację.

Ostatnią z nich jest przybycie do Polski żołnierzy amerykańskich z Fort Carson. Około tysiąca żołnierzy trafiło do naszego kraju w związku z ustaleniami, jakie omawiano na szczycie NATO z lipca 2016 roku. Amerykańskie wojsko wraz ze sprzętem będzie stacjonować w kilku bazach na terenie Polski – w Żaganiu, Świętoszowie, Skwierzynie i Bolesławcu.

Rosjanie zdziwili się tak szybkim przybyciem Amerykanów do Polski. Ci mieli bowiem znaleźć się tutaj pod koniec stycznia. Kreml dopatruje się jednak przyspieszenia procedury w kończącej się kadencji prezydenta Baracka Obamy. Amerykański polityk już od dłuższego czasu daje znać Rosji, że „się nie lubią”.

Rozlokowania żołnierzy oczekiwano dopiero pod koniec stycznia, jednak odchodzący gospodarz Białego Domu, Barack Obama, zadecydował o przyspieszeniu procesu do inauguracji nowego prezydenta USA Donalda Trumpa – podaje Rossijskaja Gazieta.

Nasi wschodni sąsiedzi dość spokojnie przyjęli tę wiadomość. W ich podejściu do sprawy widać podobieństwo do działań Władimira Putina. Ten po wydaleniu z USA rosyjskich dyplomatów… nie zrobił nic. Prezydent Rosji czeka bowiem aż kadencję rozpocznie Doland Trump, który z Kremlem ma dobre stosunki.

W Moskwie przy tym nie wyklucza się, że za rządów Republikanina Trumpa, który zamierzał zredukować finansowanie programów NATO, decyzja ta będzie zrewidowana. Na razie wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego idzie pełną parą – informuje Gazieta.

Rosjanie przypomnieli jednak, że wszelkie działania wojskowe mające miejsce w pobliżu granic Rosji, są brane za prowokację. Ostrzeżono, że Rosja będzie na nie reagować.

W Moskwie nie raz nazywano te plany, tak jak i pojawienie się elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Europie, „prowokacją”, na którą Federacja Rosyjska będzie musiała reagować – podkreślono.

Nie wiadomo jednak czego i czy w ogóle czegoś się spodziewać. Jak na razie władze rosyjskie czekają na objęcie prezydentury przez Donalda Trumpa. Jeżeli ten odwoła wojska z Polski i innych krajów wschodniej flanki, problem rozwiąże się na korzyść Kremla. Jeśli natomiast Trump jeszcze bardziej zaangażuje się w zbrojenie tych rejonów, może dojść do konfliktu na szeroką skalę. Jest to jednak ta mniej prawdopodobna opcja.

pt

Czy powstanie ukraiński rząd na wygnaniu?


 

 

Sputnik Polska 

09 STYCZEŃ 2017

Czy powstanie ukraiński rząd na wygnaniu?

© Sputnik. Walerij Mielnikow POLITYKA 11:00 09.01.2017Krótki link161441751 Były premier Ukrainy Mykoła Azarow dopuścił możliwość stworzenia rządu na wygnaniu – podaje gazeta Izwiestija. © REUTERS/ KACPER PEMPEL “Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, będziem Amerykanami” Azarow stoi na czele Komitetu Ratowania Ukrainy, który zainicjował dochodzenie w sprawie uznania wydarzeń w 2014 roku na Ukrainie za przewrót państwowy. Według słów byłego premiera decyzja Sądu Dorogomiłowskiego w Moskwie pozwala na złożenie podobnych pozwów w międzynarodowych instancjach. Polityk dodał, że komitet może także stworzyć rząd na wygnaniu. Zaznaczył jednak, że do tego na Ukrainie „muszą dojrzeć warunki”.  „Kiedy elita rządząca, która nielegalnie przejęła władzę, praktycznie nie będzie w stanie realizować swoich funkcji, a naród zażąda alternatywnej władzy, wówczas pojawią się takie warunki” — wyjaśnił Mykoła Azarow.

Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/polityka/201701094572101-Ukraina-rzad-na-wygnaniu-Azarow/

Niechlujstwo holenderskich śledczych w sprawie katastrofy MH17


 

 

Sputnik Polska

09 STYCZEŃ 2017

„Rzetelność” śledztwa: dziennikarz znalazł na miejscu katastrofy MH17 szczątki ofiary

© AFP 2016/ SERGEI SUPINSKY ŚWIAT 12:25 09.01.2017Krótki link201806655 Dwaj holenderscy dziennikarze – Stefan Beck i Michel Spekkers, którzy spędzili w Donbasie około tygodnia, zostali zatrzymani przez policję Holandii po powrocie do Amsterdamu. © SPUTNIK. WALERIJ MELNIKOW Ałmaz-Antej: JIT nie uwzględniła materiałów z klauzulą „tajne” Jak twierdzą dziennikarze, na miejscu katastrofy samolotu malezyjskich linii lotniczych, który wykonywał lot MH17, odnaleźli odłamki boeinga, które do tej pory nie zostały zebrane przez śledczych. Policja skonfiskowała je dziennikarzom na lotnisku, podobnie jak resztę materiałów wykonanych przez nich w Donbasie — informuje RT. Stefan Beck i Michel Spekkers spędzili w Donbasie osiem dni. W rejonie katastrofy samolotu, jak twierdzą, udało im się odnaleźć szczątki boeinga, które nie zostały dotąd zebrane przez śledczych prokuratury Holandii. „Wszystkie przedmioty, które ja i Michel Spekkers zebraliśmy na miejscu katastrofy MН17 w Donbasie, jak i nasze materiały, w tym wywiady z mieszkańcami, skonfiskowała policja po naszym powrocie do Holandii. Były to między innymi fotografie i nagrania wideo osób, które prosiły zachować anonimowość” — napisał Beck na swoim Facebooku. Dziennikarze krytykują również pracę organów śledczych, które wykluczają wyjazd na miejsce tragedii, ponieważ według nich jest tam niebezpiecznie. W wywiadzie dla kanału RT Stefan Beck opowiedział, że razem ze Spekkersem pojechał do Donbasu, aby przeprowadzić serię wywiadów z miejscowymi. Dziennikarzy zszokowało to, że wiele fragmentów samolotu w dalszym ciągu znajduje się na miejscu katastrofy. Tam w dalszym ciągu jest wiele materiałów i można je zebrać. Tam nie jest tak niebezpiecznie, jak opowiadają przedstawiciele holenderskiej prokuratury. Najwidoczniej mamy do czynienia z poważnym zaniedbaniem — powiedział dziennikarz. Pomimo tego, że Beck i Spekkers zawiadomili MSZ Holandii o swoim wyjeździe, po powrocie do ojczyzny zostali zatrzymani przez policję bezpośrednio na lotnisku Amsterdam-Schiphol. © EAST NEWS/ XINHUA/ZHAO YINGQUAN Katastrofa MH-370: pilot ćwiczył na symulatorze samobójczy lot „Zostaliśmy zatrzymani zaraz po tym, jak wyszliśmy z samolotu. Skonfiskowano nam fragmenty boeinga, który rozbił się w katastrofie, laptopy, telefony, karty pamięci i kamery. Wszystkie materiały znalazły się w posiadaniu policji” — powiedział Beck. Korespondent obawia się, że nagrania wywiadów z mieszkańcami Donbasu, którzy chcieli zachować anonimowość, władze Holandii przekażą pracownikom SBU, którzy mogą wszcząć dochodzenie przeciwko osobom, które zgodziły się na rozmowę z dziennikarzami. Komentarz prokuratury Holandii głosi, że przedstawiciele organów ścigania „odnieśli wrażenie, że nie wszystkie obiekty, które mają związek ze śledztwem, zostaną przekazane przez dziennikarzy władzom dobrowolnie. Dlatego bagaż obydwu dziennikarzy został zatrzymany i skontrolowany na lotnisku”. © SPUTNIK. ALEXANDER VILF MSZ Rosji komentuje przekazanie materiałów ws. katastrofy malezyjskiego Boeinga Prokuratura Holandii poinformowała również, że dziennikarze przywieźli do Amsterdamu fragment szczątków jednej z ofiar tragedii. Później Stefan Beck potwierdził dla RT tę informację. Michel Spekkers rzeczywiście odnalazł szczątki. „(Michel Spekkers — red.) stanął przed wyborem: zostawić ten fragment w szopie, gdzie oddziaływałoby na niego otaczające środowisko i ulegałby niszczeniu, albo przywieźć go do Holandii dla przeprowadzenia identyfikacji” — powiedział dziennikarz. Według Becka on sam nie poparł tego czynu. Oprócz tego poinformował on, że przeszukano ich jeszcze przed przejściem kontroli celnej, dlatego zaprzeczył oświadczeniu prokuratury, że mogli oni spróbować ukryć przywiezione materiały. Przypomnijmy, że wcześniej ambasador Holandii w Moskwie został wezwany do MSZ Rosji w związku z sytuacją wokół śledztwa ws. katastrofy malezyjskiego boeinga na Ukrainie. Moskwa oświadczyła wówczas, że Amsterdam ignoruje dostarczone przez stronę rosyjską ważne obiektywne informacje. © SPUTNIK. EDUARD PIESOW Ławrow: informacje nt. MH-17 nadal są ukrywane Boeing 777 — samolot pasażerski linii lotniczych Malaysia Airlines, który wykonywał lot MH-17 z Amsterdamu w Holandii do Kuala Lumpur w Malezji, rozbił się 17 lipca 2014 roku na wschodzie Ukrainy. Na pokładzie samolotu znajdowało się 298 osób — obywateli 10 państw. Większość ofiar — 193 osoby —były obywatelami Holandii. Dochodzenie ws. katastrofy prowadzi międzynarodowa grupa śledcza, w której skład wchodzą eksperci z Holandii, Australii, Belgii, Malezji i Ukrainy. Tymczasem koncern PWO Ałmaz-Antej, który przeprowadził własne śledztwo ws. katastrofy malezyjskiego boeinga, przekazał Holandii nowe informacje, rzucające światło na okoliczności tragedii. Większość tych materiałów została jednak zignorowana. W zeszłym roku korespondenci RT również zebrali w Donbasie wiele fragmentów samolotu na terytorium o powierzchni zaledwie kilku metrów kwadratowych. Natomiast holenderskich ekspertów nie widziano tam od września 2015 roku.

Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/swiat/201701094572671-mh-17-holandia-sledztwo-szczatki-areszt/

Spojrzenie endeckim okiem na amerykańskie czołgi w Polsce


Myśl Polska

Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

 

Ani tryumf, ani zgon

zagan.jpg
Wydarzenie dnia to przyjazd amerykańskiego wojska do Polski. Tego wojska jest tyle co kot napłakał, a i to w każdej chwili może wyjechać. Jednak w Polsce krzyk, że to albo koniec rosyjskiej dominacji albo początek nowej okupacji. A na mój endecki zmysł polityczny ani to tryumf, ani zgon.

Obecność amerykańskiej brygady to taki polityczno – militarny erzac. Polska jest za słaba, żeby samodzielnie bronić swojej niepodległości. Polska jest za słaba i dodatkowo nieatrakcyjna, żeby mniejsi i słabsi sąsiedzi widzieli w niej oparcie dla własnego bezpieczeństwa. Wobec tego Polska musi uczestniczyć w układach dających gwarancję chociażby zwiększonego bezpieczeństwa. Na dzień dzisiejszy są nimi NATO i Unia Europejska. Udział w tych układach pociąga za sobą określone koszty polityczne, ekonomiczne i militarne. Jak pod tym względem wyglądamy? Koszty polityczne członkostwa w NATO na razie nie duże podobnie ekonomiczne i militarne.

Z kolei korzyści pod każdym względem mogłyby i powinny być większe. Jeśli chodzi o UE to koszty polityczne robią się za duże w stosunku do korzyści. Korzyści ekonomiczne ewidentne, ale z kolei ekonomiczne straty rosną, a korzyści i straty militarne członkostwa w UE dotyczą w niewielkim stopniu. Co z tego dalej wynika? Otóż dla swego bezpieczeństwa i niepodległości Polska powinna dbać żeby mieć relacje z Rosją nie gorsze niż mają je Niemcy. Niestety są o wiele gorsze. Z innej strony Polska powinna mieć relacje z USA lepsze niż ma Rosja.

Niestety już są albo za chwilę będą gorsze. O żadnych partnerskich relacjach ani z USA, ani z Niemcami, ani też z Rosją nie ma mowy. Nie te potencjały, nie to położenie geopolityczne. Pozostaje zręczne manewrowanie, unikanie sytuacji konfliktowych i wykorzystywanie każdej sytuacji dla wzmocnienia swojej pozycji. Niestety Polska tego nie robi. Wręcz odwrotnie. Pcha się w konflikty na których traci jak na przykład Ukraina i nie potrafi skutecznie rozgrywać jak w przypadku rurociągu po dnie Bałtyku przez co osłabia swój potencjał.

W takim kontekście należy widzieć obecność amerykańskiego wojska w sile pułku. Czy realnie wzmacnia to nasze bezpieczeństwo? Nie. Czy zmniejsza to naszą suwerenność? Też nie. Czy wzmacnia to nasz potencjał ekonomiczny? Również nie. Czy poprawia to nasze relacje z USA, Niemcami albo Rosją? Nie, a w przypadku Niemiec i Rosji wręcz odwrotnie. No to po co?

Andrzej Szlęzak
Fot. Gazeta Lubuska

Czy w PRL-u ruskie latali z kałachami po ulicach?


PONIEDZIAŁEK, 9 STYCZNIA 2017, 23:19:50

 

Obserwator polityczny

 

Polska to zadziwiający kraj – obcy mogą w nim mieć broń automatyczną a Polacy żadnej!

9 STYCZNIA 2017 04:10 KOMENTARZY: 19 AUTOR: KRAKAUERAAA

A M4A1 with SOPMOD package, including Rail Interface System and Trijicon 4x ACOG. The barrel length is 14.5 inches. By US Navy PD, Wiki Commons

A M4A1 with SOPMOD package, including Rail Interface System and Trijicon 4x ACOG. The barrel length is 14.5 inches. By US Navy PD, Wiki Commons

Polska to zadziwiający kraj – obcy mogą w nim mieć broń automatyczną, a Polacy żadnej! Nie chodzi o posępnie wyglądających „przedsiębiorców” zza wschodniej granicy, którzy coraz częściej zaczynają pojawiać się w naszym kraju. Tutaj ufamy, że stosowne służby robią swoje i nie pozwalają na masową proliferację broni w środowiskach przestępczych. Problem jest o wiele ciekawszy, tak jak arcyciekawym krajem jest Polska. Kilka dni temu do Polski przybyli pierwsi Żołnierze US Army. Można ich było zobaczyć na cywilnym lotnisku, w umundurowaniu polowym – na luźno, jak to zwykli się nosić Żołnierze, bez bagaży, ale z bronią długą u boku. Widok stosunkowo drobnej kobiety w okularach, przemieszczającej się przez terminal odpraw pasażerskich lotniska, z karabinem M4 obijającym jej bok na długo pozostanie w naszej pamięci.

Jak to jest możliwe, że obcy mogą w Polsce chodzić z bronią automatyczną, a Polacy nie mogą mieć legalnie nawet kamizelek kuloodpornych? Czy kogoś naprawdę mocno pokiereszowało w tym kraju? Jak to jest możliwe, że w taki sposób uprzywilejowano obcokrajowców w Polsce? Może o czymś nie wiemy? Może jesteśmy już strefą wojny i rzeczywiście zagraniczni Żołnierze powinni chodzić po naszych lotniskach, ulicach i placach z długą bronią?

Tylko co z nami?

Czy władza boi się dać prawo do posiadania broni Polakom? No, bo jak inaczej tłumaczyć obecny stan rzeczy? Kamizelki nie można? Kuszy nie można? To, co można? Skoro już jesteśmy zarzynani przez obcokrajowców – pewnych swojej bezkarności we własnym kraju?

Czy elita rządząca naprawdę myśli, że obce wojsko będzie w stanie obronić jej stan posiadania przed własnym narodem? Może obce wojsko ma pilnować, żebyśmy walczyli przeciwko tym, których rządzący wskażą nam jako wrogów? Tylko z tym jest pewien istotny problem – w końcu będą musieli dać nam broń do ręki. Co wydarzy się później na pewno będzie bardzo ciekawe.

Nie potrzebowalibyśmy żadnej w istocie hańbiącej nas obecności obcych wojsk, jeżeli mielibyśmy prawo do samoobrony, którego niezbędnym elementem musi być prawo do posiadania i używania broni. Nikt nie wejdzie do tego kraju, jeżeli każdy Polak będzie miał prawo do posiadania broni, a nawet jak wejdzie, to będziemy w stanie zapewnić mu wiele różnych ciekawych i niesłychanie budujących przeżyć. Budujących poczucie osamotnienia i przegranej.

Niestety jednak rządząca elita boi się swojej własnej pozycji, ponieważ wie, że musiałaby zacząć traktować ludzi w sposób co najmniej nie krzywdzący, tak jak to się dzieje obecnie, jeżeli mieliby broń. To wymusiłoby tak poważne zmiany we wszystkim, że oznaczałoby prawdziwy koniec rządów post-feudalnych w Polsce, no a na to nie będzie zgody. Ponieważ ktoś musi płacić odsetki od długów, za które bogaci urządzili życie sobie i swoich dzieci.

Chyba musimy się przyzwyczaić do sytuacji, w której w naszym kraju to obcy ludzie będą mieli broń i w ten sposób będą mogli dyktować warunki, tym którzy broni nie mają. Trzeba przyznać, że naprawdę jest to smutne i żałosne. Bardzo przypomina czasy I Rzeczpospolitej, kiedy to jeszcze pamiętający okres zwycięstwa pod Wiedniem, patrzyli jak do ich kraju wchodzą „sojusznicze” wojska saskie. Podczas, gdy sami jeszcze niedawno stanowili liczącą się siłę. Podobnie było niedawno, jeszcze w latach 90-tych, chociaż była bieda, było nas stać na to, żeby ubrać młodych ludzi w mundury, dać im hełmy i Kałasznikowy. Dzisiaj widać, że i z tym jest problem? Jak to się stało? Co takiego złego zrobiliśmy? W którym momencie popełniono błędy? Kto je popełnił? Jak uzasadniał? Dlaczego pozostały niezauważone? Czy mamy w ogóle szansę, że ktoś zada te pytania publicznie? O ile mniej prawdopodobne jest to, że uzyskamy odpowiedzi?

Nie da się zrozumieć i w żaden racjonalny powód wytłumaczyć powodów, dla których establishment za wszelką cenę trzyma się dogmatu o ubezwłasnowolnieniu naszego społeczeństwa? Prawo do samoobrony – prawo do broni, jest PODSTAWOWYM I NIEZBYWALNYM elementem wolności osobistych. Obecna sytuacja jest skandalem, a pojawienie się obcokrajowców z bronią automatyczną u boku w przestrzeni publicznej, tylko pokazuje jak nisko upadliśmy – jesteśmy ludźmi gorszej kategorii we własnym kraju. Państwo ludowe gwarantowało nam totalitarne bezpieczeństwo, wówczas rzeczywiście nie było potrzeby posiadać broni. Dzisiaj jednak sytuacja jest tak zła, że państwo post-feudalne nie jest w stanie samo się obronić i sięga po zagraniczne wojsko, nie ufając własnym obywatelom – odmawia im prawa do samoobrony! Jest to naprawdę coś niebywałego!

Swoją drogą, czy w okresie Układu Warszawskiego ktoś widział Czerwonoarmistów z Kałasznikowami w terminalach lotnisk? W jakich czasach przyszło nam żyć…

Dlaczego Polska ma prowadzić konfrontacyjną telewizję?


 Gazeta wSieci

 

Uciszyć Biełsat

opublikowano: 8 stycznia 2017

 

Uciszyć Biełsat

Jan Rokita o zawirowaniach wokół telewizji Biełsat.

Czy ograniczenie pieniędzy na telewizję, której szefuje Agnieszka Romaszewska, ma jedynie „charakter budżetowy” – pyta Jan Rokita w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”. Publicysta tygodnika sugeruje, że kontekst sprawy jest znacznie szerszy, niż mogłoby się pozornie wydawać.

Chyba nikt nie wierzy ministrowi Witoldowi Waszczykowskiemu, gdy ten mówi w radiowym wywiadzie, iż na utrzymywanie Biełsat TV rządowi „po prostu brakuje pieniędzy”. Jak informuje szefowa tej stacji Agnieszka Romaszewska, chodzi tutaj o oszczędność budżetu MSZ na śmieszną sumę… 12 mln zł. Dotąd bowiem resort dotował Biełsat roczną kwotą 17 mln, a teraz redukuje ową dotację do pięciu. Romaszewska nie ma wątpliwości, że oznacza to faktyczną likwidację stacji – pisze w tygodniku Jan Rokita.

Publicysta sugeruje, że cała sprawa ma kontekst polityczny. Jednocześnie przypomina, że Agnieszka Romaszewska unika ostrej konfrontacji z MSZ: – Przy czym – bardzo ostrożnie – stara się przypisywać całą akcję jakiejś „niekompetencji” lub „brakowi orientacji” w MSZ, unikając zarówno otwartej konfrontacji z Waszczykowskim, jak i wrażenia głębszego sporu w PiS o kształt polityki wschodniej.

W jednym z licznych ostatnio wywiadów Romaszewska sugeruje nawet, że co prawda stacja bywa krytyczna wobec mińskiego tyrana, to jednak – nadając program w narodowym języku Białorusinów – w jakiejś mierze wspiera też jego politykę. Z pewnym zdumieniem można nawet z jej słów się dowiedzieć, iż jest zwolenniczką nowego, miękkiego kursu rządu polskiego wobec reżimu Łukaszenki, mimo że to nie co innego, jak ów nowy kurs odpowiada za plan likwidacji Biełsatu – czytamy w tekście.

Można zrozumieć logikę postępowania szefowej, która z jednej strony wykazuje szlachetną lojalność instytucjonalną wobec kierowanej przez siebie telewizji i jej zespołu, z drugiej zaś – jako zwolenniczka obecnego obozu władzy – nie chce się włączać w i tak bardzo dziś ostrą kampanię antyrządową. Trudniej pojąć postępowanie ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego, który zbudował sobie autorytet na roztropności i przede wszystkim prawdziwości wypowiadanych publicznie słów, a teraz w ślad za Waszczykowskim bezceremonialnie zmyśla, iż „sprawa Biełsatu nie ma charakteru politycznego, ale budżetowy”.

Więcej o kulisach sprawy związanej z telewizją Biełsat w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”. Już 9 stycznia, także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

Zobacz także: W nowym numerze „wSieci”: Początek walki o Polskę

Sztywna pozycja Marszałka Sejmu


 

 

wPolityce.pl

 

Marszałek Kuchciński: Posłowie opozycji radykalnej złamali regulamin, a także kodeks karny. Powinni ponieść konsekwencje

opublikowano: godzinę temu · aktualizacja: godzinę temu

Fot. wPolityce.pl/TVP InfoFot. wPolityce.pl/TVP Info

Z formalnego punktu widzenia, ustrojowego, konstytucyjnego i regulaminowego – poprzednie posiedzenie Sejmu zostało zakończone, ustawy uchwalone. W środę rozpoczniemy następne, 34. posiedzenie Sejmu

— powiedział w programie „24 minuty” (TVP Info) marszałek Sejmu, Marek Kuchciński.

Myślę, że każda ekspertyza dotycząca tej sprawy jest pewną opinią. (…) Stan faktyczny jest taki, że głosowania zostały zakończone, Sejm został zamknięty i nie ma żadnych formalnych podstaw do podważenia tej decyzji

— zaznaczył rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego.

Kuchciński odniósł się do działań PO i Nowoczesnej.

Mam nadzieję, że posłowie zrezygnują takiej formy protestu, bo to protest niezgodny z prawem. Apeluję, aby zwolnili salę obrad

— mówił marszałek Sejmu.

Mam nadzieję, że większość z nich przychyli się do tego zdania i uda nam się następne posiedzenie Sejmu rozpocząć w sali do tego przygotowanej

— dodał.

Marek Kuchciński wspominał, jak wyglądała sytuacja 16 grudnia, kiedy rozpoczął się protest opozycji.

Z punktu widzenia marszałka mogę stwierdzić, że uniemożliwiono mi prowadzenie obrad. Mogłem albo wykorzystać moje uprawnienia – przy pomocy Straży Marszałkowskiej usunąć protestujących posłów. Miałem taką myśl w głowie. Rozpatrywałem też inną alternatywę, mniej emocjonalną i mniej fizyczną, którą wybrałem – przeniosłem posiedzenie do innej sali, do Sali Kolumnowej

— mówił gość TVP info.

Komentując ukaranie posła Szczerby, zaznaczył:

W poprzedniej kadencji tak bywało niejednokrotnie, w ostatnich miesiącach marszałek wykluczyła jednego z posłów. W większości kadencji marszałkowie podejmowali takie decyzje.

Kuchciński wskazał na powody swojej decyzji:

Marszałkowie zawsze mają rożne możliwości wyboru , a ja musiałem podjąć decyzję, czy będę stał na straży powagi Sejmu, która była naruszona przez posłów, którzy mówili nie na temat. To była debata nad budżetem. (…) Posłowie opozycji radykalnej wygłaszali i opinie nie na temat i musiałem zareagować. Poseł, który wystąpił, jest recydywistą. Otrzymywał wcześniej kary pieniężne.

Zapytany o to, czy spodziewał się takiej fali protestów, odpowiedział:

Nie spodziewałem się, ale byłem przygotowany na reakcje. Miałem dwa wybory – albo użyję Straży Marszałkowskiej, albo będę szukał porozumienia.(…) podjąłem decyzję o innym miejscu

— podkreślił.

Czytaj dalej na następnej stronie ===>

123

następna strona »

Zdjęcie Zespół wPolityce.pl

autor: Zespół wPolityce.pl

 

Będzie ostra odpowiedź Rosji na amerykańskie ruchy wojsk w Europie


 

Fot. twitter.com

Rosja zapowiada ostrą odpowiedź na rozmieszczanie przez USA sprzętu wojskowego w Europie

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Sobota, 07 stycznia 2017 o godz. 23:11:18

Stany Zjednoczone wysyłając swoje siły i sprzęt wojskowy do Europy zamieniają ją w beczkę prochu i powinny spodziewać się ostrej reakcji ze strony Rosji – stwierdził wiceprzewodniczący Komitetu Obrony Rady Federacji Franc Klincewicz.

 

Deputowany izby wyższej rosyjskiego parlamentu stwierdził, że najłagodniejsze przymiotniki charakteryzujące działania USA, jakie przychodzą mu na myśl, to: „wyzywające, aroganckie, demonstracyjne”.

– USA i NATO celowo idą na twardą reakcję z naszej strony, a ona z pewnością nastąpi. Ponadto, na całej długości naszych granic z Polską i krajami bałtyckimi, gdzie zostanie rozmieszczony sprzęt wojskowy przybywający zza oceanu – powiedział Klincewicz.

Jednocześnie podkreślił on, że nie ma żadnych wątpliwości, iż Rosja będzie w stanie zapewnić swoje bezpieczeństwo. – To oczywiste, że Europa zamieniła się w beczkę prochu – dodał. Jego zdaniem zmiana powody zmiany terminu przysłania amerykańskich sił do Europy Środkowej jest oczywista:

– Odchodząca administracja USA robi co może, by maksymalnie skomplikować relacje rosyjsko-amerykańskie, zapędzając prezydenta elekta do narożnika.

Zdaniem Klincewicza, Donaldowi Trumpowi trudno będzie cofnąć te decyzje i działania.

W czwartek szef MON Antoni Macierewicz poinformował, że amerykańska brygada pancerna przybędzie do Polski 12 stycznia. Najpewniej wówczas miałoby się odbyć powitanie amerykańskich żołnierzy z udziałem przedstawicieli MON i ambasady USA w Polsce. Z kolei dzisiaj, tuż przed godz. 15.00 na lotnisku Wrocław-Strachowice wylądował samolot z 250 amerykańskimi żołnierzami z bronią indywidualną. Transport nie obejmował ciężkiego sprzętu. Żołnierze zostali odprawieni na terminalu lotniczym.

– Gdyby Amerykanie traktowali nas jako partnera, a nie wasala, to od lat dostawalibyśmy duże wsparcie finansowe na zbrojenie własnej armii i dostęp do zaawansowanych technologii militarnych. Obce wojska na polskim terytorium w czasie pokoju zawsze powinny być okazją raczej do zadumy nad słabością i zależnością od innych, niż do radościuważa poseł Robert Winnicki.

interfax.ru / Kresy.pl

Bez entuzjazmu o obecności obcych wojsk na polskiej ziemi


 

 

Robert Winnicki w Sejmie. Fot. youtube.com

Winnicki: obecność wojsk USA w Polsce to nie dowód partnerstwa, ale wasalizmu

Dodane przez Lipinski
Opublikowano: Sobota, 07 stycznia 2017 o godz. 21:09:38

Gdyby Amerykanie traktowali nas jako partnera, a nie wasala, to od lat dostawalibyśmy duże wsparcie finansowe na zbrojenie własnej armii i dostęp do zaawansowanych technologii militarnych. Obce wojska na polskim terytorium w czasie pokoju zawsze powinny być okazją raczej do zadumy nad słabością i zależnością od innych, niż do radości – uważa poseł Robert Winnicki.

 

W czwartek szef MON Antoni Macierewicz poinformował, że amerykańska brygada pancerna przybędzie do Polski 12 stycznia. Najpewniej wówczas miałoby się odbyć powitanie amerykańskich żołnierzy z udziałem przedstawicieli MON i ambasady USA w Polsce. Z kolei dzisiaj, tuż przed godz. 15.00 na lotnisku Wrocław-Strachowice wylądował samolot z 250 amerykańskimi żołnierzami z bronią indywidualną. Transport nie obejmował ciężkiego sprzętu. Żołnierze zostali odprawieni na terminalu lotniczym.

Przeczytaj: Pierwsza grupa amerykańskich żołnierzy jest już w Polsce

– Do Polski przybywają pierwsze oddziały wojsk amerykańskich. Niektórzy uważają to za dowód „pełnego partnerstwa” w relacjach naszego kraju z USA – napisał lider Ruchu Narodowego, poseł Robert Winnicki. Jego zdaniem, nie świadczy to jednak o tym, że USA traktują Polskę jako swojego partnera:

– Zwracam uwagę, że gdyby Amerykanie traktowali nas jako partnera, a nie wasala, to przede wszystkim od wielu lat dostawalibyśmy duże wsparcie finansowe na zbrojenie naszej, własnej armii i dostęp do zaawansowanych technologii militarnych.

– Tymczasem obce wojska na polskim terytorium w czasie pokoju zawsze powinny być okazją raczej do zadumy nad słabością i zależnością od innych, niż do radości – zaznaczył Winnicki. Zwrócił też uwagę na to, w czym leży zagrożenie dla Polski:

– W obecnej sytuacji najbardziej groźne dla Polski jest jednak co innego: na zapleczu i w partii rządzącej są tacy wariaci lub agenci, którzy na serio deklarują – im ostrzej na linii Zachód-Rosja, w tym, Polska-Rosja, tym lepiej.

– Głoszą je pomimo tego, że to właśnie Polska na tym ostrzu i na pierwszej linii frontu, który chcieliby otworzyć, się znajduje. Komu służą ci ludzie? – pyta lider Ruchu Narodowego.

PRZECZYTAJ: Wiceszef polskiego MON: Liczymy na jeszcze więcej amerykańskiego wojska na polskiej ziemi

– Ciężka brygada będzie – nie wiem czy ja to mogę powiedzieć, ale zaryzykuję – 12 stycznia – powiedział Antoni Macierewicz na antenie TVP 1. W jego ocenie do Polski łącznie przybędzie niemal 7 tys. żołnierzy. – Dużo ponad to, co kiedykolwiek sobie wyobrażano – stwierdził Macierewicz, dodając, że zarazem „można powiedzieć, że ciągle za mało”.

Przeczytaj: Szef MON zapewnia: w styczniu pierwsze jednostki NATO pod dowództwem USA będą w Polsce

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Gen. Hodges: 4 tys. żołnierzy USA trafi na wschodnią flankę NATO na początku 2017 roku

Szef Pentagonu: ciężka brygada USA przybędzie do Polski w lutym 2017 roku

Amerykański generał: wschodnia flanka NATO zostanie wzmocniona na wiosnę

Wzmocnienie wschodniej flanki NATO

Z kolei jak informowaliśmy, w połowie października br., podczas wizyty w siedzibie dowództwa Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego w Szczecinie, ambasador USA Paul W. Jones zapewnił, że pierwsi amerykańscy żołnierze zjawią się w Polsce w lutym 2017 roku. Zostaną oni następnie rozlokowani w krajach bałtyckich. Potwierdził również słowa głównodowodzącego siłami USA w Europie gen. Bena Hodgesa, który pod koniec września powiedział, że batalion, który zostanie w Polsce, przyjedzie w kwietniu przyszłego roku. Wcześniej przybędą żołnierze grupy bojowej, którzy trafią do krajów bałtyckich: – Wcześniej jednak zostaną przerzuceni do Polski żołnierze amerykańskiej grupy bojowej, którzy rozjadą się po krajach bałtyckich. Dowództwo tej brygady zostanie jednak w Polsce – zapowiedział ambasador Jones.

Przeczytaj: Ambasador USA przy NATO: bataliony na wschodniej flance powinny być na miejscu do wiosny

Od lutego żołnierze i sprzęt z brygady pancernej zaczną się dyslokować w regionie i ćwiczyć w europejskimi sojusznikami. Brygadowa grupa bojowa przywozi ok. 3500 ludzi, ponad 400 pojazdów gąsienicowych i ponad 900 kołowych, w tym 87 czołgów, 18 samobieżnych haubic Paladin, ponad 400 samochodów Humvee i 144 bojowe wozy piechoty Bradley. Jako pierwsza rotacyjną obecność w Polsce rozpocznie 3. Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa z 4. Dywizji Piechoty w Fort Carson w Kolorado. Jej dowództwo, pododdziały zabezpieczenia i bataliony wsparcia, pułk artylerii polowej, szwadrony kawalerii mają stacjonować w Żaganiu, Świętoszowie, Skwierzynie i Bolesławcu.
Z kolei kompanie jednego z batalionów zostaną rozmieszczone w krajach bałtyckich, drugi batalion zostanie rozlokowany w Bułgarii i Rumunii, zaś kolejny trafi do Grafenwoehr w Bawarii.

Do Europy w lutym zaczną być też przebazowywane jednostki 10. Brygady Lotnictwa Bojowego, wśród nich m.in. ok. 10 ciężkich śmigłowców transportowych Chinook i 50 Black Hawków, wzmocnione batalionem z 24 śmigłowcami szturmowymi Apache. Wysunięte bazy śmigłowców znajdą się na Łotwie, w Rumunii i w Powidzu w Polsce, dokąd mają trafić w marcu. Dowództwo brygady lotniczej będzie się mieścić w  Illesheim w Bawarii.

Po pierwszych ćwiczeniach w Polsce i rozlokowaniu pododdziałów w Bułgarii, Rumunii i krajach bałtyckich, amerykańskie kompanie pozostaną tam dopóki na miejsce nie przybędą wielonarodowe bataliony NATO. Od kwietnia w Polsce i regionie ma być obecna wielonarodowa batalionowa grupa bojowa, podlegająca dowództwu NATO. Jej siły w naszym kraju trafią do Orzysza i Bemowa Piskiego.

Facebook.com / Kresy.pl

Procesy za działalność patriotyczną


Ks.Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Ks.Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Rozmyślania w blogu…

 

Apel o wzięcie udziału w rozprawach w Krakowie – styczeń 2017 r.

You are here:

  1. Home
  2. Rozmyślania w blogu

Kolejne procesy za działalność patriotyczną i korzystanie z  praw człowieka i praw obywatelskich  – odbędą się  w Sądzie Rejonowym
ul. Przy Rondzie 7  w następujących terminach:

wtorek, 17.01.2017 r. godz. 11:00, sala B-125, sprawa Kazimierza Korabińskiego oskarżonego o zachowanie patriotyczne przez policjanta, Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie, II Wydział Karny, Sekcja do spraw Wykroczeń,

czwartek, 19.01.2017 r. godz. 12:00, sala D-144, sprawa dr Józefa Wieczorka, oskarżonego o ujawnienie faktów  z jawnej rozprawy,  Sąd Rejonowy dla Krakowa-Krowodrzy, Wydział II Karny,

piątek, 20.01.2017 r. godz.11.00, w sali B-126, pozwana Elżbieta Słopnicka (Żak), eksmisja na bruk z konspiracyjnego mieszkania w czasach stanu wojennego przy ul. Wrzesińskiej 5, korzystał z niego między innymi senator z ramienia PO Bogdan Klich,  Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie Wydział I Cywilny.

Apeluję do wszystkich o przyjście do sądu jako publiczność, jako ci, którzy będą oceniać uczciwość całego procedowania.

Nie pozwólmy, aby dochodziło w sądach do prześladowania patriotów.

Nikt nie może być sam w obliczu bezprawia.

Z szacunkiem
Krzysztof Bzdyl – prezes Związku Konfederatów Polski Niepodległej.

7711a

9 stycznia 2017By Tadeusz Isakowicz-ZaleskiRozmyślania w blogu

Bezwizowy ruch na Białoruś


TELEWIZJA REPUBLIKA

 

Łukaszenko otwiera granice. Wizy częściowo zniesione

 

EmaPob

20:56 9 stycznia 2017

FLICKR/AGENCIA DE NOTICIAS ANDES/CC BY-NC-SA 2.0

Białoruś wprowadza ruch bezwizowy dla 80 państw. Oznacza to, obywatele innych krajów będą mogli w celach turystycznych lub biznesowych przyjechać na Białoruś na 5 dni bez posiadania wizy.

Prezydent Aleksander Łukaszenka podpisał dekret „O ustanowieniu bezwizowego wjazdu i wyjazdu z kraju obcokrajowców”. 

Obserwuj

Białoruś znosi obowiązek wizowy. Obywatele 80 krajów będą mogli przyjechać w celach turystycznych lub biznesowych i zostać do 5 dni.

19:46 – 9 sty 2017

  • 22 podane dalej

  • 55 polubień

  • Powodem zniesienia wiz ma być przyciągnięcie na Białoruś turystów i biznesmenów. Dekret obejmuje obywateli osiemdziesięciu państw. Ma wejść w życie w miesiąc po jego opublikowaniu. 

     

    Źródło: Twitter.com, news.tut.by

    Ukraina: Wysadzono pomnik ofiar UPA w Hucie Pieniackiej


     

    Xportal.plInformacje, Idea, Polityka09.01.2017

     

    Ukraina: Wysadzono pomnik ofiar UPA w Hucie Pieniackiej

    9 stycznia 2017 20:25

    8 stycznia w Hucie Pieniackiej (obwód lwowski) na Ukrainie wysadzono pomnik poświęcony polskim mieszkańcom wsi, których wymordowały w 1944 roku bandy UPA. Wysadzony został krzyż stanowiący centralną część pomnika, a tablice z nazwiskami ofiar zbrodni pomalowano w barwy Ukrainy i UPA.

    Ukraińskie władze „prowadzą śledztwo w tej sprawie”.

    (Na podst. https://regnum.ru/news/polit/2225090.html)

    Brak porozumienia koalicji i opozycji



    onet.
    wiadomości

     

    Onet

    54 minuty temu

    Podzielona opozycja. „PO nie wywiesi białej flagi”

    Kamil DziubkaDziennikarz Onetu

    Spotkanie partyjnych liderów z udziałem Prawa i Sprawiedliwości to pierwsze takie wydarzenie od trzech tygodni. Czy to zapowiedź przełomu? – Zaczynamy posiedzenie Sejmu na sali plenarnej, uczestnicy stwierdzili, że ich kluby nie będą blokowały mównicy – powiedział Jarosław Kaczyński. Posłowie Platformy Obywatelskiej, którzy nie wzięli udziału w spotkaniu, jednak zapowiadają: „Platforma białej flagi nie wywiesi”.

    Przypomnijmy, dziś po południu miało miejsce spotkanie szefów partii parlamentarnych ws. wyjścia z obecnego kryzysu politycznego. Udział brali w nim liderzy PiS, Nowoczesnej Kukiz’15, i PSL. W spotkaniu udziału nie uczestniczył jednak Grzegorz Schetyna, przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

    Po zakończeniu rozmów marszałek Senatu Stanisław Karczewski poinformował, że spotkanie ma być kontynuowane jutro i ponownie zaprosi na nie Grzegorza Schetynę. – Mam nadzieję, że pan przewodniczący Grzegorz Schetyna przyjmie zaproszenie i spotka się ze mną, prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim oraz liderami partii opozycyjnych – dodał.

    • Przedstawiciele jednej partii, być może dwóch, uznali, że w razie uchwalenia budżetu, będą zaskarżać go do Trybunału Konstytucyjnego. Z naszego punktu widzenia, trudno się z tym zgodzić, ale takie jest prawo 50 posłów. Jeżeli chodzi o sprawę poprawek do budżetu, to sprawa jest otwarta. Jutro będzie kolejne spotkanie i zaproszenia dla przedstawiciela PO jest wciąż aktualne – powiedział tuż po spotkaniu prezes PiS Jarosław Kaczyński.

    Z kolei Ryszard Petru zapowiedział, że posłowie Nowoczesnej nie opuszczą sali sejmowej, ale też nie będą blokowali mównicy. Zaapelował też, by porozumienie było zawarte jednak także z udziałem polityków Platformy Obywatelskiej. – Mam nadzieję, że podczas wtorkowego spotkania szefów partii parlamentarnych pojawi się szef PO Grzegorz Schetyna – mówił.

    • Jutro o godz. 10.30 zbiera się zarząd krajowy Platformy Obywatelskiej. Tematem spotkania będą kolejne scenariusze rozwiązania kryzysu politycznego – poinformował szef klubu PO Sławomir Neumann.

    (JaS)

    Onet Wiadomości

    Źródło: Onet

    Niemieckie ingerowanie w polskie sprawy


    DEUTSCHE WELLE

    Mieszane reakcje na wypowiedź Webera. „Smutek”

    Niedawna wypowiedź szefa frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPL) w Parlamencie Europejskim wywołuje w Polsce diametralnie różne reakcje. Manfred Weber (CSU) sugerował, by sytuacją w Polsce zajęła się Rada Europejska.

    Manfred Weber CSU Archiv 2011 (picture-alliance/dpa)

    Polityk CSU Manfred Weber

    Przewodniczący największej frakcji w Parlamencie Europejskim twierdził na antenie radia Deutschlandfunk, że na porządku dnia jednego z unijnych szczytów powinny stanąć m. in. cięcia unijnych subwencji.

    Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS), przewodniczący polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej, odbiera wypowiedź Manfreda Webera – jak podkreśla – z zaskoczeniem i smutkiem jednocześnie, jako pozbawioną podstaw próbę wywoływania napięć między członkami Unii Europejskiej, zwłaszcza zaś w relacjach polsko-niemieckich.

    – Od niemieckich polityków oczekiwałbym większej powściągliwości i „chłodnej” głowy – stwierdza polityk PiS. – Sytuacja, w której sugeruje się, jakoby w Polsce działo się coś, co wymaga dyskusji na forum Rady Europejskiej, nie tylko nie ma ani faktycznego, ani prawnego uzasadnienia, ale wskazuje też na brak odpowiedzialności. Jak bowiem traktować słowa przewodniczącego Webera o milionach protestujących na ulicach? Jego ogląd sytuacji jest oderwany od rzeczywistości. Mimo to chce ingerować w wewnętrzne polskie sprawy – zaznacza.

    Szymon Szynkowski (DW/M.Jaranowski)

    Szymon Szynkowski vel Sęk

    Poseł Szymon Szynkowski vel Sęk zauważa ponadto, że Manfred Weber rozmija się ze stanowiskiem swej CSU w sprawach europejskich powołując się na niedawną rozmowę z wiceprzewodniczącym CSU, Hansem-Peterem Friedrichem. – W wielu sprawach w kontekście europejskim byliśmy zgodni, między innymi w tym, że organom UE zbyt często zdarza się bezpodstawnie ingerować w sprawy wewnętrzne państw członkowskich. CSU, podobnie jak PiS, ma poważne wątpliwości, czy napędzanie integracji i wzmacnianie instytucji UE kosztem państw narodowych jest właściwą receptą na kryzys Unii. A Manfred Weber, czołowy polityk CSU, mówi o konieczności wprowadzenia dodatkowych środków nadzoru UE nad państwami członkowskimi. To rozdwojenie jaźni może budzić zdziwienie – podkreśla polityk.

    „Kolejny głos niepokoju”

    Całkiem inaczej przyjął wypowiedź Manfreda Webera Marek Krząkała (PO), w poprzedniej kadencji Sejmu przewodniczący polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej, w obecnej zaś jej wiceprzewodniczący. Jego zdaniem, smutek wywołuje co innego.

    Marek Krzakala Abgeordneter der Regierungspartei PO Polen (Büro Marek Krzakala)

    Marek Krząkała

    – W Polsce istnieją standardy demokracji, a przecież tak bardzo zwracamy na siebie uwagę innych krajów czy też zagranicznych polityków – podkreśla parlamentarzysta PO. – Po Komisji Weneckiej i Komisji Europejskiej jest to kolejny głos niepokoju i troski o stan praworządności w Polsce. Rządzący, a przede wszystkim Jarosław Kaczyński, powinni wyciągnąć z tego wnioski – twierdzi Krząkała.

    W jego ocenie reakcje partnerów europejskich są w pełni uzasadnione. Poseł wskazuje na powody: – To, co stało się z Trybunałem Konstytucyjnym, który przestaje być strażnikiem państwa prawa, to, co się dzieje z trójpodziałem władzy, który w rzeczywistości zanika, to wszystko sprawia, że głos Manfreda Webera należy traktować właśnie jako wyraz troski i ostrzeżenia. Dla rządzących powinien to być asumpt do przemyśleń nad kierunkiem dalszych działań – dodaje polityk.

    Ale w najbliższym czasie poseł PO nie dostrzega zwiastunów zasadniczych korekt w polityce PiS, aczkolwiek z pewną nadzieją wymienia nazwisko eurodeputowanego Kazimierza Michała Ujazdowskiego. – To przecież do niedawna wiceprzewodniczący PiS – zauważa Marek Krząkała i dodaje, że „skoro tak otwarcie skrytykował poczynania Prawa i Sprawiedliwości, to nie wykluczam, że w przyszłości będzie chciał utworzyć ugrupowanie z osobami, które byłyby gotowe opuścić PIS. Ale dziś poza tym jednym nazwiskiem nie ma innych sygnałów”.

    Ciemne chmury nad głowami

    Marta Golbik Abgeordnete im polnischen Parlament (Fot. Nowoczesna)

    Marta Golbik

    W podobnym duchu wypowiada się Marta Golbik (.Nowoczesna) wiceprzewodnicząca polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej. Zwraca uwagę, na to że rządzący Polską chcą korzystać z benefisów finansowych UE, ale nie chcą wtrącania się Brukseli w sprawy wewnętrzne. – A przecież akces do UE oznaczał zobowiązanie do respektowania katalogu wartości wspólnoty. Partia rządząca wydaje się nie rozumieć, że jesteśmy jednym organizmem i musimy współdziałać i stosować się do wspomnianych zasad – zaznacza posłanka.

    Na tym tle głosy takie jak Manfreda Webera nie są dla Marty Golbik zaskoczeniem. Przeciwnie, przewidywała, że ważne instytucje europejskie, politycy na kluczowych stanowiskach, najpierw będą dawać wyraz niepokojom, by wreszcie mówić o konsekwencjach. Przypomina też, że przewodniczący frakcji Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim nie jest pierwszy na tej liście, żeby wspomnieć choćby o poprzednim i obecnym premierze Włoch.

    REDAKCJA POLECA

     

    Weber: Polską powinien zająć się szczyt UE

    Przewodniczący frakcji Europejskich Partii Ludowych w PE Manfred Weber (CSU) opowiada się za tym, aby stosunkiem Polski do unijnych zasad praworządności zajął się szczyt przywódców państw i rządów UE. (02.01.2017)

     

    Weber: „Czerwona linia” w sporze z Warszawą

    Ciemne chmury, widoczne wcześniej na horyzoncie, teraz pojawiły się nad naszymi głowami, stwierdza Marta Golbik  i wyraża obawę, że czas perswazji i ostrzeżeń nie będzie trwać beż końca; konsekwencje, których domaga się Manfred Weber, mogą rzeczywiście stanąć na porządku dnia.

    Jej zdaniem jednak „gdyby doszło do takich zagrożeń, to w PiS znalazłoby się dość ludzi, zajmujących ważne stanowiska w życiu publicznym, którzy doprowadziliby do pewnego resetu, do wycofania się z najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań. Innymi słowy, nie dopuściliby do tego, by Polska poniosła dotkliwe konsekwencje dzisiejszej polityki. Proszę też nie zapominać, że opozycja monituje, upomina, przypomina. Mam wielką nadzieję, że jeśli dojdzie do sytuacji krytycznej, PiS nie postąpi nieracjonalnie”.

    Michał Jaranowski

    Utrzymywanie demokracji w Cieśninie Ormuz


    WPROST.pl

    Świat

    WYDARZENIAŚWIAT

    Gorąco w Cieśninie Ormuz. 4 irańskie okręty i strzały ostrzegawcze z USS Mahan

    Dodano: dzisiaj 18:392 116

    USS Mahan

    USS Mahan / Źródło: Wikimedia Commons / Mass Communication Specialist 2nd Class Jason R. Zalasky

    Okręt US Navy trzykrotnie wystrzelił w kierunku czterech irańskich statków wojennych, które z dużą prędkością zbliżały się do Amerykanów w Cieśninie Ormuz.

    O incydencie, który zdarzył się w niedzielę, poinformowały dwa źródła z Departamentu Obrony USA. Według informacji Reutersa w zdarzeniu brał udział okręt USS Mahan. Amerykańscy marynarze mieli nawiązać kontakt radiowy z pędzącymi w ich stronę statkami irańskiej Gwardii Rewolucyjnej. Bojowe okręty nie zareagowały na sygnały do zwolnienia. Zanim padły strzały ostrzegawcze, wykorzystano flary w ostrzegającym kolorze, a amerykański helikopter zrzucił na wodę zasłonę dymną. Ostatecznie irańskie okręty zbliżyły się do USS Mahana na odległość 800 metrów. Niszczyciel marynarki USA tego dnia eskortował dwa inne amerykańskie okręty wojenne.

    Do podobnych incydentów na wodach Cieśniny Ormuz dochodzi niebezpiecznie często. Podobne zdarzenie miało miejsce m.in. w sierpniu 2016 roku, kiedy to Amerykanie wystrzelili w stronę irańskich szybkich statków bojowych. W styczniu ubiegłego roku Iran uwolnił 10 marynarzy USA na krótko zatrzymanych przez straż przybrzeżną. Do wielu interakcji pomiędzy jednostkami Iranu i USA doszło też w miniony weekend, jednak w porównaniu z opisywanym przez Agencję Reutera zdarzeniem, wszystkie pozostałe mieściły się w kategorii „bezpiecznych”.

    / Źródło: Reuters

    Czy Trump każe zapłacić za pobyt wojsk USA w Polsce?


    SERWIS INFORMACYJNY POLSKIEGO RADIA

     

    Czy Donald Trump wycofa wojska USA z Polski?

    09.01.2017 19:27

    Konwój Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z USA wyruszył do Polski, w rejony Żagania i Drawska Pomorskiego. Od lutego żołnierze i sprzęt będą się dyslokować w regionie, by ćwiczyć z europejskimi sojusznikami.

     

    • Jaka będzie przyszłość amerykańskich wojsk w Polsce? (Jedynka/Więcej świata)

    Amerykańskie wojsko wyładowuje się w niemieckim porcie Bremerhaven

    Amerykańskie wojsko wyładowuje się w niemieckim porcie BremerhavenFoto: PAP/EPA/DAVID HECKER

    Amerykańskie brygady mają przebywać w Polsce i innych krajach regionu rotacyjnie w ramach operacji Atlantic Resolve. Pierwsza przyjeżdża 3. Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa (Armored Brigade Combat Team – ABCT) z 4. Dywizji Piechoty w Fort Carson w stanie Kolorado.

    Decyzja w sprawie wzmocnienia wschodniej flanki NATO, zapadła na szczycie Paktu w Warszawie. Oddziały natowskie pojawią się w Polsce na wiosnę. – Prezydent Obama zdecydował jednak o przyspieszeniu tego procesu tak, by pierwsi żołnierze znaleźli się w Polsce jeszcze przed przekazaniem władzy Donaldowi Trumpowi – wyjaśnia Andrzej Talaga z Warsaw Enterprise Institute.

    Zdaniem gościa Jedynki, nowa administracja w Waszyngtonie na pewno przemyśli raz jeszcze sprawę obecności wojsk w Polsce, ale jak mówi: „nie spodziewajmy się gwałtownych ruchów, bo nigdy amerykańskie administracje, tuż po objęciu władzy tego nie robią, bo muszą rozeznać sytuację”.

    Talaga twierdzi, że nie należy spodziewać się wycofania tych żołnierzy, ale trzeba pamiętać, że brygada, tak jak wszystkie działania USA na wschodniej flance, nie jest finansowana ze stałego budżetu Pentagonu, tylko ze specjalnej inicjatywny stworzonej w 2014 roku przez Baracka Obamę. – To finasowanie jest co roku odnawiane, a obecna pula obowiązuje do września 2017 roku i jeśli prezydent Trump będzie chciał wycofać wojska, to może zbraknąć pieniędzy na tę inicjatywę – podsumowuje gość Jedynki.

    Nagabywanie Joanny Schmidt


    Schmidt udzieliła wywiadu. Padło to pytanie – o romans z Petru. Jaka odpowiedź?

    Schmidt udzieliła wywiadu. Padło to pytanie - o romans z Petru. Jaka odpowiedź? - niezalezna.pl

    Posłanka .Nowoczesnej Joanna Schmidt przerwała milczenie i udzieliła wywiadu. Dziennikarz Radio Merkury zadał pytanie o romans z szefem partii Ryszardem Petru i wspólny wyjazd do Portugalii.
    Awantura zaczęła się tuż po Nowym Roku, gdy na portalach społecznościowych pojawiło się słynne zdjęcie z samolotu. Ryszarda Petru i Joanny Schmidt – dwójki polityków .Nowoczesnej, którzy podczas okupacji Sejmu wybrali się na wycieczkę do Portugalii.
    CZYTAJ WIĘCEJ: Ciamajdan odleciał do Portugalii? Petru i znana poseł przyłapani przez internautów
    Fotka, która wywołała sensację

    Po powrocie z Portugalii Ryszard Petru przyznał, że wyjazd był prywatny, ale o szczegółach nie chciał rozmawiać. Tymczasem w życiu osobistym obojga polityków .N dużo się dzieje.
    CZYTAJ WIĘCEJ: Ryszard Petru nie mieszka już z żoną
    Joanna Schmidt do tej pory raczej milczała. Ograniczała się do wysyłania SMS-ów lub odsyłała do współpracowników. Dzisiaj przerwała milczenie. Z posłanką udało się porozmawiać reporterowi Radio Merkury.
    – To, w jaki sposób spędzam sylwestra, to moja prywatna sprawa – stwierdziła Schmidt. Dopytywana, gdzie była z Ryszardem Petru, odpowiedziała: – Wszystko na temat naszego wyjazdu zostało powiedziane. Nie będę komentować gdzie i jak spędziłam sylwestra.
    Padło także pytanie o rzekomy romans z Petru.
    – Wielu też dopytuje, czy państwo są w związku?
    – Odkąd weszłam do polityki, nie mam w zwyczaju komentować swoich prywatnych spraw. Wszystko na temat wyjazdu zostało powiedziane.

    Amerykanie pokazali śmigłowce oferowane Polsce


    Podobny obraz

    TVN24

    Cała „stodoła” w powietrzu. Amerykanie pokazali śmigłowce oferowane Polsce

    09 stycznia 2017,

    Wielka formacja śmigłowców w powietrzu Jednostka amerykańskiej Piechoty Morskiej przeprowadziła niecodzienne ćwiczenia. W powietrze wysłano wszystkie dostępne śmigłowce, które trenowały lot w wielkiej formacji. Całe wydarzenie przypominało czasy wojny w Wietnamie, zwłaszcza, że użyte w jego trakcie maszyny sięgają korzeniami tamtych lat. Teraz oferowane są też polskiemu wojsku. Ćwiczenia przeprowadziła jednostka HMLA-369, czyli 369. Dywizjon Lekkich Śmigłowców Uderzeniowych z bazy Camp Pendleton w Kalifornii. W powietrze wysłano na raz wszystkie dostępne śmigłowce, co w slangu amerykańskiego wojska nazywa się „Flying the Barn”, co można przetłumaczyć jako „Lot wszystkim co tylko jest w stodole”. Macierewicz zapewniał, że przylecą do końca 2016 roku. Blackhawków nie ma, MON uspokaja Niecałe trzy… czytaj dalej » W praktyce oznaczało to 20 śmigłowców szturmowych AH-1Z Viper i transportowych UH-1Y. Maszyny razem wzniosły się w powietrze a potem krążyły po okolicy bazy trenując loty w dużej formacji. Tego rodzaju ćwiczenia są bardzo rzadkie, bo nieczęsto tyle maszyn jest sprawnych w jednym momencie. Dodatkowo jest to drogie. Wietnamskie korzenie i oferta dla Polski Podobne loty były codziennością np. w czasie wojny w Wietnamie, kiedy dziesiątki śmigłowców razem transportowały całe jednostki wojsk aeromobilnych na duże operacje. Co ciekawe, użyte do tych współczesnych ćwiczeń maszyny sięgają korzeniami czasów wojny w Wietnamie i mocno je przypominają. AH-1Z Viper jest dalekim następcą AH-1 Cobra, czyli pierwszego śmigłowca szturmowego w historii, który miał premierę bojową w Wietnamie. Najnowsza wersja ma niewiele wspólnego z tą pierwszą, poza ogólnym układem konstrukcyjnym. UH-1Y Venom są natomiast dalekimi potomkami UH-1 Huey, ikonicznego śmigłowca transportowego z lat 60. Podobnie jak w przypadku Viperów, Venomy są tylko ogólnie podobne do swoich poprzedników. Obie nowe maszyny, AH-1Z i UH-1Y są obecnie proponowane polskiemu wojsku w ramach przetargów na śmigłowce wielozadaniowe oraz szturmowe. Produkuje je amerykański koncern Bell Helicopters. Głównym użytkownikiem jest Korpus Piechoty Morskiej USA. Cechą charakterystyczną tej pary śmigłowców jest daleko idąca unifikacja, czyli wykorzystywanie np. takich samych silników. Ma to prowadzić do znacznych oszczędności w eksploatacji.

    Autor: mk/adso /

    Źródło: tvn24.pl (http://www.tvn24.pl)

    Gimnazja do likwidacji


    SERWIS INFORMACYJNY POLSKIEGO RADIA

     

    Reforma oświaty: gimnazja idą do likwidacji. Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawy

    09.01.2017 18:57

    Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawy reformujące system szkolny w Polsce. Oznacza to likwidację gimnazjów, powrót do 8-letnich szkół podstawowych, 4-letnich liceów ogólnokształcących i 5-letnich techników. W miejsce zasadniczych szkół zawodowych powstaną dwustopniowe szkoły branżowe.

     

    • Prezydent Andrzej Duda o potrzebie pilnej reformy edukacji (IAR)

    • Prezydent Andrzej Duda: czuję się współodpowiedzialny za przeprowadzenie tej reformy (IAR)

    Reforma oświaty: gimnazja idą do likwidacji. Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawy

    Foto: PAP/Jacek Turczyk

    Reforma polskiej szkole jest niezbędna i powinna być wprowadzona jak najszybciej – powiedział w poniedziałek prezydent Andrzej Duda po podpisaniu ustaw reformujących system oświaty. – Każdy rok, w którym polskiej szkoły nie naprawiamy, w której nie poprawiamy tego nie najlepiej funkcjonującego systemu, jest rokiem ze stratą dla tych dzieci i dla tej młodzieży, która przez szkołę przechodzi – wyjaśnił Andrzej Duda.

    Trudny i pracowity czas

    Andrzej Duda podkreślił, że konstytucyjny czas 21 dni na decyzję ws. ustaw był dla niego jako prezydenta „trudnym, a zarazem bardzo pracowitym czasem”. – Nie ukrywam, że miałem cały szereg wątpliwości i pytań albowiem materia jednej i drugiej ustawy jest materią bardzo rozległą, trudną i niezwykle wrażliwą. Niezwykle wrażliwą z bardzo prostej przyczyny – dotyczy przyszłości naszego kraju, dotyczy przyszłych pokoleń, a przede wszystkim dotyczy dzieci i ich rodziców – podkreślił prezydent.

    Prezydent zaznaczył, że jeszcze wczoraj rozmawiał o reformie między innymi z minister edukacji Anną Zalewską i premier Beatą Szydło.

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    KancelariaPrezydenta

    @prezydentpl

    Prezydent @AndrzejDuda podpisał ustawy reformujące system oświaty. #ReformaEdukacji
    >> http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,462,-prezydent-podpisal-ustawy-reformujace-system-oswiaty.html …

    15:21 – 9 sty 2017

  • 5454 podane dalej

  • 175175 polubień

  • Trzy lata to za krótko

    Dodał, że nigdy nie miał „żadnych wątpliwości, że polski system edukacji wymaga naprawy i wymaga zmiany”. – Zresztą miliony Polaków od wielu lat mówią to samo – potrzebny jest dłuższy okres kształcenia w poszczególnych szkołach – powiedział.

    – Myślę, że wielu, wielu rodziców, takich których dzieci skończyły już szkołę w ciągu ostatnich lat, czy też są w tej chwili w szkole, czy będą w niej – również nie miało wątpliwości, że zarówno 3-klasowe gimnazjum, jak i 3-klasowe liceum były szkołami, w których edukacja trwała zbyt krótko – powiedział prezydent. Według niego, w 3-letnich szkołach w praktyce nauka trwała tylko dwa lata lub maksymalnie dwa i pół roku. Dodał, że 4-klasowe liceum było postulatem powszechnym.

    Duda zwrócił szczególną uwagę na dzieci. – Ogromnie chciałbym, aby polski system edukacyjny kształcił dobrze, sprawnie, w tym znaczeniu, aby nasze dzieci miały jak najlepsze możliwości i warunki nauki, aby nasze dzieci mogły zrealizować w ramach szkoły swoje uzdolnienia, a więc aby szkoła na te uzdolnienia zwracała uwagę, aby nauczyciel miał czas dla poszczególnego ucznia, aby pochylić się także nad jego potrzebami, aby miał czas także wtedy, kiedy trzeba, na tę indywidualną pracę z uczniem i zwrócenie uwagi na jego problemy – powiedział prezydent.

    Nowy doradca prezydenta

    – Czuję się również i współodpowiedzialny za przeprowadzenie tej reformy w sposób jak najbardziej sprawny. Czuję się również współodpowiedzialny za to, aby ta reforma osiągnęła swoje cele – aby polska szkoła była lepsza, aby lepiej kształciła, aby nauczyciel czuł się w tej szkole dobrze, a przede wszystkim żeby dobrze czuł się w tej szkole uczeń, aby rodzic miał jak największą pewność, że ta szkoła kształci dobrze, a przede wszystkim, że dobrze wychowuje – mówił Andrzej Duda.

    Podkreślił, że „czując tę odpowiedzialność” zdecydował się – w uzgodnieniu z premier i minister edukacji – powołać „w ramach kancelarii prezydenta nowego doradcę, pana prof. Andrzeja Waśko”, który „z ramienia prezydenta Rzeczypospolitej będzie współpracował z Ministerstwem Edukacji Narodowej w koordynowaniu” realizacji reformy.

    Dodał, że również w MEN będzie zespół ds. koordynowania wprowadzania reformy. Jak wyjaśnił, zespół ma na bieżąco monitorować – za pośrednictwem kuratorów, przez wszelkie zgłaszane uwagi – sytuację w całym kraju, we wszystkich gminach, we wszystkich powiatach.

    Potrzeba współpracy

    Prezydent zaapelował do wszystkich organów wdrażających reformę o współpracę. – Oczekuję zarówno od przedstawicieli rządu, jak i przedstawicieli samorządu, którzy te ustawy będą realizowali, te przepisy będą wprowadzali w życie, aby czynili to z jak największą życzliwością, dbałością, starannością i aby czynili to we wzajemnym współdziałaniu – powiedział Duda.
    – Najlepszej reformy nie da się wprowadzić (…) jeżeli nie będzie woli porozumienia – podkreślił prezydent.

    Kiedy znikną gimnazja?

    Reforma oświaty rozpocznie się od roku szkolnego 2017/2018. Wówczas uczniowie kończący w roku szkolnym 2016/2017 klasę VI szkoły podstawowej staną się uczniami VII klasy szkoły podstawowej. Rozpocznie się tym samym stopniowe wygaszanie gimnazjów – nie będzie już do nich prowadzona rekrutacja. W roku szkolnym 2018/2019 gimnazja opuści ostatni rocznik dzieci z klas III. Od 1 września 2019 r. gimnazjów nie będzie już w ustroju szkolnym. 

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Min. Edukacji @MEN_GOV_PL

    Ustawy oświatowe zostały podpisane przez Prezydenta RP#reformaedukacji #men #dobraszkola

    15:22 – 9 sty 2017

  • 3737 podanych dalej

  • 106106 polubień

  • Przekształcanie szkół pociągnie za sobą konieczność stworzenia przez samorządy nowej sieci szkół. Ostateczne uchwały w tej sprawie będą musiały one podjąć do 31 marca 2017 r. Przygotowane przez samorządy sieci będą opiniowane przez kuratorów, a ich opinia będzie dla samorządów wiążąca.

    aj

    Zobacz więcej na temat: edukacja andrzej duda gimnazjum polska