Polacy! Uważajcie na… Polaków. „Gazeta Wyborcza” ostrzega


 

Urbanowicz Haft - od 01.01.2017

logo Polonia Christiana

FILM POD PATRONATEM POLONIA CHRISTIANA

 

 

Polacy! Uważajcie na… Polaków. „Gazeta Wyborcza” ostrzega

Data publikacji: 2017-01-03 14:00

Data aktualizacji: 2017-01-05 13:48:00

Redakcja z ulicy Czerskiej nie przepuści żadnej okazji, aby zakpić z „bycia Polakiem”. Nawet tragiczna śmierć i pogrzeb ofiary berlińskiego zamachowca mogła stać się ku temu okazją. Zobacz co napisali!

Apel o zaprzestanie okupacji Sejmu


czwartek, 5 stycznia 2017 roku

 

wPolityce.pl

 

NASZ WYWIAD. Marszałek Kuchciński: „Apeluję do opozycji radykalnej, by przestali okupować salę plenarną”

opublikowano: godzinę temu · aktualizacja: godzinę temu

sejm.gov.plsejm.gov.pl

Mam apel do szefów opozycji radykalnej, by tak postąpili – inaczej łamią prawo; nie tylko przepisy Regulaminu Sejmu, ale naruszają także kodeks karny. Powinni rozważyć to i dać możliwość pracy Sejmowi. Jeżeli jednak to nie nastąpi, to nie mam zamiaru używać sił Straży Marszałkowskiej

— mówi marszałek Sejmu Marek Kuchciński w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Panie Marszałku, z czego – Pana zdaniem – wynikał ten skok napięcia 16 grudnia podczas posiedzenia Sejmu, a później przed budynkiem i na sali plenarnej? Czy można było zrobić coś inaczej, uniknąć konfliktu, czy akcja była zaplanowana?

Marek Kuchciński, marszałek Sejmu: Moim zdaniem ta akcja była zaplanowana. Można śmiało z perspektywy czasu doszukiwać się także jakichś inspiracji międzynarodowych. Niemniej jednak zostały użyte siły polityczne opozycji, opozycji radykalnej, która od roku, czyli wyborów parlamentarnych, a wcześniej prezydenckich, nie może pogodzić się z przegraną.

Czy można było temu przeciwdziałać? To zawsze będzie pytanie otwarte… Moim zdaniem raczej nie. Moment wykluczenia posła Szczerby z sali sejmowej i postulat obrony mediów to argumenty zastępcze i wynikające z potrzeby wprowadzenia dezinformacji, wprowadzania w błąd opinii publicznej. To poseł, który zachowywał się nieregulaminowo, obraźliwie, naruszał powagę Sejmu i był wielokrotnie karany. Traf chciał, że występując jako kolejny poseł podczas obrad 16 grudnia, mówiąc nie na temat i naruszając powagę Sejmu, został przeze mnie wykluczony. Gdyby nie on, to godzinę czy dwie później, zrobiliby to inni. Chodziło o uniemożliwienie uchwalenia budżetu, a nie spór między mną a jakimś posłem.

Poruszył Pan sprawę mediów, która była jednym z powodów całego konfliktu. Czy i tutaj rządzący nie mogli, nie powinni zachować się nieco rozważniej?

Ten problem polega na wielkim nieporozumieniu. Naszą intencją było znalezienie przyzwoitych form współpracy z dziennikarzami i umożliwienia im godziwych warunków pracy. Posłużyliśmy się tutaj standardami z Parlamentu Europejskiego. Zostało to jednak źle odczytane, błędnie zinterpretowane. Opozycja wykorzystała to do własnych celów i musimy znaleźć tutaj rozwiązanie.

Dotychczasowe reguły zostały co prawda przywrócone, ale nie do końca. Pojawiają się problemy z jednorazowymi przepustkami, zamknięta jest galeria.

Zasada była taka, że przedstawiciele mediów mający różnego rodzaju przepustki są wpuszczani podczas trwania posiedzenia Sejmu i Senatu. A w tzw. międzyczasie raczej ich nie ma w parlamencie, bo nie ma takiej potrzeby. Dodatkowo ze względu na to, że trwa okupacja sali, jest szczególna sytuacja, Straż Marszałkowska musi podwójnie dbać o bezpieczeństwo Sejmu. Stąd ostrożne podejście do tego tematu.

Ale od dzisiaj wszyscy dziennikarze mający także jednorazowe przepustki mogą wchodzić do Sejmu, choć będziemy dbać o to, by zachowywali się godnie – jak na Sejm przystało.

Wątpliwości opinii publicznej budzi także kworum podczas obrad w Sali Kolumnowej. Ma Pan pewność, że była odpowiednia liczba posłów, a posłowie opozycji byli poinformowani o obradach i mogli w nich uczestniczyć?

Zdecydowanie. Wszelkie zarzuty są bezpodstawne. Decyzja o przeniesieniu obrad Sejmu do Sali Kolumnowej została podjęta, ponieważ uniemożliwiono mi prowadzenie obrad w sali plenarnej. Kancelaria Sejmu i prawnicy zadbali o to, by wszelkie procedury regulaminowe zostały zachowane: było kworum, byli wyznaczeni sekretarze do liczenia głosów (sala została podzielona na osiem sektorów), własnoręcznym podpisem autoryzowali wszystkie wyniki. Do tego było dwóch dodatkowych sekretarzy, którzy zliczali głosy.

Trwało to bardzo długo, dlatego, że liczenie było ręczne. Kworum było zachowane. Było 237 posłów. Podczas pierwszego głosowania był bowiem obecny jeden z posłów PSL – później na sali było 236 posłów; zwykle dwóch było przeciwnych lub wstrzymywało się od głosów…

Pojawia się również zarzut co do wniosków formalnych, ale znów: marszałek Sejmu dopuszcza wnioski formalne, jeśli dotyczą bieżących spraw posiedzenia. Jeśli tak się nie dzieje, to wniosek nie może być uznany za formalny.

Pierwszy wniosek formalny zgłoszony na piśmie jeszcze, przez posła Sasina – był wnioskiem o formule głosowania budżetu. Nie był to precedens. Wniosek przyjęto. Ogłosiłem wówczas, że dopuszczę do głosu posłów zgłaszających wnioski formalne po realizacji tego pierwszego wniosku. I tak się stało: ale po głosowaniach nikt nie ponowił swoich wniosków.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

12

następna strona »

Zdjęcie Zespół wPolityce.pl

autor: Zespół wPolityce.pl

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: redakcja@wpolityce.pl. Zapraszamy też do księgarni z najlepszymi książkami: wSklepiku.pl.

Niemiec chce przymuszenia Polski do antynarodowego kursu


ParezjaParezja

 

Niemiecki polityk chce zwołania szczytu UE ws. sytuacji w Polsce

Przez

Redakcja

  • 4 stycznia 2017

 

foto: Michael Lucan

Przewodniczący frakcji Europejskich Partii Ludowych w PE Manfred Weber z CSU chce, by szczyt przywódców państw i rządów UE zajął się stosunkiem Polski do unijnych zasad praworządności.

Polityk uważa, że sytuacja w Polsce daje powody do zaniepokojenia i nie jest do zaakceptowania. Wskazał w tym kontekście na reformę polskiego Trybunału Konstytucyjnego i zaznaczył, że jest to sprawa dla Rady Europy.

„Teraz muszą ze sobą porozmawiać bez ogródek przywódcy państw i rządów, i wymagać praworządności w Polsce” – powiedział i dodał: „Kwestii praworządności nie można po prostu scedować na Brukselę”.

Unia Europejska już od pewnego czasu zarzuca Polsce ograniczanie niezależności Trybunału Konstytucyjnego. W obliczu tej sytuacji Weber domaga się nowych instrumentów ingerencji, aby skutecznie karać państwa członkowskie za naruszanie zasad praworządności. Ma na myśli „różnorodne możliwości oddziaływania”, począwszy od czysto słownego potępienia, poprzez wykluczenie danego kraju ze wszystkich procesów decyzyjnych, po obcięcie dotacji unijnych.

Rzepliński zainkasował gruby szmal


ParezjaParezja

 

Rzepliński zainkasował 150 tys. zł za zaległe urlopy

Przez

Redakcja

  • 5 stycznia 2017

 

foto: Michał Józefaciuk

Nowa prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska zwróciła się do sędziów TK o wykorzystanie zaległych dni urlopowych. Przed odejściem z Trybunału Andrzej Rzepliński nie wykorzystał ich, co kosztowało Skarb Państwa ponad 150 tys. zł.

Dziś w podobnej sytuacji znajduje się wiceprezes TK Stanisław Biernat. Jego ekwiwalent urlopowy może wynieść około 120 tys. złotych.

Rzepliński zamiast wykorzystać zaległe dni urlopowe z ostatnich lat, doprowadził do tego, że w dniu odejścia wypłacono mu ekwiwalent urlopowy – w sumie ponad 150 tys. złotych.

Rzepliński zapewnił, że za kwotę tę powoła instytut bądź stowarzyszenie pod swoim kierownictwem.

Jakubiak: „To nie bazar, to Sejm”


Jedynie prawda jest ciekawa

logo-info-w

 

Jakubiak: „To nie bazar, to Sejm”

 05.01.2017

 

mjakubiaktvrepublikawpunktJakubiak: „To nie bazar, to Sejm”

„Uważam że doszło do rywalizacji pomiędzy Nowoczesną i PO. Oni przekrzykiwali się – kto jest bardziej hardcorowy, zapominając, że to Sejm” – mówił na antenie Telewizji Republika Marek Jakubiak, poseł Kukiz’15, członek stowarzyszenia Endecja.

„Pytanie jest takie, czy PiS wie o tych rozmowach? Mówił o nich pan Petru, ja się zastanawiam, czy on wie co czasami mówi. Problem może polegać na tym, że rozmowy się toczą, tylko PiS o tym nie wie. Myślę, że tutaj głównym rozgrywającym jest pan Schetyna, skoro on o tym nie wie, to nie chcę przesądzać, ale mam wątpliwości…” – mówił Jakubiak. 

Jakubiak odniósł się również do sprawy wykluczenia z obrad Sejmu posła PO Michała Szczerby. 

„Nie rozumiem dlaczego marszałek Kuchciński wywiesił biała flagę, dlaczego wyszedł z sali plenarnej. Ja tego po prostu nie rozumiem. Podszedłem i zaproponowałem przerwę do 8 rano, nic by się takiego nie stało. Marszałek nie chciał po konsultacjach tej przerwy i brnął dalej w sytuację, gdzie zawiesił tego nieszczęsnego posła Szczerbę, który przez pomyłkę został zawieszony” – mówił Jakubiak. 

Zdaniem przedstawiciela Kukiz’15 doszło do nieporozumienia. Jak powiedział Jakubiak, Szczerba z Kuchcińskim nie słyszeli się nawzajem, a dookoła panował „jazgot”. 

„Uważam że wykluczenie Szczerby było błędne, należało go przywrócić, nie byłoby wrzasku. Nie wiem co oznaczała biała flaga” – dodał poseł Kukiz’15. 

Marek Jakubiak mówił dalej o początkach całej „afery medialnej” w Sejmie. 

„Przez zgromadzeniem odbyło się spotkanie wszystkich ugrupowań politycznych. Tam te ugrupowania dyskutowały jak załatwić sprawę, postanowiono, że dziennikarze zostają w antresolach, ale w jednym miejscu. Tam pani Wielgus zachowywała się dziwnie, zachowywała się agresywnie, przerywała spotkanie i niespodziewanie wyszła. Okazało się, że poleciała robić kartki – „wolne media”. Weszła na salę, mówi do koleżanek – macie mnie wspierać. Weszła na mównicę i zaczęła krzyczeć o wolnych mediach” – opowiedział. 

„Uważam że doszło do rywalizacji pomiędzy Nowoczesną i PO. Oni przekrzykiwali się – kto jest bardziej hardcorowy, zapominając, że to Sejm” – dodał Jakubiak. 

„To nie bazar, to Sejm, a oni są posłami. Aż mnie świerzbiło, żeby przyłożyć komuś i przypomnieć, że mają odpowiedzialność przed społeczeństwem i mają godność poselską” – stwierdził poseł Kukiz’15. 

ak/TV Republika

[fot. YouTube/TV Republika]

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/jakubiak-to-nie-bazar,-to-sejm,18976830070#ixzz4UtrLlCl0

Opozycyjne halucynacje na Sali Kolumnowej. Byli a jakby ich nie było


prawda jest ciekawa

logo-info-w

Zapisz się do newslettera

 

Ziemkiewicz: Zaoranie za zaoraniem opozycji

 

05.01.2017

 

rziemkiewicztvrepublikaZiemkiewicz: Zaoranie za zaoraniem opozycji

„Trochę się czuje, jakbym się śmiał z niepełnosprawnych. (…) Z dnia na dzień mamy zaoranie za zaoraniem” – powiedział Rafał Ziemkiewicz na antenie TV Republika.

Publicyści komentowali opublikowanie przez Kancelarię Sejmu nagrań z posiedzenia sejmowego z nocy 16 grudnia w Sali Kolumnowej. 

„Na tych taśmach widać wszystkich posłów, którzy twierdzili, że głosowanie było nielegalne bo ich nie wpuszczono na Salę Kolumnową. Opozycja miała również złożyć zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa” – mówił Ziemkiewicz. 

„Oni mają halucynacje z niedożywienia, inaczej tego określić nie można” – stwierdził Rafał Otoka-Frąckiewicz, rozmówca Ziemkiewicza. 

„Nie widzą demokracji, którą wszyscy inni widzą. Nie widzą siebie na sali, mimo, że wszyscy inni ich widzą” – dodał publicysta. 

„Trochę się czuje, jakbym się śmiał z niepełnosprawnych” – powiedział Ziemkiewicz, nawiązując do afer z udziałem opozycji, które wyszły ostatnio na jaw. „Z dnia na dzień mamy >>zaoranie za zaoraniem<<” – dodał. 

„Był kiedyś zespół „Radość Dzieci Kalekich”. Posłowie opozycji to cholerni nieudacznicy. Za co się nie wezmą to ośmieszają słuszne idee” – stwierdził z kolei Otoka-Frąckiewicz. 

Ziemkiewicz odniósł się także do sprawy wyjazdu Ryszarda Petru do Portugalii. 

„Szkoda, że Petru nie pojechał samochodem i nie zażądał kilometrówek” – dodał Ziemkiewicz. 

ak/TV Republika 

[fot. YouTube/TV Republika]

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/ziemkiewicz-zaoranie-za-zaoraniem-opozycji,18977054995#ixzz4Utq1foc8

Płużański: Celebryci sięgnęli dna


Jedynie prawda jest ciekawa

logo-info-w

 

Płużański: Celebryci sięgnęli dna

 05.01.2017

 

tpluzanskitvrepublika

Płużański: Celebryci sięgnęli dna

„Celebryci: Magdalena Cielecka, Maja Ostaszewska, Jacek Poniedziałek i Maciej Stuhr w rozmowie z brukowcem KOD „Newsweekiem” sięgnęli dna. Cielecka wyznała, że wracając tramwajem po manifestacji KOD, czuła się jak żydowskie dziecko w czasie okupacji” – pisze Tadeusz Płużański w „Super Expressie”.

Płużański wyśmiewa wypowiedzi celebrytów, którzy są przerażani kaczystowską dyktaturą w Polsce. Publicysta przytacza wypowiedź Macieja Stuhra, który jadąc w tramwaju zastanawia się nad preferencją wyborczą „łysawego pana”, a także Mai Ostaszewskiej, która stwierdza ze zgrozą, że dzisiejsza Polska to: „narastająca ksenofobia, galopujący antysemityzm, homofobia i próba zdeptania godności kobiet, odebranie im prawa do decydowania o sobie”.

Z kolei Jacek Poniedziałek wyraża troskę o los dzieci i ich edukacji w czasach „zakneblowanej demokracji”, mówiąc o „zakłamanej historii bez Wałęsy”. Płużański zwraca również uwagę na jego antyklerykalizm, gdy mówi o „władzy na pasku Kościoła”. 

„Wśród złotych myśli Poniedziałka też nie mogło zabraknąć porównań obecnej Polski do PRL: „nawet za komuny nie widziałem takiej nienawiści”, a stwierdzenie, że „stoimy na skraju wojny domowej” dziwnie przypomina propagandę komunistów walczących z Żołnierzami Wyklętymi” – podkreśla Płużański. 

Publicysta stwierdza dobitnie: „Rzadko się zdarza takie nagromadzenie kłamstw i bzdur”. „Ale wspomniani celebryci nie są nawet oryginalni” – dodaje Płużański, wyliczając „podobne bełkoty” Daniela Olbrychskiego, Agnieszki Holland czy Krystyny Jandy.

„Przepraszam, zapomniałbym o jeszcze jednym KOD-omicie: Krzysztofie Pieczyńskim. Ten nie tylko władzę świecką, ale nawet duchowną chce stawiać przed trybunałem sprawiedliwości „za zbrodnie przeciwko ludzkości”. Tu już nawet lekarz nie pomoże” – puentuje Płużański.

ak/”Super Express”

[fot. YouTube/TV Republika]

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/pluzanski-celebryci-siegneli-dna,18977389623#ixzz4Uto24pHw

Kukiz: Mógłbym już nie wracać do domu


Jedynie prawda jest ciekawa

logo-info-w

 

Kukiz: Mógłbym już nie wracać do domu

 05.01.2017

 

pkukizwensietvYTKukiz: Mógłbym już nie wracać do domu

„Jeśli wyjechałbym na sylwestra tak jak pan Ryszard Petru, to nie miałbym po co do domu wracać po takim wyjeździe”- mówił Paweł Kukiz w rozmowie z „Super Expressem”, odnosząc się do sylwestrowego wyjazdu Ryszarda Petru i Joanny Schmidt do Portugalii.

„Bez względu na to, co by na takim wypadzie zagranicznym się działo. Gdybym wykonał taki numer swojej żonie, mógłbym już nie wracać” – dodał Kukiz. 

Poseł dodał, że nie wyobraża sobie, by mógł sylwestra spędzać bez swojej żony. Kukiz odniósł się także do „determinacji” Petru, który w trakcie protestów wyjeżdża sobie za granicę. 

„Po co cała ta szopka?! I to było najbardziej żenujące w jego wykonaniu” – ocenił Paweł Kukiz. 

ak/”Super Express”

[fot. YouTube/wSensie.tv]

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/kukiz-moglbym-juz-nie-wracac-do-domu,18977541083#ixzz4Utn1YNoF

Sumliński: Chcę żyć w kraju bez świętych krów


Jedynie prawda jest ciekawa

logo-info-w

 

Sumliński: Chcę żyć w kraju bez świętych krów

 05.01.2017

 

wojciechsumlinskisalvetvYTSumliński: Chcę żyć w kraju bez świętych krów

„Są sprawy, które nie zostały dotąd dotknięte, a opinia publiczna chciałaby, żeby zostały wyjaśnione. Chodzi wyłącznie o sprawiedliwość i o to, żebyśmy byli równi wobec prawa” – mówił na antenie TV Republika Wojciech Sumliński, dziennikarz śledczy, autor książki „Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera”.

„Jeżeli mamy być normalnym krajem, to takie fakty muszą wywoływać reakcję lawinową, bo mamy do czynienia z sytuacją następującą: albo tacy ludzie, jak major ABW Tomasz Budzyński – delikatnie powiem – mijają się z prawdą, a na pewno się nie mijają i stwierdzam to z całą mocą – albo ich wiedza musi zostać zweryfikowana” – mówił Sumliński. 

Dziennikarz śledczy podkreślił, że w książce doszli do „granic tajemnicy służbowej i państwowej” i liczy na to, że mjr Budzyński będzie poproszony do prokuratury, by zwolnić go obowiązujących tajemnic. 

„Pokazaliśmy, jak niebezpieczna była gra, w którą wdał się Andrzej Lepper. Bez dwóch zdań – myślę, że każdy, kto przeczyta tę książkę, nie będzie miał wątpliwości, że pokazaliśmy, że Andrzej Lepper został zamordowany i że są co najmniej przesłanki do tego, aby to śledztwo zostało wszczęte na nowo – powiedział Sumliński. Jego zdaniem powinno także dojść do wyjaśnienia sprawy „gazowego kontraktu stulecia”, w którą zaangażowani byli tak ważny politycy jak Donald Tusk i Waldemar Pawlak. 

„Ta książka krzyczy, domaga się wszczęcia, wznowienia śledztwa ws. śmierci Andrzeja Leppera oraz uruchomienia śledztwa dotyczącego gazowego przekrętu stulecia” – dodał. 

„Być może państwo jest wciąż tak słabe, że boimy dotykać się bardzo ważnych ludzi, być może wciąż działa mechanizm, że prawo działa do poziomu posła, senatora, ale już do poziomu premiera, to już wymiar sprawiedliwości nie sięga” – mówił dziennikarz śledczy. 

„Chciałbym żyć w kraju, w którym nie ma świętych krów (…). Czekam, aż skończy się czas świętych krów. Rozumiem, że jest bardzo dużo rzeczy do rozwiązania i ten rząd robi wspaniałą pracę (…) ale są sprawy, które nie zostały dotąd dotknięte, a opinia publiczna chciałaby, żeby zostały wyjaśnione. Chodzi wyłącznie o sprawiedliwość i o to, żebyśmy byli równi wobec prawa – zaznaczył Sumliński. 

ak/TV Republika

[fot. YouTube/TV Republika]

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/sumlinski-chce-zyc-w-kraju-bez-swietych-krow,18977896357#ixzz4UtmIaqmd

EBC wykupi długi publiczne Niemiec, Francji i Włoch


EBC za 780 mld euro wykupi długi Niemiec, Francji i Włoch. Niedozwolona pomoc publiczna? Wolne żarty!
wpis z dnia 4/01/2017

foto: European People’s Party (Flickr.ocm / CC by 2.0)

Polski NBP powinien brać przykład z Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Otóż bankierzy z Frankfurtu nieprzerwanie od dwóch lat drukują (kreują) setki miliardów euro tylko po to, by skupować za nie długi poszczególnych państw należących do strefy euro. Największym beneficjentem tej polityki są – a jakżeby inaczej – Niemcy. Naszym zachodnim sąsiadom wykupiono w ten sposób już ok. 250 miliardów euro długu. I nikt przy tym nie mówi, że to jakaś niedozwolona pomoc publiczna, którą trzeba zwrócić. Można? Jak widać – można!

Komisja Europejska dopatruje się znamion niedozwolonej pomocy publicznej w podatku od sieci handlowych (który najmocniej uderza w duże zagraniczne sieci handlowe funkcjonujące na terytorium Polski, np. Lidl czy Rossmann), a zupełnie przymyka oko na to, co wyprawia Europejski Bank Centralny. Przypomnijmy, że EBC – w ramach walki z tzw. kryzysem finansowym na Zachodzie Europy – od stycznia 2015 r. prowadzi tzw. politykę luzowania ilościowego. Polega ona na tym, że EBC drukuje (kreuje) setki miliardów euro, za które skupuje obligacje skarbowe wyemitowane przez kraj należący do strefy euro. Skutek tej księgowej operacji jest taki, że skupowane papiery dłużne przestają generować odsetki. Można powiedzieć, że są one de factoumarzane, a poszczególne gospodarki eurolandu otrzymują w zamian potężną dawką pieniędzy.

Oczywiście największym beneficjentem tej działalności są Niemcy. Szacuje się, że naszym zachodnim sąsiadom wykupiono już w ten sposób ok. 250 mld euro długu.

Warto odnotować, że Europejski Bank Centralny w grudniu ubiegłego roku podjął decyzję o wydłużeniu programu luzowania ilościowego końca 2017 r.(pierwotnie miał obowiązywać do końca 2016 r.). Jednocześnie ustalono, że łączna kwota wykreowanych euro nie będzie mogła przekroczyć 780 mld (do końca marca po 80 mld euro miesięcznie, a od kwietnia do grudnia po 60 mld euro miesięcznie). Gdyby nie ta forma finansowego „dopingu”, takie kraje jak Niemcy, Francja czy Włochy istotnie zbliżyłyby się do gospodarczego dna.

Polska oraz inne państwa UE, gdzie waluta euro nie obowiązuje, mogą tylko pomarzyć o takim wsparciu.

Oto jak w praktyce wygląda unijna inżynieria finansowa wymyślona przez europejskie elity pod przewodnictwem Berlina…

Źródło: Europejski Bank Centralny zdecydował. Euro i obligacje pikują (BusinessInsider.com.pl)
Źródło: EBC dojrzewa powoli do ograniczenia luzowania ilościowego (Forsal.pl)

wpis z dnia 4/01/2017

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

Niemcy ignorują niekorzystne dla nich orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE


BLOG – INFOGRAFIKI – YOUTUBE – MEMY

Niemcy ignorują niekorzystne dla nich orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE! W tle miliardy euro z Rosji i niezależność energetyczna Polski
wpis z dnia 5/01/2017

W październiku ub.r. Komisja Europejska udzieliła Gazpromowi zgody na wykorzystywanie od 1 stycznia 2017 r. 80 proc. przepustowości biegnącego tuż przy granicy z Polską niemieckiego gazociągu OPAL. Polski PGNiG, upatrując w tym zagrożenie dla własnych interesów, złożył do Trybunał Sprawiedliwości UE skargę na decyzję KE, a dodatkowo wniósł o zawieszenie jej wykonania do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia. Trybunał 23 grudnia przychylił się do wniosku PGNiG o zawieszenie. Niestety, Niemcy orzeczenie to olali i 1 stycznia udostępnili OPAL Gazpromowi.
Gazociąg OPAL to lądowa odnoga Nord Streamu biegnąca na terytorium Niemiec (wzdłuż granicy z Polską), aż do Czech. Do tej pory Rosjanie mogli wykorzystywać jedynie 50 proc. przepustowości OPAL-u, co znacznie ograniczało ich ekspansję na Zachód Europy. Restrykcje te były nałożone przez Unię Europejską, aby wykluczyć sytuację, w której Gazprom zdobywa pozycję dominującą w Europie i uzależnia od siebie państwa UE w zakresie dostaw błękitnego paliwa.
W październiku ub.r. Komisja Europejska pod przewodnictwem Jean-Claude Junckera podjęła kontrowersyjną decyzję o udostępnieniu rosyjskiemu Gazpromowi 80 proc. przepustowości OPAL-u od początku 2017 roku. W praktyce oznaczało to, że Rosjanie mogliby dostarczać do Europy Zachodniej znacznie większe ilości gazu i to bez konieczności budowy gazociągu Nord Stream 2. Dodatkowo wzrosłaby pozycja Niemiec, jako „huba gazowego” Unii Europejskiej, a jednocześnie istotnie osłabia się znaczenie Polski, jako strategicznego – do tej pory – państwa tranzytowego. O skutkach geopolitycznych (izolowanie, możliwość stosowania gazowego szantażu) nawet nie będę wspominał.
Polski PGNiG, upatrując w tym zagrożenie dla własnych interesów, złożył do Trybunał Sprawiedliwości UE skargę na decyzję Komisji Europejskiej. Dodatkowo wniósł o zawieszenie wykonania decyzji KE do czasu wydania przez Trybunał ostatecznego rozstrzygnięcia w sprawie.
Sędziowie z Luksemburga bardzo szybko zabrali się za sprawę i już 23 grudnia wydali orzeczenie w/s zawieszenia wykonania decyzji Komisji do czasu wydania ostatecznego wyroku. Warto podkreślić, że orzeczenie Trybunału to akt nadrzędny względem decyzji Komisji, co oznacza, że powinno być one respektowane bez wszystkie strony sporu. Niestety – Niemcy uznali inaczej. Począwszy od 1 stycznia przez OPAL, czyli niemiecką odnogę gazociągu Nord Stream z Rosji, płynie coraz więcej gazu, mimo orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE zawieszającego decyzję Komisji Europejskiej z października.
Wygląda więc na to, że tam gdzie w grę wchodzi gruba kasa z Rosji za transfer gazu oraz kwestia niezależności energetycznej Polski, nasi zachodni sąsiedzi dość luźno będą podchodzić do orzeczeń najważniejszych trybunałów UE. A rzekomo w Polsce jest z tym problem…

Źródło: Niemcy: Ślemy więcej gazu z Rosji pomimo orzeczenia Trybunału (BiznesAlert.pl)
Źródło: OPAL, czyli okazja czyni złodzieja przepustowości (BiznesAlert.pl)
wpis z dnia 5/01/2017

foto: European People’s Party (Flickr.ocm / CC by 2.0)

Obrazoburcze pytania w wolnym i pluralistycznym państwie ponoć jakiegoś prawa


prawica.net

Kiedy wreszcie?

Rok 2016–ty odszedł bezpowrotnie. Wśród żegnających byli tacy, którzy wesoło machali rękoma, odprowadzając uśmiechniętym wzrokiem jego radosne dokonania. Jak również tacy, którzy odwracali rozgoryczone spojrzenia, chcąc jak najszybciej pozbyć się dwunastomiesięcznego koślawca. Byli też tacy, których rozdziawione gęby tworzyły milczącą ścianę, układając się w swoisty kondukt dla odchodzącego, zmęczonego truposza. Ich mijane twarze pozostawały pełne pytań, niespełnionych nadziei i niedokończonych spraw.

Pomimo faktu, iż stałem z grupką szczęśliwców, bo i radować się było z czego; „W końcu przeżylim, bez wojny, w zdrowiu kolejny czteropak pór roku”. Z zainteresowaniem, z wolna zacząłem przesuwać się w stronę tych, którzy trwali w niespełnieniu, coraz odważniej formułując pytania i pretensje. Podszedłem na tyle blisko by wyraźnie dosłyszeć wypowiadane treści. Mimowolnie zacząłem wyłapywać kolejne pytania.

  • Kiedy ktoś odbierze polskie odznaczenia Sorosowi i zakaże działalności jego fundacji na terenie Rzeczypospolitej?
  • Kiedy usłyszymy dalszy ciąg nagrań z restauracyjnych taśm?

  • Kiedy ujrzy światło dzienne obiecany aneks do raportu o W.S.I ?

  • Kiedy ktoś przypomni sobie o rozdziale XVII kodeksu karnego zawierającym pakiet przestępstw przeciwko Rzeczypospolitej, i na jego podstawie rozliczy rozwścieczonych zamachowców, obrazoburczych błaznów i europejskich donosicieli?

  • Kiedy ktoś rozliczy komisarza Janusza Lewandowskiego ze złodziejskiej prywatyzacji?

  • Kiedy ktoś ogarnie rozmiar szkód poczynionych przez szeregowego Dukaczewskiego?

  • Kiedy ktoś przestanie traktować polskich kierowców, jak skarbonki budżetowe?

  • Kiedy ktoś zajmie się edukacją pana Petru w zakresie wiedzy podstawowej, bez rozszerzeń językowych?

  • Kiedy ktoś zlustruje skład zarządów i rad nadzorczych fundacji Sorosa i zada pytanie cóż w nich robią; Krzysztof Bielecki, Bogdan Borusewicz, Agnieszka Holland, Helena łuczywo, Hanna Suchocka, Aleksander Smolar, Klaus Bachmann, Andrzej Olechowski i wielu, wielu innych?

  • Kiedy Papież Franciszek, lub ktokolwiek inny dostrzeże ogrom ludobójstwa Chrześcijan na świecie i zareaguje proporcjonalnie do skali krzywd, organizując zręby faktycznej obrony potencjalnych ofiar?

  • Kiedy ktoś zlustruje finansowe podstawy tefałenu i Polsatu?

  • Kiedy ktoś przybliży Panu Prezydentowi prawdziwe fakty „Pogromu Kieleckiego”, aby nigdy więcej nie opierał swej wiedzy na nikczemnych kłamstwach?

  • Kiedy przestanie nas obowiązywać europejska ustawa 1066, która niechybnie wycelowana jest w polską suwerenność?

  • Kiedy ktoś zaszczepi przeinaczoną, Kartezjuszowską paremię; „Milczę więc jestem”, takim tęgim umysłom jak pana Wałęsy, Pieronka, Lisa, Urbana, Cimoszewicza i wielu innym?

  • Kiedy córka esbeka i bratanica zbrodniarza stalinowskiego, pod nieznacznie zmienionym nazwiskiem, przestanie wyśpiewywać tęczowe kolędy?

  • Kiedy przestaną płonąć chanukowe świece pod dachem polskiego parlamentu i pałacu prezydenckiego?

  • Kiedy polscy posłowie uniemożliwią Niemcom, Szwajcarom czy innym nacjom posiadanie 90-ciu procent mediów w Rzeczypospolitej, dostrzegając ogrom szkód jakie mogą poczynić w polskich umysłach?

  • Kiedy Państwo polskie zacznie eksploatować zasoby naturalne, sprezentowane przez Opatrzność, dla dobra mieszkańców naszego kraju?

  • Kiedy nastąpi zmiana ministra spraw zagranicznych?

  • Kiedy Trybunał Stanu zintensyfikuje swoje obrady pomimo chwilowego braku głównych podsądnych?

  • Kiedy Pan Prezydent zwolni pracownika, który podłożył mu do podpisania ustawę o przymusie szczepień i ustawę o możliwości użycia ostrej amunicji przez „obcych” na terytorium Rzeczypospolitej?

  • Kiedy ktoś wyjaśni cud wyborczy PSL-u, w wyborach samorządowych i osądzi udokumentowane fałszerstwa wyborcze?

  • Kiedy nastąpi ekstradycja, żyjących wygodnie za granicami Polski, zbrodniarzy stalinowskich?

  • Kiedy ktoś obkurczy pasożytniczy aparat państwowy, przeżerający plony naszej pracy, jak szarańcza?

  • Kiedy ktoś odważy się zastosować elektrowstrząsy dla niektórych posłów.

  • Kiedy pan Kijowski wyzna skąd się nagle biorą, i kto ich opłaca, takie niedouczone persony, na polskiej scenie politycznej?

  • Kiedy rozliczenie afer przestanie być elementem politycznego nacisku jednych na drugich, a stanie się nieuchronnym zwiastowaniem zasłużonej kary?

  • Kiedy jakikolwiek polski mąż stanu wypowie stanowcze „Dosyć!!” w ripoście na nieuprawnione żądania odszkodowawcze światowej diaspory żydowskiej?

  • Kiedy liczba pracowników Konsulatu niemieckiego we Wrocławiu zmniejszy się co najmniej o połowę, i przestanie straszyć ogólną liczbą siedmiuset etatów?

  • Kiedy rozpocznie się budowa Kanału Śląskiego, której wstrzymania dokonała bezczelna interwencja pana Ambasadora Stanów Zjednoczonych?

  • Kiedy ktoś wyczyści Parlament z bandy nierozumnych, półgłówków bez względu na przynależność partyjną?

  • Kiedy obce wojska przestaną bezkarnie hasać po terytorium Rzeczypospolitej, wmawiając nam, że są tutaj dla naszego dobra?

  • Kiedy ktoś przeniesie truchła łajdaków z Alei Zasłużonych, na warszawskich Powązkach, w jedynie słuszne miejsce…?

  • Kiedy słowo „Polokaust” zastąpi, rozdęte do niewyobrażalnych rozmiarów, słowo „Holokaust”, oddając prawdziwość etnicznego wyniszczenia najbardziej poszkodowanego narodu na świecie, w czasach drugiej wojny światowej? Wszak to naszych Rodaków zginęło siedemnaście procent całej populacji.

  • Kiedy ktoś zrozumie, że Angol to odwieczny, podstępny i najbardziej zakamuflowany wróg Rzeczypospolitej?

  • Kiedy polscy przedsiębiorcy poczują prawdziwą wolność podatkową i gospodarczą?

  • Kiedy każdy Polak będzie czuł i rozumiał termin Polska Racja Stanu, którego znaczenia nauczy go polski nauczyciel?

Pytania zaczęły napływać coraz intensywniej. Stawały się głośniejsze, stłoczone i coraz mniej zrozumiałe. Poczułem narastający poziom adrenaliny.

  • No kuźwa!! Kiedy wreszcie!!? – ryknąłem bezwiednie, zlewając się z masą pytających ludzi.


Leszek Posłuszny

Prawnik. przedsiębiorca, pisarz. Opublikowane książki: „Pod oknem suflera” i „Masz 30 nieprzeczytanych wiadomości”.

Jadą nad Odrę bronić Bugu


 

Forsal.pl

Forsal.pl

 

statystyki

3,5 tys. żołnierzy, 87 czołgów, 144 wozy bojowe. Amerykańskie wojsko w drodze do Polski

5 stycznia 2017, 13:49 | Aktualizacja: 05.01.2017, 14:05

 

źródło:PAP

armia amerykańska, wojsko

Amerykańskie wojskoźródło: ShutterStock

W piątek do portu w niemieckim Bremerhaven zaczną przybywać siły i sprzęt amerykańskiej brygady pancernej, która będzie stacjonować m. in. w Polsce. W przyszłym tygodniu pierwsi żołnierze tej grupy mają być w Żaganiu.

Najpewniej 12 stycznia odbędzie się powitanie amerykańskich żołnierzy z udziałem przedstawicieli MON i ambasady USA w Polsce.

 

Zgodnie z planami amerykańskich wojsk lądowych w Europie od 6 do 9 stycznia do Bremerhaven przypłyną czołgi, ciężarówki i inny sprzęt oraz personel przysłany dla wzmocnienia sojuszników w regionie.

Z niemieckiego portu sprzęt zostanie przewieziony koleją, konwojami wojskowymi i komercyjnymi w rejon Żagania (woj. lubuskie) i Drawska Pomorskiego (woj. zachodniopomorskie). Od lutego żołnierze i sprzęt z brygady zaczną się dyslokować w regionie, by ćwiczyć w europejskimi sojusznikami.

Brygadowa grupa bojowa przywozi ok. 3500 ludzi, ponad 400 pojazdów gąsienicowych i ponad 900 kołowych, w tym 87 czołgów, 18 samobieżnych haubic Paladin, ponad 400 samochodów Humvee i 144 bojowe wozy piechoty Bradley.

  1. Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa (Armored Brigade Combat Team – ABCT) z 4. Dywizji Piechoty w Fort Carson w Kolorado rozpocznie pierwszą 9-miesięczną zmianę w ramach operacji Atlantic Resolve. Kolejne mają następować tak, by między poszczególnymi rotacjami nie było przerw, a w regionie stale przebywały amerykańskie siły.

Ma to zwiększyć amerykańskie zdolności do odstraszania i odpowiedzi na potencjalne kryzysy oraz do obrony sojuszników i partnerów w Europie.

Dowództwo brygady, pododdziały zabezpieczenia i bataliony wsparcia, pułk artylerii polowej, szwadrony kawalerii mają stacjonować w Żaganiu, Świętoszowie, Skwierzynie i Bolesławcu.

Kompanie jednego z batalionów zostaną rozmieszczone w krajach bałtyckich, drugi zostanie rozlokowany w Bułgarii i Rumunii, kolejny batalion będzie stacjonował w bawarskim Grafenwoehr, a do jego zadań będą należeć szkolenia i konserwacja sprzętu.

Element dowodzenia z 4. Dywizji Piechoty będzie stacjonował w niemieckim Baumholder, gdzie od 2015 r. działa jedno z regionalnych dowództw USA w Europie. Brygada pozostanie pod amerykańskim dowództwem.

Amerykańskie siły w regionie wzmocni też 10. Brygada Lotnictwa Bojowego, która w lutym rozpocznie przebazowanie z Fort Drum w stanie Nowy Jork. Przywiezie ona ok. 10 ciężkich śmigłowców transportowych Chinook, 50 Black Hawków i ok. 1800 żołnierzy. Do brygady dołączy batalion z Fort Bliss z południowego zachodu USA, z ok. 400 ludźmi i 24 śmigłowcami bojowymi Apache.

Dowództwo brygady lotniczej będzie się mieścić w bawarskim Illesheim, a wysunięte bazy śmigłowców znajdą się na Łotwie, w Rumunii i Polsce.

Operacja Atlantic Resolve odbywa się w ramach programu zwiększenia amerykańskiej obecności w Europie (European Reassurance Initiative – ERI), zainicjowanej w 2014 r. wobec rosyjskiej agresji na Ukrainie. Częścią operacji Atlantic Resolve były dotychczasowe pobyty amerykańskich pododdziałów w Polsce i sąsiednich krajach.

Po pierwszych ćwiczeniach w Polsce i rozlokowaniu pododdziałów w Bułgarii, Rumunii i krajach bałtyckich, amerykańskie kompanie pozostaną tam dopóki na miejsce nie przybędą wielonarodowe bataliony NATO.

Sojusznicze wzmocnienie regionu, potwierdzone na warszawskim szczycie NATO, zakłada, że od kwietnia w Polsce i regionie ma być obecna także wielonarodowa batalionowa grupa bojowa, podlegająca dowództwu NATO. Jej siły mają być umieszczone głownie w Orzyszu i pobliskim Bemowie Piskim.

Trzonem wielonarodowej jednostki będzie ok. 800 żołnierzy z ok. 70 wozami Stryker z amerykańskiego batalionu kawalerii pancernej, stacjonującego na co dzień w bawarskim Vilseck. Kawalerzyści znają już Orzysz, w którym jednostka kilkakrotnie ćwiczyła, przejeżdżali także przez Polskę w „Rajdach Dragonów”.

Oprócz Amerykanów w skład wielonarodowej grupy batalionowej w Polsce wejdą żołnierze z Rumunii i Wielkiej Brytanii. Polska natomiast wyśle żołnierzy do sojuszniczej batalionowej grupy bojowej na Łotwę oraz pododdział do Rumunii.

Natowski batalion ma współdziałać z 15. Brygadą Zmechanizowaną w Giżycku i być „pod taktyczną kontrolą” polskiej brygady.

Sprawdzone jaczejki piszą o “niemiecko-polskich obozach śmierci”


 

„The Jewish Press” pisze o niemiecko-polskich obozach śmierci i nazistowskich hasłach w Ełku

Aktualizacja: 2017-01-4 9:55 am

Znany amerykański tygodnik „The Jewish Press” relacjonując na swoich stronach internetowych ostatnie wydarzenia z Ełku pisze o „niemiecko-polskich obozach śmierci” i oskarża demonstrantów o wznoszenie nazistowskich haseł i spalenie dwóch lokali gastronomicznych.

Na stronach internetowych tygodnika „The Jewish Press” zrelacjonowano wydarzenia, do których doszło w miniony weekend w Ełku. W tekście, którego autor na wstępie powołuje się na informacje PAP stwierdzono, że 1 stycznia kebab-bar, w okolicach którego doszło do tragedii i zabójstwa 21-letniego Daniela, został otoczony przez 200-300 miejscowych „wykrzykujących nazistowskie hasła”. Którzy obrzucili lokal kamieniami i petardami, wybili szyby, zdemolowali wnętrze, „a w końcu [go] podpalili”. W podpisie zdjęcia napisano, że kebab-bar „został spalony” – podobnie jak drugi lokal tego samego właściciela w innym miejscu.

Portal podkreśla, że przed II wojną światową Ełk i jego okolice były w blisko 95 proc. zamieszkane przez Luteran, zaś po „wygnaniu niemieckiej populacji”, główną religią stał się katolicyzm. Przypomina również o antysemickich atakach w latach 30. XX wieku, przez które wieli miejscowych Żydów uciekło z miasta. – Spośród tych Żydów, którzy zostali, 80 zamordowano w niemiecko-polskich obozach śmierci – czytamy w tekście.

„The Jewish Press” jest wydawany w USA, ma swoją siedzibę na Brooklynie w Nowym Jorku. Skierowany jest głównie do ortodoksyjnych Żydów.

Czytaj więcej:

Jewishpress.com / Kresy.pl

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Za: Kresy.pl (04 stycznia 2017)

Antypolski jazgot


BIBUŁA.pl

Trwa antypolska kampania za zachodnią granicą. Tym razem ton nadają Hartman i „Nigdy Więcej”

Aktualizacja: 2017-01-4 5:03 pm

Tygodnik „Die Zeit” dołączył do mediów roztaczających wokół Polski atmosferę rasistowskiej grozy. Nie mógł obyć się, oczywiście bez użytecznych informatorów, którzy skwapliwie malują nadwiślański krajobraz w brunatnych barwach.

„W Ełku na wschodzie Polski wybuchły zamieszki na tle rasowym. Powód: Polak został zabity przez Tunezyjczyka. Przyczyna: ignorowany przez lata rasizm” – tak niemiecka gazeta wprowadza czytelnika w temat głośnego zabójstwa i sprowokowanych nim zamieszek. „Antyislamskich i ksenofobicznych” nastrojów w mieście nie było w stanie uśmierzyć nawet błyskawiczne działanie policji i ujęcie sprawców – ubolewa autor.

Doniesienia uwiarygadnia Jan Hartman, diagnozujący, iż „nienawiść do islamu jest dzisiejszym odpowiednikiem antysemityzmu okresu międzywojennego”. Lewicowy filozof nie ma wątpliwości, kto tutaj jest winny. Oczywiście, Kościół Katolicki oraz nazwany, chyba żartobliwie, „narodowo-konserwatywnym” rząd Prawa i Sprawiedliwości.

„Bez skrupułów sieje się w Polsce nienawiść do Araba jak niegdyś do Żyda” – punktuje bezlitośnie filozof-polityk, zwracając się do czytelników z kraju Adolfa Hitlera.

Z kolei zaciekle zwalczające wszechobecny przecież w Polsce faszyzm stowarzyszenie „Nigdy Więcej” przekonało dziennikarza „Die Zeit” Thomasa Dudka, iż wrogość do obcokrajowców oraz homoseksualistów to tendencja narastająca od dłuższego czasu. Świadczyć ma o tym dobitnie stutysięczna frekwencja na złowrogim Marszu Niepodległości, który ostatnio odbył się – o zgrozo! – pod hasłem: „Polska, ostatni bastion Europy”.

Czary goryczy dopełniają mnożące się ponoć, zdaniem gazety, ataki na cudzoziemców. Na szczęście, nie padło jeszcze ze strony „Die Zeit” wezwanie do interwencji zbrojnej nad Wisłą, ale w przyszłości – kto wie?

Źródło: wPolityce.pl

RoM

Za: PoloniaChristiana – pch24.pl (2017-01-04)

CZYTAJ RÓWNIEŻ: [wybór linków generowany komputerowo przez serwer BIBUŁY]

Tags: antipolonism, Deutschland, jewish control, racism-race issues, social engineering

Rząd chce wypowiedzieć umowy przez które korporacje pozywają Polskę na miliardy


 

Pikio.plPikio.pl

Pikio.pl

 

Będzie się działo! Rząd chce wypowiedzieć umowy przez które korporacje pozywają Polskę na miliardy

Autor:

Wiadomości Pikio

  • Sty 5, 2017

 

Będzie się działo. Rząd Prawa i Sprawiedliwości chce wypowiedzieć część umów inwestycyjnych, w których zawiera się mechanizm ISDS. To właśnie furtka, z której korzystają zagraniczne korporacje pozywające Polskę z pominięciem sądownictwa krajowego.

Jak dowiedziała się Interia w Ministerstwie Rozwoju, rząd planuje wypowiedzieć część umów inwestycyjnych. To efekt licznych pozwów, w których potężne zagraniczne koncerny domagają się od naszego kraju miliardowych odszkodowań za obowiązywanie przepisów, które uznają za krzywdzące.

Korporacje korzystają z mechanizmu ISDS (Investor State Dispute Settlement), który umożliwia pozywanie państw na miliardowe odszkodowania bez udziału sądownictwa krajowego. Jest to prywatny arbitraż, który rozsądza spory pomiędzy koncernami a władzami państw.

Oficjalnie mechanizm ma być barierą ochronną dla zagranicznych firm, które m.in według unijnych przepisów nie mogą być traktowane gorzej niż przedsiębiorstwa krajowe. Niestety w praktyce jest to forma nacisku na rządy państw, które chcą uniknąć wielomiliardowych odszkodowań i spraw przed prywatnym arbitrażem. Koncerny domagają się wielkich pieniędzy za tzw. pośrednie wywłaszczenie, czyli sytuację, w której przez przepisy chroniące obywateli czy środowisko tracą zyski.

Prawnicy pracujący w arbitrażu są oskarżani o sprzyjanie koncernom. Państwa często unikają więc sporów i idą na ugodę. Dla przykładu: holenderska firma Eureko groziła Polsce za wycofanie się z prywatyzacji PZU. Jednym z arbitrów był prawnik powiązany z firmą, która pozywała Polskę w innej sprawie. Nasz kraj poszedł na ugodę i zapłacił 9 miliardów złotych odszkodowania.

Neonowcy kontra salonowcy



 

5 stycznia 2017

NEon24.pl

ANDRZEJ TOKARSKI

 

 

Neonie, obyś nie poszedł drogą Salonu24

 

armagedon u konkurencji

      Wieszam swoje notki również na Salonie24 – zajrzałem tam (po przerwie) wczoraj i szlag jasny mnie trafił. Nowa niepowtarzalna szata graficzna w perfekcyjny sposób łączy chaos z inwigilacją. Kakofonia reklam, stworzenie podziału kastowego (chyba tak to trzeba nazwać) blogerów – podziału na widoczną i wyeksponowaną zdjęciami grupę wybrańców – i resztę, stłoczoną gdzieś daleko na szarym końcu długiej strony. Uderzające podobieństwo nowej szaty do tej z Wirtualnej Polski wydaje się wskazywać kierunek ku któremu zmierza (może raczej trzeba użyć słowa „dryfuje”) Salon24.

Do tego wymuszone powiązanie możliwości komentowania z Facebbokiem (zwanym niekiedy zupełnie nie wiedzieć czemu pejsbukiem) – czyli de facto inwigilacja zewnętrzna dopełnia obrazu.

Zobaczywszy to chciałem w pierwszym odruchu pier…papierami – czyli zamknąć stronę i zapomnieć o tym portalu – niestety wzięli mnie pod włos i z zaskoczenia umieszczając notkę, która tu, na Neonie, przepadła bez śladu, a szkoda bo była ważna i niezła („Państwo w Państwie” -manipulacja ze sprawą Ewy Tylman w tle – Andrzej Tokarski – NEon24.pl )  – na jedynce. Czyli załatwili mnie zupełnie jak John Milton Kevina Lomaxa – dlatego piszę tą notkę –

  • by – tak na wszelki wypadek – serdecznie poprosić i zaapelować do Właściciela i Administracji Neonu 24 – żeby nie szli tą drogą. Pomyślałem sobie, że być może istnieje ryzyko naśladownictwa, połączonego z elementem rywalizacji – „skoro oni mają nową szatę graficzną – to my nie gorsi i też będziem mieli” – taka myśl mogłaby sie urodzić w niejednej głowie.

A byłoby to całkowicie niepotrzebne. Szata graficzna Neonu i układ strony są nadzwyczaj udane, przejrzyste i demokratyczne (może z wyłączeniem jedego blogera). Zasady edycji, punktacja, komentowanie działa bez zarzutu – bez przesady można powiedzieć, że ulegając chęci poprawiania tego co działa dobrze – można tylko zepsuć.

Historia Neonu zna przecież takie przypadki i takich innowatorów, co majstrowali aż popsuli. Szczęśliwei udało się wrócić do wcześniejszej wersji. Nie warto powtarzać tego eksperymentu.

Oczywiście Neon ma wady – ostatnie problemy z logowaniem i skryptami są tego wyrazistym dowodem. Strona przy słabszym sygnale (jak ktoś nie ma internetu „po kablu” tylko „po powietrzu”) ładuje się i działa wolno. Ale to można poprawić tanim kosztem i bez ingerencji w ogólną koncepcję.

Stąd ten apel.

A Salon24? –  cóż – to zupełnie tak samo, jak gdy kobita umyśli sobie, że MUSI kupić nową kolorową sukienkę – to tego dopnie. Nawet jeżeli będzie musiała dla tego celu wziąć kredyt hipoteczny…i tak się zapewne stało

Zaś jakie są koszty nierozważnego brania kredytów hipotecznych na kupno sukienki – to przecież wiemy. Teraz wystarczy usiąść wygodnie w fotelu i patrzeć co się będzie z Salonem24 działo…z bezpiecznej odległości…

Ogłupianie tuziemców


Warszawska Gazeta.pl

SZCZERBA W SYSTEMIE?

  • 03 Sty 2017
  • Napisane przez  Robert Kościelny

 

fot: WGfot: WG

Nikt już nie może mieć wątpliwości – od czasu wykluczenia posła Szczerby z obrad sejmowych i przewrócenia na posadzkę sejmowego korytarza posła Suskiego wraz z teczką nic na tym świecie nie będzie takie samo. A może nawet świata już nie będzie? Wszak zupełnie niedawno kolejny wajdelota zapowiedział jego koniec, na dniach. Dniach Ostatnich, oczywiście. Poseł Suski podniósł się z terakoty czy innego gresu, a pomogli mu w tym koledzy z klubu (nie ma to jak kolektyw, zwłaszcza zgrany). Wypada mieć nadzieję, że pana posła dotknie efekt Anteusza. Jak wiadomo, ten antyczny zapaśnik, ilekroć przewracany był przez przeciwnika na ziemię, tylekroć po jej dotknięciu odzyskiwał utracone siły. A skoro tak, to sejmowa arena może być świadkiem jeszcze niejednego pojedynku politycznych gigantów – ku chwale ojczyzny i naszej rozrywce.

Do piątku 23 grudnia, a piszę te słowa w poniedziałek 19 grudnia, może się jeszcze wiele zdarzyć, również wspomniany Ów Dzień, ale już dziś widać, że pozoranctwo polityczne, nazywane oficjalnie „dobrą zmianą”, wchodzi w fazę ostrego zakrętu. Mimo że pan prezes Jarosław Kaczyński, mówiąc przed wyborami, iż żadnej rewolucji nie będzie, jak najbardziej dotrzymuje słowa. Dobrał sobie współpracowników, którzy gwarantują, że dobra zmiana to, jak się wyraził jeden z posłów Kukiz ’15, „drobna zmiana”.

Bo przecież nikt chyba nie łudzi się, że ten cały, trwający miesiącami cyrk z bucem na ważnym stanowisku jurysprudencji to coś więcej niż cyrk właśnie, obliczony na przyciągnięcie uwagi gawiedzi, żeby się jej wydawało, że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało. Albo, mówiąc innym cytatem: musi być jakieś życie na osiedlu! Że niby: my chcemy zmian, ale oni nam nie pozwalają.

Nad naszą ojczyzną od wielu miesięcy pobrzmiewa pusty w treści, choć napakowany formą, jazgot, który pozwala obozowi dobrej zmiany uwolnić się od pytań dla niego niewygodnych: o szczegóły planu Morawieckiego, o Kiejkuty, o moskiewskie pieniądze Leszka Millera, o sfałszowane wybory samorządowe, o to, czy Polska jest już suwerenna czy nadal jest „niemiecko-rosyjskim kondominium”, o aneks, o zbiór zastrzeżony, o to jak tam idzie rozbijanie starych peerelowskich jeszcze układów i układzików. A nade wszystko o to, kto tak naprawdę nami rządzi („czyja jest Polska?”, jak pytał Jan Olszewski po obaleniu jego rządu przez nocną zmianę kapusiów).

Zamiast dystrybucji prestiżu i stworzenia równej szansy dla wszystkich, stałe dopieszczanie „opozycji totalnej” poprzez projekt nadania jej szefowi statusu wicepremiera, oddanie kolejnych czterech pasm telewizji naziemnej lewactwu (w tym GazWyb-owi). Cały czas organ Michnika jest prenumerowany przez instytucje państwowe. Żadne układy i personalne powiązania jeszcze z czasów Peerelu, a co za tym idzie, żywotne interesy ludzi korporacji, nie zostały naruszone.

Gdzie liberalizacja dostępu do intratnych i prestiżowych zawodów? Gdzie rozbicie porozumienia ponad partyjnymi podziałami, pilnującego wypasionych żerowisk dla swoich? Jeśli „wolny rynek” pracy dotyczy tylko stanowisk za 13 zł brutto, a resztę obejmuje ziemniakowszczyzna z michnikowszczyzną, to znak, że mimo pełnej gęby frazesów obłudników, mówiących o budowaniu Polski dla wszystkich, nic się istotnego nie zmieniło w czasach „dobrej zmiany”.

Teraz po upadku posła Suskiego, choć przecież nie był on tak dramatyczny jak Upadek Alberta Camusa, następuje seria oświadczeń i kontroświadczeń, licytowania się, kto jest bardziej szczerym demokratą. Kto winien zamieszania: Kuchciński czy Szczerba. I czy ten ostatni pchnął Suskiego czy Olszewski – ale nie Jan, tylko inny, taki z PO Olszewski. I w ogóle, kto cwel, a kto prawilny. Surowe i zatroskane miny polityków partii rządzącej, korowody od Nowogrodzkiej do Krakowskiego Przedmieścia i z powrotem. Roszady personalne. Pan prezydent, zaniepokojony, apeluje o spokój i rozwagę. Marszałek taki lub siaki proponuje rozmowy z protestującą opozycją. Protestująca opozycja przedstawia warunki rozmów, które są nie do zaakceptowania dla rządzących. Duda, Kaczyński, Szydło. A na dokładkę Terlecki, Brudziński i Gliński. Oraz Tomasz Sakiewicz. Poza tym europoseł Ujazdowski, obwiniający o wszystko Kaczyńskiego, któremu przecież zawdzięcza synekurę w Brukseli. I jeszcze chodzący głos rozsądku – Gowin, ten od nauki i szkolnictwa wyższego, chwalony za swą roztropność nawet przez totalną opozycję.

Teorie spiskowe zaczynają latać w powietrzu jak muchy nad padliną w upalne, letnie popołudnie. Prawdopodobnie połowę Polski pozbawiono prawa do wysłuchania tego, co ma do powiedzenia pani premier. Ktoś wyłączył nadajnik czy też odbiornik. Kto? Głupie pytanie, wiadomo, że ta sama ręka, która przyłożyła się do zwycięstwa Trumpa w wyborach prezydenckich. Zapewne coś więcej do powiedzenia miałby na ten temat Literat Ziemkiewicz, wzór młodych z Endecji, ale nic nie mówi, tylko sugeruje, aby Trump sprawdził powiązania z Putinem koncernu kierującego telewizją TVN. Bo teraz mu ona śmierdzi. A kiedyś – nie, chodź mądrzy ludzie od dawna mówili, że coś z tym tefałenem jest nie tak. Ale wtedy takie gadanie to był objaw paranoi i wyznawania spiskowych teorii, w które Literat nie wierzył. Teraz uwierzył, bo już tam nie chodzi. Po co ma chodzić? Ostatnio bardziej intratne jest chadzanie do TV Republika.

Te wszystkie ecie-pecie, obserwowane przez nas od kilku dni, są wzorowo opanowane przez polityków, dobrze im znane i od ćwierćwiecza praktykowane. W tej cyrkowej budzie, w tym matriksie skrojonym na naszą postmagdalenkową miarę czują się jak w domu, bo III RP to ich dom – i tych z lewa, robiących obecnie za opozycję, broniącą demokracji jakoby zagrożonej przez tych z prawa, i tych z prawa – obrońców demokracji przed puczystowskimi zamiarami tych z lewa.

Ale może w tym od prawie trzydziestu lat sprawnie działającym systemie ogłupiania pojawiła się w końcu jakaś rysa? Może ludzie w końcu zrozumieli, że jest to chocholi taniec, który zawsze kończy się „wesołym oberkiem”, że jest to sztukateria demokracji, dana nam jako nagroda pocieszenia za utratę cnoty – wierności światu ludzi wolnych, który został rozjechany przez czołgi Jaruzelskiego?

Być może pan prezes ma w zanadrzu jakąś genialną strategię. Być może ten mijający rok, słusznie czy nie – o to teraz mniejsza, potraktował jako czas oczyszczania przedpola do walki, do przeprowadzenia głębokich zmian. Jak na katolika przystało, wierzę w cuda. Problem jednak w tym, że głęboka wiara w mądrość i dobrą wolę przywódcy to zjawiska niemające nic wspólnego z budowaniem społeczeństwa dojrzałego, świadomego swojej roli i znaczenia w państwie. Współrządzącego. Przez ten rok widać wyraźnie, że polityka obozu władzy nie zmierza do uaktywnienia społeczeństwa, tylko, wciskając mu pięćset złoty w łapę, czyni go biernym widzem pracy „reformatorów”. Budowniczych Nowego Państwa o uroku posła Brudzińskiego, o takiej pogardzie dla kasy, jaką przejawia „chytry chłop z Krakowa” oraz o charyzmie marszałka Kuchcińskiego.

Niezależnie od tego, co wyniknie z kolejnego cyrku, nawet gdyby miałby to być jakiś operetkowy zamach stanu, „Majdanek” za pieniądze Sorosa czy innego „zatroskanego” o poziom demokracji w Polsce huncwota/huncwocki, więc niezależnie od tego, co będzie dalej, Polacy powinni się organizować. Budować alternatywę dla systemu, w którym oprócz burzy w szklance wody, tworzonej ku wygodzie establishmentu i łudzeniu mas, nic się naprawdę nie dzieje (lecz pamiętaj: naprawdę nie dzieje się nic).

Dziś w Polsce jest bezkrólewie, nie ma króla ni cara, przeto wzorem przodków, którzy w okresie interregnum tworzyli konfederacje, budujmy struktury, kładźmy fundamenty, twórzmy zaczyn. Może znów zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Może…

Irracjonalna i niebezpieczna wrogość wobec Moskwy


Konserwatyzm

KONSERWATYZM.PL – Portal Myśli Konserwatywnej

 

YOU ARE AT:Home»Publicystyka»Engelgard: Nadzieja na nowy 2017 rok…

Engelgard: Nadzieja na nowy 2017 rok…

0

BY ADAMWIELOMSKI ON 4 STYCZNIA 2017PUBLICYSTYKA

Mijający rok należał bez wątpienia do Donalda Trumpa. Jeszcze niedawno wyśmiewany i wyszydzany przez media na całym świecie, dzisiaj stoi na czele najpotężniejszego państwa na Globie. Jego wygrana jest ważna nie tylko dla Ameryki, ale przede wszystkim dla świata.

Opanowany przez oszalały, zindoktrynowany neotrockistowską ideologią tzw. neokonserwatyzmu Waszyngton prowadził przez ostatnie lata politykę, która zbliżała nas w bardzo szybkim tempie do nowej wojny światowej. Polska – niestety – dała się ochoczo zaprząc do jej realizacji, mimo że naraża to nasz kraj na skrajne niebezpieczeństwo. Sukces Trumpa jest wielką szansą na powstrzymanie tego szaleńczego marszu ku zagładzie.

Zdumiewające jest to, jak wielu w Polsce tego nie rozumie, kierując się w swoim myśleniu jedynie i wyłącznie ślepą nienawiścią do Rosji. Nienawiść ta, przeradzająca się w obsesję – nie liczy się w ogóle z polskim interesem narodowym, jest irracjonalna i niebezpieczna. Przed taką postawą przestrzegał już dawno Roman Dmowski pisząc o takich ludziach: „Bardziej nienawidzili Rosji niż kochali Polskę”. Dzisiaj obserwujemy to w skrajnej postaci, przy czym wielu ludzi lansujących taką politykę polską pełni rolę zwyczajnej agentury, obłudnie wyzywając od agentów tych, którzy się ich szaleństwu sprzeciwiają. Oni dobrze wiedzą, że tzw. rosyjskie zagrożenie to wymysł globalistycznej propagandy dla maluczkich, a maluczkich w Polsce łatwo nabrać i otumanić. W imię tego mitycznego zagrożenia politycy w Polsce gotowi byliby narazić nasz kraj na zniszczenie, jest to skrajna nieodpowiedzialność niespotykana w żadnym okresie naszych dziejów.

Partia Wojny będzie miała w roku 2017 wielki problem. Kiedy 20 stycznia Donald Trump obejmie władzę w Waszyngtonie, zegar zacznie liczyć nowy czas, czas nadziei dla ludzkości. Albowiem nie ma nic cenniejszego dla ludzkości niż pokój, a pokój może być tylko dziełem współpracy najpotężniejszych państw na świecie, w tym przede wszystkim USA i Rosji, bo potencjał militarny tych państw jest w stanie zniszczyć ludzkość. Kto tego nie rozumie lub nie chce zaakceptować jest wrogiem nie tylko ludzkości, ale i własnego państwa i narodu.
Z nadzieją na lepsze jutro w 2017 roku

Jan Engelgard, Redaktor Naczelny
Myśl Polska, nr 1-2 (1-8.01.2017)

“Co to za zwierzę, siedzi na Maderze”


Sputnik Polska 

05 STYCZEŃ 2017

“Co to za zwierzę, siedzi na Maderze”

© AFP 2016/ Janek Skarzynski OPINIE 10:29 05.01.2017Krótki link Antonina Świst 3526141 Politycy i komentatorzy śmieją się z wyjazdu sylwestrowego Ryszarda Petru. Szef Nowoczesnej pojechał do Portugalii świętować Nowy Rok, choć wcześniej zarzekał się, że opozycja do 11 stycznia powinna solidarnie protestować. © REUTERS/ KACPER PEMPEL Mariusz Błaszczak o Ełku: winne “lewackie środowiska” O marszałku Józefie Piłsudskim krążył w latach 30. popularny satyryczny wierszyk: „Co to za zwierzę, siedzi na Maderze, orzeszki se chrupie, ma nas wszystkich w dupie”. Adam Bielan przypomniał go na Twitterze. Józef Piłsudski na przełomie 1930 i 1931 roku spędził w Portugalii długie wakacje, szumnie relacjonowane przez dziennikarzy. Wygląda na to, że Madera nie posłuży również dobrej prasie lidera Nowoczesnej. Ryszard Petru zapowiadał pod koniec roku, że posłowie opozycji w tym trudnym czasie powinni skupić się na proteście — a sylwestrowego szampana wypić co najwyżej w sejmowych kuluarach. Szef partii uznał, że jeżeli któryś z posłów będzie chciał „intensywnie” przeżyć Sulwestra, ewentualnie będzie mógł wyjść, jednak nie będzie to dobrze widziane. Tymczasem sam pojechał za granicę, z czego później tłumaczył się przed kamerami. © REUTERS/ PAWEL KOPCZYNSKI Ziobro i Gowin bez grosza. Kaczyński wziął wszystko – W samym wyjeździe nie widzę niczego złego, bo politycy jak wszyscy ludzie mają prawo do urlopu, nawet do wyjazdów bardziej egzotycznych. Natomiast oczywiście zderzenie tego wyjazdu z tym, co się dzieje w parlamencie, z taką atmosferą, którą tworzą politycy PO i Nowoczesnej, że w Polsce jest zagrożona demokracja, w związku z tym oni muszą się posunąć do tak radykalnych środków jak okupacja polskiego Sejmu (…) i w tym momencie lider wyjeżdża sobie na pewne wakacje, to jest zgrzyt — powiedział Adam Bielan. Również internet nie miał litości dla szefa Nowoczesnej, mającego ambicje, aby przewodzić całej opozycji. Internet obiegły setki memów z „Rysiem na Maderze”. Po powrocie do Warszawy polityk przyznał, że „to była niezręczność”. Trwają spekulacje na temat zdjęcia, które obiegło Twittera: widać na nim Ryszarda Petru i Joannę Schmidt w samolocie. Internauci sugerują, że para spędzała Sylwestra razem i wietrzą romans. Antonina Świst, publicystka polska, Warszawa Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/opinie/201701054556900-ryszard-petru-wyjechal-do-portugalia-swietowac-nowy-rok/