Przyszło jej przełknąć żabę


Jedynie prawda jest ciekawa

logo-info-w

 

Cejrowski do Pieńkowskiej: Żryj tę żabę!

 11.11.2016

 

 

cejpieCejrowski do Pieńkowskiej: Żryj tę żabę!

„Ameryka ma być Ameryką , a nie częścią globalnego świata, tak samo jak Polska ma być Polska, a nie częścią UE zarządzanej przez Donalda czy jakichś innych dziadów”.

„Żryjta tę żabę teraz! Moja koleżanka ze szkoły teatralnej – Pieńkowska – oglądało się ją pięknie, jak żarła żabę. Do siódmej rano próbowała bronić Clinton… Oglądam Pieńkowską – to jest przyjemność patrzeć, jak się męczą” – nie krył zadowolenia Wojciech Cejrowski, komentując w TVP 1 („Warto Rozmawiać”) wynik wyborów prezydenckich w USA.

Podróżnik krytykował podejście części mediów w tej sprawie: „CNN w Ameryce to jak TVN u nas. CNN optuje całą sobą za Clinton, ale doszedł do granicy przestępstwa. Podkładali jej przed debatą pytania. Zostali przyłapani na tym i musieli wywalić murzyńska dziennikarkę. Jak się Murzyna wywala z CNN, to musiał zostać przyłapany na straszliwym przestępstwie” – mówił Cejrowski.

I dodawał:

„Polsce z pogardą do symboli występował Donald Tusk, obrażał moją mamusię mówiąc o moherowych beretach, obrażał patriotyzm mówiąc, że to przestarzała formuła, więc obrażanie symboli narodowych ma miejsce również w Polsce” – powiedział Wojciech Cejrowski, który w programie „Warto rozmawiać” (TVP1) komentował znieważanie amerykańskiej flagi na protestach przeciwko wyborowi Donalda Trumpa na prezydenta.

„Jak ktoś nie chce mieszkać w Ameryce i ogłasza to , a były takie artystki (…), to ludzie zbierają teraz pieniądze [na bilety]- proszę bardzo, powiedzcie, gdzie chcecie jechać, panienki” – relacjonował podróżnik.

Cejrowski opisał również atmosferę, jaka towarzyszyła wyborczej porażce kandydatki Demokratów.

„Sztab Hillary Clinton zaczął pustoszeć, kiedy ogłoszono, że Trump wygrywa. Zrobiła się pusta sala, a jej szef kampanii musiał powiedzieć: chłopcy idźcie spać, Hillary wystąpi dzień później” – mówił publicysta.

„Najpierw przyłapano sztab Clinton wielokrotnie na tym, że płacili 1,5 tys. dolarów, żeby poszedł na wiec Trumpa i sprowokował jego uczestników. Umowa była taka, że jeżeli dostaniesz pięścią w mordę, to dostaniesz 1,5 tys. Teraz sztab Clinton kontynuuje tę działalność. Nie wiem, czy ci od zamieszek teraz byli opłaceni, ale wcześniej byli” – podkreślił Wojciech Cejrowski.

Gość białostockiego studia TVP opisał również fenomen popularności Donalda Trumpa.

„Trump podniósł falę sprzeciwu społecznego. Taką falą była też „Solidarność”. (…) Ta fala się zorientowała, że władza w Waszyngtonie to władza jakichś gości (…), od których nie można niczego wymagać. (…) Trump powiedział: chcemy być Ameryką, a nie być pod władzą korporacji rozlokowanych w różnych miejscach na kuli ziemskiej” – zaznaczył podróżnik.

„Ameryka ma być Ameryką , a nie częścią globalnego świata, tak samo jak Polska ma być Polska, a nie częścią UE zarządzanej przez Donalda czy jakichś innych dziadów. (…) To jest ten rodzaj myślenia” – ocenił.

LL

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/cejrowski-do-pienkowskiej-zryj-te-zabe,18501305809#ixzz4UdEXDwse

Cała Polska leci z PiS-em


God save Mrs. May

6 GRUDNIA 2016

Napisane przez Jerzy Urban w Polityka

8 Komentarze

calapolskalecizpisem_wiater10 dni temu premier Szydło była w Londynie. Wlokła ze sobą sześciu ministrów, żeby się uświetnić. O rezultatach tej zakładowej wycieczki premier powiedziała, że głębiej weszła w relacje i zacieśniła kwestie. To o gospodarce. Nasz rząd ocenił wizytę jako historyczną, ponieważ były to „pierwsze w historii konsultacje” rządów polskiego i brytyjskiego. Jak z tego wynika, historia nie zaczyna się od Mieszka, ale od Szydło. Nie liczy się bowiem np. konsultowanie udzielenia Polsce brytyjskich gwarancji w 1939 r. Ani to, że polski rząd na emigracji, obrawszy Londyn za swoją siedzibę, niemal codziennie musiał coś konsultować z gabinetem Jego Królewskiej Mości. Gdy zaś nie posłuchał konsultanta, przestano w ogóle go uznawać w skali międzynarodowej, a w Wielkiej Brytanii uzyskał status niekonsultowanego prywatnego klubu polskich emerytów.

Z każdego wydanego w Polsce unijnego euro do Niemiec wraca aż 89 centów


Z każdego wydanego w Polsce unijnego euro do Niemiec wraca aż 89 centów w postaci zamówień dla niemieckich firm
wpis z dnia 30/12/2016

foto: alf.melin (Flickr.com  / CC by SA 2.0)

Johannes Hahn, unijny komisarz d/s polityki regionalnej, przyznał, że z każdego przekazywanego z Unii do Polski 1 euro, do Niemiec wraca aż 89 centów! Re-transfer środków finansowych przebiega przez zamówienia na towary, usługi lub know-how, które do naszego kraju mogą dostarczyć jedynie niemieckie firmy. Oto dowód, że Unia Europejska to bardzo opłacalny biznes dla naszych zachodnich sąsiadów. To również tłumaczy dlaczego Niemcy tak histerycznie zareagowali na ubiegłoroczny wynik wyborów w Polsce…

Austriacki polityk Johannes Hahn, w czasie kiedy był unijnym komisarzem d/s polityki regionalnej (2012), w wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung” przyznał, że z każdego 1 euro wydanego w Polsce przez Niemcy w ramach unijnej polityki strukturalnej, za Odrę finalnie powraca aż 0,89 euro!Wszystko dzięki zamówieniom na towary, usługi lub know-how, które do naszego kraju mogą dostarczyć jedynie niemieckie firmy.
Jeszcze lepiej ta statystyka wygląda jeśli uwzględnimy wszystkie kraje wchodzące w skład Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry). Z każdego 1 euro wydanego w tych krajach przez Niemcy w ramach unijnej polityki strukturalnej do naszego zachodniego sąsiada powraca aż… 1,25 euro!To oznacza, że dzięki aktualnej polityce Unii Europejskiej Niemcy znacznie więcej otrzymują (w ramach kontraktów i zamówień realizowanych w takich państwach jak Polska), aniżeli wpłacają.

Powyższe pokazuje, że Unia Europejska to dla Niemiec bardzo opłacalny biznes. Mimo, iż są największym płatnikiem netto do unijnego budżetu, to dzięki neokolonialnej strukturze gospodarek nowych państw UE, udaje się im odzyskać wpłacone pieniądze i to z nawiązką. To też jest powód, dla którego Niemcy tak histerycznie zareagowali na ubiegłoroczny wynik wyborów w naszym kraju. Po prostu obawiali się, że nowe władze w Warszawie będą chciały ograniczyć skalę re-transferu unijnych środków do Niemiec.

Źródło: Deutschland profitiert besonders von Strukturhilfen(Faz.net)
Źródło: Z każdego euro wpłaconego do Polski Niemcy odzyskują 86 eurocentów (Wprost.pl)
wpis z dnia 30/12/2016

niewygodne.info.pl

Pat Buchanan o konieczności zakończenia zimnej wojny z Rosja


Myśl Polska

Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

 

Zakończmy zimną wojnę z Rosją

pat.jpg
Zakończenie drugiej zimnej wojny z Rosją Władimira Putina i odbudowanie relacji, dzięki którym będziemy mogli współpracować tam, gdzie się zgadzamy i negocjować, gdy mamy odmienne stanowiska. Musimy trzymać się z dala od jakichkolwiek nowych wojen na Bliskim Wschodzie, szczególnie z Iranem” – tak cele polityki amerykańskiej formułuje Pat Buchanan w rozmowie z konserwatyzm.pl

Wielu komentatorów zwracało uwagę na podobieństwa między Pana kampaniami prezydenckimi w 1992 i 1996 roku, a kampanią Donalda Trumpa. Pojawiło się wiele artykułów w przeciągu ostatniego roku opisujących jak to „Buchanan utorował drogę Trumpowi”. Czy podziela Pan ten pogląd?
– Niewątpliwie wiele z kluczowych punktów programowych kampanii Trumpa było identycznych lub bardzo zbliżonych do naszej kampanii w latach dziewięćdziesiątych. Wśród nich były postulaty zabezpieczenia południowej granicy i zatrzymania nielegalnej imigracji poprzez płot lub mur graniczny oraz gospodarczy nacjonalizm, czyli usuwanie deficytów handlowych, które przez dekady powyrzynały amerykański przemysł i spowodowały utratę milionów miejsc pracy. Trump również przejawiał podobny sceptycyzm wobec interwencjonizmu i wojen w sytuacji, gdzie żadne istotne amerykańskie interesy nie są zagrożone. Jego hasło, America First, było naszym hasłem w 1992 i 1996 roku.

Roger Stone [były szef kampanii Trumpa i autor książki o jej kulisach „The Making of the President 2016: How Donald Trump Orchestrated a Revolution” – przyp.red.] w niedawnym wywiadzie ujawnił, że podczas spotkania w Trump Tower z Donaldem Trumpem, prezydent-elekt wyznał mu, że pomimo, iż niektórzy desygnowani członkowie jego administracji to byli pracownicy niesławnego Goldman Sachs, będą oni implementować jego agendę. Jak Pan postrzega dotychczasowe nominacje Trumpa w kontekście hasła Uczyńmy Amerykę wielką znów?
– Rzeczywiście, to prezydent-elekt Trump jest tutaj niezbędną postacią. Niektórzy jego nominaci, na przykład osobnicy z Goldman Sachs, nie są wcale populistami, ani gospodarczymi nacjonalistami. Wyborcy Trumpa więc mocno stawiają na nowego prezydenta, oczekując, że obietnice wyborcze zostaną spełnione. Jeśli ruch Trumpa ma stać się prawdziwą rewolucją w amerykańskiej polityce, wówczas to on, nikt inny, musi stać się „decydującym”.

Jakie sprawy powinny zająć priorytetowe miejsce w dziedzinie polityki zagranicznej po inauguracji Trumpa?
– Zakończenie drugiej zimnej wojny z Rosją Władimira Putina i odbudowanie relacji, dzięki którym będziemy mogli współpracować tam, gdzie się zgadzamy i negocjować, gdy mamy odmienne stanowiska. Musimy trzymać się z dala od jakichkolwiek nowych wojen na Bliskim Wschodzie, szczególnie z Iranem. Należy też zrewidować wszystkie amerykańskie zobowiązania sojusznicze, które obligują nas do walczenia w obronie dziesiątków narodów i które sięgają czasów Deana Achesona i Johna Fostera Dulles’a.

Coraz więcej obserwatorów amerykańskiej sceny politycznej twierdzi, że Partia Republikańska pod przewodnictwem Trumpa stała się stronnictwem „populistyczno/robotnicznym”, jednocześnie konstatując, że Rewolucja Reagana jest martwa i że dzisiejsze problemy nie mogą być porównywane z rokiem 1980. Czy zgadza się Pan z tą oceną? Czy ta koalicja może się utrzymać?
– Zarówno Richard Nixon, jak i Ronald Reagan byli przywódcami partii i wielkiej koalicji, podobnie jak Trump obecnie. Koalicja Trumpa ma swoje obszary wewnętrznych sprzeczności, ale posiada również szerokie pole do porozumienia między trumpizmem i reaganizmem, na przykład nominacje do Sądu Najwyższego, obniżki podatków korporacyjnych, deregulacja, odbudowa infrastruktury, obrona narodowa. Agenda reaganizmu żyje i ma się dobrze, a rewolucja Trumpa nie jest z nią sprzeczna. Ona ją posuwa naprzód i rozszerza o nowe problemy, które powstały w dwudziestym pierwszym wieku, na przykład efekty zakończenia zimnej wojny, która zdominowała prezydenturę Reagana i deindustrializację Ameryki za prezydentur Busha I i II, Clintona i Obamy. Utrzymanie rządzącej koalicji z wewnętrzmymi sprzecznościami, tak jak to robili Franklin Delano Roosevelt czy Ronald Reagan, jest oznaką wielkiego prezydenta.

Jest Pan w trakcie prac nad drugim tomem swoich wspomnień z lat spędzonych u boku prezydenta Richarda Nixona jako bliskiego doradcy i jednego z autorów jego przemówień. Czy mógłby Pan dać naszym czytelnikom mały wgląd w ten nowy wolumen?
– „Wojny Nixona w Białym Domu” obejmie wszystkie lata prezydentury Nixona i wszystkie bitwy, nie tylko z zewnętrznymi siłami, lecz również w samym Białym Domu, gdzie toczyła się ostra walka polityczna między umiarkowanymi i liberalnymi członkami gabinetu i oficjelami a nielicznymi konserwatystami. Wśród kwestii i wydarzeń, które będą opisane, znajdą się m.in.: moja rola w debatach i przemówieniach na temat Wietnamu, ataki wiceprezydenta Agnew na media, tzw. strategia południowa i strategia katolicka, które przyczyniły się oszałamiającego zwycięstwa Nixona w wyborach w 1972 roku, wewnętrzne walki o przymusową integrację rasową i na temat decyzji sądowych w tej materii, przebudowa Sądu Najwyższego za prezesury sędziego Earla Warrena, tzw. afera Pentagon-Papers, historyczna wizyta w Chinach oraz pięć rozdziałów na temat afery Watergate, z którą byłem głęboko związany przez ostatnie osiemnaście miesięcy prezydentury Nixona. Najprawdopodobniej będzie to ostatni tom wspomnień nixonowskiego insidera, który był w Białym Domu od pierwszego do ostatniego dnia jego prezydentury.

Dziękuje za rozmowę.

Rozmawiał Michał Krupa

Patrick „Pat” J. Buchanan był doradcą trzech amerykańskich prezydentów. Jest katolickim tradycjonalistą, autorem licznych książek politycznych, z których cztery ukazały się w języku polskim nakładem Wydawnictwa Wektory, konserwatywnym publicystą i komentatorem telewizyjnym. Jest współzałożycielem pisma „The American Conservative”. Ubiegał się dwukrotnie o republikańską nominację prezydencką. W USA jest powszechnie znany jako krytyk neokonserwatyzmu i rzecznik tradycyjnego konserwatyzmu, zwanego także paleokonserwatyzmem. Mieszka w Wirginii.
konserwatyzm.pl

Rosyjski senator wzywa Niemcy do reakcji na marsz banderowców


Sputnik Polska

02 STYCZEŃ 2017

Rosyjski senator wzywa Niemcy do reakcji na marsz banderowców

 

Rosyjski senator Aleksiej Puszkow wezwał Niemcy do zareagowania na marsz banderowców, który odbył się 1 stycznia w Kijowie. Aleksiej Puszkow opoublikował na swoim koncie na Twiterze wpis, w którym wzywa Niemcy do reakcji na niedzielny marsz banderowców w Kijowie. ​„Czekamy na reakcję władz Niemiec na marsz ku czci Bandery w Kijowie. W Berlinie wiedzą, że Bandera był sojusznikiem Hitlera? Milczenie jest równe poparciu” — napisał na swoim Twiterze Puszkow.

Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/swiat/201701024550045-rosyjski-senator-wzywa-do-reakcji/

Internetowe ściganie


Ciamajdan odleciał do Portugalii? Petru i znana poseł przyłapani przez internautów

Ciamajdan odleciał do Portugalii? Petru i znana poseł przyłapani przez internautów - niezalezna.pl

Na portalach społecznościowych zagotowało się – internauci komentują zdjęcie ujawnione przez jednego z nich. Na pewno widać na nim szefa .Nowoczesnej i znaną posłankę z tego samego ugrupowania. Są jednak wątpliwości kiedy zostało zrobione, a także dokąd samolotem lecieli Ryszard Petru oraz Joanna Schmidt. To jednak wystarczyło, aby plotka zaczęła krążyć.
Według przekazywanych na twitterze informacji (zaznaczamy – niepotwierdzonych) zdjęcie zrobiono ostatniego dnia tego roku. W samolocie lecącym do Portugalii.
Nie wiemy, czy to służbowa podróż poselska, a może szef .Nowoczesnej chciał nauczyć się czegoś od portugalskich polityków, czy w końcu prywatny wyjazd dwójki osób.

Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

Obserwuj

GrzegorzMesserszmidt @GMesserszmidt

W dniu 31-12-2016 widziano Ryszarda Petru w towarzystwie Joanny Schmidt w samolocie lecącym do Porugali. Czy Małgorzata Petru też tam była?

01:58 – 2 sty 2017

  • 101101 podanych dalej

  • 156156 polubień

  • Niektórzy internauci już zwrócili się o potwierdzenie do osób uwiecznionych na fotografii. Do tej pory Ryszard Petru i  Joanna Schmidt nie odnieśli się do informacji.

    Liberalna wojna o pierdoły z pominięciem “świętego” prawa wlasności


    prawica.net

     

    Jak liberałowie ukradli nam wolność

    Liberałowie, czyli ludzie postępowi, po angielsku „progressive”, wynaleźli młyn do przeinaczenia popularnych słów. Ponieważ oni kontrolują media, więc ich maszyna medialna uważa się za upoważnioną do przeinaczenia starych słów, albo tworzenia nowych. Jednym z takich słów, jest ostatnio spotykane w języku angielskim słowo „illiberal”, czyli człowiek wrogi do „liberalnych” zasad. Rzecz jest w tym, liberalne zasady życia i poglądy są wytyczone przez samych Liberałów. Czyli koło się zamyka, jeśli jesteś niezgodny z tym, co dyktują Liberałowie to jesteś wrogiem wolności jako, że wolność też jest zdefiniowana przez Liberałów.

    Dla przeciwników, nazywanych ostatnio „populistami” Liberałowie maja cały arsenał ciężkiej artylerii od określeń takich jak Mussolini począwszy, a na Hitlerze i Putinie kończąc. Zagrożeniem dla Liberałów jest Internet, który wymknął się spod liberalnej kontroli. W panice, Liberałowie już przypuścili kontrofensywę wymagając, aby rządy kontrolowały (cenzurowały), co ludzie piszą na Facebooku. Podobno na Internecie jest wiele „kłamliwych” informacji, które ludziom mącą w głowach i wybierają złych przywódców, których nie było na liberalnej liście kandydatów. George Orwell się kłania. On to już przewidział, dawno temu, w książce „1984”, że będziemy mieli „Ministerstwo Prawdy” jak i nowy język Liberałów zwany „Nowomowa”. Za PRL-u mówiliśmy to takiej mowie, że jest to „mowa trawa”.

    Liberałowie są aktywni w wielu dziedzinach i chętnie służą finansowym oligarchom wytykając przeciwnikom np. globalizmu, że są przeciwni wolności. Liberałowie walczą z „populistycznymi” rządami w Polsce i na Węgrzech, a także przeciw Donaldowi Trumpowi w USA. Bronią liberalną Angele Merkel i cała Unię Europejską i przekonują, że obawy przed zalewem Europy przez arabskich migrantów, to „Islamofobia”.

    No a szczególnie rozpaczają z powodu prześladowania ludzi o innych orientacjach seksualnych na amerykańskich uniwersytetach. Tam właśnie zajmują wysokie, dobrze płatne stanowiska w uniwersyteckiej administracji i poddają kontroli to, co naukowcom wolno mówić, a co jest im jest zabronione. Do tej grupy zapisali się ludzie o odmiennych orientacjach seksualnych i próbują wmówić innym, że błądzą wybierając normalność. Nawiasem mówiąc jakakolwiek obiektywne, naukowe studia nad przyczyną homoseksualizmu są praktycznie zabronione. Homoseksualiści uważają, że jest to kwestia wyboru, który winien być zaakceptowany, jako lepszy od heteroseksualizmu.

    Tu i ówdzie pojawiają się nieśmiałe opinie, że zmiany hormonalne u matki w okresie ciąży, mogą powodować zmiany tendencji seksualnych u dziecka. Niestety na ten temat się nie dyskutuje i przypuszczam, że żaden z naukowców nie odważy się prosić o fundusze na badania na podobny temat. Liberałowie albo raczej ich agenci w postaci instruktorów od seksualnych napaści (harasments) zadbają, aby tacy naukowcy wylecieli z pracy. Zarówno studenci jak i profesorowie uniwersytetów są zmuszani do długich nasiadówek, na których wysokopłatni konsultanci wyjaśniają im jak się maja zachowywać w stosunku do swoich koleżanek i kolegów. Nikt z nich nie odważy się zaprotestować, że jest to strata czasu i pieniędzy.

    Ciekawe jest, że orientacja tych wskazówek jest skierowana głównie przeciwko mężczyznom, szczególnie pochodzenia europejskiego, którzy jakoby z natury napastują kobiety. Jak sobie przypominam ze szkoły średniej, to jeden z nauczycieli w Liceum, do którego chodziłem w Częstochowie, napastował seksualnie kolegów w mojej klasie i jakoś mu to uchodziło. Kobiet do napastowania nie było, bo szkoła była czysto męska.

    Oczywiście sprawy rasowe, też są szczególnym zainteresowaniem „liberałów”. Zwykle roztaczają oni opieką czarne kobiety, aczkolwiek nie wiedzą jak się zachować w stosunku do czarnych imigrantów z Afryki. W tak sytuacjach nie są pewni czy imigranci, mimo że czarni, nawet bardziej czarni niż czarni Amerykanie, są warci ich opieki. Czarny kolor skóry jest głównym zainteresowaniem „liberałów” ale kolor brązowy Meksykanów już mniej, a żółty, do jakiego zaliczają się Chińczycy i Japończycy i Koreańczycy dla nich nie istnieje. Podejrzewam, że liberalni konsultanci są obciążeni jakimś daltonizmem na kolor żółty. Być może, dlatego, że Chińczycy i Japończycy daje sobie radę w nauce i życiu lepiej niż wszyscy Amerykanie, włączając w to białych. Jestem przekonany, że wśród uniwersyteckich konsultantów i vice- rektorów od spraw rasowej i seksualnej równości, nie zauważysz ludzi z azjatyckim rodowodem. Dlaczego? Może, dlatego, że nie maja czasu na bzdury i się zajmują prawdziwą nauką.

    W wszystko to przypomina sytuację, jaką żeśmy znali w PRL-u. Tam także ludzie, którzy w nauce nie mieli szansy, dekowali się na pozycjach profesorskich w katedrach Marksizmu i Leninizmu oraz Ekonomii Politycznej. Kiedy socjalizm komunistyczny upadł pod ciężarem własnej głupoty, podobni do partyjnych aparatczyków „Liberałowie” znaleźli metody do dobrego życia cudzym kosztem. Jeśli tak dalej pójdzie, to cala amerykańska akademia się zawali, a z nią znikną miejsca pracy, które wymagają ludzi inteligentnych z prawdziwą wiedzą a nie biegłych w arkanach wielu różnych seksualnych dewiacji. Dla tych czytelników, którzy nie są wyszkoleni przez liberalne media, wyjaśniam, że oficjalnie już ustalono, że istnieje na świecie niezwykle ważna grupa ludzi, która winniśmy nazywać LGBTQ, czyli Lesbijki, Geje (homoseksualiści), Biseksualni i Transwestyci.

    Ostatnio dodano do nich ludzi określanych po angielsku jako Queer, o których kiedyś mówiono że są „dziwni”. Tu musze zrobić dygresję, że jestem tym, który uważa, że ludzie, którzy chcą się określać, jako LGBTQ winni być traktowani jak wszyscy inni, to znaczy, tak samo jak biali czarni i brązowi, łysi i opaśli, tacy, którzy z powodów medycznych, czy wojny utracili swe organy rozrodcze, tacy, którzy maja tylko jedna nerkę i tacy którzy od dzieciństwa są chorzy na cukrzycę i muszą z każdym posiłkiem wstrzykiwać sobie insulinę.

    Jednak nie udawajmy, że wszyscy ludzie rodzą się jednakowi. Jedni są mniej a inni więcej inteligentni. Jedni mieli szczęście urodzić się w rodzinach, które zadbały o ich wyksztalcenie i wyżywienie. Kiedyś przed laty, ktoś ze znajomych lekarzy powiedział, że „największy podarunek, jaki rodzice mogą dać swemu dziecku, jest dobry zestaw genów”. Nasi „Liberałowie”, chcą pewne grupy w społeczeństwie ochronić specjalnym parasolem, nie tyle tolerancji, ale specjalnego wyróżnienia, prawnej ochrony i uwagi.

    Niestety, nie jest to intencja uczciwa. Odnoszę wrażenie, że na barkach tych „wyróżnionych” grup Liberałowie robią polityczną i finansową karierę. Ludzie, którzy dają się nabrać na tą magiczną sztuczkę, wcześniej czy później zderzą się z realnym światem, w którym realne wartości a nie „klasowa przynależność”, na przykład do uprzywilejowanej „rasy kobiet” określa wartość człowieka. Dla niektórych już jest za późno.

    W ostatnich wyborach prezydenckich w USA, ku zdumieniu liberalnej prasy, wybrano człowieka, który nie pasuje do liberalnych ideałów. Obawiam się, że Amerykanie ulegli „szeptanej propagandzie” Putina, i wybrali Trump’a a nie Hillary Clinton. Co za tragedia? CIA już się tym zajmuje dokumentując rosyjską szeptaną propagandę na Internecie, która spowodowała, ze Hillary przegrała. Rosyjscy i amerykańscy dyplomaci już pakują walizki. Będziemy mieli nową zimną, albo gorącą wojnę z nieliberalnym Putinem. Amerykańscy Liberałowie mu nie popuszczą i nawzajem, Putin nie popuści Liberałom. Będziemy mieli ciekawy rok 2017.


    Jan Czekajewski

    Dr. inż. wynalazca, konstruktor, inżynier i przedsiębiorca. Autor książek, publicysta, komentator.
    Columbus, Ohio, USA
    publikacje na prawicy.net 2004 – 14
    JanCzek@aol.com

    Apel znanej Pani do pariasów intelektualnych


    Telewizja Republika.pl

    Ogórek do Lisa i Wielińskiego: Pariasi intelektualni, przestańcie się kompromitować

     

    lml

    8:22 2 stycznia 2017

    Telewizja Republika

    Tomasz Lis, w szopce noworocznej TVP, na obrazie Rolanda Topora dostrzegł… prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Dr Magdalena Ogórek – dr nauk humanistycznych, historyk Kościoła, pokazała mu oraz dziennikarzowi „Gazety Wyborczej” Bartoszowi Wielińskiemu, jak wygląda oryginał obrazu, na którym zobaczyli Jarosława Kaczyńskiego.

    Obserwuj

    Nie, no to już jest totalne przegięcie- zrobić z Kaczyńskiego końcówkę penisa? Protestuję. Gdzie jest Reduta Dobrego Imienia? Pomocy!!! https://twitter.com/pszubartowicz/status/815562719504039936 …

    15:57 – 1 sty 2017

  • 2929 podanych dalej

  • 231231 polubień

  • Obserwuj

    Bartosz T. Wieliński

    @Bart_Wielinski

    Pan Marszałek szopki nie widział, twarzy Prezesa nie zauważył i teraz robi z siebie Magdę Ogórek https://twitter.com/AdamBielan/status/815584039092502528 …

    17:24 – 1 sty 2017 · Gdynia, Polska

  • 3838 podanych dalej

  • 176176 polubień

  • Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Magda Ogórek @ogorekmagda

    Przekażcie proszę tym pariasom intelektualnym – Lisowi i Wielińskiemu, by przestali się dalej kompromitować, bo tak wygląda oryginał Topora.

    18:21 – 1 sty 2017

  • 668668 podanych dalej

  • 2 0652 065 polubień

  • nc+ – najtańsza oferta na rynku! TV + Internet + telefon już od 59,97 zł miesięcznie! Sprawdź.

    Chcę dowiedzieć się więcej.

    Nie, dziękuję. (pokaż inny program)

    Źródło: twitter.com/ogorekmagda, twitter.com/lis_tomasz, twitter.com/Bart_Wielinski

    Ranking mężów stanu 2016 roku


     

    KONSERWATYZM.PL – Portal Myśli Konserwatywnej

     

    Matusiewicz: Ranking mężów stanu 2016 roku

     

    BY ADAMWIELOMSKI ON 1 STYCZNIA 2017PUBLICYSTYKA

    Przywódcy roku 2016 – mój ranking:
    1. Bashar Al- Assad
    Dzielnie stawił czoła rozmaitym siłom zła – ISIS, Al. Kaida czy tzw. „umiarkowani rebelianci” (też bandyci) wspierani przez USA. Z pomocą Rosji odzyskał już większość Syrii zaś symbolicznym trumfem było oswobodzenie Aleppo i tłumne świętowanie tamże świąt Bożego Narodzenia.
    2. Władimir Władimirowcz Putin
    Wykazuje wręcz anielską cierpliwość wobec zaczepliwej polityki USA. W sposób perfekcyjny (i aksamitny) przywrócił Krym Federacji Rosyjskiej i skutecznie wspomógł Assada w Syrii.

    1. Viktor Orban
      Moim zdaniem bodaj najlepszy przywódca w uniokołochozie. Dzięki dobrym relacjom z Niemcami i Rosją zdobył dla Węgier pozycję o jakiej nasza Ojczyzna może tylko marzyć. Dodam jeszcze rozsądne podejście do gospodarki

    4. Abd Allah II ibn Husajn, Abdullah II (król Jordanii)
    Bodaj ostatni poważny monarcha na tym globie. Jak zbrodniarze z ISIS spalili żywcem w klatce żołnierza jordańskiego Król wsiadł do samolotu i osobiście pokierował nalotem bombowym na pozycje tych dewiantów.

    1. Nigel Farage
      Brexit – i wszystko jasne

    Wśród nominacji jest m.in. Donald Trump – za to, że z własnych pieniędzy staranował tą firmowaną przez Obamę i Clinton klikę, która chciała zarazić demokratycznym syfem pół świata. Ale póki co – tylko nominacja. Bo jeszcze nie miał okazji niczego dokonać.

    Jacek Matusiewicz

    za: facebook

    Bijatyki na noworocznej imprezie służbowej Poroszenki


    Sputnik Polska

    02 STYCZEŃ 2017

    Bijatyki na noworocznej imprezie służbowej Poroszenki

    © AFP 2016/ JASON REED / POOL ŚWIAT 20:02 29.12.2016Krótki link102136652 Media opowiedziały o „wspaniałych” bijatykach na noworocznej imprezie służbowej Petra Poroszenki. © ZDJĘCIE: PRESIDENT OF UKRAINE PRESS SERVICE Czyżby Poroszenko był tak skorumpowany jak mówi Onyszczenko? Podczas imprezy noworocznej frakcji „Blok Petra Poroszenki” w ciągu godziny doszło do dwóch dużych bójek — piszą ukraińskie Wiesti, powołując się na anonimowego deputowanego Rady Najwyższej, który był obecny na imprezie. W jednej z bijatyk, które rozmówca gazety nazwał „wspaniałymi”, rzekomo ucierpiał deputowany Rady Najwyższej Borisław Rozenblat. Inna bójka „była bardzo głośna”, ale ochrona zablokowała wstęp dla osób postronnych, dlatego nie dało się zobaczyć, kto z kim się pobił — tłumaczy deputowany. © ZDJĘCIE: WWW.PLANETYAKUTIA.COM Doradca Poroszenki posądził Dziadka Mroza o pracę na rzecz rosyjskiego wywiadu Według relacji deputowanego impreza odbyła się 22 grudnia w klubie „Piąty element”, którego właścicielem jest Poroszenko. Sam prezydent wystąpił z przemówieniem nt. aktualnej sytuacji w kraju i opisywał ją tak, że wydawał się być „oderwanym od rzeczywistości” nawet przedstawicielom jego partii — twierdzi źródło. Ukraińscy politycy dość często wszczynają awantury, które kończą się bijatykami.We wrześniu deputowany Rady Najwyższej Władimir Parasiuk pobił się ze swoim kolegą z Rady Aleksandrem Wilkulem w budynku kanału telewizyjnego 112 Ukraina. Natomiast w listopadzie, w czasie posiedzenia Rady Najwyższej lider frakcji Blok Opozycyjny Jurij Bojko napadł na przewodniczącego Partii Radykalnej Ukrainy Olega Liaszko, oskarżając go o „otrzymywanie instrukcji od Kremla”.

    Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/swiat/201612294531454-bijatyka-impreza-noworoczna-poroszenko-ukraina/

    Oto pełna miłosierdzia przepowiednia opozycjonistki dla koalicji:”Wszystkich was trzeba będzie w wariatkowie pozamykać”


     

    wPolityce.pl

     

    Posłanka PO grozi prezesowi TVP!? Gajewska: C

    opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj

    YTYT

    Nowy program TVP… Wy macie problemy psychiczne. Wszystkich was trzeba będzie w wariatkowie pozamykać

    — to nie wpis jednego z anonimowych hejterów w Internecie, ale zupełnie poważna ocena Kingi Gajewskiej, na co dzień parlamentarzystki Platformy Obywatelskiej.

    Posłanka PO zareagowała w ten sposób po tym, gdy zobaczyła fragmenty „Szopki noworocznej”.

    View image on Twitter

    View image on Twitter

    Follow

    Kinga Gajewska

    @gajewska_kinga

    Nowy program TVP…Wy macie problemy psychiczne. Wszystkich Was trzeba będzie w wariatkowie pozamykać. @KurskiPL @pisorgpl

    1:16 PM – 1 Jan 2017

  • 7777 Retweets

  • 253253 likes

  • Panie Kurski, przysięgam, że za 3 lata będzie pan bardzo żałował”

    — dodała w innym z wpisów.

    WIĘCEJ: TOP 10 „Szopki Noworocznej” Marcina Wolskiego. „Wygrała polska szopka na kurskim łuku. Będzie zabawa jak sprzed lat”

    Ach, na wypadek, gdyby szanowni Czytelnicy nie kojarzyli tak merytorycznie przygotowanej posłanki jak Gajewska… To ta Pani, która w kampanii Bronisława Komorowskiego zamykała się w klatce na Krakowskim Przedmieściu.

    Jak widać – nowe kadry Platformy niosą wiele nadziei dla polskiej polityki.

    wwr

    View image on Twitter

    View image on Twitter

    Follow

    Kinga Gajewska

    @gajewska_kinga

    TVP emituje właśnie program poniżający @Platforma_org i cały zachodni świat. Panie Kurski, przysięgam, że za 3 l. będzie Pan bardzo żałował.

    1:12 PM – 1 Jan 2017

  • 7474 Retweets

  • 349349 likes

  • Zdjęcie Na widelcu

    autor: Na widelcu

    Zamiast książek kupują karabiny


     

    Foto: youtube.com

    Prezydent Ukrainy podpisał poważne ograniczenia importu książek z Rosji

    Dodane przez Lipinski

    Opublikowano: Piątek, 30 grudnia 2016 o godz. 23:11:29

    Książki z Rosji będą trafiać na ukraiński rynek dopiero po sprawdzeniu przez rządowych urzędników, czy nie przekazują treści antyukraińskich.

     

    Ustawa, którą podpisał prezydent Ukrainy dotyczy to również książek, pochodzących z tymczasowo okupowanych terytoriów Ukrainy. W ten sposoób opisane zostały tereny zajętego przez separatystów Donbasu i anektowanego Krymu. Z obowiązywania ustawy wyłączono książki wwożone na Ukrainę indywidualnie i w bagażu podręcznym, ale nie więcej niż dziesięć egzemplarzy. Tego typu”cenzura” nie dotyka publikacji wydawanych w języku rosyjskim przez wydawnictwa ukraińskie.

    Podczas omawiania ustawy wicepremier Wiaczesław Kyryłenko stwierdził, że te restrykcje będą obowiązywać do czasu uregulowania stosunków z Moskwą. Dodał także, że w ciągu ostatnich lat import książek z Rosji na Ukrainę podupadł. W 2012 roku wartość wydanych w rosyjskich wydawnictwach książek, które sprzedano na Ukrainie, wynosiła 33 mln dol. W 2014 roku na Ukrainie sprzedano książki o wartości 12 mln dol., a w 2015 roku tylko 3,7 mln dol.

    Już w kwietniu zakazano rozpowszechniania na Ukrainie filmów rosyjskich zrealizowanych po 2013 roku a także filmów, które propagują działalność rosyjskich organów ścigania. W 2015 roku na listę prohibitów Państwowej Agencji Kinematografii trafiło kilkaset filmów i seriali wyprodukowanych przez Rosję.

    kresy.pl / gazetaprawna.pl

    Jak polska telewizja informuje o Polsce


    Wiadomości TVP 1 przemilczały zamordowanie dwóch nastolatek na Dolnym Śląsku

    You are here:

    1. Home
    2. Rozmyślania w blogu

    W głównych Wiadomościach TVP 1 nie było ani jednego słowa o zamordowaniu w Jeleniej Górze dwóch polskich nastolatek przez pijanego kierowcę z Ukrainy. Z kolei info o zamordowaniu w Ełku 21-latka przez Arabów znalazło się dopiero na 6 miejscu. To ma być telewizja, która używa dumnej nazwy „polska”? Wstyd!

    2 stycznia 2017By Tadeusz Isakowicz-ZaleskiRozmyślania w blogu

    TVP wiadomości przemilczenie skandal mordy młodzież Ełk


    Nacjonalizm jest banderowską religią


    WPROST.pl

    Marsz ku czci Stepana Bandery w Kijowie. „Nacjonalizm jest naszą religią”

    Dodano:dzisiaj 08:021 312

    Podobizna Stepana Bandery niesiona przez uczestników marszu

    Podobizna Stepana Bandery niesiona przez uczestników marszu / Źródło: Twitter / ‏@vo_svoboda

    Ponad tysiąc ukraińskich nacjonalistów wzięło udział w marszu zorganizowanym w Kijowie z okazji 108 rocznicy urodzin Stepana Bandery. Uczestnicy marszu nieśli ze portrety i flagi z podobiznami ukraińskich nacjonalistów, wielu z nich miało zapalone pochodnie.

    Pochód zorganizowany został w 108. rocznicę urodzin Stepana Bandery, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Uczestnicy marszu wyruszyli z parku Tarasa Szewczenki i przeszli centralną ulicą Chreszczatyk na Majdan Niepodległości. Marsz zorganizowała nacjonalistyczna partia Swoboda.

    Смолоскипний марш в день народження Бандери / Źródło: YouTube

    „Nacjonalizm jest naszą religią. Stepan Bandera jest naszym prorokiem” – można było przeczytać na niesionych przez demonstrantów transparentach. Wielu z nich przyniosło także portrety Bandery. Wśród demonstrujących znaleźli się m.in. ochotnicy z batalionu Azow, który walczy w Donbasie.

    Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    АЗОВ @Polk_Azov

    У Сумах пройшла хода Національного корпусу до річниці дня народження Степана Бандериhttp://nationalcorps.org/blog/u-sumah-projshla-hoda-naconalnogo-korpusu-do-rchnic-dnja-narodzhennja-stepana-banderi …#Національний_Корпус #АЗОВ

    22:55 – 1 sty 2017

  • 3737 podanych dalej

  • 4343 polubienia

  • UPA, OUN i zbrodnia wołyńska

    Ukraińska Powstańcza Armia była zbrojnym ramieniem jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. UPA jest odpowiedzialna za czystki etniczne ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, które trwały od 1943 r. W trakcie rozpoczętej w 1943 roku na Wołyniu czystki etnicznej, prowadzonej przez oddziały UPA i miejscowych chłopów, zginęło od 30 do 60 tysięcy Polaków. Ukraińcy mówią o 10-12, a nawet 20 tysiącach swoich ofiar. Celem akcji było zmuszenie do ucieczki wszystkich Polaków z Wołynia. Działania zbrojne Ukraińcy podjęli po tym, gdy Polacy odmówili opuszczenia tych terenów.

    Przywódcą jednej z frakcji OUN był Stepan Bandera. Jako działacz, a potem przywódca ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w międzywojennej Polsce, Bandera był organizatorem akcji terrorystycznych przeciwko państwu polskiemu i ZSRR, m.in. zamachów w 1933 roku na konsulat radziecki we Lwowie oraz w 1934 roku na ministra spraw wewnętrznych II RP Bronisława Pierackiego. Za zamach na Pierackiego został skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywocie. Uwolniony został po upadku II Rzeczypospolitej. 30 czerwca 1941 roku Bandera ogłosił we Lwowie powstanie niepodległego państwa ukraińskiego, za co w lipcu 1941 był aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie w Sachsenhausen. Przebywał tam do września 1944 r. Po II wojnie światowej Bandera zamieszkał w Monachium pod przybranym nazwiskiem Stefan Popiel. Zginął w październiku 1959 roku zamordowany przez agenta KGB Bohdana Staszyńskiego.

    Generał Roman Szuchewycz, pseudonim Taras Czuprynka, urodził się 30 czerwca 1907 roku w Krakowcu, we wschodniej Galicji. Jako członek Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) był w latach 1934-1937 więziony przez władze polskie za działalność terrorystyczną. W czasie drugiej wojny światowej współorganizował bataliony ukraińskie w służbie niemieckiej – Roland i Nachtigall. W 1943 roku stanął na czele UPA, którą dowodził do swej śmierci – zginął otoczony przez wojska NKWD 5 marca 1950 roku w Biłohoroszczy koło Lwowa.

    / Źródło: Ria Novosti, Wprost.pl

    Demokracja polega na tym, że elity biorą ile chcą a emeryci to co ze stołu im skapnie


     

     

    „SE”: PODWYŻKI DLA RZĄDZĄCYCH

    PRZEGLĄD PRASY

    1 godz. 18 minut temu

    W 2017 roku wzrosną pensje polityków – podaje „Super Express”. Podwyżki wyniosą średnio 100-200 złotych miesięcznie.

    Sejm, zdj. ilustracyjne /Jan Bielecki /East News

    Sejm, zdj. ilustracyjne /Jan Bielecki /East News

    Zarobki polityków wzrosną w 2017 roku, ponieważ podwyższony został wskaźnik, na podstawie którego obliczane są ich pensje.

    Średnio wynagrodzenia rządzących wzrosną o 100-200 złotych. „Super Express” podaje liczby: premier Beata Szydło po podwyżce (188 zł) będzie zarabiać 16 683 zł miesięcznie, tak samo jak marszałkowie Sejmu i Senatu, czyli Marek Kuchciński i Stanisław Karczewski.

    O 128 złotych wzrosną wynagrodzenia posłów. I tak np. Jarosław Kaczyński, prezes PiS, z podwyżką i parlamentarną dietą, będzie dostawał 12 493 zł.

    Dodatkowe środki zasilą także konta obecnego i byłych prezydentów. Andrzej Duda (+229 zł) będzie otrzymywał 20 366 zł, a Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski po podwyżce wynoszącej 170 zł dostaną każdego miesiąca 9443 zł.

    Dla porównania, podaje „SE”, niektórzy emeryci dostaną w nowym roku zaledwie kilka złotych więcej.

    Więcej w „Super Expressie”

    INTERIA.PL

    Dokarmianie biednych i niedożywionych posłów


     

     

    ​”AFERA KANAPKOWA”. TO KANCELARIA SEJMU ZAMÓWIŁA POSIŁEK

    KRYZYS SEJMOWY

    Dzisiaj, 2 stycznia (06:15)

    Tysiąc kanapek, które miały być dowodem na „pucz” ze strony opozycji, zamówiła Kancelaria Sejmu.

    Jarosław Kaczyński nie wiedział, że to Kancelaria Sejmu zamówiła kanapki /Andrzej Iwańczuk /Reporter

    Jarosław Kaczyński nie wiedział, że to Kancelaria Sejmu zamówiła kanapki /Andrzej Iwańczuk /Reporter

    Dziennikarka Dominika Długosz opublikowała na Twitterze odpowiedź z Kancelarii Sejmu ws. kanapek.

    Kancelaria przyznaje, że  to ona 16 grudnia rano zamówiła kanapki dla parlamentarzystów „w związku z planowanym na ten dzień wielogodzinnym głosowaniem poprawek do budżetu na 2017 r.”.

    Decyzję o zamówieniu tysiąca kanapek podjęto na Konwencie Seniorów.

    Przypomnijmy, że według prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego kanapki były dowodem na to, że opozycja już wcześniej planowała okupowanie sali plenarnej Sejmu.

    „Gdyby nie było sprawy mediów, wymyśliliby coś innego. Byli przygotowani na tę akcję. Zamówili nawet kanapki w Sejmie, mieli gotową scenę i zmobilizowali aktyw przed Sejmem” – mówił Jarosław Kaczyński.

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Dominika Długosz @domidlugosz

    Jest! Mam odpowiedź z biura prasowego Sejmu. Na konwencie, w którym jest 3 wysoko postawionych polityków PiS. Pozdrawiam z Nowym Rokiem!

    19:32 – 31 gru 2016

  • 147147 podanych dalej

  • 349349 polubień

  • Jako pierwszy sprawę kanapek poruszył poseł Piotr Liroy-Marzec z Kukiz-15.

    „Zdradzę wam ciekawą rzecz. Wczoraj zamówiono około 1000 kanapek, więc ktoś przeczuwał, że tu się będzie sporo działo. Dziś wydano ich około 500, więc ktoś to przeczuwał” – mówił.

    Jak podawał na Twitterze dziennikarz Konrad Piasecki, pomysł zamówienia kanapek miał zgłosić Marek Kuchciński.

    Andrzej Halicki (PO) o istocie protestu opozycji TV Interia

    INTERIA.PL

    Czy Minister da się ponownie namówić na rozmowę w RMF?



    INTERIA

     

    WITOLD WASZCZYKOWSKI: BIAŁORUSINI NIE MÓWIĄ POLSKU? NAUCZĄ SIĘ

    POLSKA

    1 godz. 33 minuty temu

    Witold Waszczykowski w „Porannej rozmowie w RMF FM” tłumaczył m.in. dlaczego MSZ obcina dotację dla telewizji Biełsat. „Nie ma pieniędzy na tę inicjatywę” – stwierdził minister.

    Witold Waszczykowski /Jacek Domiński /Reporter

    Witold Waszczykowski /Jacek Domiński /Reporter

    Robert Mazurek, RMF FM: Niepodobna nie spytać w Nowym Roku – jak minął sylwester?

    Witold Waszczykowski: – Na balu prasy, radia i telewizji, czyli czytając prasę, słuchając radia i oglądając telewizję.

    Naprawdę? Myślałem, że jakieś towarzystwo dyplomatyczne, a tu w domu. To może jakieś życzenia noworoczne dla opozycji, która zamiast balu prasy, radia i telewizji broniła Sejmu?

    • Rozsądku, rozsądku i jeszcze raz rozsądku.

    Pan mówił tak: „Kiedy słyszę te przyśpiewki i żarty, które robi opozycja, to martwię się jak wygląda wizerunek opozycji w świecie, bo wygląda to kabaretowo”.

    • Rzeczywiście mamy problem, dlatego że jest to walka o demokrację w Polsce, demokrację bezprzymiotnikową. Na świecie są demokracje przymiotnikowe. W Rosji walczy się o demokrację suwerenną, na Zachodzie walczy się o demokrację liberalną, a ja bym chciał, żeby w Polsce była demokracja po prostu bezprzymiotnikowa, nie była poddana jakiejś ideologii i o to chodzi.

    A opozycja robi demokrację kabaretową?

    • Opozycja chce mieć demokrację ideologiczną, która dominuje w niektórych państwach zachodniej Europy. My byśmy chcieli mieć demokrację normalną, czyli jak ktoś wygrywa wybory, to ma prawo rządzić, ma prawo realizować swój plan czy program, z którym doszedł do władzy. I tyle.

    Pan się martwi o wizerunek opozycji, a nie martwi się pan o wizerunek rządu?

    • Martwię się o wizerunek Polski, ponieważ chciałbym, żeby Polska była postrzegana jako kraj stabilny, jako kraj, który ma program zarówno wewnętrznie, jak i w polityce zagranicznej. I o to zabiegam.

    Witold Waszczykowski: Stanęły przed nami nowe zadania, takie jak uchodźcy syryjscy RMF

    Co jeśli 11 stycznia nie skończy się protest opozycji? Powinna zostać usunięta z sali posiedzeń siłą?

    • Panie redaktorze, to nie do mnie pytanie.

    Pan jest posłem.

    • Ja bym chciał, żeby prawo było przestrzegane i ci, którzy mają obowiązek egzekwowania prawa, to prawo wyegzekwowali.

    A czy dobrym gestem nie byłoby np. powtórzenie głosowania nad budżetem?

    • Nie, nie ma takiej potrzeby, dlatego że głosowanie nad budżetem 16 grudnia odbyło się zgodnie z procedurami i z prawem.

    Ale wie pan dobrze, że istnieje taka procedura jak reasumpcja głosowania. Można by tą procedurę przywołać.

    • Nie ma potrzeby.

    No tak, ale w takim razie nie będzie żadnego porozumienia. Wy mówicie twardo „nie”, opozycja mówi twardo „tak”.

    • Panie redaktorze, przed mną, przed dyplomacją polską jest ważny w tej chwili rok, wiele wyzwań międzynarodowych, realizacja porozumień, jakie zapadły w Polsce na szczycie NATO. Chcemy w dalszym ciągu integrować region, chcemy być ważnym państwem, które zajmuje ważną rolę w dyskusji na temat przyszłości Unii Europejskiej i tak dalej.

    Pomoże panu w realizacji tych celów Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej?

    • Na razie nam w niczym nie pomógł.

    Na razie wysłał też życzenia noworoczne o „ojczyznę wolną od zła i głupoty”.

    • No to chciałbym, żeby od zła i głupoty pozostał jak najdalej od Polski.

    A dlaczego?

    • Bo to on jest ikoną tych kwestii, które wspomniał w tych swoich życzeniach.

    Donald Tusk jest ikoną zła i głupoty?

    • Tak się podpisał pod tym, także jest ikoną tego i chciałbym, żeby jak najdalej został od Polski.

    Życzy mu pan tego, by pozostał na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiego.

    • Życzę mu jak najdalej od Polski.

    Czy to oznacza, że rząd polski poprze, czy nie poprze starań Donalda Tuska?

    • Panie redaktorze, jeszcze raz powtarzam: będziemy krajem, który bardzo chce być aktywnym w tej dyskusji na temat przyszłości Unii Europejskiej, na temat Brexitu, na temat relacji między Wielką Brytanią a Europą. W tych relacjach, w tych kwestiach międzynarodowych Tusk nam nie pomaga.

    Jutro będzie debata w rządzie nad założeniami polskiej polityki zagranicznej. Czy nadal Londyn będzie naszym największym sojusznikiem w Unii Europejskiej?

    • W kwestiach bezpieczeństwa międzynarodowego, jeszcze raz powtarzam. My dostosowujemy swoich partnerów do różnych interesów. Polska ma różne interesy, w różnych kwestiach. Są interesy w dziedzinie bezpieczeństwa międzynarodowego i tu są partnerzy tacy jak Stany Zjednoczone, jak Wielka Brytania, gdzie to są państwa, które podobnie postrzegają kwestie międzynarodowe. Mamy interesy w dziedzinach takich jak ekonomia, gospodarka i tutaj na przykład nasza gospodarka żyje w symbiozie z Unią Europejską, a szczególnie z Niemcami i Niemcy są dla nas najważniejszym partnerem handlowym, gospodarczym.

    No to wiemy. Ale jakoś politycznie nasze stosunki z Niemcami nie są specjalnie ciepłe.

    • A na czym pan to opiera?

    Opieram choćby na kolejnych nieprzychylnych gestach w Niemczech i w Polsce.

    • Na przykład jakich?

    Nie śledzi pan publikacji prasowych, rozmaitych wypowiedzi polityków, pewnych uszczypliwości?

    • A proszę pokazać jedną uszczypliwość polityka niemieckiego wobec nas.

    Jeżeli Martin Schulz nie jest politykiem niemieckim...

    • Nie jest politykiem niemieckim. Jest Niemcem oczywiście, ale jest politykiem europejskim, natomiast…

    …być może będzie przyszłym ministrem spraw zagranicznych.

    • Być może tak. Natomiast w relacjach polsko-niemieckich nie ma żadnych problemów.

    To jest zaklinanie rzeczywistości.

    • Miniony rok był jednym z najbardziej intensywnych lat w naszych relacjach. Obchodziliśmy 25-lecie traktatu polsko-niemieckiego, obchodziliśmy 25-lecie trójkąta Weimarskiego. Nie zliczę ile było kontaktów na poziomie prezydentów. Kilka razy odwiedziła nas pani Angela Merkel, pani kanclerz. Ja miałem kilkanaście spotkań ze swoim partnerem niemieckim, ministrem Frankiem-Walterem Steinmeierem. To był bardzo intensywny rok.

    Panie ministrze, zmieńmy trochę kierunek świata – na wschód. Czemu panu się nie podoba telewizja „Biełsat”? Mówił pan tak: „Funkcjonowanie tej stacji budzi poważne wątpliwości. Nie jest to kanał tak atrakcyjny, jak być powinien”. Tymczasem intelektualiści, ludzie kultury, zarówno białoruscy, jak i polscy, uważają wręcz przeciwnie.

    • Ilu? Pięciu?

    Nie, panie ministrze.

    • Siedemnastu?

    Kilkudziesięciu intelektualistów.

    • To tylko kilkudziesięciu. No dobrze, kanał powinien mieć…

    A ilu chciałby pan mieć intelektualistów? 3 tysiące?

    • Więcej. Parę milionów.

    Intelektualistów?

    • No chciałbym, żeby kanał był odbierany i telewizja była słuchana przez miliony.

    Ja mówię o liście otwartym, pod którym się podpisali ci ludzie, a nie o liczbie słuchaczy.

    • Panie redaktorze, szanowni państwo. Nie ma pieniędzy na tę inicjatywę. Po prostu. Dlatego, że stanęły przed nami nowe zadania. To są zadania w kwestiach takich jak uchodźcy syryjscy, którym należy pomagać i inne kwestie.

    Nie. Chce pan mówić do Białorusi głosem telewizji „Polonia”, czyli po polsku, a Białorusini nie wszyscy mówią po polsku, o dziwo.

    • A nauczą się.

    To jest pełna arogancji wypowiedź, proszę mi wybaczyć.

    • Nie, nie, naprawdę. Chcielibyśmy, żeby telewizja „Polonia”, telewizja „Kultura”, były odbierane na Białorusi, dlatego, że tam żyje….

    Panie ministrze, to są rzeczy równoległe, nie zamiast.

    • …dlatego, że tam żyje kilkaset tysięcy Polaków.

    Ale to jest dylemat – czy myć ręce, czy nogi?

    • Nie, nie. Ja nie mam takiej choroby sierocej.

    Ale panie ministrze, pan mówi, że „nie będziemy dawać na Biełsat, bo będziemy dawać na telewizję Polonia”. A nie możemy dawać i na to i na to?

    • My dajemy również na to i na to. My dajemy na telewizję „Polonia” i dajemy na „Biełsat”, tylko nie tyle, bo nas w tej chwili nie stać.

    Łukaszenka to ciepły człowiek – tak mówił marszałek Karczewski, a Białoruś zaskakuje go porządkiem.

    • Ja też byłem zaskoczony, byłem tam kilka miesięcy temu.  Byłem w Mińsku, byłem w Grodnie, byłem w Wołkowysku, skąd pochodzi moja śp. mama. Byłem zaskoczony rzeczywiście porządkiem na Białorusi.

    Niech się pan nie gniewa, ale trzeba pojechać do Korei Północnej, tam na ulicach jest jeszcze czyściej.

    • Też byłem.

    No i co? Może pan powinien dawać ten wzór w takim razie? Phenian.

    • Wrócimy do jakiejś poważnej rozmowy?

    RMF FM

    Gorzkie owoce fanatycznej wiary w wolny rynek


    WP.pl

    SŁAWOMIR SIERAKOWSKI

    30-12-2016 (01:38)

    Zachód upadnie? Pierwsza rozmowa z Josephem Stiglitzem po zwycięstwie Trumpa

    Trump może doprowadzić do wojny handlowej z Chinami. W efekcie zwykli ludzie nie będą mogli kupić ubrań, na które mają ochotę. Wygra na tym Rosja. Europa, mając Rosję na wschodniej flance i Trumpa, który będzie się przymilał do Putina, potrzebuje wzmocnienia militarnego. Europa powinna mieć dzisiaj wspólne siły zbrojne. Czy można stać z boku, kiedy jeden kraj napada na drugi? Putin kontroluje wszystkie instrumenty władzy w Rosji. A to znaczy, że ma nie tylko duże doświadczenie, ale też większą elastyczność w używaniu narzędzi władzy niż Trump. Putin wygra, bo to dużo lepszy zawodnik niż Trump – mówi Joseph Stiglitz, wybitny amerykański ekonomista, laureat Nagrody Nobla, w rozmowie ze Sławomirem Sierakowskim dla WP Opinie.

     

    Zachód upadnie? Pierwsza rozmowa z Josephem Stiglitzem po zwycięstwie Trumpa

    (East News)

    Sławomir Sierakowski: Donald Trump został wybrany na prezydenta. Jest najważniejszym przywódcą na świecie i jednym z najdziwniejszych. Jakie będą bezpośrednie skutki zwycięstwa Trumpa dla globalnej gospodarki?

    Joseph Stiglitz: Po pierwsze, nie wiemy, co on w ogóle zaproponuje, po drugie, nie wiemy, co mu się uda przepchnąć przez Kongres, i po trzecie, nie wiemy, jak zareagują na to inne kraje. A wszystkie te czynniki są ze sobą powiązane. Wiemy tylko, że złożył obietnice, których nie ma szans dotrzymać. Nie możesz jednocześnie podnieść wydatków, obniżyć podatków i zmniejszyć deficytu. Jedna, albo i więcej, z tych obietnic pójdzie w odstawkę. Może nawet większość z nich. A on wciąż składa kolejne, również sprzeczne ze sobą.

     

    Na przykład?

    Ogłasza, że będą obniżki podatków dla najbogatszych, ale zaraz dodaje, że tak właściwie to nie będą obniżki, tylko poprawa efektywności, poszerzająca bazę podatkową z obniżeniem stawki, przez co ogólne wpływy od najbogatszych się nie zmniejszą. Sprawdzano to i wiadomo, że nie da się tego zrobić. Skali tej obniżki nie da się zrekompensować. Nawet eliminacja wszelkich ulg by nie pomogła. Nie wiemy, czy on po prostu kłamie, czy nie wie, co robi. Tak czy inaczej, obecnie mogę tylko powiedzieć, że możliwych jest kilka scenariuszy jego działania.

    Jak wygląda, pana zdaniem, scenariusz optymistyczny, a jak pesymistyczny?

    Cóż, optymistyczny jest taki, że Kongres powstrzyma go przed wykonaniem większości najgorszych posunięć, że zadziała celowa obstrukcja, albo że zostanie zmuszony do takich kompromisów, które zatrzymają go w granicach normalności. No więc to jest scenariusz optymistyczny. A pesymistycznych jest wiele, w tym na poziomie globalnym. Może na przykład wycofać się z Porozumień Paryskich.

    A zrobi to? Jak pan uważa?

    Cóż, sądzę, że może. Sądzę, że inne kraje powinny wówczas nałożyć cła na te amerykańskie towary szkodliwe dla klimatu i w ten sposób wywrzeć presję na USA. Jeśli Trump faktycznie porzuci Porozumienie Paryskie, to może zmotywować resztę do czegoś, o czym mówi się już od dziesięciu lat, tzn. skutecznego egzekwowania zobowiązań. Trump lubi działanie na pokaz, więc jeśli faktycznie wymówi Porozumienie Paryskie, międzynarodowa wspólnota powinna odpowiedzieć adekwatnie i zdecydowanie. To mogłoby ją, pod tym względem, skonsolidować i przynieść w efekcie nowy globalny porządek gospodarczy i polityczny, w którym USA nie byłyby już postrzegane jako wiarygodny partner. Sądzę, że w obszarze polityki gospodarczej najbardziej prawdopodobny skutek jego rządów to załamanie się budżetu, w efekcie czego FED podniesie stopy procentowe, dolar się wzmocni, osłabnie rynek nieruchomości, podobnie jak produkcja przemysłowa, więc jego wyborców spotka w dziedzinie gospodarki wielkie rozczarowanie. Kiedy z kolei spadnie mu poparcie w sondażach, może rozpocząć wojnę handlową – to nie jest coś poza horyzontem możliwości. A wówczas pojawi się pytanie, jaki skutek przyniosą napięcia z Chinami i co stanie się z całym porządkiem globalnym.

    A na czym polegałaby ta wojna handlowa?

    To akurat dość proste. Trump nałoży na Chiny, zgodnie ze swą zapowiedzią, 45-procentowe cła. Tamci, po pierwsze, powiedzą, że to nielegalne według zasad WTO, a po drugie, zastosują środki odwetowe. Częściowo wprost, częściowo w sposób ukryty. Mają przy tym więcej instrumentów do dyspozycji niż my mamy, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy.

    To znaczy?

    Rzecz w tym, że aby USA przestały importować towary z Chin, muszą wprowadzić odpowiednie ustawy, nałożyć ograniczenia, ustanowić kontyngenty, itp. Żeby Chiny nie kupiły amerykańskich samolotów, wystarczy jedna decyzja Komitetu Centralnego, który stwierdzi, że ze względu na ogólne trudności trzeba zrewidować zamówienia na samoloty…

    Kto najbardziej straci na tej konfrontacji?

    Świat straci. Sądzę, że straci bardzo dużo, podobnie jak amerykańscy robotnicy, bo ceny ich produktów pójdą w górę, a globalny łańcuch dostaw się załamie. To postawiłoby przecież pod znakiem zapytania cały sposób organizacji produkcji przez ostatnie 30 czy 40 lat, z globalnym łańcuchem dostaw. Poszczególne społeczeństwa zaczną wskazywać, że może cały ten model nie działa, że światowe łańcuchy dostaw są zbyt niebezpieczne w świecie nacjonalizmów. Przebuduje się zatem cały globalny model gospodarczy. Ostatecznie jednak, ponieważ nasze działania są dużo bardziej ograniczone procesem ustawodawczym, tamci będą mogli działać sprawniej niż my.

    Może najwięcej ugra na tym jakaś trzecia strona? Na przykład Rosja?

    Tak, Rosja na tym wygra. Już dzisiaj widać tendencje w tym kierunku. Putin może zerwać porozumienie mińskie i wprowadzić – choć nie nazwie tego w ten sposób – jeszcze więcej tzw. ochotników przez granicę Ukrainy. Czy Trump się sprzeciwi opanowaniu Ukrainy przez Rosję? Wątpię.

    Spotkałem się z interpretacją, że po dwóch bardzo udanych gospodarczo latach będzie musiał się zmierzyć z bardzo poważnymi kłopotami w związku z konfliktem interesów wywołanym przez jego zięcia – i wówczas zostanie pozbawiony stanowiska.

    To też nie jest wykluczone. To bardzo odmienna postać od wszystkich, jakie dotychczas widzieliśmy, więc trudno jest cokolwiek przewidywać. Mówił i robił rzeczy, które normalnie byłyby niedopuszczalne – i nie szkodziło mu to.

    REKLAMA

    Ruszyła wyprzedaż Toyoty

    Wyprzedaż rocznika 2016. Największy wybór na początku wyprzedaży

    Reklama BusinessClick

    Przestraszył się pan jego zwycięstwa?

    Trochę tak. Po części dlatego, że rozumiałem odczuwany przez ludzi gniew. Od dłuższego czasu pisałem przecież o rosnących nierównościach.

    No właśnie. Ma pan poczucie Schadenfreude? Od ponad dekady pisał pan, że liberalna ekonomia jest głównym paliwem dla populizmu, a jednak Zachód nie zmienił kierunku i mamy teraz to, co mamy. Czyli zwycięstwa populistów w kolejnych państwach. Zaraz mogą rządzić też we Francji, Holandii czy we Włoszech.

    No tak. Pięć lat temu zacząłem prezentować dane na temat skutków tego procesu dla Ameryki, nie tylko dla krajów rozwijających się, ale nikt nie zwracał na to wielkiej uwagi.

    Inni wielcy ekonomiści i socjolodzy alarmowali elity od lat. Już niemal wszyscy mówili o nierównościach, ale nic się nie wydarzyło. Jak pan to tłumaczy?

    Sądzę, że to mikstura samooszukiwania się i fanatycznej wiary w wolny rynek. Sądzę, że większość ekonomistów i polityków wierzyła w tamten model. Naprawdę byli przekonani, że ostatecznie wszyscy dobrze na tym wyjdą.

    Tak mogło być dziesięć lat temu, przed kryzysem finansowym. Ale dziś?

    Dalej było to samo. Mówiłem: musicie skupić się na właścicielach domów, nie ratujcie banków, grajcie zgodnie z regułami kapitalizmu. A oni na to: nie, to zbyt ryzykowne. Byłem wstrząśnięty. Co to znaczy, że ryzykowne?! To, co robicie jest bardziej ryzykowne niż to, co ja proponuję. Ale to bankierzy wygrali, a kraj stracił. Teraz widać tego polityczne konsekwencje.

    Ale to się dzieje wszędzie, od Polski, przez Wielką Brytanię opuszczającą UE, aż po USA.

    Ameryka odegrała wielką rolę w sensie intelektualnego przywództwa, ale to był nurt globalny, który wzmacniał się nawzajem. Ludzie w Ameryce mogą powiedzieć: popatrzcie, w Europie jest tak samo; a Europejczycy – to samo jest u Amerykanów. Mnóstwo było w tym egoizmu. Bankierzy propagowali system, który był korzystny dla nich. Nastąpiło coś, co nazwałbym poznawczym zawłaszczeniem. Clinton wziął do siebie część bankierów, bo – jak mówił – oni odnieśli sukces. A ludzie podziwiają sukces. Oni zarabiali tyle, że zdaniem wielu ludzi po prostu musieli być mądrzy.

    A zatem jesteśmy o krok od całkowitego przejęcia Zachodu przez populistów. Potrafi pan sobie wyobrazić jego upadek?

    Nie. Sądzę, że trzeba rozróżniać między różnymi poziomami i różnymi typami populizmu. Sam pan słusznie pisał na łamach Project Syndicate, że Orban jest inny niż Jarosław Kaczyński. Specyfiką nacjonalizmu jest to, że jest bardzo… narodowy. Istota poczynań populistów zawsze zależy od lokalnej tradycji. I tak np. Ameryka ma historię rasizmu, który gra u nas bardzo dużą rolę, a Trump to bardzo podle wykorzystuje. Do tego z powodów, które nie mają nic wspólnego z jakimiś głębokimi czynnikami kulturowymi, jest mizoginem. Za tą jego mizoginią kryje się zresztą pewien wątek ekonomiczny, w tym sensie, że to właśnie biali mężczyźni radzili sobie szczególnie źle w porównaniu z białymi kobietami.

    A więc i tu mamy walkę klas, tyle że w obrębie rasy białych?

    Populizm Ruchu Pięciu Gwiazd we Włoszech jest np. silnie wychylony w stronę walki z korupcją, a Beppe Grillo leżą na sercu sprawy ocieplenia klimatu. To był dla niego jeden z głównych problemów. Z kolei Marine Le Pen nie jest rasistką w typie swojego ojca.

    Chwaliła skądinąd pana książki w najnowszym „Foreign Affairs”. Jakie to uczucie, być chwalonym przez populistów?

    Jej program to zniszczenie Unii Europejskiej. Celem mojej książki było wskazanie, że nie należy czegoś tak ważnego jak europejski projekt składać na ołtarzu reżimu walutowego. Waluta to tylko pewien umowny porządek, to nie solidarność – a oni mylą cele ze środkami. Możecie mieć więcej albo mniej Europy na poziomie reżimu walutowego, ale powinniście zmierzać w kierunku „więcej Europy” na poziomie podstawowych wartości. Tak naprawdę chciałem zatem powiedzieć – i mówię to także w wielu innych kontekstach – że pozwoliliście na to, by integracja gospodarcza postępowała bez koordynacji z integracją polityczną. A w takiej sytuacji będziecie mieli kłopoty. Nie rozpoznaliście obszarów, w których powinniście wprowadzić reguły powszechne ani obszarów, gdzie powinna działać zasada pomocniczości.

    Czyli można powiedzieć, że niektóre przyczyny popularności populistów są wspólne, ale sami populiści są różni?

    Są przyczyny wspólne i przyczyny osobne. Wspólne polityki i polityki osobne. Nie sądzę, żeby Zachód zmierzał ku jakiejś kolejnej katastrofie historycznej. Oczywiście, Zachód dużo dziś ryzykuje. Mamy jednak silniejsze instytucje niż kiedyś, jak np. ONZ…

    ONZ jest silny? Bez żartów. To instytucja-zombie…

    Nie zgadzam się. Uważam, że potrafi działać jako ważna siła hamująca. Nawet Stany Zjednoczone chciały uzyskać sankcję Narodów Zjednoczonych zanim dokonały inwazji na Irak. To prawda, że ONZ nie dysponuje twardą siłą, nie ma swojego wojska, ale jej soft power wciąż działa.

    Rada Bezpieczeństwa ONZ nie może przyjąć żadnej ważnej rezolucji, bo zawsze Rosja, Chiny albo USA postawią weto. Naprawdę ktoś szanuje ONZ bardziej niż kiedyś Ligę Narodów?

    Tak, bo udało nam się stworzyć poczucie globalnej wspólnoty w wielu obszarach. 60 lat temu tego nie było.

    I tak uda się tę falę populizmu powstrzymać?

    Nie wiemy. W Stanach Zjednoczonych nigdy nie testowaliśmy naszych instytucji w takim stopniu, jak to będzie miało miejsce teraz.

    Czy Trump nie postawi na izolacjonizm? Czy Ameryka nie zamknie się w sobie i nie skupi raczej na polityce krajowej? Przecież wtedy wszyscy ją pokochają, bo przestanie być mocarstwem interweniującym, wtrącającym się w politykę innych?

    Nie da się w dzisiejszym świecie być zupełnym izolacjonistą. W dawnych czasach głównym towarem importowym były surowce, ale nawet wtedy nie można było się odizolować w pełni. Ze względu na dzisiejsze globalne łańcuchy dostaw, staliśmy się współzależni na skalę nieznaną 50, 60 czy 70 lat temu. Sama natura tej współzależności oznacza, moim zdaniem, że może dochodzić do różnych tarć, ale w końcu musimy znaleźć jakąś drogę wyjścia.

    Dlaczego właściwie Trump wygrał, skoro nie da się o nim niczego konkretnego ani pozytywnego powiedzieć?

    Sądzę, że Trump to wyraz klęski naszej polityki ostatnich lat. Pokonał kandydatkę bardzo nieatrakcyjną z punktu widzenia tamtej szczególnej kampanii. Hillary Clinton była reprezentantką dokładnie tych interesów korporacyjnych, przeciwko którym wystartował. Reprezentowała sobą ciągłość, przeciwko której również startował. I do tego popełniła kilka zasadniczych błędów, które uczyniły ją łatwym celem. Bo jeśli zapytać ludzi, jakiej polityki by sobie życzyli, to zgadzałaby się ona z progresywnym skrzydłem Partii Demokratycznej.

    Ale Clinton była niewiarygodna. A Trump, nawet gdy kłamał, był w tym wiarygodny.

    O tym właśnie mówię. Chodziło o nośnik, a nie o wartości czy przekonania. Gdyby zatem progresywni Demokraci znaleźli odpowiedni nośnik dla naszego przesłania, mogliby, w moim przekonaniu, wygrać.

    Dla pana to zatem kwestia pechowej osoby. Ale tak czy inaczej w ciągu jednego roku możemy mieć Trumpów wszędzie. Takich jak Kaczyński, Orban, Nigel Farage… Wygląda więc na to, że chodzi tu o jakiś proces społeczny, a nie pechowe osoby.

    Racja, o tyle, że część odpowiadających za populizm tendencji jest wspólna – globalizacja i neoliberalizm zawiodły wszędzie.

    Ludzie wybrali Trumpa, bo demokracja liberalna działała wbrew ich interesom. Jeśli przez całe dekady żyją w systemie, który nazywa się liberalną demokracją i wciąż przegrywają, to zaczynają go odrzucać – i jest to z ich punktu widzenia całkiem racjonalna decyzja…

    Kiedy Trump zacznie zawierać porozumienia handlowe, wpływy partykularnych interesów o skali globalnej pokonają nacjonalizm. Oczywiście może też nałożyć na Chiny 45 procent cła i pójść na wojnę handlową. W jej efekcie Amerykanie nie będą w stanie kupić ubrań, na które mają ochotę. Ofiarami tej wojny będą zwykli ludzie. W efekcie, za rok albo dwa dojrzą w nim kłamcę, którym faktycznie jest i zorientują się, że nie zapewnił im tego, co obiecał. Oczywiście problemem jest to, czy wyciągną właściwe wnioski. Mogą przecież stwierdzić, że rządowi nie należy ufać, czego by nie robił. A to otwierałoby drogę ludziom takim jak Ted Cruz, który nie chce „żadnego rządu”.

    Gdy z kolei spojrzymy na Europę i Rosję, wygląda to na konkurencję o to, czyja gospodarka zawali się pierwsza, nieprawdaż?

    Nie zgadzam się, Europa i Rosja mają różne problemy. Waluta euro może się załamać, ale to jeszcze nie oznacza katastrofy całej Europy.

    A nie sądzi pan, że członkowie strefy euro powinni ją raczej „dokończyć”, tzn. uzupełnić o komponent polityki fiskalnej, zamiast porzucać Euro, co pan proponuje w ostatniej książce?

    Uważam, że jak najbardziej powinni, ale nie sądzę, żeby Niemcy się na to zgodzili. Nie są do euro aż tak bardzo przywiązani i skłonni są pozwolić na powrót do walut narodowych. No chyba, że stanęliby w obliczu kontynentalnej katastrofy, wówczas byliby w stanie dokonać właściwego wyboru. Oni po prostu nie uważają dziś, że to jest jakaś wielka sprawa, jeśli Grecja czy Włochy strefę euro opuszczą.

    Dlaczego unijni politycy nie robią ani jednego ani drugiego? Ani nie chcą rozwiązać strefy Euro, ani nie chcą pójść dalej z integracją ekonomiczną?

    Oni powiedzieliby, że to wszystko przez europejską politykę. W USA mamy tylko dwóch przywódców politycznych wybieranych na poziomie ogólnokrajowym: prezydenta i wiceprezydenta. W USA senator myśli o sobie zarówno jako o senatorze, powiedzmy, z Nowego Jorku i senatorze amerykańskim, kombinując, co będzie najlepsze i dla kraju, i dla Nowego Jorku. Natomiast w Europie jest zbyt wielu przywódców rozliczanych w ramach wyborów narodowych. Siedząc dookoła stołu negocjacyjnego w Europie myślą sobie, że jeśli na coś się zgodzą, to ich wyborcy się wkurzą, bo będą musieli dopłacić do Greków czy Włochów.

    A czy sądzi pan, że UE sensownie zareagowała na Brexit?

    W mojej książce wskazuję, że reakcje były złożone, aczkolwiek szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zareagował w sposób całkowicie błędny. Powiedział, że musimy być twardzi, bo w innym przypadku kolejne kraje zdecydują się odejść. Co tak naprawdę znaczyło, że nie wierzy już, że Europa jest warta utrzymania i że jedyna metoda, żeby jednak utrzymać ją w jednym kawałku to pogrozić tym, którzy też rozważają odejście. To wyjątkowo negatywny przekaz. Mógł powiedzieć, że dotąd niewystarczająco komunikowaliśmy sobie różne problemy. Że musimy się bardziej postarać, żeby Europa zaczęła działać. A on powiedział, że trzeba brutalniej pogrozić.

    Tak czy inaczej, UE powinna jakoś konkretnie zareagować. Udało się?

    Nie, zareagowano źle i bez programu.

    A co należało zrobić?

    Jest mnóstwo rzeczy, które można było zrobić. Jeden z najbardziej udanych programów UE to Erasmus, który faktycznie zbliża ludzi. Coś podobnego można zrobić w biznesie, spotykając ze sobą młodych przedsiębiorców. Sądzę też, że Europa powinna mieć wspólne siły zbrojne. Nie uważam się za eksperta od spraw bezpieczeństwa, ale wygląda mi na to, że mając Rosję na waszej wschodniej flance i Trumpa, który będzie się przymilał do Putina, Europa potrzebuje wzmocnienia stanowiska militarnego. Ja generalnie nie lubię wojskowego rozwiązywania problemów i dlatego czuje się niezręcznie, gdy to mówię. Ale nie jestem pewien, czy Europa może dziś, biorąc pod uwagę Trumpa, polegać na USA.

    Sądzi pan zatem, że Trump spowoduje powstanie geopolitycznej próżni w Europie Wschodniej? Czy jesteśmy zagrożeni przez Rosję? Czy pana zdaniem NATO przestanie interesować się bezpieczeństwem naszego regionu?

    Nie uważam tak, ale jestem przekonany, że będą dokonywane wypady Rosji na wschodnią Ukrainę.

    Ukraina jest zatem stracona?

    Sytuacja będzie zawsze jakoś dwuznaczna, to zresztą dotyczy też państw bałtyckich. Samoloty będą przelatywały, będą podejmowane inicjatywy na rzecz „ochrony ludności rosyjskiej”. Nie będzie to na tyle radykalne, żeby wzburzyć ONZ, tylko raczej niejednoznaczne. Putin to prawdziwy mistrz takich niejednoznaczności. Tu widzę prawdziwe ryzyko; widać już zresztą naciski na złagodzenie sankcji. Na ile były one skuteczne? To nie jest jasne. A z drugiej strony, czy można tak po prostu stać z boku, kiedy jeden kraj napada na drugi? Mnie się wydaje, że to jednak naprawdę zagraża globalnemu ładowi geopolitycznemu. Obawiam się, że Trump daje się łatwo manipulować i sam manipuluje innymi. I nawet nie wiesz, czy próbuje ciebie zmanipulować, czy to raczej ty manipulujesz nim.

    A może manipulować Putinem?

    Nie wydaje mi się. Putin siedzi w tej grze dłużej. W grze wielkiej polityki oczywiście, a nie
    oszukiwania drobnych podwykonawców. Trump oszukiwał ich podobnie jak banki, ale nigdy nie grał na poziomie oszustw globalnych. Putin kontroluje wszystkie instrumenty władzy w Rosji. A to znaczy, że ma nie tylko duże doświadczenie, ale też większą elastyczność w używaniu narzędzi władzy niż Trump. My mamy Kongres i sądy.

    Kto zatem wygra: Trump czy Putin?

    Putin. To dużo lepszy zawodnik.

    Rozmawiał: Sławomir Sierakowski dla WP Opinie

    Joseph Stiglitz (1943) – ekonomista, laureat Nagrody Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii, wykłada makroekonomię w Columbia University. Autor m.in.: „Globalizacji” i „Ceny nierówności”.

    Kultura z wysokiego c mainstreamowej mowy dalece odbiejącej od miłości


    WP.pl

    PAWEŁ LISICKI

    29-12-2016 (00:52)

    Paweł Lisicki: Chamy nie mają prawa nami rządzić. W odpowiedzi Jerzemu Stuhrowi

    Pod koniec roku, jak zwykle, w różnych miejscach ukazują się wywiady z mędrcami, którzy dzielą się z narodem swą wizją przyszłości, teraźniejszości i przeszłości. Jednym przyznają rózgi, innych chwalą. Taki, jak rozumiem, był sens obszernej rozmowy ze znanym aktorem i reżyserem, Jerzym Stuhrem, opublikowanej na łamach WP Opinie. Tyle że im dłużej czytałem wywody Stuhra, tym bardziej miałem wrażenie, że znanego aktora opanowała jakaś dziwna i nieogarnięta obsesja, że chcąc innych leczyć, recepty przepisywać i choroby zwalczać, sam stał się ofiarą szalejącej powszechnie epidemii.

     

    Paweł Lisicki: Chamy nie mają prawa nami rządzić. W odpowiedzi Jerzemu Stuhrowi

    (East News, Fot: TOMASZ URBANEK)

    Czytaj rozmowę – Jerzy Stuhr: Dla PiS-u jestem osłem ze Shreka. Głupota trzyma się u nas mocno

    Dziwne do jakiego stopnia aktor zatracił kontakt z rzeczywistością. Wzywając do walki z nienawiścią, sam przecież ją krzewi. Wytykając drugim pogardę, sam od niej nie stroni. Chyba że cała jego krytyka obecnych władz, PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego – który to jawi się jako dziwne skrzyżowanie lorda Voldemorta, starożytnego Heroda i szekspirowskiego Ryszarda III – jest tylko zasłoną dla złości i frustracji, wynikającej z tego, że obecne władze telewizji nie potrafiły się wobec Stuhra właściwie (według niego) zachować. To by dopiero była prywata i egoizm czystej wody! Tak czystej, że aż nie jestem w stanie o nią Stuhra podejrzewać. Dlatego w jego opiniach i osądach raczej wolę widzieć pewną przypadłość powszechną – postawę typową dla znacznej grupy polskiej inteligencji współczesnej.

    Pierwszą cechą charakterystyczną ich wypowiedzi jest, skądinąd słuszny, sprzeciw wobec zła. I tak też zaczyna Stuhr: „Bo w ogóle coraz więcej jest tej nienawiści. Mało kto się potrafi już powstrzymać”. Ma rację? Oczywiście. Walka z nienawiścią, agresją i wrogością zdaje się być rzeczą ze wszech miar godną pochwały. Tylko że kiedy przechodzi Stuhr do konkretów, okazuje się, że ową nienawiść tylko po drugiej stronie dostrzega i tylko swoim przeciwnikom ją przypisuje. Dlatego nie waha się mówić o współczesnej cenzurze, która tym tylko różni się od tej z czasów PRL, że jest bardziej dzika: „Wtedy to jednak było zorganizowane, przygotowane, przemyślane, biuro cenzury, komitety partyjne… A dzisiaj to jest chaos, na dziko, byle jak, bez planu na całość”. Wychodzi na to, że w czasach komuny cenzura to była kultura i rozsądek, dziś zaś – chamstwo i tłuszcza. O, tak, rzeczywiście, ład wtedy i spokój prawdziwy panował, towarzysze w Warszawie i w Moskwie nad nim czuwali, a teraz rządzą barbarzyńcy pisowscy. Aż łezka się w oku kręci, a w sercu rośnie prawdziwa tęsknota za dawną, starą, rzetelną i cywilizowaną cenzurą.

    Jak wielu innych aktorów i ludzi sztuki, którzy nagle postanowili zostać komentatorami politycznymi, również i Stuhra najbardziej dotyka rzekoma pisowska pogarda dla bliźnich. Dowodem na ową niskość i podłość charakteru ma być, sądzi reżyser, sposób, w jaki prezes PiS potraktował Donalda Tuska: „Albo jak Jarosław Kaczyński powiedział o Tusku do ludzi: „A niech go oni sobie tam wezmą!”. Oni! Oni! Ta pogarda… Boże…”. Znowu, nic tylko płakać nad losem biednego Tuska i jego straszliwymi ranami. I może nawet dałbym się Stuhrowi przekonać i do współczucia poruszyć, gdyby nie to, co ówże mówi dalej, tłumacząc zjawisko utrzymującego się masowego poparcia dla owej okropnej i zamordystycznej władzy.

    Kiedy prowadzący rozmowę Grzegorz Wysocki przypomina aktorowi, że w sondażach PiS ciągle wygrywa, Stuhr odpowiada: „A bo jest dużo takich. To cała wieś jest! Robimy błąd, że ciągle patrzymy z punktu widzenia Warszawy. Wybory wygrywa się dzisiaj na wsi. (…) A dlaczego prezydent Duda jeździ po jakichś dziurach i małych miasteczkach? Tylko to go interesuje. I msza u Rydzyka”. Właściwie Stuhr nie musi mówić nic więcej. W tych kilku zdaniach nie tylko pokazuje, co myśli o sporej grupie Polaków, może jednej trzeciej, a może nawet, licząc z małymi miasteczkami, większości społeczeństwa, ale też, nieświadomie zapewne, udowadnia, że duża grupa polskiej inteligencji z wygranej PiS żadnego wniosku nie wyciągnęła. „Dużo takich” – to oczywiście mieszkańcy wsi i prowincji, wszyscy spoza wielkich miast. Oni to mieszkają w „dziurach” i słuchają ojca Rydzyka. Mają zaszczepioną genetycznie głupotę, tępotę i są stałym zapleczem dla straszliwego autokratyzmu Kaczyńskiego.

    Stuhr nawet nie próbuje tych ludzi rozumieć, nie chce znać ich potrzeb, nie pyta się o ich obawy i lęki, nie szuka z nimi porozumienia. Jako genetyczni mieszkańcy dziur i zadupiów (owszem, tego słowa reżyser unika i przypisuję mu je tylko po to, by wyostrzyć ten sposób rozumowania) skazani są na wieczne tkwienie w piekle zabobonu i zapyziałości: „Pany kontra chamy. Część społeczeństwa przez wieki była upokarzana. Pod sztandarami komunizmu łatwo im było się odbić, weszli do miast, weszli na dwory, zburzyli dwory, ale przecież oni dalej są. (…) Moim zdaniem w tych ludziach odezwały się jakieś genetyczne wręcz odwety”. No, jeśli to nie jest pogarda dla innych, to co to jest? Jeśli większość, a choćby i jedna trzecia Polaków, jawi się w oczach Stuhra jako ludzie dyszący nieuświadomioną, odwieczną zemstą, jako potomkowie chamów, którzy chcą się teraz na tym, co wyższe i szlachetne odegrać, to gdzie tu jakakolwiek empatia? Gdzie choćby cień współodczuwania?

     

    Stuhrowi nawet nie przychodzi do głowy, że wielu tym ludziom program 500+ przywrócił godność i dał poczucie, że państwo nie jest tylko obcym i wrogim żandarmem. Nie, dla niego ten program rządu jest wart tyle, co zeszłoroczny śnieg. Nie ma zatem oporu, żeby porównywać 500+ z rozdawnictwem komunistycznym. Nie odczuwa niestosowności, by jednym tchem wymieniać ten program i programy… reżimów: „W każdym reżimie dawali. W tym też dają. Fidel Castro dał elektryfikację. Gomułka dał wczasy, socjal, stołówki, wszystko. To Gomuła dał! Do Kołobrzegu się jeździło, wczasy były, słońce świeciło. Gierek dał małego fiata! A i tak wszyscy przegrali. Ci też przegrają”.

    Reżim Kaczyńskiego tak jak reżim Castro w końcu jednak upadnie, a to dlatego, że „sami się rozwalą. Łapczywość tej władzy, brak kompetencji, nieprzygotowanie do rządzenia… (…) Cały ten plan Morawieckiego, wszystko się zawali. Jeżeli już tam nie ma ogromnych szwów, jeżeli już to nie pęka…”. Ależ by się Stuhr ucieszył, gdyby to wszystko diabli wzięli i faktycznie PiS sam się rozwalił. Ależ byłaby radocha. Co tam, że w efekcie takiej katastrofy Polska by ucierpiała i dobro wspólne byłoby zagrożone. Ważniejsze jest to, że chamy dostałyby za swoje.

    Dziwne to, naprawdę bardzo dziwne, życzenia i pragnienia. Czytałem te słowa z mieszaniną smutku i rozbawienia. Z jednym jednak stwierdzeniem reżysera zgodzić się muszę: „Mam takie poczucie, że już jestem po prostu za stary na politykę”. Sądząc z tego, co mówi, to akurat prawda.

    Paweł Lisicki dla WP Opinie

     

     

    Paweł Lisicki – redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”. Dziennikarz, publicysta, pisarz. Były redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita” oraz tygodnika „Uważam Rze”.

    Poglądy autorów felietonów, komentarzy i artykułów publicystycznych publikowanych na łamach WP Opinii nie są tożsame z poglądami Wirtualnej Polski. Serwis Opinie opiera się na oryginalnych treściach publicystycznych pisanych przez autorów zewnętrznych oraz dziennikarzy WP i nie należy traktować ich jako wyrazu linii programowej całej Wirtualnej Polski.

    Polityka otwartości przynosi Polsce smutne owoce


    Wyborcza.pl

    Poniedziałek02.01.2017

     

    Zamieszki w Ełku. Policja zatrzymała 28 osób, zarzut zabójstwa dla Tunezyjczyka

    PAP

    02 stycznia 2017 | 06:30

    W Ełku w sylwestra przed kebabem zginął 21-latek. Wybuchły zamieszki, policja zatrzymała ponad 20 osób1 ZDJĘCIE

    W Ełku w sylwestra przed kebabem zginął 21-latek. Wybuchły zamieszki, policja zatrzymała ponad 20 osób (Tomasz Waszczuk / PAP)

     

    28 osób zatrzymała policja po zamieszkach, do jakich doszło w niedzielę w Ełku na Mazurach po śmierci 21-latka. Mężczyzna zginął w Sylwestra przed kebabem od ciosów nożem. Prokuratura postawiła zarzut zabójstwa obywatelowi Tunezji.

    Po śmierci 21-letniego Daniela w mieście zrobiło się bardzo niespokojnie. Kilkuset mieszkańc?w Ełku zebrało się przed prowadzonym przez cudzoziemców barem Prince Kebab. W tłumie były też osoby agresywne, które wybiły szyby i niszczyły mienie w witrynie lokalu, rzucały petardami, butelkami oraz kamieniami w stronę funkcjonariuszy i radiowozów.