Pekin gotowy do starcia o przywództwo


 

Xi Jinping, fot. Lintao Zhang

Pekin gotowy do starcia o przywództwo

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Środa, 25 stycznia 2017 o godz. 21:09:00

Chiny umacniają swoją pozycję w świecie jako globalnego lidera w gospodarce. Mało jest krajów na świecie, które nie zabiegałyby o ich względy, a zwłaszcza o inwestycje. Choć Stany Zjednoczone nie wywiesiły jeszcze białej flagi, a ich polityka wobec Chin realizowana przez nowego prezydenta jest wciąż wielką niewiadomą, to ich dominująca rola w gospodarce będzie zdaniem wielu obserwatorów maleć. Chiny stawiają na integrację ze światową gospodarką i tworzą kolejne szlaki swojej ekspansji.

 

    W ubiegłym roku wartość inwestycji Chin za granicą wyniosła 170 mld USD. Tyle wynika z informacji Państwowego Komitetu do Spraw Reform i Rozwoju. W porównaniu z 2015 r. oznacza to wzrost o 55,3 proc. Chińczycy prowadzą też pod względem inwestycji w najnowsze technologie. W produkcję najnowszych źródeł energii zainwestowali 32 mld USD. Ich inwestycje nie mają jednak charakteru finansowego. Polegają one na kredytowanym eksporcie do zainteresowanych państw chińskich maszyn i urządzeń. Tego typu „inwestycyjny eksport” ma w Chinach absolutny priorytet. By go ułatwić, Pekin rozwija nowe drogi transportowe ze wschodu na zachód. Korzysta już z 39 szlaków kolejowych, które wiążą 16 chińskich ośrodków i 15 europejskich. Wykorzystują do tego linie kolejowe , biegnące przez Azję Centralną, Iran, Turcję, Rosję, Białoruś, Polskę. Pociągi towarowe z Chin docierają już do Hiszpanii, a w początku stycznia bieżącego roku pierwszy skład wyruszył do Londynu.

ZOBACZ TAKŻE: Nowy pociąg połączy Azję i Europę na osi północ – południe

    Społeczeństwo chińskie według oficjalnych danych staje się coraz zamożniejsze. Nikt już w Chinach nie chce pracować za miseczkę ryżu. Począwszy od 2000 r. klasa średnia w Chinach podwoiła swoją wielkość i stanowi już 37 proc. ogółu ludności. Analitycy zaznaczają, że dochody ludności i to zarówno miejskiej, jak i wiejskiej nie przestają rosnąć… Według badań Wydziału Socjologii Chińskiej Akademii Nauk Społecznych średnie dochody osiąga w Chinach 37,4 proc. ludności. Połowa z nich 18,5 proc. osiąga dochody, które pozwalają zaliczyć ich do zamożnych, czy nawet bogatych. 18,9 proc. Chińczyków osiąga dochody znacznie niższe, ale jak na chińskie warunki stosunkowo wysokie. 

    W miastach chińskich żyje się obecnie znacznie lepiej niż na wsi. Dochody ludności miejskiej są 2,8 razy wyższe od tych osiąganych przez mieszkańców wsi. Wzrost dochodów ludności wiejskiej wyniósł w minionym roku 6,5 proc., a miejskiej  5,7 proc. Chociaż wskaźnik wzrostu zarobków jest korzystniejszy dla wsi, to jednak wciąż jest on zbyt niski, żeby zlikwidować dysproporcje. 

ZOBACZ TAKŻE: Jak wyglądałaby wojna USA z Chinami?

    Obecnie według badań socjologicznych 57 proc. Chińczyków mieszka w miastach, mimo to chińskie miasta wciąż odczuwają napływ mieszkańców ze wsi. Przewiduje się, że w 2010 r. około 60 proc. ich ludności będzie zamieszkiwać miasta. Jednak zdaniem obserwatorów szczyt urbanizacji Chiny mają już za sobą. Tempo przesiedlania się mieszkańców wsi do miast ulegnie spowolnieniu.

    Umacnianie się w Chinach klasy średniej nie będzie bynajmniej oznaczało rozwoju demokracji, jak naiwnie sądziło wielu zachodnich analityków. Wszystko wskazuje na to, że pozycja partii komunistycznej w państwie wzrośnie. Nie jest nawet wykluczone, że częściowo kraj cofnie się do czasów Mao Zedonga, od kultu którego Pekin formalnie nigdy się nie odciął.

ZOBACZ TAKŻE: Wojskowy potencjał Chin

    W Pekinie krążą wieści, że obecny przewodniczący ChRL i lider partii komunistycznej Xi Jinping nie ma zamiaru odchodzić na polityczną emeryturę, ale po raz trzeci pod rząd chce być wybrany na funkcję generalnego sekretarza. W zasadzie idea pozostawienia go na stanowisku krąży wśród chińskich elit od dawna. Plenum Centralnego Komitetu przyznało mu m.in. tytuł „fundamentalnego przywódcy”, czyli wodza, któremu przysługuje ostatnie słowo we wszystkich kwestiach, w tym w decyzjach kadrowych na szczytach władzy, które zostaną dokonane na XIX zjeździe Komunistycznej Partii Chin.

    Także zachodni analitycy przyznają , że przy obecnym sekretarzu generalnym system kolektywnego kierowania krajem, wprowadzony w Chinach po śmierci Mao przestał funkcjonować. Tak twierdzi m.in. Wall Street Journal. Całą władzę w Chińskiej Republice Ludowej miał wziąć w swoje ręce Xi Jinping. Miał on sobie podporządkować armię i wszystkie inne organy w państwie, a przede wszystkim w znacznym stopniu także zarządzanie chińską gospodarką. 

ZOBACZ TAKŻE: Ekipa Trumpa chce twardej polityki wobec Chin i Rosji

    Xi Jinping kończy obecnie pierwszą kadencję i czeka go jeszcze druga, ale to, czy będzie mógł pozostać na trzecią  rozstrzygnie się na zbliżającym się XIX Zjeździe KPCh. By Xi mógł pozostać na trzecią kadencję, XIX Zjazd nie może wyznaczyć jego następcy. Jeżeli tego nie zrobi, Xi trzecią kadencję będzie miał w kieszeni. Po jej zakończeniu będzie miał 69 lat. Wówczas będzie mógł oczywiście podjąć walkę o czwartą kadencję.

    Znaczna część partyjnych liderów popiera ponoć pozostanie obecnego sekretarza generalnego na stanowisku. Uważają bowiem, że Chinom potrzebny jest teraz mocny przywódca, który będzie w stanie kontynuować ich rozwój ekonomiczny, a jeżeli zajdzie taka sytuacja, podjąć wyzwanie Zachodu. W Pekinie mówi się, że Xi ma jeszcze szereg pomysłów, ale dla ich zrealizowania potrzebuje czasu i trzeba go najzwyczajniej mu go dać. Chińska tradycja uczy bowiem, że ich kraj dla rozwoju potrzebuje stabilności.

    Niektórzy chińscy partyjni dygnitarze uważają, że w Chinach trzeba wprowadzić podobny system prezydencki, jaki jest w Rosji. Umożliwiałby on kandydatowi wyznaczonemu przez partię obejmowanie stanowiska prezydenta. 

    Chińscy analitycy zdają sobie też sprawę, że w świecie coraz bardziej popularna jest idea podjęcia starcia z Chinami. Wielu ekspertów jest zdania, że jeżeli przywódcy zachodni będą uchylać się od starcia z Chinami, to będą bezradnie przyglądać się niszczeniu własnych gospodarek przez chińską ofensywę realizowaną pod płaszczykiem WTO.

    Możliwości podjęcia wojny celnej z Chinami nie wykluczył nowy prezydent USA Donald Trump. Jeżeli ją podejmie, wraz z innymi działaniami ograniczającymi ich ekspansję w świecie, Chiny się zakołyszą i dlatego potrzebny jest im silny przywódca. 

    Marek A. Koprowski