Polacy nie chcą powrotu Tuska do kraju


niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

 

31 grudnia 2016

Gazeta Polska | Nowe Państwo | Gazeta Polska Codziennie | VOD

Najnowsze Opinie Wideo Blogi

Polska Świat Sport Gospodarka Obrona narodowa Historia Kultura Media

​„Tylko nie wracaj” – Polacy odpowiedzieli Tuskowi na życzenia noworoczne

 

Dodano: 31.12.2016 [18:49]

​„Tylko nie wracaj” – Polacy odpowiedzieli Tuskowi na życzenia noworoczne - niezalezna.pl

foto: Filip Błażejowski/Gazeta Polska

„W nowym 2017 roku – Ojczyznę wolną od zła i głupoty, Panie” – takie noworoczne życzenia złożył na Twitterze przewodniczący Rady Europejskiej. I chyba nie takiego odzewu spodziewał się ze strony Polaków, a ci odpowiedzieli mu wprost: „nie wracaj, to może się spełni”.
„Król Europy” postanowił złożyć życzenia noworoczne. „W nowym 2017 roku – Ojczyznę wolną od zła i głupoty, Panie” – napisał na Twitterze Donald Tusk. Trudno orzec, co właściwi szef RE miał na myśli i o jaką „Ojczyznę” mu chodziło. Jeśli o Polskę, to być może słowa o złu i głupocie są efektem ostatnich, skandalicznych wybryków jego koleżanek i kolegów z Platformy Obywatelskiej?

Obserwuj

Donald Tusk

@donaldtusk

W nowym 2017 roku – Ojczyznę wolną od zła i głupoty, Panie.

16:55 – 31 gru 2016

  • 657657 podanych dalej

  • 2 4172 417 polubień

  • Na dziwaczny wpis odpowiedzieli inni użytkownicy Twittera. I nie byli dla Donalda Tuska wyrozumiali…

    Obserwuj

    Tomasz O. @0st0ja

    @donaldtusk nie wracaj, to może się spełni.

    16:56 – 31 gru 2016

  • 33 podane dalej

  • 114114 polubień

  • Obserwuj

    Bodzio’o @bodzio_o

    @donaldtusk taka będzie, tylko bez powrotów prosimy.

    16:56 – 31 gru 2016

  • podanych dalej

  • 6262 polubienia

  • Obserwuj

    tadeusz @clodin56

    @J_Kaska Niech wróci @donaldtusk zapytamy gdzie te mld ukradzione z OFE i o wiele inne przekręty

    17:09 – 31 gru 2016

  • 11 podany dalej

  • 2525 polubień

  • Obserwuj

    Andrew @agas2709

    @donaldtusk zostan tam gdzie jestes i niewracaj do Polski ty zmoro jedna

    16:56 – 31 gru 2016

  • 22 podane dalej

  • 110110 polubień

  • Obserwuj

    Tomek Zieliński @Brzdac

    @donaldtusk Dlatego proszę nie wracać!

    17:05 – 31 gru 2016

  • podanych dalej

  • 4040 polubień

  • Obserwuj

    Janekx89 @janekx89

    @donaldtusk Nie wracaj, będzie o to zdecydowanie łatwiej!

    17:07 – 31 gru 2016

  • podanych dalej

  • 4040 polubień

  • Obserwuj

    Piotr Jastrzębski @JotPiotr

    @donaldtusk czyli nie wraca Pan do kraju 🙂 całe szczęście

    16:58 – 31 gru 2016

  • podanych dalej

  • 2626 polubień

  • Obserwuj

    marek dadun @MarekDadun

    @donaldtusk i wolną od Tuska

    16:57 – 31 gru 2016 · Warsaw, Poland

  • podanych dalej

  • 1818 polubień

  • Obserwuj

    Grzegorz Wysocki @grzwysoc

    @donaldtusk niestety, w pańskiej ojczyźnie nadal rządzi merkel, w Polsce już nie. Długich lat w Brukseli, albo gdzieś.

    17:08 – 31 gru 2016

  • podanych dalej

  • 2020 polubień

  • Obserwuj

    Anaksymander @Anaksymander1

    @donaldtusk fakt bez PO i N daj nam Panie i bez kosmopolitow

    16:58 – 31 gru 2016

  • podanych dalej

  • 1717 polubień

  • Obserwuj

    Anna Żuber @guciancia

    @donaldtusk Widzę po komentarzach ,że Polacy „kochają” Pana inaczej niż się Panu wydaje….i niech już tak zostanie.

    17:31 – 31 gru 2016

  • podanych dalej

  • 1818 polubień

  • Autor: plkŹródło: niezalezna.pl

    Okazuje się, że Rosja wszystko może


    onet.wiadomości

     

    PAP

    dzisiaj 12:47

    „WP”: Rosjanie mogą zagrażać amerykańskiej sieci elektrycznej

    Wykrycie rosyjskiego złośliwego oprogramowania na jednym z komputerów zakładów elektrycznych w stanie Vermont jest ilustracją zagrożeń, przed jakimi staje cała amerykańska sieć energetyczna – ostrzega dziennik „Washington Post”.

     

    "WP": Rosjanie mogą zagrażać amerykańskiej sieci elektrycznejFoto: Shutterstock”WP”: Rosjanie mogą zagrażać amerykańskiej sieci elektrycznej

    W rozmowie z dziennikiem anonimowy przedstawiciel władz USA wyraził obawę, że rosyjscy hakerzy próbują spenetrować komputery amerykańskiej sieci energetycznej i przygotować się tym samym do potencjalnego ataku na krajową infrastrukturę krytyczną.

    Jak poinformował miejski zakład elektrycznych w Burlington w północno-wschodniej części USA, szkodliwe oprogramowanie zostało odkryte na jednym z laptopów. Jednak jak zapewniono – urządzenie nie było podłączone do sieci systemu elektrycznego. Komputer został odizolowany, a o szczegółach odkrycia poinformowano władze – podało Burlington Electric w komunikacie.

    W reakcji na te doniesienia gubernator stanu Vermont Peter Shumlin wezwał służby federalne „do przeprowadzenia pełnego śledztwa i podjęcia kroków w celu zapewnienia, że w przyszłości nie dojdzie do podobnego zdarzenia”.

    „Mieszkańcy Vermont i wszyscy Amerykanie powinni być zaalarmowani i oburzeni, że jeden z największych światowych zbirów, (prezydent Rosji) Władimir Putin, próbuje zhakować naszą sieć elektryczną, która pomaga w utrzymaniu jakości życia, gospodarki, służby zdrowia i bezpieczeństwa” – ocenił Shumlin w oświadczeniu.

    Według senatora Patricka J. Leahy’ego odkrycie szkodliwego oporogramowania w zakładach energetycznych pokazuje, że Rosja może potencjalnie „manipulować siecią i wyłączyć ją w środku zimy”. „To bezpośrednie zagrożenie dla Vermont i nie będziemy go lekceważyć” – dodał Leahy.

    Anonimowi rozmówcy „WP” zwracają uwagę, że na razie nie wiadomo, jakie mogły być intencje Rosjan. Program mógł być zainstalowany w celu np. zakłócenia działania sieci lub też sprawdzenia, czy będą oni w stanie spenetrować pewne części systemu.

    Przesłuchanie ws. zagrożeń cybernetycznych

    „Pozostaje pytanie: czy dostali się do innych systemów i jakie były ich cele” – zwraca uwagę źródło dziennika.

    Chodzi o złośliwe oprogramowanie nazwane wcześniej przez Waszyngton jako „step niedźwiedzi grizli” (ang. Grizzly Steppe). W tym tygodniu FBI i służby wywiadowcze ujawniły przedstawicielom różnych segmentów krajowej gospodarki szczegóły dotyczące kodu źródłowego tego oprogramowania. Według Waszyngtonu kod stworzony został przez rosyjskie wojsko i służby cywilne w ramach „trwającej kampanii cybernetycznej wymierzonej w amerykański rząd i cywilów”.

    Wczoraj szef komisji sił zbrojnych Senatu USA John McCain zapowiedział, że 5 stycznia odbędzie się w Kongresie przesłuchanie ws. zagrożeń cybernetycznych, takich jak hakerskie ataki Rosji, które m.in. były ingerencją w amerykańskie wybory.

    Według informacji zamieszczonej na stronach komisji sił zbrojnych Senatu wśród osób, które wezwano na przesłuchanie, są między innymi dyrektor amerykańskich służb wywiadu James Clapper oraz admirał Mike Rogers, dyrektor Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (NSA) i szef Cyber Command (cyberdowództwa) sił zbrojnych USA.

    W połowie grudnia McCain oraz trzech innych senatorów wystosowało apel, by zbadać doniesienia wywiadu o tym, że Rosja ingerowała w przebieg tegorocznych wyborów, wspierając kandydata Republikanów Donalda Trumpa.

    Pod apelem podpisało się dwóch Republikanów – McCain i Lindsey Graham – oraz dwóch Demokratów – Chuck Schumer i Jack Reed. Również w ostatnich dniach McCain i Graham wezwali do powołania w USA międzypartyjnej komisji dochodzeniowej, która przenalizowałaby sterowane przez Moskwę cyberataki, polegające między innymi na włamaniach do serwerów Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC).

    (do)

    Onet Wiadomości

    Źródło: PAP

    Noworoczne orędzie prezydenta Andrzeja Dudy



    onet.
    wiadomości

     

    PAP

    dzisiaj 20:00

    Noworoczne orędzie prezydenta Andrzeja Dudy

    • Dobrobyt i trwały rozwój naszej ojczyzny zależą także od spokoju społecznego – powiedział prezydent Andrzej Duda w orędziu noworocznym. Apelował do rodaków: „nie dajmy się ponieść politycznym emocjom, prowadźmy cywilizowany dialog, pracujmy razem dla Polski, szanując reguły demokracji”.

     

    Prezydent Andrzej DudaFoto: prezydent.pl / Materiały prasowePrezydent Andrzej Duda

    • Dobrobyt i trwały rozwój naszej Ojczyzny zależą także od spokoju społecznego. W tych szczególnych dniach apeluję do wszystkich moich rodaków: nie dajmy się ponieść politycznym emocjom. Prowadźmy ze sobą cywilizowany dialog. Pracujmy razem dla Polski, szanując reguły demokracji. Pragnę Państwa zapewnić, że jako Prezydent Rzeczypospolitej będę czynił wszystko, by łagodzić niepotrzebne konflikty i wyciszać spory – powiedział prezydent w wygłoszonym orędziu noworocznym.
    Polska krajem bardziej solidarnym

    Andrzej Duda podkreślił, że Polska jest dziś państwem bardziej solidarnym, dbającym o słabszych, wyrównującym szanse. – Program 500+, podwyższenie minimalnej płacy, darmowe leki dla seniorów, obniżenie wieku emerytalnego – wszystkie te zmiany przywracają wielu Polakom poczucie godności i wiarę w to, że rządy mogą być bardziej sprawiedliwe – powiedział prezydent.

    Jak zaznaczył, w mijającym roku reformy przeprowadzone w wielu obszarach przyniosły lub przyniosą konkretne korzyści polskim rodzinom. – Zobowiązania wyborcze, złożone w trakcie kampanii prezydenckiej i parlamentarnej, są i będą nadal sumiennie realizowane – zapewnił Andrzej Duda.

    Bezpieczniejsza Polska
    • Jesteśmy też państwem bezpieczniejszym, między innymi dzięki efektom szczytu NATO w Warszawie. Na naszej ziemi pojawią się na stałe sojusznicze wojska. Już wkrótce będziemy witać nad Wisłą amerykańskich żołnierzy. Musimy jednak także wzmacniać się sami. Rok 2017 będzie okresem głębokiej modernizacji polskiego wojska. Nasi żołnierze, piloci i marynarze muszą mieć pewność, że korzystają z najlepszego sprzętu i najbardziej nowoczesnego uzbrojenia – powiedział prezydent.

    Andrzej Duda podkreślił, że nasze bezpieczeństwo opiera się nie tylko na sojuszach militarnych, lecz także politycznych. – Polska jest jednym z największych i najważniejszych krajów w Unii Europejskiej. Poparcie polskiego społeczeństwa dla wspólnego, europejskiego projektu należy do najwyższych na Starym Kontynencie. I to przede wszystkim nam powinno zależeć na tym, by Unia Europejska poradziła sobie ze wszystkimi kryzysami, z którymi zmaga się obecnie i z którymi, niestety, zapewne zmagać się będzie także w 2017 roku. Niezależnie od różnic poglądów co do przyszłości Unii Europejskiej, funkcjonowania instytucji czy obsady najważniejszych unijnych stanowisk, jedno nie ulega wątpliwości: w interesie Polski leży stabilna, zjednoczona i solidarna Europa – powiedział prezydent.

    Prezydent o gospodarce
    • Bezpieczne państwo to także silna gospodarka. Dlatego też władze powinny gwarantować polskim przedsiębiorcom jak największą swobodę działalności. Powinniśmy być otwarci na zagranicznych inwestorów, lecz przede wszystkim promować polski kapitał i polską myśl technologiczną – podkreślił Andrzej Duda.

    Prezydent zapewnił, że w nadchodzącym roku, podobnie jak w minionym, będzie nadal wspierał rodzime firmy. – Zwłaszcza te, które z odwagą i bez kompleksów podbijają dalekie rynki. Czy będzie to wielki koncern energetyczny, czy mała spółka produkująca gry komputerowe – polskie przedsiębiorstwa mogą liczyć na wsparcie prezydenta – powiedział Andrzej Duda.

    Rodakom życzył spełnienia wszystkich marzeń i realizacji najbardziej ambitnych zamierzeń. – Oby rok 2017 był dla Państwa czasem rodzinnego ciepła i zawodowych sukcesów, otuchy i optymizmu. Wszystkiego dobrego! – podkreślił Andrzej Duda.

     

    Onet Wiadomości

    Źródło: PAP

    Cudowny Zachód i nie dająca się podbić Rosja


    Deutsche Welle

    POLITYKA

    KOMENTARZ: 25 lat po rozpadzie ZSRR – w fazie dojrzałego Putina

    Jaką drogą poszła Rosja po rozpadzie ZSRR? Wiedzie się jej lepiej niż kiedyś? Czy raczej nie? Rosyjski pisarz Wiktor Jerofiejew analizuje cztery fazy najnowszej historii Rosji.

    Obejrzyj wideo04:30

    Z miłości do Putina. Nowy rosyjski patriotyzm

    Jeden płacze, inny się śmieje. Jeden nie może ścierpieć rosyjskiej władzy, inny jest nią zachwycony. Jeden jest patriotą, inny pluje we własne gniazdo. Jeden stał się biedny jak mysz kościelna, inny bajecznie bogaty. Jeden żyje w Moskwie, inny w zabitej dechami wsi na końcu świata. Taka jest dziś Rosja, ćwierć wieku po tym, kiedy 25 grudnia 1991 roku z Kremla zniknęła flaga ZSRR.

    Przypadek chciał, że byłem świadkiem tego wydarzenia, znajdowałem się bowiem w mieszkaniu przyjaciół naprzeciwko Kremla. Upadek giganta musiał poruszyć, wzbudzając jednocześnie konsternację i ulgę. Na maszt została wciągnięta rosyjska, trójkolorowa flaga, nowa Rosja zadrżała w grudniowym wietrze.

    Radykalne przeobrażenie się Rosji

    Tamtego wieczoru wydawało się, że jest to tylko gra pojęciami – a WPN (Wspólnota Niepodległych Państw, DW) tylko upiększoną kontynuacją ZSRR. Moskiewski ludek obojętnie spieszył do domów, każdy sam dla siebie. Jak się okazało, myliłem się, tak jak cały naród: od tamtej chwili Rosja zmieniła się radykalnie. Stała się lepsza czy nie?

    Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

    Schriftsteller Viktor Jerofejew (imago/ITAR-TASS)

    Rosyjski pisarz Wiktor Jerofiejew

    W toku dziejów więcej niż tylko raz ten czy inny kraj czuł się obrażony przez resztę świata i domagał się zadośćuczynienia – przekonany o swojej wyjątkowości. W tym stanie urażonej dumy zastygła Rosja (a przynajmniej tak się zachowuje).

    Ma prawo czuć się obrażona, bo ktoś (Zachód, NATO, USA) zabrał jej Związek Radziecki? Raczej nie, bo ZSRR załamało się po ciężarem własnych wypaczeń spowodowanych maniakalnym brakiem wolności we wszystkich dziedzinach życia.

    Rosja chce lepiej żyć

    Mimo wszystkich negatywnych skutków, wszystkich oczywistych oznak autorytarnego reżimu, autokracji, mimo fantomowego bólu, jaki zostawił po sobie rozpad ZSRR i marzenie o jego przywróceniu, jakby nie było Rosja nie jest żadnym, zbudowanym na nienawiści klasowej komunistycznym straszakiem. Rosja to nie Korea Północna. Chce konsumować tak jak wszystkie kraje rozwinięte. Chce lepiej żyć.

    Tyle, że jakoś nie chce się jej to udać. Z nękającymi ją dzisiaj plagami ustawia się w szeregu problematycznych krajów, w których wyróżniają ją przede wszystkim niebywałe rozmiary jej terytorium i jej broń atomowa. Nadrzędnym wrogiem nowej Rosji od początku był brak wyobrażenia o tym, czym jest wolność i po co ona komu. Inteligencja czasów sprzed pierestrojki wiedziała, czym jest wyzwolenie – czym jest wolność, nie bardzo rozumiała.

    Życie w Rosji minionych 25 lat można podzielić na cztery części.

    Fazy wczesnego i słabego Jelcyna

    Część pierwsza – słaby Jelcyn: oświecona rosyjska elita miała rzadką okazję utworzenia z władzą swoistego, mitycznego „my”. Społeczeństwo i władza państwa były gotowe do pewnego wzajemnego zbliżenia.

    Zmarnowano to wszystko, ponieważ zarówno władza państwa jak i społeczeństwo miały tylko nikłe wyobrażenie o prawach rządzących naturą człowieka. Lud obalił komunizm w nadziei na lepsze życie. Długo jednak nie wytrzymał twardej próby sił wymagającej, by przez jakiś czas więcej pracować a gorzej żyć, i przeklął demokrację. Rosja znalazła się znowu w swoim tradycyjnym stanie społecznej apatii i braku odpowiedzialności. Nieatrakcyjność nowego, krystalizującego się dopiero reżimu doprowadziła do kryzysu parlamentarnego 1993, do separatyzmu, wojny w Czeczeni, do walki z oligarchami i umacniania się mafii.

    Znamienny dla drugiej części w życiu nowej Rosji po haniebnych wyborach prezydenckich 1996 był słaby, znany z upodobania do alkoholu Jelcyn, który odrzucił reformatorów a przeciągnął na swoją stronę siłowików – mundurowych i tajniaków. Kryzys finansowy 1998, wzrost nostalgicznych nastrojów i histerii społecznej, oddalanie się coraz bardziej od siebie wyobrażeń o świecie Rosji i Zachodu – cały pakiet tych i innych problemów wpędził Rosję w ramiona ludzi bezpieki.

    Kwitkiem wczesny Putin

    Objęcie władzy przez Putina było kwitkiem za błędy rosyjskiej demokracji. Chociaż trzecia faza – wczesnego Putina – nosiła jeszcze znamiona politycznego okresu przejściowego. Powoli jednak okazało się, że Rosja nie jest w stanie osiągnąć PKB poziomu Portugalii, czego domagał się Putin w 1999.

    REDAKCJA POLECA

    Przyjaciele Putina w Europie umacniają swoją pozycję

    Rosja rozbudowuje swoje tradycyjne wpływy w Europie Wschodniej i Południowo-Wschodniej. UE jest na przegranej pozycji, mimo miliardowego wsparcia i jej zabiegów dyplomatycznych. (15.11.2016)

    Niemiecka prasa: Putin wykorzystuje słabość Zachodu

    I że nie jesteśmy Chińczykami. Brakowało polityki zatrudnienia, była za to droga ropa i rosnąca nostalgia. Ta ostatnia została wsparta ideologiczne: odrzucaniem uniwersalnych wartości, kultywowaniem stanu urażonej dumy i kurczowym trzymaniem się tradycyjnych filarów życia. Do tego doszła gloryfikacja Kościoła prawosławnego. Kościół skorzystał z tej jedynej w swoim rodzaju historycznej okazji niebotycznie się wzbogacając w zamian za lojalność i narzucony z góry patriotyzm.

    Teraz, w fazie czwartej – dojrzałego Putina, Putin maszynista odczepił lokomotywę i doczepił ją do ostatniego wagonu kierując pociąg w przeciwnym kierunku – z obietnicą, że tam czeka przyszłość.

    Dojrzały Putin i przerastająca wszystkich Rosja

    Putin zrozumiał, że kraj lepiej reaguje na mobilizację niż na modernizację. Udała mu się rzadka w historii Rosji sztuka zjednoczenia władzy państwa z większością społeczeństwa. Rosyjska obraza z powodu utraconych ziem przeobraziła się w niezachwianą wiarę o przerastającej wszystkich własnej wielkości – w sensie moralnym, religijnym i historycznym. Kłamstwo o bogini wojny funkcjonuje w nowej zimnej wojnie z Zachodem, ale i w gorącej wojnie z Ukrainą i innymi przeciwnikami powrotu pod rosyjskie skrzydła. Jednocześnie Zachód niejako poszedł na rękę Rosji odsłaniając swoje rozdarcie i – mówiąc prosto z mostu – nie posługując się mądrą strategią. Czy istnieje wyjście z zaistniałej sytuacji?

    Wiktor Jerofiejew

    tł. Elżbieta Stasik

    Upowska i banderowska narracja za polskie pieniądze


     

    Tomasz Rzymkowski. Fot. facebook.com

    Rzymkowski (K’15): dla PiS ważniejsza od ideałów ich ukochanej sanacji jest bezkrytyczna przyjaźń z Ukrainą

    Dodane przez Lipinski
    Opublikowano: Sobota, 31 grudnia 2016 o godz. 11:11:37

    Wiem już, co jest dla PiS ważniejsze od ideałów ich ukochanej sanacji: bezkrytyczna przyjaźń z Ukrainą – stwierdził poseł Kukiz’15 Tomasz Rzymkowski, komentując decyzję MSW ws. przyznania dotacji z budżetu państwa ukraińskiemu tygodnikowi, szerzącemu kłamstwa historyczne. – Parafrazując słowa Józefa Becka, nie ma pokoju za wszelką cenę, ale tu jest przyjaźń za wszelką cenę z Ukrainą – mówi Rzymkowski w rozmowie z Kresami.pl.

     

    Na łamach „Naszego Słowa”, pisma mniejszości ukraińskiej w Polsce wydawanego za pieniądze polskich podatników napisano niedawno, że to Józef Piłsudski, a nie Stepan Bandera, odpowiada kryteriom „międzynarodowego terrorysty”.

    – Ukraina nie wymaga od Polaków, by wyrzucili jego [Piłsudskiego] nazwisko z historii, nie wymaga zburzenia jego pomników. Jednak domaga się, by Polacy przestali wtrącać się w to, kogo Ukraińcy uważają za swoich bohaterów – podkreślał w artykule Myrosław Łewyćkyj. Sugerował również wyraźnie, że wydanie wspomnień bł. bp. Grzegorza Chomyszyna to element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję, a celem tych działań miałoby być zdyskredytowanie osoby metropolity grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego w kontekście jego procesu beatyfikacyjnego. Określa również uchwałę wołyńską, ws. ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, mianem „haniebnej”.

    PRZECZYTAJ: 420 tys. zł dotacji od rządu PiS dla ukraińskiej gazety, która nazwała Piłsudskiego międzynarodowym terrorystą

    – Po tym, jak ministerialni urzędnicy zareagowali na moją interpelację dotyczącą dotowania ukraińskiego tygodnika (przyznając budżetowe wsparcie na 2017 rok), w którym szerzy się historyczne kłamstwa, wiem już, co jest dla Prawa i Sprawiedliwości ważniejsze od ideałów ich ukochanej sanacji: bezkrytyczna przyjaźń z Ukrainą – napisał na Facebooku poseł Kukiz’15 Tomasz Rzymkowski.

    Przeczytaj: Tomasz Rzymkowski dla Kresów.pl: politycy PiS stali się pożytecznymi idiotami strony ukraińskiej

    Wcześniej, jak informowaliśmy, wspólnie z innymi posłami tego ugrupowania, Wojciechem Bakunem i Bartosz Jóźwiakiem, Rzymkowski skierował do ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz do ministra spraw wewnętrznych i administracji interpelację ws. szerzenia historycznego fałszu i antypolskiej propagandy, na przykładzie tygodnika Związku Ukraińców w Polsce „Nasze słowo”, wydawanego za pieniądze polskich podatników.

    – Czy ukraińskojęzyczny tygodnik „Nasze słowo”, szerzący na swoich łamach historyczny fałsz i wrogą polskiemu państwu propagandę, będzie dotowany przez Państwo Polskie w 2017 roku? – pytali posłowie Kukiz’15.

    Portal Kresy.pl poinformował z kolei, że ukraiński tygodnik „Nasze Słowo”, na łamach którego publikowano artykuły zawierające antypolską propagandę, otrzyma dotację z budżetu państwa polskiego w wysokości 420 tys. zł.

    –  Jeżeli ktoś chce głosić bzdury, ma oczywiście do tego prawo, bo wolność słowa polega na tym, że słyszymy także takie treści, które nam się nie podobają, ale dlaczego ma się do tych bzdur dokładać polski podatnik?! – pyta poseł Rzymkowski.

    – Parafrazując słowa Józefa Becka, nie ma pokoju za wszelką cenę, ale tu jest przyjaźń za wszelką cenę z Ukrainą– mówi poseł Rzymkowski w rozmowie z Kresami.pl. – To tak naprawdę niszczenie tych imponderabilii, jak to mówi Jarosław Kaczyński, dla ich obozu. Bo jednak Józef Piłsudski w panteonie polskich bohaterów narodowych jest dla nich wręcz bohaterem nr 1. A Ukraińcy opluwają i niszczą tego człowieka. Dla mnie akurat nie jest on specjalnie jakimś autorytetem, ale dla tego środowiska jest – tym bardziej jest to bardzo dziwne.

    – Najbardziej bolesne jest to, że oni tę narrację upowską i banderowską, za pieniądze polskich podatników pokazują, a polskie ministerstwo najwyraźniej nie widzi w tym nic złego – dodaje poseł Kukiz’15.

    Rzymkowski przypomniał również o lekceważącym tonie odpowiedzi wiceszefa MSZ Jana Dziedziczaka na inną interpelację posłów Kukiz’15 ws. szykanowania na Ukrainie osób zaangażowanych w wydanie i promocję książki „Dwa królestwa”, czyli wspomnień bł. bpa Grzegorza Chomyszyna. Poseł zaznacza, że ksiądz Ihor Pełehatyj jest szynakowany przez hierarchów grekokatolickich, a ze strony neobanderowców spotykają go groźby.

    Przeczytaj: MSZ nie widzi problemu ukraińskich szykan wobec Polaków związanych z wydaniem książki Dwa Królestwa

    W odpowiedzi Dziedziczak stwierdza m.in. że sprawy nie było, ponieważ nie zgłoszono żadnego incydentu do polskiej ambasady lub konsulatu. Poseł Rzymkowski zaznacza, że na spotkaniu promocyjnym książki, gdzie doszło do incydentów, byli obecni przedstawiciele konsulatu RP we Lwowie. – Tłumaczenie się tym, że nie było żadnego doniesienia to tak, jakby policjant był świadkiem kradzieży, a trzeba było jeszcze pójść na policję i powiedzieć: „Panie policjanie, przypominam Panu, że był Pan świadkiem kradzieży”. To jest sytuacja kuriozalna – powiedział polityk.

    Według oficjalnych informacji opublikowanych na stronach internetowych MSWiA, Związek Ukraińców w Polsce, kierowany przez negacjonistę wołyńskiego Piotra Tymę, otrzyma 420 tys. złotych na wydawanie swojego tygodnika „Nasze Słowo” w latach 2017-2019. Dofinansowanie w analogicznej wysokości pismo Ukraińców w Polsce otrzymało w ubiegłym roku, przy czym wówczas dotyczyło ono 2016 roku. Łącznie w 2017 rok rząd dofinansuje działalność organizacji ukraińskich w Polsce kwotą ponad 1,6 mln zł, z czego najwięcej (blisko 1,4 mln zł) otrzyma Związek Ukraińców w Polsce. Rok temu organizacja ta otrzymała z budżetu państwa łącznie ponad 2 mln zł dotacji na szereg projektów.

    W rozmowie z Kresami.pl dr Andrzej Zapałowski zwracał uwagę, że „Nasze Słowo” od lat wspiera heroizację UPA. – Tam ukazuje się wiele artykułów na ten temat. Ponadto, „Nasze Słowo” jest tak naprawdę związane z „galicyjskimi Ukraińcami”, reprezentującymi nie całą społeczność ukraińską, tylko zachodnioukraińską. To środowisko jest zasadniczo opanowane przez spadkobierców ideowych OUN i UPA – mówił dr Zapałowski.

    Na łamach „Naszego Słowa” ukazywały się również artykuły Bohdana Huka, ukraińskiego szowinisty, którego opinia jako biegłego przyczyniła się do umorzenia postępowania ws. grupy młodych Ukraińców, którzy fotografowali się z flagą OUN-UPA. On sam zasłynął jednak przede wszystkim ze swoich wypowiedzi, które pokazują, że jest on gloryfikatorem banderyzmu, oskarżającym Polski Rząd w Londynie o plany eksterminacji ludności ukraińskiej.

    Bogdan Huk na łamach pisma mniejszości ukraińskiej „Nasze Słowo” oburzał się, że Polacy protestują przeciw symbolice OUN-UPA. Sprzeciw Polaków wobec niej porównywał do stalinizmu i hitleryzmu. Oburzało go nawet sformułowanie „Polski Przemyśl”. W artykule na łamach „Naszego Słowa” stwierdził m.in., że barwy UPA to symbol „nowoczesnego ukraińskiego patriotyzmu”, zaś „w Przemyślu w stosunku do Ukraińców nastrój panuje taki, jak w ZSRR za Stalina”, pisząc o „przemyskim rezerwacie im. Berii”. Według Huka Kresy to „polski segregacyjny konstrukt i praktyka przemocy do 1939 roku”, zaś „ideologia „Kresów” jest bliska faszyzmowi”.

    Rządową dotację stracił z kolei ukraińskojęzyczny portal PROstir, powiązany ze Związkiem Ukraińców w Polsce i kierowany przez Ihora Isajewa, który krytykował przyjęcie uchwały wołyńskiej jako przejaw ukrainofobii. Wcześniej portal ten otrzymał z budżetu państwa blisko 100 tys. zł.

    Isajew publicznie twierdził, że Polacy kreują ofiary rzezi wołyńskiej na męczenników, zaś polskie postulaty dotyczące ich upamiętnienia uważa za przejaw ukrainofobii. Według Isajewa strona polska w kwestii Wołynia dopuszcza się manipulacji. Członkiem redakcji portalu jest także Taras Andruchowycz, który jako dziennikarz Redakcji Ukraińskiej Polskiego Radia był autorem artykułu, w którym dopuszczono się manipulacji. Przytoczono w nim wyrwany z kontekstu „cytat” posła PiS Michała Dworczyka, według którego polityk ten miał w rozmowie z Radiową Jedynką obiecać „zamknięcie tematu tragedii wołyńskiej”.

    Po tym, jak jego portalowi odebrano rządową dotację, Isajew zaczął publicznie żalić się na działania polskich władz. Na łamach ukraińskich mediów twierdził m.in., że „Ukraińcy w Polsce stają się nieogłoszonymi wrogami”, a na Facebooku porównywał Polaków do zwierząt.

    Warto przypomnieć, że Ukraina praktycznie w ogóle nie wspiera polskiej mniejszości ze środków budżetowych. Jednym z nielicznych przykładów jest „Dziennik Kijowski”, dwutygodnik którego współzałożycielami są: Ministerstwo Kultury Ukrainy i Związek Polaków na Ukrainie. Gazeta ta jest dotowana z miejscowego budżetu. Wspiera ja również polska Fundacja Wolność i Demokracja.

    Czytaj również:

    Ukraińskie władze chcą ogłosić rok 2017 rokiem UPA

    Szef MSZ wzywa Ukrainę do nieświętowania 75. rocznicy UPA. „Może się okazać, że z Polski nikt tam już nie pojedzie”

    facebook.com / Kresy.pl

    Ciągłość tradycji


    Stanisław Michalkiewicz

    Ciągłość tradycji

    Felieton    Radio Maryja    29 grudnia 2016

    Szanowni Państwo!

    Święta Bożego Narodzenia tylko na chwilę zepchnęły na plan drugi polityczną wojnę, jaka za sprawą starych kiejkutów i ich zagranicznych mocodawców toczy się w naszym nieszczęśliwym kraju. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem wydawało się, że Nasza Złota Pani, rozczarowana nieudolnością starych kiejkutów, a zwłaszcza ich konfidentów, którym pod Sejmem zamiast „majdanu” wyszedł ciamajdan – więc wydawało się, że Nasza Złota Pani zmobilizowała Komisję Europejską do podjęcia w sprawie Polskiej radykalnych decyzji. Ale w międzyczasie do Polski przybył z Ameryki Rudolf Giuliani, który – jak się okazało – ma z Jarosławem Kaczyńskim wspólnego znajomego w osobie Lejba Fogelmana – i Komisja Europejska żadnych stanowczych decyzji wobec Polski nie podjęła, jakby czyjaś Mocna Ręka nagle wcisnęła hamulec. W tej sytuacji święta wojna starych kiejkutów w obronie demokracji i praworządności, zawisła w próżni. Oczywiście do czasu, bo Nasza Złota Pani znowu coś tam wymyśli, ale na razie zarówno Ryszard Petru ze swoim fraucymerem płci obojga i Grzegorz Schetyna ze swoimi działaczami („iluż wielkich działaczów wyjrzało z rozporka” – dziwował się poeta), siedzą dobrowolnym areszcie, w jaki zamienili salę plenarną Sejmu, właściwie nie wiadomo, po co.

    Ale nie ma takiego wydarzenia, którego nie można by wykorzystać politycznie, toteż stare kiejkuty próbują wykorzystać i fraucymer i działaczów do stworzenia sobie nowej, heroicznej legendy. Nowej – bo stara legenda, o tym, jak to „utrwalali władzę ludową”, już dawno im się zaśmierdziała, a poza tym wcale nie podoba się w nowych centralach wywiadowczych, którym stare kiejkuty aktualnie się wysługują. Toteż budują sobie heroiczną legendę na kanwie walki o demokrację i praworządność przeciwko „faszystowskiemu reżymowi”. Oczywiście jak zwykle koloryzują, bo w naszym nieszczęśliwym kraju żadnych prawdziwych faszystów nie ma. Gdyby byli, to stare kiejkuty już dawno dyndałyby na powrozach, a wielce czcigodni posłowie, gwoli uszanowania immunitetu pozawijani w perskie dywany, zostaliby odwiezieni do domów, gdzie mogliby kontynuować areszt pod nadzorem najbliższej rodziny. Tedy żadnych prawdziwych faszystów u nas nie ma. Jest stare, poczciwe, polskie safandulstwo, w następstwie którego państwo polskie w nikim nie wzbudza respektu.

    Nie tylko zresztą państwo. Przy okazji Bożego Narodzenia z pryncypialną krytyką biskupów wystąpili przedstawiciele „Żywej Cerkwi”. Biegający w „Gazecie Wyborczej” za proroka mniejszego pan red. Jacek Żakowski ofuknął kardynała Nycza za brak empatii wobec „cierpiących w Sejmie” męczenników za demokrację, a pani Aleksandra Klich poszła nawet dalej i skrytykowała nie tylko „hipokrytów”, ale nawet samego Pana Boga mówiąc, że „jej Bóg” nie pójdzie na służbę do pisowskiego dworu. I słuszna jej racja, bo skoro jest na służbie u starego żydowskiego finansowego grandziarza, co to niedawno podkupił nawet samego pana redaktora Michnika, to niechby tylko spróbował. Miejmy jednak nadzieję, że te wszystkie nieporozumienia można będzie już wkrótce wyjaśnić podczas corocznych obchodów w naszym nieszczęśliwym kraju słynnego „dnia judaizmu” i znowu wszyscy po staremu będą pili sobie nawzajem z dzióbków.

    Póki co jednak, chciałbym zwrócić uwagę na pewną ciągłość, w związku z okupacją sali plenarnej Sejmu „w obronie demokracji”. Celem zablokowania sejmowej mównicy było, jak wiadomo, niedopuszczenie do uchwalenia w stosownym terminie ustawy budżetowej, by w ten sposób stworzyć warunki prawne do skrócenia kadencji Sejmu i rozpisania nowych wyborów. Kiedyś załatwiano to inaczej, ale skutek był podobny. Oto poseł upicki Władysław Wiktoryn Siciński, w 1652 roku zerwał Sejm oświadczając, że „nie pozwala na prolongatę”, czyli przedłużenie obrad, po czym natychmiast opuścił salę. Oczywiście uczynił to w obronie demokracji, podobnie jak dzisiaj jego duchowe potomstwo. Bo poseł Siciński dochował się licznego potomstwa w postaci jurgieltników, czyli konfidentów obcych dworów, którzy na zamówienie zrywali sejmy, doprowadzając państwo polskie do stanu całkowitego obezwładnienia, a w końcu – do likwidacji na skutek rozbiorów. Stare kiejkuty, które na drogę zdrady narodowej weszły już w roku 1944, dawną formułę obrony socjalizmu i sojuszów, zastąpiły formułą obrony demokracji. Niedawno Najstarszy Kiejkut III Rzeczypospolitej rzucił w przestrzeń retoryczne pytanie – to komu myśmy służyli? Chociaż pytanie było rzucone w przestrzeń, przecież należy udzielić na nie odpowiedzi. I oto ona.

    Stanisław Michalkiewicz

    Czy wierchuszka głośno i dobitnie powie o ludobójstwie na Polakach dokonanym przez UPA?


     

    rmf24 - Strona główna

     

    Mateusz Ziółko

    Słuchaj radia RMF FM w serwisie RMF ON

     

     

    Bezimienny pomnik ofiar UPA będzie opisany. Wreszcie!

    • Bezimienny pomnik ofiar UPA będzie opisany. Wreszcie!

      Wczoraj, 30 grudnia (20:27)

      Pomimo nacisków ze strony ukraińskiej pomnik w Warszawie, dedykowany ofiarom ludobójstwa na Kresach Wschodnich otrzyma w końcu odpowiednią inskrypcję.

      Pomimo nacisków ze strony ukraińskiej pomnik w Warszawie, dedykowany ofiarom ludobójstwa na Kresach Wschodnich otrzyma w końcu odpowiednią inskrypcję.

      Zdj. ilustracyjne/RMF FM

      Establishment polityczny Trzeciej Rzeczpospolitej wciąż ma ogromne problemy z nazwaniem po imieniu ludobójstwa, którego na obywatelach Drugiej Rzeczypospolitej dokonali członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz SS Galizien i innych organizacji kolaboranckich. Przykładem tego jest spór o upamiętnienie w Warszawie, a konkretnie o pomnik, który po wielu latach konfliktów został wzniesiony w 2013 r. Wbrew prośbom rodzin pomordowanych prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zgodziła się na lokalizację owego pomnika w centrum stolicy, wskazując skromniutki skwer, zwany Skwerem Wołyńskim, przy ulicy Gdańskiej, biegnącej przez Żoliborz i Bielany. Dojazd jest tutaj skomplikowany, bo jest to okolica niewielkich domów i ogródków. Poza tym, ekrany akustyczne Trasy Armii Krajowej dokładnie wszystko zasłaniają. I chyba o to właśnie pani prezydent chodziło, aby nie drażnić ambasadora Ukrainy w Warszawie.

      Również Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, kierowana przez ministra Andrzeja Kunerta i przewodniczącego Władysława Bartoszewskiego bała się z tych samych powodów umieścić inskrypcję, jak i tablicę informacyjna. Dlatego też, jeżeli jakiś zagraniczny turysta dotarł na to odległe miejsce, to nie mógł znikąd się dowiedzieć, ani komu ten pomnik jest dedykowany, ani kto i kiedy tej zbrodni dokonał. No cóż, lękliwość i poprawność polityczna do kwadratu.

      Na szczęście po rozwiązaniu ROPWiM, po której rodziny ofiar UPA z pewnością płakać nie będą, prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek postanowił naprawić to rażące zaniechanie. W odpowiedzi na apel Szczepana Siekierki, prezesa Stowarzyszenia Upamiętnia Zbrodni Nacjonalistów Ukraińskich we Wrocławiu, potwierdził pisemnie, że na pomniku znajdzie się następująca inskrypcja:

      POMNIK OFIAR LUDOBÓJSTWA

      DOKONANEGO PRZEZ NACJONALISTÓW UKRAIŃSKICH

      NA OBYWATELACH II RP

      NA TERENIE WOJEWÓDZTW POŁUDNIOWO-WSCHODNICH

      W LATACH 1942 – 1947

      Można mieć wątpliwości, co do daty początkowej (według wielu historyków powinien to być rok 1939, bo wtedy OUN dokonała pierwszych masowych mordów), ale taki napis jest satysfakcjonujący. Osobiście mam nadzieję, że w dniu 11 lipca 2017 roku, kiedy to po raz pierwszy w sposób oficjalny będzie obchodzony Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów, wspomniany napis zostanie uroczyście odsłonięty. Mam też nadzieję, że stanie się to w obecności pana prezydenta Andrzeja Dudy i pani premier Beaty Szydło, którzy głośno i dobitnie powiedzą prawdę o ludobójstwie i jego ofiarach. Tego bowiem wymaga sprawiedliwość dziejowa.

      Tadeusz Isakowicz-Zaleski

    • Tadeusz Isakowicz-Zaleski

      Tadeusz Isakowicz-Zaleski

      • Polski duchowny katolicki, publicysta, działacz społeczny, historyk Kościoła, działacz opozycji antykomunistycznej w okresie PRL.
        Teksty publikowane w dziale BLOGI RMF 24 są prywatnymi opiniami autorów

    Stawiają cokół agentowi


    • Telewizja Republika.pl

    Wałęsa będzie mieć pomnik w Poznaniu?

     

    lml

    11:28 31 grudnia 2016

    FLICKR/PIOTR DRABIK/CC-BY-SA 2.0

    Fundacja Otwarta Strefa Kultury chce, aby w Poznaniu stanął czterometrowy pomnik Lecha Wałęsy. Najpierw – wspólnie z poznaniakami – fundacja stworzyć 40-centymentrowy projekt, na kórego podstawie miałby zostać stworzony prawdziwy pomnik byłego prezydenta.

    Zdaniem pomysłodawców Lech Wałęsa jest postacią, która… wciąż może inspirować.

    Fundacja Otwarta Strefa Kultury powstała po to, aby wspierać dziedzictwo, twórczość artystyczną oraz inicjatywy oddolne.

    Fundacji złożyła już wniosek do Biura Koordynacji Projektów i Rewitalizacji Miasta. Projekt miałby kosztować 10 tys. zł, a w jego ramach ramach miałyby odbywać się jeszcze spotkania dla dzieci, które poświęcone byłyby Wałęsie i Solidarności.
    Z pomysłem nie zgadza się część radnych osiedla Łazarz, którzy są zdania, że żywym osobom, nie należy stawiać pomników. Z pomysłu nie są zadowoleni również wielkopolscy narodowcy, którzy mają zastrzeżenia do biografii byłego prezydenta.

     

    Źródło: „Głos Wielkopolski”, http://www.lazarz.pl, pch24.pl, telewizjarepublika.pl

    Kto będzie odpowiadał za majątek Skarbu Państwa?


     

     

    OD 1 STYCZNIA PRZESTAJE ISTNIEĆ MINISTERSTWO SKARBU PAŃSTWA

    POLSKA

    Dzisiaj, 31 grudnia (07:25)

    Od 1 stycznia 2017 r. wchodzą w życie przepisy likwidujące Ministerstwo Skarbu Państwa, co jest zgodne z zapowiedziami premier Beaty Szydło. Rolę koordynatora polityki właścicielskiej będzie pełnił prezes Rady Ministrów.

    Chodzi o dwie ustawy: o zasadach zarządzania mieniem państwowym oraz przepisy wprowadzające ustawę o zasadach zarządzania mieniem państwowym.

     

     

    Przewidziano m.in. utworzenie Rady do spraw spółek z udziałem Skarbu Państwa i państwowych osób prawnych, jako ciała doradczego zapewniającego prezesowi Rady Ministrów kompleksowe i profesjonalne wsparcie w zakresie koordynacji nadzoru właścicielskiego. Do 9-osobowej Rady po trzy osoby mają powoływać: premier, minister właściwy ds. gospodarki (obecnie MR) oraz minister właściwy ds. energii (ME). Do zadań Rady będzie należało również opiniowanie kandydatów do organów spółek z udziałem Skarbu Państwa oraz państwowych osób prawnych.

    Ustawy określają zasady zarządzania mieniem państwowym w związku z likwidacją Ministerstwa Skarbu Państwa. Wskazują m.in., który organ administracji jest właściwy do gospodarowania poszczególnymi składnikami mienia państwowego oraz jest uprawniony w zakresie wykonywania uprawnień właścicielskich w stosunku do spółek.

    Nowe rozwiązania przyznają premierowi kompetencje do wykonywania praw z akcji i udziałów Skarbu Państwa.

    Rząd przekonuje, że likwidacja MSP spowoduje istotne ograniczenia biurokracji i administracji, które przyniosą oszczędności. Według szacunków rocznie mają one wynieść około 100 mln zł, a w ciągu 10 lat – ok. 1 mld zł.

    PAP

    Ułatwienia w sprzedaży żywności przez rolników


    Forsal.pl

    Forsal.pl

    statystyki

    Od Nowego Roku ułatwienia w sprzedaży żywności przez rolników

    31 grudnia 2016, 07:15 | Aktualizacja: 31.12.2016, 10:17

    źródło:PAP

    1 stycznia wchodzi w życie ustawa, która umożliwia sprzedaż produktów żywnościowych wytworzonych przez rolników. Działalność taką trzeba zarejestrować, ale wymagania higienicznie przy jej produkcji będą uproszczone. Do 20 tys. zł obrotu sprzedaż jest nieopodatkowana.

    Zgodnie z nowymi przepisami rolnicy będą mogli sprzedawać produkty przetworzone pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego. Mogą to być np. szynki, kiełbasy, pasztety, masło, ser, dżemy, marynaty, pierogi, płatki czy oleje. Warunkiem jest jednak ich sprzedaż odbiorcy końcowemu czyli np. turyście lub sąsiadowi.

    4515839

    Ustawa jest korzystna dla rolników, gdyż do 20 tys. zł, sprzedaż produktów w ramach handlu detalicznego jest nieopodatkowana. Po przekroczeniu tej kwoty podatek wynosi 2 proc. od obrotu. Rejestracja sprzedaży może być prowadzona w „zeszycie”. Rolnik musi tylko zapisać, co sprzedał, kiedy i za jaką kwotę.

    Ustawa wskazuje Inspekcję Weterynaryjną jako organ odpowiedzialny za nadzór nad bezpieczeństwem produktów pochodzenia zwierzęcego oraz żywności z produktów mieszanych (roślinno-mięsnych) wytwarzanych w ramach rolniczego handlu detalicznego. Nadzór nad żywnością pochodzenia niezwierzęcego pozostanie natomiast w gestii Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

    W ocenie resortu rolnictwa przy produkcji żywności przez rolników obowiązują unijne przepisy, które przewidują uproszczone wymagania higieniczne. Przewidują one, że w przypadku, gdy produkcja jest prowadzona w pomieszczeniach znajdujących się w budynku mieszkalnym (np. przy wykorzystaniu sprzętu i urządzeń gospodarstwa domowego w kuchni domowej) stosuje się uproszczone wymagania higieniczne (załącznik II rozdział III).

    Co prawda w ustawie jest „fakultatywna delegacja dla ministra zdrowia do wydania rozporządzenia określającego wymagania higieniczne”, ale nie ma potrzeby jej wydania – poinformowała na czwartkowej konferencji prasowej wiceminister rolnictwa Ewa Lech.

    Rolnik, który zamierza sprzedawać sam własne produkty, musi 30 dni przez rozpoczęciem handlu zarejestrować taką działalność. W przypadku produkcji pochodzenia zwierzęcego musi złożyć wniosek do powiatowego lekarza weterynarii, a w przypadku produktów pochodzenia roślinnego – u powiatowego inspektora sanitarnego.

    Ministerstwo rolnictwa wydało trzy rozporządzenia dotyczące tej ustawy: w sprawie maksymalnej ilości żywności zbywanej w ramach rolniczego handlu oraz zakresu i sposobu jej dokumentowania, rejestru zakładów produkcyjnych wytwarzających produkty pochodzenia zwierzęcego, a także w sprawie ustalenia weterynaryjnego numeru identyfikacyjnego.

    Nowe przepisy mają ułatwić rolnikom sprzedaż żywności wytworzonej we własnym gospodarstwie, co było postulatem licznej grupy rolników. Z produktów pochodzących z własnej uprawy lub chowu rolnik będzie mógł wytworzyć. Przetworzona żywność przez rolnika i jego rodzinę będzie mogła być sprzedawana we własnym gospodarstwie, ale także na targu, festynach itp. (PAP)

    Niemiecka ZDF gra w kulki z przeprosinami w sprawie”Polskich obozów koncentracyjnych”


     

    WP.PLStrona główna serwisu

     

    akt. 31.12.2016, 08:11

    Pełnomocnik Karola Tendery domaga się prawidłowych przeprosin od ZDF

    Pełnomocnik b. więźnia Auschwitz Karola Tendery uważa, że przeprosiny zamieszczone przez niemiecką telewizję publiczną ZDF po wyroku krakowskiego sądu za użycie słów „polskie obozy zagłady” nie spełniają wymogów. Prawnik domaga się od ZDF prawidłowych przeprosin.

    Radca prawny Lech Obara w kwietniu po ogłoszeniu wyroku ws. pozwu Karola Tendery Radca prawny Lech Obara w kwietniu po ogłoszeniu wyroku ws. pozwu Karola Tendery (

    Agencja Gazeta / Kuba Ociepa

    )

    „22 grudnia 2016 r. zapadł przełomowy wyrok w sprawie z powództwa Karola Tendery przeciwko niemieckiej stacji telewizyjnej ZDF – a dotyczącej stosowania określenia „polskie obozy zagłady”. Po raz pierwszy polski sąd nakazał opublikowanie przeprosin w języku niemieckim na stronie głównej portalu http://www.zdf.de i pozostawienie ich przez jeden miesiąc” – przypomniał radca Lech Obara.
    Jak ocenił, wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie nie został jednak wykonany. – Stanowi to kolejną próbę manipulacji i uniknięcia odpowiedzialności przez największą niemiecką stację telewizyjną – stwierdził prawnik.
    Jak wskazał, przeprosiny nie ukazały się na głównej stronie portalu internetowego, lecz jedynie opublikowano tam odnośnik z logo ZDF i tytułem „Przeprosiny Karola Tendery”. Dopiero po kliknięciu w ten element graficzny internauta może dotrzeć do treści przeprosin. – Po otwarciu odnośnika przeprosiny zostały opublikowane w formie grafiki; z tego powodu tekstu przeprosin nie można odnaleźć z poziomu wyszukiwarek internetowych. Tekst przeprosin został poprzedzony komentarzem stanowiącym próbę umniejszenia winy i przerzucenia całej odpowiedzialności na francusko-niemiecką stację telewizyjną ARTE – dodał prawnik.

     

    Poinformował zarazem, że rozpoczyna „dochodzenie praw Karola Tendery na gruncie prawa niemieckiego, tj. § 888 Zivilprozessordnung (ZPO) – niemieckiego odpowiednika kodeksu postępowania cywilnego”. Zapowiedział przekazywanie informacji o kolejnych krokach.
    „Stowarzyszenie nie przerwie walki”
    Jako prezes Stowarzyszenia Patria Nostra Lech Obara zapowiedział, że Stowarzyszenie nie przerwie walki w sprawie stosowania określenia „polskie obozy zagłady”. – Wyrok w niniejszej sprawie rokuje też na pozostałe sprawy prowadzone przez prawników Stowarzyszenia Patria Nostra – przeciwko Die Welt i Focus Online – uważa mec. Obara.

    REKLAMA

    Z pozwem przeciwko ZDF wystąpił były więzień niemieckiego obozu Auschwitz Karol Tendera, reprezentowany przed sądem przez Stowarzyszenie Patria Nostra. Domagał się w nim przeprosin za to, że 15 lipca 2013 r. na portalu zdf.de w informacji o planowanej emisji programu dokumentalnego „Verschollene Filmschatze. 1945. Die Befreiung der Konzentrationslager”, posłużono się określeniem „polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz”. Po interwencji dyplomatycznej opis zmieniono.
    W ocenie byłego więźnia publikacja naruszyła jego poczucie przynależności narodowej i godność narodową, które winny być chronione przez prawo na zasadzie przewidzianej dla dóbr osobistych.
    W kwietniu krakowski sąd okręgowy uznał, że dobra osobiste powoda – w postaci jego godności człowieka, tożsamości narodowej i godności narodowej – zostały naruszone przez ZDF użyciem inkryminowanych słów, ale powód został skutecznie przeproszony przez ZDF, w osobistym liście, dlatego powództwo oddalił. Apelację od takiego rozstrzygnięcia złożył pełnomocnik powoda, a do sprawy przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich. W wyniku ich apelacji sąd częściowo zmienił wyrok, nakazując ZDF opublikowanie przeprosin w języku niemieckim na swojej głównej stronie internetowej przez miesiąc.
    Treść przeprosin sąd przyjął za propozycją Rzecznika Praw Obywatelskich. Brzmiały one: „Zweites Deutches Fernsehen, wydawca portalu internetowego http://www.zdf.de wyraża ubolewanie z powodu pojawienia się w dniu 15 lipca 2013 r. na portalu http://www.zdf.de w artykule pt. „Verschollene Filmschatze. 1945. Die befreiung der Konzentrationslager”, nieprawdziwego i fałszującego historię Narodu Polskiego określenia, sugerującego, jakoby obozy zagłady w Majdanku i Auschwitz został wybudowane i prowadzone przez Polaków, i przeprasza Pana Karola Tenderę, który był więziony w niemieckim obozie koncentracyjnym, za naruszenie jego dóbr osobistych w szczególności tożsamości narodowej (poczucia przynależności do Narodu Polskiego) i jego godności narodowej”.
    Sąd Apelacyjny wskazał w uzasadnieniu wyroku, że wartości takie jak godność i tożsamość narodowa mieszczą się w katalogu dóbr osobistych, a w sprawie tej został dodatkowo spełniony wymóg indywidualizacji roszczenia – powód bowiem w latach 1943-44 przebywał w obozie Auschwitz i określenie użyte w materiałach ZDF musiało go urazić.

     

    Podkreślił zarazem, że wcześniejsze ubolewania ZDF i przeprosiny „dla wszystkich osób, które poczuły się urażone na skutek nieuważnego, błędnego i nieprawdziwego określenia” nie były wystarczające dla powoda.
    Zamieszczone przez ZDF przeprosiny zostały poprzedzone następującym tekstem: „ZDF (Drugi Program Telewizji Niemieckiej) w lipcu 2013 r., w zapowiedzi wyemitowanego przez ARTE programu, na skutek błędnego tłumaczenia wtórnego z języka francuskiego, użył sformułowania, które nie było zgodne z faktem, że obozy koncentracyjne na terenie okupowanej przez Niemcy Polski były utworzone i prowadzone przez Niemców. Po zauważeniu tego błędu ZDF przeprosił za to zarówno indywidualnie, jak i publicznie. Wobec tamtejszego powoda, Pana Karola Tendery, który był więziony w niemieckim obozie koncentracyjnym, Sąd Apelacyjny w Krakowie wyrokiem z dnia 22.12.1016 r. nakazał ZDF opublikowanie oświadczenia następującej treści”: (tu treść przeprosin w ramce – PAP).
    W lutym br. MS przedstawiło projekt wprowadzający do polskiego prawa nowe przestępstwo – publicznego i wbrew faktom przypisywania polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciw ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne – za co groziłaby grzywna lub do 3 lat więzienia. Taka sama kara groziłaby za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”. Nie byłoby przestępstwem popełnienie tych czynów „w ramach działalności artystycznej lub naukowej”. MS chce ponadto umożliwić wytaczanie procesów cywilnych, m.in. przez IPN czy organizacje pozarządowe, za używanie słów typu „polski obóz”. Projekt od dłuższego czasu jest w Sejmie.
    PAP, oprac. Adam Przegaliński

    PAP

    Popisy posła


     

    ​Olszewski dał pokaz chamstwa. Najpierw szarpał posła PiS, teraz zaatakował księdza

    ​Olszewski dał pokaz chamstwa. Najpierw szarpał posła PiS, teraz zaatakował księdza - niezalezna.pl

    Poseł Platformy Obywatelskiej Paweł Olszewski, ten sam, który szarpał parlamentarzystę Prawa i Sprawiedliwości Marka Suskiego, teraz zaatakował w obrzydliwy sposób księdza Janusza Chyłę. Za co? Olszewskiego rozsierdził wpis duchownego dotyczący kulturalnego zachowania…
    Przed kilkunastoma dniami, podczas obrad Sejmu, doszło do ataku fizycznego na posła Marka Suskiego z Prawa i Sprawiedliwości. Na początku wydawało się, że za atakiem stał Michał Szczerba z klubu PO. Jednak materiał wideo, do którego dotarła TVP Info, rzucił nowe światło na sprawę – okazało się, że chodzi o innego posła PO – Pawła Olszewskiego.
    Teraz ten sam członek Platformy dał kolejny „popis”. Skłonił go to tego wpis, jaki na Twitterze zamieścił ksiądz Janusz Chyła.

    Człowiek kulturalny zachowuje się w sposób właściwy, bez względu na to, czy ktoś widzi czy nie

    – napisał duchowny.
    Na Olszewskiego podziałało to jak płachta na byka. Nie wiadomo zresztą, dlaczego – można się jedynie domyślać, że odniósł te słowa do zachowania swoich partyjnych kumpli w Sejmie, którzy grzebali w cudzych rzeczach. W każdym razie odpisał księdzu w sposób skandaliczny.

    A jak to się ma do pedofilii w zaciszach zachrystii?

    – wypalił Olszewski (pisownia oryginalna).

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Piotr O. @piotr2012

    A tak, na oczywiste stwierdzenie księdza @Janusz1967 reaguje poseł partii „o chrześciajańskich korzeniach” pan @PawelOlszewski.

    20:17 – 30 gru 2016

  • 5050 podanych dalej

  • 9999 polubień

  • Ks. Chyła odpowiedział byłemu sekretarzowi stanu w Ministerstwie Rozwoju z godnością i spokojem.

    Jeśli Pan Minister wie o takich przypadkach to jest zobowiązany poinformować organy ścigania. Każdy podlega temu samemu prawu. Polityk też

    – odpisał.

    Obserwuj

    ks. Janusz Chyła @Janusz1967

    Jeśli Pan Minister wie o takich przypadkach to jest zobowiązany poinformować organy ścigania. Każdy podlega temu samemu prawu. Polityk też. https://twitter.com/PawelOlszewski/status/814899202551672836 …

    19:25 – 30 gru 2016

  • 5656 podanych dalej

  • 234234 polubienia