Timmermans grozi Polsce


ParezjaParezja

 

Kolejne zalecenia KE dla Polski ws. Trybunału. Timmermans grozi

Przez

Redakcja Parezja.pl

  • 22 grudnia 2016

 

Pierwszy przewodniczący Komisji Europejskiej uważa, że problemy związane z Trybunałem Konstytucyjnym w Polsce „nie zostały rozwiązane”. Polski rząd otrzymał kolejne zalecenia. W przypadku ich odrzucenia, Timmermans grozi użyciem ostrzejszych metod.

Europejscy biurokraci znów debatowali na temat sytuacji w Polsce. W efekcie przygotowano kolejną serię zaleceń i rekomendacji dla rządu Beaty Szydło w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Komisja Europejska przesłała dokument polskiej stronie, zapowiadając, że w przypadku zignorowania wskazówek, podjęte zostaną bardziej stanowcze działania. Na odniesienie się do uwag rząd ma dwa miesiące.

Rozmawialiśmy dziś w Komisji Europejskiej o nowych ustawach o TK i o samym Trybunale Konstytucyjnym. W świetle tych ustaw oraz tego, że problemy, o których pisaliśmy, nie zostały rozwiązane. Zdecydowaliśmy się wysłać dodatkowe rekomendacje dla Polski. Zostaną one upublicznione wkrótce – po ich uprzednim przetłumaczeniu. Dajemy dwa miesiące na odpowiedź Warszawie. Na podstawie tej odpowiedzi podejmiemy decyzję o dalszych krokach – powiedział Timmermans.

Szewczak: Polacy byli strzyżeni do gołej skóry


Jedynie prawda jest ciekawa

logo-info-w

 

Szewczak: Polacy byli strzyżeni do gołej skóry

 22.12.2016

 

IMG4372-2Szewczak: Polacy byli strzyżeni do gołej skóry

3 miliony Polaków zostało naciągniętych na rażąco oszukańcze produkty tzw. polisolokaty.

„Chodzi o to żeby odzyskiwać banki nie przepłacając, nie śpiesząc się nadmiernie. Sytuacja w sektorze bankowym w Europie jest taka, że banki będą sprzedawane, a nie kupowane. Będą tanieć, a nie drożeć, ponieważ nad sektorem bankowym banków europejskich wisi potężny kryzys” – mówi Janusz Szewczak w rozmowie z wPolityce.pl, komentując wykupienie przez PZU banku PEKAO.

PEKAO zostało kupione od włoskiej firmy Uni Credit, która kupiła go pod koniec lat 90.

„Włosi kupili ten bank w 1999 roku. Pan Balcerowicz ze swoją ferajną sprzedał go za niecałe 4 miliardy złotych. Przez te 17 lat Włosi zarobili na polskich klientach, na polskich firmach, blisko 20 miliardów złotych, a sprzedali nam w tym roku za 11 miliardów zł. Czyli kupili za 4 miliardy, zarobili ok 30 miliardów. Kto by nie chciał robić takich interesów?” – pyta Szewczak.

Przypomniał też kwestię wyzyskiwania Polaków przez zagraniczne instytucje finansowe, chociażby poprzez tzw. polisolokaty.

„Dla banków najważniejszy powinien być klient! Bank nic nie produkuje i bez klienta nie ma nic do roboty! A niestety w Polsce ceny usług bankowych były jednymi z najwyższych w Europie. Polacy byli strzyżeni do gołej skóry, a nawet do kości. Bo przecież ktoś dopuścił do tego, że mamy 140 miliardów zł. w tzw. kredytach frankowych, mimo że Polacy na oczy nie widzieli tego franka na swoich kontach, podobnie zresztą jak deweloperzy. Ale to nie wszystko. 3 miliony Polaków zostało naciągniętych na rażąco oszukańcze produkty tzw. polisolokaty, czyli ubezpieczenia z funduszem kapitałowym” – powiedział.

Przypomniał też aferę związaną z polską firmą Malmą. Przy tej okazji też pojawia się nazwa Uni Credit.

„Mamy słynną aferę Malmy, kiedy zniszczono dobrze prosperujące polskie przedsiębiorstwo, ponieważ Uni Credit finansował włoską konkurencję polskiej firmy – Barilla. W konsekwencji zawsze okazuje się, że jednak kapitał ma narodowość, a wypchany portfel, właściciela. Nie można być naiwnym i twierdzić, że zagraniczne banki są lepsze i to w nich należy trzymać swoje pieniądze. To mrzonki – polski rynek został zmonopolizowany, i mamy do czynienia z całą rzeszą ludzi poszkodowanych przez toksyczne produkty bankowe. To pokazuje, że te decyzje były całkowicie błędne” – stwierdził poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Mly/wPolityce.pl

fot. [Fratria]

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/szewczak-polacy-byli-strzyzeni-do-golej-skory,18858892883#ixzz4TblCbaCA

“Blokada Sejmu to cios w serce demokracji" tak perrorował w 2012 roku Komorowski


Komorowski: „Blokada Sejmu to cios w serce demokracji”. Tak mówił w… 2012 roku
wpis z dnia 22/12/2016

foto: PlatformaRP (Flickr.com / CC by 2.0)

Kiedy w 2012 roku związkowcy z „Solidarności” zablokowali posłom głosującym za wydłużeniem wieku emerytalnego drogę wyjazdową z budynku Sejmu, ówczesny prezydent Bronisław Komorowski stwierdził, że takie działanie jest „nieprawdopodobnie groźne” i stanowi „cios w serce demokracji”. Powstaje pytanie – dlaczego Komorowski nie reaguje tak samo stanowczo na obecną okupację sejmowej sali posiedzeń? Przecież paraliż prac parlamentarnych to niezwykle bolesny cios w serce demokracji.

Warto posłuchać co myślał o blokowaniu Sejmu prezydent Komorowski w 2012 roku:

Źródło: https://youtu.be/bmvSC7cOI2g

wpis z dnia 22/12/2016

niewygodne.info.pl

blog niewygodny dla establishmentu III RP

Pobity został rekord zadłużenia Tuska


BLOG – INFOGRAFIKI – YOUTUBE – MEMY

Trwa zadłużeniowy koszmar rządu Szydło. Rekord Tuska (wzrost zadłużenia +70 mld zł w 1 rok) został pobity w 10 miesięcy 2016 r. (+76,2 mld zł)!
wpis z dnia 22/12/2016

Październik okazał się być kolejnym miesiącem, w którym odnotowano wzrost polskiego zadłużenia (+8,04 mld zł). Licząc od stycznia do końca października bieżącego roku dług Skarbu Państwa powiększył się już o +76,199 mld zł. To oznacza, że rząd Beaty Szydło pobił tym samym zadłużeniowy rekord należący do gabinetu Donalda Tuska, który w ciągu całego 2010 roku zdołał powiększyć zadłużenie naszego kraju o +70,3 mld zł…
Według danych opublikowanych przez Ministerstwo Finansów – październik był dziewiątym miesiącem w roku, w ciągu którego odnotowano wzrost zadłużenia naszego kraju (w okresie I – X tylko w lipcu odnotowano spadek). Na koniec października łączne zadłużenie Skarbu Państwa wyniosło 910,75 mld zł, co oznaczało wzrost o 8,04 mld zł (+0,9 proc.) wobec końca września 2016 r. oraz wzrost o 76,2 mld zł (+9,1 proc.) wobec końca 2015 r.
Zdaniem resortu finansów wzrost zadłużenia od początku 2016 r. był przede wszystkim wynikiem finansowania deficytu budżetu państwa (+24,6 mld zł), finansowania deficytu budżetu środków europejskich (+8,4 mld zł), osłabienia złotego względem euro, dolara, franka i jena (+6,9 mld zł) oraz wymagalnością starych długów, na których spłatę trzeba było zaciągać nowe długi (+34,9 mld zł).
Niestety, jeśli trend wzrostu zadłużenia nie ulegnie zmianie w kolejnych odczytach za listopad i grudzień, to na koniec 2016 roku zadłużenie Skarbu Państwa może wzrosnąć o kolejne kilkanaście miliardów złotych, co w skali całego roku da zupełnie kosmiczny rezultat 90 mld zł! Nic też nie wskazuje, aby w roku 2017 miało się pod tym względem cokolwiek zmienić. W przyjętej kilka dni temu ustawie budżetowej zapisano bowiem, że deficyt budżetowy (który, co do zasady, pokrywany jest z nowych długów) wyniesie 60 mld zł.

Źródło: Zadłużenie Skarbu Państwa (MF.gov.pl)
wpis z dnia 22/12/2016

Mechanizmy i istota „kolorowych rewolucji”


prawica.net

 

Mechanizmy i istota „kolorowych rewolucji”

Mechanizm tradycyjnych rewolucji, znanych nam z historii, jest powszechnie znany. Rewolucja rozumiana jako gwałtowna zmiana istniejącego porządku (ancien regime), który symbolizował władca lub uprzywilejowana warstwa społeczna, opierała się z reguły na rzeczywistych antagonizmach stanowych, konfliktach religijnych lub ideologicznych. „Kolorowe rewolucje”, z którymi mamy do czynienia u schyłku ubiegłego i w początkach obecnego wieku, stanowią całkowicie nową jakość, nie są one bowiem kreowane z myślą o wdrożeniu jakiegokolwiek nowego ustroju społecznego, nie posiadają spójnej ideologii, nie głoszą żadnego realistycznego, pozytywnego programu gospodarczego czy społecznego a swe prawdziwe cele ukrywają pod sloganami walki o „demokracją”, „prawa człowieka” czy „budowy społeczeństwa obywatelskiego”.

Oczywiście, większość zaangażowanych ludzi, nieświadoma mechanizmów i celów działań rewolucyjnych, wierzy w te pojęcia i gotowa jest dla nich do wielkich poświeceń. Jednak faktyczną władzę nad rewolucyjnymi procesami społecznymi sprawuje wąska grupa aktywistów działająca na podstawie „zamówienia politycznego” faktycznych beneficjentów przewrotu. Ten nowy typ rewolucji wykorzystuje naturalne konflikty społeczne czy polityczne, których nie brak w żadnym państwie, jednak konflikty te są dyskontowane w sposób bezwzględny i cyniczny do osiągnięcia celów, które nie mają nic wspólnego z głoszonymi hasłami oraz z pokojem i dobrem społecznym.

Sam termin „kolorowe rewolucje” pochodzi od symboli i barw, przyjmowanych przez rewolucjonistów do mobilizowania społecznego poparcia, prowadzonego zgodnie z socjotechniką i zasadami, jakimi rządzą się akcje marketingowe sprzedawanych produktów. Na Ukrainie przybrała barwy pomarańczowe, w Rosji białe, na Białorusi „dżinsowe”, w Gruzji była to „rewolucja róż”, w Kirgistanie tulipanowa, w Kuwejcie niebieska a w Iranie zielona. Rewolucje tego typu nie są efektem społecznych procesów, są drobiazgowo zaplanowane i zorganizowane przez całe sztaby fachowców, sfinansowane głównie przez zewnętrzne ośrodki władzy na długo przed ich wybuchem.

ETAP PIERWSZY

Mechanizm kreacji „kolorowych rewolucji” można podzielić na cztery etapy. Pierwszy polega na stworzeniu warunków do społecznych protestów i wystąpień. Mogą mieć one różnorakie podłoże; socjalne – zredukowanie lub zlikwidowanie świadczeń, polityczne – ograniczenie dostępu do władzy i przywilejów dotychczasowych beneficjentów, bądź mogą się one przejawić jako reakcja na faktyczne lub urojone dążenia władzy do stworzenia systemu rządów autorytarnych. Bardzo wygodnym detonatorem procesu rewolucji jest zarzut „sfałszowanych wyborów”, władzę stawia się w sytuacji, w której to ona musi udowodnić, że fałszerstw nie było. Z kolei rewolucjoniści budują napięcie społeczne nie wokół określonego programu, lecz wokół haseł i emocji, co jest bardzo trudne do racjonalnej riposty. Istniejącą władzę oskarża się o wszelkie możliwe nadużycia, często bez dbania o jakiekolwiek dowody, ośmiesza się ją medialnie, kreując ruch protestu z pozycji „wyższości moralnej”. Organizuje się pokojowe demonstracje, które w mediach przedstawiane są jako masowy ruch protestu, mimo że faktyczne zaplecze rewolucji ogranicza się często do niewielkich w skali kraju grup społecznych, skoncentrowanych głównie w stolicy.

ETAP DRUGI

Rewolucja na tym etapie ujawnia swego przywódcę lub grupę działaczy stojących na jej czele. Angażowane są w jej poparcie „autorytety moralne” w kraju i za granicą, aktorzy, sportowcy i wszelkiego rodzaju celebryci. Kreatorom rewolucji zależy na eskalacji protestu, aby wymusić na władzy określone ustępstwa, które będą odbierane jako dowód jej słabości i pośrednio przyznania się do winy. Gdy to zawodzi, następuje dalsza eskalacja, demonstracje przestają być pokojowe, dochodzi do świadomego łamania prawa, aby sprowokować reakcję władz.

Reakcja sił porządkowych wywołuje agresję demonstrantów, ofiary pobicia są przedstawiane jako „bohaterowie i bojownicy w obronie demokracji” a władza jako „autorytarny” lub „totalitarny” sprawca przemocy, co ma być z kolei dowodem na słuszność zapoczątkowanej rewolucji. Następują aresztowania demonstrantów, obrazy zakrwawionych ludzi mają wywołać współczucie szerokich rzesz społecznych dla męczenników i dezaprobatę dla władzy.

Na tym etapie nie ma już mowy o porozumieniu, jest gwałtowna eskalacja napięcia. Kreatorzy rewolucji doprowadzają do sytuacji, w której występuje taka eskalacja wzajemnej agresji, że porozumienie nie jest już możliwe. Z jednej strony atrakcyjne dziewczęta w świetle kamer wręczają kwiaty policji i siłom porządkowym, z drugiej zajmowane i okupowane są urzędy państwowe. Następuje eskalacja żądań często nawet obiektywnie niemożliwych do przyjęcia. Władza jest postawiona w sytuacji bez wyjścia; jeżeli ustąpi przed często nieuzasadnionymi żądaniami, skompromituje się w oczach nawet swoich zwolenników, jeżeli nie zechce ustąpić, przedstawiana będzie w kraju i zagranicą jako opresyjny i pozbawiony społecznego poparcia „reżim”.

Nikt już nie zadaje na tym etapie pytania, czy ulica jest odpowiednim miejscem do zmiany władzy w demokratycznym państwie, rewolta ze swą przemocą jest przedstawiana w krajowych i zagranicznych mediach jako „demokratyczna rewolucja”, która ma być wyrazicielką „woli ludu”. Kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy demonstrantów zorganizowanych przez zawodowych rewolucjonistów występuje w imieniu całego narodu, żądając z pozycji „moralnej wyższości” władzy dla siebie.

ETAP TRZECI

Trzeci etap to już otwarta rewolta. Jeżeli rządzący do tej pory nie ugięli się przed demonstrantami, kreatorzy rewolucji podejmują działania, które mają zniszczyć funkcjonujący system władzy. Chodzi przede wszystkim o przechwycenie kierownictwa nad resortami siłowymi; policją, wojskiem i służbami specjalnymi. Często dochodzi do przekupywania prominentnych przedstawicieli tych resortów podobnie zresztą jak i polityków. Jeżeli to nie odnosi skutku najprostszą metodą jest zachwianie wiary dotychczasowych funkcjonariuszy państwowych i służb porządkowych w zdolność utrzymania władzy. Dalsza eskalacja agresji jest prowadzona w kierunku starć zbrojnych, co przynosi ofiary śmiertelne. Często rewolucjoniści uciekają się do prowokacji i morderstw. Służby porządkowe stają wobec problemu; albo reagować proporcjonalnie do zagrożenia państwa i własnego bezpieczeństwa, albo przejść na stronę przeciwnika.

Jednocześnie opinia publiczna zszokowana rozwojem wypadków, powodowana strachem o własne życie i mienie, będzie domagała się zakończenia przemocy. Jeżeli rewolucjoniści skanalizują tę energię w umacnianie własnych struktur, mogą doprowadzić do ustąpienia władz. Jeżeli opinia publiczna zdecydowanie poprze władze, rewolucja może zakończyć się niepowodzeniem.

ISTOTA ETAPU CZWARTEGO

Czwarty etap „kolorowej rewolucji” rozstrzyga o dalszym losie kraju. Jeżeli struktury państwa są silne, aparat władzy zdeterminowany do obrony państwa i własnej w nim pozycji, rewolucja upadnie. Zwycięskie rewolucje są dość dokładnie opisane i mimo braku dostatecznej wiedzy na temat ich finansowania i ukrytych mechanizmów działania, dostarczają nam informacji niezbędnych do ich zrozumienia.

Przeciwna sytuacja zachodzi w przypadku rewolucji przegranych. Tu wiedza jest niezwykle ograniczona, ale jej odkrycie może przynieść wiele bezcennych doświadczeń dla obrony przed rewolucyjną agresją. Zwycięstwo dotychczasowej władzy nad rewolucją, jest często zabójcze dla państwa i jego obywateli. Zwycięska władza może zniewolić naród, przerodzić się w dyktaturę armii, która przez dziesięciolecia będzie uzasadniać swoje rządy jako obronę przed kolejnym rewolucyjnym zagrożeniem.

Przechwycenie władzy w państwie przez kreatorów rewolucji ujawnia zwykle rzeczywiste powody rewolucji. Nie sprywatyzowane przedsiębiorstwa przechodzą za bezcen w ręce nowych właścicieli. Monopolizowane są całe gałęzie przemysłu i handlu. Dzieje się to, ponieważ siły, zwykle zagraniczne, finansujące i organizujące „kolorową rewolucję” wystawiają podbitemu państwu swój rachunek. Marionetkowy rząd, osadzony przez zwycięzców, będzie słaby, jego przedstawiciele, świadomi własnej słabości i niepewni swej władzy, będą starali się zagrabić dla siebie jak największą część majątku narodowego. Narastające niezadowolenie społeczne i możliwość nowej rewolty może skłonić władze do „przyjęcia bratniej pomocy z zewnątrz”. Wówczas już wkroczą do kraju obce wojska kładąc kres dotychczasowym, zewnętrznym tylko, pozorom niepodległości.

Możliwy jest również inny scenariusz. Jeżeli układ sił władzy i rewolucji jest we względnej równowadze, dochodzi do wyniszczającej wojny domowej. Jeżeli państwo, ze względu na swe położenie, zasoby naturalne lub zagrożenie dla interesów innych państw, stanie się areną wojennej rywalizacji mocarstw regionalnych lub globalnych, wojna staje się permanentna, wyniszczająca, barbarzyńska i ludobójcza. Takim bolesnym przykładem jest dzisiaj Syria. Bogaty dotychczas kraj, zamieszkany przez 20 milionów obywateli, kulturowo i mentalnie najbliższy Europie ze wszystkich państw Bliskiego Wschodu, jest dzisiaj w ruinie. Połowa mieszkańców straciła domy i dorobek życia, stali się uciekinierami a blisko pół miliona zginęło.

POLSKA WOBEC „KOLOROWYCH REWOLUCJI”

Świadomość mechanizmów i celów „kolorowych rewolucji” jest w Polsce niezwykle niska. Dotyczy to również przedstawicieli świata polityki i struktur władzy. Gdyby kreatorzy rewolucji zapragnęli zainicjować ją w Polsce, nasz kraj stałby się szybko ich łupem, gdyż jest dziś praktycznie bezbronny. Możemy spotkać się z argumentem, że skoro nie jesteśmy państwem w pełni suwerennym, to naszemu zewnętrznemu „suwerenowi”, będzie zależało, w swoim najlepiej pojętym interesie, na tym, aby nas bronić.

Jest to założenie błędne. Raz dlatego, że nasz suweren może poświecić Polskę, w ramach swych globalnych interesów, innemu mocarstwu, lub pochłonięty własnymi problemami, zdjąć z nas swój parasol ochronny, dwa, może być niezadowolony ze skali i zakresu naszej podległości i sam zainicjuje proces rewolucyjny, aby jeszcze bardziej uzależnić nas od siebie. Świat wchodzi w fazę gwałtownych ekonomicznych i politycznych przekształceń. Te procesy dotkną również Polskę. Nie możemy dłużej pozostawać w bezmyślnym transie i nieuzasadnionym poczuciu bezpieczeństwa sprowadzającym się do przekonania, że „Unia nam pomoże” a „NATO nas obroni”.

Z punku widzenia zewnętrznego suwerena, najkorzystniejszy jest układ, w którym Polska jest podzielona na dwa zwalczające się obozy o zbliżonych potencjałach. Daje mu to olbrzymie pole do działania. Dwa polskie obozy polityczne są tak zajęte wzajemną agresją, ich kierownictwo tak często odwołuje się do zewnętrznego suwerena jako arbitra polskich spraw, że nie pozostaje im dość energii aby zadbać o rozwój Polski i jej miejsce w dzisiejszym i nadchodzącym układzie sił. Jest to sprawa o kapitalnym znaczeniu dla naszej przyszłości. Jeżeli dzisiaj nasza klasa polityczna nie ma ambicji do prowadzenia suwerennej polityki, to jaką mamy pewność, że zdobędzie się na nią, gdy przyjdzie czas rzeczywistej próby?

– – –
O kolorowych rewolucjach w numerze 2 (10) / 2016 miesięcznika Polityka Polska(link zewnętrzny)


Romuald Starosielec

wydawca miesięcznika Polityka Polska

 

Tematy:

Opublikowano @ 22 grudnia 2016, inne teksty autora:

To afera większa niż Amber Gold


 

Forsal.pl

Forsal.pl

 

statystyki

Mafia lekowa ma wsparcie prokuratury. To afera większa niż Amber Gold [WYWIAD]

22 grudnia 2016, 10:15 | Aktualizacja: 22.12.2016, 10:24

 

źródło:Dziennik Gazeta Prawna

  • Sytuacja jest nienormalna. Jestem oskarżony o przestępstwo urzędnicze za to, że śmiałem kontrolować aptekę – mówi Adam Chojnacki, lubuski wojewódzki inspektor farmaceutyczny.

Adam Chojnacki, lubuski wojewódzki inspektor farmaceutyczny fot. Piotr Kordy/mat. prasowe

Adam Chojnacki, lubuski wojewódzki inspektor farmaceutyczny fot. Piotr Kordy/mat. prasowe

źródło: DGP

Przestępcy powiązani z mafią lekową notorycznie wytaczają nam postępowania o rzekome przekroczenie uprawnień, czyli przestępstwo urzędnicze. Prokuratorzy chętnie podejmują się takich spraw.

 

Dowiedzieliśmy się, że mafia lekowa funkcjonuje między innymi dzięki udziałowi byłych i obecnych prokuratorów. Czy ma pan negatywne doświadczenia z prokuratorami lub zna historie, które mogłyby potwierdzać te informacje?

Z mojego doświadczenia wynika, że nagminną praktyką prokuratury jest umarzanie wszelkich postępowań. Mam wrażenie, że prokuratorzy chcą na siłę wyręczać sąd. Ja jestem konsekwentny i zawsze zaskarżam każde postanowienie prokuratorskie. I za każdym razem sąd postanawia zwrócić sprawę do ponownego rozpatrzenia. No ale przecież sprawa trafia do tej samej prokuratury, więc temat znów upada. To paradoks, który zezwala na to, że parasol ochronny może swobodnie działać. Przykładowo posiadam stwierdzenia prokuratorskie o umorzeniu sprawy, gdzie w uzasadnieniu czytam, że uchyla się skargę, bo zaskarżona strona uważa, że jej postępowanie jest legalne. To absurd.

To jeszcze nie znaczy, że istnieje parasol ochronny nad mafią lekową.

Dla mnie dobitnym przykładem powiązania prokuratury z mafią lekową jest chociażby skandal w Bydgoszczy sprzed dwóch lat. Właściciel włocławskiej apteki złożył wtedy w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez inspektorów. Efekt był taki, że policja weszła do inspekcji wraz z byłym prokuratorem, ówcześnie mecenasem reprezentującym powoda. I doszło do niebywałej sytuacji, gdy ten pan radośnie chodził sobie po inspekcji i przeglądał przy eskorcie policji poufne dokumenty. Mecenas wydzwaniał też do pani prokurator i zwracał się do niej po imieniu. Najbardziej niedorzeczne jest to, że potem gdzieś zagubił się protokół tego przeszukania.

Cała prokuratura nie może działać na rzecz mafii.

Oczywiście nie do wszystkich można mieć zarzuty o udział w mafii lekowej. Niektórzy są za to zwyczajnie nieprzygotowani do prowadzenia spraw z dziedziny farmacji. Nie radzą sobie też z kodeksem postępowania administracyjnego, który jednak nawet urzędnicy uważają za bardzo zawiły. Mało tego, w szeregach policji nie ma farmaceutów, co skutkuje tym, że w przypadku jakiejkolwiek sprawy o wywóz leków musimy im najpierw tłumaczyć, czym jest lek refundowany. Brak wiedzy okazuje się jednak nie być przeszkodą w momencie, kiedy przedsiębiorca postanawia ciągać inspektora farmaceutycznego po sądach.

O czym mowa?

Przestępcy powiązani z mafią lekową notorycznie wytaczają nam postępowania o rzekome przekroczenie uprawnień, czyli przestępstwo urzędnicze. Prokuratorzy bardzo chętnie podejmują się takich spraw. Wydaje się, że mają za wielki sukces to, że złapią urzędnika państwowego, który rzekomo przekroczył granice prawa. Złapanie wywożącego leki nie robi zaś na nikim wrażenia, nie da się przecież tego rozdmuchać i nie dostaje się za to premii. Doprowadza to do sytuacji, że jestem oskarżony o przestępstwo urzędnicze za to, że śmiałem kontrolować aptekę, kiedy ten podmiot uważał, iż takiego prawa mieć nie powinienem. Znajomi inspektorzy niejednokrotnie opowiadali mi o sytuacji, kiedy właściciel apteki, w której wykryto nieprawidłowości, wzywał policję, która miała podważyć uprawnienia inspektora do prowadzenia kontroli.

Zakładanie spraw to jedyna niedogodność?

Nie, atakowano mnie z różnych stron, często też przez pryzmat żony, która jest farmaceutką w aptece. Przykładowo wydzwaniano do różnych pracodawców, sugerując, by nigdy jej nie zatrudnili. Zdarza się też tak, że jesteśmy nachodzeni, zastraszani, a nawet podsłuchiwani. Trzeba też pamiętać, że koszty niezliczonej liczby spraw, które są nam zakładane, pokrywamy sami. A postępowania – nawet te założone z niedorzecznych powodów – ciągną się latami i często są inicjowane w sądach z miast z drugiego końca Polski, by narazić nas na dodatkowe koszty związane z przejazdami. Nie mamy żadnej pomocy prawnej ani środków przeznaczonych na ten cel. Jesteśmy zostawieni sami sobie, przestępcy z mafii lekowej i sieci aptek to wiedzą. Najprościej jest im więc zniszczyć nas ekonomicznie, czyli sprawić, żebyśmy stracili czas i pieniądze, żebyśmy nie mieli za co żyć. Walka z tymi przestępcami jest jak rzucanie się z motyką na słońce. I dlatego coraz mniej osób chce podejmować się tej pracy. Bo co z tego, że inspektorzy mogą nałożyć karę do pół miliona złotych za obrót pseudoefedryną, którą wykorzystuje się do wytwarzania narkotyku metamfetaminy. Inspektorzy i tak boją się nakładać tak wysokie kary na przestępców. Takie rzeczy powinien robić sąd.

Czy problemem są zatem przepisy?

Definitywnie tak. Dokonywane w ostatnich latach zmiany poczynione w prawie farmaceutycznym rodzą podejrzenie, że komuś bardzo zależało na tym, by wywóz leków był praktycznie bezkarny. Platforma Obywatelska w 2015 r. uchwaliła przepis mówiący o tym, że zakazane jest zbywanie produktów leczniczych przez aptekę ogólnodostępną lub punkt apteczny hurtowni farmaceutycznej innej aptece ogólnodostępnej lub innemu punktowi aptecznemu. Ale to sprawiło tylko tyle, że cały nielegalny obrót przeniósł się do Niepublicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej (NZOZ). Działa to tak, że lekarze wystawiają zapotrzebowanie na abstrakcyjne ilości leków, które są realizowane w aptekach i jest to zgodne z prawem. Dziwi mnie, dlaczego zatem prokuratorzy nie zajęli się tymi konkretnymi osobami? Bo jak lekarz zamawia lek o wartości 1 miliona złotych do swojego małego gabineciku, to chyba coś jest na rzeczy. To przecież niemożliwe, by wydawał taką liczbę leków swoim pacjentom podczas wizyty. My w takich przypadkach mamy związane ręce. Mój inspektor był ostatnio na kontroli apteki zbywającej leki w dużych ilościach do NZOZ-ów. Pod aptekę zajechało wtedy auto klasy premium audi Q7. Wysiadła z niego pani prokurent ubrana jak z żurnala. Twarz miała wybotoksowaną, jej wargi aż ociekały wstrzykniętym kolagenem. Dokumenty dotyczące sprzedaży do NZOZ-u przedstawiła w kilka minut, miała wypis z KRS, opis zapotrzebowania na leki, faktury itd. Z sarkazmem oświadczyła, że w jej aptece wszystko jej zgodne z prawem i poniekąd miała rację.

W takim razie jak można byłoby utrudnić działanie przestępcom?

Wystarczyłoby, żeby w przepisach zapisano, iż NZOZ-y nie mogą posiadać takiego samego NIP-u jak hurtownie. To wystarczyłoby, żeby znacząco utrudnić proceder wywozu leków. Bo w tym momencie NZOZ musiałby mieć obrót i sprzedawać leki do hurtowni, co jest już wprost karane w przepisach. Bo dziś pacjent ze ściśniętym sercem musi biegać i szukać leku, który umożliwi mu przeżycie, a pani prokurent za pieniądze z wywozu leków funduje sobie botoks i nowe audi.

Czy doświadcza pan skarg pacjentów, którzy narzekają na małą dostępność leków na choroby przewlekłe?

Tak, to nagminne i dla nas bardzo nieprzyjemne. Ludzie wprost winią nas, że nie mogą dostać leku dla dziecka. Matki płaczą przez słuchawkę i wręcz błagają nas, żebyśmy pomogli w szukaniu medykamentów dla ich dzieci. I szukamy chociaż jednej paczki, żeby dziecko mogło przetrwać choć kolejny tydzień. Państwo wprowadza 500+, promuje zdrowie publiczne, a zupełnie nie potrafi pomóc chorym w potrzebie? Tylko dlatego, że jakiś przestępca powywoził leki dla własnego przychodu? Albo kilka NZOZ-ów z premedytacją transportuje je za granicę, śmiejąc się przy tym państwu polskiemu w twarz? Media wykrzykują o sprawach typu Amber Gold. A ja jestem zdania, że ten podmiot przy procederze wywozu leków to mała sprawa. Bo leków transportuje się tak dużo, że wywożący postanawiają wyciągać je z pudełek i chować luzem w workach na śmieci – np. leki z pseudoefedryną. Wszystko po to, żeby jak najwięcej zmieściło się ich w transporcie

Zamach w Berlinie. Właściciel ciężarówki wściekły na polskie MSZ. „Zero pomocy!”


 

 

Pikio.plPikio.pl

 

Zamach w Berlinie. Właściciel ciężarówki wściekły na polskie MSZ. „Zero pomocy!”

Autor:

Wiadomości Pikio

  • Gru 20, 2016

 

fot. EU2016 SK

Ostatnie wydarzenia w Berlinie są o tyle tragiczniejsze, że dotyczą również bezpośrednio Polski. Islamscy terroryści użyli do ataku ciężarówkę polskiej firmy transportowej. Jej właściciel skarży się na zero pomocy ze strony polskiego ministerstwa spraw zagranicznych.

W poniedziałkowym ataku na jeden z berlińskich jarmarków zginęło 12 osób a kolejne 50 odniosło ciężkie obrażenia. Jedną z ofiar islamskich terrorystów jest także Polak – kierowca ciężarówki, którego bestialsko zamordowano.

Polskie władze z premier Szydło, polską ambasadą w Berlinie i ministerstwem spraw zagranicznych na czele zapewniały o swojej gotowości do pomocy oraz już podjętych działaniach.

Jak się jednak okazuje, kontakt na linii właściciel ciężarówki – polski resort dyplomacji pozostawia wiele do życzenia.

Dziękujemy Polskiemu MSZ oraz Polskiej Ambasadzie w Berlinie za brak pomocy i milczenie. Kilka telefonów i zero pomocy – napisał na jednym z portali społecznościowych właściciel firmy, do której należała uprowadzona przez islamskich terrorystów ciężarówka.

Dopiero po opublikowaniu postu oraz odzewie jaki on uzyskał wśród polskich internautów, udało się nawiązać kontakt z MSZ.

bh

Eksperci wróżą Ukrainie upadłość po nacjonalizacji Privatbanku


z16606839Q,Prezydent-Petro-Poroszenko-w-Mariupolu

Sputnik Polska  

22 GRUDZIEŃ 2016

Eksperci wróżą Ukrainie upadłość po nacjonalizacji Privatbanku

© AFP 2016/ Siergiej Supinski GOSPODARKA 08:02 22.12.2016Krótki link51120410 Eksperci uważają, że ukraiński rząd będzie musiał ogłosić upadłość z powodu niewypłacenia depozytów klientom znacjonalizowanego Privatbanku. © SPUTNIK. RAMIL SITDIKOV Gazprom w niełasce OPALu: Polska walczy z Komisją Europejską z powodu rosyjskich pieniędzy „Jak na ukraińską gospodarkę (5,5 mld dolarów) jest ogromną kwotą. Wiadomo, że ani Kołomojski (współwłaściciel grupy Privatbank — red.), ani nawet państwowy Oszczadbank — jedyny prawdopodobny kandydat na rolę „uzdrowiciela” — takich pieniędzy nie mają” — cytuje portal lenta.ru słowa analityka Alor Broker Kiriła Jakowienki.  Zdaniem ekspertów Oszczadbank może nie poradzić sobie z długami, kapitalizacją i przeterminowaniem, jeśli przekażą mu Privatbank. Może to „wystawić na ciosy” wszystkich mieszkańców Ukrainy: oba banki obsługują ponad 40 mln osób. Na Ukrainie po pojawieniu się wiadomości o nacjonalizacji Privatbanku w ciągu dnia została wypłacona rekordowa kwota — 2 mld hrywien (80 mln dolarów). 
Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/gospodarka/201612224471718-Privatbank-nacjonalizacja-upadlosc-Ukrainy/

Kręcenie antyrządowej rebelii


niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

 

SKANDAL! – Groził, że zgwałci moją córkę – mówi niezalezna.pl poseł Woźniak

 

Dodano: 22.12.2016 [22:30]

SKANDAL! - Groził, że zgwałci moją córkę - mówi niezalezna.pl poseł Woźniak - niezalezna.pl

foto: Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Atak na poseł Krystynę Pawłowicz, napaść na minister Annę Zalewską, groźby użycia siły, politycy „czujący satysfakcję” z takich pokazów chamstwa… To wszystko wydarzyło się w ostatnich dniach. Okazuje się jednak, że nie ma żadnych granic, których nie przekroczyliby sympatycy opozycji. Poseł Tadeusz Woźniak opowiada portalowi niezalezna.pl, że do jego biura zadzwonił mężczyzna, który groził… zgwałceniem jego córki!!!
„Obrońcy demokracji napadli mnie przed północą po wyjściu z Sejmu. Posłuchali widać wcześniejszych wezwań posła Niesiołowskiego, który wskazując mnie obelżywie z nazwiska,wezwał kodowców by mnie atakowali” – poinformowała kilka dni temu poseł Krystyna Pawłowicz na Facebooku.
CZYTAJ WIĘCEJ: Atak na poseł Pawłowicz. „Obrzucano mnie plastikowymi butelkami, lżono, szarpano”
Później doszło do skandalicznej napaści na minister Annę Zalewską.
– Widziałam u tych ludzi nienawiść. Osoby te miały zrobić zadymę, doprowadzić do sytuacji, że komuś coś się stanie – opowiada portalowi niezalezna.pl poseł Marzena Machałek, która na własnej skórze doświadczyła agresji KOD-ziarzy, którzy zaatakowali w Jeleniej Górze minister Annę Zalewską i osoby jej towarzyszące.
CZYTA WIĘCEJ: Brutalność KODziarzy – napadnięta poseł: „widziałam u tych ludzi nienawiść”
Sympatycy opozycji potrafią jednak posunąć się do czegoś jeszcze ohydniejszego. Okazało się bowiem, że jakiś czas temu poseł Tadeusz Woźniak z klubu parlamentarnego PiS padł ofiarą koszmarnego ataku.

– Przebywałem w swoim biurze poselskim w Kutnie. Pracowaliśmy razem z panią dyrektora i to ona odebrałem tamten telefon – opowiada portalowi niezalezna.pl poseł Woźniak.

Rozmowa nie trwała długo, zaledwie kilkadziesiąt sekund.

– Zauważyłem jednak, że w jej trakcie pani dyrektor bardzo zdenerwowała się. Gdy odłożyła słuchawkę powiedziała, że dzwonił jakiś mężczyzna – relacjonuje polityk. – Powiedziała, że groził zgwałceniem mojej córki.

  • Początkowo nie chciałem nic robić, ale doszedłem do wniosku, że nie mogę tego zostawić. Powiadomiłem policję – opowiada poseł Woźniak, który jest ojcem nastoletniej dziewczyny.
    Bandzior nadal jest poszukiwany – mamy nadzieję, że stanie przed sądem.

Autor: gbŹródło: niezalezna.pl

U progu niespokojnych Świąt


U progu niespokojnych Świąt

Felieton    Radio Maryja    22 grudnia 2016

Szanowni Państwo!

Ten felieton powinien być o Świętach Bożego Narodzenia, podczas których Niebo łączy się z Ziemią, o rodzinnej atmosferze, o rozrzewniających obyczajach świątecznych, zwłaszcza wigilijnych – ale nic z tego. Za sprawą Naszej Złotej Pani, która najwyraźniej postanowiła skorzystać z panującego w Stanach Zjednoczonych bezkrólewia, by nakazać starym kiejkutom, czyli Wojskowym Służbom Informacyjnym, których oficjalnie „nie ma”, zainicjowanie pełzającego zamachu stanu, żadnych wesołych, a już na pewno – żadnych spokojnych Świąt chyba nie będzie. Najwyżej będzie chwilowy rozejm, na podobieństwo „bratania się” żołnierzy wrogich armii podczas I wojny światowej – ale nawet i on zostanie zerwany, kiedy tylko padną stosowne rozkazy. Pretekstem jest oczywiście „obrona demokracji” i „wolności słowa”, których broni znany z żarliwego obiektywizmu pan red. Tomasz Lis i resortowa „Stokrotka”, – bo obrońcą praworządności został pan prof. Andrzej Rzepliński, który nie tylko nie protestował, gdy poprzedni Sejm wybierał sobie „nadliczbowych sędziów”, którzy pod pretekstem praworządności mieli zadanie blokowania wszystkich inicjatyw ustawodawczych nowego rządu, ale nawet maczał w tym łajdactwie paluszki – ale gdyby nie było tych pretekstów, to nadałby się każdy inny, jeśli tylko Nasza Złota Pani postanowiłaby zrobić z nami porządek. Podobnie wilk z bajki Ezopa, kiedy już nie miał czym uzasadnić mordowania owiec, to oskarżył je, że macą mu wodę. Ciekawe, że i pan prezes Kaczyński zachowuje się tak, jakby też zależało mu na zaostrzeniu sytuacji. Ponieważ uważam go za wirtuoza intrygi, to nie ośmieliłbym się przypuszczać, że nie wie, co robi. W takiej sytuacji zaczynam podejrzewać, czy aby nie reżyseruje starannie swojego politycznego upadku – bo to ważne, by upadek dokonał się w dramatycznych okolicznościach. Wtedy zachowa się w ludzkiej pamięci na całe dziesięciolecia, niczym „nocna zmiana” 4 czerwca 1992 roku. Będzie wspominany w „długich nocnych rodaków rozmowach”, a nawet może wywołać „krótki płacz kobiecy” – podczas gdy upadek spowodowany na przykład bankructwem, może pozostać niezauważony.

Mniejsza jednak już o te motywacje, bo ważniejszy jest los naszego i tak już przecież nieszczęśliwego kraju. Mamy bowiem do czynienia z pełzającym zamachem stanu, który miał rozpocząć się zablokowaniem możliwości uchwalenia ustawy budżetowej, by wymusić na prezydencie rozwiązanie Sejmu i rozpisanie nowych wyborów. Część posłów w Sali Kolumnowej budżet jednak uchwaliła, ale natychmiast pojawiły się oskarżenia, kolportowane głównie przez żydowską gazetą dla Polaków, że to głosowanie było nie tylko „nieważne”, ale samo w sobie stanowiło „złamanie prawa”. Mnóstwo krętaczy z naukowymi tytułami, uzyskanymi za rozważania o różnicy między przodkiem, a tyłkiem będzie te michnikowskie tezy uzasadniało, dostarczając w ten sposób amunicji panu Janowi Klaudiuszowi Junckerowi, który na polecenie Naszej Złotej Pani właśnie dzisiaj rozkazał Komisji Europejskiej zająć się Polską. Ta Komisja już w lipcu postawiła Polsce ultimatum w postaci tzw. „zaleceń”, a termin ich wykonania upłynął bezskutecznie 27 października. W zależności od tego, co w naszej sprawie Komisja Europejska postanowi, tak stare kiejkuty z Wojskowych Służb Informacyjnych będą destabilizowały nasze państwo, zarówno przez uliczne zadymy, jak również przez spektakularne „odejścia” z naszej niezwyciężonej armii rozmaitych ważnych generałów. Te „odejścia” są oczywiście sygnałem dla niższych stopni tornistrowej arystokracji, żeby podniosła przeciwko rządowi bunt, przynajmniej w postaci biernego oporu, a najlepiej – żeby otwarcie stanęła na nieubłaganym gruncie obrony demokracji, praworządności i konstytucji, zapewniając siłową osłonę konfidentom z Komitetu Obrony Demokracji, którym Wojskowe Służby Informacyjne powierzą najbrudniejszą, również tak zwaną „mokrą robotę”. Z obfitości serca usta mówią, więc pan mecenas Roman Giertych, który wyłazi ze skóry, by przeczołgać się na jasna stronę Mocy, już z góry zapowiada „rozlew krwi”, a wtórują mu jeszcze bardziej wtajemniczeni, którzy nawet przewidują kolejność wydarzeń; najpierw dojdzie do „antysemickich prowokacji”, a wtedy nikt już nie powstrzyma słusznego gniewu „snajperów”. Skąd ci „snajperzy” się pojawią? Nikt tego głośno nie mówi, ale od czegóż mamy ponad milionową ukraińską imigrację w Polsce? Zdecydowana większość tych ludzi po prostu tu pracuje, ale nawet ze statystyki wynika, że jeden procent może wykonywać tu zadania zlecone. Ponieważ skądinąd wiadomo, że z Ukrainy idzie do Polski duży przemyt broni, to od razu widać, że „snajperzy” mogą nieźle nawywijać. Zatem o „spokojnych” Świętach chyba trzeba będzie zapomnieć.

Stanisław Michalkiewicz

Posłowie Kukiz’15 pytają rząd o szerzenie antypolskiej propagandy przez gazetę Ukraińców w Polsce


 

Nasze Słowo, fot. eprasa.pl / Nasze Słowo

Posłowie Kukiz’15 pytają rząd o szerzenie antypolskiej propagandy przez gazetę Ukraińców w Polsce

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Czwartek, 22 grudnia 2016 o godz. 15:03:02

Czy ukraińskojęzyczny tygodnik „Nasze słowo”, szerzący na swoich łamach historyczny fałsz i wrogą polskiemu państwu propagandę, będzie dotowany przez Państwo Polskie w 2017 roku? – pytają posłowie Kukiz’15.

 

Posłowie Kukiz’15, Tomasz Rzymkowski, Bartosz Józwiak i Wojciech Bakun skierowali do ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz do ministra spraw wewnętrznych i administracji interpelację ws. szerzenia historycznego fałszu i antypolskiej propagandy, na przykładzie tygodnika Związku Ukraińców w Polsce „Nasze słowo”, wydawanego za pieniądze polskich podatników.

Posłowie przypominają w piśmie do ministrów, że na łamach wydawanego w języku ukraińskim „Naszego Słowa” w listopadzie tego roku ukazał się artykuł Myrosława Łewyćkyja „Prowokacyjne wydanie”. Wcześniej informowaliśmy, że Łewyćkyj relacjonuje w nim promocję książki – pamiętników grekokatolickiego biskupa Grzegorza Chomyszyna, męczennika i błogosławionego Kościoła powszechnego, a także ukraińskiego patrioty, znanego z mocnej krytyki ukraińskiego nacjonalizmu. Artykuł krytycznie podchodzi zarówno do osoby bł. bpa Chomyszyna, jak i jego działań. Sam autor napisał, że to Józef Piłsudski, a nie Stepan Bandera, odpowiada kryteriom „międzynarodowego terrorysty”.

– Ukraina nie wymaga od Polaków, by wyrzucili jego [Piłsudskiego] nazwisko z historii, nie wymaga zburzenia jego pomników. Jednak domaga się, by Polacy przestali wtrącać się w to, kogo Ukraińcy uważają za swoich bohaterów – podkreśla Łewyćkyj. Sugeruje również wyraźnie, że wydanie wspomnień bł. bp. Chomyszyna to element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję, a celem tych działań miałoby być zdyskredytowanie osoby metropolity grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego w kontekście jego procesu beatyfikacyjnego. Określa również uchwały wołyńskiej, ws. ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, mianem „haniebnych”.

PRZECZYTAJ: Gazeta Ukraińców w Polsce: to Piłsudski jest terrorystą, a nie Bandera

–  Tekst jest przesycony ukraińskim nacjonalizmem i pogardą dla Polaków zaangażowanych w promocję wspomnianej publikacji polskiego hierarchy – piszą posłowie Kukiz’15. Zwracają uwagę, że na jego łamach zaatakowano także polskich badaczy. Prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum Ucrainicum KUL został opisany przez Łewyćkyja jako „niby pochodzący z Lublina z Katolickiego Uniwersytetu (KUL)” i że ma styl „putinowskiego propagandzisty”.

– Według autora artykułu polski patriotyzm to „nacjonalizm”, uchwała Sejmu i Senatu RP z 22 lipca upamiętniająca wołyńskie ludobójstwo jest „haniebna”, a Józef Piłsudski spełnia „wszystkie kryteria terrorysty międzynarodowego”, który podpisał „układ o przyjaźni z Hitlerem” i był gorszy od Stepana Bandery – podkreślają posłowie, kierując w związku z tym następujące pytania do rządu:

1. Jakie jest stanowisko Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na temat tez postawionych w artykule Myrosława Łewyćkyja „Prowokacyjne wydanie”?

2. Czy ukraińskojęzyczny tygodnik „Nasze słowo”, szerzący za pomocą opisanego wcześniej artykułu historyczny fałsz i wrogą polskiemu państwu propagandę, będzie dotowany przez Państwo Polskie w 2017 roku?

„To rzecz absolutnie skandaliczna”

W rozmowie z Kresami.pl dr Andrzej Zapałowski zwracał uwagę, że „Nasze Słowo” od lat wspiera heroizację UPA. – Tam ukazuje się wiele artykułów na ten temat. Ponadto, „Nasze Słowo” jest tak naprawdę związane z „galicyjskimi Ukraińcami”, reprezentującymi nie całą społeczność ukraińską, tylko zachodnioukraińską. To środowisko jest zasadniczo opanowane przez spadkobierców ideowych OUN i UPA – mówi dr Zapałowski.

– Ten artykuł, który ukazał się za pieniądze polskiego rządu, wprost obraża jednego z bohaterów państwa polskiego. Nazwanie Józefa Piłsudskiego większym terrorystą niż Bandera oznacza, że Piłsudski byłby jeszcze większym patronem jakiegoś ludobójstwa, którego Polacy rzekomo, nie wiadomo na kim, mieliby dokonać. Bandera był odpowiedzialny za praktycznie całą politykę terroru w okresie międzywojennym w Polsce, a później za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, jako patron ideowy tego ruchu, z którym się identyfikował. Nigdy, do końca swoich dni nie potępił tego, co zrobili jego podopieczni. Dla mnie to rzecz absolutnie skandaliczna – podkreśla.

Ekspert zwraca też uwagę na inne zagadnienie:

– Ten artykuł pokazuje jeszcze jedno: na bardzo niskim poziomie recenzuje książkę bł. bp. Grzegorza Chomyszyna, który jest jednym z kilku hierarchów Kościoła Grekokatolickiego, którzy w tamtym czasie jednoznacznie opowiadali się przeciwko nacjonalizmowi.

Czytaj również: Kolejny atak „Naszego Słowa” na ks. Isakowicza-Zaleskiego

Kresy.pl / sejm.gov.pl

Opozycyjna rebelia wzmacnia poparcie dla sił koalicji Kaczyńskiego


 

WP.PLStrona główna serwisu

 

 

akt. 22.12.2016, 20:22

Sondaż dla „Faktów” TVN: mimo kryzysu sejmowego zwycięża PiS

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się teraz, zwyciężyłaby rządząca Zjednoczona Prawica, czyli Prawo i Sprawiedliwość, Polska Razem i Solidarna Polska – wynika z najnowszego sondażu Millward Brown SA przeprowadzonego na zlecenie „Faktów” TVN i TVN24.

PAP / Marcin Obara

Drugie miejsce przypadłoby Nowoczesnej, a trzecie Platformie Obywatelskiej. Sondaż Millward Brown SA został zrealizowany w dniach 21-22 grudnia, czyli już po wybuchu kryzysu sejmowego.


Ewa Kopacz w #dzieńdobryPolsko: społeczeństwo niewątpliwie ich rozliczy

Jak wynika z badania, na listy tworzone wspólnie przez Prawo i Sprawiedliwość, Polskę Razem i Solidarną Polskę zagłosowałoby 35 proc. badanych (wzrost o 5 punktów procentowych w porównaniu do ostatniego badania z października tego roku).
Na drugim miejscu w sondażu znalazła się Nowoczesna, na którą zagłosowałoby 24 proc. badanych (wzrost o 2 punkty), a na trzecim Platforma Obywatelska z poparciem 15 proc. respondentów (spadek o 1 punkt).

 

 

Dalsze miejsca zajmują Kukiz’15 – 6 proc. (spadek o 2 punkty procentowe) i Polskie Stronnictwo Ludowe – 5 proc. (wzrost o 3 punktów).
Pozostałe ugrupowania nie przekroczyłyby 5-procentowego progu wyborczego wyznaczonego ordynacją dla partii politycznych (dla koalicji próg wynosi 8 procent).
Szacowana przez Millward Brown SA frekwencja wynosiłaby 54 proc.

 

 

Sondaż został zrealizowany przez Millward Brown SA w dniach 21-22 grudnia 2016 roku na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie telefonów stacjonarnych i komórkowych, wśród osób w wieku powyżej 18 lat. Próba badania wynosiła 1020 osób.

TVN24

 WP Wiadomości

 

 wp

Przełomowe zwycięstwo Asada w Syrii


onet.wiadomości

 

PAP

30 minut temu

Syryjska armia przejęła kontrolę nad Aleppo

Syryjski reżim poinformował, że po ewakuacji ostatniej grupy rebeliantów przejął dziś całkowitą kontrolę nad miastem Aleppo, na północnym zachodzie Syrii, gdzie – jak podano w komunikacie – ponownie zaprowadzono bezpieczeństwo.

 

Ewakuacja rebeliantów z AleppoFoto: YOUSSEF KARWASHAN / AFPEwakuacja rebeliantów z Aleppo

Wcześniej syryjska telewizja państwowa przekazała, że wieczorem ze wschodniego Aleppo wyjechał ostatni konwój, liczący ok. 150 osób, z rebeliantami i cywilami, a armia przygotowuje się do wydania komunikatu o zwycięstwie. Jest to uznawane za największe zwycięstwo sił prezydenta Baszara el-Asada od wybuchu wojny w tym kraju w 2011 roku.

Państwowe media syryjskie na żywo pokazywały przejazd konwoju do miejscowości Al-Raszidin na południowy zachód od miasta. Jednocześnie dwa autobusy z ludźmi z szyickich prorządowych miejscowości Al-Fuaa i Kefraja, obleganych przez rebeliantów w sąsiedniej prowincji Idlib, wjechały do rządowych części miasta. Włączenie tych miejscowości do umowy o ewakuacji ludności ze wschodniego Aleppo było warunkiem sił rządowych.

Były bastion rebeliantów w Aleppo, dawnej stolicy gospodarczej Syrii, upadł po miesiącu zaciętej ofensywy prowadzonej przez siły syryjskie, wspierane przez irańskie bojówki i Rosję.

„To zwycięstwo reprezentuje strategiczny punkt zwrotny”

„Generalne dowództwo sił zbrojnych ogłosiło powrót bezpieczeństwa do Aleppo po jego wyzwoleniu od terroryzmu i terrorystów oraz ewakuacji ostatnich, którzy tam zostali” – głosi cytowany przez telewizję komunikat armii.

„To zwycięstwo reprezentuje strategiczny punkt zwrotny w wojnie przeciwko terroryzmowi i śmiertelny cios zadany terrorystycznemu projektowi i jego zwolennikom” – napisano w komunikacie.

Państwowa telewizja informowała, że po ogłoszeniu oświadczenia armii w zachodnich dzielnicach Aleppo słychać było strzały na wiwat. W relacjach widać było umundurowanych żołnierzy i cywilów wykrzykujących hasła popierające Baszara el-Asada.

Wschodnie dzielnice Aleppo były kontrolowane przez rebeliantów od lipca 2012 roku; miasto było od tego czasu podzielone na części rebeliancką i rządową. Rozpoczęta w ubiegłym tygodniu ewakuacja była rezultatem intensywnych negocjacji między Rosją, która wspiera reżim w Damaszku, a Turcją, udzielającą poparcia niektórym z dużych ugrupowań syryjskich rebeliantów.

21,5 tys. cywilów poniosło śmierć w walkach o kontrolę nad Aleppo

Według ONZ z miasta wywieziono ok. 35 tys. bojowników i cywilów. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża podawał, że niezależnie od tego ponad 4 tys. bojowników ewakuowano od środy ze wschodnich dzielnic prywatnymi pojazdami.

Wczoraj mające siedzibę w Wielkiej Brytanii Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że w walkach o kontrolę nad miastem życie straciło od 2011 roku ok. 21,5 tys. cywilów – w samym Aleppo i wokół niego. Setki tysięcy ludzi uciekły z miasta, a wielu zapowiedziało, że do niego nie wróci w obawie przed odwetem ze strony sił rządowych.

Aleppo, uznawane za jedno z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast na świecie, było kiedyś stolicą gospodarczą i handlową Syrii, jej największym miastem i główną atrakcją turystyczną. Wraz z odbiciem Aleppo siły Asada kontrolują obecnie pięć największych syryjskich miast i wybrzeże Morza Śródziemnego.

(JaS)

Onet Wiadomości

Źródło: PAP

Przełomowe zwycięstwo Asada w Syrii


onet.wiadomości

 

PAP

30 minut temu

Syryjska armia przejęła kontrolę nad Aleppo

Syryjski reżim poinformował, że po ewakuacji ostatniej grupy rebeliantów przejął dziś całkowitą kontrolę nad miastem Aleppo, na północnym zachodzie Syrii, gdzie – jak podano w komunikacie – ponownie zaprowadzono bezpieczeństwo.

 

Ewakuacja rebeliantów z AleppoFoto: YOUSSEF KARWASHAN / AFPEwakuacja rebeliantów z Aleppo

Wcześniej syryjska telewizja państwowa przekazała, że wieczorem ze wschodniego Aleppo wyjechał ostatni konwój, liczący ok. 150 osób, z rebeliantami i cywilami, a armia przygotowuje się do wydania komunikatu o zwycięstwie. Jest to uznawane za największe zwycięstwo sił prezydenta Baszara el-Asada od wybuchu wojny w tym kraju w 2011 roku.

Państwowe media syryjskie na żywo pokazywały przejazd konwoju do miejscowości Al-Raszidin na południowy zachód od miasta. Jednocześnie dwa autobusy z ludźmi z szyickich prorządowych miejscowości Al-Fuaa i Kefraja, obleganych przez rebeliantów w sąsiedniej prowincji Idlib, wjechały do rządowych części miasta. Włączenie tych miejscowości do umowy o ewakuacji ludności ze wschodniego Aleppo było warunkiem sił rządowych.

Były bastion rebeliantów w Aleppo, dawnej stolicy gospodarczej Syrii, upadł po miesiącu zaciętej ofensywy prowadzonej przez siły syryjskie, wspierane przez irańskie bojówki i Rosję.

„To zwycięstwo reprezentuje strategiczny punkt zwrotny”

„Generalne dowództwo sił zbrojnych ogłosiło powrót bezpieczeństwa do Aleppo po jego wyzwoleniu od terroryzmu i terrorystów oraz ewakuacji ostatnich, którzy tam zostali” – głosi cytowany przez telewizję komunikat armii.

„To zwycięstwo reprezentuje strategiczny punkt zwrotny w wojnie przeciwko terroryzmowi i śmiertelny cios zadany terrorystycznemu projektowi i jego zwolennikom” – napisano w komunikacie.

Państwowa telewizja informowała, że po ogłoszeniu oświadczenia armii w zachodnich dzielnicach Aleppo słychać było strzały na wiwat. W relacjach widać było umundurowanych żołnierzy i cywilów wykrzykujących hasła popierające Baszara el-Asada.

Wschodnie dzielnice Aleppo były kontrolowane przez rebeliantów od lipca 2012 roku; miasto było od tego czasu podzielone na części rebeliancką i rządową. Rozpoczęta w ubiegłym tygodniu ewakuacja była rezultatem intensywnych negocjacji między Rosją, która wspiera reżim w Damaszku, a Turcją, udzielającą poparcia niektórym z dużych ugrupowań syryjskich rebeliantów.

21,5 tys. cywilów poniosło śmierć w walkach o kontrolę nad Aleppo

Według ONZ z miasta wywieziono ok. 35 tys. bojowników i cywilów. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża podawał, że niezależnie od tego ponad 4 tys. bojowników ewakuowano od środy ze wschodnich dzielnic prywatnymi pojazdami.

Wczoraj mające siedzibę w Wielkiej Brytanii Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że w walkach o kontrolę nad miastem życie straciło od 2011 roku ok. 21,5 tys. cywilów – w samym Aleppo i wokół niego. Setki tysięcy ludzi uciekły z miasta, a wielu zapowiedziało, że do niego nie wróci w obawie przed odwetem ze strony sił rządowych.

Aleppo, uznawane za jedno z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast na świecie, było kiedyś stolicą gospodarczą i handlową Syrii, jej największym miastem i główną atrakcją turystyczną. Wraz z odbiciem Aleppo siły Asada kontrolują obecnie pięć największych syryjskich miast i wybrzeże Morza Śródziemnego.

(JaS)

Onet Wiadomości

Źródło: PAP

Szczwany lis wywinął się z osobistego sterowania przewrotem


 

rmf24 - Strona główna

 

 

Lech Wałęsa: Nie gram o nic, wszystkie stanowiska już miałem, papieżem nie będę

  • Lech Wałęsa: Nie gram o nic, wszystkie stanowiska już miałem, papieżem nie będę

    Dzisiaj, 22 grudnia (12:04)

    Politycy Unii Europejskich Demokratów zaproponowali Lechowi Wałęsie, aby w jego biurze w Gdańsku doszło do rozmów w sprawie zjednoczenia opozycji i stworzenia wspólnego programu. „Nie mam wyjścia, muszę się w to włączyć” – odpowiedział były prezydent. “Ja sam nie gram o nic, wszystkie stanowiska już miałem, papieżem też nie będę” – dodał.

    Politycy Unii Europejskich Demokratów zaproponowali Lechowi Wałęsie, aby w jego biurze w Gdańsku doszło do rozmów w sprawie zjednoczenia opozycji i stworzenia wspólnego programu. „Nie mam wyjścia, muszę się w to włączyć” – odpowiedział były prezydent. “Ja sam nie gram o nic, wszystkie stanowiska już miałem, papieżem też nie będę” – dodał.

    Elżbieta Bińczycka, Janusz Onyszkiewicz, Lech Wałęsa, Jacek Protasiewicz i Stanisław Huskowski/PAP/Dominik Kulaszewicz /PAP

    W spotkaniu z Wałęsą ze strony Unii Europejskich Demokratów uczestniczyli przewodnicząca ugrupowania Elżbieta Bińczycka, przewodniczący Rady Politycznej UED Janusz Onyszkiewicz oraz posłowie tej partii Stanisław Huskowski i Jacek Protasiewicz.
    Przyjechaliśmy do pana prezydenta świadomi tego, że w Polsce potrzebne jest porozumienie pomiędzy siłami politycznymi, które nie mogą patrzeć na to, jak rujnowany jest nasz kraj przez rządy PiS-u -relacjonował Onyszkiewicz. Jego zdaniem, potrzebne są rozmowy opozycji po to, żeby „w perspektywie doprowadzić jednak do połączenia sił i do odsunięcia PiS-u od władzy”.
    Sądzimy, że takim miejscem, gdzie tego rodzaju rozmowy mogłyby się zacząć mogłoby być biuro pana prezydenta i mogłaby to być inicjatywa prezydenta Lecha Wałęsy. Mamy nadzieję, że do takiego spotkania na zaproszenie pana prezydenta dojdzie w przyszłym roku – dodał Onyszkiewicz.
    Bardzo się cieszę, że coś podobnego mnie spotyka, a jednocześnie proszę ministra Janusza Onyszkiewicza, by w moim imieniu w Warszawie czynił działania w tym kierunku, z mojego pełnego upoważnienia i mojej prośby – stwierdził Lech Wałęsa.
    Podkreślił, że „musimy coś robić, musimy iść w tym dobrym kierunku, który zgłaszacie”. I jak najszybciej zorganizować się, by polskie zdobycze nie były w taki sposób prosty niszczone (…) W rok czasu zniszczono prawie połowę naszej pracy, naszych zdobyczy. W związku z tym nie mam wyjścia, muszę się włączyć. Ja sam nie gram o nic, wszystkie stanowiska już miałem, papieżem też nie będę” – dodał były prezydent. Chodzi na razie o wspólne działanie, by albo nawrócić PiS na właściwe działanie, albo pomóc mu, by przestał niszczyć nasze zdobycze. Najważniejsze jest, żeby nie niszczono systemu politycznego: a nasz system stoi na trzech nogach i te trzy nogi są niezależne – jedna drugiej nie może wykańczać. Potem jest pytanie, czy wygrana w wyborach upoważnia do tak szerokiego działania jak to robi PiS, czy na tego typu działania trzeba się jeszcze raz spytać narodu – tłumaczył.

    PAP

Putin śledzi równowagę obcych sił u swoich granic


 

Bankier.pl - Polski Portal Finansowy

 

Putin: Należy śledzić zmiany równowagi sił w rejonie granic Rosji

2016-12-22 12:43:00

A A+ A+

Prezydent Rosji Władimir Putin ocenił, że konieczne jest śledzenie wszelkich zmian równowagi sił, zwłaszcza u granic Rosji, i neutralizowanie zagrożeń; konieczne jest też wzmacnianie armii rakietami mogącymi przezwyciężyć systemy obrony przeciwrakietowej.

„Należy dokładnie śledzić wszelkie zmiany równowagi sił i sytuacji wojskowo-politycznej na świecie, szczególnie wokół Rosji, i wprowadzać na czas korekty w planach dotyczących neutralizacji potencjalnych zagrożeń dla naszego kraju” – powiedział Putin w czwartek na posiedzeniu kolegium Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej.

Prezydent podkreślił również, że „należy wzmacniać potencjał bojowy strategicznych sił jądrowych, przede wszystkim poprzez zestawy rakietowe zdolne do skutecznego przezwyciężania istniejących i przyszłych systemów obrony przeciwrakietowej”.

Minister obrony Siergiej Szojgu oznajmił, że NATO kontynuuje wzmacnianie swego potencjału bojowego u granic Rosji i wrosła liczba lotów rozpoznawczych samolotów Sojuszu Północnoatlantyckiego w tym rejonie. Wspomniał, że NATO podjęło decyzję o rozlokowaniu w krajach bałtyckich i Polsce czterech batalionów. Rosja – jak zapowiedział Szojgu – w 2017 roku wzmocni swoje siły na kierunku zachodnim, południowo-zachodnim i w Arktyce.

Szef resortu obrony zapewnił także, że zneutralizowane zostało ewentualne zagrożenie, jakie mogłyby stanowić dla Rosji pociski Tomahawk, które – według niego – mogłyby być rozmieszczane w wyrzutniach amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej. Oznajmił, że liczba takich rakiet u granic Rosji „może sięgnąć 150-300” i że mogłyby one dolecieć do zachodnich granic Rosji w ciągu niecałych 10 minut. Dodał następnie, zwracając się do Putina, że jego polecenie – zneutralizowania tego zagrożenia „zostało wykonane”.

Minister mówił też o operacji wojskowej Rosji w Syrii. Według niego rosyjskie lotnictwo od początku działań w Syrii wykonało 18800 lotów bojowych i przeprowadziło 71 tys. uderzeń, a zabitych zostało 35 tys. bojowników; ponadto 9 tys. bojowników złożyło broń. Szojgu oświadczył, że lotnictwo rosyjskie zapobiegło rozpadowi Syrii, a cała operacja pozwoliła na rozwiązanie różnych zadań geopolitycznych.

Putin zaapelował, by maksymalnie wykorzystać zainteresowanie zagranicznych kontrahentów rosyjskim uzbrojeniem, które zademonstrowało swoją skuteczność w Syrii.

Prezydent przyznał, że w siłach zbrojnych jest jeszcze wiele do zrobienia, m.in. jeśli chodzi o wzmocnienie triady jądrowej, a także w siłach powietrzno-kosmicznych, czy przy doskonaleniu systemów rozpoznawania i łączności.

„Jednocześnie już dzisiaj, z uwzględnieniem bardzo wielu czynników, w tym nie tylko wojskowych, ale i naszej historii, geografii, stanu wewnętrznego społeczeństwa rosyjskiego, można z przekonaniem powiedzieć, że jesteśmy dziś silniejsi od wszelkiego potencjalnego agresora” – dodał Putin.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

awl/ kot/ ap/

Źródło: PAP

Krajobraz po Rzeplińskim


 Gazeta wSieci

 

Krajobraz po Rzeplińskim

opublikowano: 21 grudnia 2016

 

Krajobraz po Rzeplińskim

fot. PAP/Wojciech Pacewicz/wSieci

Siedem grzechów głównych odchodzącego prezesa Trybunału Konstytucyjnego – wymienia na łamach nowego numeru tygodnika „wSieci” Stanisław Janecki.

Wbrew świetnemu samopoczuciu samego Andrzeja Rzeplińskiego, jego poprzedników, różnych środowisk prawniczych oraz obecnej opozycji politycznej ostatnie półtora roku to dla prezesa TK i samego trybunału pasmo zawinionych katastrof – pisze już na wstępie swojego tekstu Stanisław Janecki i wylicza 7 największych przewinień Andrzeja Rzeplińskiego.

Jako pierwsze publicysta wskazał „Skrajne upolitycznienie” – To Andrzej Rzepliński uwikłał trybunał w polityczną rozgrywkę zainicjowaną przez Platformę Obywatelską. […] Andrzej Rzepliński bardzo aktywnie uczestniczył w przygotowaniu ustawy [o TK wniesionej do Sejmu przez PO 11 lipca 2013 r.], nie mógł więc nie wiedzieć (np. uczestnicząc w posiedzeniach sejmowej komisji), że zaplanowano wprowadzenie do TK pięciu nowych sędziów, co było niezgodne z prawem i co postawiło nowy Sejm oraz wybranego już, a jeszcze niezaprzysiężonego prezydenta Andrzeja Dudę przed faktami dokonanymi. Od tego skoku na trybunał zaczęło się całe zło.

Innym grzechem według Stanisława Janeckiego jest „psucie państwa” – Zaczęło się od akceptacji politycznego skoku na trybunał, a potem było permanentne krytykowanie władzy ustawodawczej i wykonawczej, i to prawie wyłącznie przy użyciu politycznych argumentów, oraz odmawianie tym władzom przypisanych im w konstytucji praw. Doszło do tego, że de facto prezes Rzepliński zakwestionował art. 197 Konstytucji, zostawiając sobie, a nie ustawie regulowanie organizacji i trybu postępowania przed TK. Prezes Rzepliński nagminnie akceptował też łamanie art. 195 ust. 3 Konstytucji, który mówi: „Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego […] nie mogą […] prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Andrzej Rzepliński 30 listopada 2015 r. doprowadził do tego, że TK wydał tzw. postanowienie zabezpieczające, żądając od Sejmu powstrzymania się od wyboru sędziów, do czego nie miał uprawnień ustawowych i co było także sprzeczne z wcześniejszą linią orzeczniczą samego trybunału – wskazuje dziennikarz następny grzech byłego już prezesa Trybunału Konstytucyjnego. – Prezes Rzepliński łamał prawo, nie dopuszczając do orzekania zaprzysiężonych przez prezydenta trzech sędziów TK, którym zresztą sam wręczył dokumenty potwierdzające ich status sędziów .

Więcej o pozostałych grzechach głównych Andrzeja Rzeplińskiego we „wSieci” już od 19 grudnia, także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.

Eurokraci chcą ukarania Polski za Trybunał Konstytucyjny


 

Frans Timmermans. Fot. wikimedia.org

Eurokraci chcą ukarania Polski za Trybunał Konstytucyjny

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Czwartek, 22 grudnia 2016 o godz. 09:09:48

Bruksela nie wyklucza uruchomienia „opcji nuklearnej” wobec Polski za blokowanie Trybunału Konstytucyjnego – pisze „Rzeczpospolita”. Szczególnie dotyczy to wiceszefa KE, Fransa Timmermansa, który wyraźnie prze do ukarania Polski.

 

W środę podczas posiedzenia unijnych komisarzy odbyła się debata na temat Polski. Jak zaznacza „Rzeczpospolita”, po raz pierwszy była ona tak długa.

Później wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans stwierdził, że koncentrowała się ona na procedurze praworządności i Trybunale Konstytucyjnym, a nie na ostatnich wydarzeniach w Polsce. – Ale przecież nie jesteśmy ślepi – dodał.

KE uważa, że po blisko 11 miesiącach od wszczęcia procedury o naruszeniu praworządności przez Polskę, dotychczasowe problemy nie zostały rozwiązane, a wręcz pojawiły się nowe. Komisarze nie zdecydowali się dotąd na uruchomienie trzeciego etapu procedury, nazywanego „opcją nuklearną” i związanego z sankcjami. Zdaniem Timmermansa, nowa legislacja ws. TK. dopiero weszła w życia, a polskiemu rządowi należy dać szansę na odniesienie się do uwag Komisji. Nie wykluczył jednak, że w przyszłości może dojść do uruchomienia trzeciego etapu procedury. Do tego, by stwierdzić naruszenie zasad praworządności, potrzebna jest jednomyślność w Radzie Europejskiej. Jednak nieoficjalnie Węgry i Wielka Brytania zgłosiłyby weto względem takiej propozycji.

„Rzeczpospolita” podaje jednak nieoficjalne informacje, że ostatnio w KE odbyła się prawdziwa debata nt. Polski. Głos zabrało co najmniej 10 komisarzy. Wszyscy byli bardzo krytyczni względem Polski. Według źródła gazety, w wielu wypowiedziach pojawiał się wątek dot. konieczności odebrania Polsce unijnych funduszy.

Opcja nuklearna ciągle jest jednak aktualna, a zdaniem „Rz” Timmermans wyraźnie do niej prze. Jak na razie powstrzymuje go jednak szef Komisji, Jean-Claude Juncker. Timmermans zamierza jednak zająć się budowaniem poparcia dla zdecydowanych działań i nadal naciskać na polski rząd.

Najnowsze rekomendacje dla Polski podtrzymują te, które opublikowano w lipcu. Dotyczą zaprzysiężenia trójki sędziów wybranych prawidłowo przez poprzedni Sejm, opublikowanie i wdrożenie wszystkich orzeczeń TK, a także zapewnienie, że jego reformy będą brały pod uwagę opinię Komisji Weneckiej.

Czytaj więcej: Julia Przyłębska nową prezes Trybunału Konstytucyjnego

Rp.pl / Kresy.pl

Noworoczne podwyżki dotkną milionów Polaków


 

 

logo Polonia Christiana

DZISIAJ JEST

CZWARTEK 22 GRUDNIA

Już wkrótce wzrosną rachunki. Noworoczne podwyżki dotkną milionów Polaków. Zobacz kogo!

Data publikacji: 2016-12-22 09:00

Data aktualizacji: 2016-12-22 08:56:00

Już wkrótce wzrosną rachunki. Noworoczne podwyżki dotkną milionów Polaków. Zobacz kogo!

Fot.Andrzej Bogacz/Forum

Z powodu wzrostu notowań surowców energetycznych w nowym roku czeka nas kilkuprocentowa podwyżka opłat za prąd i gaz. To zmiana dotychczasowej tendencji. Jak odnotowuje serwis internetowy „Gazety Prawnej”, w roku 2016 ceny spadały.

Podwyżki cen gazu w styczniu zatwierdzić ma Urząd Regulacji Energetyki. Już teraz pewne jest, że więcej za gaz zapłaci 6,8 miliona gospodarstw domowych, które dzięki surowcowi ogrzewają wodę, mieszkania lub przygotowują posiłki. Podwyżki cen gazu mają być niewysokie.

Zmiany wynikają z tendencji na światowych rynkach surowców energetycznych: ropy naftowej i gazu ziemnego.

Polacy zapłacą również więcej za energię elektryczną. URE w grudniu zatwierdził nowe taryfy dla czterech największych dostawców prądu: PGE, Tauronu, Energii oraz Enei. Urząd zatwierdził wnioski taryfowe niższe niż składane przez firmy.

Źródło: gazetaprawna.pl

MWł

Read more: http://www.pch24.pl/juz-wkrotce-wzrosna-rachunki–noworoczne-podwyzki-dotkna-milionow-polakow–zobacz-kogo-,48247,i.html#ixzz4TYbf5wUP