Ukraiński deputowany nazwał zabójcę rosyjskiego ambasadora w Turcji „bohaterem”


 

Mevlüt Mert Altıntaş, Wołodymyr Parasiuk. Fot. twitter.com, Ukrinform

Ukraiński deputowany nazwał zabójcę rosyjskiego ambasadora w Turcji „bohaterem”

Dodane przez Lipinski

Opublikowano: Wtorek, 20 grudnia 2016 o godz. 11:11:01

Wołodymyr Parasiuk, ukraiński deputowany oraz lider neobanderowskich bojówek EuroMajdanu nazwał „bohaterem” tureckiego policjanta, który zastrzelił rosyjskiego ambasadora w Ankarze.

 

– Gdy osoba za cenę własnego życia jest gotowa posunąć się do skrajnych środków, w imię idei, prawdy, wówczas można z pewnością powiedzieć – Bohater! – napisał na Facebooku Parasiuk, dołączając zdjęcie zabójcy rosyjskiego dyplomaty. Później, w komentarzach precyzował, że zabójca ten jest bohaterem dla swojego narodu. – On jest bohaterem dla swojego narodu! (…) mówimy o jego poświęceniu – podkreślał Parasiuk. Na głosy krytyki odparł, że „zdanie botów i głupców nikogo nie interesuje”. Jego zdaniem, działania tureckiego zabójcy to reakcja na tysiące ofiar śmiertelnych w Aleppo, za które winę ponosi Rosja.

Zdaniem Frankfurter Allgemeine Zeitung, mężczyzną, który najwyraźniej był dowódcą strzelców Majdanu w Konserwatorium podczas protestów w Kijowie był 27-leni wówczas Wołodymyr Parasiuk – obecnie deputowany, ale wówczas zwyczajny lider jednej z sotni odpowiedzialnych za obronę obozu protestujących. W wywiadzie dla znanego niemieckiego dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ) Parasiuk powiedział, że wielu członków jego grupy było uzbrojonych. „Wielu chłopaków przychodziło wtedy do nas i mówiło, że powinniśmy chwycić za broń i walczyć… Wielu miało ze sobą broń, często sztucery myśliwskie” – cytuje go FAZ. Parasiuk potwierdził w rozmowie z FAZ, że jego ludzie strzelali do milicji. Twierdził, że było to w odpowiedzi na wcześniejszy ostrzał z jej strony. Według niego milicja zaczęła strzelać ponad barykadami, a protestujący „bronili się używając broni”.

Parasiuk w swoim pierwszym wywiadzie prasowym, udzielonym gazecie „Ukraińska Prawda” 24 lutego, trzy dni po jego dramatycznej interwencji ze sceny Majdanu, ani razu nie wspomniał o jakimkolwiek użyciu broni palnej podczas protestów. Jednak gdy został zapytany o to, dlaczego nosi na sobie mundur wojskowy, stwierdził, że niegdyś przeszedł przeszkolenie paramilitarne z szeregiem nacjonalistycznych grup na Zachodniej Ukrainie, skąd pochodzi. Powiedział również, że to jego grupa, licząca około 50 osób, zajmowała budynek Konserwatorium.

– Śledztwa dziennikarskie BBC i FAZ faktycznie potwierdzają moje pierwotne ustalenia, które zaprezentowałem po raz pierwszy podczas konferencji w USA w październiku 2014 roku. Stwierdziłem wówczas, że strzelano w stronę milicji z Konserwatorium Muzycznego, które było kontrolowane przez specjalną kompanię samoobrony Majdanu dowodzoną przez Parasiuka. BBC nie ujawniło, że to była część samoobrony Majdanu. Przeprowadzili wywiad z jednym ze strzelców. Od tamtego czasu pojawiły się nowe dowody. Szczególnie najnowsze filmy dokumentalne, które ukazują się obecnie na Ukrainie. Ujawniają one, że faktyczne majdanowcy strzelali z Konserwatorium do milicjantów na Majdanie rankiem 20 lutego. Są tam publiczne świadectwa, jednak oficjalnie śledczy nadal twierdzą, że nie znają tożsamości tych strzelców ani nawet kierunku, z którego padały strzały. Nie mają żadnych oficjalnych podejrzanych o to, kto zabił milicjantów. Nikt nie został oskarżony. Mimo tego, że te informacje są publicznie dostępne. Przyznał się do tego więcej niż jeden strzelec. Wyznanie jednego z nich jest dostępne na YT i w ukraińskich mediach [chodzi o Iwana Bubenczyk, który w filmie dokumentalnym nt. masakry na Majdanie i w wywiadzie dla portalu Bird In Flight oświadczył, że strzelał do berkutowców i zabił dwóch z nich – red.] – mówił z kolei w obszernym wywiadzie dla Kresów.pl ukraiński politolog Iwan Kaczanowski, zajmujący się naukowo sprawą masakry na Majdanie.

Przeczytaj: BBC ujawnia świadectwo snajpera, który strzelał do milicjantów na Majdanie

Jak informowaliśmy, w poniedziałek rosyjski ambasador Andriej Karłow został zastrzelony w Ankarze, gdy wygłaszał przemówienie na otwarciu wystawy „Rosjanie oczami Turków”.

ZOBACZ: Moment zamachu na rosyjskiego ambasadora – zamachowiec to turecki policjant? [+VIDEO/+FOTO/+18]

Zamachowcem był 22-letni Mevlüt Mert Altıntaş, funkcjonariusz tureckiej policji, który służył w oddziałach do tłumienia zamieszek. Tureckie MSW podało też, że służył w policji od 2,5 roku i był absolwentem szkoły policyjnej w Izmirze. Tureckie służby zatrzymały członków jego rodziny, w tym matkę i siostrę. Łącznie zatrzymano sześć osób.

Z kolei wysoki przedstawiciel służb bezpieczeństwa Turcji oświadczył, że „bardzo wyraźne znaki” wskazują na to, iż Altintas należał do sieci mieszkającego w USA byłego tureckiego, islamskiego imama i kaznodziei, Fethullaha Gulena. Jest on uznawany za wroga przez władze w Ankarze. On sam zaprzecza tym twierdzeniom.

Tureckie służby badają również rzekome powiązania Altintasa z gulenistami, ale także z Al-Kaidą i Frontem Al.-Nusra. Oficjalnie podano również, że ukończył on szkołę gulenistów, zaś w przeddzień lipcowej próby puczu wziął dwudniowy urlop. Dr Wojciech Szewko zwracał uwagę, że po zamachu zabójca wykrzykiwał slogany wskazujące na powiązania z Nusrą.

W czasie ataku zamachowiec wykrzyczał: „Allahu akbar. Nie zapominajcie Aleppo. Nie zapominajcie Syrii. Nie zapominajcie Aleppo. Nie zapominajcie Syrii”. Następnie zaczął krzyczeć do obecnych w sali „Cofnijcie się. Cofnijcie się. Tylko śmierć może mnie stąd zabrać. Każdy kto bierze udział w opresji zapłaci za to”. Słowa słyszalne na nagraniu potwierdzają, że ambasadora Karłowa zabił sympatyk ekstremistycznych ugrupowań zbrojnych walczących z władzami Syrii. Altintas został zastrzelony.

Tureccy urzędnicy podali, że zamachowiec wszedł do budynku, w którym znajdował się rosyjski ambasador, podając się za policjanta. Według największego tureckiego dziennika miał wylegitymować się policyjnymi dokumentami, nie wiadomo na razie czy prawdziwymi. W czasie przemówienia rosyjskiego ambasadora stał za jego plecami.

Do zamachu doszło dzień przed wizytą ministra spraw zagranicznych Turcji Mevlüta Çavuşoğlu w Moskwie. Szef tureckiej dyplomacji miał tam rozmawiać z swoim rosyjskim i irańskim odpowiednikiem o rozwiązaniu konfliktu w Syrii. Rozmowy te oznaczały całkowite odsunięcie od wpływu na proces polityczny w Syrii mocarstw zachodnich i ich arabskich sojuszników działających na rzecz „zmiany reżimu” w Syrii.

Przeczytaj: Putin skomentował zamach na rosyjskiego ambasadora w Turcji [+VIDEO]

Zobacz: Strzały pod ambasadą USA w Ankarze [+VIDEO]

Unian.ua / Kresy.pl