Grubo ponad 100 tys. zł na "odchodne" trafi do prezesa Rzeplińskiego


BLOG – INFOGRAFIKI – YOUTUBE – MEMY

Grubo ponad 100 tys. zł na „odchodne” trafi do prezesa Rzeplińskiego. Zapłacą podatnicy
wpis z dnia 12/12/2016

Wszystko wskazuje na to, że odchodzący za tydzień z funkcji prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński otrzyma ponad 100 tys. zł. Okazuje się bowiem, że Rzepliński tak ciężko harował dla dobra obywateli, że nie zdążył odebrać 114 dni urlopu. Teraz w zamian otrzyma pieniężny ekwiwalent. Co ciekawe – prezesowi TK urlopu udziela wiceprezes, a wiceprezesowi – prezes. Tak się akurat złożyło, że wiceprezes Stanisław Biernat również ma do odebrania mnóstwo dni urlopu i także będzie mógł liczyć na potężny strzał gotówki…
Jako pierwszy na fakt, iż prezesowi Rzeplińskiemu zostało do odebrania 114 dni urlopu zwrócił uwagę Kamil Zaradkiewicz, który ogłosił to kilka tygodni temu na twitterze. Dodał przy tym, że prezes Andrzej Rzepliński „był w ubiegłym tygodniu prywatnie w USA, ale urlopu nie wziął. To są jego zachodnie standardy”. Dwa dni temu Zaradkiewicz napisał na twitterze: „Prezesowi TK urlopu udziela wiceprezes, a wiceprezesowi – prezes. Obaj otrzymają ponad 250.000 zł za niewykorzystane urlopy”. Pisząc „wiceprezes” miał na myśli Stanisława Biernata, któremu do końca kadencji pozostało pół roku, a również ma sporo dni urlopu do wykorzystania. Jeśli zachowa się tak, jak Andrzej Rzepliński, to łącznie będą oni mogli liczyć na ok. 250 tys. zł ekwiwalentu za niewykorzystane urlopy. Tak ciężko harowali dla dobra obywateli…
W kontekście powyższego warto przypomnieć, że TK w tym roku mocno spowolnił swoje działania, tak więc – przynajmniej teoretycznie – prezes Rzepliński mógł formalnie wykorzystać swój urlop nie narażając podatników na nadmierne wydatki z tytułu ekwiwalentu. Zgodnie z informacjami zawartymi w Zbiorze Urzędowym Orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego od stycznia do września TK wydał łącznie tylko 23 wyroki. Piszę „tylko” bowiem zgodnie z tym samym Zbiorem Urzędowym w całym 2015 roku wyroków było 63, a w 2014 – 71.
Źródło: Kamil Zaradkiewicz (Twitter.com)
wpis z dnia 12/12/2016

“Śmiało więc panie i panowie – przed wami jeszcze tyle potencjalnych inicjatyw!”


KONSERWATYZM.PL – Portal Myśli Konserwatywnej

 

 

Śmiech: Ukraina do konstytucji

BY ADAMWIELOMSKI ON 12 GRUDNIA 2016PUBLICYSTYKA

W piątek 2 grudnia odwiedził Polskie ponownie, i tak naprawdę, nie wiadomo po co, postmajdanowy prezydent Ukrainy, król czekolady Petro Poroszenko. Wizyta posłużyła władzom Polski do kolejnego głośnego wyrażenia bezwarunkowego poparcia dla Ukrainy.

Wygląda na to, że mamy do czynienia z czymś w rodzaju nowej świeckiej tradycji – co dwa miesiące Polakom bombardowanym nieustannie wzrastającym zagrożeniem rosyjskim, wtłacza się do głów, jakież to głębokie więzy przyjaźni i interesu politycznego łączą bratnie narody polski i ukraiński.
Będę przypominał o tym do znudzenia, ze względu na historyczne – bez wątpienia negatywne – znaczenie tych dokumentów, że w sierpniu Prezydent RP w Kijowie, a październiku Sejm RP podjęli deklaracje o bezalternatywnym sojuszu Polski z Ukrainą, silnie antyrosyjskie w treści i angażujące wprost Polskę, jako samozwańczego gwaranta niepodległości i nienaruszalności terytorialnej Ukrainy, na razie przynajmniej werbalnie, także w „walkę” o odzyskanie przez nią Krymu i Donbasu. Polska stała się de facto gwarantem administracyjnych zmian dokonanych przez bolszewików (Donbas), przez Chruszczowa (Krym) oraz podbojów militarnych i politycznych ZSRR (Kresy Płd-Wsch RP, Ruś Zakarpacka, część ziem należących do Rumunii).

Tylko na pierwszy rzut oka polska państwowa doktryna nienawiści do wszystkiego, co kojarzy się z ZSRR, stoi wobec powyższego, w sprzeczności do tych gwarancji. Wynika to stąd, że dla celu nadrzędnego istnienia Polski – walki z Rosją, można skorzystać ze wszystkiego, także z konsekwencji działań samego ZSRR, których beneficjentem jest dzisiejsza Ukraina. Innymi słowy – dla walki z Rosją gotowi są słodzić herbatę sypiąc cukier widelcem. Grudniowe spotkanie prezydenta Dudy z Poroszenką zostało podane w sprawdzonym wcześniej, sentymentalnym sosie, mającym chwytać za serce miliony Polaków, wyznawców patriotyzmu ofiarnego, patriotyzmu uczuciowego.

Np. zdaniem wPolityce.pl, wystąpienia prezydentów były „poruszające”. Skądinąd wiemy, że Prezydent RP lubuje się w tego typu wystąpieniach, natomiast ukraiński cwaniak po prostu już dobrze zorientował się, na jaką nutę trzeba nacisnąć, aby kupić sobie, jeśli nie wszystkich Polaków, to co najmniej najbardziej zacietrzewionych rusofobów, z władzami RP na czele. Idąc śladem wyznaczonym przez wspomniane deklaracje Prezydent RP powiedział: „Polska cały czas stoi przy Ukrainie, wspiera ją także w walce o suwerenność. (…) część terytorium Ukrainy została bezprawnie, z pogwałceniem prawa międzynarodowego, zajęta przez Rosję. Polska, a mam nadzieję, że także wspólnota międzynarodowa, nigdy się z tym faktem nie pogodzi. Dzisiaj wielkim zadaniem Europy i świata jest to, aby tę sytuację zakończyć, ale nie przez zamrożenie konfliktu, ale sytuację, w której Ukraina odzyska kontrolę nad swymi granicami”.

Pozostaje pytanie, czy nawołując do rozwiązania siłowego (bo przecież inne jest niemożliwe), czyli do wojny z Rosją, prezydent Andrzej Duda mówi, aby „poruszyć” serca słuchaczy, którym łza się zakręci, pięści zewrą, czy co tam jeszcze, czy rzeczywiście wierzy w taki scenariusz, a jeśli tak, czy w imię walki o wolność waszą i naszą gotów jest zaangażować Polskę w taki konflikt siłowy w zgodzie ze swoimi deklaracjami? Co można sądzić o prezydenckiej mantrze o naruszeniu przez Rosję prawa międzynarodowego, podczas gdy w ostatnich 25 latach najwięksi sojusznicy Polski, jak USA, czy Wielka Brytania oraz NATO jako całość, wielokrotnie naruszały to prawo w Jugosławii, w sprawie Kosowa, nie mówiąc już o północnej Afryce, Afganistanie i Iraku. Dalej Prezydent stwierdził również: „Polska jest cały czas zainteresowana i aktywna w tym wymiarze wsparcia Ukrainy praktycznie na każdym polu. Jesteśmy cały czas gotowi świadczyć Ukrainie pomoc zarówno ekspercką, jak i tę finansową, która co roku jest przez polskie władze przekazywana w ramach modernizacji kraju i realizacji reform”.

Jest to deklaracja dalszego pompowania pieniędzy w skorumpowane struktury państwa ukraińskiego, i to w czasie, kiedy media ogłosiły, jakich majątków dorobili się już po „rewolucji godności” główni decydenci Ukrainy z Poroszenką na czele. Zapowiedziano również cztery dodatkowe przejścia graniczne i ułatwienia dla Ukraińców w przekraczaniu granicy z Polską. Zatem utrwalony zostanie proces imigracji z Ukrainy do Polski, który już w chwili obecnej liczony na 1,5-2 miliony prowadzi do najistotniejszej zmiany demograficznej w Polsce po przesiedleniach w drugiej połowie lat czterdziestych XX wieku – do odbudowy potężnej mniejszości ukraińskiej i zmiany oblicza etnicznego naszego kraju.

Ma ona oczywiście inny charakter niż historyczna, ale w nowych czasach i z nowymi możliwościami w postaci nabywania obywatelstwa i prawa do głosowania, może stać się ponownie poważnym problemem politycznym. Każdy z nas już to widzi, w sklepach, na ulicy, na budowach, na uczelni i gdzie indziej. Napływ Ukraińców jest ogromny i podana przeze mnie liczba jest tylko przypuszczeniem. Władze w swej naiwności i w amoku antyrosyjskim, zupełnie lekceważą przyszłą konfliktogenność sytuacji, z jaką mamy do czynienia. A Prezydent RP z uśmiechem zapowiada ułatwienia! Temat historyczny jest przy tym marginalizowany, sprowadzany do jakiejś przyszłej mglistej komisji mieszanej historyków. Co prawda, podobno Jarosław Kaczyński rozmawiał o szkodliwości kultu OUN/UPA przy okazji omawianego spotkania, ale zapytajmy jakie to może mieć znaczenie. Bądź co bądź, z punktu widzenia formalnego J. Kaczyński jest tylko posłem i prezesem partii, a nie prezydentem, premierem, czy ministrem spraw zagranicznych.

Czy w atmosferze ekstatycznej miłości do Ukrainy można cokolwiek uzyskać w sprawie prawdy o Wołyniu i zablokowania współczesnego kultu zbrodniarzy na Ukrainie? Z pewnością nie. Żyjemy w czasach, w których ukrainofilia osiągnęła poziom niespotykany w historii Polski. Prezydent Duda ze swoimi poglądami, bez dwóch zdań, znalazłby się na marginesie polityki przed wojną, nawet na marginesie sanacji. A miejmy świadomość, że sanacja rządziła przed ludobójstwem na Kresach. Aż strach pomyśleć, dokąd jeszcze zaprowadzi Polskę ekipa rusofobów i ukrainofili. Chcąc nie chcąc, do głowy przychodzi rok 1976 i wprowadzenie do Konstytucji PRL zapisów o przyjaźni do ZSRR – art. 6 pkt 2: „Polska Rzeczpospolita Ludowa w swej polityce: nawiązuje do szczytnych tradycji solidarności z siłami wolności i postępu, umacnia przyjaźń i współpracę ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich i innymi państwami socjalistycznymi”.

Idźcie tą drogą! Mam nawet własną propozycję treści nowego artykułu: „Rzeczpospolita Polska w swej polityce: nawiązuje do szczytnych tradycji solidarności z narodami walczącymi o wyzwolenie spod jarzma rosyjskiego, umacnia przyjaźń i współpracę z Ukrainą i innymi państwami zagrożonymi rosyjską agresją”.
Śmiało więc panie i panowie – przed wami jeszcze tyle potencjalnych inicjatyw!

Adam Śmiech

za: http://www.mysl-polska.pl/1093

Zachód przestał patrzeć na Ukrainę przez różowe okulary


Sputnik Polska  

12 GRUDZIEŃ 2016

Die Welt: Zachód przestał patrzeć na Ukrainę przez różowe okulary

© AFP 2016/ Siergiej Supinski ŚWIATOWA PRASA 10:34 12.12.2016(zaktualizowano 19:19 12.12.2016) Krótki link Die Welt 161447641 Sponsorzy Ukrainy zaczynają tracić cierpliwość i nie chcą więcej patrzeć przez palce na korupcję w tym kraju – pisze niemiecka gazeta „Die Welt”. © REUTERS/ HEINZ-PETER BADER Szef OPEC podkreślił przywódczą rolę Rosji w osiągnięciu porozumienia Zachód zaczął podsumowywać rezultaty pomocy finansowej dla Kijowa i są ona „dalekie od pozytywnych”. W związku z tym po raz pierwszy pojawiło się pytanie, czy jest sens pomagać Ukrainie. W środę w Europejskim Trybunale Obrachunkowym w specjalnym raporcie podkreślono, że wielomiliardowa pomoc ze strony UE przyniosła ograniczone rezultaty. – Walka z korupcją zahamowała, bo organy ścigania nie są wystarczająco niezależne, a oligarchowie wywierają istotny wpływ na partie polityczne – twierdzą autorzy raportu. Wątpliwości co do skuteczności pomocy Ukrainie ma też drugi największy wierzyciel tego kraju – Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jego szefowa, Christine Lagarde, już wcześniej ostrzegała Kijów przed możliwością wstrzymania wypłat z powodu korupcji w kraju i wpływania przez oligarchów na politykę. Ukraińskie władze obiecały wówczas, że będą kontynuowały reformy. © SPUTNIK. MIKHAIL MARKIV The Times będzie kontynuować pracę nad artykułem o Poroszence bez względu na groźby Jednak cudzoziemcy, którzy znają sytuację w Ukrainie nie ze słyszenia, nie wierzą tym zapewnieniom. „Die Welt” pisze, że przede wszystkim była szefowa Narodowej Policji Ukrainy Chatia Dekanoidze, były minister ekonomii Aivaras Abromavičius i były gubernator obwodu odeskiego Michaił Saakaszwili  zostali zaproszeni na swoje stanowiska, ale sprawowali je krótko, dochodząc do wniosku, że nie na w tym kraju woli politycznej do wprowadzania reform. W 2016 roku w  Indeksie Percepcji Korupcji Transparency International Ukraina zajęła 130 miejsce na 167 możliwych. – W Europie nie ma bardziej skorumpowanego kraju niż Ukraina, a wśród byłych radzieckich republik niżej w rankingu znalazły się jedynie trzy państwa z Azji Środkowej – podkreśla niemiecka gazeta. Odnośnie klimatu biznesowego: w rankingu Doing Business Banku Światowego Ukraina zajęła 80 z 190 miejsc. — Fakty są sprzeczne z tym obrazem, który powstał po pomarańczowej rewolucji i po wystąpieniach przeciwko Janukowyczowi – pisze „Die Welt”, przyznając, że Zachód długo patrzył na Ukrainę „przez różowe okulary”. Jak dodaje, znaczną rolę odegrał konflikt na południowym wschodzie kraju, który „opóźnił” reformy strukturalne i doprowadził do spadków w ukraińskiej gospodarce. – Ale to nie jedyny powód tego, że inwestorzy wycofują się, a rozczarowani eksperci odwracają się od tego kraju – podkreśla niemiecka gazeta.
Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/swiatowa_prasa/201612124406630-ukraina-korupcja/

Prowokacja w Przemyślu


Myśl Polska

Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

 

Prowokacja w Przemyślu

przemysl.jpg
W związku z opublikowaniem przez stronę ukraińską filmu nagranego z ukraińskiego Domu Narodowego na którym słychać okrzyk „Śmierć Ukraińcom” podczas przemarszu uczestników Marszu Orląt Przemyskich i Lwowskich w dniu 10.12.2016 roku oświadczamy, że w naszej ocenie jest to działanie o charakterze prowokacyjnym.

W naszej ocenie nie jest przypadkowe miejsce dokonania nagrania, wiele wątpliwości budzi samo nagranie. Skoro nie słychać na nagraniu co krzyczą uczestnicy Marszu to jakim cudem słychać tak wyraźnie głos jednej osoby?

W związku z tym jako organizatorzy Marszu składamy zawiadomienie po możliwości popełnienia przestępstwa do Policji i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Oświadczamy też, że jest to kolejny już w ostatnich miesiącach atak medialny szkalujący dobre imię miasta, przemyskich patriotów, Prezydenta Miasta Przemyśla, Samorządu i innych instytucji zaangażowanych w kultywowanie pamięci o polskich bohaterach oraz naszej historii przeprowadzony przez władze Związku Ukraińców w Polsce.

Mając świadomość charakteru Marszu całe przedsięwzięcie odbyło się bardzo spokojnie i bez żadnych incydentów. Wznoszone hasła miały charakter pokojowy i upamiętniające poległych podczas walk w 1918 roku. Podjęliśmy także wszelkie środki bezpieczeństwa. Na końcu uroczystości minutą ciszy uczciliśmy poległych w walkach Polaków i Ukraińców.

Organizatorzy
Marszu Orląt Przemyskich i Lwowskich

fot. Nowiny24

Wybryk niemieckiej natury


WProst.pl

wiat

WYDARZENIAŚWIATKRAJ

Swastyki na ramieniu i piersi Kaczyńskiego. Oburzający obrazek w niemieckim „Der Spiegel”

Dodano dzisiaj 17:41 5 22 60

Kontrowersyjny obrazek

Kontrowersyjny obrazek „Der Spiegel” / Źródło: Twitter / @ZdzKrasnodebski

„Der Spiegel” w niewybredny sposób zaatakował Jarosława Kaczyńskiego, publikując rysunek z prezesem PiS przyozdobionym w swastyki.

W artykule zatytułowanym „Świat znalazł się na krawędzi” niemieccy dziennikarze opisują populistycznych polityków, którzy porwali wyborców w swoich krajach. Cały materiał opatrują także mocno kontrowersyjnym obrazkiem, przedstawiającym Donalda Trumpa, Viktora Orbana, Nigela Farage’a, Marine Le Pen i Jarosława Kaczyńskiego. Przedstawieni politycy mają na sobie nazistowskie mundury ze swastyką na prawym ramieniu. Dodatkowo na szyi prezesa Prawa i Sprawiedliwości wisi złoty krzyż ze złamanymi ramionami.

Zobacz obraz na Twitterze

Zobacz obraz na Twitterze

Obserwuj

ZdzisławKrasnodębski @ZdzKrasnodebski

Takim oto zdjęciem Der Spiegel ilustruje artykuł o populizmie

10:52 – 12 gru 2016

  • 157157 podanych dalej

  • 153153 polubienia

  • W swoim tekście dziennikarze przekonują, że rok 2017 będzie kluczowym dla przyszłości cywilizacji Zachodu. Ich zdaniem przejęcie władzy przez populistów na Węgrzech i w Polsce zapoczątkowało wyjątkowo groźny dla Europy trend. Jeśli po Brexicie władzę w Fancji przejmie jeszcze Marine Le Pen, wówczas będziemy mieli do czynienia z końcem „Unii Europejskiej w jej dotychczasowym kształcie”. Ich zdaniem, jeśli w nadchodzących wyborach parlamentarnych w Austrii i Włoszech władzę przejmą także populiści, „dla europejskiej polityki może to oznaczać, że nie wolno będzie działać według motta >>róbcie tak dalej<<”.

    / Źródło: Der Spiegel

    Miłość polskich urzędów wobec ukraińskiej dziewczynki


    TVN Warszawa.pl

    18:05 INTERWENIUJE RZECZNIK PRAW DZIECKA

    „Pomóżcie powstrzymać deportację”. Uczniowie bronią koleżanki z klasy

    Uczniowie w obronie Daryny change.orgUczniowie w obronie Darynyfot. change.org


    13-letnia Ukrainka dostała decyzję o deportacji z Polski – może trafić z powrotem na tereny objęte wojną. W obronie swojej koleżanki stanęli uczniowie stołecznego gimnazjum społecznego. Interweniował także Rzecznik Praw Dziecka.

    „Nasza koleżanka z gimnazjum, Daryna Sherstiuk, Ukrainka z Siewierodoniecka obwodu Ługańskiego, z terenów, gdzie trwa wojna i wciąż giną ludzie, mieszkająca w Warszawie z mamą, otrzymała decyzję o deportacji z Polski. Ma opuścić Polskę w trybie pilnym do 1 stycznia 2017 roku” – piszą w petycji uczniowie Społecznego Gimnazjum Nr 20 znajdującego się przy ulicy Raszyńskiej 22 w Warszawie.

    „Przeżyła więcej trudnych rzeczy niż my”

    InformacjeTłum ludzi przed wydziałem do spraw cudzoziemców

    Tłum ludzi przed wydziałem do spraw cudzoziemców

    Ogromna kolejka około stu osób ustawiła się w poniedziałek rano przed wydziałem spraw cudzoziemców przy Marszałkowskiej. To się zdarza -… WIĘCEJ »

    Swoje pismo skierowali do Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Zapewniają, że będą walczyć o to, by dalej mogła się uczyć w ich szkole.

    „Daryna ubiegała się w Polsce o pobyt tolerowany. Uczy się z nami od 2014 roku. Jest świetną koleżanką, znakomicie się uczy, jest uczciwa, zawsze można na nią liczyć. Nasi nauczyciele mogą to potwierdzić” – czytamy dalej w petycji. „Wiemy, że Daryna przeżyła w swoim życiu znacznie więcej trudnych i ciężkich rzeczy niż my, jej rówieśnicy. Nie lubi o tym opowiadać” – dodają uczniowie.

    Ukrainka nadal chciałaby się uczyć w stołecznej placówce, ma tu grono bliskich przyjaciół i życzliwych nauczycieli. Uczniowie podkreślają, że ich koleżanka jest bardzo zdeterminowana. „Nie rozumiemy, dlaczego Polska chce jej to wszystko odebrać. Wiemy, że Rzecznik Praw Dziecka wydał pozytywną opinię w sprawie pobytu Daryny w Polsce” – podkreślają.

    Przed godz. 11 pod petycją podpisało ok. 3,4 tys. osób.

    Rzecznik interweniuje

    O sprawę zapytaliśmy Rzecznika Praw Dziecka. W biurze prasowym dowiedzieliśmy się, że rzecznik Marek Michalak wie o całej sytuacji. W chwili kiedy rozmawialiśmy z jego urzędnikami był na spotkaniu z dziewczynką i jej mamą.

    • Szkoda, że ta sprawa trafiła do nas tak późno, kiedy decyzja o deportacji już została wydana. Niemniej jednak rzecznik postanowił, że zaskarży ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, wraz z wnioskiem o wstrzymanie deportacji – powiedział nam Łukasz Sowa z biura prasowego RPD.

    Wieczorem na stronie RPD pojawiła się informacja, że rzecznik „stoi na stanowisku, że małoletnia wraz z matką powinny otrzymać stosowną pomoc, tak aby mogły zostać w Polsce”. Dalej Marek Michalak zauważa, że dziewczynka zaaklimatyzowała się w nowym otoczeniu, pozytywną opinię w jej sprawie wydała szkoła oraz psycholog. „Ponadto, w opinii rzecznika powrót dziecka do ojczyzny, w której trwa konflikt zbrojny, może niekorzystnie wpłynąć na jego psychikę i rozwój” – czytamy w oświadczeniu.

    Michalak punktuje też błędy urzędu przy podejmowaniu decyzji deportacyjnej. – Podczas postępowania nie wysłuchano dziecka, a zobowiązują do tego chociażby przepisy Konwencji o prawach dziecka, którą uchwalono przecież przy ogromnym udziale Polski. Zwracam także uwagę że nie zasięgnięto opinii biegłego psychologa – mówi Marek Michalak.

    Urząd zapewnia

    O los młodej Ukrainki pytamy w Urzedzie ds. Cudzoziemców. – W sprawie Pani Sherstiuk oraz jej córki w Urzędzie do Spraw Cudzoziemców trwa postępowanie o udzielenie ochrony międzynarodowej. Do czasu jego zakończenia pani Sherstiuk wraz z córką mogą legalnie przebywać w Polsce – odpowiedział nam Jakub Dudziak, rzecznik prasowy instytucji.

    Chwilę przed godziną 17.00 wysłał do naszej redakcji komunikat, w którym poinformował, że „pani Sherstiuk i jej córka nie zostaną deportowane z Polski”. – W ich sprawie toczy się postępowanie o udzielenie ochrony międzynarodowej, a w takim przypadku cudzoziemiec nie może być deportowany – zapewnił Jakub Dudziak.

    ran/kw/b

    Kodeks Hammurabiego w państwie wzorcowego prawa


    Fakt24

     

    • Szokujące szczegóły egzekucji. Więzień umierał w męczarniach

    dzisiaj 16:55

    Szokujące szczegóły egzekucji. Więzień umierał w męczarniach

    Skazany na śmierć więzień konał w męczarniach podczas egzekucji

     

    Egzekucja skazanego na śmierć Ronalda Berta Smitha Jra podzieliła Amerykanów. 45-letni mężczyzna został stracony w czwartek w więzieniu stanowym w południowo-wschodniej Alabamie. Wykonanie wyroku nie obyło się jednak bez komplikacji. Okazuje się, że więzień umierał w męczarniach jeszcze przez ponad pół godziny po podaniu mu śmiertelnego zastrzyku. Po tym zdarzeniu w USA ponownie rozgorzała debata na temat wykonywania kary śmierci.

    Egzekucję wykonano w czwartek w nocy w więzieniu stanowym Holman Correctional Facility w Altomore w stanie Alabama. Ronald Bert Smith Jr został skazany na karę śmierci za zabójstwo sklepikarza, Casey’a Wilsona, w 1994 roku. Na wykonanie wyroku czekał 21 lat. 

    Głosami 7 do 12 ława przysięgłych zdecydowała o dożywociu dla oskarżonego, lecz wbrew temu orzeczeniu, sędzia skazał go na karę śmierci. Swoją decyzję uzasadnił okolicznościami w jakich doszło do zabójstwa sprzedawcy. Sędzia porównał morderstwo, którego dokonał Smith, do egzekucji. Tłumaczył, że Wilson najpierw został pobity do nieprzytomności, a następnie pozbawiony życia strzałem w głowę. 

    Smith był synem pracownika kontraktowego NASA. Z biegiem lat zaczął się staczać z powodu alkoholizmu. Przed egzekucją mężczyzna pozwał stan Alabama, twierdząc, że trzy zastrzyki stosowane do uśmiercania więźniów są okrutną i przedłużającą agonię metodą. Jego wniosek został jednak w listopadzie odrzucony.

    Ostatnim posiłkiem Smitha przed śmiercią był smażony kurczak i frytki. Pożegnali go rodzice i syn. Więzień przeszedł dwa testy przytomności, po tym jak wstrzyknięto mu ostatnie dwa z trzech śmiertelnych narkotyków. Podczas pierwszego testu Smith podniósł rękę, a później powtórzył ruch podczas drugiego testu – donosi agencja Associated Press. Jeszcze przez 13 minut po iniekcji skazaniec ruszał się, reagował na swoje imię i wodził wzrokiem za strażnikami. Skonał w straszliwych męczarniach około 34 minuty od podania śmiertelnej trucizny.

    • Zrobiliśmy wszystko zgodnie z protokołem. Jesteśmy o tym absolutnie przekonani – powiedział szef więzienia Jeff Dunn. – Zostanie przeprowadzona sekcja zwłok, która wykaże czy podczas egzekucji pana Smitha doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości – dodał.

    W tym roku była to już dwudziesta egzekucja w USA i druga w Alabamie. Po uśmierceniu Smitha ponownie rozgorzała debata na temat wykonywania kary śmierci. Jej przeciwnicy uważają, że jest to rozwiązanie niehumanitarne i generuje większe koszta niż dożywocie.

    Adam wraz z rodziną walczy o niewinność. Film:

    Morderca 4-letniego Danielka zmarł za kratami. Pozwolono mu umrzeć?

    To przez nich zginął Tymon

    AZA, ibtimes.com, Associated Press

    Wiceszef MSZ przyznaje: Litwa ignoruje głos władz Polski ws. polskiego szkolnictwa


     

    Jan Dziedziczak. Fot. twitter.com / MSZ_RP

    Wiceszef MSZ przyznaje: Litwa ignoruje głos władz Polski ws. polskiego szkolnictwa

    Dodane przez Lipinski
    Opublikowano: Sobota, 10 grudnia 2016 o godz. 21:09:36

    Wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak przyznał, że interwencje polskich władz ws. niszczenia polskiego szkolnictwa na Litwie są przez tamtejsze władze całkowicie ignorowane.

     

    Jak informowaliśmy wcześniej, litewskie władze Wilna w październiku faktycznie zlikwidowały legendarną polską Szkoła Średnia im. Joachima Lelewela w wileńskiej dzielnicy Antokol. Dzieci zostały przeniesione do budynku w innej dzielnicy, po drugiej stronie rzeki Wilii. Funkcjonuje tam już jednak inna polska placówka, stąd istnieją uzasadnione obawy, że w przyszłości jednak z nich może zostać zamknięta.

    W rozmowie z RIRM wiceszef MSZ Jan Dziedziczak zapewnia, że jego resort podjął „szereg zadań, żeby pomóc Polakom na Litwie”, a także pomóc „utrzymać szkołę Joachima Lelewela”.

    PRZECZYTAJ: Trwa walka o legendarną polską szkołę w Wilnie. „Będziemy jej bronili do końca, ale brak nam wsparcia politycznego”

    Czytaj również:

    – Osobiście byłem w tej sprawie na Litwie […]. Polska ambasada wydała bardzo mocną notę dyplomatyczną w tej sprawie. Pan prezydent Andrzej Duda rozmawiał na ten temat z prezydent Republiki Litewskiej Dalią Grybauskaitė – mówi Dziedziczak.

    PRZECZYTAJ: Bezprawne i skandaliczne działania władz Wilna – oświadczanie społeczności Szkoły im. Lelewela

    Wiceszef MSZ otwarcie przyznaje jednak, że działania te nie przynoszą żadnego skutku:

    – Niestety, strona litewska w niezrozumiały dla na sposób ignoruje głos państwa polskiego w tej sprawie. Jest to dla nas niezrozumiałe.

    PRZECZYTAJ: Witold Waszczykowski dla Kresów.pl: Nie będziemy stawiać problemu polskiej mniejszości w sposób ultymatywny

    – Polska uważa Litwę za sojusznika i w NATO i w UE i nie możemy zrozumieć tak nieprzyjaznej postawy z ich strony – dodał Dziedziczak. Podkreślił, że „Litwa musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest nowoczesnym krajem Unii Europejskiej, czy jest krajem Rady Europy czy byłą postsowiecką, zakompleksioną republiką”. Jego zdaniem stosunek do mniejszości polskiej będzie jednym z elementów odpowiedzi na to pytanie.

    Przypomnijmy, że – jak zwracał uwagę nasz portal – obecny rząd już pół roku temu był alarmowany o destrukcyjnych działaniach Republiki Litewskiej wobec polskich szkół na Wileńszczyźnie. Politycy PiS – mimo że zdawali sobie sprawę z sytuacji – kontynuowali współpracę z państwem odpowiedzialnym za destrukcję polskiego szkolnictwa, m.in. w dziedzinie energetyki i obronności, nie oczekując nic w zamian. Ponadto, rząd PiS konsekwentnie ignoruje Polaków z Wileńszczyzny, którzy zwracają uwagę na konieczność radykalnej zmiany polityki wobec Litwy.

    PRZECZYTAJ: Kompromitacja polskiego MSZ: rząd PiS od pół roku przyzwala na niszczenie polskich szkół na Litwie

    Przeczytaj: Zamach na polskie szkoły

    Miesiąc temu poseł Kukiz’15 Piotr Liroy-Marzec interweniował w MSZ ws. braku realnych działań na rzecz Polaków na Litwie. – Dopuszczenie do likwidacji polskiej szkoły w Wilnie, brak jakichkolwiek oznak poprawy sytuacji naszych rodaków na Litwie, to rzeczywiste efekty tych „starań” rządu – pisał polityk. Już wcześniej interweniował on w tym resorcie w reakcji na bezczynność polskich władz w sprawie sytuacji Polaków na Litwie.

    Przeczytaj: Kukiz krytykuje pro-litewską politykę PiS

    Szkoła im. J. Lelewela to pierwsza szkoła na Litwie, w której po II wojnie światowej odrodziła się polska oświata. Maturzyści z tej szkoły walczyli o przywrócenie nauczania w języku polskim, a za swoją działalność byli zsyłani do lagrów.

    CZYTAJ WIĘCEJ:

    Po co nam Litwa?

    Litwa prześladuje Polaków, ale nasze relacje się nie zmienią – zapowiada MSZ

    RIRM / Kresy.pl

    Wymiar miłosierdzia w imperialistycznej polityce Zachodu



     

    12 grudnia 2016

    NEon24.pl

    DR NOWOPOLSKI

     

     

    233 posty159 komentarzy361654 odsłon

    drnowopolskiblog

    dr nowopolski – Unikający stereotypów myślowych analityk spraw politycznych i gospodarczych Polski i świata

    POLITYKA 11.12.2016 15:494 komentarze

    Wymiar miłosierdzia w imperialistycznej polityce Zachodu

     

    Dekoracyjna fasada „demokratycznych” rządów państw zachodnich zaczyna „odklejać się” od tajnego „zaplecza”, które to w istocie rzeczy stanowi faktyczną strukturę władzy.

    Sukcesy Putina na arenie międzynarodowej pozwalają mu umocnić swą pozycję w państwie i z większą energią prowadzić społeczno – polityczną sanację.  Przy czym działania te prowadzone są z niespotykaną otwartością.  Na ekranach telewizorów można śledzić obrady i dyskusje różnorakich gremiów.

    Niezwykle pouczającą była transmisja z obrad Rosyjskiej Akademii Nauk, na której to Putin wypytywał jej przewodniczącego o kulisy mianowania członkami – korespondentami szeregu wysoko postawionych urzędników państwowych. W momencie gdy, przyparty do muru, przewodniczący stwierdził że „czynownicy” owi są „wybitnymi uczonymi”, Prezydent zwolnił ich z piastowanych stanowisk, by „mogli oddać się całkowicie nauce”.  Kolejnym krokiem było rozpoczęcie śledztwa w sprawie podobnych nominacji członków rodzin „akademików” i związanych z nimi przypadków korupcji. 

    Podobne akcje mają miejsce w środowiskach „obrońców praw człowieka”, obsadzonych w większości przez rosyjskich  członków zachodnich NGO i „środowiskach twórczych”.  Przy czym strategia postępowania jest zwykle szablonowa.  Zadziwiające są obrazy „rosyjskiego twórcy”, który publicznie błaga Putina o „akt miłosierdzia” dla ukraińskiego terrorysty pojmanego na gorącym uczynku na Krymie, tylko dla tego że mieni się on być „filmowcem”.

    Ogólnie rzecz biorąc, Rosja rozpoczęła szeroką kampanię oczyszczającą Jej kulturę, obyczaje, język i cywilizację, od zachodniego śmiecia, reprezentowanego przez tabuny libertyńskich „intelektualistów”, „twórców”, „artystów”, „naukowców”, itd.  Przy czym Prezydent podkreśla, że ludzie ci nie tylko „zaśmiecają” społeczeństwo, ale obsadzając przeróżne stanowiska, blokują faktycznie możliwość rozwoju i służenia ojczyźnie młodym pozbawionym koneksji talentom.

    Z równą otwartością prezentowane są obecnie zmagania Rosji na arenie międzynarodowej.  Odchodzący reżim Obamy odrzucił już jakiekolwiek pozory praworządności w rozpaczliwych wysiłkach rozpętania pełnowymiarowej III Wojny Światowej.  Ławrow otwarcie mówi, jak to Kerry wycofując swą ostatnią „pokojową propozycję”, oświadczył że w zamian Rosja otrzyma „świąteczny podarek”, którym okazał się dnia następnego planowo przeprowadzony atak terrorystyczny na rosyjski szpital wojskowy w Aleppo, w wyniku którego poległo troje członków personelu medycznego. Nie przeszkodziło to Kerremu błagać Ławrowa o „miłosierdzie” dla islamskich bandytów zamkniętych w kotle praktycznie oswobodzonego już miasta.  „Zachodnie demokracje” nie usiłują już odgrywać „obrońców praw człowieka” oraz „bojowników z terroryzmem”, gdy ustawiają swych ambasadorów w kolejce do rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdzie proszą oni o „miłosierdzie” dla swych agentów i najemników, zamkniętych we wspomnianym kotle wraz ze swymi islamskimi podopiecznymi”.

    Ogólnie rzecz biorąc, dekoracyjna fasada „demokratycznych” rządów państw zachodnich zaczyna „odklejać się” od tajnego „zaplecza”, które to w istocie rzeczy stanowi faktyczną strukturę władzy.  Kerry nie próbuje już odgrywać roli „Sekretarza Stanu USA”, a jedynie swą autentyczną funkcję kundla na usługach terrorystów.  W rozmowie z Ławrowem, nie kryje że nie ma wpływu na działania swego własnego przedstawiciela USA w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, tak jak Obama nie kontroluje już innych amerykańskich ministerstw.  Według komentarzy wielu niezależnych obserwatorów CIA służy grupie związanej z Clinton, podczas gdy Pentagon skłania się w kierunku Donalda Trumpa.  Nikt nie artykułuje jednak, kto za tym wszystkim stoi i pociąga za sznurki!?

    Za to jedno wiemy na pewno.  Zachód wszedł na najwyższą orbitę „miłosierdzia”, jak zwykle gdy mu się noga powinęła.  Strategię tą przerabiają Polacy od tysiąca lat, jednak bez nadziei że kiedykolwiek pojmą jej prawdziwą wymowę.  Od zarania Rzeczpospolita wykazuje w momencie swego triumfu  „chrześcijańskie miłosierdzie” dla swych wrogów, którzy z kolei niszczą Ją bez miłosierdzia w chwilach własnej przewagi.  Stosowanie takiej filozofii w praktyce, doprowadziło Polskę z pozycji bogatego europejskiego mocarstwa, do roli wymierającej podrzędnej kolonii Zachodu. 

    Wydaje się, że można by w tej sytuacji wziąć przykład z Putina, który w odpowiedzi na błagania o „miłosierdzie” dla islamskich bestii, stwierdził że „w rękach Boga jest miłosierdzie, a moim zadaniem, jest jedynie jak najszybsze dostarczenie tych terrorystów przed Jego Oblicze”. 

    AMBASADOR UKRAINY DOMAGA SIĘ ŚCIGANIA POLAKÓW



    INTERIA

     

    RMF FM: AMBASADOR UKRAINY DOMAGA SIĘ ŚLEDZTWA

    POLSKA

    Dzisiaj, 12 grudnia (09:50)

    Ambasador Ukrainy w Polsce domaga się śledztwa w sprawie sobotnich demonstracji w Przemyślu. Chodzi o Marsz Orląt Lwowskich i Przemyskich, podczas którego – jak twierdzi Andrij Deszczyca – doszło do antyukraińskich wystąpień – informuje RMF FM.

    Andrij Deszczyca domaga się śledztwa /Jan Kucharzyk /East News

    Andrij Deszczyca domaga się śledztwa /Jan Kucharzyk /East News

    Jak relacjonuje ambasada, gdy uczestnicy manifestacji przechodzili koło Domu Ukraińskiego w Przemyślu, wznoszono okrzyki między innymi „śmierć Ukraińcom”. Nagrały to kamery, a film trafił do internetu.

    REKLAMA

    „Potępiamy każde działania i wezwania, które prowadzą do wrogości pomiędzy narodami i zwrócimy się o śledztwa w tej sprawie” – oświadczył Deszczyca. Marsz odbywał się pod patronatem prezydenta Przemyśla i rzeszowskiego IPN.

    (mn)

    Krzysztof Zasada

    RMF

    Zapewne Legenda Piniora najbardziej nadaje się na Błogoslawionego Ducha walki z retorycznym komunizmem


    WPROST.pl

    Kraj

    WYDARZENIAKRAJ

    Burza wokół zaproszenia na opolskie uroczystości. Patryk Jaki nie będzie patronem obchodów rocznicy stanu wojennego

    Dodano dzisiaj 07:08 87 88 23

    Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki

    Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki / Źródło: Facebook / Patryk Jaki

    Prezydent Opola i przewodniczący Rady Miasta w Opolu zdecydowali, że wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki nie będzie honorowym patronem opolskich obchodów 35. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego.

    Spór wokół obchodów wybuchł po tym, jak fotoreporter Chris Niedenthal zwrócił uwagę, że na zaproszeniu na uroczyste obchody w Opolu wykorzystano jego słynne zdjęcie „Czas Apokalipsy” bez żadnej zgody (fotografia przedstawia kino „Moskwa”, przy którym stoi wojskowy transporter, a na fasadzie kina umieszczony jest billboard reklamujący film „Czas Apokalipsy” – red.).

    Zaproszenie na obchody rocznicy wybuchu stanu wojennegoZaproszenie na obchody rocznicy wybuchu stanu wojennego / Źródło: Facebook

    Niedenthal wydał w tej sprawie oświadczenie, w którym napisał: „Chciałbym wyrazić moją dezaprobatę dla faktu, że na zaproszeniu na organizowane w Opolu obchody rocznicy 13.12.81, którym patronuje Patryk Jaki z PiS wykorzystano moje zdjęcie powszechnie znane jako Czas Apokalipsy”. Fotoreporter podkreślił, że nie wyraził zgody na wykorzystanie fotografii. Zaznaczył też, że „nie godzi się na wykorzystywania żadnych swoich zdjęć”, jeśli mają one służyć „propagowaniu polityki obecnego rządu”. Według Niedenthala rząd Prawa i Sprawiedliwości „kultywuje dawne praktyki i każe nam znowu walczyć o podstawowe prawa demokracji”.

    Opole reaguje

    Po oświadczeniu Niedenthala, pismo do „Nowej Trybuny Opolskiej”, która jako pierwsza opisała sprawę, wysłali włodarze Opola: prezydent miasta Arkadiusz Wiśniewski i przewodniczący Rady Miasta Marcin Ociepa. Zapewniają w nim, że sprawdzą, czy w sprawie zaproszenia zadbano o wszystkie niezbędne zgody. Zapowiadają też, że szykują nowy plakat. „35. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce powinna odbywać się bez kontrowersji. To czas kiedy wszyscy Polacy powinny być razem, aby w należyty sposób uhonorować bohaterów walki o Wolną Polskę. Aktualne podziały społeczne i spory polityczne, które uwidoczniły się między posłami PO i prawicy, także w tym wypadku, nie służą tej intencji” – czytamy w oświadczeniu.

    W piśmie stwierdzono też, że miasto rezygnuje z honorowego patronatu wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego nad uroczystościami. „Biorąc pod uwagę fakt, że patronat ten – w ocenie części mieszkańców, kieruje uroczystości w jedną stronę sceny politycznej oraz sam zainteresowany wyraźnie podkreśla, że jego patronat honorowy jest rzeczą drugorzędną, a najważniejsze są pierwsze w historii Opola miejskie obchody tej rocznicy, odstępujemy od tego patronatu” – napisano w oświadczeniu przesłanym do „Nowej Trybuny Opolskiej”.

    Jaki: Nie mam wpływu na to, kto jakie robi zaproszenie

    Ponieważ sprawa szybko nabrała rozgłosu, z okazji skorzystał poseł Platformy Obywatelskiej Borys Budka, który wyzłośliwiał się w stosunku do Jakiego: „Tak się zastanawiam, czego jeszcze mógłby być patronem poseł Jaki? Macie jakieś pomysły?”. Budka zakpił też z samego patronatu.

    Obserwuj

    Borys Budka @bbudka

    Tak się zastanawiam, czego jeszcze mógłby być patronem poseł Jaki? Macie jakieś pomysły? http://fb.me/5mlT75ZFl

    21:05 – 11 gru 2016

  • 1313 podanych dalej

  • 7373 polubienia

  • Zareagował na to główny zainteresowany: Jaki odpowiedział Budce na Twitterze, wskazując, że od 15 lat organizuje w Opolu obchody rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. „Robiłem to za własne środki, właśnie ku pamięci ofiar stanu wojennego” – zaznacza wiceminister. Jednocześnie Jaki wskazał, że w tym roku już nie odpowiada za obchody: 13 grudnia będzie w Warszawie w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i nie będzie mógł pojawić się w Opolu. Dlatego też – jak wyjaśnia – „pomyślał, by zaprosić ratusz do obchodów”.

    13godz.

    Borys Budka @bbudka

    Tak się zastanawiam, czego jeszcze mógłby być patronem poseł Jaki? Macie jakieś pomysły? http://fb.me/5mlT75ZFl

    Obserwuj

    Patryk Jaki @PatrykJaki

    @bbudka Tradycyjne dla Ciebie – nie masz wiedzy a piszesz. To obchody, ktore zawsze organizuje w Opolu. Tu informacja pic.twitter.com/v5JpfQczCL

    22:28 – 11 gru 2016

    Zobacz obraz na Twitterze

  • 11 podany dalej

  • 1111 polubień

  • „Na tym moja rola się skończyła – potem z wielkim zdziwieniem obserwowałem walkę o szczegóły dotyczące tego zaproszenia, w którym w ogóle nie brałem udziału. Nie mam wpływu na to, kto jakie robi zaproszenie. Nie zależy mi na żadnych honorach – jeśli komuś przeszkadza to, że zapraszam na własne uroczystości o które dbałem od 15 lat – znaczy że jest bardzo małym człowiekiem” – pisze Jaki.

    Patryk Jaki nie będzie patronem obchodów rocznicy stanu wojennegoTak napisali we wspólnym oświadczeniu prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski i przewodniczący rady miasta Marcin Ociepa wysłanym w odpowiedzi na pytania dotyczącento.pl

    / Źródło: Nowa Trybuna Opolska, Facebook, Wprost.pl, Twitter,

    Powitają chlebem i solą wnuczka od dziadka z zasłużonej formacji


    INTERIA

     

     

    SCHETYNA DLA „WPROST”: BĘDĘ CZEKAŁ NA TUSKA Z CHLEBEM I SOLĄ

    PRZEGLĄD PRASY

    1 godz. 28 minut temu

    Przewodniczący Platformy Obywatelskiej w wywiadzie dla tygodnika „Wprost” mówi wprost, że ucieszyłby się z powrotu Donalda Tuska do Polski. „Kalendarz polityczny jest jakby napisany pod jego powrót. Jeżeli zostanie szefem Rady Europejskiej jeszcze na drugą kadencję, to wróci do Polski na święta 2019 roku, pięć miesięcy przed wyborami prezydenckimi” – argumentuje w rozmowie z Elizą Olczyk i Jackiem Pochłopieniem.

    Grzegorz Schetyna /Wojciech Stróżyk /Reporter

    Grzegorz Schetyna /Wojciech Stróżyk /Reporter

    W wywiadzie dla tygodnika „Wprost” Grzegorz Schetyna przedstawił swoją strategię na pokonanie politycznych konkurentów.  „Moją ambicją nie jest rola lidera peletonu, który goni uciekających zawodników. Chcę tak zorganizować pracę peletonu, by skrócić dystans do tych, którzy uciekli, dopaść ich, a potem wchłonąć” – argumentuje.

     

    W ocenie Schetyny PO i Nowoczesna  są względem siebie komplementarne. „Elektorat, z którym zakładaliśmy PO w 2001 roku, z którym przez pięć lat budowaliśmy partię i z którym przez osiem lat wygrywaliśmy kolejne wybory, dziś w części przerzucił swoje sympatie na partię Ryszarda Petru. My teraz mamy inny elektorat niż ten z lat 2001-2007. Ale i nas wyborcy, i Nowoczesnej, to zwolennicy konserwatywno-liberalnego centrum, a zarazem przeciwnicy PiS.  Na pewno będą wybierali dobrą ofertę skutecznego aty-PiS-u – uzasadnia lider PO.

    Jednocześnie przekonuje, że nie porzucił nadziei na odbudowę wielkiej, zwycięskiej partii. „Chcę, żeby wszyscy Polacy, którzy od nas odeszli, wrócili do PO. Ale jestem pragmatykiem i wiem, że to nie stanie się z dnia na dzień. Dzisiaj najważniejsze jest powstrzymanie PiS. Jeżeli dopuścimy do tego, że PiS po raz drugi wygra wybory, będzie to niszczące dla kraju i gospodarki” – podkreśla. „Wyborcy, którzy nas wspierali od 2001 roku, nawet jeżeli częściowo poszli do Nowoczesnej, po prostu nam tego nie  wybaczą” – dodaje.

    Przewodniczący Platformy Obywatelskiej w wywiadzie dla tygodnika „Wprost” mówi wprost, że ucieszyłby się z powrotu Donalda Tuska do Polski. „Kalendarz polityczny jest jakby napisany pod jego powrót. Jeżeli zostanie szefem Rady Europejskiej jeszcze na drugą kadencję, to wróci do Polski na święta 2019 roku, pięć miesięcy przed wyborami prezydenckimi” – przekonuje.

    Dopytywany, czy Tusk rzeczywiście mógłby stanąć  do wyborów przeciwko Andrzejowi Dudzie, stwierdził, że wiele za tym przemawia. „Przecież nie będzie jeździł z wykładami, wspominał czasów KLD i Platformy. Nie widzę tego. On w tej chwili jest wielkim odpowiedzialnym w projekcie europejskim, ale gdy to się skończy, zada sobie pytanie, co dalej. Przyjedzie do Sopotu, że już jest po wyborach parlamentarnych, nadchodzą prezydenckie…” – uzasadnia lider PO.

    Więcej w tygodniku „Wprost”.

    INTERIA.PL

    Pokojowe skłonności narodu doświadczonego


    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/netanjahu-bedzie-namawial-trumpa-do-anulowania-irandeal,699002.html

    Dziecko pobite przez sprawcę zbliżonego do kół sprawiedliwości


    Wyborcza.pl

    Poniedziałek12.12.2016

     

    Sprawca pobicia 11-letniego Michała ponownie zatrzymany. Trafi do aresztu? [AKTUALIZACJA]

    Grzegorz Szaro

    08 grudnia 2016 | 16:38

    Zatrzymany przez policje Piotr U. z Elbląga. Odpowie za uszkodzenie ciała 11-letniego Michała.1 ZDJĘCIE

    Zatrzymany przez policje Piotr U. z Elbląga. Odpowie za uszkodzenie ciała 11-letniego Michała. (Policja Elbląg)

     

    Prokuratura Rejonowa w Kartuzach przejęła śledztwo w sprawie pobicia w Elblągu 11-letniego chłopca przez 30-letniego Piotra U. Chodzi o uniknięcie posądzeń o „brak obiektywizmu w prowadzonym postępowaniu”, bo matka podejrzanego jest pracownikiem elbląskiego sądu. Tymczasem podejrzany, który nie stawiał się na dozór, został zatrzymany w Malborku. Najprawdopodobniej trafi teraz do aresztu.

    Wniosek o wyłączenie elbląskich śledczych z tej sprawy złożyła w ub. tygodniu Prokuratura Okręgowa w Elblągu, a rozpatrywała go Prokuratura Regionalna w Gdańsku. We wniosku wskazano na „możliwość zaistnienia wątpliwości co do bezstronności i obiektywizmu przy prowadzeniu postępowania”.
    Z naszych informacji wynika, że matka podejrzanego 30-letniego Piotra U. pracuje w elbląskim sądzie. Jest pracownikiem administracyjnym w jednym z

    Cały tekst: http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35636,21089238,sprawa-pobicia-11-letniego-michala-w-elblagu-watpliwosci.html#ixzz4Sc0Pdr69

    W czyim interesie są dokonywane “tajne” analizy “mirotworczeskoj” CIA


    http://www.pb.pl/4650984,75339,cia-ustalila-ze-rosja-pomagala-trumpowi

    Transformacja czyli cudowne wywłaszczenie polskiego narodu w ramach hasła “Zło dobrem zwyciężaj”


    SERWIS INFORMACYJNY POLSKIEGO RADIA

    Medale „Zło dobrem zwyciężaj” wręczone

    12.12.2016 07:20

    Wręczenie medali „Zło dobrem zwyciężaj”, msza oraz koncert zakończyły w niedzielę obchody 35. Rocznicy wprowadzenia stanu wojennego zorganizowane przez Stowarzyszenie „13 grudnia”. Uroczystości z udziałem m.in. szefa MON Antoniego Macierewicza odbyły się w warszawskim kościele św. Krzyża.

    Wyróżnieni medalami Zło dobrem zwyciężaj (od prawej): br. Zdzisław Tokarczyk z zakonu oo. kapucynów, poseł Kornel Morawiecki (w imieniu syna, wicepremiera Mateusza Morawieckiego), podsekretarz stanu w MON Wojciech Fałkowski, kierownik Muzeum Katyńskiego Sławomir Frątczak, posłanka PiS Ewa Tomaszewska, reżyserka i dziennikarka Maria Dłużewska

    Wyróżnieni medalami „Zło dobrem zwyciężaj” (od prawej): br. Zdzisław Tokarczyk z zakonu oo. kapucynów, poseł Kornel Morawiecki (w imieniu syna, wicepremiera Mateusza Morawieckiego), podsekretarz stanu w MON Wojciech Fałkowski, kierownik Muzeum Katyńskiego Sławomir Frątczak, posłanka PiS Ewa Tomaszewska, reżyserka i dziennikarka Maria DłużewskaFoto: PAP/Rafał Guz

    Niedzielną mszę w intencji ojczyzny – szczególnie bohaterów i ofiar stanu wojennego – poprowadził ks. Zygmunt Robert Berdychowski, proboszcz Kościoła św. Krzyża w Warszawie. Homilię wygłosił bp. Antoni Pacyfik Dydycz.

    „Ojczyzna stała się swego rodzaju więzieniem”

    • W grudniu 1981 roku dawał o sobie znać solidny mróz, nie brakowało śniegu. Słońce wschodziło z całym rozpędem, z samego rana nie było widać ani jednej chmurki. O godzinie 7.30 z Miodowej wyruszyłem do Milanówka. Wydawało mi się, że jest zbyt pusto na ulicach. Włączyłem radio i usłyszałem generała, który ogłaszał stan wojenny – mówił w kazaniu duchowny.

    35.jpg

    Rocznica ogłoszenia stanu wojennego – 35 lat później

    • To oznaczało zniesienie niemal wszystkich wolności: internowanie tysięcy ludzi bez wyroku i dochodzenia; zakaz swobodnego poruszania się pomiędzy województwami i wolnego posługiwania się telefonami i pocztą oraz całkowite ocenzurowanie mediów – przypomniał.
    • Od czasów pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski i od powstania Związku Zawodowego „Solidarność” wszystko wyglądało na to, że (…) pomimo oporów władz pojawiły się jakieś przejawy wolności – powiedział bp. Dydycz. – Stało się inaczej. (…) Dla większości Polaków był to szok, bo jednak żyła w nas odrobina nadziei, że coś zmieni się na lepsze. (…) Tymczasem cała nasza ojczyzna stała się swego rodzaju więzieniem – podkreślił.

    „Zło dobrem zwyciężaj”

    W ramach niedzielnych uroczystości wręczono medale „Zło dobrem zwyciężaj”. Kapituła Ogólnopolskiego Komitetu Pamięci bł. ks. Jerzego Popiełuszki przyznała je działaczom opozycji antykomunistycznej za „szerzenie pamięci o błogosławionym ks. Jerzym Popiełuszce, patronie „Solidarności”, i męczennikach, bohaterach oraz mężach stanu z poświęceniem służących Bogu i ojczyźnie”. Odznaczeniem doceniono też „obronę wartości wiary, życia ludzkiego i wyrażaną troskę o niepodległość naszej umiłowanej ojczyzny”.

    wujek.jpg

    Stan wojenny. Czy był nieunikniony?

    Wśród odznaczonych znaleźli się ks. Zdzisław Tokarczyk z zakonu kapucynów w Nowym Mieście, wicepremier Mateusz Morawiecki, wiceminister MON prof. Wojciech Fałkowski, Dyrektor Departamentu Edukacji, Kultury i Dziedzictwa w MON Sławomir Frątczak oraz posłanka Ewa Tomaszewska.

    Medale z rąk bp. Antoniego Pacyfika Dydycza, siostrzenicy ks. Popiełuszki Grażyny Siemion oraz Ryszarda Walczaka, prezesa Ogólnopolskiego Komitetu Pamięci ks. Jerzego Popiełuszki, otrzymali także: Maria Dłużewska, Dominika Świątek, Henryk Rowicki, Grzegorz Kutermankiewicz, Paweł Orkisz oraz Andrzej Kołodziej.

    „Czasem trzeba ponieść znaczącą ofiarę”

    Wicepremier Mateusz Morawiecki w liście z okazji wręczenia medalu przywołał słowa Edmunda Burke, że „dla zwycięstwa zła wystarczy sama bezczynność dobrych ludzi”. – Miał rację. Bez oporu, bez walki, nie może być mowy o zwycięstwie. Dla zwycięstwa dobra czasem trzeba ponieść znaczącą ofiarę – skomentował w liście Morawiecki.

    Jak podkreślił, według niego medal „Zło dobrem zwyciężaj” – którego przyznanie rozumie jako „uhonorowanie większego grona osób działających dla tej samej sprawy, kierujących się tą samą dewizą” – jest kolejnym dowodem na to, że „zawsze trzeba stać po stronie dobra”. – Dobro czasem jest niełatwym zadaniem, ale zawsze trzeba stać po jego stronie, bo – cytując Zbigniewa Herberta – „w ostatecznym rozrachunku tylko to się liczy” – dodał.

    Prawda o naszej historii

    Prof. Wojciech Fałkowski w niedzielę podkreślił z kolei, że motto medalu „Zło dobrem zwyciężaj” należy uzupełnić słowem dodatkowym: „zwyciężaj prawdą”. – Prawdą o naszej historii i tożsamości oraz o tym, czym jest polskość i co nas konstytuuje – mówił. – O tysiącach bohaterów, którzy złożyli się na naszą historię i którzy stworzyli naszą teraźniejszość taką, jaką możemy podziwiać i w nią się wpisywać – dodał.

    Jak zaznaczył, zło dobrem zwyciężać powinno się także wysiłkiem. – Pracą – tą, którą podjęliśmy, aby Polska była rzeczywiście naszych marzeń. Abyśmy byli kontynuatorami dzieła naszych przodków – tych dalekich, od Piotra Skargi i Jana Kochanowskiego (…), aż po dzień dzisiejszy i po tych, którzy tworzyli historię i nie godzili się z niegodziwością, niesprawiedliwością i utratą niepodległości i suwerenności – wyjaśnił.

    ares.jpg

    „13 grudnia zostało aresztowane całe społeczeństwo”

    Jak podkreślił Fałkowski medal „jest przede wszystkim zobowiązaniem, o którym trzeba pamiętać i które na co dzień trzeba wypełniać”.

    W skład kapituły medalu weszli m.in. ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz, abp Henryk Hoser, Jarosław Kaczyński, szef MON Antoni Macierewicz, minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, senator Jan Żaryn oraz członkowie rodziny bł. ks. Jerzego Popiełuszki – m.in. siostra Teresa Boguszewska i brat Józef Popiełuszko.

    Podczas uroczystości byli obecni minister oraz wiceminister obrony narodowej – Antoni Macierewicz i prof. Wojciech Fałkowski, a także marszałek senior Kornel Morawiecki i siostrzenica bł. ks. Jerzego Popiełuszki Grażyna Siemion.

    Wystawa i koncert

    Obchodom towarzyszyło także otwarcie wystawy „Stan wojenny w Polsce”. Ekspozycja przygotowana przez Stowarzyszenie „13 grudnia” i Instytut Pamięci Narodowej, a następnie rozmieszczona w kościele św. Krzyża składa się z kilkunastu tablic, które przypominają m.in. o powstaniu „Solidarności walczącej” i drugiej pielgrzymce papieża Jana Pawła II do ojczyzny. Prócz tego tablice mówią o „drodze do stanu wojennego”, czyli m.in. strajkach i podpisaniu porozumień sierpniowych. Wystawa opowiada także o tragicznych incydentach stanu wojennego, w tym np. pacyfikacji KWK „Wujek” i demonstracji w Lubinie.

    Autorzy ekspozycji przypominają również o drugoobiegowych wydawnictwach z okresu stanu wojennego i ich produkcji oraz podziemnym Radiu Solidarność i jego strukturze. Jedna z tablic poświęcona jest „opozycyjnej galanterii”, czyli drukowanym wtedy drobnym drukom: znaczkom, pocztówkom, kalendarzom itd.

    Uroczystości wprowadzenia stanu wojennego zakończył koncert Dominiki Świątek i Pawła Orkisza z zespołem.

    fc

    Rozżalona legenda wobec niesymetrycznych działań ścigających korupcję


    WPROST.pl

    Kraj

    WYDARZENIAKRAJ

    Pinior złożył zażalenie na działania CBA. „Środki były niesymetryczne do sprawy. To było show”

    Dodano dzisiaj 12:21 2 62 75

    Józef Pinior

    Józef Pinior / Źródło: Facebook / Józef Pinior

    Były działacz opozycyjny Józef Pinior był gościem niedzielnego programu „Śniadanie w Radiu Zet”. Opowiadał o wymierzonej w niego akcji CBA.

    – Chce być traktowany tak, jak inni obywatele i biorąc pod uwagę wielkość zarzutu, do którego się nie przyznaję, oczywiście to nie miało sensu, używać tych środków – podkreślał Pinior. – Te środki były niesymetryczne w stosunku do tej sprawy. Potraktowano mnie inaczej niż zwykłego obywatela. To było show, pokazanie siły i mocy w stosunku do obywatela. Jednak ta szósta rano, te prawie trzy dni na koszt Skarbu Państwa, wydaje mi się, były niepotrzebne. Przecież ja mieszkam w Polsce, pracuję w Polsce, we Wrocławiu, jestem bardzo łatwo dostępny dla kogokolwiek. Zatrzymanie było bez sensu – oceniał. Zapewniał, że sam bez problemu stawiłby się w prokuraturze i złożył wszelkie wymagane wyjaśnienia. Powtórzył też, że przedstawiane mu zarzuty korupcyjne są bezpodstawne, z czym zresztą zgodził się sąd w Poznaniu, odmawiając zgody na aresztowanie byłego senatora.

    Akcja CBA

    Pod koniec listopada funkcjonariusze wrocławskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego, zatrzymali jedenaście osób, w tym byłego senatora RP VIII kadencji Józefa Piniora oraz Jarosława W. – asystenta senatora, podającego się za dyrektora biura senatorskiego. Zatrzymania są efektem postępowania prowadzonego od 2015 roku przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, na zlecenie ówczesnej Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu.

    Później śledztwo zostało powierzone przez Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu do prowadzenia w całości CBA. Sprawa ma związek z korupcją. Zatrzymani zostaną przewiezieni do prokuratury, gdzie usłyszą zarzuty popełnienia przestępstw o charakterze korupcyjnym – wręczania bądź przyjmowania korzyści majątkowych.

    Józef Pinior był senatorem Platformy Obywatelskiej w latach 2011-2015, w wyborach parlamentarnych w 2015 roku nie udało mu się jednak uzyskać mandatu senatora. W przeszłości był także europosłem Socjaldemokracji Polskiej.

    / Źródło: Radio Zet

    Gwałtownie rozkwita namiętna miłość polsko-niemieckich elit



    SERWIS INFORMACYJNY POLSKIEGO RADIA

     

    Prezydent Andrzej Duda w Berlinie: po dziesięcioleciach burz i dramatów przyszły dziesięciolecia dobrej przyjaźni

    11.12.2016 19:42

    Prezydenci Polski i Niemiec: Andrzej Duda i Joachim Gauck oświadczyli w niedzielę w Berlinie, że po dziesięcioleciach burz i dramatów relacje między obu narodami opierają na dobrej przyjaźni, prawdzie i wzajemnym zrozumieniu. Wyrazili wolę ich kontynuowania.

    AUDIO

    2 pliki

    • 00’17

      Joachim Gauck: między nami, i chcę to publicznie ogłosić, wyrósł most, którego prawdopodobnie obaj się nie spodziewaliśmy. Między nami jest dobry klimat, nasza przyjaźń się utrzymuje (IAR)

    • 00’13

      Prezydent Andrzej Duda o relacjach Polski z Niemcami (IAR)

    Prezydent Andrzej Duda w berlińskim ratuszu

    Prezydent Andrzej Duda w berlińskim ratuszuFoto: PAP/Paweł Supernak

    W relacjach polsko-niemieckich po dziesięcioleciach burz i dramatów przyszły dziesięciolecia dobrej przyjaźni opartej na prawdzie, partnerstwie i wzajemnym zrozumieniu – mówił w niedzielę w Berlinie prezydent Andrzej Duda.

    duda radio 1200 pap.jpg

    Kondolencje Andrzeja Dudy w związku z atakami w Stambule i Egipcie

    Koncert na cześć 25-leci relacji

    Prezydent z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą przyleciał w niedzielę do Berlina, by wraz z prezydentem RFN Joachimem Gauckiem i jego partnerką Danielą Schadt wysłuchać koncertu zamykającego obchody 25-lecia podpisania traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy między Polską a Niemcami.
    Koncert laureatki tegorocznego Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego, Veriko Tchumburidze, z towarzyszeniem Orkiestry Filharmonii Poznańskiej, odbył się w berlińskim ratuszu. Muzycy wykonali trzy utwory: „Orawę” Wojciecha Kilara, II koncert skrzypcowy D-moll Henryka Wieniawskiego oraz VII symfonię A-Dur Ludwiga van Beethovena.

    „Przyszły dziesięciolecia dobrej przyjaźni”
    – Po dziesięcioleciach burz, po dziesięcioleciach dramatów, przyszły dziesięciolecia dobrej przyjaźni opartej na prawdzie, opartej na partnerstwie i wzajemnym zrozumieniu – powiedział prezydent Duda przed koncertem.

    Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    KancelariaPrezydenta

    @prezydentpl

    Koncert wieńczący obchody jubileuszu 25-lecia podpisania polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy.
    > Berlin

    18:54 – 11 gru 2016

  • 4545 podanych dalej

  • 106106 polubień

  • Zaznaczył, że podczas licznych spotkań z prezydentem Gauckiem w roku obchodów 25-lecia polsko-niemieckiego traktatu, „z wdzięcznością i szacunkiem” wspominali tych, którzy położyli fundamenty pod tę współpracę. „Począwszy od polskich i niemieckich biskupów, poprzez kanclerza Willy’ego Brandta i wielu polityków, którzy do zacieśnienia tej przyjaźni przez lata się przyczynili” – zaznaczył Duda. 

    Po dziesięcioleciach burz, po dziesięcioleciach dramatów, przyszły dziesięciolecia dobrej przyjaźni opartej na prawdzie, opartej na partnerstwie i wzajemnym zrozumieniu 

    Andrzej Duda

    Podziękował Gauckowi za współpracę. „Panie prezydencie, miałem zaszczyt i przyjemność współpracować z panem niecałe półtora roku, ale spotkaliśmy się, łącznie z dzisiejszym dniem, siedem razy. To była, jest i będzie dla mnie niezwykle dobra i pouczająca współpraca” – powiedział.

    Gauck: pomiędzy nami istnieje nadal przyjaźń
    Gauck przyznał, że nie był pewien, czy po zmianie władzy uda mu się utrzymać dobre relacje z nowym prezydentem Polski, lecz – jak podkreślił – okazało się, że klimat między nimi jest bardzo dobry i opiera się na przyjaźni.

    – Współpracowałem z pańskim poprzednikiem, prezydentem Komorowskim, bardzo intensywnie i przyjaźnie. Znam też wielu działaczy poprzedniego rządu. Nie byłem pewien, czy uda nam się utrzymać przyjaźń także w czasach nowego rządu – mówił Gauck.

    Współpracowałem z pańskim poprzednikiem, prezydentem Komorowskim, bardzo intensywnie i przyjaźnie. Znam też wielu działaczy poprzedniego rządu. Nie byłem pewien, czy uda nam się utrzymać przyjaźń także w czasach nowego rządu 

    Joachim Gauck

    – Pomiędzy nami klimat jest dobry, pomiędzy nami istnieje nadal przyjaźń – zaznaczył prezydent Niemiec. „Pomiędzy nami powstał most, którego obaj chyba się nie spodziewaliśmy” – dodał.

    Aby podkreślić dobrą atmosferę spotkania w Berlinie, Gauck oświadczył, że wobec przyjaźni okazywanej mu przez Dudę „czuje się swobodnie” i rezygnuje z wygłoszenia przygotowanego tekstu, a w zamian będzie mówić „z głowy”.
    Zastrzegł, że nie spodziewa się, iż między Polską a Niemcami nie będzie dochodziło do kontrowersyjnych debat i różnicy zdań, co jest normalne między demokratycznymi krajami. – Ufam, że przyjaźń i empatia, jaka nam towarzyszy, będzie także istniała między panem a moim następcą – powiedział.

    Prezydenci Polski i Niemiec wraz z pierwszymi damami. Fot.: PAP/Paweł SupernakPrezydenci Polski i Niemiec wraz z pierwszymi damami. Fot.: PAP/Paweł Supernak

    „Jestem przekonany, że pan prezydent nie kończy swojej misji”

    Duda zaznaczył, że prezydent Gauck za trzy miesiące kończy swoje urzędowanie. – Ale jestem przekonany, że pan prezydent nie kończy swojej misji, jeżeli chodzi o polsko-niemiecką współpracę. Ze swojej strony jako prezydent Rzeczypospolitej, który będzie jeszcze przez kilka lat urzędował, obiecuję panu prezydentowi, że będę się starał czynić wszystko, aby współpraca polsko-niemiecka i relacje naszych społeczeństw układały się jak najlepiej – oświadczył.

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    KancelariaPrezydenta

    @prezydentpl

    W Berlinie polską Parę Prezydencką przyjęli Prezydent RFN Joachim Gauck i Daniela Schadt.
    >> http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wizyty-zagraniczne/art,142,wizyta-prezydenta-rp-z-malzonka-w-rfn.html …

    19:28 – 11 gru 2016

  • 6060 podanych dalej

  • 167167 polubień

  • Prezydent podkreślił, że Gauck „budował wielką godność urzędu prezydenta Republiki Federalnej Niemiec. Jak mówił, może go zapewnić, że Polacy zapamiętają go jako tego, który był prezydentem przyjaznym, był prezydentem dialogu, który budował wzajemny szacunek między naszymi państwami i społeczeństwami”.
    Gauck zrezygnował ze względów zdrowotnych z reelekcji, jego kadencja kończy się w marcu. Następca Gaucka zostanie wybrany przez Zgromadzenie Federalne 12 lutego. Będzie nim najprawdopodobniej obecny minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier.

    „Pozostanę orędownikiem polsko-niemieckiego porozumienia”

    Zapewnił, że po odejściu z urzędu nadal będzie angażował się na rzecz stosunków między Polakami i Niemcami. – Pozostanę orędownikiem polsko-niemieckiego porozumienia – powiedział. Zastrzegł, że nie wie, w jakiej formie to nastąpi. – Coś na pewno się znajdzie – zapewnił. Jak dodał, ma nadzieję, że nie będzie musiał mediować w politycznych sporach w Polsce.

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    KancelariaPrezydenta

    @prezydentpl

    „W relacjach polsko-niemieckich, po dziesięcioleciach burz i dramatów, przyszły dziesięciolecia dobrej przyjaźni – PAD w Berlinie.

    19:31 – 11 gru 2016

  • 3131 podanych dalej

  • 9292 polubienia

  • Gauck – wschodnioniemiecki pastor i dysydent – podkreślał podczas swojej kadencji przy każdej okazji zasługi polskiej Solidarności dla odzyskania przez Niemcy wolności i jedności. Po wyborze w 2012 z pierwszą wizytą zagraniczną pojechał do Warszawy.
    Polsko-niemiecki traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy został podpisany 17 czerwca 1991 roku. Jego sygnatariuszami byli: premier RP Jan Krzysztof Bielecki, kanclerz RFN Helmut Kohl oraz ówcześni ministrowie spraw zagranicznych: Krzysztof Skubiszewski i Hans-Dietrich Genscher.
    Dokument otworzył nowy rozdział w stosunkach polsko-niemieckich po demokratycznym przełomie w Polsce i zjednoczeniu Niemiec. Traktat ten stanowi jednocześnie uzupełnienie polsko-niemieckiego traktatu granicznego z 14 listopada 1990 r., będącego jednym z warunków zjednoczenia Niemiec.

    dcz

    Zobacz więcej na temat: świat europa niemcy prezydent andrzej duda joachim gauck

    Elitarna mafia lekowa


    Przełącz na rozrywkę

    Przełącz na Dziennik

     

    Prokuratorzy na usługach mafii lekowej. „Sprawa jest bulwersująca”

    12.12.2016, 06:18 | Aktualizacja: 12.12.2016, 06:19

     

    Leki

    Leki / Shutterstock

    Patryk Słowik

    Klara Klinger

    Michał Janczura ( Tok Fm )

    W nielegalny eksport medykamentów zamieszani są nie tylko aptekarze, lecz także śledczy – wynika z ustaleń głównego inspektora farmaceutycznego i jednej z prokuratur regionalnych.

    Mamy do czynienia ze zorganizowanymi grupami przestępczymi zajmującymi się bezprawnym obrotem lekami. Składają się one z byłych i obecnych prokuratorów, lekarzy i farmaceutów – wprost formułuje zarzuty GIF. I nie jest w swojej opinii odosobniony. Identycznie problem definiuje Ministerstwo Zdrowia.

    Czytaj więcej

    Pospolici bandyci założyli garnitury? „Polska przegrywa walkę z przestępczością zorganizowaną”

    Resort sprawiedliwości kierowany przez Zbigniewa Ziobrę sprawy do tej pory nie komentuje. Ale – jak wynika z ustaleń DGP i radia TOK FM – departament ds. przestępczości gospodarczej w Prokuraturze Krajowej już przygląda się problemowi.

    Co wzbudziło wątpliwości GIF i MZ? Na 95 postępowań przeciw mafii lekowejprowadzonych od roku 2013 do czerwca 2016 trzy czwarte zostało albo umorzonych, albo warunkowo zawieszonych. O podejrzeniach co do zamieszania śledczych w proceder wywozu leków poinformował wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz. Zrobił to w odpowiedzi na interpelację posła Jerzego Kozłowskiego z Kukiz’15. – Sprawa jest bulwersująca. Wysłałem już do ministra zdrowia pismo z wnioskiem o udostępnienie nazwisk oskarżycieli, którzy byli i są zamieszani w sprawę – zapewnia Kozłowski.

    Czytaj więcej

    Lumpenadwokaci i krezusi. Cała prawda o polskich prawnikach

    W polu naszego zainteresowania jest szczególnie Prokuratura Apelacyjna w Lublinie, która pilotowała większość postępowań w zakresie odwróconego łańcucha dystrybucji, czyli nielegalnego wywozu leków za granicę – usłyszeliśmy od jednego z zajmujących się sprawą śledczych.

    Najbardziej restrykcyjną karą za udział w mafii lekowej było jak do tej pory… osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. W większości przypadków nie doszło nawet do wydania aktów oskarżenia. Co najmniej zaskakujące, biorąc pod uwagę, że jedna z farmaceutek została przyłapana na nielegalnym eksporcie medykamentów o wartości 30 mln zł. Jej sprawę umorzono, gdyż – jak wskazała prokuratura – „przeprosiła i obiecała, że nigdy więcej nie będzie wywoziła leków”.

    Czytaj więcej

    Handel lekami. Biznes lepszy niż na narkotykach. „Grożą śmiercią… Podpalają samochody”

    W innym postępowaniu, w sprawie podejrzanego, który miał wywieźć z kraju medykamenty za 45 mln zł, jako powód umorzenia podano niską szkodliwość społeczną czynu.

    O problemie odwróconego łańcucha dystrubucji DGP i TOK FM informowały wielokrotnie. Polega on na nielegalnej wyprzedaży leków z aptek za granicę. Efektem jest ich brak w Polsce.

    Prokuratura Krajowa proponuje zmianę przepisów, które ukróciłyby nielegalny proceder. Konkretne propozycje przesłała już Ministerstwu Sprawiedliwości. Jedną z opcji jest zaostrzenie kar.

    Farmaceutka wywiozła z kraju leki za 30 mln zł. Sprawę umorzono

     

    Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

    Afganiec domaga się przeprosin od Kaczyńskiego


    http://www.tvn24.pl/sikorski-pozywa-kaczynskiego-zada-przeprosin,698978,s.html