Tajemne konsultacje w Londynie i Telawiwie


Urban, syn Alzheimera - blog Jerzego Urbana

Blog Jerzego Urbana

 

God save Mrs. May

6 GRUDNIA 2016

Napisane przez Jerzy Urban w Polityka

6 Komentarze

calapolskalecizpisem_wiater10 dni temu premier Szydło była w Londynie. Wlokła ze sobą sześciu ministrów, żeby się uświetnić. O rezultatach tej zakładowej wycieczki premier powiedziała, że głębiej weszła w relacje i zacieśniła kwestie. To o gospodarce. Nasz rząd ocenił wizytę jako historyczną, ponieważ były to „pierwsze w historii konsultacje” rządów polskiego i brytyjskiego. Jak z tego wynika, historia nie zaczyna się od Mieszka, ale od Szydło. Nie liczy się bowiem np. konsultowanie udzielenia Polsce brytyjskich gwarancji w 1939 r. Ani to, że polski rząd na emigracji, obrawszy Londyn za swoją siedzibę, niemal codziennie musiał coś konsultować z gabinetem Jego Królewskiej Mości. Gdy zaś nie posłuchał konsultanta, przestano w ogóle go uznawać w skali międzynarodowej, a w Wielkiej Brytanii uzyskał status niekonsultowanego prywatnego klubu polskich emerytów.

Ogórek obnaża hipokryzję Środy


 

wMeritum.pl

 

  • Ogórek obnaża hipokryzję Środy: „Wreszcie szczerze o innej kobiecie. Feministki gardzą kobietami poza kółkiem wzajemnej adoracji”

16:17:49

STRONA GŁÓWNA WIADOMOŚCI POLECANE WIADOMOŚCI OGÓREK OBNAŻA HIPOKRYZJĘ ŚRODY: „WRESZCIE SZCZERZE O INNEJ KOBIECIE. FEMINISTKI GARDZĄ KOBIETAMI POZA KÓŁKIEM WZAJEMNEJ ADORACJI”

Ogórek obnaża hipokryzję Środy:

Ogórek obnaża hipokryzję Środy: „Wreszcie szczerze o innej kobiecie. Feministki gardzą kobietami poza kółkiem wzajemnej adoracji”

Opublikowano: 11 Gru 2016Tags: feministki, Kaczyński, kukła, Magdalena Ogórek, Magdalena Środa, Twitter

Wydrukuj E-mail

Magdalena Ogórek, była kandydatka SLD na urząd Prezydenta RP skomentowała na Twitterze wpis Magdaleny Środy, w którym znana feministka obrażała Jarosława Kaczyńskiego i innych uczestników grudniowej miesięcznicy smoleńskiej. Ogórek celnie zripostowała Środę.

– Wysłuchałam dziś tego, co mówiono na Krakowskim Przedmieściu. Jestem wstrząśnięta. – zaczęła Środa wpis na swoim profilu na Facebooku. Dalej porównała przemawiającą na zgromadzeniu kobietę do „kukły”, którą jej zdaniem zasłaniał się Kaczyński. Środa sugerowała, że rzeczona kobieta jest „gnidą”. – Bycie „gnidą pełną gębą” wymaga odwagi. „Pół-gnidy” cedują zadania na innych. Kaczyński jest tylko „pół”, bo wie, że „gnidy pełną gębą” zawsze się znajdą i dlatego – uważa – zawsze lepiej schować się za ich plecami – napisała Środa.

Wpis znanej feministki celnie zripostowała Magdalena Ogórek. Była kandydatka na prezydenta wypunktowała epitety jakie Środa zastosowała w odniesieniu do kobiety z manifestacji na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. – M. Środa w końcu szczerze o innej kobiecie: „gnida”, „kukła” – punktowała Ogórek.

W dalszej części wpisu zauważyła, że – Siostry „feministki” gardzą kobietami poza własnym kółkiem wzajemnej adoracji – podsumowała. Dodatkowo Ogórek żaliła się na trudności przy publikowaniu wspomnianego Tweeta. – Pozdrowienia dla korpodemokratów z TT za wykazaną czujność – skwitowała.

Zobacz obraz na Twitterze

Zobacz obraz na Twitterze

Obserwuj

Magda Ogórek @ogorekmagda

Ponieważ Twitter od godziny odmawia mi opublikowania tego wpisu, podaję print. Pozdrowienia dla korpodemokratów z TT za wykazaną czujność!

13:39 – 11 gru 2016

  • 176176 podanych dalej

  • 378378 polubień

  • Źródło: Twitter.com
    Fot.: Commons Wikimedia/Stiopa

    Lista Kukiza zawierająca 23 umoczonych platformersów


    ParezjaParezja

     

    Lista Kukiza – 23 posłów PO z przeszłością w PZPR lub SB

    Przez

    Redakcja Parezja.pl

    • 10 grudnia 2016

     

    Paweł Kukiz sformułował listę 23 osób z Platformy Obywatelskiej, które były współpracownikami Służby Bezpieczeństwa lub członkami PZPR. W ten sposób obnażył obłudę opozycji totalnej.

    W związku z zamieszaniem medialnym wokół przeszłości Stanisława Piotrowicza z PiS-u, Nowoczesna ruszyła z akcją PR-ową #Piotrowicze. Partia piętnuje w ten sposób tych polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy w przeszłości byli m.in. członkami Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Taką samą akcję w mediach społecznościowych prowadzi Platforma Obywatelska.

    Swoją odpowiedź na te poczynania ma Paweł Kukiz. „To może, Nowoczesna i Platforma, przy okazji akcji #Piotrowicze zrobicie akcję #Rzeplińscy? Czy wam pomóc?” – napisał na jednym z portali społecznościowych, po czym wymienił 23 osoby z Platformy Obywatelskiej, które były w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej lub współpracowały ze Służbą Bezpieczeństwa.

    Obłuda opozycji nie zna granic. Najwyraźniej Petru i spółka widzą drzazgę w cudzym oku, ale belki we własnym już nie dostrzegają.

    Rosja nie chce tranzytu przez Ukrainę


     

    Novorossia Today

    SUPPORT US

    HOME ŚWIAT EKONOMIA ROSJA NIE CHCE TRANZYTU PRZEZ UKRAINĘ

    Rosja nie chce tranzytu przez Ukrainę

    Rosja nie chce tranzytu przez Ukrainę

    on: Listopad 17, 2016

    Rosyjski minister energetyki mówił, że Rosja postrzega tranzyt gazu przez Ukrainę jako ryzykowny. I właśnie o tym chce rozmawiać z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej. “Ukraina wpompowała do podziemnych magazynów14,7 miliardów metrów sześciennych, choć potrzebuje co najmniej 17 mld metrów sześć. Ukrainie nie wystarczy objętości [gazu] wpompowanych do podziemnych magazynów, żeby zabepieczyć tranzyt. Zostaliśmy poinstruowani aby negocjować. Porozumiemy się w sprawie przyjazdu Šefčovicia do Rosji, omówimy bezpieczne przejście zimy na Ukrainie” – mówił Nowak.

    Jednocześnie rosyjski minister uspakajał europejskich odbiorców rosyjskiego gazu – “Dostawy, nawiasem mówiąc, są na rekordowym poziomie. W rzeczywistości Gazprom zapewnia europejskim konsumentom rekordowe w ostatnich latach objętości gazu przez system transportu gazu na Ukrainie” – zapewniał Nowak.

    kp.ru/kresy.pl

    Te wulgarne hasła napawają smutkiem


    Jedynie prawda jest ciekawa

    logo-info-w

     

    Magierowski: te wulgarne hasła napawają smutkiem

     magieriobywatelerpSIMagierowski: te wulgarne hasła napawają smutkiem

    Wulgarne hasła, slogany na sobotniej kontrmanifestacji przed Pałacem Prezydenckim napawają smutkiem, także w kontekście 13 grudnia i tego, jak może wyglądać manifestacja antyrządowa organizowana tego dnia m.in. przez KOD – ocenił w niedzielę rzecznik prezydenta Marek Magierowski.

    Przypomniał, że prezydentowi Andrzejowi Dudzie zależy na podniesieniu kultury politycznej w Polsce na wyższy poziom. 

    „Te wydarzenia wczorajsze wskazują, że to jest niełatwe zadanie niestety. Te wszystkie – nie boję się użyć tego słowa – wulgarne hasła, slogany, które się wczoraj pojawiały ze strony uczestników tak zwanej kontrmanifestacji, naprawdę napawają smutkiem (…), także w kontekście 13 grudnia i tego, jak może wyglądać manifestacja antyrządowa organizowana między innymi przez Komitet Obrony Demokracji” – powiedział Magierowski na antenie TVP Info, w programie „Woronicza 17”. 

    Według niego, nastroje należałoby stonować, ale „piłka jest zdecydowanie po stronie takich właśnie organizacji jak Komitet Obrony Demokracji czy Obywatele RP”. 

    „Te wszystkie manifestacje, które do tej pory się odbywały, o charakterze antyrządowym, miały bardzo spokojny przebieg, w przeciwieństwie do tych wszystkich manifestacji, które pamiętamy z lat rządów Platformy i PSL-u, gdzie często dochodziło do szarpanin, jakiś dziwnych prowokacji” – mówił.

    „Tym razem okazuje się, że można jednak przy odpowiednim nastawieniu służb, policji, utrzymać to wszystko w ryzach i sprawić, żeby te wszystkie manifestacje, nawet takie sytuacje, w których dochodzi do bezpośredniego, fizycznego zetknięcia się przeciwników politycznych, rzeczywiście (…) przebiegały spokojnie” – powiedział Magierowski.

    Rzecznik prezydenta pytany o to, jakie są oczekiwania związane z manifestacjami zaplanowanymi na 13 grudnia, odpowiedział: „Takie same jak zawsze, mianowicie oby te manifestacje odbyły się w spokoju”. Zaznaczył, że „każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów w najróżniejszej formie w Polsce i mam nadzieję, że tak pozostanie niezależnie od zmian w prawie, niezależnie od tego, co kto sądzi na temat właśnie poziomu debaty politycznej w Polsce”. 

    Magierowski stwierdził, że „trzeba przyjąć do wiadomości, że są ludzie, którzy wyrażają się w sposób niekiedy wręcz wulgarny na różnych manifestacjach ulicznych” i tego się nie „przeskoczy” i nie uniknie, ale – jak przekonywał – „warto walczyć o to, żeby jednak rzeczywiście ta rozmowa polityczna odbywała się na nieco innym poziomie”. 

    Zapytany, czy prezydent podpisze ustawę ws. zgromadzeń, powiedział: „Pamiętajmy o tym, że ta ustawa wyszła z Sejmu, Senat wprowadził, przegłosował dwie dosyć istotne poprawki, tym samym ta ustawa wraca do Sejmu”. „Musimy poczekać na jej ostateczny kształt i wtedy pan prezydent podejmie decyzję” – podkreślił Magierowski.

    Na 13 grudnia w Warszawie zaplanowano szereg manifestacji w tym m.in. marsz PiS oraz KOD „Stop dewastacji Polski”. W związku z procedowanym w parlamencie projektem nowelizacji tzw. ustawy dezubekizacyjnej przed Sejmem protestować mają również przedstawiciele służb mundurowych. 

    W sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński, członkowie rządu oraz parlamentarzyści wzięli udział w „Marszu Pamięci” w 80. miesięcznicę katastrofy smoleńskiej, który zakończył się przed Pałacem Prezydenckim, gdzie zgromadzili się także Obywatele RP, którzy zorganizowali tam pikietę.

    Gdy zapowiedziano przemówienie Kaczyńskiego, Obywatele RP buczeli i gwizdali. Zwolennicy PiS odpowiedzieli okrzykami „Jarosław, Jarosław”. Podczas przemówienia lidera PiS, uczestnicy pikiety, obrócili w stronę prezesa PiS transparent „Ręce precz od grobów”.

    Obywateli RP od reszty zgromadzonych ok. godz. 20 oddzielała policja. W pobliżu byli też funkcjonariusze z zespołu antykonfliktowego. 

    Ryb, PAP

    Fot. [PAP/Jacek Turczyk]

    Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/magierowski-te-wulgarne-hasla-napawaja-smutkiem,18762306890#ixzz4SXfUcegq

    "To się wymyka poczuciu rzeczywistości!"


    Szok! Fundacja oszusta i notorycznego fałszerza na zlecenie H. Gronkiewicz-Waltz za 780 tys. zł przeprowadzi audyt warszawskiej reprywatyzacji?
    wpis z dnia 9/12/2016

    foto: Lukas Varhol (Wikipedia / CC by SA 3.0)

    Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła niedawno, że dokona niezależnego audytu warszawskiej reprywatyzacji. W tym celu ogłosiła przetarg. Najlepszą pod względem ceny ofertę złożyła Fundacja Ochrony Żydowskiego Dziedzictwa Intelektualnego i Gospodarczego „Jekke”, która przez miesiąc ma ocenić czy w ciągu 26 lat reprywatyzacji doszło do nieprawidłowości. Ich cena to 780 tys. zł. Problem w tym, że prezesem Fundacji „Jekke” jest Noah Rosenkranz vel Mariusz K. – znany oszust, notoryczny fałszerz i hochsztapler (sic!).

    • „To się wymyka poczuciu rzeczywistości!” – czytamy na facebookowym profilu „Miasto jest Nasze”. Trudno nie zgodzić się z takim stwierdzeniem. Najlepszą ofertę pod względem ceny w ogłoszonym przez Hanne Gronkiewicz-Waltz przetargu na wykonanie niezależnego audytu reprywatyzacji warszawskich nieruchomości złożyła Fundacja Ochrony Żydowskiego Dziedzictwa Intelektualnego i Gospodarczego „Jekke”. Zgodnie ze złożoną ofertą – w ciągu jednego miesiąca ma ona określić czy w ciągu 26 lat reprywatyzacji w Warszawie doszło do nieprawidłowości. W zamian żąda 780 tys. zł. Druga ważna oferta, która wpłynęła do stołecznego ratusza (złożona przez Kancelarie prawną Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy) jest droższa od oferty Fundacji „Jekke”. Ich audyt ma kosztować podatników 861 tys. zł. 

    Problem w tym, że prezesem Fundacji „Jekke” jest Noah Rosenkranz vel Mariusz K. – znany oszust, hochsztapler i notoryczny fałszerz dokumentów.

    K. to były sędzia dyscyplinarnie wydalony z zawodu za wyłudzanie delegacji i pieniędzy na lodówkę (sic!). Był także radcą prawnym wydalonym z zawodu po stwierdzeniu fałszerstwa które pozwoliło mu na wstąpienie w szeregi prawniczej korporacji. W końcu K. – już jako Noah Rosenkranz – został wykładowcą na kilku uczelniach. Zwolniono go z hukiem, gdy wyszło na jaw, że… sfałszowował niemiecki doktorat i nieistniejącą w izraelskim systemie szkolnictwa wyższego habilitację.
    Fundacja założona i kierowana przez Noah Rosenkranza złożyła najkorzystniejszą ofertę w przetargu zorganizowanym przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. Czy 26 lat przekrętów na reprywatyzacji warszawskich nieruchomości będzie badał oszust, notoryczny fałszerz i hochsztapler?
    ps. Polecam przeczytanie tego wpisu: „Dzieje się nigdzie, czyli w Polsce…” na oficjalnym blogu fundacji „Jekke”.

    Źródło: Miasto jest Nasze (Facebook.com)
    Źródło: Jak były sędzia został fałszywym wykładowcą w pięciu uczelniach? Historia oszusta jak z filmu „Konsul” (Wyborcza.pl)

    wpis z dnia 9/12/2016

    niewygodne.info.pl

    blog niewygodny dla establishmentu III RP

    Demografia najważniejszym ogniwem gospodarki-kto beknie za jej rozbicie?


     

    KONSERWATYZM.PL – Portal Myśli Konserwatywnej

     

    YOU ARE AT:Home»Formacyjne»Wrzosek: Demografia najważniejszym ogniwem gospodarki

    Wrzosek: Demografia najważniejszym ogniwem gospodarki

    0

    BY ADAMWIELOMSKI ON 25 LISTOPADA 2016FORMACYJNE

    Zagadnienie demografii coraz częściej pojawia się w dyskusji publicznej, co zapewne spowodowane jest rosnącą obawą przed depopulacją narodu polskiego oraz groźba załamania się systemu świadczeń publicznych. Politycy wykazali się nawet konkretnymi działaniami w tej dziedzinie. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że sama dyskusja oraz kilka ustaw skierują Polskę na życiodajne tory. A przecież demografia jest kluczem do rozwoju polskiej gospodarki, ważniejszym niż innowacje, eksport, zbliżenie biznesu z nauką czy reindustrializacja.

    Facebook

    Rakietowo zapóźnione USA przegrywają w Syrii


    Sputnik Polska 

    11 GRUDZIEŃ 2016

    „Zagłuszyć” S-300: NI opowiedział o strategii wojny elektronicznej USA przeciwko Rosji

    © Zdjęcie: Public Domain ŚWIAT 22:30 07.12.2016(zaktualizowano 09:54 10.12.2016) Krótki link The National Interest 93073493 Pentagon przygotowuje do publikacji strategię walki elektronicznej. Dokument ten jest przeznaczony dla wykonawców resortu i urzędników wojskowych, zawiera rekomendacje dotyczące kwoty inwestycji w środki walki radioelektronicznej (WRE) oraz określa zasady wyposażenia odpowiednich jednostek, pisze magazyn The National Interest. © SPUTNIK. KIRILL KALLINIKOV NI: USA obawiają się tego, że S-400 interesują się inne kraje Według spikera resortu obrony majora Rogera Cabinessa dla Pentagonu ważne jest, aby wyposażyć wojska w zaawansowane ofensywne środki WRE i wzmocnić obronę części tzw. łańcucha zniszczenia (kill-chain). Termin ten wszedł do użytku wojskowych z lekkiej ręki ekspertów ds. bezpieczeństwa cybernetycznego firmy Lockheed Martin, którzy opisali najczęstsze następstwa włamania do systemów informacyjnych. Kill-chain może być również rozumiany jako taktyka szturmowa, której celem jest wyprzedzający atak na wroga i zorganizowanie własnej ofensywy. W strategii WRE pod obroną „łańcucha zniszczenia” rozumie się na przykład obronę amerykańskiego drona przed włamaniem lub „zagłuszaniem” wrogimi środkami walki elektronicznej, zaznacza publicysta The National Interest i analityk portalu Scout Warrior Chris Osborne. ​Resort wychodzi z założenia, że opracowanie i wdrożenie środków elektronicznego włamania i przechwytywania jest mniej kosztowne niż na przykład wystrzelenie rakiety przechwytującej. Ponadto amerykańscy wojskowi liczą, że ta taktyka z jednej strony zmusi przeciwników do sypnięcia groszem na nową broń, a z drugiej — pozwoli Stanom Zjednoczonym zmniejszyć wydatki na cele wojskowe, powiedział spiker Pentagonu Roger Cabiness. © SPUTNIK. EVGENY BIYATOV Rosyjskie S-300 zmusiły USA do rewizji strategii w Syrii Według dokumentu głównym instrumentem WRE, w szczególności dla amerykańskiej floty, są systemy radioelektronicznego stłumienia nowej generacji (Next Generation Jammer, NGJ). W konfiguracji dla marynarki wojennej USA planuje się wyposażyć samolot WRE EA-18G Growler w dwa nadajniki „zagłuszające” częstotliwość wroga. Od dostępnych systemów NGJ wyróżnia się zdolnością do pracy na kilku częstotliwościach jednocześnie. Specjaliści resortu przewidują, że systemy nowej generacji pozwolą amerykańskim samolotom „uciec” przed rosyjskimi systemami obrony przeciwrakietowej, a przynajmniej „zagłuszyć” środki obrony przeciwrakietowej, które są zdolne do wykrywania obiektów przeciwnika na częstotliwościach na różnych pasmach. Jednocześnie amerykańscy eksperci uważają systemy S-300 i S-400 za jedne z najlepszych na świecie, podkreśla publikacja.
    Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/swiat/201612074377031-s-300-rosja-usa-wre/

    A dlaczego nie odebrać emerytur murarzom głównym budowniczym PRL-u?


    Myśl Polska

    Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

     

    Kwiat kalafiora

    stan.jpeg
    „Kto wie, czy obniżenie, tudzież po prostu odebranie emerytur, nie dotknie po prostu wszystkich aktywnych zawodowo w PRL? Ktoś był za młody? To również żaden problem, wszak każdy miał kogoś (tatusia, dziadziusia, ciocię) w jakiejś komuszej agendzie, mającej za jedyny cel „zniewalanie Polski” – w partii, SD, ORMO, ZBoWiD-zie, TPPR-ze czy innym PAX-ie” – pisze Maciej Motas

    „Było to ostatnie popołudnie roku 1977. Gabriela i Ida wędrowały sobie ze swoimi zakupami przez ulice Poznania, a wokół nich, w szarym powietrzu, unosiły się upojne sylwestrowe fluidy. Restauracje i kawiarnie, świetlice i kluby studenckie, sale konferencyjne i stołówki zakładów pracy, Wojska Polskiego, Służby Zdrowia, Milicji Obywatelskiej i ORMO, jadalnie szkolne i liczne klasopracownie oraz wszystkie inne nadające się do tego celu pomieszczenia udekorowane bladymi serpentynami z ubocznej produkcji papierniczej, zegarami wyciętymi ze styropianu i obowiązkowo wskazującymi za pięć dwunastą, dowcipnymi malowidłami o podtekście uczuciowym lub frywolnym, koszmarnymi kominiarzami ze szczotką, a także gigantycznymi maseczkami z brystolu, wysmarowanego czarną plakatówką i posypanego tak zwanym błyszczem. Zakupiono ogromne ilości napojów alkoholowych i Pepsi-Coli, ryb w galarecie, pieczeni rzymskiej i sałatek garmażeryjnych. Wszystko wokół dyszało oczekiwaniem szampańskiej nocy.

    Po chodnikach i jezdniach całego miasta, dławiąc się w kłębach niebieskawych, czarnych i brunatnych spalin samochodowych tupały tysiące zaoferowanych obywateli PRL, taszcząc w zgrabiałych dłoniach paczki, siatki i butelki. Do kas sklepowych płynęły strumienie żywej gotówki, powiększając tylko ogólne zamieszanie. Przed zakładami fryzjerskimi i wewnątrz nich odbywały się sceny dantejskie. Gdzie indziej znów dowieziono szampana i to powodowało natychmiastowe utworzenie się na chodniku wiru o kilku epicentrach. Przechodnie mieli w oczach gorączkowy blask – melanż podniecenia łowieckiego i nadziei na odwrócenie nurtu codziennej bylejakości przy pomocy szaleństw sylwestrowych”.

    Przywołany powyżej barwny, nomen omen świąteczno-sylwestrowy, opis pochodzi z młodzieżowej powieści „Kwiat kalafiora” autorstwa Małgorzaty Musierowicz. Czy książka wejdzie do nowego kanonu lektur, nie sądzę, pewne jest jednak, że ciągle jeszcze większość Polaków pamiętających PRL w podobny sposób wspomina ówczesną rzeczywistość. I dzieje się tak pomimo zmasowanych, trwających od blisko ćwierćwiecza wysiłków całej niemal klasy politycznej (wszak PiS i PO nieustannie licytują się o tytuł większego antykomucha) wspomaganej w dziele oczerniania i zohydzania PRL-u, wszelkimi dostępnymi środkami, przez instytucje w rodzaju IPN-u. Używane do tego celu są również instrumenty karno-prawne (ostatnio pojawił się np. projekt penalizacji pochwalania „zbrodni stanu wojennego”). Na nic zdaje się jednak objawiana Polakom, przez coraz to młodszych wiekiem historyków, prawda o rządach krwawej i wszechpotężnej bezpieki. Na nic tysiące publikacji, sprowadzających się do rozmaicie jedynie modyfikowanych opisów krwawej łaźni, jaką Polakom zgotowali czerwoni oprawcy.

    Przeciętny Kowalski z PRL-u pamięta pomimo tego wszystkiego względny spokój i stabilizację życiową, problemy z artykułami nieco tylko wykraczającymi poza asortyment pierwszej potrzeby (AGD o własnym samochodzie nie wspominając), ale także i wysoką kulturę (muzyka, teatr, film) i tanią książkę. O SB słyszał niewiele kto, a MO i ORMO kojarzyły się zaś bardziej z utrzymywaniem ładu i porządku, niźli z krwawym aparatem terroru. Wojsko Polskie traktowane było jako nasze, nie czerwone i nie ludowe, zaś o opozycji, z perspektywy której opisuje się obecnie całe niemal powojenne półwiecze, przez całe lata 70. nikt nic nie wiedział.

    Zupełnie innego zdanie są jednak obecnie rządzący, którzy dokonując upośledzenia coraz to nowych grup zawodowych ludzi aktywnych w Polsce Ludowej, w niczym nie ustępują impetowi rewolucyjnemu tak bardzo nienawistnych sobie bolszewików. Partię „dobrej zmiany” cechuje w tym względzie iście stachanowski zapał. Po milicjantach, żołnierzach i strażakach (wszystkich ich można jeszcze pokazowo zdegradować) przyjdzie zapewne kolej na nauczycieli aktywnych zawodowo w PRL (wszak wiadomo, czego uczyli), lekarzy (tu da znać szczególna niechęć rządu, w szczególności zaś jednego z ministrów, do tego zawodu) i prawników (jednak z wyraźnym wyłączeniem „Wallenroda” komunistycznej palestry – senatora Stanisława Piotrowicza).

    Kto wie, czy obniżenie, tudzież po prostu odebranie emerytur, nie dotknie po prostu wszystkich aktywnych zawodowo w PRL? Ktoś był za młody? To również żaden problem, wszak każdy miał kogoś (tatusia, dziadziusia, ciocię) w jakiejś komuszej agendzie, mającej za jedyny cel „zniewalanie Polski” – w partii, SD, ORMO, ZBoWiD-zie, TPPR-ze czy innym PAX-ie.Wszak każdy obywatel PRL dokładał jakąś cegiełkę do budowy gmachu ówczesnego państwa, które, jak chcą tego dzisiejsi włodarze Polski, nie było żadnym państwem, a ledwie jakimś ułomnym kikutem, atrapą państwa, tak naprawdę zaś kolejnym wrażym zaborem z obcą władzą, obcym wojskiem, obcą szkołą, zręcznie jedynie maskowanym przez mniej lub bardziej udolną propagandę, skierowaną jak widać z powyższego cytatu, także i do młodzieży.

    Maciej Motas

    Sympatie polityczne brata Stefana


    niezalezna.pl - strefa wolnego słowa

     

    W „Woronicza 17” o Stefanie Michniku, który poparł KOD. „Zbrodniarz”, „odrażająca postać”

     

    Dodano: 11.12.2016 [11:49]

    W "Woronicza 17" o Stefanie Michniku, który poparł KOD. "Zbrodniarz", "odrażająca postać" - niezalezna.pl

    foto: arch.

    Ogromne poruszenie wywołały publikacje „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezalezna.pl o poparciu udzielonym Komitetowi Obrony Demokracji przez Stefana Michnika, stalinowskiego zbrodniarza sądowego, a prywatnie brata redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika. Na ten temat rozmawiali dzisiaj politycy podczas programu „Woronicza 17”. Padły bardzo mocne słowa.
    Dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie” skontaktował się ze Stefanem Michnikiem, który w Szwecji ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Reporter – udając działacza KOD – zapytał zbrodniarza o poparcie.

    – Chcę wesprzeć działania Komitetu Obrony Demokracji! Trzeba działać! Tylko potrzeba robić więcej! Trzeba obalić w Polsce rządy PiS! Lycka till [Powodzenia]! – stwierdził.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Brat Michnika chce obalić rząd PiS. Stalinowscy zbrodniarze razem z KOD-em
    Te słowa wywołały lawinę komentarzy.
    CZYTA WIĘCEJ: Stefan Michnik popiera KOD. Internauci nie kryją oburzenia
    Na ten temat rozmawiali również politycy w dzisiejszym programie Michała Rachonia „Woronicza 17”.
    – To wsparcie ze strony Stefana Michnika jest w jakiś sposób dla was kłopotliwe – zwrócił się Michał Rachoń do przedstawiciela Nowoczesnej.
    Musiało zaboleć, bo Paweł Rabiej uciekł od odpowiedzi.
    – Ja bym wolał rozmawiać o sprawach poważnych, a nie prowokacjach dziennikarskich – stwierdził. Przy okazji skompromitował się. – Mam wrażenie, że gdyby Fidel Castro żył, to „Gazeta Polska” zadzwoniłaby, żeby znaleźć potwierdzenie, że KOD jest wspierany przez niego.
    – A wspierałby? – zapytał gospodarz programu.
    Wtedy Rabiej zorientował się jaką strzelił gafę i nie odpowiedział.

    Inni politycy nie byli już tak łagodni w ocenie Stefana Michnika.

    – Od miesięcy obserwuję działania KOD i otrzymuje on coraz mroczniejsze wsparcie. Wcześniej od byłych esbeków, dziś od samego Stefana Michnika, oskarżonego o zbrodnie stalinowskie – powiedział Adam Andruszkiewicz z Kukiz’15.

    Uważa, że trzeba „jasno dać do zrozumienia rządowi Szwecji, że osoba podejrzana o nękanie polskiego podziemia niepodległościowe powinna być objęta ekstradycją”.
    Dyrektor Marek Magierowski z Kancelarii Prezydenta powiedział, że Michnik jest „postacią odrażającą, która powinna stanąć przed polskim sądem i powinniśmy czynić starania, by do tego doprowadzić”.
    – Z kolei nie przesadzałbym z jego poparciem i piętnowaniem tych, którym je przekazuje. To nie jest najistotniejszy głos poparcia dla KOD – tłumaczył.
    – Wszyscy zbrodniarz komunistyczni, także ten, o którym mówimy, powinni stanąć przed sądem. Nie obchodzi mnie kogo popiera Stefan Michnik, jest dla mnie osobą, która w ogóle nie powinna się wypowiadać, zniknąć z kart polskiej historii – powiedział poseł PO Marcin Kierwiński.

    Autor: gbŹródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

    Konsensus bez sensu


     

    Zygfryd Gdeczyk

     

     

    poniedziałek, 15 marca 2010

     

    Konsensus bez sensu

    A my ciągle musimy siedzieć w solidarnych klimacikach. Początkowo biskup Pieronek nie odstępował na krok telewizji i i rządu Pani Suchockiej wraz z nią samą, co obrodziło zasłużonym wysłaniem tej parafianki do Watykanu, gdzie chlubnie wszystkich nas reprezentuje, wierzących i niewierzących.

    Jej przyboczni rycerze kościelni Jan Maryja Rokita i powszechnie znany Polak o nazwisku Syryjczyk, dawno już odeszli na zasłużoną emeryturę. Jedynie Hania ciągle się trzyma kościelnej polityki i surowo dogląda przestrzegania podpisanego przez siebie Konkordatu. Koń by nie uciągnął takich obowiązków, a ona po poznańsku w przerwach między modłami doskonale sobie radzi z tym jakże ważnym dla Watykanu problemem. Wysłano ją na tę arcyważną placówkę jako dowód na to, że ta chrześcijańska metropolia nie ma nic wspólnego z rasizmem, antysemityzmem i ksenofobią.

    A ponieważ my jesteśmy nawiedzeni jej blaskiem, więc trudno nas posądzać o niskie insynuacje pojawiające się w niezwykle wydatnych ustach pijarowców z określonymi skłonnościami wobec władzy.Oni władzę kochają bez początku i końca, bez względu na kolor, proweniencję i reżimy polityczne.Taka już ich szlachetna i władcza natura.

    Szczególną misją owładnięci są ludzie telewizji.Oczywiście te elity ze zrozumiałych względów są apolityczne i z boskiego nakazu nie kochają czerwonych. Coraz częściej pojawiają się wśród nich komentatorzy z politycznego pogranicza, wskutek wymydełkowania zasłużonych bojowników centrowych, dotychczas jakże mocno siedzących okrakiem na barykadzie. Wskutek zagrożonych pozycji wyborczych w sposób nieformalny i niezwykle skuteczny z pominięciem programowych wytycznych zlały się w telewizji gamety SLD i PiS-u. Co z tego życia poczętego z lewego łoża, objawi się nam w najbliższym czasie, zobaczymy.

    W każdym bądź razie koła zbliżone do pierwszych dziewic dziennikarki demokratycznej głoszą potrzebę niepokalanego głoszenia prawdy. Po której stronie ma być ta prawda narazie jest bardzo trudno rozstrzygnąć, ponieważ aspiruje do niej zarówno kościół Toruński jak i Krakowski oraz podczepione do nich postsolidarne opcje kanapkowe. Biorąc pod uwagę ilość ważnych nominacji Kraków wydaje się być w przewadze. Nie wiemy jednak kto decyduje o tym złożonym procesie, czy czerwony Majchrowski,czy też czarni radni z obłędem w oczach oddający ostatnie kamienice wokół sukiennic wszechwiecznemu KK.

    A Toruń dla odmiany ma wsparcie Ojca Dyrektora, którego nawet dwaj Papieże ruszyć nie mogli lub nie chcieli, przecudnej urody i modlitewności nasze ukochane babcie mocherowe oraz niezgłębione źródła ciepła sięgające samego piekła.

    Wokół tej niezachwianej bazy wiary, nadziei i miłości kotłują się pismaki z różnego nadania. Przekonują oni nas do kołysania się ciągle na prawo, jakby nie wiązało się to z okresowymi powrotami na lewo. Zauważył to ostatnio bardzo słusznie, zasłużony „NYT” opisujący z przerażeniem jak to wskutek ich pracy wychowawczej w Polsce coraz częściej młodzi Polacy oddają się chlaniu piwa pod portretem niekwestionowanej wielkości Baćki, na Zachodzie ze złości i zawiści Stalinem zwanym.

    Kiedy już jesteśmy przy tym gruzińskim duchownym, to niezwykle on się nam kojarzy z innym Gruzinem namaszczonym przez CIA, który również wykazał się genocydem, jednak w demokratycznych mediach jego ludobójstwo jest raczej niezauważane. Z tego nasuwa się tragicznie prosty wniosek, że ten kto jest bohaterem dla jednej strony, zwykle okazuje się bandytą dla drugiej strony, dlatego ostrożność procesowa jest niezwykle wskazana.

    Nasi bohaterowie zaś dalej rżną głupa, drą pierze, drą koty i wyczyniają inne diabelskie harce by przekonać nas do swego ułomnego myślenia, że bardzo duże i prywatne jest niezwykle wspaniałe. Zapewne tak, ale dla ich właścicieli, natomiast dla „najemnych najemników” sprawa miewa się jakby nieco odwrotnie. W gruncie rzeczy jest dla nas zupełnie obojętnym na jakich krzesłach będą siedzieć nasze Vipy i czy oni będą siedzieć czy też chodzić. Fakt, iż będą latać zdezelowanymi samolotami nie stanowi dla nas bezpośredniego zagrożenia.

    Najstosowniejszymi dla nich byłyby samoloty „CASA” jakie kupili polskim demokratom w Afganistanie. W przerwach między lotami bojowymi mogą sobie latać po Europie, w nadziei tej cudownej, że unikną losu kwiatu lotnictwa polskiego, które musiało latać na wrotach od stodoły.

    Z tego też względu oglądanie dwóch politycznych edycji tej samej katyńskiej oferty męczeńsko-propagandowo-wyborczej uważać należy za wysoce niestosowne i niesmaczne oraz zakłócające spokój pomordowanych tam burżuazyjnych oficerów, którzy nierozważnie i krótkowzrocznie oddali się w mordercze łapy Stalina,znienawidzonego jak psa. On też, jak się potem okazało, nie darzyl ich płomienną miłością. Lepiej byłoby więc, gdyby znaleźli swą drogę na Zaleszczyki. Każda śmierć winna mieć swój sens.

    Historia prawicowych hekatomb łącznie z Powstaniem Warszawskim niesie ogromny i negatywny ładunek ludzkiego poświęcenia i cierpienia na kanwie politycznej głupoty. Nie jest tutaj bez winy Stalin, tym niemniej nie zapominajmy, że do każdego tanga potrzeba dwojga. Zaś urządzanie politycznych cyrków nad mogiłami pomordowanych jest niczym innym aniżeli, w jakimś sensie, kontynuacją niechlubnych tradycji prawicowego warcholstwa i braku odpowiedzialności.

    Stosunek rozpasanej polskiej telewizji burżuazyjnej do emitowania ważnych zdarzeń politycznych w życiu kraju jest rzeczą niepojętą i nieprzyzwoitą. Nie może być tak, żeby polska telewizja nie mieściła się w centrum polskiego nurtu politycznego oddającego istotę zachodzących zmian. Nie może być jednak w ten sposób, że telewizja bierze udział w kreowaniu życia politycznego kraju. Polscy vipowie opuszczaja kraj odbywając wizyty zagraniczne, a telewizje informacyjne nie powiadamiają o tych zdarzeniach, ich przebiegu i owocach. W to miejsce emitując durne i ogłupiające reklamy oraz amerykańską sieczkę. Wolność telewizji nie może być posunięta do politycznego absurdu jak całe nasze życie publiczne.

    Media mają zakichany obowiązek służyć społeczeństwu a nie kapitałowi. Przynajmniej jeden główny program winien być wyzuty z politycznej walki i oddany w ręce zdystansowanych i rasowych dziennikarzy pozbawionych solidarnego oszołomstwa. Ja chcę wiedzieć jako wyborca, jak mnie Premier i Prezydent reprezentują poza granicami Polski. Jakie wygłaszają przemówienia, jakie wznoszą toasty, jak się prowadzą w trakcie wizyty i czy dopisuje im zdrowie. Ta wiedza jest niezbędna każdemy wyborcy chcącemu podjąć trafną decyzję wyborczą. Inna praktyka informacyjna oznacza polityczną manipulację i w państwie roszczącym sobie ambicje do państwa prawa jest niedopuszczalną.

    W odniesieniu do Katynia przeciwny jestem tworzeniu nieustającego sądu nad Rosjanami. Mamy znacznie więcej sąsiadów, którzy bez porównania uczynili nam większe krzywdy i szkody, a mimo to uznaliśmy ich za ukochanych sojuszników strategicznych. Ileż w takim podejściu jest nieuczciwości i zakłamania. Czyżby polskie ofiary niemieckiego nazizmu oraz ukraińskiego nacjonalizmu były mniej godne szacunku niż oficerska ofiara katyńska elit II RP? I niewykluczone, że o to właśnie chodzi.

    Co zaś do pokładania nadziei w roli i znaczeniu naszej TVP w propagowaniu poznania i uznania prawdy o Katyniu wśród Rosjan,to z przyczyn technicznych i ogromu terytorialnego Rosji nie przeceniałbym tego faktu. Od wielu lat solidarna Polska nakierowała swoje tuby propagandowe na kołchoźniczą Białoruś i to bez większego skutku. Dzięki temu Białorusinki nie muszą jak Polki szwendać się i wałęsać po świecie sprzedając swoje walory za granicami, po to by utrzymać dzieci w zdradzieckiej Ojczyźnie. To jest już nie tylko smutne i przykre, to jest wręcz ohydne. I kamień w wodę, wszystkie wolne i demokratyczne media milczą na ten temat, bo tak jest wygodnie. Zanim więc zaczniemy pouczać swoich sąsiadów zróbmy porządek na swoim zapyziałym podwórku.

    Okresowo rozdrapując rany mówimy tylko o zbrodniach komunistycznych, jak gdyby innych nie było. Z tego toku rozumowania wynika wniosek, że całe zło wzięło swój początek od komunizmu. Zapomina się obiektywnie wspomnieć, że komunizm jest niczym innym jak postępowym produktem zgniłego kapitalizmu. Antidotum na jego parszywości, wyzysk, wywłaszczanie i poniżanie. System socjalistyczny był nie tylko odtrutką , rodzącą szansę i nadzieję na lepszy i bardziej sprawiedliwy świat.

    Komunistyczny system ostatecznie padł w rezultacie zimnowojennej agresji militarnej napędzającej na Zachodzie rozwój gospodarczy. Narzucony wyścig zbrojeń stanowił pętlę na szyi ruchów ludowych. Taki przebieg historyczny systemu sprawiedliwości społecznej i jego klęska świadczą o konieczności obrony ówczesnych wartości. Powiedzmy wprost to ZOMO okazało się zbyt delikatne i nieskuteczne w wyrafinowanej walce z doświadczonymi wygami pozorującymi walkę o wolność. Do tak twardego podejścia zmusza sytuacja, w której nie ma pracy, a jeśli nie ma pracy to nie ma również wolności, poza wolnością do biedy.

    Fakt, że rusofobia polskiej prawicy, a w szczególności tej skrajnej, przynosi Polsce konkretne i wymierne szkody jest powszechnie znanym. Szkoda więc, że rządzący nie potrafią się posługiwać obu półkulami, korzystając jedynie z emocji. Nie jest dla Polski w tym sensie obojętnym, czy Rosjanie mają na swoich stołach amerykańską czy polską szynkę. Taki stan rzeczy wymagałby w wałęsowym ujęciu podania nogi zarówno Prezydentowi, Premierowi jaki Ministrowi Spraw Zagranicznych. Jeżeli ci panowie nie rozumieją elementarnych spraw wolnego rynku, to trudno ich utrzymywać na takich stanowiskach, które mogą przyczyniać narodowi niepowetowanych szkód. Jest to zatem drastyczny przykład na to, jakie kwalifikacje mają solidarne elity i jakie siły preferują je w dalszym ciągu do sterowania państwem. Paranoja ignorancji i cwaniactwa.

    Dobrze jest, że w końcu znaleźli się odważni i zechcieli mówić o polsko-rosyjskim pojednaniu. Bardziej w interesie Polski aniżeli Rosji leży ułożenie dobrosąsiedzkich stosunków. Imperialny i kontynentalny charakter Rosji pozwala jej na wiele, zaś Polska jest marginesem w jej złożonych stosunkach z bardzo licznymi sąsiadami. Jeżeli ktoś zna rosyjski, a coraz bardziej jest poszukiwana ta sprawność, to zauważa bez problemu, że w rosyjskich stacjach telewizyjnych Polski nie ma. Powiedzmy sobie jasno i wprost, że USA wraz ze swoimi poplecznikami i blogowymi apologetami kapitalizmu zza wielkiej kałuży, mimo zaklęć i wyklinań nie zaopatrzą Polski w ani jeden metr sześcienny gazu, i w ani jedną tonę ropy naftowej. Z tego względu Polska powinna zachowywać realizm polityczny oderwany od samobójczych skłonności w ukraińskim stylu.

    Liczenie na wyciągnięcie ręki polskiego Episkopatu do rosyjskiego Kościoła Prawosławnego nie jest wykluczone. Miałoby ono jednak zupełnie inny charakter aniżeli w przypadku Niemiec. Nie należy przypuszczać by polski KK zechciał przepraszać Kościół Prawosławny w sytuacji ostrej walki o dominację duchową nad ludnością polską na niezmierzonych obszarach Rosji. Kościół Prawosławny ze zrozumiałych powodów takiej ewangelizacji nie może przełknąć. Cerkiew zawsze szła ramię w ramię z państwem w odróżnieniu od zachowań polskiego KK. Dlatego różnica interesów obu kościołów nie ułatwi im wzajemnego pokajania się. Chociaż niech żywi nie tracą nadziei. Rachunek krzywd jest spory i obca dłoń ich też nie przekreśli. Niemniej chciałoby się aby konstruktywne wizje rozwojowe zdominowaly próbę takiego dialogu.

    Reklamy nie będę robił potencjalnej Pierwszej Damie, w kwestiach literackich prób wokół gułagów. Cieszy, że za Oceanem znajduje się tyle życzliwych Polsce sił opisujących nasze krzywdy, bóle i rozterki nie wskazując tym razem na polskie podłości rasowe, ksenofobiczne żale i syjonistyczne postękiwania. Widać albo nie ten czas, i nie to miejsce, albo przypisywane nam skłonności są jakby pijarowsko dmuchane dla uzyskania bajecznego efektu baloników kolorowych. No i baloniki uleciały, a pozostała szara i ponoć demokratyczna rzeczywistość szlacheckich awantur, warcholstwa i liberum veto.

    Trudno się dziwić, że cały świat jest podzielony, kiedy nie jest to obce także Europie, i dotyczy również rozłamanej i połamanej Polski, w której nawet małżeństwa dzieliły wrogie sobie opcje polityczne. W PRL-u o ile nikt nie niszczył pomników miał możliwość pracy i godnego życia na miarę możliwości tego zdrugotanego przez rozbiory i wojny kraju.W destrukcyjnej RP nawet pomniki się niszczy czy to komunistyczne, czy to żydowskie. Jak wobec tego można osiągnąć jakiś konsensus?

    Panna Eliza z wiadomego towarzystwa


     

    wPolityce.pl

     

    Eliza Michalik w oparach absurdu. Na łamach „Wyborczej” histerycznie nawołuje do zdelegalizowania PiS. „Polska doszła już do ściany”

    opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj

    fot. Fratria/YouTubefot. Fratria/YouTube

    Tak, Polska doszła już do ściany. Władza ogranicza nam wolność demonstrowania przekonań, tak jak ograniczyła wolność mediów, a dziennikarzy piszących o niej krytycznie straszy zarzutami o szpiegostwo lub zwalnia z pracy. Atakuje i poniża organizacje pozarządowe, z aresztowań robi polityczne spektakle. Przedsiębiorcy traktowani są jak potencjalni przestępcy (…)

    —histerycznie wylicza w tekście „Zdelegalizować PiS” w „Gazecie Wyborczej” Eliza Michalik.

    Dziennikarze „Wyborczej” przyzwyczaili nas, że bardzo często wzorem Lecha Wałęsy nadają z kosmosu. Pani Michalik swoim sobotnim tekstem, w którym nawołuje do zdelegalizowania partii Jarosława Kaczyńskiego, postawiła bardzo wysoko poprzeczkę… nie wiadomo, czy jeszcze kiedyś komuś uda się napisać bardziej absurdalny tekst. Michalik stawia ostrą diagnozę, PiS jest nie normalny.

    Dziś jestem już pewna i mówię to głośno: PiS nie jest normalna partią polityczną działającą według reguł państwa prawa i nie prowadzi ze swoimi oponentami politycznymi normalnej, choć bardzo ostrej, politycznej walki. Wygrał wybory w sposób demokratyczny, ale to, co od tamtej pory robi, jest formą zamachu stanu i stopniową zmianą ustroju z demokracji parlamentarnej na autorytarny

    —pisze Michalik.

    Diagnoza postawiona, choroba nazwana, jak więc chce ją leczyć dziennikarka? Okazuje się, że wielką rolę do odegrania ma tutaj ostatni bastion demokracji w tej części Europy – Trybunał Konstytucyjny. Michalik przywołuje słowa prof. Rzeplińskiego, który w 2012 r. powiedział:

    Trybunał nie cofnąłbym się przed delegalizacją partii politycznej, której cele lub działalność byłyby skierowane (…) na obalenie metodami niedemokratycznymi systemu ustroju Polski.

    Czy jednak delegalizacja PiS byłaby taka łatwa i czy działania partii rządzącej spełniają kryteria art. 13 Konstytucji, który stanowi o tym, jakie partie kwalifikują się do delegalizacji? Zdaniem Michalik… TAK! Wszakże PiS nie odwołuje się do nazizmu, faszyzmu i komunizmu, ale przecież dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową i stosuje przemoc w celu zdobycia władzy, którą Michalik rozumie nie tylko jako „fizyczny przymus, ale też przemoc instytucjonalną, prawną i w sferze symbolicznej”. Przesłanek do zdelegalizowania partii, które wymienia Michalik jest wiele, chociażby „niepublikowanie przez premierkę z PiS-u orzeczeń TK”. Okazuje się, że aby złożyć taki wniosek trzeb być jak… sam najgorszy i najparszywszy PiS.

    Rzecz jasna do złożenia wniosku i podjęcia decyzji o delegalizacji PiS-u trzeba ogromnej odwagi, bo będzie on głośno krzyczał, zaprzeczał faktom, których świadkami jesteśmy od roku, będzie obrażał i kłamał. Po podjęciu takiej decyzji sędziowie TK staliby się zapewne obiektem prześladowań i bolesnych, osobistych i medialnych ataków. Trzeba wreszcie ogromnej determinacji i konsekwencji – dokładnie tej samej, jaką ma PiS. Trzeba walki o Polskę tak zażartej, jak PiS walczy przeciw Polsce. Z tą różnicą, że PiS walczy o swoje, łamiąc prawo, a TK zgodnie z prawem uratowałby Polskę przed autorytaryzmem

    —pisze Michalik.

    Czy leci z nami pilot?!

    kk/Gazeta Wyborcza

    Zdjęcie Kronika kłamliwej histerii

    autor: Kronika kłamliwej histerii

    Kronika kłamliwej histerii wymierzonej w demokratycznie wybrane władze RP. Kronika kłamliwej propagandy

    Niemiecka miłość do islamizmu zza krat więziennego podwórka


     

     

    logo Polonia Christiana

    DZISIAJ JEST

    NIEDZIELA 11 GRUDNIA

     

    Islamiści szturmują niemieckie więzienia. Statystyki są bezlitosne

    Data publikacji: 2016-12-11 12:00

    Data aktualizacji: 2016-12-11 12:32:00

    Islamiści szturmują niemieckie więzienia. Statystyki są bezlitosne

    fot. Simona Supino / FORUM

    Liczba muzułmanów za kratkami niemieckich więzień wzrasta. Obecnie jest ich 155, ale ich liczba jest większa aż o 30 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.

    Dane pochodzą z raportów ministerstw sprawiedliwości krajów związkowych. Najwięcej islamistów przebywa w więzieniach w Bawarii, Berlinie oraz Nadrenii Północnej-Wesfalii.

    W opinii przewodniczącego niemieckiego Związku Pracowników Zakładów Karnych, Rene Mueller dane te nie odzwierciedlają rzeczywistości. Liczba wyznawców allacha w niemieckich więzieniach może być bowiem… wyższa.  Wielu przestępców, którzy nie zostali skazani za żadne akty terroru, sympatyzuje bowiem z Państwem Islamskim.

    Osadzeni muzułmanie ujęci w statystykach, określani są jako „radykalni”. Ma to oznaczać przestępców skazanych za czyn zagrażający państwu lub tworzenie organizacji terrorystycznej.

    Osadzeni muzułmanie czynnie angażują się w werbowanie współwięźniów. W niedawno opublikowanym raporcie Międzynarodowego Centrum Badań nad Radykalizacją i Polityczną Przemocą (ICSR) podkreślono, że w europejskich zakładach karnych wzrasta zagrożenie radykalizacji muzułmańskich więźniów.

    Źródło: TVP Info

    ged

    Read more: http://www.pch24.pl/islamisci-szturmuja-niemieckie-wiezienia–statystyki-sa-bezlitosne,47980,i.html#ixzz4SWuCdzsF

    ANTYKOMUNIZM DLA BIEDNYCH (UMYSŁOWO)


     

    Pikio.pl

     

    ANTYKOMUNIZM DLA BIEDNYCH (UMYSŁOWO)

    Autor: Tomasz Jankowski

    Gru 6, 2016

     

    6 grudnia to dzień Św. Mikołaja. CZERWONEGO Mikołaja. Tego co to „rozdaje za darmo”, czyli komunista. Tak by przynajmniej wynikało z pseudopolitycznych wyobrażeń mojego pokolenia, które mobilizuje się już nie pod hasłem „złodzieje” w kierunku władzy, ale „raz sierpem raz młotem” skandowanym przez… wszystkich do wszystkich. Pod moim ostatnim wpisem pojawił się komentarz jakiegoś ubogiego mentalnie człowieka, który wzywa do naszej delegalizacji bo w jego przekonaniu jesteśmy partią komunistyczną. „Precz z komuną” krzyczeli też do nas na przemian: prawicowi narodowcy z anarchistami. Polska młodzież w pigułce.

    Rzeczywiście nasz program jest dość rewolucyjny i bodaj jako pierwszy w najnowszej historii Polski zakłada konieczność nacjonalizacji przemysłu, bankowości czy innych strategicznych obszarów gospodarki narodowej. Ale czy rzeczywiście trzeba być „strasznym komunistą” by zauważyć, że nie jest w porządku gdy np. na polskiej miedzi zarabia banda cwaniaków zamiast naród? Czy sprzeciw wobec żyrowania naszego budżetu przez zagraniczne banki i instytucje lichwiarskie to już „bolszewizm”? Czy to, że doceniamy awans cywilizacyjny rzeszy Polaków w latach Polski Ludowej, czyni nas odpowiedzialnymi za zbrodnie w Katyniu?

    „Antykomunizm” to dla większości jakiś synonim patriotyzmu, którego symbolem mają być Żołnierze Wyklęci, w którym to „zestawie” znajdują się tak różne postacie jak niewątpliwi bohaterowie typu Fiedlorf czy Pilecki i pospolici zbrodniarze, maruderzy i dezerterzy w rodzaju Łupaszki bądź Kurasia. „Antykomunizm” bardzo skutecznie przekierowuje namiętności antysystemowej młodzieży na walkę z dogorywającymi pracownikami służb państwowych PRL, tak jakby ogólny stan państwa polskiego był rzeczywiście od nich zależny. Wreszcie dzięki „antykomunizmowi”, polska młodzież święcie wierzy w to, że Rzeczpospolita byłaby mlekiem i miodem płynąca gdyby w 1945 roku wyzwoliły ją wojska amerykańskie, zamiast Armii Czerwonej. Stąd i brak oporu wobec utraty resztek suwerenności przez naród polski, który już od przyszłego roku będzie „chroniony” przez US Army.

    „Antykomunizm” nie wymaga refleksji bo jest promowany przez prawie cały główny nurt. Poczynając od PiSowskich zdrajców zapraszających obce wojska na nasze ziemie, przez histeryków szkolonych za granicą w rodzaju Sławomira Cenckiewicza, aż po liberalne środowiska, które uzurpują sobie prawo do wszechwładzy nad polskim narodem bo „zaczynali w Solidarności”. Dzięki skutecznemu wypromowaniu hasła „precz z komuną” w kapitalizmie – młodzi Polacy nie mają odwagi zapytać jak to jest, że ich rodzice w PRL bez problemu mieli pracę, nie musieli brać długoletnich kredytów na mieszkanie, a założenie rodziny było decyzją nie warunkowaną przez możliwości finansowe rodziców.

    Paczka dla Kombatanta na Kresach


    Ks.Tadeusz Isakowicz-Zaleski

    Ks.Tadeusz Isakowicz-Zaleski

     

    Paczka dla Kombatanta na Kresach – relacja z wyprawy

    You are here:

    1. Home
    2. Kresy Wschodnie
    3. Aktualności kresowe

    Stowarzyszenie Mohort Pamięci

    Stowarzyszenie Głos Bohatera

    Paczka dla Bohatera

    Stowarzyszenie Polscy Kibice dla Kresowiaków

    Stowarzyszenie Zachowania Pamięci Armii Krajowej

    Relacja

    W dniach 3-4 grudnia 2016 odbyliśmy niezwykła podróż na Ukrainę, której celem były odwiedziny oraz przekazanie zabranych darów (przyborów szkolnych, żywności, środków finansowych) Polakom i ich potomkom zamieszkałym za nasza wschodnią granicą. W tym krótkim terminie, pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych (fatalny stan oblodzonych i zaśnieżonych dróg) a także innych trudności (m.in. awaria jednego z samochodów) udało się dotrzeć w gościnne progi parafii kościoła pod wezwaniem św. Piotra i Pawła w Przemyślanach (obwód tarnopolski) gdzie na ręce ks. Piotra Smolki zostały przekazane przybory szkolne (plecaki, zeszyty, farby, flamastry, kredki, i in.) miejscowym dzieciom. Wręczenie prezentów przez św. Mikołaja zostało poprzedzone wzruszającym przedstawianiem przygotowanym wspólnie przez oczekujące nas dzieci i gospodarzy.

    Bezpośrednio tuż po uroczystości, członkowie grupy wyruszyli do odległej o kilkadziesiąt kilometrów Wolicy (obecnie część wsi Urmań) w celu spotkania z 97-letnią panią Anastazja Jankowska, opiekunką cmentarza gdzie zostali pochowani Polacy pomordowani (wśród nich mąż bohaterki) przez nacjonalistów z UPA w marcu 1944 r. Niestety, ale spóźniliśmy się o 20 dni. Pani Anastazją Jankowską zmarła i została pochowana na miejscowym cmentarzu. Późnym wieczorem dotarliśmy do Lwowa. Następnego dnia uczestnicy wyjazdu, podzieleni na cztery kilku osobowe grupy spotkali się z Polakami i ich rodzinami mieszkającymi we Lwowie przy okazji wręczając przywiezione podarunki. Szczegółowe informację odnośnie odwiedzonych rodaków znajdziecie poniżej.

    Wyjazd nie doszedłby do skutku beż życzliwości Ludzi Wielkiego Serca, którym w tym miejscu składamy serdeczne podziękowania za ofiarowane środki i przekazane artykuły. Kochani, trudno Was wszystkich wymienić z imienia i nazwiska, więc dziękując każdemu z osobna a zarazem wszystkim razem składamy podziękowania.

    15203182_1375517119158968_4944324120282296030_n 15349737_1375520035825343_645878474818462199_n 15349776_1118491908263481_847618705953160969_n 15356553_1118490218263650_1890689238358475409_n 15380423_1375515925825754_7725668778038102733_n

    11 grudnia 2016By Tadeusz Isakowicz-ZaleskiAktualności kresoweRozmyślania w blogu

    Kresy Ukraina pomoc święta paczka kombatanci


    Z Arizony Cejrowskiego głębokie uczucie do Unii Europejskiej


    Telewizja Republika.pl

     

    Cejrowski: Nienawidzę tego ścierwa sowieckiego, którym jest Unia Europejska

    sm

    20:47 10 grudnia 2016

    Wikimedia Commons

    Mocne słowa Wojciecha Cejrowskiego w Polsat News.

    W programie „Skandaliści” (Polsat News) Cejrowski mocno skrytykował UE i jej wpływ na Polskę.

    Mówił m.in. „Parlament polski nie zachowuje się suwerennie, gdy nie rozstrzyga sensowności prawa, tylko dostosowuje prawo do instrukcji UE”. Po czym do prowadzącej Agnieszki Gozdyry powiedział: – Ty jesteś komunistka, więc kłamiesz i manipulujesz.

    Cejrowski skrytykował też Polskę: „W Arizonie pobierają ode mnie oświadczenie pod przysięgą, a w Polsce to ja muszę zaświadczenie przynosić. Trump? W debacie z Hillary Clinton powiedział: „Ty jesteś w polityce przez 20 lat. Dlaczego nic nie zrobiłaś, bym płacił podatki?”. Są dziury w prawie, których nie łatała, bo chodziła do różnych bogatych i mówiła: „Daj mi trochę na kampanię, a ja zostawiam dziurkę w prawie”.

     

    Cejrowski mówił jeszcze trochę o Bogu, IPN i ogólnie wszystkiego po trochu skosztował. Trzeba jednak przyznać, że słuchając podróżnika mieszkającego w Arizonie, od czasu do czasu przybywającego do Polski i umoralniającego nas, robi się trochę to już śmieszne. Zwłaszcza gdy tak zajadle krytykuje wszystko co powstaje w Polsce z ramienia obecnego rządu.

    Źródło: polsat news

    Papranie szlachetnej idei noblowskiej



    INTERIA

     

    NAGRODY NOBLA 2016

    BOB DYLAN NIE ODEBRAŁ NOBLA. NAPISAŁ LIST

    NAGRODY NOBLA 2016

    Dzisiaj, 11 grudnia (08:07)

    W sobotę odbyło się w Sztokholmie wręczenie nagród Nobla w pięciu dziedzinach. Na ceremonii zabrakło amerykańskiego poety i pieśniarza Boba Dylana. List od Boba Dylana odczytała w sobotę na bankiecie noblowskim ambasador USA w Sztokholmie Azita Raji.

    Na bankiecie noblowskim odczytano list od nieobecnego Boba Dylana /HENRIK MONTGOMERY /PAP/EPA

    Na bankiecie noblowskim odczytano list od nieobecnego Boba Dylana /HENRIK MONTGOMERY /PAP/EPA

    „Przykro mi, że nie mogę być z wami, ale proszę przyjąć, że jestem tu duchem i to zaszczyt przyjąć tak prestiżową nagrodę” – napisał Bob Dylan w liście skierowanym do 1250 gości noblowskiego bankietu.
    Artysta napisał, że nie spodziewał się werdyktu Akademii Szwedzkiej. „Zostać uhonorowanym Nagrodą Nobla to jest coś, czego nie mogłem sobie wyobrazić lub oczekiwać” – podkreślił Dylan.

     

    Noblista odniósł się do wcześniejszych laureatów Nagrody Nobla. „Od najmłodszych lat znałem i chłonąłem dzieła tych, którzy zostali uznani za godnych tego wyróżnienia: Kiplinga, Shawa, Thomasa Manna, Pearl S. Buck, Camusa, Hemingwaya. (…) Gdy teraz dołączam do tej listy nazwisk, nie da się tego ująć słowami” – wyznał Bob Dylan.

    Jak William Szekspir

    Następnie artysta, który jako muzyk otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, przyrównał swoją sytuację do Williama Szekspira. Stwierdził, że dzieła tego wielkiego dramatopisarza zostały napisane dla potrzeb sceny i nie pozostałyby w pamięci, gdyby były odbierane tylko w wersji książkowej.

    Na koniec w dowcipny sposób Bob Dylan podziękował Akademii Szwedzkiej za wspaniałą odpowiedź na pytanie czy pieśni, które tworzy, są literaturą.

    List został przyjęty gromkimi brawami.

    Dziewięciu tegorocznych laureatów

    Na bankiecie noblowskim w Sztokholmie bawiło się 1350 gości. Bohaterami wieczoru było dziewięciu tegorocznych laureatów Nagrody Nobla z fizyki (3 osoby), chemii (3 osoby), fizjologii i medycyny (1 osoby) oraz ekonomii (2 osoby). Nobliści podjęci zostali przez szwedzką rodzinę królewską.

    Menu inspirowane kuchnią nordycką

    Utrzymywane w tajemnicy do ostatniej chwili menu inspirowane kuchnią nordycką skomponowali mistrz kuchni Sayan Isaksson oraz cukiernik Daniel Roos.

    Na przystawkę podano grilowaną na drewnie langustynkę z przegrzebkami, przyprawione pokrzywą, dzikim czosnkiem oraz marynowanymi jabłkami. Daniem głównym była przepiórka z regionu Soedermanland w czarnym czosnku z porem oraz karczochem, grzyby oraz sosem ze skórki z kurczaka i nasionami gorczycy. Na deser na płonących tacach wniesiono „chmurę” z owocu sudachi, sorbet z maliny moroszki, ozdobiony okruszkami pasty miso oraz smażonym papierem ryżowym. Dla wegetarian przygotowano alternatywną wersję dań.

    Wiosna oraz jej kolory była tematem przewodnim dekoracji ponad 60 stołów. Do ich nakrycia wykorzystano aż 500 metrów obrusów, 7 tysięcy porcelanowych naczyń, 5,4 tys. kieliszków i szklanek oraz 10 tys. srebrnych sztućców.

    Salę Błękitną Ratusza ozdobiono 26 tysiącami kwiatów, m.in. róż, lilii oraz chryzantem tradycyjnie ofiarowanych przez włoskie miasto San Remo, gdzie mieszkał i zmarł Alfred Nobel.

    Bankiet zakończył się tańcami w Sali Złotej, gdzie przy dźwiękach orkiestry goście tańczyli do późna.

    Oddzielny bankiet dla laureata Pokojowej Nagrody Nobla prezydenta Kolumbii Juana Manuela Santosa odbył się w stolicy Norwegii Oslo.

    Ze Sztokholmu Daniel Zyśk

    PAP

    Zagraniczne podrzutki nie radzą sobie na ukraińskim gruncie



    INTERIA

     

    ZAGRANICZNI SPECJALIŚCI „BEZLITOŚNIE ATAKOWANI” NA UKRAINIE

    ŚWIAT

    Dzisiaj, 11 grudnia (09:10)

    Polacy, Gruzini, Litwini i inni zagraniczni specjaliści, zatrudniani przez władze Ukrainy w celu przyspieszania reform, nie zawsze radzą sobie w realiach postkomunistycznego, wciąż toczonego przez korupcyjne układy kraju – mówią PAP eksperci.

    zdj. ilustracyjne /SERGEI SUPINSKY / /AFP

    zdj. ilustracyjne /SERGEI SUPINSKY / /AFP

    Choć nieraz odnoszą sukcesy, często są – jak polski prezes kolei państwowych Ukrzaliznycia Wojciech Balczun – bezlitośnie atakowani. Czasem także – jak były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili – przez wygórowane ambicje polityczne stają się dla swych ukraińskich pracodawców problemem.
    „Nierzadko można odnieść wrażenie, że zagraniczni menedżerowie ściągani są na Ukrainę raczej dla poprawy jej wizerunku na Zachodzie, niż dla dokonania realnych przemian w dziedzinach, w których pracują” – mówi PAP kijowski politolog Wołodymyr Cybulko.

    Polscy eksperci na Ukrainie
    REKLAMA

    Balczun kieruje ukraińskim odpowiednikiem PKP od kwietnia, gdy wygrał konkurs na stanowisko szefa Ukrzaliznyci, pokonując 30 kontrkandydatów. Ówczesny minister rozwoju gospodarczego Ukrainy, pochodzący z Litwy Aivaras Abromaviczius wyjaśniał, że Polak zwyciężył ze względu na doświadczenie w kolejnictwie, a przede wszystkim sukcesy w restrukturyzacji PKP Cargo.

    Mimo że od jego nominacji minęło dopiero kilka miesięcy, media dostrzegły, że udało mu się m.in. obejść układy korupcyjne przy zakupach paliw, dzięki czemu jego przedsiębiorstwo zaoszczędziło ogromne pieniądze. „W 2016 roku cena oleju napędowego była o 7 procent niższa niż w 2015 roku” – podaje Balczun na swoim Facebooku.

    Państwowa agencja informacyjna Ukrinform chwaliła niedawno Polaka za współpracę, którą z myślą o rozwoju Ukrzaliznyci nawiązał z zachodnimi firmami kolejowymi, a także za podwyżki wynagrodzeń pracowników, modernizację systemu rezerwacji biletów oraz za „rozumienie ukraińskiej mentalności”.

    Zwierzchnik Balczuna, minister infrastruktury Wołodymyr Omelan, zdaje się nie podzielać tego entuzjazmu i wciąż żąda od niego lepszych wyników. Wytyka mu, że za długo adaptuje się do ukraińskich warunków i za bardzo skupia się na autopromocji.

    „Balczun kieruje takim gigantem, że trudno, żeby nie miał problemów. Podoba mi się, że ma czyste, biznesowe podejście do pracy, ale wiadomo, że chcąc zreformować system, wciąż narusza czyjeś interesy. Pojawiają się w związku z tym plotki, że pracuje na jednego czy drugiego oligarchę. Najważniejsze, by zachował poparcie rządu. Bez niego nie da sobie rady” – ocenił w rozmowie z PAP dziennikarz portalu gospodarczego „Delo.ua” Serhij Czepinski.

    Niezależni eksperci na razie nie chcą wypowiadać się na temat pracy szefa Ukrzaliznyci. „Za krótko jest na stanowisku. Przy tak wielkim przedsiębiorstwie nie można oczekiwać szybkich wyników. Proszę zadzwonić za jakieś pół roku” – przekazano PAP w sekretariacie szefa Federacji Pracodawców Transportu Ukrainy, pierwszego ministra transportu tego kraju, Oresta Kłympusza.

    Innym Polakiem zatrudnionym przez ukraińskie władze jest b. minister transportu Sławomir Nowak. Państwową agencją drogową Ukrawtodor kieruje on od października br. – także zbyt krótko, by jego działalność można było oceniać.

    „Pojawienie się na Ukrainie Nowaka, przedstawiciela poprzedniej ekipy rządowej w Warszawie, nie pomoże w porozumieniu z obecnymi władzami Polski. Wydaje mi się jednak, że Nowak przede wszystkim ma pomóc naszym władzom w kontaktach z Brukselą. Liczy się także jego doświadczenie w rozwoju infrastruktury” – wyjaśnia Cybulko.

    Pytany o Leszka Balcerowicza, doradcę władz Ukrainy ds. reform i przedstawiciela prezydenta Petra Poroszenki w rządzie premiera Wołodymyra Hrojsmana, ekspert ocenił, że nie ma on większego wpływu na podejmowanie decyzji. „Zadaniem doradców jest ocenianie procesów i i ich wspieranie. Balcerowicz nie ma bezpośredniego wpływu na działania rządu, jednak jego duże doświadczenie może być użyte z korzyścią dla Ukrainy” – powiedział komentator.

    Sukcesy Gruzinki

    Według Cybulki za przykład częściowego sukcesu odniesionego na Ukrainie przez zagranicznego specjalistę można stawiać Gruzinkę Chatię Dekanoidze. Do niedawna była ona szefową ukraińskiej policji, jednak podała się do dymisji, tłumacząc, że nie zgadza się, by w jej pracę ingerowali politycy. Dekanoidze odpowiadała za reformę policji.

    „Jej zasługą jest to, że Ukraińcy przestali się bać policji. Reforma nie została jednak zakończona. W dużych miastach pojawili się młodzi eleganccy policjanci ze służby patrolowej. W mniejszych miejscowościach nadal rządzą dawni milicjanci ze starej gwardii” – ocenił ekspert.

    Kłopot dla władz

    Rodak Dekanoidze, Micheil Saakaszwili, nie spełnił natomiast pokładanych w nim oczekiwań, a stał się dla władz Ukrainy kłopotem. Polityk, który był gubernatorem obwodu odeskiego na południu, na początku listopada ustąpił ze stanowiska, oskarżając prezydenta Poroszenkę o popieranie klanów korupcyjnych. Dziś tworzy własny ruch polityczny i domaga się wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Zapowiada też, że oczyści Ukrainę z korupcji i złodziejstwa.

    „Saakaszwili w scenariuszach wielu ukraińskich polityków występuje w roli użytecznego idioty. Może być jednak wabikiem dla elektoratu, który wciąż głosuje na piękne hasła. Jeśli uda mu się zbudować partię, może zaostrzyć konkurencję w segmencie populistycznym naszej polityki i w przypadku sukcesu we wcześniejszych wyborach do parlamentu stać się partnerem w jakiejś nowej koalicji” – powiedział Cybulko PAP.

    Z Kijowa Jarosław Junko

    PAP

    Twórca aferalnej Polski usilnie zabiega o jej względy aby zachować synekurę


    onet.wiadomości

     

    Onet

    8 gru, 12:58

    Donald Tusk w programie „Tomasz Lis.”: lepiej niż PiS definiuję interes Polski

    • Zdążyłem już się przyzwyczaić do niechęci ze strony PiS-u – powiedział w wydaniu specjalnym programu „Tomasz Lis.” Donald Tusk. – W sytuacji, w której jakieś państwo ma swojego przedstawiciela na najwyższym urzędzie w Europie i grymasi z tego powodu, to nie jest ono do końca traktowane poważnie. Ja mam poczucie, że zajmuje się sprawami bardzo ważnymi również dla Polski – dodał przewodniczący Rady Europejskiej.

      Onet Wiadomości

    Źródło: Onet

    Wrocław Dudkiewicza obwołuje niemiecką komedię”Toni Erdmann” wolnoeuropejskim wzorcem


    Kultura - Gazeta.pl

     

    „Toni Erdmann” najlepszym europejskim filmem 2016 r. Emocjonalne wystąpienia podczas wręczania nagród

    Przemysław Gulda

    11.12.2016 10:16

    Twórcy filmu 'Toni Erdmann' we Wrocławiu

    Twórcy filmu ‚Toni Erdmann’ we Wrocławiu (Czarek Sokolowski (AP Photo/Czarek Sokolowski))

    Niemiecka komedia „Toni Erdmann” została europejskim filmem kończącego się roku. Przepełniona politycznymi akcentami gala Europejskich Nagród Filmowych odbyła się we Wrocławiu.

    Tegoroczna gala, która co dwa lata odbywa się w Berlinie, a co dwa – w wybranym mieście europejskim, tym razem zawitała do Wrocławia, Europejskiej Stolicy Kultury. Uroczystość odbyła się w Narodowym Forum Muzyki, jednej z najnowocześniejszych sal koncertowych w Polsce.

    „Toni Erdmann” bierze wszystko

    Bezapelacyjnym zwycięzcą okazał się tego wieczoru niemiecki film „Toni Erdmann”, który zdobył aż pięć nagród – wszystkie, do których był nominowany. Członkowie Europejskiej Akademii Filmowej uznali tę niezwykle oryginalną komedię za film roku. Maren Ade zdobyła laury za scenariusz i reżyserię. Jedną z nagród zadedykowała ojcu, który – jak mówiła – nauczył ją poczucia humoru. Ta dedykacja nabierała specjalnego znaczenia w kontekście filmu, który opowiada o trudnej relacji między poważną córką i ojcem, nie przestającym żartować nawet przez moment.

    Laury aktorskie trafiły do odtwórców obu głównych ról, córki i ojca: Sandry Huller i Petera Simonischeka. On swoje podziękowania za nagrodę… wyśpiewał ze sceny, ona mówiła, że praca z jej filmowym „ojcem”, była nieustającą fiestą.

    • Mieliśmy ponad 120 godzin materiału – zwierzała się reżyserka podczas konferencji prasowej po rozdaniu nagród. – Montaż był bardzo trudnym procesem, biłam się o każdą scenę i każdy żart. Pewnie dlatego ten film ostatecznie jest taki długi. W historii kina nie było wiele filmów o relacji ojca i córki, dlatego tak mi zależało, żeby dokończyć ten projekt.

    Dorastanie, wojna, miłość

    Najlepszą europejską komedią została skandynawska koprodukcja „A Man Called Ove” Hannesa Holma, opowieść o stetryczałym wdowcu, któremu nowi sąsiedzi, emigranci, przywracają wiarę w życie.

    Za najlepszą pełnometrażową animację uznany został francusko-szwajcarski film „My Life as a Zucchini” w reżyserii Claude’a Barrasa, metaforyczna opowieść o dorastaniu w pełnym brutalności świecie. Najlepszym filmem krótkometrażowym 2016 roku okazał się „9 Days – From My Window In Aleppo” w reżyserii Thomasa Vroege, Floor van der Meulen i Issy Toumy. To zaledwie 13-minutowy dokument, pokazujący z bliska brutalność i absurd współczesnej wojny. Autorzy zadedykowali nagrodę ludności cywilnej w Aleppo, która od kilku lat przebywa w strefie zaciekłych działań wojennych.

    Laur dla najlepszego filmu dokumentalnego trafił do Gianfranco Rosiego, twórcy „Ognia na morzu”, poruszającej opowieści o uchodźcach przybywających do Europy.
    – Chciałbym, żeby ten film głośno zadawał pytanie: jak reagujemy na głośne błaganie o pomoc – powiedział reżyser, odbierając nagrodę.

    Nagroda dla największego odkrycia ostatniego roku trafiła do Juho Kuosmanena, reżysera filmu „The Happiest Day in the Life of Olli Maki” – czarno-białej opowieści o bokserze, który musi wybierać między karierą sportową, a miłością. Nagrody specjalne dla europejskich producentów otrzymały: Leontine Petit i Alice Normington.

    Całokształt warty laurów

    Jednym z bohaterów wieczoru był Pierce Brosnan – irlandzki aktor otrzymał nagrodę specjalną za europejski wkład w światową kinematografię. – W tych burzliwych czasach my, filmowcy, musimy opowiadać o tym, co tak naprawdę dzieje na świecie – powiedział, odbierając laur, jeden z najsłynniejszych Bondów w całej historii tej popularnej serii.
    Jean-Claude Carriere, jeden z najbardziej cenionych europejskich scenarzystów drugiej połowy XX wieku, autor m.in. „Piękności dnia” czy „Dyskretnego uroku burżuazji”, odebrał nagrodę za całokształt twórczości.

    • Scenariusz bez reżysera jest jak larwa, która dopiero przerodzi się w motyla, dlatego dziękuję wszystkim reżyserom, z którymi pracowałem i tym, z którymi jeszcze nie zdążyłem pracować – mówił Carriere ze sceny.

    Polscy filmowcy w Europie

    Żadna z polskich nominacji nie zamieniła się niestety w nagrodę – mieli na to szanse: Piotr Stasik za dokument „21 x New York” i Tomasz Wasielewski za scenariusz „Wszystkich stanów miłości”. Ale gala miała oczywiście polskie akcenty: nagrodę publiczności zdobył film „Body/Ciało” Małgorzaty Szumowskiej. O tym laurze zadecydowali widzowie z całego kontynentu, głosujący w internetowym plebiscycie. Przyznaną i ogłoszoną już wcześniej nagrodę odebrał Radosław Ochnio, twórca dźwięku do „11 minut” Jerzego Skolimowskiego.

    • A jeśli kogoś tu dziś brakuje, to z pewnością Andrzeja Wajdy – mówił przewodniczący Europejskiej Akademii Filmowej, Wim Wenders. – Andrzeju, co my bez ciebie zrobimy?
      Wajda został pośmiertnie uhonorowany honorową nagrodą Akademii za całokształt swoich osiągnięć, zarówno jako reżyser, jak i nauczyciel filmowców. Laur odebrali absolwenci założonej przez niego Szkoły Wajdy, reżyserzy filmowi: Agnieszka Smoczyńska i Bodo Kox.

    Punkowa wokalistka przypomina filmowcom o wolności

    Wrocławska uroczystość miała także zaskakujące, pełne emocji momenty. Jednym z nich było z pewnością wystąpienie Mariji Alochiny, członkini rosyjskiej grupy punkowo-happenerskiej Pussy Riot. Opowiedziała ze sceny o ukraińskim reżyserze, Olegu Sentsovie, który za swoją działalność został przez putinowski reżym skazany na wieloletnie więzienie.

    • Na Syberii, gdzie odbywa karę – mówiła – jest teraz minus 40 stopni mrozu. Warto o tym pamiętać. Warto też budować alternatywne wspólnoty. One są silniejsze od jakiegokolwiek rządu.

    Nie był to jedyny tego typu akcent tej przepełnionej politycznymi aluzjami i deklaracjami gali. Jednym z motywów przewodnich wieczory był temat uchodźców. Mówili o nich przedstawiciele Europejskiej Akademii Filmowej na początku uroczystości, nawiązując do uchodźczych elementów w powojennej historii Wrocławia, do tematu uchodźców odwoływał się także krótkometrażowy film, będący wstępem do gali.

    Wielu twórców w swoich wystąpieniach podkreślało, że w czasach politycznej niepewności, które panują dziś w Europie, na filmowcach spoczywa szczególna odpowiedzialność i obowiązek promowania wartości, na których zbudowana została zjednoczona Europa: wolności i tolerancji. Prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz, nawoływał ubrudzoną nacjonalizmami i innymi problemami Europę, żeby wzięła prysznic.