Unia Europejska zaczyna się chwiać w posadach



onet.
wiadomości

 

27 minut temu

W nadchodzącym roku Francja i Niemcy mogą podzielić Europę

CNN

Podczas gdy Donald Trump szykuje się do objęcia fotelu prezydenta, a Theresa May przygotowuje Wielką Brytanię na twarde warunki Brexitu, w Unię Europejską może uderzyć wicher politycznej zawieruchy.

 

W Unię Europejską może uderzyć wicher politycznej zawieruchyFoto: ShutterstockW Unię Europejską może uderzyć wicher politycznej zawieruchy

Od amerykańskiego „Pasu Rdzy” na północnym-wschodzie kraju, którego mieszkańcy wsparli kandydaturę Trumpa, po europejskie ruchy populistyczne, świat zainfekował się wirusem „nacjonalizacji polityki”, która zawiera się w odrzuceniu globalizacji i współpracy międzynarodowej, która trwała przecież przez cały okres powojenny.

Politico: jeszcze Polska nie zginęła (dla Unii Europejskiej)

    Zobacz więcej

    Unia Europejska zaczyna się chwiać w posadach. Włoski premier Matteo Renzi najprawdopodobniej przegra referendum w sprawie zmian w konstytucji kraju, co doprowadzi do złożenia przez niego urzędu i wzmocnienia tamtejszych partii antyeuropejskich. W Austrii prezydentem może zostać Norbert Höfer, działacz skrajnie prawicowej Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ).

    Geert Wilders, szefujący antyislamskiej i antyeuropejskiej holenderskiej Partii Wolności (PVV), wezwał do „Europejskiej wiosny wypełnionej patriotyzem”, ogłaszając jednocześnie: „Holandia znów będzie wielka!”. Możliwe, że w nachodzących marcowych wyborach parlamentarnych Haga przeżyje wstrząs. Według sondaży poparcie dla partii Wildersa ustępuje jedynie poparciu Partii Ludowej na Rzecz Wolności i Demokracji (VVD), z której wywodzi się premier Mark Rutte.

    Ale Europa najbardziej obawia się wyniku wyborów w najbogatszych i największych krajach Unii, wyłączając Wielką Brytanię – we Francji i Niemczech. Oba kraje są motorami europejskiej integracji, a teraz zarówno Paryżowi, jak i Berlinowi przyszło się zmierzyć prawicowymi populistycznymi ruchami – Frontem Narodowym i Alternatywą dla Niemiec (AfD).

    Bardziej niż populizm Unii Europejskiej zagraża rozpad współpracy między Paryżem i Berlinem, który stanowi podwaliny wspólnoty. Możliwe, że wyborów nie wygra ani Front Narodowy, ani AfD, ale rozbieżne interesy obu stolic sprawią, że strategiczna, długofalowa wizja wspólnej Europy stanie się niemożliwa do wypracowania. Francja zajęła się sytuacją wewnętrzną, pozostawiając Berlin u unijnego steru. Sytuacja Niemiec jest o tyle trudna, że w międzyczasie Wielka Brytania postanowiła opuścić struktury europejskie.

    We drugiej rundzie wyborów prezydenckich we Francji Marine Le Pen zostanie zapewne pokonana przez kandydata centroprawicowych Republikanów, Françoisa Fillona. Pomimo sporych wysiłków Frontu Narodowego, by poprawić wizerunek partii, wynik wyborów samorządowych w 2015 wskazuje, że wielu wyborców nie darzy skrajnie prawicowych narodowców sentymentem.

    W pierwszej rundzie Front Narodowy zdobył poparcie sześciu milionów Francuzów, ale przepadł w drugiej rundzie, gdy wyborcy masowo ruszyli do urn. Frekwencja w wyborach prezydenckich we Francji jest zazwyczaj dość wysoka, więc Marine Le Pen będzie zmuszona toczyć ciężki bój o Pałac Elizejski.

    François Fillion, porównywany do Margaret Thatcher i Ronalda Reagana, zaprezentował plan gospodarczy daleki od protekcjonistycznych pomysłów Le Pen. Kilka obszarów pozostaje jednak wspólnych. Podobnie jak Marine Le Pen, były francuski premier chce zapanować nad falą imigracji i islamem, obiecując Francuzom odzyskanie dumy narodowej.

    Fillion odrzucił wizję Francji jako społeczeństwa multikulturowego. Krok w krok za nim będzie podążał Front Narodowy, więc jego pomysł na renacjonalizację francuskiej polityki będzie niezwykle surowo oceniany.

    Inaczej będzie w Niemczech. Wprawdzie antyislamska i antyimigracyjna AfD dostanie się do Bundestagu dzięki 11-15 procentowemu poparciu, ale pozostanie w nim izolowaną mniejszością, z którą żadna z partii nie będzie współpracować. Większość wyborców w Niemczech nie ulegnie pokusie populizmu, która zbiera swoje żniwo w pozostałych krajach Zachodu.

    Angela Merkel zostanie kanclerz Niemiec po raz czwarty z rzędu – to naprawdę niebywałe osiągnięcie po 11 latach pełnienia urzędu, po kryzysie migracyjnym, w którym Niemcy przyjęły ponad milion uchodźców. Niemiecka polityk zostanie „ostatnim bastionem” obrony dla zwolenników liberalnej demokracji i globalizacji – nie tylko dla samych Niemców, ale mieszkańców innych krajów – co sprawi, że znajdzie się pod sporą presją.

    Podczas gdy wiele krajów zajęło się sytuacją wewnętrzną, Berlin zostanie zmuszony przyjąć rolę, której nigdy nie chciał – europejskiego przywódcy. Przez Niemcami szereg wyzwań: Brexit, Rosja, Turcja, kryzys migracyjny, kryzys strefy euro i nieprzewidywalny prezydent Trump.

    Onet Wiadomości

    Autor: Nina Schick

    Ściganie resortowej Polski


    Publicystyka, blogi, komentarze, aktualności - Salon24.pl

     

    rosemann

     

    Faktyczny koniec PRL-u

    Pamiętacie oczywiście szanowni czytelnicy naiwne oświadczenie Joanny Szczepkowskiej, która poinformowała przed laty, że „4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm”. To rzecz jasna nie była prawda ani 4 czerwca 1989 r. ani w dniu wystąpienia Szczepkowskiej ani nawet dziś. Komunizm,, choć nie jest obowiązująca ideologia, ma się u nas dobrze. Cała pociecha w tym, że ma się on dobrze w osobie Sławomira Sierakowskiego, który ostro naciąga różnych równie bogatych co durnych kapitalistów aby mu sponsorowali kawiarniane nasiadówki i wydawnictwa, których prawie nikt nie kupuje.

    Z PRL-em było a może jest podobnie. Ów twór państwowy formalnie przestał istnieć gdy nazwę tę wymazano z konstytucji a faktycznie… Tu pewnie będą zdania podzielone. Oczywiście nie chodzi o dalsze nienaruszone istnienie pod zmieniona nazwą a raczej o „aksamitne przejście”, jak mawiają PRL-owscy cwaniacy i „antykomunistyczni” naiwniacy. O to, ze ów „aksamit” najmilej odczuła dość liczna masa przeróżnych sukinsynów, którzy wcześniej wnosili wkład w budowanie i utrzymanie formalnej nieboszczki.

    W tytule napisałem o „faktycznym” końcu PRL-u choć on nadal ma bardziej znamiona symbolu. Tym symbolem jest dla mnie niedawna  manifestacja przestraszonych obniżką świadczeń esbeków pod Sejmem.

    Cóż takiego symbolicznego dostrzegłem w tym niezbyt licznym spędzie?

    Symboliczne jest to, że do tego momentu weterani służb „jedynej Polski jaka była” (jak lubią usprawiedliwiać swój współudział w aparacie przemocy) nie musieli podnosić swych zasłużonych tyłków z wygodnych kanap w apartamentach różnych „zatok czerwonych świń” bo mogli być pewni, że znajdzie się dość obrońców, którzy sprawę załatwią za nich.  W Sejmie, w mediach.

    Tym razem uznali, zorientowali się, że dotychczasowi obrońcy niewiele mogą i że trzeba się samemu pofatygować. I to ma prawdziwy wymiar symbolu. Po raz pierwszy Polska zmusiła eSBeków do zamanifestowania, że im się cos nie podoba. Po raz pierwszy jest tak, że się coś eSBekom nie podoba. Po raz pierwszy musza wyjść na mróz i wykrzykiwać głupoty zamiast załatwić to jakimś jednym czy kilkoma telefonami.

    Wielu się oburza lub wyśmiewa wypowiedź jednego z manifestujących eSBeków, przedstawiających stan wojenny nieomal jako wydarzenie kulturalne, zorganizowane siłami całego, zjednoczonego Narodu.

    To faktycznie było groteskowe. Ale akurat nie winiłbym tak tego biednego (dziś moralnie i mentalnie a wkrótce trochę też materialnie) eSBeka. A przynajmniej nie tylko jego. Nie jest on jedynym, któremu przecież namieszali we łbie i w semantyce ludzie w rodzaju Michnika klarującego, że Kiszczak z Jaruzelskim to bohaterowie czy Janasa opowiadającego w telewizji jakimi znakomitymi fachowcami byli ci, co za nim chodzili.

    Oczywiście mam świadomość, że do tych biedaków, którzy dziś podnoszą nieco swój podły status materialny dzięki skarbom wykopywanym w śmietnikach nie dołączy żaden z tych, których oburzenie przygnało pod Sejm. A tak właśnie powinno być. Przynajmniej póki choć jednego z tych, którzy byli wtedy ofiarami tych wypasionych „żywych skamielin” PRL-u życie ciągle jeszcze zmusza do takiej walki o byt.

    Polskie szukanie wrogów


    NIEDZIELA, 4 GRUDNIA 2016, 16:25:58

     

    Obserwator polityczny

     

    Czy pan Prezydent Duda nie rozumie jak robi się politykę?

    4 GRUDNIA 2016 04:10 KOMENTARZY: 9 AUTOR: KRAKAUERAAA

    graf. red.W Polsce pojawił się z wizytą pan Petro Poroszenko – Prezydent Ukrainy. Wspólnie z panem Andrzejem Dudą Prezydentem Rzeczpospolitej obaj panowie wydali wspólne stanowisko Prezydentów obu krajów. Szczegóły [tutaj]. Sprawa dotyczy decyzji Komisji Europejskiej, która pozwoliła na wykorzystywanie gazociągu OPAL (Ostsee Pipeline Anbindungs-Leitung) do 2033 roku w 80 % przepustowości zamiast dotychczasowych 50% przez dominującego dostawcę gazu z Federacji Rosyjskiej.

    Jak czytamy w stanowisku panów Prezydentów: „Uważamy, że decyzję tę trzeba zrewidować, rozumiejąc zarazem, że krok ten może być bardzo trudny i bolesny. Zobowiązujemy się bronić naszych wspólnych interesów, wykorzystując w tym celu wszystkie właściwe środki prawne”. Jak również: „Decyzja ta daje również podstawę do zbudowania gazociągu Nord Stream 2” i chyba najważniejsze: „W tym kontekście, zagraża ona bezpieczeństwu energetycznemu zarówno Unii Europejskiej, jak i Ukrainy, narażając na szwank bezpieczeństwo dostaw. Podważa zdolność i wolę Unii Europejskiej do przestrzegania własnego acquis oraz opierania się presji wywieranej przez Rosję”. [Źródło j.w.].

    Tak, jakby ktoś nie zrozumiał – trzeba napisać wprost – Prezydent jednego z krajów Unii Europejskiej oskarżył wspólnie z Prezydentem jednego z krajów sąsiednich, który został wybrany po zamachu stanu – oskarżył Komisję Europejską, że swoimi decyzjami przyczynia się do zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej i tego sąsiedniego kraju i inne kwestie, po prostu tak ciężkiego kalibru, że nie obejdzie się to bez konsekwencji.

    Można zrozumieć wiele, można zrozumieć nawet tezę, że niezależność i stabilność Ukrainy jest w jakiejś mierze funkcją naszego bezpieczeństwa w regionie, chociaż nikt tego jeszcze nie wykazał i nie udowodnił, jednak w naszym kraju wiele przyjmujemy na wiarę. Jednakże nie da się zrozumieć po pierwsze powodów, dla których Prezydent Polski występuje przeciwko Komisji Europejskiej, a po drugie w jaki sposób pan Prezydent rozumie nasz interes narodowy w tym krytykowaniu? Przecież istotą interesu ekonomicznego Europy jest mieć więcej gazu, bo wówczas będzie to gaz tańszy – zawsze jak kupuje się więcej, uzyskuje się wówczas zniżki. Twierdzenie, że chodzi o jakieś omijanie systemu transferu gazu na Ukrainie, nawet jeżeli jest uzasadnione – jest prawdziwe, ponieważ już co najmniej raz kraje naszego regionu były poddane presji braku gazu, ze względu na niejasne rozliczenia pomiędzy pośrednikami ukraińskimi a rosyjskimi dostawcami gazu. Jak można więc się temu przeciwstawiać?

    Zwłaszcza, że nie mamy interesu ekonomicznego w krytykowaniu inwestycji Nord Stream 2 – po tym, jak nie kto inny a właśnie Komisja Europejska dofinansowała nasz gazoport! Czy to nie jest co najmniej lekkomyślnością, żeby nie powiedzieć niewdzięcznością ze strony naszych władz? Proszę spojrzeć na sytuację taką, jaka ona jest. Prezydent Polski i Prezydent Ukrainy, wspólnie mają pretensje do Komisji Europejskiej, że pozwala Berlinowi przesyłać więcej rosyjskiego gazu gazociągiem z Północy na Południe w obszarze Niemiec wschodnich. Oczywiście będzie to gaz pochodzący z Nord Stream, ale już chyba nie trzeba nikomu przypominać, dlaczego Niemcy zdecydowali się na tą bardzo drogą inwestycję. Jak widać, tylko poprzez samoośmieszenie się, możemy oddziaływać na ich dalsze decyzje ekonomiczne, wynikające po prostu z ich interesów.

    Właśnie tak robi się politykę, Niemcy zdefiniowali swoje długotrwale interesy strategiczne inaczej, niż My. Nie można się im dziwić, po prostu mają inne interesy, inaczej je postrzegają, przede wszystkim w innej skali i w związku z tym nie popuszczą. Co więcej jak widać – nie szczególnie są nawet zainteresowani uwzględnianiem naszych interesów w swoim wielkim planie, przy czym trzeba uczciwie przyznać, że nie wpisujemy się w ich koncepcję. Jednak jak widać – zgłaszamy pretensje i to jeszcze w sposób krytyczny, ale bez odwagi. Ponieważ wszyscy wiedzą, że to decyzja Berlina, podjęta w interesie Berlina – dąsanie się do Brukseli, że coś się nam nie podoba, nie ma żadnego sensu. Nawet nie będzie to wzięte na poważnie pod uwagę na Zachodzie – ciągłe narzekanie Polaków, po raz kolejny – w interesie Ukrainy, która nie potrafiła porozumieć się z Rosją w sprawie opłat za transfer gazu. Mniej więcej tak to wygląda z perspektywy zachodniej, oczywiście wspólnego stanowiska obu Prezydentów, nie odnotowały żadne zachodnie media, przynajmniej na tyle liczące się, żeby to dało się przechwycić z naszej perspektywy.

    Polityka polega na tym, że ustawia się sprawy w taki sposób, żeby mieć jak najwięcej korzyści – przy minimalizacji strat. Nie możemy dziwić się Niemcom, że dbają o własne interesy. Jaki mamy interes w tym, żeby utożsamiać się w tym stopniu z rzekomym interesem Ukrainy – krytykując naiwnie Komisję Europejską jako „zastępczego winnego”? Po co to nam? Czemu to ma służyć? Jeżeli nie mamy żadnego przełożenia na Berlin, to lepiej jest się nie ośmieszać – przynajmniej można zachować twarz. Nie w ten sposób robi się politykę, zwłaszcza z tak potężnym graczem jak Niemcy. W wyniku jednego komunikatu mamy przeciwko sobie Berlin i Brukselę, a Kijów trudno uznać za sojusznika. Czy o to chodziło? Proszę wskazać jakie są skutki tego komunikatu? Jaka wynika z naszego protestu wartość dodana?

    Ten śliczny Murzynek Bambo


    Warszawska Gazeta.p0l

    KRÓTKA HISTORIA MURZYŃSKOŚCI III RP

    fot: YTfot: YT

    Trzecia Rzeczpospolita do murzyńskości miała stosunek ambiwalentny. Warto go prześledzić. Z jednej strony Murzynów III RP nie lubiła – ze szkolnych podręczników próbowano za wszelką cenę wyrugować sympatycznego Murzynka Bambo. Specjaliści od poprawności politycznej widzieli bowiem w popularnym wierszu Juliana Tuwima tekst rasistowski. Być może nie przemyśleli tego dokładnie. Oskarżać poetę pochodzenia żydowskiego o rasistowskie ciągoty – to przecież jawny antysemityzm!

    Równocześnie wielką estymą cieszył się wśród elit III RP inny literacki Murzyn – Kali. Jego filozofia – jak Kali ukraść krowy to dobrze, jak Kalemu ukraść krowy to źle – podniesiona została wręcz do rangi naczelnej zasady III RP. Ostatnio stosowana była w następujących sytuacjach: jak Kali zwalniać dziennikarzy z TVP to dobrze, jak Kalemu zwalniać cyngli z telewizji publicznej to źle; jak Kali wybrać sędziów Trybunału Konstytucyjnego z naruszeniem prawa to dobrze, jak Kalemu wybrać tam nie jego sędziów – to źle. A w ogóle to: jak Kali rządzi – to dobrze, jak Kali nie rządzi – to źle.

    Murzyńskość w polityce zagranicznej uprawiała nieustannie Platforma Obywatelska, co przyznał jej niegdyś prominent i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, mówiąc: – Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy. Mamy bardzo płytką dumę i niską samoocenę. Taka murzyńskość.

    Ostatecznie po usługi Murzyna sięgnął sam prawodawca III RP Adam Michnik – choć siłą rzeczy powinien skorzystać raczej z pomocy szabes-goja. Redagowana przez Michnika „Gazeta Wyborcza” wysłała na tegoroczny Marsz Niepodległości pomalowanego na czarno reportera Jacka Hugo-Badera, aby udowodnił on, że w Marszu Niepodległości bierze udział nacjonalistyczna i rasistowska dzicz. A jak już wiadomo – rasistą jest w Polsce jest każdy, komu podoba się wierszyk „Murzynek Bambo w Afryce mieszka, czarną ma skórę ten nasz koleżka…”

    W rezultacie Michnik znalazł się w sytuacji Pawlaka z filmu „Sami swoi”. Mógłby za nim powiedzieć: – A kto mi zabroni z pastowanym Baderem na marsz chodzić?

    W takiej sytuacji, w obliczu zwolnień grupowych i cięcia kosztów w „Gazecie Wyborczej” – najbardziej bać powinien się sam Jacek Hugo-Bader. Znane jest przecież powiedzenie: Murzyn zrobił swoje – Murzyn może odejść.

    Jednobiegunowy świat nie sprawdził się w pokojowej misji


    Foto: kremilin.ru

    Prezydent Rosji: Trump jest mądrym człowiekiem

    Dodane przez Lipinski

    Opublikowano: Niedziela, 04 grudnia 2016 o godz. 14:02:40

    Władimir Putin ocenił sytuację na świecie w kontekście wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA.

    Prezydent Federacji Rosyjskiej stwierdził, że według niego Donald Trump bardzo szybko uświadomi sobie jaka odpowiedzialność spoczywa na nim, jako przywódcy jednego ze światowych mocarstw. Dodał jednak, że USA nie jest już wyraźnie dominującą siłą na świecie: Równowaga na świecie stopniowo się odnawia i to jest nieuniknione. Próby ustanowienia jednobiegunowego świata nie przyjęły się. Żyjemy już w innym wymiarze.

    W ocenie Władimira Putina Rosja powinna bronić swoich interesów narodowych, ale jednocześnie z szacunkiem odnosić się do interesów innych. Powiedział: w ten właśnie sposób zamierzamy budować nasze relacje ze wszystkimi naszymi kolegami.

    CZYTAJ RÓWNIEŻ:
    Putin zadowolony ze współpracy z Chinami

    Putin wyjaśnia chłopcu: granice Rosji nigdzie się nie kończą [+VIDEO]

    Oceniają wybory prezydenckie w USA Putin wskazał, że chociaż prezydent elekt USA Donald Trump był przedsiębiorcą, to teraz jest już urzędnikiem państwowym, przywódcą Stanów Zjednoczonych Ameryki, jednego z najważniejszych krajów świata. Odnosząc się do jego sukcesów w biznesie, przyznał, że świadczą one, iż jest mądrym człowiekiem. A jeśli jest mądrym człowiekiem, to dość prędko uświadomi sobie inny poziom odpowiedzialności.

    kresy.pl / wpolityce.pl

    "List prezydenta Szczurka to desperacka próba ratowania wizerunku"


    Radio Gdańsk.pl

    Powstające lotnisko w Gdyni - KosakowiePowstające lotnisko w Gdyni – Kosakowie Fot. archiwum Radia Gdańsk

    • Środa,

      05 lutego 2014

      16:31

    Marszałek Struk: Zarzuty prezydenta Gdyni to przerzucanie odpowiedzialności

    Podziel się

     

    Nieudolne działanie na oślep i szukanie winnego – tak pomorscy samorządowcy komentują list otwarty Wojciecha Szczurka. Prezydent Gdyni napisał apel do ludzi polityki i mediów w obronie polskich interesów.

    Wojciech Szczurek obawia się, że decyzją Komisji Europejskiej będzie musiał oddać sto milionów złotych z publicznych środków na budowę lotniska w Kosakowie. Winą za to obarcza antypolskie nastawienie europejskich urzędników. Jego zdaniem inne kraje blokują rozwój Polski, forsowane są interesy silniejszych państw, a nasi europosłowie nie dbają o interes narodowy.
    – Coraz więcej polskich firm, instytucji, jednostek samorządowych pada ofiarą niekorzystnych decyzji, wprowadzanych przez instytucje unijne. Gdynia umie sobie radzić z takimi trudnościami. Wystarczy wspomnieć łagodny przebieg kryzysu na rynku pracy spowodowanego koniecznością likwidacji Stoczni Gdynia, uzasadnianej przez Komisję Europejską niedozwoloną pomocą publiczną. Musimy jednak zacząć głośno zadawać pytanie: Dlaczego mamy się podporządkowywać absurdalnym decyzjom? – napisał Wojciech Szczurek. Wiceprezydent Gdyni Ewa Łowkiel tłumaczyła w Radiu Gdańsk, że wszystko wskazywało na to, że lotnisko może w tym miejscu powstać. I zrobią wszystko, żeby się tak stało. – Pytanie o to jak daleko UE powinna ingerować w niezależne prawa samorządów czy kraju. A widzimy, że tak ingerencja sięga głęboko – mówi Ewa Łowkiel.

    „List prezydenta Szczurka to desperacka próba ratowania wizerunku”

    Marszałek województwa Mieczysław Struk uważa, że zarzuty prezydenta Gdyni to przerzucanie odpowiedzialności. Przypomina, że to sama Gdynia, bez konsultacji z sąsiednimi samorządami, podjęła decyzję o inwestycji. Teraz musi sobie z tym problemem poradzić. – Ale będzie to też problem całego regionu, bo nie zostanie to rozstrzygnięte na poziomie Unii Europejskiej. Komisja może uznać dotację za niedozwoloną pomoc publiczną i dalej kłopot pozostanie. Włożono już w budowę sporo pieniędzy i nie będzie można tego sprzedać – zauważa marszałek, bo terenem zarządza MON. – Więc jeśli nie będzie inwestora, to władze regionu i Trójmiasta będą musiały pomóc Gdyni. Bez wątpienia decyzja o budowie lotniska była błędna – powtarza marszałek Struk.
    Prezydent Sopotu Jacek Karnowski zauważa tymczasem, że sama Gdynia uzyskała z UE pieniądze na wiele inwestycji i dzięki nim się rozwija. Natomiast jak ktoś chce wejść od jakiejś drużyny, to musi przestrzegać reguł, które obowiązują.
    Europoseł Jarosław Wałęsa powiedział Radiu Gdańsk, że prezydent Szczurek nieudolnie próbuje bronić swojej decyzji. Jego zdaniem popełnił błąd, za który będzie trzeba zapłacić. – KE egzekwuje po prostu prawo wspólnotowe i nie ma, co się na to obrażać. Mam nadzieję, że nie dojdzie do tej drastycznej decyzji dotyczącej zwrotu pomocy publicznej, choć na tym etapie wydaje się ona przesądzona – uważa Jarosław Wałęsa.
    Poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Jaworski przypomina tymczasem, że jego partia od kilku lat mówi o konieczności obrony interesów narodowych. Zwłaszcza temat podnoszono w 2006 i 2007 roku, kiedy był problem ze Stocznią Gdynia. – Szkoda, że prezydent Szczurek wtedy tego problemu nie widział. Ale dobrze, że teraz się obudził – mówi poseł Jaworski.

    Nie awanturować się Mocium Państwo


    yśl Polska

    Najstarszy polski tygodnik – ukazuje się od 1941 roku

     

    Rosja, czyli polska obsesja

    okl 2_0.jpg
    Ukazał się trzeci tom publicystyki prof. Witolda Modzelewskiego, który jest znany jako ekspert ws. podatków, na temat Rosji i polskiej polityki wschodniej. Niezauważona przez media i recenzentów stanowi istotny wkład w rozwój prawdziwej polskiej myśli politycznej. Ostrość sądów Modzelewskiego można porównać ze zjadliwą publicystka prof. Bronisława Łagowskiego na ten sam temat. Obaj nie istnieją w tzw. mainstreamie.

    „Szczególną porażką kończą się nasze prognozy na temat współczesnej Rosji, która jest wyjątkowo „nieprzewidywalna”. Aneksja Krymu, wspieranie separatyzmu na wschodniej Ukrainie, zbliżenie z Turcją czy embargo na eksport do Rosji były i są (jakoby) zaskoczeniem. Rosja nie raz jeszcze zadziwi specjalistów od nieprzewidywalności.

    Dlaczego? Dlatego że wszystkie postsowietologiczne sposoby zrozumienia jej polityki są niewiele warte. Rosja jest, mimo specyfiki i odmienności, państwem tak samo przewidywalnym jak każde duże mocarstwo – trzeba tylko coś wiedzieć na jej temat i umieć przewidywać. Poparcie dla ukraińskich separatystów było dość oczywistym rewanżem za deklaracje przystąpienia „pomajdanowych” rządów tego kraju do NATO i Unii Europejskiej.

    Powrót Krymu do Rosji, czyli zmiana zastanego układu granic, był odpowiedzią na wcześniejsze zmiany dokonywane przez Zachód na Bałkanach, a zwłaszcza powołanie państwa pod nazwą Kosowo. Trzeba przypomnieć, że Rosja wtedy ostrzegała, że ten precedens będzie miał dalekosiężne skutki. I ma. Czy Rosja dąży do rewizji porządku politycznego powstałego po rozwiązaniu ZSRR? Oczywiście: wystarczy nieco wiedzy historycznej na temat okresu międzywojennego i systemu wersalskiego, który powstał wtedy bez udziału bolszewickich rządów.

    Czym się on jednak różnił od czasów obecnych? Dla nas w najistotniejszych punktach: współczesny rosyjski rewizjonizm obejmuje tereny byłego Związku Radzieckiego i to nawet nie wszystkie; nie sięga państw europejskich byłego „obozu socjalistycznego”. Jeżeli jest inaczej (choć nic na to nie wskazuje), to trzeba mieć na poparcie tychże strachów mocne dowody. Nie sądzę, aby specjaliści od „nieprzewidywalności” Rosji mieli na ten temat jakąś wiedzę. Chcą nas jednak straszyć, a w ten sposób ograniczają pole manewru polskiej polityce. Mamy z obawy przed Rosją podporządkować się Niemcom i grzmieć przeciwko Putinowi, aby w perspektywie wyjść na głupka (to się nam udaje).

    Stosunki polsko-rosyjskie wymagają ponownej dyskusji, minimalnego poziomu wiedzy historycznej i zwykłego racjonalizmu w ocenie współczesności. Na pewno nie możemy się dać uwikłać w cudze konflikty. Musimy unikać zbędnej obecności tam, gdzie nie ma naszych interesów, a przede wszystkim musimy liczyć na samych siebie i nie darzyć kogokolwiek przesadnym zaufaniem. Udział w irackiej i afgańskiej wojnie nie przyniósł nam żadnych korzyści. Jeżeli odrzucimy błędne pojęcia, fałszywe diagnozy („odbudowa imperium” Rosji), może nie popełnimy kolejnych błędów. Świat postzimnowojenny jest już przeszłością. Zmiany na politycznej mapie świata będą częścią przyszłości (nie nastąpił przecież „koniec historii”).

    Naszą szansą są brak zaangażowania w cudze konflikty i umiejętna obrona własnych interesów ekonomicznych. Jeżeli przemysłem rządzi obcy kapitał, a w sektorze publicznym panoszą się zagraniczne firmy konsultingowe, przez co nasza gospodarka stała się dla konkurentów w pełni transparentna i „przewidywalna”, to do jej wzmocnienia jeszcze droga daleka. Mamy czym się zająć”.

    Fragment tekstu pt. „Nieprzewidywalność” Rosji współczesnej. Czy tak było również w XIX wieku”.

    W. Modzelewski, „Polska-Rosja. Wojny nie będzie”, t. III lata 2015-2016, Warszawa 2016, ss. 267.

    Kuszenie Brukseli jest naturalne, natomiast sidla Moskwy są niemile widziane


    logo Polonia Christiana

    DZISIAJ JEST

    NIEDZIELA 04 GRUDNIA

     

    Bułgaria w sidłach Kremla? Olbrzymia część krajowej gospodarki znajduje się w rękach Rosjan

    Data publikacji: 2016-12-04 07:00

    Data aktualizacji: 2016-12-02 11:04:00

    Bułgaria w sidłach Kremla? Olbrzymia część krajowej gospodarki znajduje się w rękach Rosjan

    Prezydent Rosji. Fot.Mikhail Metzel/TASS/FORUM

    Aż jedna czwarta gospodarki Bułgarii, członka Unii Europejskiej i NATO, znajduje się dziś w rękach Rosjan – wynika z raport Centrum Strategii i Studiów Międzynarodowych. W roku 2005 jedynie 16 proc. bułgarskiej gospodarki było pod wpływem Moskwy, co oznacza, że wzrost znaczenia Kremla w gospodarce tego bałkańskiego kraju jest znaczny.

    Raport pokazuje, że wpływy rosyjskie w gospodarce i biznesie w Bułgarii są dwukrotnie większe niż w krajach sąsiednich oraz w dawnych sowieckich republikach nadbałtyckich. Bułgaria jest wyjątkowo podatna na gospodarcze „kuszenie” Moskwy. Wpływ ten szczególnie widoczny jest w energetyce. 97 proc. bułgarskiego gazu dostarczane jest przez „Gazprom”.

    Poza energetyką, w ostatnim czasie wzrasta rosyjski wpływ na usługi telekomunikacyjne (potężne kredyty zaciągane u rosyjskiego potentata bankowego VTB) oraz w turystyce.

    Pamiętać należy, że raport CSIS nie jest do końca pełny i nie pokazuje realnej skali wpływów, gdyż wielu Rosjan działa pod przykrywką firm z innych krajów.

    W kluczowych bułgarskich instytucjach państwowych obserwuje się coraz wyraźniejszy wpływ rosyjskich oligarchów oraz siatek byłych agentów specsłużb. W raporcie CSIS nie brakuje ostrzeżeń, że blisko 8-milionowa Bułgaria może zostać zdestabilizowana przez Kreml. A to ułatwia peryferyjne położenie Bułgarii na granicy NATO i UE.

    Zdaniem byłego ambasadora Bułgarii w Rosji, Iljana Wasilewa, Moskwa kontroluje nawet trzecią część bułgarskiej gospodarki. Były dyplomata uważa, że rosyjska „pieczęć gospodarcza” jest tak znacząca, ponieważ w Bułgarii wciąż nie działają prawdziwe mechanizmy gospodarki rynkowej i wolnej konkurencji.

    Część bułgarskich analityków zachęca Bułgarską Agencję Bezpieczeństwa Narodowego, by – wzorem Czechów – wydawała coroczny raport dotyczący bezpieczeństwa gospodarczego kraju, proponując jednocześnie konkretne rozwiązania przeciwdziałające zagrożeniom. Na razie jednak w Bułgarii żadna instytucja nie ma zamiaru podjąć się analizy ewentualnych gospodarczych zagrożeń z zagranicy.

    Źródło: http://www.mediapool.bg

    Read more: http://www.pch24.pl/bulgaria-w-sidlach-kremla–olbrzymia-czesc-krajowej-gospodarki-znajduje-sie-w-rekach-rosjan,47802,i.html#ixzz4RsejrAQD

    Warunkowa miłość polskiego Prezydenta w programie”Kawa na ławę”


     

    Prezydent Duda o Ukrainie: Warunkiem dobrych relacji jest prawda o zbrodni wołyńskiej

     

    14:06 4 grudnia 2016

    Andrzej Hrechorowicz / KPRP

    • Przyznanie prawdy o zbrodni wołyńskiej jest warunkiem dobrosąsiedzkich relacji z Ukrainą – przyznał Andrzej Duda w programie „Kawa na ławę” w TVN24.pl.

    Andrzej Duda wziął udział w programie „Kawa na ławę”, gdzie był pytany o wiele spraw związanych z Polską i sprawami międzynarodowymi. Jednym z pytań była sprawa relacji polsko – ukraińskich.

    Prezydent przyznał, że „warunkiem tego, żeby nasze relacje na przyszłość układały się jako dobrosąsiedzkie, nie tylko na poziomie władz, ale przede wszystkim na poziomie społeczeństw jest to, abyśmy wzajemnie żyli w prawdzie. Ta prawda jest bardzo trudna, zwłaszcza dla strony ukraińskiej, bo ona oznacza, niestety, przyznanie prawdy o tym, co działo się na Wołyniu”. I dodał, on jaki Prezydent Polski od dłuższego czasu zwraca się do prezydenta Petra Poroszenki ws. tego, by ukraińskie władze podjęły konkretne działania w tym zakresie.

    Andrzej Duda podkreślił jednak, by pamiętać, że Ukraina dziś jest w bardzo trudnej sytuacji: toczy wojnę:  – To jest państwo, które znalazło się w bardzo trudnej sytuacji na skutek działań mocarstwa, które znajduje się poza jego wschodnią granicą. W dodatku bez wątpienia ma na swoim terytorium ludzi, którzy do dzisiaj mają swoje wątpliwości, czy oni chcą mieszkać na Ukrainie czy oni chcą mieszkać w Rosji”.

     

    Polskiego prezydenta cieszy to, że tak wielu obywateli Ukrainy przybywa do Polski. „Sprzyja to bliższemu zrozumieniu, sprzyja zaprzyjaźnieniu się. Apeluję do wszystkich moich rodaków, żeby rzeczywiście naszych sąsiadów z Ukrainy, kiedy tutaj do nas przyjeżdżają, przyjmować jak najlepiej, bo to także buduje ten dobry klimat”.

    Źródło: TVN24

    Ściepa na ukraińskie supermocarstwo


     

    Xportal.plInformacje, Idea, Polityka04.12.2016

     

    Ukraina: Ściepa na supermocarstwo

    4 grudnia 2016 12:44

    1 grudnia były prezydent Gruzji, były gubernator obwodu odeskiego na Ukrainie, Micheil Saakaszwili, opublikował apel o wsparcie zakładanej przez niego partii politycznej – Ruchu Nowych Sił. Napisał w nim między innymi:

    Chcemy odsunąć oligarchów od podejmowania decyzji. Jedynym źródłem władzy na Ukrainie powinien stać się naród, jak jest zapisane w konstytucji. (…). Chcemy od samego początku budować uczciwe relacje z państwem i ogłaszamy otwarcie zbiórki funduszy na realizację naszych ambitnych planów przekształcenia Ukrainy w supermocarstwo.

    Do apelu dołączył numer konta, na który można wpłacać datki.

    Źródło: sputniknews.com

    Komentarz Redakcji: Wybitny międzynarodowy mąż stanu zapomniał napisać w swoim apelu, że w ukraińskim supermocarstwie głównym składnikiem diety będą krawaty. Bo pod rządami „euromajdanu”, które pomagał zainstalować w Kijowie i których był członkiem, ze zwykłym jedzeniem jest coraz bardziej krucho. (A.D.)

    saakaszwili_przemawia

    Niemiecka Europa wstrzymuje austriacko-włoski oddech


    Deutsche Welle

    PRASA

    Niemiecka prasa: Europa znowu wstrzymuje oddech

    Komentatorzy sobotnich gazet rozważają, jak mogą wpłynąć na przyszłość Europy wyniki niedzielnych wyborów prezydenckich w Austrii i referendum konstytucyjnego we Włoszech.

    Symbolbild fünf vor zwölf fuer Europa (picture-alliance/dpa/U. Baumgarten)

    Frankfurter Rundschau” zauważa: „Czego Europa teraz potrzebuje, to zastrzyk integracji, ale taki, by sceptyczna opinia publiczna nie postrzegła go jako takiego. Dalsze przeniesienie kompetencji na płaszczyznę UE byłoby w obecnej sytuacji nie do przeforsowania. Ale można też robić nieco mniejsze kroki. Państwa członkowskie nie muszą od razu łączyć swoich armii. Pomocne byłoby już ich lepsze, wzajemne powiązanie. Unię walutową można wzmocnić skoordynowaną polityką inwestycyjną i polityką reform, bez zmieniania od razu traktatów unijnych. Jest to jednak możliwe tylko wtedy, kiedy kolejne kraje nie zdystansują się od europejskiego dzieła zjednoczenia”.

    Wychodzący w stolicy Bawarii „Münchner Merkur” pisze:„Europa znowu wstrzymuje oddech. I to tak, że niektórzy w Brukseli i Berlinie zaczynają sinieć: jeżeli oburzeni obywatele w Austrii i Francji będą kontynuowali w niedzielę to, co politycy uważają za rodzaj amoku wyborców, w poniedziałek w stolicach UE znowu może być burzliwie. Bo też w Rzymie i Wiedniu o swoich elitach, polityce migracyjnej i generalnie o kierunku polityki w liberalnej demokracji, głosują nie osobliwi Brytyjczycy, tylko rdzenni Europejczycy, którzy zdaniem Brukseli powinni wiedzieć, jak dobrze im się powodzi. To, że mimo to wyborcy preferują często partie protestu, dla tradycyjnych polityków powinno być nareszcie powodem do zastanowienia się. I do zadania sobie pytania, czy w stolicach jest się jeszcze wystarczająco blisko wyborców i ich potrzeb wyrażających się hasłem więcej bezpieczeństwa i mniej imigracji”.

    W dzienniku „Heilbronner Stimme” czytamy: „Zwłaszcza nasz kraj musi się zastanowić nad swoją odpowiedzialnością. We Włoszech, podobnie jak w Austrii, marka Niemcy nie jest szczególnie lubiana. Włosi czują się wodzeni na sznurku kategoryczną polityką oszczędnościową Berlina. A Austriacy uważają, że kanclerz Niemiec jest odpowiedzialna za kryzys uchodźczy, który wstrząsnął także ich krajem. Tylko dlatego, że populiści nie zostawiają suchej nitki na niektórych kwestiach, dodatkowo siejąc kłamliwą propagandę, nie znaczy jeszcze, że ich twierdzenia są z gruntu błędne. Także Niemcy muszą ponosić możliwie daleko idące konsekwencje, jeżeli chcą trzymać Europę razem i zalepiać rysy”.

    Według „Rhein-Neckar-Zeitung” z Heidelbergu: „Także w tę niedzielę nie chodzi o fakty. Chodzi o odczuwanie Europy. Wygra wybory prezydenckie w Austrii prawicowy populista Norbert Hofer? Co z kolei wywoła kryzys rządowy w Wiedniu? Zyskają w łonie UE przewagę wrogowie wspólnoty? I czy wspólnota zlikwiduje się sama? Już tylko liczba tych pytań wskazuje na bogactwo odpowiedzi – i na fakt, że najpierw zostanie wybrany austriacki prezydent. Reszta się okaże”.

    opr. Elżbieta Stasik

    Barbórkowe wspieranie polskiego węgla


    WPROST.pl

    Kraj

    WYDARZENIAKRAJBIZNESGOSPODARKA

    Beata Szydło świętuje Barbórkę z górnikami i zapewnia, że Bruksela zrozumiała, iż polski węgiel jest potrzebny Europie

    Dodano dzisiaj 12:35 38 1 11

    Beata Szydło

    Beata Szydło / Źródło: Newspix.pl / Darek Nowak

    Premier Beata Szydło wzięła udział w tradycyjnym pochodzie Barbórkowym w Brzeszczach, gdzie od 1998 do 2005 roku pełniła urząd burmistrza. Następnie udała się do  Jaworzna na Akademię Barbórkową organizowaną przez Tauron.

    Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    Kancelaria Premiera

    @PremierRP

    Premier @BeataSzydlo w tradycyjnym górniczym przemarszu w #Brzeszcze #Barbórka #DzieńGórnika

    08:27 – 4 gru 2016

  • 77 podanych dalej

  • 3636 polubień

  • Początek udziału szefowej rządu w obchodach górniczego święta to tradycyjny pochód barbórkowy otwierany przez górniczą orkiestrę. Po wizycie w Brzeszczach, premier dotarła do Jaworzna, gdzie w trakcie Akademii Barbórkowej organizowanej przez Tauron przekonywała, że „bycie górnikiem to ciężki zawód, który wymaga wielu poświęceń”. Szydło zapewniła także, że zmiany, które trwają w sektorze mają na celu wzmocnić sektor wydobywczy, a równocześnie polską gospodarkę.

    Szefowa rządu przypomniała, że tegoroczne święto górników odbywa się w cieniu katastrofy, do jakiej doszło w kopalni miedzi Rudna w Polkowicach. W wyniku tąpnięcia będącego efektem wstrząsów, śmierć poniosło ośmiu pracowników kopalni. Beata Szydło podkreśliła, że poza pracami nad poprawą sytuacji górnictwa, prace będą trwały również w zakresie tego, by stało się ono „nowoczesne, ale także bezpieczne”. Skrytykowała także opozycję, która sprzeciwia się programowi zmian w górnictwie. – Przez 8 lat nikt nie zrobił niczego dla górnictwa. Dzisiaj oni krzyczą i mówią, że nie zgadzają się na zmiany i reformy. Mam proste pytanie: gdzie byliście państwo przez 8 lat? – pytała Szydło.

    Premier zapewniła, że rząd zdołał przekonać Komisję Europejską do tego, że „polski węgiel jest potrzebny nie tylko Polsce, ale też całej Europie„, mimo, że negocjacje nie były łatwe. – Będziemy mogli teraz ze spokojem inwestować w branżę górniczą – przekonywała Szydło, po czym dodała, że polska gospodarka ”będzie opierać się na polskim węglu„.

    Barbórka, czyli święto górników jest co roku obchodzone 4 grudnia w dniu święta patronki górnictwa – świętej Barbary. Obchody zdominowane są przez specjalne Akademie Barbórkowe, tradycyjne przemarsze z orkiestrami, jak ten w Brzeszczach oraz organizowanie tzw. karczmy piwne. Współcześnie karczmy piwne często prowadzą profesjonalni wodzireje, a ubarwiają śląskie kabarety i zespoły. Tradycyjne spotkania Gwarków mają ściśle określone przebieg i zasady. „To nie knajpa piwna” – głosi jedna z nich. „Zebranie Gwarków – to społeczność dobrze zorganizowana i wysoce zdyscyplinowana” – wskazuje inna. Tradycyjnym daniem podczas takiej biesiady jest golonka oraz kapusta z grochem. Często serwuje się również śląski krupniok (kaszanka). Każdy uczestnik otrzymuje kufel, opatrzony zwykle znakiem firmowym kopalni i datą. Ostatnio dominują kufle szklane, wypierające ceramiczne. Wielkość i kształt kufla zależą od zasobności organizatora.

    / Źródło: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

    Strzelanina między samostijnymi policjantami


    onet.wiadomości

     

    IAR

    dzisiaj 13:28

    Ukraina: pięć ofiar śmiertelnych strzelaniny między oddziałami policji

    Na Ukrainie w wyniku strzelaniny zginęło pięciu policjantów. Strzelały do siebie dwie grupy funkcjonariuszy: patrol policji i pracownicy podlegającej policji Państwowej Służby Ochrony. Do wymiany ognia doszło najprawdopodobniej przez pomyłkę.

     

    W strzelaninie zginęło pięć osóbFoto: istockW strzelaninie zginęło pięć osób

    Strzelanina wybuchła w podkijowskiej wsi Kniażyczy. Wedle relacji Antona Heraszczenki doradcy szefa MSW – oddział policji do działań specjalnych pracujący nad zatrzymaniem szajki złodziei rabujących domy jednorodzinne otrzymał informację o prawdopodobieństwie rabunku jednego z domów. Policjanci zasadzili się na złodziei.

    W tym czasie w innym budynku przypadkowo włączył się alarm, o czym automatycznie została poinformowana podlegająca policji Państwowa Służba Ochrony. Jej funkcjonariusze przyjechali na miejsce.

    Jak poinformował doradca ministra spraw wewnętrznych – ochroniarze wzięli policjantów za złodziei. Taką samą pomyłkę popełnili policjanci. Wywiązała się strzelanina, w której zginęło dwóch pracowników państwowej ochrony i trzech policjantów. Zdarzenie bada ukraińska prokuratura, policja również wszczęła wewnętrzne śledztwo.

    (NZ)

     

    Źródło: IAR

    Tematy: Świat

    Afera Amber Gold jest jednym wielkim zarzutem w adres PO


     

    wPolityce.pl

     

    Bielan w TVP Info o Amber Gold: „Prokuratura utrudniła wyjaśnienie tej kwestii. To jeden wielki zarzut w stronę rządów PO”

    opublikowano: wczoraj · aktualizacja: wczoraj

    fot. wPolityce.pl/TVP.Infofot. wPolityce.pl/TVP.Info

    Politycy PO, w tym Ewa Kopacz, mówili przed wyborami, że PiS nie znajdzie ani grosza na 500+, znaleźliśmy 23 miliardy, które wpłyną do rodzin. Mówiliście, że budżet się załamie, a agencja podnosi nam perspektywę

    — mówił Adam Bielan do Marcina Święcickiego na antenie TVP Info.

    Bielan skomentował 25-lecie powstania Radia Maryja.

    Ojcu Tadeuszowi Rydzykowi udało się w ciągu tych ćwierć wieku bardzo ważne instytucje. O Radiu Maryja mówiło sie w kontekście kontrowersji politycznych. Nie zapominajmy, że to miliony słuchaczy, którzy szukają tam modlitwy.

    Drugi z gości, Marcin Święcicki z PO, mówił o, jego zdaniem, politycznym zaangażowaniu toruńskiej rozgłośni.

    Jest na pewno jakiś fenomen Radia Maryja. Tylko szkoda, że jest bardzo często zaangażowane politycznie. Oczekiwałbym, by radio katolickie promowała wiarę chrześcijańską, która nie jest zaangażowana po stronie politycznej

    — powiedział Święcicki.

    Goście odnieśli się też do kwestii podwyższenia perspektywy ratingowej Polski przez agencję Standard&Poor’s.

    To jedyna agencja, która obniżyła ocenę raitingową Polsce i cieszę się, że agencja Standard&Poor ‘s przyznaje niejako, że przestrzeliła wtedy. Standard&Poor’s uważa, że nie ma obaw o osłabienie najważniejszych instytucji w państwie i skorygowała w górę perspektywę wzrostu gospodarczego, więc, to są bardzo dobre wieści płynące z niezależnej agencji

    — powiedział Bielan i zwrócił uwagę na sytuacje niepewną międzynarodową, które zdaniem agencji nie wpływa jednak na sytuację w Polsce.

    Mamy wybory w Austrii i referendum we Włoszech, gdzie do władzy może dojść Ruch Pięciu Gwiazd (MoVimento 5 Stelle – przyp. red.) i pomimo tych turbulencji agencja podwyższa nam perspektywę na stabilną

    — stwierdził.

    Ten fakt docenił też Marcin Święcicki z PO:

    To dobry sygnał, bo agencja zauważyła, że PiS wycofuje sie z pewnych obietnic

    — powiedział Święcicki i dodał, że chodzi m.in. o kwotę wolną od podatku i wsparcie dla seniorów w postaci darmowych leków. Obecne rozwiązania rządowe w tej kwestii nazwał „symbolicznymi”.

    Na te zarzuty odpowiedział Adam Bielan, przypominając jak w tych sprawach przez osiem lata działała koalicja PO-PSL.

    Podnosimy kwotę wolną od podatku dla najniżej uposażonych 1800 razy więcej niż PO zrobiła to przez osiem lat, a zrobiliśmy to w pierwszym roku rządzenia. PO przez osiem lat nie wydała ani złotówki na bezpłatne leki dla seniorów. Politycy PO, w tym Ewa Kopacz, mówili przed wyborami, że PiS nie znajdzie ani grosza na 500+, znaleźliśmy 23 miliardy, które wpłyną do rodzin. Mówiliście, że budżet się załamie, a agencja podnosi nam perspektywę

    — powiedział Bielan.

    Kolejnym tematem była afera Amber Gold i działania komisji śledczej w tej sprawie, która udowadnia skandaliczne zaniechania prokuratury w Gdańsku.

    Ta afera kosztowała Polaków blisko miliard złotych. Wybuchła w 2012 roku, ale jak wiemy dzisiaj z prac komisji śledczej, od 2009 do 2010 roku prokuratura w Gdańskurobiła wszystko, by nie wszcząć a potem storpedować postępowanie. Nie byłoby tej afery gdyby prokuratura i urząd skarbowy i służby działały prawidłowo. To jeden wielki zarzut w stronę rządów PO

    — powiedział Adam Bielan.

    Prokuratura, co pokazuje komisja śledcza, utrudniła wyjaśnienie tej kwestii

    — dodał.

    Bielan odniósł sie również do słów wypowiedzianych przez Józefa Piniora w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

    To są skandaliczne wypowiedzi. Rozumiem, że pan Pinior jest wzburzony, bo ciążą na nim zarzuty ale uważam, że „Gazeta Wyborcza” nie powinna udzielać swoich łamów ludziom w takim stanie psychicznym. Pamiętajmy, że posłuch zarządził ówczesny szef CBA, pan Wojtunik. Wszystkie wnioski wydawał pan prokurator Seremet, powołany przez PO, a wszystkie działania przeprowadzała CBA. Jeżeli Pinior ma pretensje, to powinien zgłosić sie do swoich kolegów z Platformy

    — stwierdził.

    mly

    Zdjęcie Zespół wPolityce.pl

    autor: Zespół wPolityce.pl

    Ponoć Kaczyński żąda zakończenia kultu UPA


     

    Xportal.plInformacje, Idea, Polityka04.12.2016

     

    Polska: Kaczyński żąda zakończenia kultu UPA

    3 grudnia 2016 15:43

    Podczas wizyty prezydenta Poroszenki w Warszawie doszło również do nieformalnego spotkania przywódcy obozu rządowego Jarosława Kaczyńskiego z ukraińskim prezydentem.

    Spotkanie, które w założeniu miało trwać zaledwie 40 minut, zakończyło się dopiero po dwóch godzinach. Rozmowy dotyczyły stosunków polsko-ukraińskich, również w kontekście historycznym. Prezes Kaczyński uznał istnienie niepodległej Ukrainy za polską rację stanu, jednak podkreślił, że warunkiem rzeczywistego zbliżenia Ukrainy z Polską i Europą jest stanowcze odcięcie się od zbrodni UPA.

    Jest to pierwsze sformułowane wprost i na takim szczeblu żądanie względem strony ukraińskiej, by ograniczyła kult antypolskich zbrodniarzy w ramach swojej narodowej polityki historycznej.

    (na post. PAP, TV Republika)

    7545921-jaroslaw-kaczynski-900-577

    Polska: Kolejny pomnik UPA zniszczony

    Polska: Kolejny pomnik UPA zniszczony

    W „Informacje”

    Polska: Pomnik UPA zniszczony jeszcze raz

    Polska: Pomnik UPA zniszczony jeszcze raz

    W „Informacje”

    Warszawa: „Wołyń. Bez przedawnienia”

    Warszawa: „Wołyń. Bez przedawnienia”

    W „Informacje”

    Wakaty w niemieckiej policji z braku znajomości ortografii


    Deutsche Welle

    SPOŁECZEŃSTWO

    Niemcy: Chętni do pracy w Federalnej Policji Kryminalnej mają kłopoty z ortografią

    Kandydaci do pracy w niemieckiej policji nie radzą sobie z testem ze znajomości języka. W rezultacie wiele nowych etatów pozostaje nieobsadzonych.

    Vereidigung Bundespolizei Junge Polizistinnen und Polizisten (picture-alliance/dpa/B. Roessler)

    Przysięga nowego rocznika niemieckich policjantek i policjantów we Frankfurcie nad Menem (09.03.2016)

    Z 317 nowo utworzonych stanowisk pracy w Federalnej Policji Kryminalnej (BKA) 120 ma przypaść kandydatkom i kandydatom ubiegającym się o etat komisarza. Jak się jednak okazało, tylko 62 chętnych poradziło sobie z testem ze znajomości języka niemieckiego – doniósł magazyn „Spiegel”, powołując się na informacje ze Związku Niemieckich Urzędników Policji Kryminalnej (BDK). Najwięcej kłopotów sprawiły im pytania ze znajomości zasad ortografii. 

    Kto zawinił?

     

    Niemcy: alarmujący wzrost liczby ataków na policjantów

    Funkcjonariusze policji i służb ratunkowych w Niemczech coraz częściej stają się ofiarami ataków. Minister sprawiedliwości planuje zaostrzenie kar. (30.11.2016)

    Rośnie agresja wobec policjantów i urzędników w Niemczech. MSW reaguje

    BDK twierdzi, że winnym tego stanu rzeczy są zbyt trudne pytania z ortografii w teście, z którymi nie radzi sobie przeciętny niemiecki maturzysta. Jak można temu zaradzić? Najprościej przez obniżenie poziomu trudności testu. Przewodniczący BDK André Schulz przypomina jednak, że w latach ubiegłych obniżono wymagania stawiane na egzaminie wstępnym kandydatom do pracy w policji w krajach związkowych oraz w policji federalnej dotyczące ich wieku, wzrostu i sprawności fizycznej. „Jeśli teraz złagodzimy wymagania stawiane w teście ze znajomości niemieckiego albo całkiem z niego zrezygnujemy, to musimy zadać sobie pytanie o nasz system oświaty” – zaznacza Schulz. 

    Na razie nikt nie zamierza zrezygnować na egzaminie wstępnym z pytań dotyczących znajomości ortografii. Możliwe jest jednak złagodzenie obecnych kryteriów. Czy przyszli komisarze napiszą potem bezbłędnie raport z podjętych przez nich czynności śledczych?

    DW, afp, dpa / Andrzej Pawlak

    Krytyki niemieckiego eurooptymizmu w adres polskich ambicji narodowych


     

    „DER SPIEGEL”: KACZYŃSKI OBIECUJE POLAKOM OCHRONĘ PRZED GLOBALIZACJĄ

    POLSKA

    Wczoraj, 3 grudnia (14:14)

    Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” w materiale poświęconym sytuacji w Polsce zwraca w sobotę uwagę na rozczarowanie wielu Polaków pogrążoną w kryzysie Unią Europejską i ocenia, że rządzący od roku PiS obiecuje społeczeństwu ochronę przed globalizacją.

    Jarosław Kaczyński, prezes PiS /Andrzej Hulimka  /Reporter

    Jarosław Kaczyński, prezes PiS /Andrzej Hulimka /Reporter

    Zastanawiając się nad przyczynami sukcesu Jarosława Kaczyńskiego, autor artykułu „Gniewna większość” Jan Puhl zwraca uwagę, że prezes PiS „obiecuje wyczerpanemu społeczeństwu ochronę przed globalizacją, co jest typowe dla prawicowego populizmu”. „Obiecuje też zemstę, zemstę na aroganckich elitach” – dodaje Puhl.

    REKLAMA

    „Publiczne stacje telewizyjne i radiowe, a także liczne, częściowo państwowe przedsiębiorstwa zostały podporządkowane polityce rządu. Muzea, teatry, producenci filmowi mają w przyszłości dostawać dotacje tylko wtedy, gdy będą propagować narodowe treści. PiS zaatakował Trybunał Konstytucyjny i w praktyce go wyeliminował – niebezpieczne posunięcie” – wylicza niemiecki dziennikarz, podsumowując pierwszy rok rządu.

    „Nastroje między Warszawa a Brukselą, Paryżem i Berlinem dawno nie były tak złe jak obecnie” – ocenia „Der Spiegel”.

    Zdaniem Puhla dzięki umiejętnemu posługiwaniu się stereotypami w rodzaju „UE niszczy cenną polską tradycję” czy liberałowie „chcą zaszkodzić świętej ojczyźnie” Kaczyński zgromadził wokół siebie „heterogeniczny ruch oburzonych”.

    Nowy Sącz przykładem

    Dziennikarz „Spiegla” zastrzega, że o sukcesie PiS zdecydowało poparcie ludzi z klasy średniej: „To centrum (warstwy średnie) pomogły Kaczyńskiemu w zdobyciu władzy – urzędnicy, właściciele sklepów, rzemieślnicy, przede wszystkim z miejsc oddalonych od metropolii”.

    Autor zaznacza, że aby zrozumieć fenomen zwycięstwa PiS, trzeba udać się na polską prowincję. Dużą część swojego materiału poświęcił na przedstawienie sytuacji w Nowym Sączu, gdzie w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych 60,5 proc. głosów oddano na partię Jarosława Kaczyńskiego. Opisuje Nowy Sącz, jako miasto sukcesu, w którym mieszka wielu ludzi będących ilustracją kariery od pucybuta do milionera, a stopa bezrobocia wynosi 6 proc.

    Jako postać charakterystyczną dla osób wypływowych w mieście, Puhl przedstawia radnego PiS Patryka Wichra, „działacza PiS od samego początku”. Wicher uważa, że UE powinna „trzymać się z daleka od polskiej polityki”, a Bruksela musi „oddać swoje kompetycje na rzecz uprawnień władz narodowych” – relacjonuje Puhl. „Polska nie chce stać się bardziej europejska, raczej odwrotnie, Europa powinna stać się bardziej polska” – cytuje Wichra „Der Spiegel”. 

    „Nowy Sącz jest wzorem dającego się ogarnąć wzrokiem, małego świata, którego życzy sobie wielu Polaków: polsko-narodowego i odpornego na wyzwania globalizacji, ale równocześnie zachodniego i wspieranego finansowo przez UE” – pisze Puhl, podsumowując poglądy Wichra i jemu podobnych polityków.

    Rozczarowani oraz wola sprzeciwu

    W swoim materiale dziennikarz „Spiegla” wymienia też Romana Kluskę – pochodzącego z Nowego Sącza przedsiębiorcę, również sympatyka PiS. Puhl podkreśla, że były twórca koncernu komputerowego radzi Polakom, by odeszli od Europy. Autor przypomina czytelnikom o ogromnych problemach przedsiębiorcy z polską biurokracją, które zaprowadziły go do więzienia.

    „Mamy dziś do czynienia z identycznym systemem, tyle, że przepisy przychodzą z Brukseli” – powiedział „Spieglowi” Kluska. Jego zdaniem Polska musi być przygotowana do radzenie sobie bez unijnych subwencji. „To lepsze niż społeczeństwo, w którym powiększa się nierównowaga” – uważa Kluska. 

    Kluska i Wicher nie są „zapiekłymi, pełnymi nienawiści przeciwnikami Europy” – zastrzega Puhl. Obaj dobrze wiedzą – dodaje – że Polska potrzebuje ekonomicznych i przede wszystkim wojskowych więzi z Europą. „Z ich wypowiedzi przebija jednak rozczarowanie oraz polityczna wola sprzeciwu przeciwko odczuwalnemu sterowaniu z Brukseli. To polska reakcja na kryzys europejski” – wyjaśnia Puhl. 

    Zdaniem Puhla Polska będzie w przyszłości krajem, w którym „rząd będzie sprawował władzę bez oglądania się na kontrolę”. „System wymiaru sprawiedliwości i aparat bezpieczeństwa są już podporządkowane – aż do ostatniego sędziego na prowincji. Wieczny kompleks bycia pomijanym będzie nadal określał relacje (Polski) z UE, Polska będzie więc trudnym partnerem. Warszawa nie będzie chciała przyjąć euro i będzie traktowała zagranicznych inwestorów z nieufnością” – podsumowuje Puhl.

    Z Berlina Jacek Lepiarz

    PAP

    PRL był odbudową i skokiem cywilizacyjnym dystansującym się od niesprawiedliwości społecznej


    WPhistoria

     

    Logo dostawcyPropaganda sukcesu epoki Gierka

    WP | dodane 2016-05-12 (16:04) | 246 opinii

     

     

    Zobacz inne filmy

    • W propagandzie gierkowskiej chwalono się wszystkim. Na przykład tym, że litrowa butelka Coca-Coli ma już zakrętkę, a nie kapsel. Z czasem to wszystko zaczęło być coraz bardziej śmieszne – mówi dr hab. Marcin Zaremba z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.

     

     

    Polacy z nadzieją przywitali rządy Edwarda Gierka, który – w wyniku dramatycznych wydarzeń Grudnia ’70, które wstrząsnęły Polską – zastąpił Władysława Gomułkę na stanowisku I Sekretarza KC PZPR. Pierwszy raz zobaczyli go 20 grudnia 1970 r. na ekranie telewizorów.
    – Wydawał się być zaprzeczeniem Gomułki. Był wysoki, przystojny, w dobrze skrojonym garniturze, miał dobrą dykcję. Sprawnie odczytał przemówienie, w którym w sprawie masakry na Wybrzeżu próbował przyznać rację zarówno protestującym stoczniowcom, jak i strzelającym do nich milicjantom. Miliony Polaków uwierzyły w obietnice, które już wkrótce gierkowska propaganda przekuła w hasło ”budowy drugiej Polski” – mówi prowadzący program prof. Antoni Dudek.
    Gierkowska propaganda miała pokazać, że Polską lat 70. rządzi dynamiczna, technokratyczna, sprawna i kompetentna ekipa. Chodziło też o rozbudzenie dumy z osiągnięć ”państwa ludowego” kierowanego przez ten nową elitę polityczną. Trzecim elementem było propagowanie tzw. ”ludzi dobrej roboty”, co oznaczało powrót do idei ”przodowników pracy” z okresu stalinowskiego.
    – Chwalono się wszystkim. Na przykład tym, że litrowa butelka Coca-Coli ma już zakrętkę, a nie kapsel. Z czasem zaczęło to wszystko być coraz bardziej śmieszne – zauważa dr hab. Marcin Zaremba z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.
    Lansowany przez gierkowską propagandę cukierkowy obraz rzeczywistości zaczął się kruszyć w drugiej połowie lat 70. Nawet kierownictwo PZPR zauważyło, że przesadzono w koloryzowaniu szarego oblicza PRL.
    – Dostrzeżono, że następuje rozejście się między rzeczywistością przedstawioną w mediach, filmach, na plakatach a tym, co ludzie naprawdę mogą osiągnąć. Polacy żyli w dwóch światach: braków i szarości oraz medialno-telewizyjnym, gdzie mówiono ciągle o sukcesach – mówi dr hab. Marcin Zaremba.
    W programie „Tajemnice PRL” przedstawiamy najważniejsze wydarzenia i zjawiska społeczne z Polski ludowej. Program prowadzi prof. Antoni Dudek, przewodniczący Rady IPN. Gościnnie w programie wystąpią historycy – najlepsi specjaliści w omawianych tematach.

    Polub historia.wp.pl

    Czynienie dobra solą w oku nomadycznej wspólnoty


    onet.kujawsko-pomorskie

     

    PAP

    wczoraj 19:32

    25 lat Radia Maryja. Kaczyński: dzieła ojca Rydzyka tworzą ogromną przestrzeń czynienia dobra

    Dzieła ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka tworzą ogromną przestrzeń czynienia dobra; dla wielu środowisk jego osiągnięcia są solą w oku – napisał prezes PiS Jarosław Kaczyński w liście z okazji 25-lecia powstania Radia Maryja. Jak ocenił, Radio Maryja jest dziełem opatrzności.

     

    Jarosław KaczyńskiFoto: Paweł Supernak / PAPJarosław Kaczyński

    Tak Radio Maryja świętuje 25-lecie. Zobacz zdjęcia

      Zobacz więcej

      List odczytał w Toruniu na obchodach 25-lecia powstania Radia Maryja, minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak.

      „Dla wielu środowisk oraz sił politycznych osiągnięcia ojca dyrektora (Tadeusza Rydzyka – red.) są solą w oku, przeciwnicy z zawiścią grzmią na alarm »imperium Rydzyka«, a ja na to powiadam, to wspaniałe dzieło ad maiorem Dei gloriam (na większą chwałę Bożą)” – napisał Kaczyński. Ocenił, że dzieła ojca dyrektora tworzą „ogromną przestrzeń czynienia i oddziaływania dobra”.

      Jak dodał, dzieła ojca dyrektora pomagają zwalczać przeciwności losu, umocnić się w wierze i odkryć nowe wymiary życia duchowego w modlitewnej wspólnocie.

      Zdaniem prezesa PiS, inicjatywy medialne ojca Rydzyka „odebrały monopol mediom głównego nurtu i wniosły do polskich domów powiew wiarygodnej informacji i niezakłamanej publicystyki”.

      „25 lat, całe ćwierć wieku, to już tyle czasu, dzięki opatrzności, możemy słuchać audycji z Torunia. Radio Maryja jest dziełem opatrzności, ale opatrzność działa poprzez ludzi, wybiera ich, by jako narzędzia Boże realizowali nakreślony przez Najwyższego plan. Opatrzność ofiarowała nam, Kościołowi polskiemu, naszej ojczyźnie osobę skromnego redemptorysty i niezwykłego człowieka – człowieka wielkiej wiary i wielkich talentów” – napisał Kaczyński.

      Jak ocenił, „to wprost niebywałe, że do tego wszystkiego mógł doprowadzić jeden człowiek”. „Chciałbym wspomnieć o wszystkich zasługach ojca dyrektora, ale obawiam się, że gdybym zaczął je wymieniać, to nie wiem, kiedy bym skończył, tak długa jest ta lista” – zaznaczył.

      „Ileż trzeba było mieć śmiałości, wyobraźni, jasności myśli, nieugiętej woli, hartu ducha, wreszcie ogromu sił witalnych, by te wszystkie elementy, składające się na to jedno, wielkie, zbożne dzieło, przeprowadzać od fazy narodzenia się pomysłu, przez stadium realizacji, po etap zaawansowanego rozwoju, ileż przy tym trzeba było znieść oszczerczych ciosów, oskarżeń, pomówień i podejrzeń” – napisał prezes PiS.

      Wróci czasowe wyrejestrowanie pojazdu


       

      Przełącz na rozrywkę

      Przełącz na Dziennik

       

      Poseł Liroy-Marzec dopiął swego, wbrew Morawieckiemu. Wróci czasowe wyrejestrowanie pojazdu

      01.12.2016, 18:24 | Aktualizacja: 02.12.2016, 13:30

       

      Piotr Liroy-Marzec

      Piotr Liroy-Marzec / Polska Agencja Prasowa / Leszek Szymaski

      Tomasz Sewastianowicz

      Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa przychyliło się do interpelacji posła Piotra Liroya-Marca dotyczącej możliwości czasowego wycofania pojazdu z ruchu. Deklarację zmiany w przepisach złożył sam wiceszef MIB Jerzy Szmit.

      Poseł Piotr Liroy-Marzec z Kukiz’15 w interpelacji złożonej do ministerstwa pod koniec października domagał się przywrócenia możliwości czasowego wycofania pojazdu z ruchu, którą w 1997 roku zlikwidowała nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym. Parlamentarzysta w rozmowie z dziennik.pl podkreślał, że na paranoję zakrawa fakt, iż nawet za pojazdy nie uczestniczące w ruchu drogowym, właściciele muszą opłacać ubezpieczenie OC. 

       

      – Na skutek szkodliwej polityki kolejnych rządów, wielu obywateli Polski zostało zmuszonych do podjęcia pracy za granicą. Przebywają oni wiele miesięcy w roku poza miejscem zamieszkania. Pozostawiając w kraju swoje pojazdy, muszą opłacać składki OC za okres, kiedy pojazdy nie uczestniczą w ruchu drogowym. W konsekwencji narzuca się posiadaczom pojazdów obowiązkową odpłatność za usługę niewykorzystaną – podkreślał Liroy-Marzec. CZYTAJ WIĘCEJ>>

      Teraz do jego interpelacji odniosły się dwa resorty. Wiceszef MIB Jerzy Szmit w sprawie OC za wycofane czasowo pojazdy o wsparcie poprosił ministra finansów. A ten stwierdził, że o ruchu pojazdu nie przesądza fakt poruszania się w znaczeniu fizycznym.

      – Umowa ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych obejmuje bowiem nie tylko szkody, które mogą być wyrządzone przez ruch pojazdu. Pozostawienie, czy też unieruchomienie pojazdu, np. w garażu, na działce rekreacyjnej czy też na parkingu, nie wyklucza sytuacji, w których mogłoby dojść do wystąpienia szkody – stwierdził wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki.

      Jego zdaniem wynika to m.in. z faktu, iż do wypadków ubezpieczeniowych dochodzi również podczas zatrzymania lub postoju pojazdu (podczas napraw, remontów, itp.).

      Jednak Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa zamierza poprzeć propozycję posła Liroya-Marca. A wiceszef tego resortu Jerzy Szmit zauważył, że takie rozwiązanie zawiera w sobie projekt nowelizacji Prawa o ruchu drogowym złożony 25 października 2016 roku przez posłów Kukiz’15 do Marszałka Sejmu (znalazły się w nim między innymi propozycje rozszerzenia możliwości czasowego wycofania pojazdów z ruchu na wszystkie pojazdy podlegające w Polsce rejestracji). 

      – Inicjatywy związane z rejestracją czy też czasowym wycofaniem z ruchu pojazdów zamierzone były przy implementacji niektórych przepisów Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie uproszczenia przenoszenia pojazdów rejestrowanych w innych państwach członkowskich w ramach Wspólnego Rynku, którego projekt jest obecnie procedowany w Radzie UE. Jeżeli inicjatywa poselska, o której mowa, wcześniej rozwiąże sprawę czasowego wycofania pojazdów z ruchu, to Minister Infrastruktury i Budownictwa będzie wspierać tę inicjatywę – obiecał Szmit.

      Odpowiedź ministra Szmita jest pozytywna. Będziemy pilnować tej sprawy na bieżąco – skomentował dziennik.pl Piotr Liroy-Marzec.

      Następny artykułX

      Mandat za odśnieżanie samochodu? Dostaniesz od 300 zł karyprzeczytaj »

       

       

      Źródło: dziennik.pl