Kto komu groził rakietowym strzelaniem?


Wprost.pl

Świat

WYDARZENIAŚWIAT

Ukraińcy odpalili rakiety w pobliżu Krymu. Mimo gróźb ze strony Rosji

Dodano dzisiaj 20:14 1 1 15

Rakieta odpalona podczas manewrów w pobliżu Krymu

Rakieta odpalona podczas manewrów w pobliżu Krymu / Źródło: YouTube / Turchynov

Ukraińskie siły zbrojne podczas manewrów wojskowych w pobliżu Krymu dokonały 16 odpaleń rakiet. Ćwiczenia wojsk odbywają się zgodnie z planem, mimo gróźb ze strony Rosji.

O prowadzonych działaniach poinformował Minister Obrony Ukrainy Stepan Półtorak i szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Wiktor Muzhenko. Raport o wyniku manewrów otrzymał od nich prezydent Petro Poroszenko. – Plan został wykonany, pociski rakietowe w czasie ćwiczeń w pobliżu Krymu trafiły w cele – powiedział z kolei sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksandr Turczynow.

Wcześniej Poroszenko zakomunikował, że powodem przeprowadzenia manewrów w pobliżu Krymu są agresywne zachowania Rosji. – To zmusza nas do zorganizowania tych działań. Trzeba być gotowym do inwazji na pełną skalę – stwierdził. Poinformowano również, że pierwszego dnia ćwiczeń nie zauważono żadnej prowokacji ze strony rosyjskiej.

Турчинов: Сьогодні ми зробили серйозний крок до відновлення протиповітряного захисту нашої країни / Źródło: YouTube

Rosja groziła Ukrainie

Ukraińskie manewry miały odbyć się w dniach 1-2 grudnia. W związku z tym rosyjskie Ministerstwo Obrony wezwało na rozmowę ukraińskiego attaché wojskowego w Moskwie. W piśmie, które wręczyła mu strona rosyjska podkreślono, że jeśli Ukraina zdecyduje się na przeprowadzenie manewrów, Rosjanie będą „zestrzeliwać rakiety i zaatakują ukraińskie wyrzutnie”.

Sekretarz Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksandr Turczynow przekonywał jednak, że przestrzeń powietrzna Rosji sięga jedynie do połowy Cieśniny Kerczeńskiej. Łączy ona Morze Azowskie z Morzem Czarnym.

Wołodimir Krizhanowski, ukraiński urzędnik wojskowy zapewnił jednocześnie, że ćwiczenia przeprowadzane są zgodnie z prawem narodowym. Podkreślił, że odbywają się one co najmniej 30 km od przestrzeni powietrznej Krymu. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział dziennikarzom w środę, że nie wie, czy prezydent Władimir Putin nakazał rosyjskiemu MON przygotować potencjalną odpowiedź wojskową na ukraińskie testy.

Rosja grozi Ukrainie atakiem rakietowym. To odpowiedź na manewry w pobliżu KrymuRosja groziła Ukrainie atakiem rakietowym w odpowiedzi na manewry wojskowe w pobliżu Krymu – podaje portal dt.ua.WPROST.pl

/ Źródło: newsru.ua

Tusk już wie, że ”nienormalna Polska” nie oczekuje go



onet.
wiadomości

 

dzisiaj 15:36

Donald Tusk w TVN24: mój powrót do polityki jest do rozważenia

  • Mój powrót do czynnej polityki, jeśli miałby się okazać pomocny, to jest zawsze do rozważenia. Cieszę się, że są jeszcze w Polsce tacy, którzy uważają, że miałbym zdolność odwrócenia tego politycznego trendu, który jest w Polsce – powiedział w rozmowie z TVN24 Donald Tusk. Przewodniczący Rady Europejskiej stwierdził też, że „w Brukseli niektórzy pukają się w czoło i nie wierzą w to, co słyszą”, komentując w ten sposób negatywne opinie na jego temat wygłaszane przez szefa polskiego MSZ Witolda Waszczykowskiego.

 

Donald TuskFoto: THIERRYCHARLIER / AFPDonald Tusk

  • To jest dla mnie zawsze osobista satysfakcja, kiedy słyszę takie opinie, ale nie ma co przesadzać z rolą jednostki – dodał szef Rady Europejskiej Donald Tusk w wywiadzie dla TVN24.

Były premier opowiadał także m.in. o swojej roli w RE. – Nie narzekam na brak narzędzi i instrumentów, jeśli chodzi o prowadzenie Rady Europejskiej, ale prawda jest dość oczywista: do Brukseli przyjeżdża raz na czas 28 liderów państw reprezentujących swoje punkty widzenia. Ja to akceptuję, lecz te dwa lata pokazały, że narodowy interes jest ważniejszy niż próba budowania wspólnego europejskiego interesu – tłumaczył Tusk.

Pytany, czy żałuje objęcia szefostwa w RE, odparł: – Rachunki strat i zysków tylko demobilizują. Dla Polski to prestiżowe stanowisko, a dla mnie to bardzo ważna funkcja, która pozwala także reprezentować interesy naszego kraju. Byłbym niewdzięcznikiem, gdybym narzekał – tłumaczył Tusk.

Tusk o Brexicie i relacjach z Donaldem Trumpem
  • Byłem smutny po ogłoszeniu wyników ws. Brexitu. Unia Europejska z Wielką Brytanią jest silniejsza, ale trzeba uszanować decyzję Brytyjczyków. Czy możliwe jest odwrócenie tej decyzji? Dziś trudno powiedzieć – mówił pytany o decyzję Brytyjczyków ws. opuszczenia Unii.

Z kolei komentując sankcje wobec Rosji, stwierdził: – Moim zadaniem jest utrzymywanie jedności 28 państw, które różnią się w tej sprawie. To kosztuje dużo pracy, ale bez formatu normandzkiego trudno byłoby do tego doprowadzić. Bez Berlina i Paryża, bez tego formatu, nikt nie byłby w stanie utrzymać jedności UE w relacjach z Rosją – mówił Tusk.

Czy sankcje zostaną przedłużone? – Wszystko wskazuje na to, że tak. Jak będzie za sześć miesięcy? Tego nikt nie jest w stanie dzisiaj powiedzieć – dodał.

Przewodniczący Rady Europejskiej opowiadał także o tym, jak widzi dalsze relacje ze Stanami Zjednoczonymi. W TVN24 streścił swoje pierwsze spotkanie z prezydentem elektem Donaldem Trumpem. – Kampania prezydencka wskazywała na jego inne podejście do NATO. Utrzymanie jedności europejskiej wobec Rosji było możliwe dzięki dużemu wsparciu prezydenta Obamy, ja sam miałem od niego wielkie wsparcie. Sądzę, że po zwycięstwie Trumpa trudniej będzie budować jednolitą politykę świata Zachodu wobec Rosji – zapewnił Tusk.

Tusk podkreślił równocześnie, że dla Donalda Trumpa priorytetem była kwestia Brexitu. – Próbowałem go zainteresować sytuacją na Ukrainie, ale rozmowa miała charakter ogólny, jego zainteresowanie skupiało się bardziej na Brexicie – dodał Donald Tusk.

„W Brukseli niektórzy pukają się w czoło i nie wierzą w to, co słyszą”

Były szef polskiego rządu odniósł się też do swojej przyszłości w RE. – Moja kadencja kończy się w maju przyszłego roku. Nie dziwię się, że w Polsce emocje wokół tego są tak wyraźne. Moja praca w Brukseli ma sens wyłącznie wtedy, gdy jestem akceptowany jako przewodniczący RE. Jeśli większość będzie chciała, to podejmę decyzję. Dziś jest za wcześnie na konkretne stanowisko – stwierdził Tusk.

Skomentował także negatywne opinie na jego temat Witolda Waszczykowskiego. – Sytuacja jest dość niezręczna. Wielu polityków PiS-u nieustannie mówi, że woleliby kogoś innego niż Polaka w RE. W Brukseli niektórzy pukają się w czoło i nie wierzą w to, co słyszą; mnie też jest głupio, gdy wysłuchuję takich wypowiedzi – powiedział były premier.

  • Wolałbym, żeby reputacja mojej ojczyzny była lepsza, niż jest dzisiaj. A wydarzyło się kilka rzeczy, które tę reputację nadszarpnęły – mówił Tusk, kwitując, że „chyba powiedział już za dużo”.
  • Polacy to najbardziej proeuropejska nacja w Europie. To paradoks, że rząd polski uważany jest za eurosceptyczny, podczas gdy większość Polaków chce być w UE. Ja sam jestem w tej większości – stwierdził Tusk.

Dodał również, że jako szef RE nigdy nie podejmie działań, które mogłyby „zaszkodzić Polsce”. – Będę robił wszystko, żeby uniknąć działań, które mogłyby zaszkodzić Polsce. W pełni podzielam krytycyzm tych, którzy mają obawy co do polskiej administracji. Ja będę działał w taki sposób, by wszyscy wyraźnie słyszeli, co się dzieje złego ws. działań polskiego rządu, ale nie zrobię niczego, by zaszkodzić – zapewnił b. lider PO.

Były premier o PO: jest w trudnym momencie

Tusk został też zapytany o swoją ocenę działań opozycji w Polsce. – Od jej kondycji będzie zależeć, jak długo będzie rządziło Prawo i Sprawiedliwość. PO – jeśli chodzi o uporządkowanie działania – wygląda dobrze. Jest tam determinacja, by podjąć walkę o przyszłość Polski. Dziś na pewno Platformie nie jest łatwo, gdy patrzy się na wynik sondaży. To trudny moment, ale trzymam kciuki, by Polska znów była krajem, z którego wszyscy są dumni – przekonywał Tusk.

Pytany o program 500 plus i zmniejszenie wieku emerytalnego, odparł: – Rozdawanie pieniędzy nie jest trudne. Prawdziwym pytaniem jest to, czy te decyzje były odpowiedzialne. Czy Polska ponosząc taki ciężar finansowy, czy my to wytrzymamy? Bardzo bym chciał, żeby tak się stało. Rolą polityków nie jest jednak rozdawanie pieniędzy bez pewności, że trzyma się to w ryzach – powiedział.

Były przewodniczący Platformy Obywatelskiej przyznał również, że przygotował się na „polowanie na Tuska”. – To, że PiS obejmie władzę, i że odbędzie się polowanie na Tuska, to wszyscy wiedzieli. Ja będę z tym żył i dam sobie z tym radę. Po samym Jarosławie Kaczyńskim nie spodziewam się niczego dobrego – ani dla siebie, ani dla Polski – skwitował Tusk.

Na koniec zapowiedział, że stawi się przed komisją śledczą ds. Amber Gold. – Śledzę to, co się dzieje w Polsce, także te sygnały dotyczące działań komisji ws. Amber Gold i słów pani Wassermann i innych członków PiS, którzy są w tej komisji. Co do tego, że to jest element presji i nagonki, nie mam żadnych wątpliwości, ale znam swoje obowiązki, jestem polskim obywatelem, więc stawię się przed komisją i będę wyjaśniał wszystko, co wyjaśnienia wymaga – powiedział Tusk.

(jsch)

Onet Wiadomości

Na podstawie: TVN24 , PAP

Agonalne podrygi platformerskiej struktury


onet.wiadomości

 

dzisiaj 18:22

Trybunał bez kworum wybrał kandydatów na nowego prezesa. Kto zastąpi Rzeplińskiego?

Jonasz JasnorzewskiReporter

Marek Zubik, Stanisław Rymar i Piotr Tuleja – to kandydaci na nowego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Jednak ich wybór był niezgodny z przepisami Ustawy o TK. Według ustawy, kandydatów na prezesa wybiera co najmniej 10 sędziów, a w środę zebrało się ich zaledwie dziewięciu. Powód? Część sędziów nie pojawiło się na Zebraniu, przedstawiając zwolnienie lekarskie. Czy prezydent Andrzej Duda powinien wybrać nowego prezesa TK spośród tak zgłoszonych kandydatów?

  • Sędziowie konstytucyjni, w tym również ja jako jego prezes, jesteśmy świadomi, że to nie była uchwała Zgromadzenia, bo nie mogła być podjęta – skomentował w Radiu TOK FM całą sprawę obecny prezesa TK Andrzej Rzepliński.

Według Rzeplińskiego, decyzję podjęli sędziowie zebrani na posiedzeniu Zebrania Ogólnego. Zdaniem posłów PiS, nie dochowano reguł prawnych. – W związku z tym rzeczą oczywistą jest, że tego rodzaju działania nie mogą rodzić skutków prawnych – mówi Onetowi Stanisław Piotrowicz. Według niego, należało dopuścić do głosowania trzech sędziów, których prezes TK nie dopuszcza do orzekania.

  • Kworum byłoby zachowane, normy prawne byłyby spełnione i to mogłoby rodzić konsekwencje natury prawnej – dodaje Piotrowicz.

Według opozycji, nieobecność trójki sędziów wybranych przez PiS: Przyłębskiej, Pszczółkowskiej i Jędrzejewskiego, którzy przedstawili zwolnienie lekarskie, było celowym zachowaniem. – Dziwnym trafem jest tak, że na chorobę trybunalską zapadają tylko sędziowie PiS – mówi poseł PO, Cezary Tomczyk.

19 grudnia br. kończy się kadencja prezesa Rzeplińskiego, a wtedy w życie wejdzie nowa ustawa regulująca wybór prezesa Trybunału. Wtedy obowiązki tymczasowego prezesa najprawdopodobniej przejmie Julia Przyłębska, co byłoby niemożliwe, gdyby Trybunałowi udało się zgłosić kandydatów zgodnie z prawem. Właśnie dlatego opozycja chce, by zwolnieniom przyjrzał się ZUS.

 

Onet Wiadomości

Źródło: Onet

Hollande wie, że globalnie dał ciała



onet.
wiadomości

 

PAP

41 minut temu

Francja: Hollande ogłosił, że nie będzie ubiegał się o reelekcję

Socjalistyczny prezydent Francji Francois Hollande ogłosił, że nie będzie ubiegał się o reelekcję w wyborach szefa państwa na wiosnę 2017 roku. Niepopularny wśród obywateli Hollande sprawuje władzę od 2012 roku.

 

Francois HollandeFoto: FREDERICK FLORIN / AFPFrancois Hollande

To zaskakująca decyzja, która otwiera debatę w sprawie wyłonienia kandydata lewicy na prezydenta – zauważa agencja Reutera.

Francja: Fillon na czele w prawyborach prezydenckich na prawicy

B. premier Francois Fillon zwyciężył w przeprowadzonej w niedzielę pierwszej turze prawyborów w partii Republikanie, zdobywając 44,1 proc. głosów. Do następnej tury przeszedł również Alain Juppe, który uplasował się na drugiej pozycji, uzyskując 28,2 proc.

Nicolas Sarkozy, prezydent Francji w latach 2007-12, otrzymał 21 proc. głosów. Na czwartym miejscu znalazł się b. minister rolnictwa, konserwatywny polityk Bruno Le Maire, który zdobył 2,7 proc. głosów.

Dotychczasowe wyniki są oparte na podliczeniach, jakie zamknięto już w 9 036 lokalach wyborczych spośród wszystkich 10 229. Jak podaje agencja Reutera do tej pory podliczono ok. 3,6 mln głosów oddanych w prawyborach.

Ponieważ żadnemu z kandydatów nie udało się uzyskać zdobyć więcej niż 50 proc. głosów, Fillon i Juppe, którzy uzyskali najwięcej głosów, zetrą się w następnej turze przewidzianej na 27 listopada. Pozwoli ona wyłonić wspólnego kandydata prawicy przed wyborami prezydenckimi w 2017 roku.

Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy uznał swoją porażkę w pierwszej turze i zapowiedział, że w drugiej turze będzie głosował na Francois Fillona. Zaapelował też do swych zwolenników, by w żadnym razie nie oddawali swych głosów na skrajną prawicę. Również Bruno Le Maire zamierza poprzeć Francois Fillona w następnej turze.

(RC)

 

Onet Wiadomości

Źródło: PAP

Rosja przygotowuje mobilne, atomowe pociągi rakietowe


onet.wiadomości

 

dzisiaj 17:39

Rosja wyjeżdża z atomowymi pociągami. Zimna wojna 2.0

Deutsche Welle

Za dwa lata na torowiskach w Rosji pojawią się osobliwe pociąg-widma: z zewnątrz będą wyglądały jak normalny skład chłodniczych wagonów, ale w środku będą kryły rakiety międzykontynentalne z głowicami jądrowymi. Pod wrażeniem nasilających się napięć z Zachodem Rosja pręży muskuły i walczy o odzyskanie poważania na arenie międzynarodowej. Eksperci ostrzegają, że może być to początkiem zimnej wojny 2.0.

 

Władimir PutinFoto: NATALIA KOLESNIKOVA / AFPWładimir Putin

Na początku roku 2017 prezydent Rosji Władimir Putin poinformuje o stanie prac nad pociągami wojskowymi typu Barguzin, które w zakamuflowanych składach wagonów transportować będą 5-6 rakiet z głowicami atomowymi. Ogólnie pociągów z rakietami ma być pięć. Każdy pociąg ma być osobnym oddziałem strategicznych wojsk rakietowych. Poza sześcioma wagonami chłodniami z rakietami, w skład atomowego pociągu będą wchodziły wagony z centrum dowodzenia, łączności, kwaterami dla żołnierzy i ochrony oraz odpowiednim zapleczem w postaci zapasów i generatorów. Pociągi te będą w ciągłym ruchu, przez co będą trudne do zlokalizowania dla przeciwnika.

Fatalny zwrot w rozgrywce z Rosją. Putin narzuci Zachodowi swoje warunki?

    Zobacz więcej

    Taki model znany jest jeszcze z lat 80. ubiegłego wieku i praktykowano go do lat 2000. Teraz projekt ten odżywa. Rakiety międzykontynentalne przeszły już z powodzeniem pierwsze testy – jak donosi agencja Interfax – i pociągi mają wyruszyć na tory do roku 2020.

    Zachód przekroczył czerwoną linię

    Najpóźniej od warszawskiego szczytu NATO w lipcu 2016 rozdźwięk między Rosją a Zachodem zdaje się pogłębiać. Aneksja Półwyspu Krymskiego przez Rosję w roku 2014 wzbudziła w Europie Wschodniej obawy przed rosyjskim imperializmem. W Warszawie zachodni sojusz obronny uchwalił dodatkowe stacjonowanie w krajach bałtyckich i Polsce kilku tysięcy żołnierzy. Moskwa interpretuje to jako dozbrojenie Europy Wschodniej, co stanowi w jej przekonaniu przekroczenie czerwonej linii.

    • NATO jest agresywnym blokiem – powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Także rosyjska doktryna militarna z roku 2014 uznaje Zachód za wroga. W związku z tym Moskwa chce przerzucić na swoją zachodnią flankę tysiące żołnierzy. W maju 2016 Kreml zapowiedział stworzenie trzech nowych dywizji po 10 tys. żołnierzy każda. Obserwatorzy są jednak sceptyczni, ponieważ liczebność rosyjskiej armii z roku 2016 – mowa jest o pól miliona żołnierzy – właściwie pozostaje niezmieniona. Oznacza to, że przerzucone zostaną przede wszystkim oddziały z Azji Środkowej. Uchwalony budżet na cele obronne w roku 2017, odpowiadający w przeliczeniu prawie 42 mld euro, jest dość pokaźny, ale jest jednak mniejszy o jedną czwartą w porównaniu z rokiem 2016.
    Niepokój i nieufność

    Właściwie cała flota bałtycka Rosji stacjonowana jest w porcie w Bałtijsku w Obwodzie Kaliningradzkim, który jest rosyjską wyspą na obszarze państw należących do NATO ­- Polski i Litwy – i jest odpowiednio zabezpieczona. Dopiero niedawno rosyjska armia przerzuciła tam rakiety typu Bastion, służące do ochrony wybrzeża, a pogłoski o stacjonowaniu tam rakiet atomowych już wcześniej napawały Zachód niepokojem Rosja zwiększa także swoją obecność militarną na Krymie i w Syrii. Od ponad roku rosyjskie bombowce walczą także w Syrii – o wiele dłużej niż początkowo przypuszczano. Operację w Syrii niektórzy zachodni eksperci uważają za „akcję reklamową” rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Jednak najważniejszym celem tych operacji jest zdaniem eksperta Dmitrija Trenina z moskiewskiego Centrum Carnegie, jest respekt, na jaki Rosja chce znów zapracować.

    Słabszy jest gotów ryzykować

    Na Bliskim Wschodzie Rosja zachowuje się tak a nie inaczej, by uzmysłowić Amerykanom, że nie jest jakąś potęgą regionalną, ale potęgą światową. Kreml od dłuższego czasu już rozważa, aby obok Syrii mieć – podobnie jak w czasach zimnej wojny – przyczółki w Wietnamie i na Kubie. Jak do tej pory nie podjęto jednak w tej sprawie oficjalnych rozmów. Zachód przewyższa Rosję na wszystkich polach – oprócz nuklearnego podkreśla rosyjski politolog.

    • W takiej sytuacji słabszy jest gotów podejmować ryzyko. Wynikiem takiego sposobu myślenia są np. niebezpieczne incydenty z udziałem rosyjskich i zachodnich myśliwców w obszarze Morza Bałtyckiego, do których dochodzi już od miesięcy. Jeżeli doszłoby tam do jakiegoś nieszczęśliwego wypadku, mogłoby to doprowadzić do katastrofy – wyjaśnia Trenin.

    „Jeżeli obecną sytuację porównać by z okresem zimnej wojny, znajdujemy się mniej więcej na początku lat 50. Przed nami jeszcze wojna koreańska i kryzys kubański” – napisał krytyczny wobec Kremla magazyn „New Times”.

    (sp)

     

    Onet Wiadomości

    Autor: DPA / Małgorzata Matzke

    Węgrzy ujawnili porażającą zawartość telefonów komórkowych „uchodźców”


    PRAWY.pl

    Węgrzy ujawnili porażającą zawartość telefonów komórkowych „uchodźców” [WIDEO!]

    AW

    Opublikowano 23 listopada 2016

     

    isis_telefonyZdjęcia martwych ciał ofiar islamistów, flag ISIS, uzbrojenia, czy filmy z egzekucji – to zaledwie wierzchołek góry lodowej potworności, jakie znaleziono w pamięci zgubionych przez „uchodźców” telefonów komórkowych.

    Właściciele owych telefonów są już zapewne w Niemczech, bądź innym kraju UE. Poniżej materiał filmowy jednej z węgierskich stacji telewizyjnych, która nagłośniła szokujące materiały.

    Rusza akcja pomocy RODACY-BOHATEROM – BOŻE NARODZENIE 2016


    Stowrzyszenie Odra-Niemen

    RODACY-BOHATEROM – BOŻE NARODZENIE 2016

    Ruszamy z kolejną edycją akcji Rodacy Bohaterom. W zeszłym roku udało nam się zebrać i zawieźć na Kresy ponad 50 ton darów, które trafiły do kombatantów i potrzebujących Polaków na Wschodzie. Zachęcamy się do włączenia się w akcję, dołączanie się do zbiórek w swojej okolicy i dołożenie cegiełki do pomocy Rodakom na Kresach.

    Startujemy 15 listopada, zbiórka trwa do 31 stycznia 2017 roku.
    Przesłanie akcji
    • pamięć o tych, którzy walczyli za wolność naszej Ojczyzny a poprzez zbieg różnorodnych losów historycznych, poprzez przebywanie do 1956 roku w łagrach stalinowskich, pozostali po wojnie zza wschodnią granicą,
    • pamięć o tych, którzy dumnie pielęgnują pamięć o swoich dowódcach, poległych kolegach, uczą młode polskie pokolenia patriotyzmu, wzmacniają tożsamość polską, często sami żyjąc w bardzo skromnych warunkach socjalnych,
    • wsparcie weteranów Armii Krajowej – wozimy i bezpośrednio przekazujemy paczki świąteczne wraz z kartkami i listami od Rodaków z Polski,
    • wsparcie organizacyjne środowiska kombatanckiego na Kresach,
    • odnawianie razem z kresowym środowiskiem polskich miejsc pamięci,
    • pamięć o tych wszystkich Polaków, którzy pozostali poza granicami kraju, po wschodniej stronie granicy, cichych bohaterów walczących o polskość, o przetrwanie tradycji, kultury i pamięci.
    Mapa koordynatorów:
    https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=1hnSw_JIWDd4P6JZe8i1_ty9Jg7g&ll=52.10244936353064%2C10.455922950000058&z=5
    Konto akcji:
    PKO BP nr 41 1440 1185 0000 0000 1283 9308 z dopiskiem Rodacy-Bohaterom
    Strona akcji: RODACY-BOHATEROM

    WYDARZENIE NA FACEBOOKU

    KONTAKT rodacybohaterom@odranimen.org, TEL 71 3555202

    Ukraina nie odważyła się prowokowć krymskiej przestrzeni powietrznej


    WP.PLStrona główna serwisu

     

     

    akt. 01.12.2016, 12:56

    Petro Poroszenko: groźby Rosji nie przeszkodzą naszym manewrom

    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył w czwartek, że mimo gróźb ze strony Rosji armia jego kraju przeprowadziła pierwsze próby rakietowe podczas manewrów, które trwają m.in. nad ukraińskimi wodami terytorialnymi na Morzu Czarnym.

    Prezydent Petro PoroszenkoPrezydent Petro Poroszenko (

    PAP/EPA / Claudio Bresciani

    )

    Przeciwko manewrom ostro protestowała Moskwa, która ostrzegła, że jeśli któraś z ukraińskich rakiet zbliży się do zaanektowanego przez Rosję Krymu, zostanie zestrzelona, a wyrzutnia, z której ją odpalono, będzie zniszczona.
    – Pragnę podkreślić, że próby rakietowe odbywają się w przestrzeni powietrznej Ukrainy, nad otwartym morzem i w pełnej zgodzie z prawem międzynarodowym. Ćwiczenia trwają niezależnie od jakichkolwiek oświadczeń nadchodzących z Moskwy – powiedział Poroszenko.
    – Jedyną przyczyną, która zmusza nas do przeprowadzania tych manewrów, jest konieczność wzmacniania gotowości na inwazję ze strony naszego agresywnego sąsiada – podkreślił ukraiński prezydent.

     

     

    Dwudniowe ćwiczenia z użyciem rakiet średniego zasięgu Siły Zbrojne Ukrainy rozpoczęły w czwartek w godzinach porannych. Rzecznik ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych „Południe” Wołodymyr Kryżaniwski informował wówczas, że wojska rosyjskie nie podejmują w związku z nimi żadnych działań. Rosyjska agencja RIA-Nowosti przekazała jednak, że dla wzmocnienia obrony przeciwlotniczej Krymu okręty rosyjskiej Floty Czarnomorskiej zajęły pozycje na zachód od wybrzeży półwyspu.
    Ukraińska armia poinformowała ze swej strony, że manewry odbywają się w odległości około 27-30 kilometrów od północno-zachodniego brzegu Krymu, zaś miejsce, skąd startują rakiety, położone jest 90 kilometrów od niego. – To całkowicie wyklucza jakiekolwiek zagrożenie dla mieszkańców półwyspu – zapewniono.
    W środę MSZ Ukrainy potwierdziło wcześniejsze doniesienia mediów, że Moskwa przekazała Kijowowi noty dyplomatyczne, w których zagroziła, że jeśli ukraińska armia przeprowadzi manewry koło Krymu, rosyjskie wojska użyją przeciwko niej broni. Ukraińska armia odpowiedziała, że bez względu na te groźby nie zrezygnuje ze swoich planów.

     

    Rosja przejęła kontrolę nad należącym do Ukrainy Krymem w 2014 roku, w następstwie interwencji militarnej i referendum, którego wyników nie uznały ani władze w Kijowie, ani Zachód. Zgodnie z prawem międzynarodowym Krym wciąż pozostaje częścią terytorium Ukrainy.
    Z Kijowa Jarosław Junko

    Zobacz też: Ukraina testuje nowe rakiety

    ZA CHWILĘ: Ukraina testuje nowe rakiety

     

    oprac. Katarzyna Bogdańska

    PAP

    Rosja nie szuka wrogów


    Radio Szczecin

     

    Władimir Putin: Rosja nie szuka wrogów. Rosji potrzebni są przyjaciele

    2016-12-01, 13:19

    Maciej Jastrzębski z IAR

    Władimir Putin. Fot. Vladimir Putin Twitter

    Władimir Putin. Fot. Vladimir Putin Twitter

    W orędziu do Zgromadzenia Federalnego Rosji Putin poświęcił sporo czasu sprawom polityki międzynarodowej.

    Mówiąc o przyjaznym nastawieniu Rosji do partnerów zagranicznych, Władimir Putin ostrzegł, że Moskwa nigdy nie dopuści do uszczuplenia swoich interesów.
    – Chcemy i będziemy samodzielnie decydować o swoim losie, budować teraźniejszość i przyszłość, bez czyichś podpowiedzi i nieproszonych, dobrych rad – oświadczył prezydent Rosji.
    Zapewnił, że Moskwa jest nastawiona na poważne rozmowy o budowie stabilnego systemu stosunków międzynarodowych i globalnego bezpieczeństwa. Zapowiedział przy tym, że Rosja nie godzi się na czyjąkolwiek dominacje i monopol, w jakiejkolwiek dziedzinie życia.
    Władimir Putin podkreślił, że jest zainteresowany w odbudowie kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi dodając, iż oba kraje powinny podjąć wspólne wysiłki na rzecz zwalczania terroryzmu.

    Materiał Macieja Jastrzębskiego z IAR

    Gdzie Kraj/Świat: Europa

    Jane Fonda powiedziała Ameryce tragiczną prawdę


     

    Wyborcza.pl

    Czwartek01.12.2016

     

    Jane Fonda – Hanoi Jane. Wielcy zdrajcy cz. 17

    Sebastian Duda

    29 sierpnia 2016 | 01:04

    Jane Fonda w otoczeniu północnowietnamskich żołnierzy przy ich działku przeciwlotniczym. Po latach mówiła: 1 ZDJĘCIE

    Jane Fonda w otoczeniu północnowietnamskich żołnierzy przy ich działku przeciwlotniczym. Po latach mówiła: „Wtedy ledwie w ogóle zdawałam sobie sprawę, gdzie tak naprawdę siedzę. (…) Nagle doszło do mnie, co zrobiłam. O Boże! Wygląda to tak, jakbym miała za chwilę zamiar strącić… (Fot. AP)

     

    – Bombardujecie wietnamskie wioski, w których giną niewinni ludzie, starcy, dzieci i kobiety. Ci, którzy każą wam to czynić, są zbrodniarzami wojennymi – mówiła do amerykańskich żołnierzy przez północnowietnamskie radio słynna aktorka Jane Fonda. Choć minęły już 44 lata, w USA wielu nadal nazywa ją „suką z Hanoi” albo „Hanoi Jane”.

    W piątek 16 stycznia 2015 r. 77-letnia Jane Fonda przyjechała na wykład do Centrum Weinberga we Frederick w stanie Maryland. W holu tej szacownej instytucji na aktorkę czekało przeszło 50 starszych mężczyzn wraz z rodzinami, wielu w T-shirtach z napisem „Jane Fonda – zdrajczyni Ameryki”. Gdy Fonda przekroczyła drzwi Centrum, rozległy się gwizdy, a na szybko rozwijanych transparentach ujrzała napisy: „Wybaczyć? Może. Zapomnieć? Nigdy!”. Protestujący poszli za gwiazdą do sali, gdzie ta opowiadała o swojej pracy charytatywnej na rzecz kobiet. Wystąpienie przerywały buczenie i krzyki, a wezwania do spokoju nie przynosiły skutku.
    Gdy Fonda skończyła, podeszli do niej dziennikarze. „Co pani myśli o tym proteście?” – zapytał jeden z nich. „Cóż, to smutne, ale jestem już trochę przyzwyczajona” – westchnęła aktorka.
    Od lat w różnych miejscach w USA obrzucana jest wyzwiskami…

    Izolowanie Rosji wzmacnia jej suwerenność



    onet.
    biznes

     

    PAP

    dzisiaj 18:48

    Tusk: wszystko wskazuje, że UE przedłuży sankcje wobec Rosji o kolejne pół roku

    Wszystko wskazuje na to, że Unia Europejska przedłuży swoje sankcje wobec Rosji na kolejne pół roku – powiedział w czwartek przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Zastrzegł, że nikt nie jest w stanie przewidzieć, jaka będzie decyzja UE za kolejne sześć miesięcy.

     

    Foto: istock

    Tusk przyznał także, że po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych budowanie jednoznacznej i jednolitej polityki całego świata Zachodu wobec Rosji może być trudniejsze niż do tej pory.

    REKLAMA

    W grudniu UE będzie musiała podjąć decyzję w sprawie kolejnego przedłużenia sankcji wobec Rosji, wprowadzonych dwa lata temu w związku z konfliktem na wschodniej Ukrainie.

    Pytany o szanse na utrzymanie jedności UE w tej sprawie w popołudniowej rozmowie w TVN24, szef Rady Europejskiej ocenił, że „wszystko na to wskazuje, że jeszcze raz przynajmniej uda się wspólnie sankcje wobec Rosji przedłużyć”.

    „Jak będzie za sześć miesięcy – bo prawdopodobnie przedłużymy na kolejne sześć miesięcy – tego dzisiaj nikt nie jest w stanie przewidzieć” – dodał.

    B. polski premier zaznaczył, że „dość twardy, wyraźnie proukraiński” punkt widzenia podzielany jest w UE przez Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię, Szwecję i „po części” Wielką Brytanię, i „wcale nie jest powszechny w Europie”.

    Kluczowym narzędziem umożliwiającym budowanie jedności Europy wobec kryzysu ukraińskiego w tej sytuacji okazał się – według przewodniczącego Rady Europejskiej – format normandzki. „Ten format, nieskuteczny w wielu przypadkach, nie zawsze jego działania budzą także mój jakiś entuzjazm, ale co do zasady zaangażowanie Berlina i Paryża umożliwiło mi utrzymanie jedności całej UE” – powiedział.

    „Niektórzy narzekali, także w Polsce, jeszcze jak byłem premierem, że zbyt dużo do powiedzenia w sprawie ukraińskiej mają dzisiaj Berlin i Paryż” – wskazał Tusk. Tymczasem – dodał – „bez tego narzędzia, jakim był format normandzki, a więc współpraca Berlina i Paryża, trudno byłoby utrzymać jedność Europy”.

    Szef Rady Europejskiej podkreślał również znaczenie, jakie w sprawie utrzymania jedności europejskiej wobec Rosji w konflikcie z Ukrainą i w polityce globalnej miało wsparcie ze strony prezydenta USA Baracka Obamy.

    „Można krytycznie oceniać niektóre jego decyzje, ale w tej konkretnej sprawie, szczególnie w ostatnich kilkunastu miesiącach ja z jego strony miałem nieustanne wsparcie i powiem szczerze też +używaliśmy siebie nawzajem+ wtedy, kiedy trzeba było przekonywać niektóre państwa w Europie i poza Europą, aby ten solidarny front utrzymać” – zaznaczył Tusk.

    Szef Rady Europejskiej był też pytany o wynik wyborów prezydenckich w USA oraz o to, czy odbył już rozmowę z prezydentem elektem Donaldem Trumpem.

    „Z mojej pierwszej rozmowy z prezydentem elektem niewiele wynikało, jeżeli chodzi o szczegóły. Próbowałem zainteresować prezydenta elekta przede wszystkim sytuacją na Ukrainie, bo to będzie wymagało szybkich decyzji, ale jednak ta rozmowa miała charakter dość ogólny” – odpowiedział Tusk.

    Jak dodał, zainteresowanie Trumpa skupiało się w tej rozmowie głównie na Brexicie.

    Przewodniczący Rady Europejskiej zaznaczył zarazem, że „sama kampania (wyborcza) i bardzo wiele publicznych oświadczeń prezydenta elekta wskazywały na inne podejście do Europy, do roli NATO, do Rosji, niż jego poprzedników”. Przyznał też, że po zwycięstwie Donalda Trumpa trudniej będzie budować jednoznaczną i jednolitą politykę całego świata Zachodu wobec Rosji.

    Pytany, czy jest możliwość, że Rosja zostanie dołączona do grupy G7, odparł, że jest to „otwarte pytanie” i będzie to zależało od politycznej zgody i konsensu wszystkich przywódców największych państw.

    „Ja bym powiedział +nie+. Są powody, dla których świat Zachodu zdecydował się na taką twardą postawę wobec Rosji, żaden z tych powodów nie wygasł, wszystko to, co spowodowało taką mocną, twardą decyzję, to wszystko nadal niestety jest w naszej agendzie” – podkreślił Tusk.

    Zastrzegł, że sam nie będzie miał w tej sprawie głosu. „Ja jestem obecny na tych spotkaniach jako szef Rady Europejskiej, ale nie reprezentuję żadnego państwa, ja w tej sprawie nie podejmuję decyzji” – powiedział.

     

    Onet Biznes

     

    Źródło: PAP

    Drodzy ukraińscy przyjaciele nagrodzili Michnika


    Wyborcza.pl

    Czwartek01.12.2016

     

    Adam Michnik


    Adam Michnik dziękuje za nagrodę im. Kowcza: Drodzy ukraińscy przyjaciele

    01 grudnia 2016 | 01:21

    Adam Michnik1 ZDJĘCIE

    Adam Michnik (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

     

    Dziękuję z całego serca za to zaszczytne wyróżnienie. Niestety, z powodu niespodziewanej choroby nie mogę Wam tego powiedzieć osobiście. Niech te kilka słów wyrazi moje wzruszenie i moją wdzięczność.

    Na polskiej krzywdzie nie da się zbudować ukraińskiej pomyślności


     

    rmf24 - Strona główna

     

      RMF 24

       

      Co uzyska prezydent Polski od prezydenta Ukrainy w zamian za „mikołajowe” podarki?

      • Co uzyska prezydent Polski od prezydenta Ukrainy w zamian za „mikołajowe” podarki?

        Wtorek, 29 listopada (19:11)

        Władze ukraińskiego rządu, korzystające z hojnej polskiej pomocy, wciąż nie chcą godnie pochować ofiar banderowskiego ludobójstwa oraz oddać polskiej mniejszości ich majątku.

        Władze ukraińskiego rządu, korzystające z hojnej polskiej pomocy, wciąż nie chcą godnie pochować ofiar banderowskiego ludobójstwa oraz oddać polskiej mniejszości ich majątku.

        Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko/SERGEY DOLZHENKO /PAP/EPA

        2 grudnia rozpocznie się w Warszawie dwudniowa oficjalna wizyta prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki, który wraz z małżonką przyjeżdża na oficjalne zaproszenie prezydenta Andrzeja Dudy. Z pewnością w czasie tej wizyty zostanie wypowiedzianych wiele pięknych słów. Będą oklaski, uściski, toasty, pocałunki i obejmowanie się za szyję. Padną też deklaracje o dalszej pomocy Polski dla Ukrainy, realizowanej na wiele płaszczyznach, w tym politycznej, militarnej i – co dla dostojnego gościa chyba najważniejsze – finansowej.

        Dla naszego wschodniego sąsiada ta pomoc jest bardzo ważna. Organizacje międzynarodowe, w tym finansowe, są bowiem coraz bardziej krytyczne do kolejnych ekip rządowych nad Dnieprem, które nie dają sobie rady ani z wprowadzaniem koniecznych reform gospodarczych, ani z tłumieniem wszechobecnej korupcji, ani z ograniczaniem samowoli oligarchów, którzy, mając za nic dobro swego państwa, tworząc arcybogate „samodzielne księstwa”. Tak jak to swego czasu było w południowoamerykańskich „republikach bananowych”.

        Nic więc dziwnego, że Poroszence, który sam jest oligarchą i ma wiele do stracenia, pali się grunt pod nogami. Tym bardziej, że protesty na Majdanie w Kijowie w 2004 i 2013 r. wymierzone były przeciwko oligarchom, którzy jednak za każdym razem nie tylko wychodzili z tego obronną ręką, ale i umacniali swoje wpływy w strukturach państwowych. Społeczeństwo ukraińskie, żyjące w coraz większej biedzie, ma tego najwyraźniej dość. Zwłaszcza teraz, gdy zostały ujawnione gigantyczne majątki oligarchów i skorumpowanych polityków. Czy wybuchnie trzeci protest na Majdanie? Jest to bardzo prawdopodobne. Zapowiedzią tego są pomruki ze strony niezadowolonych środowisk nacjonalistycznych, jak i wolty dokonywane przez zdesperowanych polityków pokroju byłego prezydenta Gruzji i byłego gubernatora Odessy, Micheila Saakaszwilego. Że nie wspomnę o działaniach wypuszczonej z rosyjskiego więzienia Nadii Sawczenko, która wprost nawołuje do obalenia Poroszenki i ogłoszenia nowych wyborów.

        Prezydent Andrzej Duda, który wspólnie z ministrami Witoldem Waszczykowskim i Krzysztofem Szczerskim realizuje w sposób bezkrytyczny (i marzycielski) tzw. politykę wschodnią, z pewnością będzie się starał zaspokoić oczekiwania swego gościa. Być może zapadną też decyzję o kolejnych kwotach, które zostaną przerzucone z polskiego do ukraińskiego budżetu.

        Mam nadzieję, że prezydent Polski, dając z naszej kieszeni tak hojne „mikołajowe” podarki swemu przyjacielowi, postara się uzyskać od niego i jego ekipy konkretne zobowiązania dotyczące bardzo ważnych spraw jakimi są np. godne pochowanie ofiar banderowskiego ludobójstwa na Kresach Wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej oraz zwrot rzymskim katolikom ich majątku. Chodzi zwłaszcza o kościół św. Marii Magdaleny i dom parafialny na Łyczakowie we Lwowie.

        Mam też nadzieję, że prezydent Andrzej Duda, jak przystało na polskiego patriotę i człowieka honoru, powie wreszcie prawdę o wspomnianym ludobójstwie, czego nie uczynił w czasie dwóch kolejnych wizyt w Kijowie. A także że dotrzyma obietnic wyborczych, które dał Kresowianom i ich potomkom, a których do tej pory nie zrealizował.  

        Tadeusz Isakowicz-Zaleski

      • Tadeusz Isakowicz-Zaleski

        Tadeusz Isakowicz-Zaleski

        • Polski duchowny katolicki, publicysta, działacz społeczny, historyk Kościoła, działacz opozycji antykomunistycznej w okresie PRL.

      Obce media nie będą prowadziły prowadziły propolskiej aktywności


       

      ​Krystyna Pawłowicz zapowiada walkę o „polskie media”

      Czwartek, 20 października (16:52)

      „Odzyskanie, czy repolonizacja mediów jest koniecznym wymogiem dla możliwości wykonania programu wyborczego PiS i przywrócenia Polski Polsce” – powiedziała posłanka PiS Krystyna Pawłowicz na antenie Superstacji. Co na to opozycja?

      Krystyna Pawłowicz /Jan Bielecki /East News

      Krystyna Pawłowicz

      /Jan Bielecki /East News

      „98, czy 99 procent mediów jest w rękach niemieckich. To jest dobrze? To „Wyborczej” nie przeszkadza? Niemieckie koncerny to przejęły. Jak Polska chce na własnym terytorium, żeby móc się komunikować z Polakami, z wyborcami, nawet choćby w sprawie takiej, co ten rząd robi, to już jest źle? Rozumiem „Wyborcza” szczęśliwie padnie i bardzo jestem z tego zadowolona, bo jedna szczujnia mniej. Daj Panie Boże! Bardzo chciałabym, żeby się powtórzyła wersja węgierska” – powiedziała w rozmowie z Superstacją Pawłowicz. 

      „Tu nie chodzi o to, żeby coś polonizować, czy odniemczać, tylko chodzi o to, żeby PiS-owić to. Znaczy, żeby to było PiS-owskie, a nie polskie. Wydaje mi się, że to jest pomylenie pojęć. To klasyczny skok na bank, który będzie realizował cele polityczne PiS-u – odpowiedział poseł PO Sławomir Nitras.

      Podobnego zdania był również Stefan Niesiołowski (Europejscy Demokraci), który w niewybredny sposób skomentował słowa Pawłowicz, wskazując, że wspomnianą szujną są media sprzyjające Prawu i Sprawiedliwości.
      Jak zaznacza Superstacja, posłanka Pawłowicz zamierza również walczyć z amerykańskimi właścicielami polskich mediów. Zapowiedziała bowiem, że podejmie działania prawne przeciwko telewizji TVN.

      „Przyglądam się, badam teraz sprawę i na pewno złożę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wniosek o odebranie koncesji albo jakieś inne działania – zdradziła Superstacji Pawłowicz. 

       

      Szczujnia etatowo rozwalonych w fotelach


      WPfinanse

       

      11:19, 01.12.2016

      „Socjalne tornado”. Prezydent Nowej Soli ostro o tych, co korzystają z socjalnych zasiłków

      oprac. Anna Frankowska , Money.pl | aktualizacja 1 godzinę i 45 minut temu | 93 opinie

      AAA

      401262i2.jpg

      / Krzysztof Kaniewski/REPORTER

      Prezydent Nowej Soli nie bawi się w dyplomację, a wpisem na FB podważa sens opieki społecznej w Polsce. Jego ostre słowa wywołały lawinę komentarzy w internecie. Wszystko przez wizytę jednej z mieszkanek w gabinecie prezydenta miasta.

       

      „Przyszła właśnie do mnie mieszkanka miasta z żądaniem remontu mieszkania komunalnego. Okazało się, że zaległości w opłatach sięgają już 5000 zł, przy ok. 200 zł czynszu miesięcznego. W mieszkaniu mieszka 9 osób, w tym 4 osoby dorosłe, z których żadna nie pracuje” (pisownia oryginalna, red.) – pisze na swoim profilu Wadim Tyszkiewicz prezydent miasta.
      Włodarz dodaje, że kobieta nie pracuje i ma trójkę dzieci. Korzysta z pomocy socjalnej i Programu 500+, ale na czynsz pieniędzy nie ma. Co więcej chce, by miasto wyłożyło dodatkowe pieniądze, bo trzeba wymienić dwa piece i wszystkie okna.
      Co najbardziej zaskoczyło prezydenta Nowej Soli? Przyczyny, z powodu których ciągle brakuje jej pieniędzy. Oprócz tego, że żadna z dorosłych osób w domu nie pracuje, usłyszał też, że „najstarsza, 57-letnia nestorka rodziny jest chora, ale bez prawa do renty, bo nigdy zajęcia nie miała”.
      Tyszkiewicz stawia więc pytanie: „jak będą żyły dzieci wychowane w domu, w którym nikt nie pracuje, ale jakoś wszyscy sobie radzą”.
      I ostro odpowiada: „Czy nie jest tak, że nieprzemyślana, źle kierowana pomoc społeczna prowadzi do dziedziczenia patologii i biedy? Co mam zrobić, wyremontować mieszkanie tej pani za publiczne pieniądze innych ludzi, którzy na swój chleb zarabiają ciężką pracą?” We wpisie przytacza też tekst o niespodziewanych skutkach Programu 500+.
      Włodarza miasta bulwersuje fakt, że wymaga się, by pomagać osobom, które nie wykazują chęci do zmiany swojej sytuacji. Dodaje, że sporo „mówiło się o tworzeniu w Polsce klasy średniej, która jest motorem napędowym rozwoju, a dziś tworzy się klasę socjalną.”
      Tyszkiewicz zadaje też retoryczne pytanie. „Czy rządzący zapominają o tym, że ten, który więcej zarabia, (oprócz kilku procent wyjątków) całe życie się uczył i ciężko pracuje, często po kilkanaście godzin na dobę, w odróżnieniu od tych biednych, często z własnej winy?” Dla niego Polska, która przyzwyczaja ludzi do brania, to „dziwny kraj”.
      Ostry wpis nie pozostał bez odpowiedzi internautów, którzy podzielili się na dwa obozy.
      „Ci co poł zycia sie uczyli, to za czyje pieniadze? Przepraszam też podatników ale do biedy masz jakis pretensje Kto by ciezko pracował gdyby wszyscy byli wykształceni i sami dyrektorzy kto upiekł by Ci chleb?” (pisownia oryginalna, red.) – pyta jedna z internautek.
      Inny internauta pisze ostrzej: „Ten artykuł to zwykła szczujnia. Za późno. Badania socjologiczne już wykazały że patologia to 1,5 proc. beneficjentów programu 500 plus” (pisownia oryginalna, red.).
      Prezydent Nowej Soli nie pozostawia takich postów bez odpowiedzi.Przykładowo: „wybaczy Pan, ale: 1) nędza rodzi nędzę. Uważa Pan, że młoda (ok. 30 lat) zdrowa, silna kobieta, która nigdzie nie pracuje i nie pracowała, tak jak jej mama, i tak jak prawdopodobnie będą nie pracować jej dzieci, powinna być utrzymywana z publicznych”.
      Zresztą to nie pierwsza akcja na FB, w której mocno akcentuje swoje poglądy. W lipcu zeszłego roku zaatakował Beatę Szydło, wtedy jeszcze kandydatkę na premier, za to że wystąpiła w jego mieście na tle ruin fabryki – o czym informował tvn24.pl. – Szkoda, że nie sfotografowała się na tle pięknie rozwijającego się miasta, bo zaprzeczyłoby to fałszywej tezie polityków tej partii, że Polska jest w ruinie – grzmiał Wadim Tyszkiewicz, który sympatyzuje z NowoczesnąPL. We wpisie czytamy też, że: szkoda, że przez dwa lata, kiedy PiS był przy władzy, rząd nic nie zrobił dla tego miasta i tej fabryki, dalej rozsprzedając jej majątek. Do czego jeszcze, do jakich kłamstw i manipulacji są gotowi posunąć się politycy oszukując wyborców, żeby dorwać się do władzy? – ostro wytykał Tyszkewicz.

      Rosja wybuduje sobie własne desantowce


      Newsweek

      Mistrale nie dla Rosji. Załogi czekające na okręty zostały rozformowane

      Data publikacji: 20.07.2015, 14:59Ostatnia aktualizacja: 20.07.2015, 15:02

      FRANCE MISTRAL HELICOPTER CARRIER

      5ZOBACZ GALERIĘ
      5 ZDJĘĆ

      fot. Marcus Brandt  /  źródło: PAP/ EPA

      Około 500 rosyjskich marynarzy, którzy mieli stanowić załogę dwóch okrętów desantowych typu Mistral, zostało przeniesionych do floty Oceanu Spokojnego. Rosja zapowiedziała budowę własnych okrętów desantowych.

      W 2011 roku Rosja podpisała z Francją umowę o wartości 1,2 mld euro na budowę dwóch okrętów desantowych typu Mistral. Francuzi jednak nie wywiązali się z umowy. Okręty zbudowano i zwodowano, ale po wprowadzeniu sankcji przez Unię Europejską nie przekazano ich stronie rosyjskiej w związku z rozwojem konfliktu na Ukrainie.

      Jesienią 2014 roku 500 marynarzy przyjechało do Francji, by odbyć szkolenia i testy na pierwszym z zakontraktowanych okrętów „Władywostok”. Mieli tam czekać na przekazanie pierwszego mistrala. Jednak w związku z nałożonymi sankcjami, marynarze wrócili do Rosji, a kilka dni temu załogi czekające na mistrale zostały rozformowane. Marynarze dołączyli do floty Oceanu Spokojnego.

      Za niewywiązanie się z umowy Francja będzie musiała zapłacić. Gazeta Kommersant podała, że na początku maja rząd w Paryżu był gotowy przekazać stronie rosyjskiej 800 mln euro odszkodowania. Moskwa natomiast zażądała od Francji 1,16 mld euro. Po miesiącu negocjacji stronom udało się dojść do porozumienia, nie podano, ile będzie wynosić kwota odszkodowania. Umowa czeka na podpisanie przez Władimira Putina i Françoisa Hollande’a.

      Mistrale po rosyjsku

      Rosja chce jednak mieć w swoim arsenale nowe okręty desantowe. Na początku lipca Wiktor Czirkow, dowódca rosyjskiej Marynarki Wojennej zapowiedział, że Rosja jest w stanie zbudować okręty zdolne pomieścić 16 śmigłowców, 450 osób załogi i 80 jednostek zaopatrzeniowych. Pierwsze okręty o wyporności 16 tys. ton mają zostać wybudowane do 2020 roku.

      Rosyjskie okręty będą podobne do mistrali. Francuskie okręty desantowe łączą w sobie cechy śmigłowcowców i okrętów dowodzenia. Mają wyporność 12,3 tys. ton i mogą transportować 450 żołnierzy desantu oraz do 70 wozów bojowych i 16 śmigłowców. Każdy okręt uzbrojony jest w dwie wyrzutnie przeciwlotniczych pocisków rakietowych SIMBAD, dwie armaty Breda-Mauser kalibru 30 mm i cztery karabiny maszynowe M2 kalibru 12,7 mm. Mistrale wprowadzono do służby w 2006 roku.

      Emeryci nie powinni blokować zniszczonego rynku pracy


      Joanna Solska

      Joanna Solska

      30 listopada 2016

      PiS chce zakazać pracy dla emerytów. Trzeba będzie wybierać: praca albo emerytura

      PiS daje i odbiera

      Obecnie osoba, która normalnie kończy aktywność zawodową, może pracować i pobierać świadczenie. Pod warunkiem jednak, że nie przeszła na emeryturę wcześniejszą. Wtedy obowiązują ograniczenia w dorabianiu.

      Maxppp/Forum

      Prawo i Sprawiedliwość przywróciło wcześniejszy wiek emerytalny, intensywnie kombinując, jak do korzystania ze świadczeń emerytalnych nie dopuścić. Wszystkich, nie tylko tych, którzy zrezygnują z pracy wcześniej. Tym sposobem ma być zakaz pracy dla emerytów. Trzeba będzie wybierać: praca albo emerytura.

      To logiczne i sprawiedliwe, takie rozwiązanie zachęca do pozostania na rynku pracy do wieku, w którym kończą ją inni.

      Zakaz, który chce wprowadzić obecna władza, ma inny cel – uniemożliwić pobieranie świadczenia osobom, które rzetelnie pracowały do czasu osiągnięcia emerytalnego wieku ustawowego, odkładając na starość. I sobie to świadczenie wypracowały, ale chcą i mogą popracować jeszcze przez jakiś czas. Z pożytkiem dla reszty społeczeństwa, bo takie osoby płacą przecież pełne składki na ZUS, w tym składkę rentową, choć już nigdy z renty nie skorzystają.

      PiS liczy, że w ten sposób wielu ludziom wydłuży wiek emerytalny, choć – jak widać pozornie – parlament go znowu skrócił. Może się przeliczyć, bo wielu z dorabiania po prostu zrezygnuje. Wielu poszuka furtek prawnych. Na rynku pracy zrobi się problem, brak rąk do pracy staje się coraz bardziej odczuwalny, firmy mają kłopot z naborem specjalistów. Rozwiązanie jest głupie i w ten sposób rząd dziury w ZUS, którą sam powiększył, nie zasypie.

      Emeryci będą pracować nielegalnie

      Prawo i Sprawiedliwość cofa wszystkie reformy, które wprowadziły poprzednie rządy. Także te dobre, bo były i takie. Jak zasada, że wysokość przyszłej emerytury zależy od sumy, zaoszczędzonej przez nas przez wszystkie lata pracy. Zachęcała do legalnej pracy. Rząd chce, by składka emerytalna znów stała się drugim podatkiem. Po przekroczeniu trzydziestokrotności średniej krajowej płacić na ZUS mielibyśmy więc nadal, ale emerytura już od dodatkowych składek by nie rosła.

      W ten sposób przywraca się do życia zasadę, że na ZUS płacą tylko frajerzy.

      Rząd PiS dużo obiecał, choć wiadomo było, że są to obietnice nierealne. Teraz udaje, że je spełnia. A drugą ręką wyjmuje nam z portfela jeszcze więcej pieniędzy. Kiedyś wyborcy się ich doliczą.