Rosja zarzuca Polsce i Ukrainie podważenie nienaruszalności granic


WPROST.pl

Rosja zarzuca Polsce i Ukrainie podważenie nienaruszalności granic. „To wrogi akt”

Dodano 3 29 50 3844
Rosyjska Duma (fot. By FOTOBANK.ER [CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons)
W środę 30 listopada Duma Państwowa przyjęła uchwałę o potępieniu „Deklaracji pamięci i solidarności”, która w październiku została przyjęta przez parlamenty Polski i Ukrainy.

Przyjęty 20 października dokument, na który zareagowali rosyjscy deputowani, mówi m.in. o potrzebie bezstronnych badań historycznych i „powstrzymywaniu sił, które prowadzą do sporów w naszych państwach”. W uchwale zaapelowano również do wszystkich europejskich partnerów, aby okazali jedność i międzynarodową solidarność oraz chronili zjednoczoną Europę przed zewnętrzną agresją. „Składamy hołd milionom ofiar agresji i okupacji naszych krajów przez komunistyczny ZSRR i nazistowskie Niemcy” – zadeklarowali wspólnie polscy i ukraińscy parlamentarzyści. Właśnie nazwanie sowieckiej Rosji agresorem odpowiedzialnym za rozpętanie II wojny światowej najbardziej uraziło rosyjskich deputowanych.

Stanowcze potępienie

„Deputowani Dumy Państwowej stanowczą potępiają akt przyjęty przez parlamenty Polski i Ukrainy, odrzucają samą ideę pisania na nowo minionej historii i przeprowadzania rewizji początku oraz skutków II wojny światowej” – czytamy w dokumencie. Deputowani twierdzą w nim także, że „przyjęcie takiej deklaracji było inspirowane nie tylko niechęcią do Związku Radzieckiego, ale i do Federacji Rosyjskiej, co stało się możliwym z powodu tej skrajnej rusofobii, która, niestety, kieruje dzisiejszą polityką Polski i Ukrainy”.

Rosjanie twierdzą też, że „„. Temu ma służyć deklaracja, która zdaniem deputowanych jest próbą zawarcia przyjacielskich relacji przeciwko wspólnemu wrogowi. „Ta prowokacja nie tylko powoduje nieodwracalny uszczerbek w relacjach z Rosją, ale też ” – czytamy dalej.

Wrogi akt

Co więcej, Duma Państwowa twierdzi, że przyjęta przez parlamenty Polski i Ukrainy deklaracja stanowi naruszenie prawa międzynarodowego.  „Deputowani Dumy Państwowej będą traktować wszelkie próby powoływania się na fakt jej przyjęcia przez państwa trzecie i organizacje międzynarodowe jako ze wszystkimi jego konsekwencjami dla wzajemnych stosunków” – napisano w deklaracji.

Rosja szuka sojuszników

Rosyjscy deputowani w swoim oświadczeniu podkreślają również, że „Rosja, jako sukcesor ZSRR, państwo zwycięskie w II wojnie światowej, nie pozwoli na rewizję jej historii oraz wyroku Trybunału Norymberskiego, który >>postawił wszystkie kropki nad i<< w kwestii tego, kto wywołał najkrwawszą wojnę w historii ludzkości” . „Rosja jako stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ nie pozwoli na zmianę powojennego porządku świata, do którego gwarantów sama należy” – zadeklarowali deputowani. Duma Państwowa wezwała parlamenty USA i Wielkiej Brytanii, by – jako byli sojusznicy ZSRR w czasie II wojny światowej – przystąpiły do rosyjskiej deklaracji.

/ Źródło: Duma, TASS

Powrót patriotyzmu do polskich szkół podstawowych


onet.wiadomości

 

PAP

18 minut temu

Do szkół podstawowych wraca kanon lektur szkolnych

Do szkół podstawowych powraca kanon lektur szkolnych. Zgodnie z projektem podstawy programowej kształcenia ogólnego dla 8-letniej szkoły podstawowej już od IV klasy będą określone tytuły lektur, jakie uczniowie będą musieli obowiązkowo przeczytać na języku polskim.

 

Do szkół podstawowych wraca kanon lektur szkolnychFoto: ThinkstockDo szkół podstawowych wraca kanon lektur szkolnych

Dzisiaj do „prekonsultacji” MEN skierowało projekt nowej podstawy programowej. Z opublikowanego na stronie internetowej resortu dokumentu wynika, że na języku polskim już od IV klasy określone są lektury obowiązkowe dla uczniów i lektury uzupełniające.

I tak w wykazie lektur obowiązkowych w IV klasie są: „Akademia pana Kleksa” Jana Brzechwy, komiks Janusza Christy „Kajko i Kokosz. Szkoła latania”, „Mikołajek” (wybór opowiadań) René Gościnnego i Jean-Jacquesa Sempé, „Powrót taty”, „Pani Twardowska”, „Pan Tadeusz” (opisy) Adama Mickiewicza, „Dynastia Miziołków” Joanny Olech, „Mazurek Dąbrowskiego” Józefa Wybickiego, wybrane podania i legendy polskie, wybrane baśnie polskie i europejskie (w tym: „Kopciuszek”, „Kot w butach” i „Sinobrody” Charlesa Perrault, „Bajka o rybaku i rybce” Aleksandra Puszkina i „Piękna i Bestia” Jeanne Marie Leprince de Beaumont), wybrane wiersze Władysława Bełzy, Jana Brzechwy, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Joanny Kulmowej i Juliana Tuwima.

Lekturami uzupełniającymi w IV klasie będą: „Kapelusz za 100 tysięcy” Adama Bahdaja, „Tajemniczy ogród” lub inna powieść Frances Hodgson Burnett, „Król Maciuś Pierwszy” Janusza Korczaka, „Dzieci z Leszczynowej Górki” Marii Kownackiej i Zofii Malickiej, „Cudowna podróż” Selmy Lagerloef, „Biały mustang” Sat-Okha. W spisie znalazł się też wybór innych tekstów kultury, w tym utwory dla dzieci i młodzieży; film i spektakl teatralny z repertuaru dziecięcego; wybrane programy telewizyjne.

W klasie V lekturą obowiązkową będą: „Opowieści z Narni. Lew, czarownica i stara szafa” Clive’a Staples Lewisa, „Pan Tadeusz” (zwyczaje i obyczaje) Adama Mickiewicza, „Chłopcy z Placu Broni” Ferenca Molnara, „Katarynka” Bolesława Prusa, „W pamiętniku Zofii Bobrówny” Juliusza Słowackiego, „Czarne stopy” Seweryny Szmaglewskiej, wybrane mity greckie (w tym mit o powstaniu świata oraz np. mity o: Prometeuszu, Syzyfie, Demeter i Korze, Dedalu i Ikarze, Heraklesie, Edypie, Tezeuszu i Ariadnie, Orfeuszu i Eurydyce), Biblia (powstanie świata i człowieka oraz wybrane przypowieści ewangeliczne), wybrane wiersze ks. Jana Twardowskiego, Leopolda Staffa, Anny Kamieńskiej, Czesława Miłosza, Tadeusza Różewicza.

Lekturami uzupełniającymi w V klasie będą: „Alicja w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla, „Magiczne drzewo” Andrzeja Maleszki, „Winnetou” Karola May’a, wybrana powieść Małgorzaty Musierowicz, „Sposób na Alcybiadesa” Edmunda Niziurskiego, „Kamizelka” Bolesława Prusa, „Janko Muzykant” Henryka Sienkiewicza, „Przygody Tomka Sawyera” Marka Twaina oraz wybór innych tekstów kultury.

W VI klasie lekturą obowiązkowa będą: „Kameleon”, „Śmierć urzędnika” Antoniego Czechowa, „Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi” Rafała Kosika, wybrane bajki Ignacego Krasickiego, „Pan Tadeusz” (polowanie oraz koncert Wojskiego) Mickiewicza, „Hobbit, czyli tam i z powrotem” Johna Ronalda Reuela Tolkiena, „W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza, wybrane wiersze Słowackiego, Mickiewicza, Zbigniewa Herberta.

Lekturami uzupełniającymi w VI klasie będą: „Trzej muszkieterowie” Aleksandra Dumasa, „Księga dżungli” Josepha Rudyarda Kiplinga, „Skrzynia Władcy Piorunów” Marcina Kozioła, fragmenty „Cyberiady” Stanisława Lema, wybrana powieść Kornela Makuszyńskiego, „Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery, wybrana powieść Alfreda Szklarskiego, „Dziewczynka tańcząca z wiatrem” Katarzyny Zychli oraz wybór innych tekstów kultury.

W VII klasie lekturą obowiązkową będą: „Opowieść wigilijna” Charlesa Dickensa, „Zemsta” Aleksandra Fredry, wybór fraszek, pieśni i trenów (w tym tren I, V, VII, VIII) Jana Kochanowskiego, „Żona modna” Ignacego Krasickiego, „Reduta Ordona”, „Śmierć Pułkownika”, „Świtezianka”, II część „Dziadów”, „Pan Tadeusz” (historia Polski) Mickiewicza, „Quo vadis” i „Latarnik” Henryka Sienkiewicza, „Siłaczka” Stefana Żeromskiego, wybrane wiersze Cypriana Norwida, Bolesława Leśmiana, Mariana Hemara, KazimierzaWierzyńskiego, Jana Lechonia, Jerzego Lieberta.

Lekturami uzupełniającymi w klasie VII będą: wybrana powieść kryminalna Agathy Christie, „Stary człowiek i morze” Ernesta Hemingway’a, „Widzieć przez trzy dni” Heleny Keller, „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” Nancy H. Kleinbaum, „Z domu niewoli” (fragmenty) Beaty Obertyńskiej, „Krzyżacy” Henryka , „Ziele na kraterze” (fragmenty) Melchiora Wańkowicza oraz wybór innych tekstów kultury.

W klasie VIII lekturą obowiązkową będą: „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego, „Pan Tadeusz” Mickiewicza, „Balladyna” Słowackiego, „Mały Książę” Antoine’a de Saint-Exupery’ego, „Syzyfowe prace” Żeromskiego, wybrane wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Wisławy Szymborskiej, Jarosława Marka Rymkiewicza, Stanisława Barańczaka.

Lekturami uzupełniającymi w VIII klasie będą: „Dzieciństwo w pasiakach” Bogdana Bartnikowskiego, „Pamiętnik z powstania warszawskiego” (fragmenty) Mirona Białoszewskiego, „Igrzyska śmierci” Suzanne Collins, „Dywizjon 303” Arkadego Fiedlera, „Pamięć i tożsamość” (fragmenty) Jana Pawła II, „Wspomnienia wojenne 22 IX 1939 – 5 IV 1945” (fragmenty) Karoliny Lanckorońskiej, „Nela na kole podbiegunowym” Neli Małej Reporterki, „Oskar i pani Róża” E.-E. Schmitta oraz wybór innych utworów tekstów kultury, w tym wierszy współczesnych poetów i reportaży.

Onet Wiadomości

Źródło: PAP

Ukraina nie ma prawa do militarnego naruszania suwerenności Rosji


onet.wiadomości

 

PAP

dzisiaj 18:46

Rosną obawy na Ukrainie. „Rosja jest gotowa do nowej fazy agresji”

Sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ołeksandr Turczynow ocenił, że reakcja Rosji na zaplanowane przez jego kraj ćwiczenia rakietowe koło Krymu świadczy, iż Moskwa gotowa jest do nowego etapu eskalacji agresji wobec Ukrainy.

 

Ukraińscy żołnierzeFoto: Sergei Supinsky / AFPUkraińscy żołnierze

  • Groźby użycia broni przeciwko Ukrainie to próba przekształcenia w aktywną fazę wojny hybrydowej, prowadzonej przez Ukrainę przeciwko naszemu państwu w ciągu trzech ostatnich lat – oświadczył Turczynow, cytowany przez służby prasowe RBNiO.

Powiedział, że wraz z tymi groźbami Rosja zwiększa swą obecność wojskową w pobliżu ukraińskich granic. – Wczoraj, 29 listopada, w Moskwie na posiedzeniu kolegium Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej minister obrony Siergiej Szojgu raportował o zakończeniu formowania dwóch zmotoryzowanych dywizji piechoty (…), które rozlokowane są w obwodach biełgorodzkim i woroneskim, w bezpośrednim sąsiedztwie z ukraińską granicą – przekazał.

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa kolejny raz powtórzył, że Ukraina ma prawo do przeprowadzania manewrów wojskowych na swoim terytorium. – Ukraina działa w ramach umów międzynarodowych i wypełnia swoje międzynarodowe zobowiązania, dlatego też zwracamy uwagę naszych partnerów zagranicznych na świadome prowokacje ze strony Federacji Rosyjskiej, których celem jest dalsza eskalacja agresji wojskowej w regionie – oświadczył Turczynow.

Ukraińska armia podała tymczasem szczegóły ćwiczeń, które zamierza przeprowadzić na południu kraju w czwartek i piątek. To właśnie przeciwko nim tak ostro protestuje Moskwa. Armia poinformowała, że w trakcie ćwiczeń zostaną przeprowadzone próby rakiet przeciwlotniczych.

  • W manewry zaangażowane będą załogi samolotów bojowych, samolotów transportowych, jednostki wojsk rakietowych i łączności oraz lotnictwo bezpilotowe. Jednym z elementów ćwiczeń będą próby rakiet kierowanych średniego zasięgu – powiedział naczelnik służby prasowej Sił Zbrojnych Roman Jurczyło, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.
  • Ćwiczenia będą odbywały się wyłącznie w przestrzeni powietrznej Ukrainy, nad otwartym morzem i w zgodzie z prawem międzynarodowym – zapewnił wojskowy.

Wcześniej ukraińskie media poinformowały o nocie rosyjskiego ministerstwa obrony, które ostrzegło attache wojskowego Ukrainy w Moskwie, że jeśli Kijów przeprowadzi koło Krymu ćwiczenia rakietowe, Rosjanie zestrzelą ukraińskie pociski i zaatakują ich wyrzutnie. Ukraińska armia odpowiedziała, że bez względu na te groźby manewry się odbędą.

Należący do Ukrainy Krym przeszedł w ręce Moskwy po interwencji militarnej Rosji i referendum przeprowadzonym na półwyspie przez władze rosyjskie w marcu 2014 roku. Władze w Kijowie i Zachód nie uznały wyników tego plebiscytu za legalne. Zgodnie z prawem międzynarodowym Krym wciąż pozostaje terytorium ukraińskim.

(PG)

Onet Wiadomości

Źródło: PAP

“Amerykańskie polowania na rosyjskich obywateli”-oznajmiła Zacharowa



onet.
wiadomości

 

PAP

32 minuty temu

Rosja krytykuje decyzję Norwegii o wydaniu USA rosyjskiego obywatela

Rosja skrytykowała dziś decyzję władz Norwegii, które zezwoliły na ekstradycję do USA rosyjskiego obywatela podejrzanego o cyberprzestępstwa. Moskwa weźmie to pod uwagę w kontekście stosunków dwustronnych z Oslo – oświadczył resort rosyjskiej dyplomacji.

 

Rzeczniczka MSZ Maria ZacharowaFoto: PAPRzeczniczka MSZ Maria Zacharowa

Jak poinformowała rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa, „29 listopada w Norwegii zapadła ostateczna decyzja o wydaniu USA rosyjskiego obywatela Marka Wartaniana”. „Tym samym strona norweska nie wzięła pod uwagę wielokrotnych apeli Rosji o wykazanie się bezstronnym, obiektywnym podejściem” – powiedziała Zacharowa.

Oświadczyła, że sprawa ekstradycji Wartaniana „jest elementem prowadzonego przez amerykańskie służby specjalne na całym świecie polowania na rosyjskich obywateli”, które „nie ma nic wspólnego z autentycznymi interesami praworządności i reprezentuje całkowite lekceważenie norm międzynarodowego prawa”.

„Decyzja Oslo jest motywowana politycznie”

Podkreśliła, że decyzja Oslo w sprawie ekstradycji jest „w sposób jawny motywowana politycznie”. „Będzie ona brana pod uwagę w procesie dalszego kształtowania dwustronnych stosunków z Norwegią” – wskazała Zacharowa.

Zażalenie Wartaniana na decyzję norweskiego ministerstwa sprawiedliwości i bezpieczeństwa publicznego, które w lutym podjęło decyzję o ekstradycji Rosjanina do USA, odrzucił król Norwegii Harald V.

Wartanian, który pracował dla norweskiej firmy w mieście Fredrikstad, został aresztowany w październiku 2014 roku na wniosek Waszyngtonu. Do tej pory przebywa w areszcie tymczasowym. Jest on podejrzewany o rozpowszechnianie przez internet kilkudziesięciu plików w celu zainstalowania wirusa umożliwiającego przejęcie kontroli nad zainfekowanymi komputerami. Nie przyznaje się do winy.

(JaS)

Onet Wiadomości

Źródło: PAP

Ziobro sprawdzi zasadność wniosku prokuratury o utajnienie rozprawy w sprawie śmierci Tylman


onet.poznań

 

54 minuty temu

Jest reakcja na list ojca Ewy Tylman. Sprawą zajmie się Prokuratura Krajowa

Marta GlancDziennikarka Onetu

Andrzej Tylman zaapelował do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o interwencję w sprawie procesu Adama Z. Poznańska prokuratura wraz z aktem oskarżenia wobec mężczyzny skierowała do sądu wniosek o jego utajnienie, na co nie zgadza się sam oskarżony jak i rodzina pokrzywdzonej. Apel ojca 26-latki przyniósł skutek – wniosek zostanie sprawdzony przez Prokuraturę Krajową w Warszawie.

 

Zbigniew ZiobroFoto: Sławomir Kamiński / Agencja GazetaZbigniew Ziobro

  • Prokurator generalny poprosił o akta tego postępowania i sprawdzi zasadność decyzji Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, a ściślej mówiąc zasadność wniosku skierowanego do Sądu Okręgowego w Poznaniu – mówi Onetowi Ewa Bialik, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej w Warszawie.

Jak tłumaczyła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus, proces powinien toczyć się za zamkniętymi drzwiami, ponieważ jego jawność mogłaby zakłócić spokój publiczny. Wskazywano, że sprawa od samego początku wzbudza ogromne emocje opinii publicznej i cieszy się zainteresowaniem mediów. Wyłączenia jawności nie chce rodzina Ewy Tylman oraz oskarżony w sprawie Adama Z.

Wczoraj Andrzej Tylman, ojciec 26-latki, napisał do Zbigniewa Ziobry z prośbą o interwencję. „Rozumiem, że pewne wątki z tej sprawy powinny być za drzwiami zamkniętymi, do czego wystarczy utajnienie może kilku przesłuchań. Wszystko to, co działo się w tej sprawie, ilość wersji, wydarzeń, tego, co się mogło z Ewą stać, tworzenie fałszywych dowodów powoduje, że sprawa musi być prowadzona z otwartą kurtyną” – wskazuje w otwartym liście do ministra sprawiedliwości”.

„Jako ojcu zamordowanej zależy mi, aby cała prawda ujrzała światło dzienne i wiem także, bo mówił Pan to publicznie, że chce Pan rozpoznawania spraw w sądzie przy pełnej jawności” – dodaje.

Ostatecznie o tym, czy wniosek poznańskiej prokuratury jest zasadny, zdecyduje Prokuratura Krajowa. Jak się dowiadujemy, opinia w tej sprawie ma zostać wydana przez 8 grudnia, czyli dniem, na który zaplanowano posiedzenie poznańskiego sądu okręgowego, który ma postanowić, czy wniosek o wyłączenie jawności procesu zostanie przyjęty.

Oskarżony także za jawnością

Obrońca Adama Z. w rozmowie z Onetem zapewniał, że on jak i jego klient również chcą, aby proces toczył się na oczach opinii publicznej. – Uważamy, że proces powinien być jawny. Społeczeństwo powinno o tym wiedzieć. Mam na swoim koncie wiele podobnych spraw i nie mogę się zgodzić, żeby pewne rzeczy ukrywać, przykrywać czy utajniać. Tym bardziej że oskarżony jest zupełnie otwarty – tłumaczył Ireneusz Adamczak.

Zapewniał, że jego klient jest w dobrej kondycji i oczekuje na proces. Przypomnijmy, Adam Z. został oskarżony o zabójstwo z zamiarem ewentualnym Ewy Tylman, która zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada ubiegłego roku. Według materiału dowodowego zebranego przez prokuraturę, między znajomymi z pracy feralnej nocy miało dojść do sprzeczki i szarpaniny. Tragedia rozegrała się w okolicach mostu św. Rocha. Ewa Tylman próbowała uciec, lecz Adam Z. dogonił ją, a następnie zepchnął ze skarpy.

  • Przeciągnął nieprzytomną przez teren zielony i wrzucił do wody. W ten sposób godził się na to, że na skutek stanu nieprzytomności i nietrzeźwości, w którym znajdowała się pokrzywdzona oraz na skutek warunków atmosferycznych panujących tamtego dnia, nastąpi zgon Ewy T. – mówiła podczas konferencji Magdalena Mazur-Prus.

Mężczyźnie za zabójstwo z zamiarem ewentualnym grozi dożywocie. Pierwszą rozprawę zaplanowano na 17 stycznia.

(do)

Onet Poznań

Źródło: Onet

Deszczyca rozmywa upowskie ludobójstwo na Wołyniu dokonane na Polakach


onet.wiadomości

 

PAP

dzisiaj 17:41

Andrij Deszczyca: uchwały ws. Wołynia to deklaracja polityczna

Decyzje polskiego Sejmu i Senatu w sprawie uznania zbrodni na Wołyniu za ludobójstwo są jednostronną deklaracją polityczną, na którą z godnością odpowiedziała Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy – ocenił ukraiński ambasador w Polsce Andrij Deszczyca.

 

Andrij DeszczycaFoto: Ivan Gopko / Agencja GazetaAndrij Deszczyca

Ambasador wystąpił dzisiaj w Kijowie za pośrednictwem łącza wideo w projekcie „Dyplomacja bez granic”, w ramach którego ukraińscy dyplomaci wyjaśniają, czym zajmują się ich placówki za granicą. W piątek prezydent Ukrainy Petro Poroszenko złoży wizytę w Polsce.

  • Decyzję polskiego parlamentu o uznaniu tragicznych wydarzeń na Wołyniu w latach 1943-44 za ludobójstwo można kwalifikować jako jednostronną deklarację polityczną – powiedział Deszczyca.

Wyjaśnił, że ukraińscy parlamentarzyści kilkukrotnie zwracali się do polskich partnerów z apelem o przyjęcie wspólnego dokumentu, zawierającego ocenę wydarzeń z czasów drugiej wojny światowej. – Tym bardziej, że w tych wydarzeniach ginęli nie tylko Polacy, ale i Ukraińcy, Żydzi, Czesi, którzy tam mieszkali. Niestety, polscy parlamentarzyści uznali, że wystarczą im informacje Instytutu Pamięci Narodowej Polski i podjęli taką decyzję – zaznaczył.

  • Ta decyzja, jak i zresztą film „Wołyń”, wprowadza w nasze stosunki pewien niesmak, bo trochę niezrozumiałe jest, dlaczego w sytuacji, w której znajduje się obecnie Ukraina – tym bardziej, że te wydarzenia nie są do końca zbadane – jednostronnie podejmowane są takie kroki, skoro zaangażowane w to były dwie strony – podkreślił.

Deszczyca wyraził zadowolenie, że ukraińscy posłowie – jak powiedział – z godnością odpowiedzieli swoim polskim kolegom i przyjęli uchwałę, „która jest o wiele bardziej wyważona, znacząca, a jej podstawą jest strategiczna wizja (wzajemnych relacji – PAP)”.

Ambasador przypomniał, że po przyjęciu uchwał wołyńskich przez Sejm i Senat RP parlamentom dwóch krajów udało się przyjąć wspólny dokument, „Deklarację pamięci i solidarności Sejmu RP i Rady Najwyższej Ukrainy”. – Oznacza to, że nie zważając na to, że każda ze stron ma inne spojrzenie na wspólną historię, w tym na to, co stało się na Wołyniu, możemy znajdować grunt dla dyskusji, rozmowy i podejmowania wspólnych decyzji – oświadczył.

Dyplomata zaznaczył jednocześnie, że polscy politycy doskonale rozumieją, iż współpraca z Ukrainą jest podstawą stabilizacji w regionie i w naszych krajach. – Dlatego Polska zajmuje zasadnicze stanowisko w sprawie przedłużenia sankcji wobec Rosji, absolutnie opowiada się za odnowieniem jedności terytorialnej Ukrainy, wspiera ratyfikację umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE i likwidację przez UE reżimu wizowego (dla obywateli Ukrainy) – powiedział.

  • Jesteśmy wdzięczni Polsce za to, że i poprzedni, i obecny rząd w tych kluczowych kwestiach, które dotyczą Ukrainy, zajmują twarde stanowisko i w pełni popierają Ukrainę – dodał ambasador Deszczyca.

Według polskich historyków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-45 zginęło ok. 100 tys. Polaków, zamordowanych przez oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA) i miejscową ludność ukraińską. UPA od wiosny 1943 roku prowadziła działania zbrojne przeciwko ludności polskiej Wołynia, Polesia i Galicji Wschodniej, zmierzając do jej całkowitego usunięcia z tych terenów. Zbrodnia wołyńska spowodowała polski odwet, w wyniku którego zginęło ok. 10-12 tys. Ukraińców, w tym 3-5 tys. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Wielu ukraińskich historyków uważa, że w latach 1943-45 doszło do konfliktu zbrojnego między polskimi i ukraińskimi formacjami podziemnymi. Ukraińscy badacze tłumaczą, że zbrodnia wołyńska to wynik polskiej polityki lat międzywojennych wobec ich grupy narodowościowej, i przypominają m.in. pacyfikacje ukraińskiej ludności Galicji z 1930 roku.

Polski historyk profesor Grzegorz Motyka, autor książki „Wołyń ’43”, wyjaśnia, że Ukraina gloryfikuje Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i UPA za ich walkę z ZSRR, pomijając przy tym ludobójczą czystkę etniczną popełnioną na Polakach w latach 1943-1945.

W lipcu Senat i Sejm RP przyjęły uchwały w sprawie zbrodni wołyńskiej, określając ją mianem ludobójstwa. We wrześniu uchwałę tę potępiła Rada Najwyższa Ukrainy, która uznała, że nazywanie wydarzeń na Wołyniu ludobójstwem jest „upolitycznianiem historii” i przekreśla osiągnięcia wieloletniego dialogu historycznego na ten temat. Rada Najwyższa zaapelowała wówczas o pojednanie między dwoma narodami na zasadzie wzajemnego, chrześcijańskiego przebaczenia oraz o rzetelne zbadanie tragedii na Wołyniu.

20 października Sejm i parlament Ukrainy przyjęły „Deklarację pamięci i solidarności Sejmu RP i Rady Najwyższej Ukrainy”. W deklaracji mowa jest m.in. o potrzebie „intensyfikacji bezstronnych badań historycznych, podjęcia szczerej i przyjacielskiej współpracy badaczy, a także powstrzymywania sił, które prowadzą do sporów w naszych państwach”.

(PG)

Onet Wiadomości

Źródło: PAP

Wywalili z MSZ agenta obcych służb


Wyborcza.pl

Środa30.11.2016

 

Wiceminister Grey odwołany w trybie pilnym z MSZ. Zataił, że współpracował ze służbami USA

Renata Grochal, Roman Imielski, Paweł Wroński

30 listopada 2016 | 15:11

Robert Grey i Witold Waszczykowski1 ZDJĘCIE

Robert Grey i Witold Waszczykowski (fot. KAROLINA SIEMION-BIELSKA /

Wiceminister spraw zagranicznych Robert Grey został w trybie pilnym odwołany ze stanowiska dwa miesiące po nominacji. Miał zataić kontakty ze służbami USA – twierdzą źródła „Wyborczej”. Resort zaprzecza, by taki był powód.

  • To kolejny przykład, że rządzą nami dyletanci w każdej chwili narażający reputację Polski na szwank – mówi „Wyborczej” Włodzimierz Cimoszewicz, były premier i szef dyplomacji.

Według źródeł „Wyborczej” Grey stracił stanowisko, bo zataił swoje niejasne kontakty ze służbami specjalnymi USA w przeszłości. Był o to pytany, gdy znalazł się w MSZ, ale zaprzeczył.

Gdy w serwisie Wyborcza.pl jako pierwsi poinformowaliśmy o dymisji Greya, rzeczniczka MSZ Joanna…

Putin wyciąga rękę do Trumpa


Przełącz na rozrywkę

Przełącz na Dziennik

 

Trump nadzieją Putina. Prezydent Rosji wyciąga rękę do USA. „Nasz kraj jest gotów…”

30.11.2016, 14:27

 

Władimir Putin

Władimir Putin / Shutterstock

Prezydent Rosji Władimir Putin wyraził nadzieję, że wraz z objęciem w USA władzy przez administrację prezydenta elekta Donalda Trumpa pojawi się możliwość poprawy relacji między oboma krajami. Zapewnił, że Rosja jest gotowa, by się do tego przyczynić.

Chciałoby się wierzyć, że teraz, kiedy (…) wkrótce w Białym Domu zasiądzie nowy prezydent, pojawi się szansa nawiązania stosunków, które są ważne nie tylko dla narodów obu krajów, ale i dla zapewnienia stabilności międzynarodowej i bezpieczeństwa – powiedział Putin.

Rosyjski prezydent przypomniał, że niedawno przeprowadził rozmowę telefoniczną z Trumpem, w której obaj zgodzili się co do konieczności naprawy stosunków USA-Rosja. – Nasz kraj jest gotów wykonać swoją część pracy – zapewnił Putin.

Ocenił, że stosunki z USA w ciągu kilku ostatnich lat znacznie się pogorszyły. Wyraził opinię, że nie nastąpiło to z winy Rosji.

Trump zostanie zaprzysiężony na prezydenta USA 20 stycznia. Po rozmowie telefonicznej obu polityków Kreml informował, że omawiali oni możliwość spotkania, ale nie było mowy o konkretnym terminie. Według Kremla nie mówiono o spotkaniu przed inauguracją Trumpa.

 

Źródło: PAP

„Szukają ucieczki przed odpowiedzialnością”



onet.
wiadomości

 

Onet

dzisiaj 08:30

Antoni Macierewicz dla „Gazety Polskiej”: zbliża się godzina prawdy

– Myślę, że hałas medialny i zamieszanie, które ostatnio miały miejsce w związku ze smoleńską tragedią, są spowodowane przerażeniem obrońców kłamstwa smoleńskiego, świadomych tego, że tracą grunt pod nogami i że zbliża się godzina prawdy – mówi w wywiadzie dla tygodnika „Gazeta Polska” Antoni Macierewicz.

 

Antoni MacierewiczFoto: Leszek Szymański / PAPAntoni Macierewicz

Szef MON przypomina, że od ośmiu miesięcy dwa gremia prowadzą badania nad katastrofą. Chodzi o podkomisję w ramach PKBWL oraz o prokuraturę. – Eksperci z tych gremiów prowadza badania, których wyniki niewątpliwie zbliżają nas do momentu wskazania winnych tej tragedii – przekonuje Macierewicz.

Od początku dramat smoleński był uwikłany w dezinformację. Uruchomienie tej potężnej machiny kłamstwa było niezbędne do zastraszenia narodu patrzącego na śmierć swojej elityAntoni Macierewicz

Zdaniem ministra winni katastrofy „szukają ucieczki przed odpowiedzialnością” i dlatego podgrzewają emocje wokół Smoleńska. – Od początku dramat smoleński był uwikłany w dezinformację. Uruchomienie tej potężnej machiny kłamstwa było niezbędne do zastraszenia narodu patrzącego na śmierć swojej elity – przekonuje.

– W Polsce zadanie to wykonywali pogrobowcy WSI, częściowo z zemsty, ale przede wszystkim dlatego, że mieli nadzieję, iż kurs prorosyjski da im szansę na odzyskanie utraconych wpływów – dodaje szef MON.

Macierewicz odnosi się też do ujawnionych przez „Gazetę Polską” wstępnych informacji na temat wyników sekcji zwłok pary prezydenckiej. Według dziennikarzy wskazują one na to, że Tu-154M nie wykonał pełnego obrotu w powietrzu przed uderzeniem o ziemię. – Nie znam wyników sekcji – podkreśla minister.

– Gdyby sekcje zwłok potwierdziły, że typ urazów wskazuje na to, że samolot uderzył podwoziem o ziemię, to byłby istotny dowód absolutnie dezawuujący raporty Tatiany Anodiny i MAK oraz komisji Jerzego Millera – mówi szef MON.

Minister jest zdania, że koncepcja ostatnich chwil lotu Tu-154M przedstawiona w raportach MAK i Jerzego Millera jest błędna. – Temu „ustaleniu” przeczy bardzo wiele faktów, choćby to, że przednia cześć samolotu leżała na miejscu katastrofy podłogą do ziemi. Gdyby typu urazów pasażerów to potwierdziły, trzeba by odpowiedzieć na pytanie, dlaczego samolot spadł, skoro przyczyną nie był obrót wokół własnej osi na skutek utraty skrzydła – mówi Macierewicz.

 

Katastrofa smoleńska

10 kwietnia 2010 roku w pobliżu lotniska Smoleńsk-Północny rozbił się prezydencki samolot Tu-154M. Na pokładzie maszyny było 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka Maria. Wszyscy pasażerowie tego tragicznego lotu zginęli na miejscu. Polska delegacja leciała na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę mordu NKWD na polskich oficerach w Katyniu.

Według polskich ekspertów, który badali katastrofę smoleńską, do wypadku doprowadziło zejście Tu-154M poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, a także w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią oraz spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg. Doprowadziło to do zderzenia z grubą brzozą, oderwania fragmentu lewego skrzydła, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią w pozycji odwróconej.

Cały wywiad z Antonim Macierewiczem w dzisiejszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”.

(RC)

 

Onet Wiadomości

Na podstawie: „Gazeta Polska”

Ukraińcy są w szoku


Magazyn TVN24

 

TATIANA SERWETNYK

Diamenty, futra i miliony w skarpetach

 

O tym, że politycy w ich kraju są nieprzyzwoicie bogaci, Ukraińcy widzieli od dawna. Nie zdawali sobie jednak sprawy, jaka jest skala ich majątków. Do czasu. Wybrańcy narodu zostali teraz zmuszeni do złożenia oświadczeń majątkowych. Ludzie są w szoku.

Kiedy w Kijowie rozeszła się wieść, że polski minister transportu Sławomir Nowak (obecnie szef Państwowej Agencji Dróg Ukrainy) zakończył karierę z powodu zegarka, wielu tamtejszych ekspertów nie kryło zdumienia. Zegarka, którego wartość polscy rzeczoznawcy oszacowali na 11-15 tys. złotych, Nowak nie uwzględnił w oświadczeniu majątkowym. Miało to daleko idące konsekwencje: poseł Platformy Obywatelskiej stracił stanowisko w rządzie i zrezygnował z członkostwa w klubie parlamentarnym. „Polacy są zabawni” – napisał na Facebooku Denys Denysenko, szef Centrum Politycznych Konsultacji w Kijowie, odnosząc się do afery w Polsce.

Zdumienie ekspertów w Kijowie było uzasadnione. W porównaniu bowiem z tym, co na ręce nosił ówczesny prezydent Wiktor Janukowycz (obalony w wyniku protestów w 2014 r.), zegarek Nowaka można byłoby uznać za zwykłą tandetę. Wartość szwajcarskiego czasomierza firmy Vacheron Constantin Patrimony Contemporaine, którego zdjęcie opublikował we wrześniu 2012 r. ukraiński fotograf Władysław Sodel, była szacowana na 30 tys. dolarów. A Janukowycz w tej kwestii wcale nie był rekordzistą. Doniecki oligarcha i były deputowany parlamentu Rinat Achmetow miał na nadgarstku fortunę o wartości 700 tys. dolarów (Patek Phillippe z białego złota). Z kolei były już mer Kijowa Leonid Czernowecki nosił Sky Moon Tourbillon za ponad pół miliona dolarów.

materiał jest niedostępny

Tygodnik „Forbes” oszacował majątek Petra Poroszenki na ponad 800 mln dol. / Wideo: president.gov.ua

Ukraińcy dowiadywali się z prasy nie tylko o zegarkach wartych setki tysięcy dolarów. Przed wyborami parlamentarnymi w 2012 r. dziennikarze telewizji 1+1 ujawnili, że politycy Partii Regionów Wiktora Janukowycza płacą po kilka milionów dolarów za miejsce na liście wyborczej – miejsce, które gwarantowało, że zostaną deputowanymi Rady Najwyższej.

Po takich doniesieniach wydawać by się mogło, że opinii publicznej na Ukrainie nic już nie zdziwi. Jednak wybrańcy narodu zostali niedawno zmuszeni do złożenia oświadczeń majątkowych. Skala posiadanych przez nich majątków zbulwersowała Ukraińców i zaskoczyła nie tylko zwykłych ludzi, ale także ekspertów i dziennikarzy, którzy wielokrotnie pisali o posiadanych przez polityków luksusach.

W ramach walki z korupcją

Do 30 października przedstawiciele władz różnego szczebla, posłowie parlamentu i urzędnicy na Ukrainie mieli obowiązek złożyć elektroniczną deklarację podatkową. Na stronie Narodowej Agencji ds. Zwalczania Korupcji wypełniali odpowiednie rubryki z pytaniami o to, czy mają nieruchomości, samochody, papiery wartościowe, pieniądze, cenne przedmioty. Urzędnicy byli także pytani, czy są właścicielami firm i czy zaciągali kredyty. Oświadczenia złożyło ponad 120 tys. osób. Po raz pierwszy w historii niepodległego kraju przedstawiciele władz zostali zmuszeni także do ujawnienia tego, co posiadają ich rodziny.
Eksperci w Kijowie oszacowali, że posłowie parlamentu zadeklarowali łącznie ponad 12 mld hrywien (ok. 1,9 mld złotych), w tym ponad 7 mld hrywien w gotówce. Dla finansistów było to dość nietypowe zjawisko. Stwierdzili, że wybrańcy narodu nie ufają ojczystym bankom i wolą trzymać pieniądze pod materacem. Bankowcy krytykowali także rządzących za to, że nie ufają oni ojczystej walucie. Jedną z takich osób jest… szefowa ukraińskiego Banku Centralnego Wałerija Hontarewa, która zadeklarowała, że na rachunku w jednym z ukraińskich banków przechowuje ok. 2 mln dolarów.

Premier Hrojsman przechowuje w domu spore zapasy gotówki, w tym w walucie obcej / Źródło: rada.gov.ua

Gotówkę w domu trzyma także prezydent Petro Poroszenko (ok. miliona hrywien, czyli ok. 160 tys. złotych, i ponad 60 tys. dolarów). Z deklaracji głowy państwa wynika, że jest on właścicielem licznych spółek. W oświadczeniu majątkowym Poroszenko wpisał ponadto, że trzyma 26 mln dolarów w Międzynarodowym Banku Inwestycyjnym, którego jest akcjonariuszem. Pieniądze to jednak nie wszystko. Prezydent zadeklarował, że posiada pięć szwajcarskich zegarków, siedem samochodów i łódź. Rodzina Poroszenki ma kilka działek i domów. Prezydent tłumaczył, że dorobił się majątku, zanim został głową państwa.

Dużą sumę pieniędzy w domu ma także premier Wołodymyr Hrojsman (ok. 4 mln hrywien, 460 tys. euro i ponad 1 mln dolarów). Szef rządu również wykazuje słabość do luksusowych zegarków: ma 12 czasomierzy szwajcarskich firm. Ich wartość jest szacowana na kilkaset tysięcy dolarów. Żona premiera ma biżuterię z brylantów. Oboje są także właścicielami czterech działek i dwóch domów.

– Jeśli urzędnicy są skłonni do ujawniania informacji o posiadaniu milionów hrywien w gotówce, to możemy sobie wyobrazić, jakie bogactwa dyskretnie przechowują w solidnych bankach zagranicznych – komentował ukraiński finansista Iwan Kompan.

Premier Hrojsman, pytany przez dziennikarzy, dlaczego wielu posłów i urzędników trzyma w domu gotówkę, odpowiedział. – To była tendencja ogólnokrajowa, gdy ukraiński system bankowy był w kryzysie. Ale dzisiaj możemy powiedzieć, że system bankowy jest dość stabilny. To pozytywny sygnał.

Cerkiew i święte relikwie na własność

Miliony w gotówce i w bankach, luksusowe zegarki, brylanty, futra (żona szefa MSW Arsena Awakowa ma cztery), samochody, działki i domy to nie wszystko. W oświadczeniu podatkowym Anatolij Matwijenko, deputowany prezydenckiego Bloku Petra Poroszenki i były premier zaanektowanego przez Rosję Krymu, napisał, że jest właścicielem cerkwi prawosławnej w wiosce Byrłiwka w obwodzie winnickim. Tamtejsi duchowni tłumaczą, że pomógł ją zbudować na własnej działce.

Matwijenko obiecał, że przekażę świątynię radzie wiejskiej Byrłiwki, pod warunkiem jednak, że będą z niej korzystać prawosławni Moskiewskiego Patriarchatu. Sprawa ta wywołała kolejną falę oburzenia. Zwolennicy patriarchatu podległego Kijowowi zarzucili Matwijence, że zamierza sponsorować „cerkiew okupantów”. Matwijenko także należy do tych, którzy trzymają gotówkę w domu (1,8 mln hrywien).

Andrij Łozowyj, pochodzący z Równego na zachodzie Ukrainy zastępca przywódcy Partii Radykalnej, zadeklarował z kolei, że posiada 72 ikony i krzyż ze świętymi relikwiami pochodzącymi z XIII wieku. Wykazujący słabość do religii Łozowyj ma także kolekcję win (186 butelek) oraz broni białej.

Ołeh Liaszko wpisał do deklaracji, że ma…widły / Źródło: lashko.ua

Warto też wspomnieć o samym przywódcy Partii Radykalnej. Ołeh Liaszko najwyraźniej postanowił zadrwić z obowiązku składania oświadczeń majątkowych i wpisał w deklaracji, że jest właścicielem… wideł. Oprócz tego wiejskiego sprzętu Liaszko, który zbił kapitał polityczny m.in. dzięki wizytom w strefie walk z prorosyjskimi separatystami w Donbasie, ma także 740 tys. dolarów, 90 tys. euro i ok. 900 tys. hrywien w gotówce. W bankach Liaszko przechowuje ok. 2 mln hrywien.

Dowcipem postanowił popisać się również były dowódca ukraińskiego batalionu ochotniczego Ajdar, obecnie deputowany Rady Najwyższej Serhij Melnyczuk, który ujawnił, że trzyma w domu… trylion hrywien w gotówce. Melnyczuk tłumaczył, że specjalnie napisał te „bzdury”, by zwrócić uwagę społeczności międzynarodowej na zaistniały problem. Jego zdaniem deklarowanie majątków jest sposobem zalegalizowania pieniędzy pochodzących z korupcji.

„Największą kpiną jest jednak to, że słudzy narodu posiadający niezliczone bogactwa nadal okradają zwykłych ludzi” – napisał portal donbass.ua. Nawiązał do sprawy Jewhenija Murajewa, ekonomisty i prawnika z obwodu charkowskiego, który trafił do parlamentu z listy Bloku Opozycyjnego (powstał po rozpadzie Partii Regionów obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza). Murajew zadeklarował, że ma 18 mln hrywien, 2 mln dolarów i 1 mln euro w gotówce. Napisał również, że skorzystał z pomocy socjalnej (ponad 167 tys. hrywien), którą przeznaczył na wynajem mieszkania.

Takie zjawisko na Ukrainie jak składanie oświadczeń majątkowych można opisać jako walkę populistów z cynikami. Jedni deklarują, że są biedni jak myszy kościelne. Inni otwarcie przyznają, że są miliarderami i tego wcale się nie wstydzą

Rusłan Bortnyk

W sondażu przeprowadzonym przez agencję UNIAN, który dotyczył oświadczeń majątkowych, ta sprawa rozdrażniła Ukraińców najbardziej. Ponad 37 proc. badanych odpowiedziało, że posłowie, którzy dysponują milionami hrywien i proszą o pomoc socjalną, irytują ich nade wszystko. 27 proc. ankietowanych odpowiedziało, że najbardziej irytujące jest to, że politycy trzymają miliony hrywien w gotówce. 12 proc. wymieniło święte relikwie, 8 proc. – cerkiew Anatolija Matwijenki. W sondażu wzięło udział 1200 osób.

„Walka populistów z cynikami”

W komentarzach na temat oświadczeń majątkowych krążą opinie, że niektórzy politycy potraktowali tę sprawę jako sposób zalegalizowania pieniędzy.

– Ci, którzy złożyli oświadczenia, liczą także na to, że jeszcze bardziej się wzbogacą w przyszłości. Później będą mogli tłumaczyć, że wszystkie ich wydatki zostały dokonane z zadeklarowanych wcześniej pieniędzy – powiedział politolog Ołeksij Jakubin.

Zdaniem szefa ukraińskiego Instytutu Analizy i Zarządzania Polityką, Rusłana Bortnyka duże ilości gotówki są dowodem na to, że urzędnicy planują spore wydatki przed następnym składaniem oświadczeń, którego termin upływa w kwietniu 2017 r. – Większa część pieniędzy zapewne nie została zadeklarowana. To, co zostało ujawnione, można uznać za legalizację korupcyjnych dochodów, a także korupcyjne planowanie dochodów w przyszłości. Wyobrażam sobie, jakie podejście do Ukrainy będzie miał teraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Po co nam w ogóle kredyty? Przecież mogą nas finansować właśni urzędnicy – komentował Rusłan Bortnyk.

Zdaniem ekspertów, posłowie zadeklarowali łącznie ponad 12 mld hrywien

Zdaniem ekspertów, posłowie zadeklarowali łącznie ponad 12 mld hrywien / Wideo: Rada TV

I dodał: – Takie zjawisko na Ukrainie jak składanie oświadczeń majątkowych można opisać jako walkę populistów z cynikami. Jedni deklarują, że są biedni, jak myszy kościelne. Inni otwarcie przyznają, że są miliarderami i tego wcale się nie wstydzą.

– Kiedy władze w Kijowie mówią, że 60 proc. ukraińskiej gospodarki znajduje się w szarej strefie, to można to wyjaśnić ilością gotówki zadeklarowanej przez przedstawicieli władz, urzędników i posłów. Sytuacja ta jest odbiciem stanu naszego społeczeństwa – ocenił Taras Kaczka, szef ukraińskiego oddziału Fundacji Sorosa.

„Reforma antykorupcyjna na Ukrainie, która zobowiązała urzędników, by zadeklarowali swoje majątki, pokazała ogromną różnicę między bogactwem polityków i tych, których oni reprezentują. Jedni zadeklarowali miliony dolarów w gotówce, inni – osobistą flotę drogich samochodów, kolekcję szwajcarskich zegarków i diamentów. To odkrycie może jeszcze bardziej osłabić zaufanie do władz Ukraińców, których średnia płaca wynosi 200 dolarów miesięcznie” – oceniła agencja Reutera.

Nie przypominam sobie, by urzędnicy chcieli nam pomagać. Nigdy nie spotkaliśmy tych, którzy zadeklarowali, że trzymają w domach tony gotówki

Roman Sinicyn

– Społeczeństwo ukraińskie jest oburzone tym, w jaki sposób politycy zademonstrowali swoje bogactwo. To wszystko miało miejsce na tle wojny w Donbasie i zubożenia ludzi – mówi portalowi tvn24.pl ukraiński politolog Jarosław Makitra. Jego zdaniem z tego powodu Ukraińcy mogą wyjść na ulice. Politolog twierdzi, że deklaracje urzędników uderzyły w prestiż polityczny Ukrainy.

Roman Sinicyn jest twórcą Narodowego Zaplecza, największej organizacji na Ukrainie, która skupiała wolontariuszy i wspierała ukraińskich żołnierzy walczących z prorosyjskimi rebeliantami w Donbasie. – Nie przypominam sobie, by urzędnicy chcieli nam pomagać. Nigdy nie spotkaliśmy tych, którzy zadeklarowali, że trzymają w domach tony gotówki. Pamiętam jednak dobrze babcię, która przyniosła do naszego kijowskiego biura 20 hrywien i kilogram jabłek. I która przepraszała, że więcej dla nas nic nie ma – wspominał w rozmowie z tvn24.pl Sinicyn. – Gdyby 15-20 deputowanych ukraińskiego parlamentu się zrzuciło, zostałby całkowicie rozwiązany problem z transportem dla żołnierzy w Donbasie – podkreślił.

Wolontariusz jest zdania, że składanie elektronicznych deklaracji majątkowych, mimo wszystko, było dużym krokiem naprzód. Podobnego zdania są także ekonomiści w Kijowie, który twierdzą, że dzięki temu Ukraina wzmocni pozycję w międzynarodowych rankingach dotyczących prowadzenia biznesu.

Prokuratura generalna w Kijowie zapowiedziała, że zbada, czy urzędnicy i parlamentarzyści zapłacili podatki od zadeklarowanych pieniędzy. Sprawdzaniem oświadczeń majątkowych zajęło się także Narodowe Biuro Antykorupcyjne.

Nowoczesna miłość do bogatych


Najlepsze radio online, wiadomości, konkursy i zabawa SMS

 

Ryszard Petru: Plan Morawieckiego to plan łupienia Polaków. Szydło i Duda oszukali nas

Redakcja Radia ZET

Redakcja Radia ZET

30.11.2016 06:55

fot. Radio ZET

„Premier i prezydent oszukali nas kłamiąc, że podwyższą kwotę wolną od podatku dla wszystkich. Kwota wolna obiecywana w kampanii kosztowała 16 mld. Propozycja, która jest teraz, kosztuje miliard i ona poprawia sytuację osób głównie dorabiających, a nie pracujących” – uważa Gość Radia ZET, lider Nowoczesnej Ryszard Petru. Jego zdaniem „rząd będzie realizował różne pomysły, żeby nas bardziej opodatkować”, bo nie ma pieniędzy na swoje obietnice wyborcze. „Dziś widać, że plan Morawieckiego to plan łupienia Polaków” – ocenia polityk.

„Prezydent Duda nie przeczytał ustawy, zamykając oczy, szybko ją podpisuje, bo takie zadania zlecił mu prezes. Zmiany podatkowe powinny być realizowane przez rząd, a nie przez grupę posłów w ostatniej chwili” – mówi Ryszard Petru. Jego zdaniem wzrost gospodarczy, który tak szybko maleje za rządów PiS, będzie powodował, że w przyszłym roku sytuacja będzie dużo gorsza. „Boję się, że przejmiemy po PiS-ie gospodarkę w bardzo, bardzo złym stanie i będzie trzeba ją na początku ratować” – ocenia Gość Radia ZET.

„KACZYŃSKI – DZIĘKUJEMY, TUSK I SCHETYNA – PRZERWA I MOGĄ WRÓCIĆ” – TAK RYSZARD PETRU ODPOWIADA NA PYTANIA SŁUCHACZY

Konrad Piasecki: A gościem Radia ZET jest lider .Nowoczesnej, Ryszard Petru, dzień dobry, witam.

Ryszard Petru: Dzień dobry.

Biedni dostają więcej, bogatsi mniej, albo zero, ten kierunek zmian podatkowych i kwoty wolnej jest panu bliski?

Nie. Zobaczmy, że pani premier Beata Szydło i Andrzej Duda, oszukali nas kłamiąc, że podwyższą kwotę wolną dla wszystkich. Kwota wolna to jest taki poziomo dochodów, od którego nikt nie płaci podatku. I w Polsce jest jedną z najniższych, na świecie te kwoty wolne są znacznie, znacznie wyższe.

Pan mówi oszukali, a PiS mówi spokojnie, powoli, w 2017 się nie udało, ale w 2018 pokażemy na co nas stać.

Chciałbym to zobaczyć, szczególnie przy spowalniającej gospodarce, gdzie nie będzie z czego finansować innych rzeczy, nie tylko o kwocie wolnej mówię. Przypomnę kwota wolna proponowana wstępnie i obiecywana w kampanii wyborczej kosztowała 16 mld złotych. Ta propozycja, która jest teraz złożona kosztuje miliard. I ona tak naprawdę daje, poprawia sytuację osób bardzo, bardzo nisko zarabiających, głównie dorabiających, a nie pracujących, dorabiających.

Ale też o to…

Ale proszę mi dać skończyć. Nie.

… w filozofii kwoty wolnej od podatku chodziło i tego, co zakwestionował kiedyś Trybunał Konstytucyjny, on mówi powyżej minimum socjalnego. I to zrobiono.

Nie, nie, nie. Nie, ale to powinno być wtedy dla wszystkich. A po drugie kwota wolna z definicji to jest taki przedział dochodów, od którego się nie płaci podatku. Co więcej, dla osób bardziej przedsiębiorczych, podatki się w Polsce podnosi. I powiem tak, dzisiaj ewidentnie widać, że plan Morawieckiego to jest plan łupienia Polaków. Będą robić różne pomysły, będą realizowali różne pomysły żeby nas wszystkich bardziej opodatkować, bo nie ma pieniędzy  na obniżkę wieku emerytalnego, nie ma pieniędzy na kwotę wolną w obiecanej formie przez premier Beatę Szydło. I nie ma pieniędzy na 500 plus.

Jak się spojrzy na wysokość deficytu budżetowego po trzech kwartałach to on wygląda imponująco. Jest rekordowo niski w porównaniu z poprzednimi latami, więc może nie jest tak źle, jak pan wróży, jak pan wieszczy.

Nie wiem, czy deficyt może wyglądać imponująco.

Imponująco nisko. Z punktu widzenia osiągnięć rządzących.

Deficyt z definicji jest zły. Przypomnę, że gospodarka jest inercyjna, 2 proc. PKB, gdyby dynamika wzrostu spadła do 2 proc. z ponad 3,5 na początku roku, to mogę powiedzieć tylko tyle, że gospodarka bardzo, bardzo zwalnia. I jestem pesymistą, jeżeli chodzi o dochody budżetowe w roku przyszłym i widać to też, proszę pana, jakie tydzień temu, jaka tydzień temu była propozycja kwoty wolnej? Nikt nie wiedział, jaka będzie.

Nie było żadnej. Miała być utrzymana na poziomie 3.091 złotych.

A nie uważa pan, że to świadczy bardzo źle o rządzie, że na dzień przed 30 listopada, w ekspresowym tempie, przez posłów wrzucana jest zmiana podatkowa, potem prezydent Andrzej Duda nie czytawszy tej ustawy, jak zwykle zresztą, zamykając oczy szybko ją podpisuje, bo takie są jego zadania, które zlecił mu prezes jakiś czas temu i mamy zmianę podatku w Polsce w ciągu trzech dni, o której tydzień temu nikt nie wiedział. Przyzna pan, że w Polsce, w takim kraju ciężko inwestować.

Oczywiście należałoby to robić inaczej. Wczoraj był tutaj Stanisław Pięta, długo o tym rozmawialiśmy.

Zgodził się? Zgodził się, że inaczej trzeba? Nie uważa pan, że zmiany podatkowe powinny być realizowane przez rząd, a nie przez grupę posłów w ostatniej chwili?

Powiedział, że tak wyszło, jak wyszło, ale wyszło dobrze, bo biedniejszym będzie lepiej.

Nie będzie.

Rozumiem, że w planie Petru kwota wolna od podatku byłaby równa dla każdego i każdemu by dał Ryszard Petru 8 tys. kwoty wolnej.

Oczywiście, że tak. Tak.

Oczywiście!? Za 21 mld rocznie?

Zaraz panu powiem.

To drugie 500 plus by było.

Nie, bo trzeba będzie 500 plus zredukować, w sensie dać tylko i wyłącznie osobom średniozamożnym i biedniejszym, a nie najbogatszym. Boję się w jakim stanie…

Czyli tam by pan bogatszych skrzywdził.

Proszę mi dać skończyć. Boję się w jakim stanie, bo 500 plus jest programem socjalnym w tym momencie i nie ma sensu dawać 500 złotych osobie, która jest bardzo bogata, bo ona i tak tych 500 złotych nie zauważy. Ale wracam do kwestii tego, że boję się, że przejmiemy gospodarkę po PiS w bardzo, bardzo złym stanie. I będzie trzeba na początku gospodarkę ratować, w ogóle żeby ktokolwiek chciał tu inwestować, żeby ludzie mieli perspektywę, zanim będzie można realizować różnego rodzaju działania typu kwota wolna. Przypomnę, że po Platformie rzeczywiście otrzymano gospodarkę z relatywnie wysokim deficytem, ale ten wzrost gospodarczy, który tak szybko maleje za rządów PiS,  będzie powodował, że sytuacja w roku przyszłym w moim przekonaniu musi być dużo, dużo gorsza.

Pan mówi bogatszy nie zauważa 500 plus, a pan nie zauważa? Bo pan dostaje 500 plus?

Dostaję 500 plus.

I nie zauważa pan w swoim budżecie?

Ja akurat zauważam. Ja zauważam.

Pan jest bogaty i pan zauważa, to dlaczego pan mówi, że inni bogaci, którzy nie zauważają.

Ale są ludzie znacznie bogatsi.

Jeszcze bogatsi niż Petru? No są.

No są, dużo ich.

Może też zauważają.

Dużo jest. Proszę pana jestem teraz posłem w związku z tym zarobki spadły.

Ale kwotę wolną 30 tys. pan sobie utrzymał.

Proszę pana, a jak mogę inaczej, bo kwota wolna jest kwotą wolną dla wszystkich, dla pana też, dla wszystkich.

Ale jakoś pan nie walczył o obniżenie kwoty wolnej dla posłów. Wręcz przeciwnie, kiedy Kukiz to zaproponował .Nowoczesna powiedziała nie, to populistyczny pomysł.

Nie, nie przypominam sobie żebyśmy powiedzieli to populistyczny pomysł, co do zasady…

Zmiany złożone przez klub Kukiz’15 mają tylko i wyłącznie populistyczny, medialny charakter, pański poseł.

To mogę powiedzieć tak, że co do zasady wszystkie dochody powinny być opodatkowane. Jestem przeciwny sytuacji, że niektóre są, niektóre nie.

Diety poselskie nie są.

Nie widzę, gdyby były opodatkowane, oznaczałoby to tylko tyle, że muszą być brutto wyższe i potem netto takie same, tak się…

Nie, mogą być brutto takie same i opodatkowane normalnie.

Nie, panie redaktorze, robi się tak, że się po prostu obruttawia, kiedyś w Polsce było ubruttowienie pensji, chodzi o to, że powinny być równe zasady dla wszystkich. Ale wracam, kwota wolna na całym świecie, w Europie, jest wysoka żeby do pewnego dochodu ludzie mogli sobie wrzucać w koszt uzyskania przychodów w pewnym sensie to, co wydają na wyjazdy, czy szkolenia.

Chciałem jeszcze zapytać o dwie inne, teraz, bieżące reformy. Gimnazja. .Nowoczesna by je odbudowywała po likwidacji przez PiS?

Nie, nie będziemy już tworzyć chaosu.

Czyli, jak zlikwidują to już gimnazjów nie będzie, jeżeli doszlibyście do władzy?

Jeżeli zlikwidują, jeżeli wprowadzą ten chaos, jeżeli za trzy lata, za trzy lata jak dojdziemy do władzy to nie będziemy odbudowywać, bo to oznaczałoby znowu kolejny chaos, czyli dzieci by miały znowu perspektywę powrotu do trzech jakby typów szkół. Uważam, że w edukacji musi być przewidywalność, lepsza jakoś nauczania, większa koncentracja na dzieciach, większa koncentracja na wsiach i małych miejscowościach żeby podnieść tam poziom. Większa koncentracja na tym żeby nie było wiedzy encyklopedycznej, a wiedza, która przygotowuje do szkoły, do pracy, do życia, a nie reforma, która się wyłącznie koncentruje na budynkach i wprowadza chaos.

A co z wiekiem emerytalnym? 60, 65 teraz będzie, wy przywracacie 67 dla wszystkich.

Mamy napisane w programie, że wiek emerytalny musi być taki, aby dawał ludziom godziwe emerytury. Im dłużej pracujemy, tym wyższe mamy emerytury, tak jest skonstruowany system emerytalny. W związku z tym uważam, że trzeba je, wiek trzeba emerytalny podwyższać. I to jest populistyczne dzisiaj to, co zrobiła Beata Szydło i jej rząd powoduje, że zabieramy, sprowadzamy emeryturę kobiet średnio o półtora tysiąca poniżej obecnego poziomu, bo często kobiety w wieku 60 lat są wypychane na rynek pracy i nie mają możliwości powrotu.

Znaczy zmniejszamy o ile kobiety będą chciały przechodzić wcześniej na emeryturę, jak będą chciały pracować do 67, czy 70 lat, to będą pracowały i będą miały wyższą emeryturę.

A pan żyje w rzeczywistości?

Ja nie jestem kobietą.

Ale pan żyje w rzeczywistości polskiej?

Żyję i wiem, że przeważnie ludzie przechodzą na emeryturę wtedy, kiedy osiągną wiek emerytalny, tak wskazują wszystkie badania.

A nie zna pan przypadków, bo ja znam wiele takich przypadków, po pierwsze większość przechodzi, a po drugie znam wiele przypadków, gdzie kobiety są wypychane – słuchaj, masz 60 lat, masz emeryturę, czy byłabyś uprzejma się pożegnać z pracą, bo mam nowego kogoś, kogo chciałbym zatrudnić. Chcę powiedzieć tylko tyle, że kobiety często nie mają wyboru i dzięki temu będą miały o półtora tysiąca emeryturę niższą. Co więcej? Z czego się bierze problem 55 plus, jeżeli ktoś jest blisko emerytury to pracodawca już często nie chce w niego inwestować, bo zaraz może przejść na emeryturę i w związku z tym dlatego osoby w pełni, w kwiecie wieku z olbrzymim doświadczeniem w Polsce często mają problemy na rynku pracy. I to wszystko spowodowane jest niższym wiekiem emerytalnym. I mam apel żeby odczarować to. Im dłużej pracujemy, tym wyższą emeryturę.

A czy .Nowoczesna…

Jeszcze jedną rzecz powiem: licznik jest wyższy, a mianownik niższy.

Czy .Nowoczesna dobrze przemyślała pomysł likwidacji wszystkich przywilejów emerytalnych?

Dla nowo wchodzących.

Ale chcielibyście naprawdę żeby górnicy, hutnicy, policjanci, żołnierze pracowali do 67 roku życia?

Jeszcze raz, dla nowo wchodzących.

Tak, nowo wchodzący na rynek pracy.

Czyli to znaczy tak, jeżeli ktoś ma dzisiaj 18 lat…

Tak i zaczyna być górnikiem i pan mu powie będziesz pracował do 67 lat?

Nie, nie powiedziałem tego.

Nie, no powiedziałby pan.

Proszę mi dać powiedzieć.

W programie pan napisał, że chce zlikwidować wszystkie przywileje emerytalne.

Ale pan pozwoli, że powiem to swoim językiem, który jest bardziej precyzyjny, wydaje mi się. Ten człowiek mówi tak, mam pracę, perspektywę górnika przed sobą, ale nie mam wcześniejszej emerytury. W związku z tym po 15 latach pracy w górnictwie muszę zaplanować sobie tak karierę zawodową żeby zmienić tą pracę na coś innego.

Wie pan, jak trudno się przekwalifikują różne grupy zawodowe.

A pan nigdy się nie przekwalifikowywał? Ja parę razy w życiu.

Tak? Ja nie. Jak zacząłem być dziennikarzem tak do dzisiaj jestem.

Tak. A co by się stało, gdyby odpukać, nie wiem czy to jest drewniane, no musiałby pan zmienić pracę, to co wtedy?

No to zmieniłbym pracę, a nie zawód. Kocham swój zawód i pracowałbym jako dziennikarz.

No dobrze. Znam wielu pana kolegów, którzy zmienili zawód, na przykład przeszło z dziennikarstwa, na przykład do PR.

Czyli wierzy pan, że górnicy będą też zmieniać zawód po osiągnięciu czterdziestu paru lat.

Nie, nie proszę pana, nie górników. Jeżeli ktoś ma być górnikiem i wie jakie są reguły gry, no to się decyduje na taką decyzję bycia górnikiem, po jakimś czasie doszkala się, zmienia pracę, szczególnie, że górnik tak naprawdę dzisiaj ma olbrzymie możliwości pracy w różnych zawodach. Ale chodzi o to żeby to było fair, żeby człowiek wiedział przed rozpoczęciem, jakie są reguły gry, dlatego mówimy, że nie chcemy zabrać nikomu, kto te przywileje nawet po roku uzyskał. Tak samo z rolnikami. Nowo wchodzący już nie powinien być w KRUS tylko w ZUS, wtedy są równe reguły gry dla wszystkich panie redaktorze.

Grzegorz Schetyna mówi – „wyobrażam sobie wspólny z .Nowoczesną gabinet cieni”, pan sobie też wyobraża?

Nie rozmawialiśmy z Grzegorzem Schetyną na ten temat, także wolałbym następnym razem…

No to mówił w tym studio, więc ja panu przekazuję.

No dobra, no właśnie. No to wydaje mi się, że byłoby lepiej gdybyśmy razem porozmawiali, a potem ustalili, co mówimy do mediów.

Może pan do niego zadzwoni i powie Grzegorzu chciałbym wspólnie z tobą gabinet cieni robić, co ty na to?

Jak zadzwonię to nie powiem panu, bo to wydaje mi się, że takie rzeczy powinny być uzgadniane. Dwa, uważam, że nie ma koalicji w opozycji, koalicja może być w wyborach parlamentarnych.

Nie mówię o koalicji, mówię o gabinecie cieni, wspólna praca programowa, ustalanie stosunku do różnych reform.

Teraz tak, jeżeli chodzi o Trybunał Konstytucyjny, na przykład kwestie europejskie, to mogę panu powiedzieć od czasu do czasu konsultujemy to w ramach opozycji.

No widzę posła Budkę i poseł

Gasiuk-Pihowicz na przykład, tak.

Gasiuk-Pihowicz, którzy dzielnie walczą ramię w ramię.

Mogę powiedzieć z Januszem Lewandowskim kilka razy rozmawiałem o kwestii rezolucji w Parlamencie Europejskim. Natomiast, proszę mi dać, mamy duże różnice programowe, na przykład jeżeli chodzi o kwestie podejścia do finansów publicznych, my byliśmy przeciwko temu żeby 500 plus było dla bogatych, a Platforma chciała 500 plus dubeltowe, przypomnę, czy na przykład kwestia skoku na OFE. No przecież Jacek Rostowski, który jest z Platformy cały czas uważa, że to była świetna decyzja żeby przejąć oszczędności OFE przez budżet państwa, a ja uważam, że była zła. Czyli mamy relatywnie duże rozbieżności programowe w kwestiach gospodarczych, Platforma jest taka, jakby to powiedzieć, za bardzo broni tych ośmiu lat ostatnich, do których miałem zastrzeżenia, że to była ciepła woda w kranie. I, i…

Wasz program jest tak liberalny, że ciężko z nim będzie wygrać wybory.

Modernistyczny. Panie redaktorze, gdybym ja tak podchodził do życia, jak pan mówi, to bym nic w życiu nie osiągnął. Trzeba brać byka za rogi i uważam, że trzeba ludziom mówić prawdę, a nie ściemniać.

Czyli wspólny gabinet cieni nie? Krótka odpowiedź.

No nie, nie ma koalicji w opozycji, może być koalicja…

I nie ma wspólnego gabinetu cieni z opozycją.

Może być koalicja wyborcza, ale to będzie przed wyborami i to będzie wszystko zależało od sondaży wyborczych i prawdopodobieństwa zwycięstwa pojedynczego versus koalicyjnego, koalicja zawsze jest trudniejsza, ale jeżeli będzie wymagała tego racja stanu jestem gotowy taką koalicję zawrzeć żeby wygrać z PiS i zaproponować Polsce lepszą perspektywę.

Ryszard Petru, ciąg dalszy na radiozet.pl, dziękuję bardzo.

Radio ZET/MA

Ograniczanie warcholenia w Sejmie


Wyborcza.pl

Środa30.11.2016

 

Prawo o zgromadzeniach w Sejmie. „PiS chce ograniczyć wolność zgromadzeń”

look, pap

30 listopada 2016 | 07:23

31. posiedzenie Sejmu, 29.11.20161 ZDJĘCIE

31. posiedzenie Sejmu, 29.11.2016 (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

 

Sejm nie poparł wniosku PO i Nowoczesnej o odrzucenie projektu ws. zgromadzeń autorstwa PiS. Prace nad krytykowanymi przepisami będą kontynuowane.

W nocy z wtorku na środę w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu, który wprowadza m.in. możliwość zarezerwowania miejsca do demonstrowania, pod warunkiem że zgodzi się na to władza centralna. PO i Nowoczesna zgłosiły wnioski o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. W…

W Guantanamo też stosowano tortury, no i co?


onet.wiadomości

 

PAP

35 minut temu

Rosja: żona opozycjonisty Ildara Dadina opisała tortury stosowane w kolonii karnej

Anastasija Zotowa, żona rosyjskiego opozycjonisty Ildara Dadina, opublikowała wykaz tortur, które według jej informacji stosowane są w kolonii karnej w Siegieży, gdzie odbywa karę jej mąż. Dadin wcześniej skarżył się, że jest maltretowany w tym łagrze.

 

Ildar DadinFoto: PHILIPP KIREEV / AFPIldar Dadin

W wywiadzie dla Radia Swoboda Zotowa wyjaśniła, że o różnego rodzaju torturach opowiedzieli jej byli więźniowie kolonii karnej po tym, jak ujawniono list Dadina na temat stosowanych tam tortur.

Żona opozycjonisty wyjaśniła, że wobec jej męża nie stosowano większości z opisanych sposobów znęcania się nad więźniami. Powiedziała również, że obecnie udało się powstrzymać używanie przemocy wobec przetrzymywanych w Siegieży.

Wśród sposobów znęcania się nad więźniami, które opisuje Zotowa, jest – na przykład – „przymusowy szpagat”, gdy funkcjonariusze rozciągają nogi więźnia w przeciwległe strony, aż do zerwania więzadeł. Według Zotowej odbywa się to w małym korytarzu kolonii, gdzie nie ma kamer wideo.

Natomiast na terenie przeznaczonym do spacerów więźnia podwiesza się do góry za ręce skute kajdankami na plecach. Zotowa pisze też o biciu i kopaniu po głowie i stopach, biciu pałką, a także deptaniu leżącego więźnia. Wylicza też różne sposoby przetrzymywania lekko ubranych więźniów na mrozie, poniżania ich, a także groźby, że zostaną zgwałceni lub zabici.

1 listopada media rosyjskie poinformowały o liście 34-letniego Dadina, w którym skarżył się na maltretowanie go w kolonii karnej przez naczelnika i funkcjonariuszy. Do wydarzeń opisanych przez niego miało dojść we wrześniu. Dadin mówił później, że w karelskiej kolonii maltretowani są też inni więźniowie. Federalna Służba Więzienna (FSIN) zaprzeczyła, by opozycjonista był torturowany.

Dadin jest pierwszym opozycjonistą skazanym w Rosji za „wielokrotne naruszenie zasad zgromadzeń publicznych” na mocy przepisów znowelizowanych w 2014 roku. Został aresztowany w grudniu 2015 roku. Wcześniej był pociągany do odpowiedzialności administracyjnej za udział w akcjach opozycyjnych. Na mocy nowych przepisów otrzymał wyrok trzech lat kolonii karnej, później wyrok zmniejszono do 2,5 roku.

Oskarżenia wobec Dadina dotyczyły naruszenia zasad zgromadzeń publicznych w latach 2012-14. Chodziło m.in. o demonstracje organizowane w proteście przeciwko powrotowi Władimira Putina na Kreml w 2012 roku, przeciw ustawodawstwu dotyczącemu środowiska LGBT i wojnie na Ukrainie.

W kolonii karnej w Siegieży, w pobliżu granicy z Finlandią, karę odbywał również były szef koncernu Jukos Michaił Chodorkowski.

(RZ)

Onet Wiadomości

Źródło: PAP

Rosja zniszczy ukraińskie systemy rakietowe, które naruszą suwerenność Krymu


onet.wiadomości

 

PAP

dzisiaj 10:45

Media: Moskwa grozi Kijowowi atakiem rakietowym

Rosja zagroziła Ukrainie atakiem rakietowym w odpowiedzi na plany przeprowadzenia przez ukraińską armię manewrów z użyciem rakiet w okolicach zaanektowanego przez Moskwę Krymu – doniósł portal opiniotwórczego tygodnika kijowskiego „Dzerkało Tyżnia”.

 

Moskwa zdecyduje się ponownie zaatakować Ukrainę?Foto: ReutersMoskwa zdecyduje się ponownie zaatakować Ukrainę?

Wcześniej ukraińskie lotnictwo wojskowe zapowiedziało, że manewry odbędą się w dniach 1–2 grudnia i uprzedziło linie lotnicze, by nie korzystały w tym czasie z przestrzeni powietrznej Ukrainy w tym regionie.

W odpowiedzi na te plany 25 listopada rosyjskie Ministerstwo Obrony wezwało na rozmowę ukraińskiego attaché wojskowego w Moskwie, a 26 listopada wręczono mu notę protestacyjną. „Dzerkało Tyżnia” poinformowało, z powołaniem na źródła w Ministerstwie Obrony w Kijowie, że w nocie zawarte były jawne groźby wobec Ukrainy.

„W razie przeprowadzenia przez Ukrainę manewrów rakietowych w rejonie granicy rosyjsko-ukraińskiej na Krymie Rosja grozi Kijowowi atakiem rakietowym” – napisał tygodnik.

„Jeśli Ukraina przeprowadzi takie manewry, strona rosyjska będzie, po pierwsze, zestrzeliwała ukraińskie rakiety. Po drugie zaatakuje ukraińskie wyrzutnie rakiet” – czytamy.

Komentując te doniesienia sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ołeksandr Turczynow oświadczył wcześniej, że według prawa międzynarodowego przestrzeń powietrzna Rosji sięga jedynie do połowy Cieśniny Kerczeńskiej, która łączy Morze Azowskie z Morzem Czarnym.

– Histeria Rosji, że Ukraina, wbrew umowom międzynarodowym, jednostronnie podjęła decyzję o manewrach rakietowych w „suwerennej przestrzeni powietrznej Federacji Rosyjskiej” pozbawiona jest zdrowego rozsądku – powiedział Turczynow.

Należący do Ukrainy Krym został zaanektowany przez Rosję w marcu 2014 roku w wyniku interwencji militarnej i referendum na półwyspie, którego wyników nie uznały ani władze w Kijowie, ani państwa zachodnie.

(RZ)

 

Onet Wiadomości

Źródło: PAP

Rzepliński wykoncypował sobie, że on wybierze następcę a Prezydent ma mu podpisać


WPROST.pl

Sędziowie i sądy

PAP , J.K.

Zebrało się Zgromadzenie Ogólne TK ws. wyboru kandydatów na prezesa

publikacja: 30.11.2016

aktualizacja: 30.11.2016, 09:55

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Zgromadzenie Ogólne Trybunału Konstytucyjnego zebrało się w środę w sprawie wyboru kandydatów na prezesa Trybunału. Posiedzenie zwołał prezes TK Andrzej Rzepliński, którego kadencja wygasa 19 grudnia.

 

Warunkiem ważności uchwał ZO jest obecność na nim minimum 10 sędziów. Obecnie w TK orzeka (licząc z Rzeplińskim) dziewięcioro sędziów wybranych przez Sejmy poprzednich kadencji i troje wybranych przez obecny Sejm (Julia Przyłębska, Piotr Pszczółkowski i Zbigniew Jędrzejewski). Jak poinformowało PAP w środę rano biuro prasowe TK, sędziowie Pszczółkowski i Przyłębska są na zwolnieniu lekarskim; według nieoficjalnych informacji nie ma też sędziego Jędrzejewskiego.

Trzech innych sędziów wybranych przez obecny Sejm (Mariusza Muszyńskiego, Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha) Rzepliński nie dopuszcza do orzekania i do udziału w ZO. Powołuje się na wyroki TK z grudnia ub.r. o tym, że ich miejsca są zajęte przez trzech sędziów wybranych w październiku ub.r.: Romana Hausera, Krzysztofa Ślebzaka i Andrzeja Jakubeckiego, których prezydent nie zaprosił do złożenia ślubowania.

Rzepliński już wcześniej zapowiadał zwołanie ZO ws. wyboru kandydatów na prezesa – według zasad ustawy o TK z 22 lipca. Niedawno TK orzekł, że są one zgodne z konstytucją i zarazem wskazał, że kandydaci przedstawieni prezydentowi RP musza się cieszyć poparciem większości ZO.

Według jednego z projektów ustaw PiS ws. TK, który jest procedowany w Sejmie, wyłonienie w ten sposób kandydatów na prezesa TK jest nieważne. W projekcie – Przepisy wprowadzające ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK oraz o statusie sędziów TK – zapisano, że jeśli do dnia ogłoszenia tej ustawy ZO TK przedstawiło prezydentowi kandydatów na prezesa TK (a prezydent nie powołał prezesa), albo m.in. dokonało wyboru kandydatów z naruszeniem obecnej ustawy, to całą tę procedurę przeprowadza się ponownie na zasadach określonych w nowej ustawie; wtedy też tracą moc wcześniejsze „wszystkie czynności i akty dokonane w ramach procedury przedstawienia prezydentowi RP kandydatów na stanowisko prezesa”.

Według projektu PiS, ZO tworzą sędziowie TK, którzy złożyli ślubowanie wobec prezydenta – co oznacza dopuszczenie do tego gremium Muszyńskiego, Morawskiego i Ciocha. Projekt nie precyzuje liczby kandydatów na prezesa przedstawianych głowie państwa (dziś ustawa mówi, że ma być ich trzech). Projekt stanowi, że ZO ma przedstawiać prezydentowi jako kandydatów wszystkich sędziów, którzy otrzymali co najmniej 5 głosów.

Zapisano też w nim, że od dnia wakatu na funkcji prezesa TK do powołania jego następcy, pracami TK kieruje sędzia „posiadający najdłuższy, liczony łącznie, staż pracy: jako sędzia w TK; jako aplikant, asesor, sędzia w sądzie powszechnym; w administracji państwowej szczebla centralnego”. Najdłuższy taki staż ma sędzia Przyłębska.

Według projektu obradom ZO ws. wyboru kandydata na prezesa przewodniczy sędzia najmłodszy stażem (w miejsce Rzeplińskiego PiS zgłosił już jako kandydata Michała Warcińskiego). Projekt wprowadza zasadę, że kadencja prezesa i wiceprezesa TK trwa sześć lat (dziś sędzia powołany na prezesa jest nim do końca swej 9-letniej sędziowskiej kadencji).

Sejm ma na obecnym posiedzeniu przeprowadzić pierwsze czytanie projektu ws. TK – Przepisy wprowadzające ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK oraz o statusie sędziów TK. W tym projekcie zapisano, że jeśli do dnia ogłoszenia tej ustawy ZO TK przedstawiło prezydentowi kandydatów na prezesa TK (a prezydent nie powołał prezesa), albo m.in. dokonało wyboru kandydatów z naruszeniem obecnej ustawy, to całą tę procedurę przeprowadza się ponownie na zasadach określonych w nowej ustawie. Według projektu wtedy tracą moc wcześniejsze „wszystkie czynności i akty dokonane w ramach procedury przedstawienia prezydentowi RP kandydatów na stanowisko prezesa”.

Projekt stanowi, że w przypadku konieczności nowej procedury ws. prezesa, do czasu jego powołania, TK kieruje sędzia, „któremu prezydent RP w drodze postanowienia powierzy pełnienie obowiązków prezesa”. „Do ważności postanowienia wymagany jest podpis prezesa Rady Ministrów” – głosi projekt. P.o. prezes w miesiąc od ogłoszenia ustawy przeprowadza procedurę przedstawienia prezydentowi kandydatów na prezesa TK, m.in. zwołuje posiedzenie ZO ws. wyboru kandydatów.

Co do zasady wszystkie trzy ustawy mają wejść w życie po 14 dniach od ich ogłoszenia. Przepisy ws. wyłaniania kandydatów na prezesa mają wejść w życie następnego dnia po ogłoszeniu. Straci też moc ustawa o TK z 22 lipca.

 

 

Sądy i trybunały Prawo Sędziowie Prawnicy Spór o Trybunał Komstytucyjny

“Polski nauczycielu, bądź spokojny”- nie umkniesz przed mechanizmem rynkowym państwa prawa


WPROST.pl

Polski nauczycielu, bądź spokojny”. Debata nad reformą edukacji i protest przed Sejmem

Dodano wczoraj 20:57 1 0 10

Anna Zalewska / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI

W Sejmie zakończyło się pierwsze czytanie projektów ustaw wprowadzających reformę edukacji. Przed budynkiem parlamentu odbył się protest przeciwników zapowiadanych zmian.

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy – Prawo oświatowe oraz projektu ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo oświatowe. – Dzieci w 6. klasie nie chcą zmiany. My im proponujemy brak zmiany. Zostaną z ukochanym nauczycielem, w tym samym środowisku – mówiła minister edukacji Anna Zalewska. Nie brakowało krytycznych głosów ze strony opozycji. – To kuriozalna zmiana, którą chcecie przeprowadzić siłą, nie zważając na nikogo – przekonywał Piotr Cieśliński z PO. – Pani minister mówiła, że jutro zaprezentowana zostanie podstawa programowa. Czy jest ona przygotowana? Czy będzie konsultowana z ekspertami? – pytała z kolei Marta Golbik z .Nowoczesnej. Joanna Scheuring-Wielgus z ugrupowania Ryszarda Petru przypomniała natomiast, że kilka lat temu minister Zalewska mówiła, iż reforma edukacji powinna być ewolucyjna, a nie rewolucyjna.

Minister edukacji zapewniała jednak, że nikomu nie odmawia spotkań i zaprasza rodziców do dyskusji. – Nie można dłużej udawać, że nie ma liceum, szkoły zawodowej, a szkoła podstawowa nie jest oknem na świat – argumentowała. Dodała, że „przybędzie kilka tysięcy nowych oddziałów i etatów nauczycieli”. – Polski nauczycielu, bądź spokojny. To rząd, który myśli, jak przy dramatycznym niżu demograficznym, zadbać o ciebie – stwierdziła Zalewska.

Tymczasem przed Sejmem protestowało kilkaset osób, które sprzeciwiają się reformieedukacji. Demonstranci mieli ze sobą transparenty z napisami, m.in. PiS – zgłoś nieprzygotowanie i „Robert Lewandowski chodził do gimnazjum.

Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

Obserwuj

M. Kidawa-Błońska

@M_K_Blonska

Nasi posłowie teraz walczą na sali sejmowej. Dziękujemy, ze jesteście razem z nami #chaoswedukacji

18:24 – 29 lis 2016

  • 1818 podanych dalej

  • 7272 polubienia

  • Zobacz obraz na Twitterze

    Zobacz obraz na Twitterze

    Obserwuj

    PlatformaObywatelska

    @Platforma_org

    .@kr_szumilas i @M_K_Blonska na #szkolnyprotest przeciw #chaoswedukacji. #reformaedukacji

    17:43 – 29 lis 2016

  • 1414 podanych dalej

  • 2525 polubień

  • Jak argumentował Związek Nauczycielstwa Polskiego, demonstrację zaplanowano tak, by mogli w niej wziąć udział nauczyciele po lekcjach, a rodzice po pracy. – Spotkamy się po raz kolejny z rodzicami przed Sejmem, krzycząc: Posłowie, zostawcie te gimnazja, nie wprowadzajcie chaosu w szkole – mówił 28 listopada prezes ZNP Sławomir Broniarz.

    Nauczyciele będą pikietować pod Sejmem. „Zostawcie te gimnazja, nie wprowadzajcie chaosu”29 listopada w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie projektów ustaw, które wprowadzają reformę edukacji. ZNP tego samego dnia zaplanowało pikietę „NIE dla chaosu w szkole!”.WPROST.pl

    Co mówią sondaże?

    28 listopada opublikowano wyniki sondażu przeprowadzonego przez Millward Brown dla RMF FM – wynika z niego, że 42 proc. badanych jest przeciwko planowanej przez rząd reformie edukacji. Natomiast zwolennicy reformy stanowią 39 proc. respondentów.

    30 proc. badanych określiło się jako zdecydowanych przeciwników reformy autorstwa minister edukacji Anny Zalewskiej. Odpowiedź „raczej przeciw” wskazało 12 proc. Z kolei zdecydowanych zwolenników reformy jest 24 proc., a 15 proc. respondentów określiło się jako osoby nie będące ani za, ani przeciw zapowiadanym zmianom w oświacie. 4 proc. ankietowanych oceniło, że nie potrafi stwierdzić, jakie ma zdanie na ten temat.

    / Źródło: TVN24 / Wprost.pl

    Kalifat zabija cywilów w Mosulu? I co na to jedynie słuszne siły?


    SERWIS INFORMACYJNY POLSKIEGO RADIA

     

    ONZ: Państwo Islamskie zabija cywilów w Mosulu. „To zemsta za odmowę współpracy”

    29.11.2016 15:40

    Rzeczniczka Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (UNHCHR) Ravina Shamdasani poinformowała, że dżihadyści z Państwa Islamskiego (IS) w Mosulu zabijają cywilów, którzy nie chcą z nimi współpracować.

    Irackie siły, wspierane przez koalicję międzynarodową, rozpoczęły ofensywę na Mosul 17 października

    Irackie siły, wspierane przez koalicję międzynarodową, rozpoczęły ofensywę na Mosul 17 październikaFoto: PAP/EPA/AHMED JALIL

    Jak powiedziała na regularnym briefingu, ofiarami są cywile, którzy nie zgadzają się na to, by na dachach ich domów umieszczane były wyrzutnie rakiet lub zajmowali tam pozycje snajperzy IS. Zabijani są także mieszkańcy, których dżihadyści podejrzewają o przekazywanie informacji lub podejmowanie próby ucieczki.

    • Według doniesień 11 listopada Państwo Islamskie zastrzeliło 12 cywilów w dzielnicy Bakir we wschodnim Mosulu za to, że mieli odmówić zainstalowania wyrzutni na dachach – relacjonowała rzeczniczka.

    ONZ otrzymała także informacje, że bojownicy 25 listopada publicznie zastrzelili 27 cywilów w jednym z parków na północy Mosulu, a 22 listopada snajper Państwa Islamskiego zabił 7-letnie dziecko biegnące w stronę irackich sił bezpieczeństwa w dzielnicy Adan we wschodnim Mosulu.

    Irackie siły, wspierane przez koalicję międzynarodową, rozpoczęły ofensywę na Mosul 17 października. To drugie pod względem wielkości miasto w Iraku zostało zdobyte przez dżihadystów w czerwcu 2014 roku i stało się bastionem Państwa Islamskiego w Iraku.

    mr

    Zobacz więcej na temat: mosul państwo islamskie świat irak onz

    Duda zgłębia szwedzkie możliwości


    WP.PLStrona główna serwisu

     

    akt. 29.11.2016, 21:30

    Prezydent Andrzej Duda rozpoczął oficjalną wizytę w Szwecji

    • Andrzej Duda rozpoczął wizytę w Szwecji
    • W podróży towarzyszy mu małżonka

    PAP / Jacek Turczyk

    Prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką rozpoczęli trzydniową oficjalną wizytę w Szwecji. Jak wyjaśnił PAP prezydencki minister Krzysztof Szczerski wizyta w Szwecji poświęcona będzie „dyplomacji ekonomicznej”, polityce i spotkaniom z Polonią.


    Mężczyzna zatrzymany w Piekarach Śląskich przed wizytą Andrzeja Dudy został zwolniony

    Jak wyjawił Szczerski będzie to kolejna wizyta zagraniczna, na którą prezydent zabiera przedstawicieli polskich start-upów. Młodzi polscy przedsiębiorcy wezmą udział w forum dotyczącym innowacyjności. – Przy okazji tego forum będzie szereg spotkań prezydenta z dużymi inwestorami szwedzkimi, dużymi firmami szwedzkimi, ze szwedzką izbą przemysłową, z firmami, które są też obecne w Polsce – wyjaśnił Szczerski.
    Podczas wizyty w Szwecji prezydent ma spotkać się z szefem parlamentu Urbanem Ahlinem oraz premierem Stefanem Loefvenem. Para prezydencka zostanie też przyjęta przez króla Karola XVI Gustawa i królową Sylwię.

    Szczerski poinformował, że prezydent podczas rozmów w Sztokholmie przedstawi negatywną opinię Polski na temat inicjatywy budowy gazociągu Nord Stream 2, a także ostatnich decyzji Komisji Europejskiej w kwestii gazociągu OPAL.
    Prezydent ma także spotkać się w Sztokholmie z Polonią.
    Oprac.: Violetta Baran

    PAP

    Polska może służyć pomocą USA mając znakomite sukcesy w skazywaniu za palenie kukieł i flag


    SERWIS INFORMACYJNY POLSKIEGO RADIA

     

    Trump o paleniu flagi Stanów Zjednoczonych

    29.11.2016 16:39

    Prezydent elekt Donald Trump opowiedział się za delegalizacją palenia flagi Stanów Zjednoczonych. Postępowanie takie jest w tej chwili chronione pierwszą poprawką do amerykańskiej Konstytucji. 

    Trump o paleniu flagi Stanów Zjednoczonych

    Foto: IAR/ Łukasz Kowalski

    Donald Trump napisał na Twitterze, że nikt nie może mieć prawa do palenia amerykańskiej flagi. „Jeśli to zrobi to powinien ponieść konsekwencje – utratę obywatelstwa albo rok w więzieniu” – stwierdził prezydent elekt. 

    Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł jednak w 1989 roku, że palenie flagi w ramach protestu jest formą symbolicznej wypowiedzi chronionej przez pierwszą poprawkę do Konstytucji gwarantującą wolność słowa. Rok później Sąd Najwyższy unieważnił przyjętą przez Kongres ustawę zakazująca palenia flagi.

    Wśród sędziów, którzy poparli taką interpretację konstytucji był zmarły niedawno konserwatywny sędzia Antonin Scalia. Sąd Najwyższy wypowiadał się też na temat odbierania obywatelstwa jako kary za przestępstwa kryminalne delegalizując taką praktykę w 1958 roku.

    Niektórzy komentatorzy sugerują, że oświadczenie Donalda Trumpa w sprawie palenia flagi ma na celu odwrócenie uwagi mediów od jego wcześniejszej wypowiedzi, w której bezpodstawnie stwierdził, że miliony głosów w wyborach oddano na Hillary Clinton nielegalnie.

    IAR/Marek Wałkuski/Waszyngton

    IAR