Smutny spadek po Komorowskim


 

Należy wypowiedzieć konwencję ottawską – smutny spadek po Komorowskim?

3 kwietnia 2016 04:15 komentarzy: 10 Autor:  A • A • A

JOINT ENDEAVOR A close up view (bottom side up) of a Former Yugoslavia PMA-3 PMA-3 Yugoslavian anti-personnel blast mine (shown upside down). By PFC TRACEY L. HALL-LEAHY - US Government image, Domena publicznaanti-personnel mine.

Niestety w dniu 14 grudnia 2012 r., na szczęście już były Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej pan Bronisław Komorowski ratyfikował Konwencję o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych oraz ich zniszczeniu, zwaną Konwencją Ottawską. Tekst konwencji w j. polskim [tutaj].

Warto się zapoznać z listą krajów sygnatariuszy [tutaj], żeby bardzo łatwo zrozumieć, dlaczego ta decyzja była jedną z najgorszych decyzji władz Polski, albowiem rozbrajamy się a potencjalny przeciwnik nawet o tym nie myśli. Niestety z własnej woli rozbroiliśmy się, przeciwnik będzie się z nas śmiał wchodząc suchą stopą do naszych lasów, przechodząc przez pola i do miast.

To, co jeszcze niedawno jowialnym lekkoduchom wydawało się aktem cywilizacyjnego humanitaryzmu, niestety jest dzisiaj oznaką słabości. Co prawda Konwencja nie zakazuje min kierunkowych, ale to nie to samo. Mina reakcyjna z elementami elektroniki rozpoznającej np. drgania – wielkości połowy długopisu może urwać nogę, albo nawet zabić człowieka. Ponieważ jest zrobiona z plastiku lub z drewna, żeby przejść trzeba teren albo przeszukać ręcznie, albo przetrałować lub przynajmniej wypalić. Żadne wojsko nie zejdzie z asfaltu, jak zobaczy, że koledze urwało nogę, a jego genitalia to już historia. Właśnie o to chodzi w broni minowej – nie tylko ma być groźna, ale przede wszystkim ma paraliżować przeciwnika przed swobodą działania w terenie, który przejmuje.

Gdybyśmy w 1939 roku mieli miny, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Takie tempo natarcia wojsk niemieckich i słowackich oraz wkraczania Armii Czerwonej, z jakimi mieliśmy do czynienia, byłoby niemożliwe do przeprowadzenia. Miny zmusiłyby przeciwników przynajmniej do trałowania, a to bardzo spowalnia przeciwnika. W ten sposób polskie dowództwo miałoby więcej czasu na przegrupowanie, podciągnięcie odwodów i dowodzenie. Jednak, jeżeli nie chcemy sobie popsuć nastrojów to lepiej nie wspominajmy tych dramatycznych dni września.

Dzisiaj broń minowa może być standardowa jak dotychczas, albo inteligentna. Miny mogą widzieć zagrożenie i wcale nie muszą eksplodować. Inteligentne minowanie polega na tym, żeby przepuścić zwiad i pierwsze siły nieprzyjaciela, a np. zniszczyć siły główne, albo zaplecze, – które się niczego nie spodziewa. Miny to bardzo groźna broń, po prostu przerażająca. Paraliżują swobodę ruchów nieprzyjaciela.

Niestety miny zostają po wojnie i stanowią zagrożenie dla ludności cywilnej. Jednakże w naszym przypadku liczy się przede wszystkim zdolność do zachowania suwerenności państwowej na posiadanym terytorium. Oznacza to, że nie można mieć żadnych wątpliwości – obrona musi mieć najwyższy priorytet.

Nie możemy być samoograniczeni, podczas, gdy główny potencjalny przeciwnik może wykorzystywać to groźne uzbrojenie, w praktyce paraliżując ewentualne kontrnatarcie naszych wojsk. Zwłaszcza, że jest oczywistością, że jeżeli w ogóle chcemy przetrwać w konflikcie, musimy co najmniej sparaliżować jego możliwości walki na jego własnym terytorium położonym w bezpośrednim pobliżu naszych granic. Ta nierównowaga jest czymś nienormalnym i wynika z błędów myślenia polityków, którym się chyba wydawało, że czeka nas koniec historii.

Miny mają jeszcze jedną fenomenalną zaletę. Otóż, te standardowe – składające się z materiału wybuchowego oraz metalu, są bardzo, ale to naprawdę bardzo tanie. Jak również niezwykle łatwo się je produkuje i można je niesłychanie szybko rozstawić. Zaminowanie pasa granicznego oraz wybrzeża – to podstawa. Zresztą i tak zrobi to przeciwnik dzięki minowaniu narzutowemu poprzez lotnictwo i artylerię rakietową dalekiego zasięgu – minując nasze terytorium w punktach krytycznych, dla uniemożliwienia ruchu naszych wojsk. Potem jak nadejdzie w to miejsce, po prostu określonym sygnałem je dezaktywuje lub zdetonuje, nie ryzykując strat własnych.

Jesteśmy biednym krajem, nie jest nas stać na zaawansowane i masowe uzbrojenie. Jednak jest nas stać na prostą i tanią broń, do której należą miny przeciwpiechotne. To może być jedno z podstawowych systemów uzbrojenia używanych przez wojska Obrony Terytorialnej. Trzeba jednak mieć miny, możliwości ich stawiania oraz przeszkolone wojsko. My dzisiaj tego nie mamy i niestety jest to kolejny zły spadek po rządach opcji politycznej słusznie minionej.

Osoby, które zdecydowały o tym, że Polska rozbroiła się w tym zakresie – mając potężnego sąsiada, który nie tylko posiada, ale jeszcze rozwija broń minową powinny stanąć przed Trybunałem Stanu za działanie na szkodę państwa. Nie ma znaczenia, że niezamierzone. Za głupotę też trzeba zapłacić. Nie chcemy być okupowani! Każdy, kto się przyczynia do osłabiania państwa powinien być napiętnowany. Mamy prawo domagać się ukarania politycznych decydentów, którzy doprowadzili do tego, że nie mamy min. Uwaga – zobowiązania natowskie nie mają znaczenia, NATO być może nas obroni, ale dopiero jak obronimy się sami. Nic nie pomoże nam bardziej niż miny. Dużo min. Oczywiście najlepsze byłyby miny jądrowe, ale o tym innym razem.

4 thoughts on “Smutny spadek po Komorowskim

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s