Sodoma i Gomora czarnych charakterów


Nerwy zamiast nirwany

Komentarz    tygodnik „Goniec” (Toronto)    8 kwietnia 2012

Niedobrze, niedobrze… To znaczy – oczywiście dobrze, jakże by inaczej, ale przecież niedobrze. Wydawałoby się, że w przededniu Świąt Wielkanocnych, kiedy to, kontynuując staropolską tradycję, „ukrajemy szyneczki, umaczamy w chrzanie; jakżeś dobrze uczynił, żeś zmartwychwstał, Panie” – zamiast pogrążyć się w podniosłych rozmyślaniach, a następnie – w nirwanie, znaczna część, a może nawet większość Umiłowanych Przywódców, o żadnej nirwanie nie będzie mogła nawet pomarzyć. Przeprowadzony dopiero co na ulicy przez studentów sondaż pokazał 27,3 procent poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości, 25,9 procent poparcia dla Platformy Obywatelskiej i 20,2 procent poparcia dla Ruchu Palikota. Czy w takiej sytuacji Umiłowani Przywódcy z Platformy Obywatelskiej będą mogli pogrążyć się w nirwanie? O tym nie ma mowy; jakże tu pogrążać się w nirwanie, kiedy człowiek rozdzierany jest przez straszliwą rozterkę; nie wiadomo, czy przechodzić do faworyzowanego przez media Ruchu Palikota – co by wskazywało, iż razwiedka właśnie w nim najbardziej sobie upodobała – czy też dochować wierności najwyraźniej idącemu na dno premieru Tusku?

I tak źle i tak niedobrze – bo właśnie poseł Palikot dał do zrozumienia, iż nie będzie akceptował żadnych masowych transferów w obawie przed doprowadzeniem do przedterminowych wyborów. A jakże tu stawać do przedterminowych wyborów, kiedy jeszcze nikt nie zdążył się odkuć po wyborach jesiennych? W takiej sytuacji racja stanu wymaga nie tylko tolerowania tajnych więzień CIA w Starych Kiejkutach, a nawet tortur, którymi amerykańscy torturanci oprawiali osobników podejrzanych o terroryzm, ale również, a właściwie nie „również”, tylko przede wszystkim – żeby przynajmniej na razie każdy trzymał się tego, w co już raz wdepnął. Tak właśnie radzi poeta: „niech sobie człowiek wiarę ma, czy nie ma – ale najgorzej, kiedy się nie trzyma tego, w co już raz wdepnął i próbuje, jaka się wiara lepiej dopasuje”. Transfery będą możliwe dopiero, gdy tocząca się między bezpieczniackimi watahy wojna na górze doprowadzi do ustalenia jakiejś chwiejnej równowagi. W przeciwnym razie nasza młoda demokracja przestałaby być przewidywalna, co mogłoby doprowadzić do wylania dziecka z kąpielą.

Zresztą i po stronie idącego w górę Prawa i Sprawiedliwości o żadnej nirwanie mowy być nie może, bo zaraz po Wielkiej Nocy przypada rocznica katastrofy smoleńskiej, której uroczyste obchody odbędą się na Krakowskim Przedmieściu, naprzeciwko Pałacu Namiestnikowskiego. Władze Warszawy do środy mnożyły różne biurokratyczne szykany, ale oskarżone o posługiwanie się metodą strajku włoskiego, skapitulowały, godząc się nawet na ustawienie przed Pałacem Namiestnikowskim specjalnej estradki dla prezesa Kaczyńskiego oraz telebimów. Już tam prezes Kaczyński napsuje krwi Platformie Obywatelskiej wysuwając coraz bardziej skonkretyzowane podejrzenia o zamach, jako przyczynę katastrofy. Niezależnie bowiem od ekspertów amerykańskich, ekspert z Australii właśnie powiedział, że katastrofa w Smoleńsku była następstwem zamachu, bo kadłub samolotu został powyginany na zewnątrz. To samo mówił od samego początku pan prof. Dakowski – więc wobec mnożących się i coraz bardziej zagęszczających podejrzeń, westchnienie bezradności wydobył z siebie nawet człowiek o zszarpanych nerwach, wzięty do Platformy Obywatelskiej na chłopaka do pyskowania, czyli poseł Stefan Niesiołowski.

Podczas rutynowego przesłuchania przez przodujacą w pracy operacyjnej oraz wyszkoleniu bojowym i politycznym panią red. Monikę Olejnik powiedział, ze „ludzie” już nie wiedzą, jak na to reagować. Jak zwykle nie miał racji, bo nie żadni tam „ludzie”, tylko bezpieczniacy, zwłaszcza ci, którzy czują, że w razie potrzeby mogą zostać zaszlachtowani w ramach operacji eliminowania świadków. Ach, jakże musi pluć sobie w brodę pan premier Tusk, że lekkomyślnie zgodził się na spektakularne zatrzymanie generała Czempińskiego w listopadzie ubiegłego roku. Ale mówi się: trudno – co się stało, to się nie odstanie i kielich goryczy trzeba będzie wypić aż do końca, który w dodatku okryty jest jeszcze mgłą tajemnicy i nie wiadomo, czy oznacza jakaś zaciszną trafikę z łaski Naszej Złotej Pani w Brukseli, czy może – horrible dictu – twarde łoże w kryminale?

W perspektywie takich możliwości o żadnej nirwanie w PiS-ie nie może być mowy, przeciwnie – mnożą się oznaki mobilizacji, objawiające się również w sięganiu do najgłębszych rezerw dawnego Porozumienia Centrum, stanowiącego najtwardsze jądro obecnej partii prezesa Kaczyńskiego. Wprawdzie pojawiają się na mieście fałszywe pogłoski, że sondażowa katastrofa Platformy Obywatelskiej jest następstwem przystąpienia do tej partii senatora Rzeczypospolitej Jana Filipa Libickiego, podobnie jak sukces PiS – porozumienia prezesa Kaczyńskiego z Markiem Jurkiem, ale czegóż to ludzie nie gadają? Wprawdzie senator Libicki rzeczywiście może przynosić pecha, podobnie jak Marek Jurek – szczęście, ale nie przesadzajmy z tą rola jednostki w historii. Pewna amerykańska dziennikarka, bezskutecznie ubiegająca się przez lata o wywiad z Marią Skłodowską-Curie twierdziła nawet, że „niepodobna przesadzić w odmawianiu ważności jednostkom”.

W przypadku niektórych jednostek to chyba prawda, ale w przypadku innych – już niekoniecznie. Mam tu zwłaszcza na myśli JE abpa Janusza Bolonka, który przez Leszka Szymowskiego w książce „Agenci SB kontra Jan Paweł II”, został zidentyfikowany jako tajny współpracownik komunistycznej razwiedki o pseudonimie „Prorok”. Według wcześniejszych informacji „Prorok” był agentem wyjątkowo cennym i wydajnym, a Szymowski ujawnia, że jego oficerami prowadzącymi byli kolejni szefowie rezydentury „Baszta”: Jerzy Porowski, ps. „Bralski” oraz Maciej Dubiel, ps. „Dis” – zaś sam „Prorok” był uważany przez I Departament MSW za „źródło wiarygodne i sprawdzone”. Oficjalnej reakcji na te rewelacje jeszcze nie ma – ale bo też jakże tu reagować, kiedy sam podejrzany jeszcze nie zdecydował, czy skorzystać z uniwersalnej formuły: „bez swojej wiedzy i zgody”, czy też jakiejś innej, bardziej dyplomatycznej i finezyjnej.

Na domiar złego również ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i red. Terlikowski opublikowali książkę, w której dają do zrozumienia, iż w Kościele polskim nie tylko aktywnie działa, ale cieszy się sporymi wpływami środowisko sodomitów. Hałasu narobiło zwłaszcza stwierdzenie, że jest kuria, w której sodomitami są wszyscy – „od biskupa do kamerdynera”. Wprawdzie oficjalnych reakcji w tej sprawie też nie było, ale ks. Isakowicz-Zaleski ujawnił, że z inicjatywy J.Em. Stanisława kardynała Dziwisza został on zaproszony na posiedzenie Rady Kapłańskiej Archidiecezji Krakowskiej, podczas której sprawy poruszone w książce zostały omówione „szczerze, aż do bólu”. Wprawdzie ujawnione rewelacje nie przynoszą zaszczytu Kościołowi w Polsce, ale mogą sprzyjać kuracji przeczyszczającej. Na razie chyba nikt nie wie, jak to przeprowadzić, zresztą wszyscy wydają się bardzo zaaferowani obchodami kolejnej rocznicy śmierci błogosławionego Jana Pawła II, który rzeczywiście przechodzić musiał prawdziwą drogę krzyżową, no i zbliżającymi się Świętami Wielkanocnymi – ale kiedyś trzeba będzie coś z tym jednak zrobić.

Przypominam sobie w związku z tym scenę z 4 czerwca 1992 roku, kiedy to Jan Krzysztof Bielecki, podówczas przewodniczący Klubu Parlamentarnego Kongresu Liberalno-Demokratycznego, zwołał posiedzenie klubu, a kiedy już wszyscy się stawili, pokazał, że koperty z fiszkami konfidentów, jakie otrzymał od ministra Macierewicza, nadal są opieczętowane i powiedział: nie otwierałem, nie zaglądałem – ale kto był, niech wstanie. Na te słowa wstało kilku parlamentarzystów, wśród nich jeden – jak się okazało – niepotrzebnie. Skoro zatem nawet parlamentarzyści postawieni wobec tak poważnej zastawki, zdobyli się na szczerość, to chyba przewielebne duchowieństwo, postawione w podobnej sytuacji, nie zachowa się gorzej? Oczywiście w takiej sytuacji o żadnej nirwanie też nie ma mowy, a chociaż jest niedobrze, to przecież – miejmy nadzieję – jeszcze nie najgorzej?

Stanisław Michalkiewicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.