Hodowla antypolonizmu

24 lut

Katon Najmłodszy

Hodowla antysemityzmu

Feature article

Katon Najmłodszy
Posted on Luty 22nd, 2012

W ostatnim czasie na blogu pojawiło się sporo tekstów poświęconych problematyce żydowskiej i stosunkom polsko-żydowskim. Myślę, że dyskusja była gorąca, ale stała na przyzwoitym poziomie – obyło się bez gorszących wycieczek antysemickich i antypolskich, za co serdecznie wszystkim komentującym, niniejszym, dziękuję. Warto dawać przykład, że o Żydach można, ale i trzeba rozmawiać bez emocji. Na koniec proponuję fragment ciekawego opracowania autorstwa Bronisława Wildsteina pt. “Polska, antysemityzm, lewica”. Tekstem tym zamykam “tydzień judaizmu” na moim blogu. [opracowanie edytorskie - moje: KatoN]
KatoN

Hodowla antysemityzmu

Bronisław Wildstein

Adam Michnik

Środowisko „Gazety Wyborczej”, które w początkach III RP kształtowało bez reszty intelektualny klimat kraju, od swojego powstania rozpoczęło walkę z polskim antysemityzmem: tropiło jego pozostałości i rozliczało z niego polską tradycję.
Na początku uznać można było, że to właściwe działanie w celu egzorcyzmowania demonów kryjących się w naszym dziedzictwie. Dość prędko jednak praktyka ta zaczęła nastręczać coraz więcej wątpliwości. Coraz bardziej przypomina stalinowską zasadę, zgodnie z którą wraz z postępami komunizmu narasta walka klasowa. Antysemityzm stawał się pałką, którą bez uzasadnienia można było okładać wrogów politycznych, a jednocześnie demistyfikować historię Polski.

Antysemityzm stawał się pałką, którą bez uzasadnienia można było okładać wrogów politycznych

Realny antysemityzm w III RP funkcjonował na marginesie marginesu życia publicznego, a nikt z polityków, którzy usiłowali się do niego odwołać nie zrobił kariery. Nie przeszkadzało to w coraz intensywniejszym jego tropieniu.

Kwintesencją tego podejścia był artykuł Sergiusza Kowalskiego z 2000 roku w „Gazecie Wyborczej” Idą, idą krzycząc Polska, w którym autor krytykę postmodernizmu i relatywizmu uznał za przejaw antysemityzmu (dosłownie!), a za jego przedstawicieli z tego właśnie powodu filozofa Ryszarda Legutkę i publicystę Cezarego Michalskiego. List otwarty, który pojawił się jako odpowiedź na ten artykuł, protestujący przeciw bezpodstawnemu obrażaniu w ten sposób konkretnych osób, skomentował na łamach „Wyborczej” Lesław Maleszka. Wyjaśniał on, że publicyści prawicy legitymizują antysemityzm, nie podejmując z nimi walki, gdyż antysemici w Polsce występują pod prawicowym szyldem. Sygnatariusze listu winni zająć się więc tropieniem antysemitów w swoich szeregach zamiast obroną ludzi niesłusznie o antysemityzm pomówionych. Zgodnie z tym myśleniem prawicowe wybory polityczne (czy przypisanie do nich) niesie ze sobą antysemickie podteksty. Tropiciele antysemityzmu w III RP traktowali to założenie ze śmiertelna powagą. Drugą stronę tej samej kampanii była redukcja historii Polski do antysemityzmu.

redukcja historii Polski do antysemityzmu

Sztandarowymi przykładami takich działań był artykuł Michała Cichego opublikowany w „Gazecie Wyborczej” w 1993 roku, w rocznicę Powstania Warszawskiego o morderstwach, jakich na Żydach mieli dopuszczać się powstańcy, czy fundamentalne pytanie, wokół którego obracał się tekst Bożeny Umińskiej zamieszczony w „Res Publice Nowej” z 2000 roku, a brzmiące: Czy Stefan Żeromski sypałby gaz cyklon B w obozie?

Czy Stefan Żeromski sypałby gaz cyklon B w obozie?

W tej pierwszej publikacji zbrodnie przestępców oraz tragiczne wypadki obciążać miały AK, która jako instytucja nie tylko nie miała z nimi nic wspólnego, ale ścigała je jak tylko potrafiła, w drugim – niewłaściwy, zdaniem autorki – opis międzywojennej nędzy i obcości kulturowej grup Żydów w Przedwiośniu zrównywał nieomal Żeromskiego z nazistami.

Nb.: Michał Cichy jakiś czas po opublikowaniu artykułu wycofał się ze swoich oskarżeń i przeprosił za nie, nie chodzi jednak o jednostkowy incydent, ale o konsekwentną politykę redakcji i środowiska, która ten skrajny przykład dobrze obrazuje.

Owo obsesyjne szukanie antysemityzm musi być przeciw skuteczne. Po pierwsze banalizuje zjawisko. Jeśli literacki opis kulturowej odmienności, w którym, zdaniem Umińskiej, nie znajdujemy wystarczającej dozy empatii, zrównany zostaje z postawą nazistów, to nienawiść prowadząca do makabrycznej zbrodni zostaje oswojona. Jeśli krytyczny opis określonej żydowskiej społeczności staje się tożsamy z ludobójczymi postawami, to odbieramy grozę tym drugim i niszczymy tabu, jakim były otoczone.
Swoją drogą obraz malowany przez Żeromskiego wydaje się wręcz idylliczny w zestawieniu z przedstawieniem tych samych społeczności przez wielu polskich Żydów opisujących je w tym samym czasie niepomiernie bardziej agresywnie. Czy więc Umińska i jej zwolennicy, Juliana Tuwima czy Antoniego Słonimskiego postawiliby również w nazistowskim szeregu, czy uznają, znowu na norymberskiej zasadzie, że do nich stosują się inne kryteria?

Zacieranie fundamentalnej różnicy między poczuciem obcości, a nawet niechęcią a zbrodniczym antysemityzmem prowadzi do banalizacji tego drugiego.
Na rzecz pozbawiania antysemityzmu ciężaru działa jego polityczna instrumentalizacja, paradoksalnie czyniąc zeń mało znaczącą przywarę, albo wybór, który trudno wręcz wartościować – jeśli całą prawica zarażona jest tę przypadłością…

zdeformowany i stronniczy obraz historii Polski, w którym centralnym motywem staje się antysemityzm

Dodatkowym elementem tego procesu jest zdeformowany i stronniczy obraz historii Polski, w którym centralnym motywem staje się antysemityzm. Polacy mają pełne prawo czuć się nim obrażeni. Jeśli na przykład heroiczny i szlachetny zryw, jakim było Powstanie Warszawskie, bezpodstawnie oskarżony zostaje o antysemickie zbrodnie, a tak wyczulony na krzywdę ludzką klasyk literatury polskiej jak Żeromski pomówiony zostaje o nienawiść rasową, to reakcją może być tylko odrzucenie i agresja. Takie działania siłą rzeczy muszą prowokować niechęć wobec tych, w stosunku do których Polacy zostali niesprawiedliwie oskarżeni i prowadzą do odradzania się antysemityzmu.

Stronnicze książki Grossa nie zachęcają do rozliczenia, ale do obrony, która przeradza się w atak. Jeśli Polacy jako zbiorowość na zasadzie etnicznej mają być odpowiedzialni za wszystkich swoich przedstawicieli, to również na zasadzie etnicznej rozliczać zaczną swoich krytyków. Zaczną wyliczać liczbę ludzi pochodzenia żydowskiego w stalinowskim aparacie represji PRL-u i traktować ich jako przedstawicieli narodu. Powróci formuła żydokomuny.

Bronisław Wildstein, “Polska, antysemityzm, lewica” [fragment]

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.