Archiwum | 18:36

Żyd Andrew Adler nawołuje do zabicia Obamy

23 sty
 

Mossad powinien zabić Obamę – sugeruje gazeta

Posted by Marucha w dniu 2012-01-23 (poniedziałek)

Mossad should kill Obama: US paper

Agentka Mossadu, Maya Rubin, aktorka – czy jej przypadnie główna rola?

Wydawana w Ameryce żydowski tygodnik „The Atlanta Jewish Times” zasugerowała bez ogródek, że agenci Mossadu powinni zamordować prezydenta Obamę, ponieważ jest „nieprzyjaźnie nastawiony do Izraela”.

W artykule opublikowanym 13 stycznia br. właściciel gazety, Andrew Adler, kazał swym czytelnikom postawić się w sytuacji premiera Izraela.

„Dajmy zielone światło rezydującym w USA agentom Mossadu dla wyeliminowania prezydenta nieprzyjaźnie nastawionego do Izraela, by aktualnie urzędujący wiceprezydent mógł przejąć jego urząd i wymusić politykę pomagania Izraelowi w dziele unicestwiania swych wrogów.”

Dodał również, że premier Izraela powinien „wydać rozkaz uderzenia na prezydenta [USA] celem zabezpieczenia egzystencji Izraela”.

Poprzednio, w grudniu 2011, rokujący nadzieje republikanin Mitt Romney oskarżył Obamę o nie okazywanie wystarczającego poparcia dla tradycyjnego sojusznika, jakim jest Izrael.

Prezydent Obama stwierdził jednakże, iż to dzięki jego administracji rząd Izraela otrzymał najbardziej hojne w historii wypłaty gotówki, pomimo sytuacji groźnego kryzysu gospodarczego.

„Jestem dumny, że nawet w tych ciężkich czasach walczyliśmy o to by zapewnić – i zapewniliśmy – największe w historii fundusze dla Izraela” – powiedział Obama podczas 71-go Generalnego Zgromadzenia Unii dla Reform Judaizmu w grudniu 2011 w National Harbor, Maryland.

Aby złagodzić kontrowersje, jakie niechybnie zostały by wywołane przez swój artykuł, Adler napisał, że nie chodzi mu o to, aby brać jego pomysł na serio i że po prostu starał się sprowokować swych czytelników do reakcji.

The Atlanta Jewish Times wychodzi w nakładzie kilku tysięcy egzemplarzy tygodniowo i posiada około 3000-4000 abonentów.

http://www.presstv.ir/detail/222419.html
Tłum. Gajowy Marucha

Źródło:Dziennik gajowego Maruchy

Tusk dalej kręci ze swoimi cięciami aż mu się z małżowin dymi

23 sty
 

Donald Tusk przygotowuje nowy plan reform

dzisiaj, 15:01 IAR

Forum Ekonomiczne

fot. Iza Procyk-Lewandowska/Onet, na zdj. Donald Tusk

Donald Tusk przygotowuje nowy plan reform – informuje dwutygodnik Bloomberg Businessweek Polska. Powodem szykowanych zmian są wątpliwości, czy zapowiedziane przez rząd cięcia przyniosą odpowiednio duże oszczędności, by zmniejszyć deficyt budżetowy zgodnie z zapowiedziami premiera wygłoszonymi w expose.

Zobacz także
1500 mgnień Tuska

Z Warszawy do Gdyni pociąg jedzie 2,15 h, mamy 2890 km dróg ekspresowych, rocznie powstaje 170 tys. mieszkań. Tak… Zobacz więcej 31 gru 11, 06:49

Premier odwołał Adama Leszkiewicza ze stanowiska wiceministra skarbu

Premier Donald Tusk odwołał z dniem 12 grudnia 2011 r. Adama Leszkiewicza ze stanowiska podsekretarza stanu w… Zobacz więcej19 gru 11, 16:21

Tusk (742) zobacz więcej rząd (1052) zobacz więcej

Bloomberg Businessweek Polska poznał z nieoficjalnych źródeł sześć prawdopodobnych najważniejszych reform i zmian, które wkrótce zaproponuje szef rządu. Według pisma, zmiany będą zmierzać do zróżnicowania składek dla osób samozatrudnionych, likwidacji zbędnych powiatów, rozwiązania problemu KRUS-u, zmniejszenia podatków bezpośrednich – w tym mowa jest o wprowadzeniu podatku liniowego, zmian w strukturze podatków pośrednich – tu głównym pomysłem jest wprowadzenie jednolitej stawki podatku VAT oraz zmian w ubezpieczeniu społecznym.

Z nieoficjalnych informacji dwutygodnika wynika także, że gdy już wejdzie w życie większość ustaw ze zmianami obiecanymi w listopadzie, premier wygłosi nowe exposé. Ma zapowiedzieć dalsze cięcie wydatków i zmiany w podatkach. Termin nowego otwarcia nie jest jeszcze ustalony, ale powtarzają się informacje o połowie tego roku.

Źródło: IAR

Śledztwo w sprawie łowców skór czyli świadomego i celowego zabijania pacjentów w karetkach pogotowia przez ich personel trwa już ponad dekadę

23 sty

Tagi: Służba zdrowia, Łódzkie, Sąd i sądownictwo, Śledztwa, Policja

10 lat od afery “łowców skór”, śledztwo trwa

32 minuty temu Kamil Turecki / Onet regiony Onet regiony

Nekroafera, Fot. Marcin Wojciechowski / AG

Nekroafera, Fot. Marcin Wojciechowski / AG

Podawali lek uśmiercający i sprzedawali informacje o zgonach zakładom pogrzebowym. Wiadomość zelektryzowała nie tylko środowisko medyczne, ale zszokowała całą Polskę. Mija 10 lat od ujawnienia przez łódzkich dziennikarzy nekroafery z udziałem kilkudziesięciu pracowników miejscowego pogotowia. Sprawa „łowców skór” nie została jednak zakończona. Na jakim etapie jest prokuratorskie śledztwo?

Doktor Ebrantil i jego świta

Fakty opisane w 2002 roku przez Tomasza Patorę, Marcina Stelmasiaka oraz Przemysława Witkowskiego – ówczesnych dziennikarzy “Gazety Wyborczej” – zaowocowały prokuratorskim śledztwem. Zarzuty handlu informacjami o zgonach usłyszało kilkadziesiąt osób – od lekarzy i sanitariuszy pogotowia po właścicieli i pracowników zakładów pogrzebowych. 20 stycznia 2007 roku nieprawomocnym wyrokiem udowodniono czterem pracownikom pogotowia w Łodzi branie udziału w zabójstwie pacjentów przy użyciu leku pankuronium, znanego jako Pavulon. Obrońcy oskarżonych wnieśli apelację, ale 9 czerwca 2008 roku Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok, który stał się prawomocny. Nie pomogło wniesienie próśb o kasację wyroku i ponowne rozpatrzenie sprawy przez Sąd Okręgowy. 27 października 2009 roku Sąd Najwyższy oddalił je, a tym samym utrzymał wyrok skazujący dla czterech osób, kończąc główny proces afery.

Sanitariusz Andrzej Nowocień o pseudonimie “doktor Ebrantil” został skazany na dożywocie za zabójstwo czterech pacjentów i pomoc sanitariuszowi Karolowi Banasiowi w piątym. Ten zaś usłyszał wyrok skazujący na 25 lat więzienia za “szczególnie okrutne” zabójstwo Pavulonem Ludmiły Ś. i pomoc Andrzejowi Nowocieniowi w dokonanych przez niego zabójstwach.  Lekarz Janusz Kuliński odsiaduje wyrok 6 lat więzienia. Co więcej, po odbyciu kary ma 10-letni zakaz wykonywania zawodu lekarza za umyślne narażenie na śmierć dziesięciu pacjentów. Lekarz Paweł W. skazany został na 5 lat więzienia i 10-letni zakaz wykonywania zawodu lekarza za umyślne narażenie życia czterech chorych.

“Korzeniem wszelkiego zła jest chciwość”

Pacjentom w karetce podawano Pavulon – silny lek zwiotczający mięśnie. Biegli sądowi ustalili, że umierający mieli objawy charakterystyczne dla przedawkowania tego leku, w wyniku czego stan zdrowia gwałtownie się pogarszał. Medykament w ostateczności doprowadzał do śmierci.

„Korzeniem wszelkiego zła jest chciwość” – cytatem z Biblii zakończono główny proces w Sądzie Najwyższym. Skazani bowiem wyceniali ludzkie życie. „Pukali” (zabijali) dla tysiąca złotych od osoby i to do podziału na czterech. Taką cenę bowiem podawano zakładom pogrzebowym w zamian za informację o zgonach. Mimo że afera została ujawniona w 2002 roku, proceder w łódzkim pogotowiu mógł mieć miejsce już w latach 90., gdy okazało się, jak intratnym interesem może być handel wiadomościami o śmierci pacjentów. W lipcu 2008 roku troje innych lekarzy, była dyspozytorka pogotowia i kolejny sanitariusz skazani zostali na kary od półtora do dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Udowodniono im 95 przypadków przekazania zakładom pogrzebowym informacji o zgonach (stawka miała wahać się od 200 do 1400 zł).

Próbowaliśmy się skontaktować z Ryszardem Lewandowskim – naczelnikiem wydziału gospodarki lekami w łódzkim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia, który zna skazanych. Szefował łódzkiemu pogotowiu w czasie, w którym – według prokuratury – trwał proceder handlu informacjami o zgonach pacjentów. Chcieliśmy poznać jego opinię na temat czwórki skazanej w procesie głównym. Lewandowski odmówił udzielania jakichkolwiek informacji, twierdząc, że nie ma nic do powiedzenia i „pozwoli sobie rozłączyć się”.

“Wyciągnęliśmy królika spod dywanu”

Gdy aferę nagłośniły media, zaledwie kilka miesięcy wcześniej funkcję dyrektora Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi objął Bogusław Tyka, który placówką zarządza do dziś. Jak podkreśla w rozmowie z Onetem, nie mógł pozwolić, by sprawę zamieść pod dywan.

- Zaczęło się od tego, że z naszych aptek wychodziły niebezpieczne środki. Podkreślam – nie ginęły, były poprawnie wydawane, ale w podejrzanie dużych ilościach. Środek zwiotczający mięśnie i wstrzymujący akcję oddechu wspomaga respirator w działaniu, jednakże tych nie używano aż tyle razy. Pojawiło się zatem pytanie: w jakim celu użyto leków i to w takich ilościach? 

Dyrektor dodaje, że od przekazania informacji odpowiednim organom do wszczęcia procedury śledczej minęło sporo czasu. – Sprawą zainteresowaliśmy Centralne Biuro Śledcze. Trudno było ich namówić na rozpoczęcie dochodzenia, gdyż podchodzili do tego z pewną dozą nieufności. Nie potrafili uwierzyć, że taki proceder mógł mieć miejsce. Zgromadziliśmy jednak materiał dowodowy i negocjacje ostatecznie zakończono sukcesem.

Okazuje się, że łódzka afera „łowców skór” nie jest ewenementem na skalę światową. – To, co się stało u nas, nie jest niczym nowym. Na Kubie w ten sposób likwidowano chociażby przeciwników politycznych. Podobne działania miały również miejsce w Rumunii czy Austrii – powiedział Bogusław Tyka. Jednak to polska sprawa zyskała popularność w Europie za sprawą szwedzkiego filmu dokumentalnego pt. “Necrobusiness”, który powstał w 2008 roku w reżyserii Fredrika von Krusenstjerna i Ryszarda Solarza. Obraz można było oglądać w Szwecji, Wielkiej Brytanii, Belgii i Holandii. W Polsce premiera została wstrzymana, którą miał zablokować Witold Skrzydlewski – ówczesny radny Łodzi, a jednocześnie właściciel zakładów pogrzebowych i kwiaciarni. Zgodził się wystąpić w filmie pod warunkiem, że to od niego będzie zależało, czy film zobaczą Polacy.

Tomasz S.

Jedną z kluczowych postaci tzw. afery „łowców skór” jest Tomasz S. W latach 90. był sanitariuszem i starszym dyspozytorem w łódzkim pogotowiu. Później odpowiadał za nadzór nad pracownikami i koordynował wysyłanie karetek do chorych. Ponad 20 lat temu zinstytucjonalizował system brania pieniędzy od firm pogrzebowych w zamian za informacje o zgonach pacjentów. Zdobytymi łapówkami dzielił się ze swoimi wspólnikami – innymi pracownikami pogotowia. Za wzięcie kilkudziesięciu tysięcy złotych, nakłanianie rodzin zmarłych do korzystania z usług konkretnych firm pogrzebowych oraz naruszenie tajemnicy zawodowej trafił do aresztu, ale po miesiącu został wypuszczony na wolność.  Chciał wrócić do pracy w pogotowiu, ale nie został przyjęty.

W 2009 roku dziennikarze Superwizjera TVN ustalili, że Tomasz S. chce otworzyć dom seniora Miksztal w dworku koło Kutna. Przy stałym pobycie opłata miesięczna miała wynosić od 2600 do 2900 zł. Tymczasem miejscowy sanepid został poinformowany, że budynek będzie funkcjonował jako pensjonat bez pobytów długoterminowych. Ponadto, placówka nie miała sprawnego systemu oddymiania, a zatem właściciel nie posiadał zgody straży pożarnej na otwarcie działalności gospodarczej. Co dziś dzieje się z biznesem podejrzanego?
- W tymi miejscu ostatecznie nic nie powstało. Dworek został sprzedany – poinformował Onet Robert Socha, autor reportażu „Trzy miliony dla łowcy skór” dla Superwizjera TVN, który został wyemitowany w maju 2009 roku. – Z pewnością wpływ na to miał nasz materiał. Co więcej, budynek, w który miał powstać pensjonat, był stary i nie spełniał wszystkich wymogów straży pożarnej.

Jednakże z nieoficjalnych informacji, do których dotarł Onet, wynika, że Tomasz S. przebywa w Krośniewicach i nadal jest właścicielem obiektu. Mimo to ma borykać się z poważnymi problemami finansowymi.

Początek niczego nie zwiastował

Tomasz Patora, autor reportażu w “Gazecie Wyborczej”, który w 2002 roku wywołał lawinę wydarzeń, wspomina w rozmowie z Onetem proces ujawniania działalności łódzkiego pogotowia. – Zaczęło się od konkretnej, ale bez emocji analizy właściciela jednego z zakładów pogrzebowych. Dotyczyła ona współpracy ze szpitalami w zakresie odpłatnego uzyskiwania informacji o zgonach pacjentów. Dodam, że to nie była nowość. Powszechnie było wiadomo, że takie rzeczy mają miejsce na terenie całej kraju. Problem innych gazet opisujących tę sprawę polegał na tym, że autorzy artykułów podchodzili zbyt kazuistycznie – najczęściej polegało to na uzyskaniu informacji od rodziny zmarłego, że lekarz polecił jakiś zakład pogrzebowy. Dla nas plusem było to, że ludzie zajmujący się tym procederem mieli pełne poczucie bezkarności i uśpioną czujność. Dlatego dotarcie do odpowiednich osób – sanitariuszy czy lekarzy – nie było trudne. Planowaliśmy tę kwestię opisać szerzej – że chodzi o „skóry” zamiast ratowania życia ludzkiego, czyli celowe uśmiercanie poprzez przedłużanie wyjazdów karetek do zgłoszeń. Kiedy zauważyliśmy pierwsze tego symptomy, stworzył się nam pewien schemat – że to zmierza do swego rodzaju patologii, pędu za pieniędzmi. Stosunkowo późno, w końcowej fazie powstawania materiału pojawiła się kwestia Pavulonu. Rozpoczęto badanie na użycie tego leku – poinformował Onet Patora, który dodaje, że praca była ciekawa do momentu ukazania się tematu.

- Zaczęły się pojawiać wątki poboczne. Wspólnie z Marcinem Stelmasiakiem i Przemkiem Witkowskim zastanawialiśmy się, co zrobić z organami ścigania. Często zdarzało się bowiem tak, że pojawialiśmy się w tych samych miejscach co CBŚ. Zrobiliśmy to, czego nigdy jako dziennikarze nie robimy. Dogadaliśmy się z prokuraturą co do terminu publikacji tekstu – podkreślił Patora.

Po publikacji zaczęła się lawina oskarżeń, a nawet fala nienawiści wobec autorów. Zdaniem laureata Nagrody im. Kurta Schorka Międzynarodowej Szkoły Dziennikarstwa Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku za tekst o „łowcach skór” tabun dziennikarzy nie czytając i nie zagłębiając się w istotę problemu siał zamęt w głowach odbiorców. – Biliśmy się z przekazem, że “Gazeta Wyborcza” szkaluje biednych pracowników pogotowia, którzy już i tak nie zarabiają wiele – przyznał Patora.

- Kiedy teraz o tym myślę, wiem, jak cienka była granica między sukcesem a porażką, bo na 99 procent było wiadomo, że sprawa zostanie umorzona. Dlaczego tak uważam? Nie ma możliwości, by wykryć obecność Pavulonu w organizmie tydzień po podaniu. Nowocień i Banaś zostali oskarżeni z własnej winy, bo się przyznali, choć mogli skorzystać z możliwości odmowy składania zeznań. Gdyby odkładali zeznania, nic by już im nie udowodniono. Faktem jest, że to również sukces prokuratora prowadzącego, który w oczach podejrzanych wiedział więcej niż w rzeczywistości. My mieliśmy świadomość, że umorzenie sprawy oznacza naszą dziennikarską śmierć – dodał autor reportażu “Gazety Wyborczej”.

Nie złowią kolejnych “łowców”?

Afera “łowców skór” jeszcze się nie zakończyła. Śledztwo wciąż trwa.

- Po przejęciu śledztwa w październiku 2007 roku przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi, czynności śledcze koncentrowały się na ustaleniu, czy w przypadkach zgonów pacjentów, do których zostało wezwane łódzkie pogotowie, doszło do niedopełnienia obowiązków przez lekarzy lub sanitariuszy zespołu karetki, doprowadzającego w konsekwencji do zgonu pacjentów. Dotychczas zbadano około 800 przypadków i w tym zakresie śledztwo umorzono, głównie z powodu braku znamion przestępstwa z art. 160 §2 kodeksu karnego („Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.” – dop. red.). W wielu przypadkach posiłkowano się opiniami Instytutu Ekspertyz Sadowych im. prof. dr Jana Sehna w Krakowie – powiedział w rozmowie z Onetem prokurator Rafał Sławnikowski z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, który dodaje, że w dalszym toku śledztwa badane będą również kolejne przypadki łódzkiego pogotowia ratunkowego do pacjenta. Zastępca Rzecznika Prasowego podkreśla, że prokuratorzy przebadają około 700 takich przypadków.

- Badany jest również drugi wątek, dotyczący udzielania korzyści majątkowej pracownikom pogotowia przez pracowników i właścicieli zakładów pogrzebowych i zawyżania kosztów pogrzebu o wartość tej korzyści – dodał prokurator Sławnikowski.

Ponadto, 31 grudnia 2010 roku prokurator wydał postanowienie o umorzeniu śledztwa w zakresie „ruchu karetek”. Przed wydaniem tej decyzji przebadano 35 przypadków skierowania, w okresie między kwietniem 1998 roku a październikiem 2001 roku, karetki do pacjenta. Nie stwierdzono żądnego przypadku celowego opóźnienia w wysłaniu do chorego zespołu pogotowia i doprowadzenia w konsekwencji do zgonu pacjenta. Na podstawie obszernej dokumentacji ustalono natomiast, że ewentualne opóźnienia w przyjeździe karetki wynikały z okoliczności obiektywnych takich, jak na przykład: duża liczba wizyt.

W pozytywne zakończenie tej sprawy nie wierzy Tomasz Patora.  – Dla mnie dwa podstawowe pytania pozostają wciąż bez odpowiedzi. Jakie są plany wobec Tomasza S.? Jak zostanie nazwana jego rola w sprawie? Po drugie, czekam na rozwiązanie wątku chlorku potasu, ponieważ nie tylko Pavulonem uśmiercano pacjentów. Kiedyś jeden z najlepszych polskich prokuratorów powiedział mi, że są dwie możliwości zakończenia prokuratorskiego śledztwa i procesu. Można dążyć do ukarania lub do skutecznego umorzenia sprawy. Niestety, uważam, że druga opcja zwycięży – powiedział Onetowi obecny dziennikarz “Uwaga” TVN.

Autor: Kamil Turecki

Źródła: Onet regiony

 

Wasze komentarze (15)

:

Liluska70

Liluska70 Onet Zobacz profil

Zapomniano tu dodac jeszcze jednego Tomasz S.był przewodniczącym “Solidarności” w pogotowiu.I to jest ta przepustka do wolnosci i zbagatelizowania jego odpowiedzialności.Trudno nazwać ta sprawę .Chwała tym dziennikarzom którzy wykryli i opublikowali to “nieludzkie i ohydne mordercze czyny “osób do … rozwiń całośćktórych człowiek powinien miec zaufanie.Ale w dzisiejszych czasach już nic nie dziwi.Pogon za forsą zniszczyła wszystkie ludzkie odruchy.Powoli stajemy się bezmyslnymi istotami bez sumienia pozbawionymi wszelkich ludzkich odruchów.Tylko forsa,forsa,forsa i dalej ………..nic. zwiń

~Krzysztof7:

 

Patrzcie myli panstwo jak to lechu mawia 10 lat i nic- a ile upłynelo już czasu od zabójstwa pana gen. Papały? Komendant główny policji zostal zamordowany-dlaczego? Czym sie zajmowałó? Jakiim politykom mógł zaszkodzic? Co wiedział? S K A N D A L.. Ot realia w naszej ukochanej ojczyżnie rządzonej … rozwiń całośćprzez gangsterów i złodzieji. nadal. zwiń

~irno:

 

nie ma to jak być prokuratorem w Polsce. Pięć spraw przeciagnąć do granic możliwosci i już …………w stanie spoczynku za kilkanaście tysięcy miesięcznie. Tylko u nas to możliwe

~Mówię wam:

 

Oj chyba za jakiś czas lekarze planują zastrajkować skoro władza zaczyna “właściwie” nastawiać społeczeństwo vel ciemną masę

jurand_bis

jurand_bis Onet Zobacz profil

Oto Polska sprawiedliwość. Dziesięć lat trwa śledztwo a końca nie widać. Doczekamy ale przedawnienia tej sprawy !!!

~Jan:

 

Niech zajmą stanowisko rodziny uśmierconych i wszyscy poszkodowani .Czy nasze stanowisko się nie liczy ?

~ee:

 

Zbydlęcenie obecnego społeczeństwa sięgnęło dna!

:

 

~//:; marianek:

 

PO to jest taktyka kryminalistów i ich kolesi.

~ZDROWY

 

A WINNI SIE SMIEJA BO WINNYMI SA CI CO DOPROWDZILI DO TEGO ZE; LUDZIE DO ZDOBYCIA PIENIEDZY NA ZYCIE DECYDOWALI SIE ZABIJAC INNYCH BY TE PIENIADZE ZDOBYC..

 

Tan,kto?

 

~ZDROWY:

 

A WINNI SIE SMIEJA BO WINNYMI SA CI CO DOPROWDZILI DO TEGO ZE; LUDZIE DO ZDOBYCIA PIENIEDZY NA ZYCIE DECYDOWALI SIE ZABIJAC INNYCH BY TE PIENIADZE ZDOBYC..

Putin walczy o jedność i zwartość Rosji oraz prezydencki fotel

23 sty

Tagi: Imigranci, Władimir Putin, Prawo, Rosja

Putin zapowiada zaostrzenie przepisów migracyjnych

dzisiaj, 13:33 dn / PAP

Władimir Putin, fot. Reuters

Władimir Putin, fot. Reuters

Premier Władimir Putin, który po marcowych wyborach prezydenckich chce wrócić na Kreml, opowiedział się dzisiaj za zaostrzeniem przepisów migracyjnych i meldunkowych, a także wprowadzeniem odpowiedzialności karnej za ich łamanie. Putin przestrzegł zarazem przed propagowaniem nacjonalistycznych idei i nawoływaniem do budowy monoetnicznego państwa, podkreślając, że “jest to najkrótsza droga do unicestwienia narodu rosyjskiego i państwowości rosyjskiej”.

Szef rządu Rosji pisze o tym w artykule programowym, poświęconym polityce narodowościowej, który opublikował w “Niezawisimej Gaziecie”. Tekst ten ukazał się również na stronie internetowej Putina jako kandydata na prezydenta Federacji Rosyjskiej.

- Nasze problemy narodowościowe i migracyjne są bezpośrednio związane ze zburzeniem ZSRR, a w gruncie rzeczy – wielkiej Rosji, która ukształtowała się w XVIII wieku – oświadczył premier.

- W wyniku rozpadu kraju znaleźliśmy się na krawędzi wojny domowej, a w niektórych regionach ją przekroczyliśmy. Przy czym – właśnie na gruncie etnicznym. Ogromnym wysiłkiem, kosztem wielu ofiar ogniska ta zdołaliśmy ugasić. Nie oznacza to jednak, że problem został rozwiązany – dodał szef rosyjskiego rządu.

Putin zastrzegł, że występuje przeciwko nacjonalizmowi. – Jestem głęboko przekonany, że próby propagowania budowy rosyjskiego, »narodowego«, monoetnicznego państwa są sprzeczne z naszą 1000-letnią historią. Co więcej – jest to najkrótsza droga do unicestwienia narodu rosyjskiego i państwowości rosyjskiej – oznajmił.

Premier wystąpił również przeciwko coraz popularniejszemu w Rosji hasłu “Dość karmienia Kaukazu!”. – Gdy zaczynają krzyczeć: »Dość karmienia Kaukazu!«, możecie być pewni, że jutro nieuchronnie zaczną wołać: »Dość karmienia Syberii, Dalekiego Wschodu, Uralu, Powołża, regionu moskiewskiego…« Właśnie według takich recept działali ci, którzy doprowadzili do rozpadu Związku Radzieckiego – zauważył.

W październiku ubiegłego roku manifestacje pod hasłem “Dość karmienia Kaukazu!” odbyły się w Moskwie i kilku innych miastach FR. W tej stołecznej uczestniczył jeden z najpopularniejszych przywódców opozycji antyputinowskiej – adwokat, bojownik z korupcją i bloger Aleksiej Nawalny. To właśnie on jako pierwszy zaczął publicznie nazywać putinowską Jedną Rosję “partią oszustów i złodziei”.

Putin przyznał jednocześnie, że problem narodowościowy w Rosji jest tematem bolesnym, przede wszystkim z powodu kosztów społecznych, związanych z masową migracją. Szef rządu opowiedział się w związku z tym za sformułowaniem polityki narodowościowej, opierającej się na obywatelskim patriotyzmie.

- Każdy człowiek żyjący w naszym kraju nie powinien zapominać o swojej wierze i przynależności etnicznej. Jednak przede wszystkim powinien być obywatelem Rosji i czuć dumę z tego powodu. Nikt nie ma prawa stawiania specyfiki narodowej i religijnej ponad prawem państwa – wyjaśnił.

Putin zaproponował w związku z tym zaostrzenie przepisów migracyjnych i meldunkowych, a także wprowadzenie odpowiedzialności karnej za ich łamanie. Zaproponował też wprowadzenie od przyszłego roku dla imigrantów obowiązkowych egzaminów z języka rosyjskiego, historii Rosji, literatury rosyjskiej i prawa FR.

Premier opowiedział się również za utworzeniem oddzielnej struktury państwowej, która zajmowałaby się sprawami narodowościowymi.

To już drugi artykuł programowy Putina jako kandydata na prezydenta. W ubiegły poniedziałek, na łamach dziennika “Izwiestija” pochwalił się, że to on wyprowadził Rosję “ze ślepego zaułka wojny domowej”, “przetrącił kręgosłup terroryzmowi” i “przywrócił ład konstytucyjny”.

Szef rządu odniósł się wtedy także do żądań podjęcia przez władze rozmów ze społeczeństwem. Postulaty te padły podczas zeszłomiesięcznych, wielotysięcznych manifestacji ulicznych, zorganizowanych w Moskwie i innych miastach FR przez opozycję w proteście przeciwko sfałszowaniu grudniowych wyborów parlamentarnych na korzyść kierowanej przez Putina partii Jedna Rosja.

- Nie może być realnej demokracji, jeśli polityka nie jest akceptowana przez większość ludności, jeśli nie odzwierciedla interesów tej większości. Owszem, na krótki czas można pociągnąć za sobą znaczną część społeczeństwa za pomocą nośnych haseł i wizji pięknej przyszłości. Jeśli jednak później ludzie nie odnajdą się w tej przyszłości, to na długo odwrócą się od polityki i zadań społecznych – wskazał.

- Dzisiaj mówi się o różnych formach odnowienia procesu politycznego. W jakiej sprawie proponuje się dojść do porozumienia? Modelu przyszłej władzy? Przekazania jej »lepszym ludziom«? I co dalej? – dodał Putin.

Premier zaprosił społeczeństwo do – jak to ujął – szerokiego dialogu na temat dróg rozwoju kraju.

 

 

Pałace rozpasania w ZUS przy urągającej biedzie świadczeniobiorców

23 sty

 

następna 1/15

ZUS obraca miliardami, więć stać go na pałace

ZUS w pałacach, a na emerytury wciąż brakuje

fot.Wojciech Nieśpiałowski, Wirtualna Polska

ZUS w pałacach, a na emerytury wciąż brakuje

Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie stać na wypłacanie emerytur, ale stać na stawianie pałaców. Co jakiś czas w mediach pojawiają się zarzuty niegospodarności wobec ZUS. Podobnie było z niektórymi inwestycjami, w których dziś urzędnicy mają swoje biura. Przedstawiamy wam galerię z najokazalszymi gmachami państwowego ubezpieczyciela. Jak się okazuje na emerytury może zabraknąć pieniędzy, ale nie na funkcjonowanie tego kolosa…

TopNews – najpopularniejsze materiały WP.PL

TAGI: ZUS, siedziba, pałac, ubezpieczenie społeczne, budynki

 

Pałace ZUS

fot.Marcin Gadomski, Wirtualna Polska

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Gdańsku. Jest to najbardziej malowniczo położona siedziba społecznego ubezpieczyciela.
W ciągu kilku lat Zakład Ubezpieczeń Społecznych przeznaczył na swoje nowe siedziby. Co roku kolejnych kilkanaście milionów przeznaczane jest na ich utrzymanie.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Chmielna 27/33
80-748 Gdańsk

 

 

Pałace ZUS

fot.Damian Wis, Wirtualna Polska

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Katowicach.
Dodatkowo ZUS wydaje miliony złotych na zarządzane przez siebie hotele wypoczynkowe i remonty dotychczasowych siedzib. Trudno więc mówić o oszczędnym gospodarowaniu.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Teatralna 4
40-003 Katowice

 

Pałace ZUS

fot.Wojciech Nieśpiałowski, Wirtualna Polska

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Lublinie.
ZUS to państwowa instytucja, do której odprowadzane są składki z tytułu ubezpieczenia społecznego, zdrowotnego, Funduszu Pracy i Funduszy Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Tomasza Zana 36-38c
20-601 Lublin

 

Pałace ZUS

fot.Omen600606, Wikipedia, lic. CC

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Wodzisławiu Śląskim.
Zgromadzone środki ZUS redystrybuuje do ponad 20 milionów osób, czyli emerytów, rencistów, będących na zasiłkach chorobowych i urlopach macierzyńskich.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Witosa 30
44-300 Wodzisław Śląski

TopNews – najpopularniejsze materiały WP.PL

TAGI: ZUS, siedziba, pałac, ubezpieczenie społeczne, budynki

 

Pałace ZUS

fot.z-jacek, Wikipedia, lic. CC

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Sieradzu.
Z danych GUS wynika, że w pierwszych dziesięciu miesiącach 2011 roku ZUS zarządzał w sumie 164 mld zł, z czego 66 mld zł pochodziło z dotacji budżetowej (podatków), natomiast 98,5 mld zł to wpływy ze składek na ubezpieczenie społeczne.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Piłsudskiego 8
98-200 Sieradz

TopNews – najpopularniejsze materiały WP.PL

TAGI: ZUS, siedziba, pałac, ubezpieczenie społeczne,

 

Pałace ZUS

fot.Wikipedia, lic. public domain

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Radomsku.
Budżet państwa powiększony o składki na ZUS to 330,5 mld zł, czyli ZUS niemal połowę środków, które odprowadzamy na rzecz państwa.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Piastowska 24 a
97-500 Radomsko

TopNews – najpopularniejsze materiały WP.PL

TAGI: ZUS, siedziba, pałac, ubezpieczenie społeczne, budynki

 

Pałace ZUS

fot.PAP/ Tomasz Gzell

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Warszawie. Jest to centrala ZUS-u a zarazem najbardziej luksusowy i najnowszy budynek ubezpieczyciela.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Szamocka 3/5
01-748 Warszawa
Centrala ZUS przy ulicy Szamockiej w Warszawie to inwestycja, która realizowano aż 7 lat. Na jej budowę wydano ok. 200 mln złotych. Cały budynek to 26 tys. mkw. W obiekcie znajduje się aż 15 sal konferencyjnych. Koszt budowy 1 mkw. wyniósł w tym przypadku ok. 7 tys. zł.

TopNews – najpopularniejsze materiały WP.PL

 

Pałace ZUS

fot.Łukasz Szelemej, Wirtualna Polska

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Szczecinie.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Matejki 22
70-530 Szczecin
Do końca sierpnia ubiegłego roku była to szczecińska placówka ZUS. Teraz urzędnicy przyjmują interesantów przy ul. Citroena 2. To tutaj postawiono nową siedzibę ZUS, choć ta przy ul. Matejki i tak robi na ogromne wrażenie.
Budowę nowej siedziby ukończono w dwa lata. Budynek składa się z trzech pięter, na nich bura, toalety, sale konferencyjne, a nawet gabinety lekarskie. Inwestycja przy ul. Andre Citroena kosztowała ok. 27 mln złotych. Jego powierzchnia

 

Pałace ZUS

fot.Przemysław Jach, Wirtualna Polska

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Łodzi.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Zamenhofa 2
90-431 Łódź
Łódzki biurowiec i grunty pod nim ZUS kupił za 25 milionów złotych. Szacunkowa wartość nieruchomości wynosiła ok. 11 mln złotych. Taka niegospodarność była przedmiotem prokuratorskiego śledztwa, a później procesu sądowego. W 2008 roku dyrektor łódzkiego oddziału ZUS został wówczas skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Zdaniem sądu naraził ZUS na stratę 14,5 mln zł.

TopNews – najpopularniejsze materiały WP.PL

TAGI: ZUS, siedziba, pałac, ubezpieczenie społeczne, budynki

 

Pałace ZUS

fot.Wikipedia, lic. public domain

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Gorzowie Wielkopolskim.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Sikorskiego 42
66-400 Gorzów Wielkopolski
W ogłoszonym przez ZUS przetargu na termomodernizacje budynku przy ul. Sikorskiego w Gorzowie Wielkopolskim i trzech innych inspektoratów ZUS w Sulęcinie przeznaczono ponad 2 mln zł. Realizacja tych czterech inwestycji została ogłoszona w jednym przetargu.

TopNews – najpopularniejsze materiały WP.PL

TAGI: ZUS, siedziba, pałac, ubezpieczenie społeczne,

 

Pałace ZUS

fot.Paweł Kozioł, Wirtualna Polska

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS we Wrocławiu.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Pretficza 11
50-930 Wrocław
Budowa nowej siedziby kosztowała ok. 20 mln złotych. Na inną inwestycję, wykonanie jednego z inspektoratów ZUS we Wrocławiu zlokalizowanego przy ul. Litomskiej przeznaczono ok. 14 mln złotych.

TopNews – najpopularniejsze materiały WP.PL

 

Pałace ZUS

fot.Sławomir Kowalewski, Wirtualna Polska

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS-u w Poznaniu.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Dąbrowskiego 12
60-908 Poznań
13 mln złotych zapłacono za oddany do użytku w czerwcu 2005 roku budynek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Poznaniu.

TopNews – najpopularniejsze materiały WP.PL

TAGI: ZUS, siedziba, pałac, ubezpieczenie społeczne,

 

Pałace ZUS

fot.Frees, Wikipedia, lic. CC

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Kłobucku.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Targowa 3 a
42-100 Kłobuck
Budynek kłobuckiego ZUS ma trzy kondygnacje naziemne i jedną podziemną. W części piwnicznej mieści się parking. Obiekt oddano do użytku w 2002 roku.

TopNews – najpopularniejsze materiały WP.PL

TAGI: ZUS, siedziba, pałac, ubezpieczenie społeczne, budynki

 

Pałace ZUS

fot.Lowdown, Wikipedia, lic. CCS

Pałace ZUS

Na zdjęciu siedziba ZUS w Sanoku.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych
ul. Konarskiego 20
38-500 Sanok
Budowa siedziby ZUS z 2005 roku kosztowała podatników 5 mln złotych.

TopNews – najpopularniejsze materiały WP.PL

TAGI: ZUS, siedziba, pałac, ubezpieczenie społeczne, budynki

 

Rząd notorycznie kombinuje i kłamie a Prezydent dzielnie mu w tym sekunduje

23 sty

Prezydent może wprowadzić stan wyjątkowy? .

Gazeta Polska Codziennie | dodane (06:08)

fot. Twitter “Rozpoczyna się polska rewolucja”

W nocy z soboty na niedzielę praktycznie w jednej chwili internetowa część polskiej administracji przestała właściwie istnieć. Padła także strona Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. To sprzeciw hakerów z całego świata wobec planów m.in. polskiego rządu, który chce wprowadzić porozumienie ACTA pozwalające na inwigilację internautów. Dzięki niedawnej nowelizacji prawa prezydent może ze względu na cyberatak ogłosić stan wyjątkowy - czytamy w “Gazecie Polskiej Codziennie”.
Hakerzy swoje działania określają już mianem internetowej wojny światowej (World War Web). Międzynarodowe porozumienie ACTA oficjalnie ma na celu walkę z piractwem w sieci. Nieoficjalnie pozwala na inwigilację internautów.

„W Polsce nasi bracia i siostry walczą przeciwko ACTA. Naszym obowiązkiem jest im pomóc!” – czytamy na profilu Anonymous na portalu społecznościowym Twitter. To właśnie ta grupa, przy wsparciu hakerów z całego świata, zorganizowała w nocy z soboty na niedzielę atak na strony internetowe m.in. rządu i prezydenta. Łącznie zablokowano kilkadziesiąt witryn, a wśród nich takie serwisy, jak www.prezydent.pl, www.sejm.gov.pl, www.kprm.gov.pl. Nie działała nawet strona Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, www.abw.gov.pl, która miała rozprawić się z hakerami.
Rzecznik rządu Paweł Graś z samego rana starał się uspokoić Polaków. – Trudno mówić tutaj o ataku hakerów, bo w żaden sposób zawartość zablokowanych stron nie została naruszona - powiedział w Radiu Zet. – Zjawisko wynika z ogromnego zainteresowania tymi stronami - dodał.
Jednak hakerzy na swojej stronie oficjalnie przyznali się do ataku. „Codziennej” udało się porozmawiać z jednym z nich, polskim internautą. – Nasze działania są niezależne od poglądów politycznych czy wyznania. Łączy nas stanowczy sprzeciw wobec układu ACTA. Internet nie jest własnością rządu żadnego kraju i zarządzanie jego treścią w jakikolwiek sposób jest nie do zaakceptowania. Zwłaszcza że porozumienie ACTA to nie tylko prewencja przeciwko piractwu internetowemu, ale przede wszystkim narzędzie w rękach władz do inwigilacji. W tym kontekście można spokojnie używać słowa „cenzura” – tłumaczy nasz rozmówca.
Poza hakerami sprzeciw zgłosili internauci masowo zrzeszający się pod hasłem „Stop ACTA” oraz wiele środowisk internetowych, m.in. grupa Dialog, czyli forum wymiany opinii między rządem a organizacjami społecznymi, czy organizacja Panoptykon. Ich zdaniem porozumienie ACTA stwarza „poważne ryzyko naruszenia prawa do prywatności i ochrony danych osobowych poprzez możliwość dochodzenia prywatnej egzekucji praw autorskich, bez kontroli sądu, w której posiadacze praw autorskich będą mogli żądać od dostawców internetu ujawniania im danych użytkowników”.

Warto przypomnieć, że zgodnie z zeszłorocznymi poprawkami do ustawy o stanie wyjątkowym, które zaproponowała Platforma Obywatelska, może on być wprowadzony przez prezydenta także z powodu cyberataku./-/

Warto przypomnieć, że zgodnie z zeszłorocznymi poprawkami do ustawy o stanie wyjątkowym, które zaproponowała Platforma Obywatelska, może on być wprowadzony przez prezydenta także z powodu cyberataku.
Wiele kontrowersji wzbudza nie tylko samo porozumienie ACTA, ale też sposób jego wprowadzania. Informacja o tym, że polski rząd podpisze umowę 26 stycznia w Tokio, pojawiła się publicznie dopiero w ten czwartek, chociaż Rada Ministrów wyraziła na to zgodę już w listopadzie 2011 r.
Rzecznik prasowy Stowarzyszenia Wikimedia Polska Paweł Zienowicz mówił PAP w minionym tygodniu, że największe zastrzeżenia budzi tryb negocjacji porozumienia. – Ustalenia trwały od 2007 r., ale były tajne. Nie było żadnych konsultacji społecznych. Decyzja o podpisaniu umowy została ogłoszona na 40 stronie komunikatu prasowego, dotyczącego rolnictwa i rybołówstwa. To świadczy o tym, jak politycy nas szanują - powiedział.
Dokument poza nami mają podpisać wszystkie kraje Unii Europejskiej oraz m.in. USA, Australia, Japonia i Szwajcaria. Pracowano nad nim w tajemnicy już od 2007 r. Sprawa wypłynęła jednak dopiero niedawno i to dzięki przeciekom z serwisu Wikileaks. Natomiast na stronie internetowej Ministerstwa Kultury, które ma wdrażać umowę, informacje na temat ACTA pojawiły się… cztery dni temu.
Czytaj także w serwisie Politykier.pl: W Polsce wybuchła wojna!

TopNews - najpopularniejsze materiały WP.PL

TAGI: cyberatak, hakerzy, acta, prezydent, stan wyjątkowy

Zastraszająco rośnie bandytyzm w szkołach podstawowych a Tusk ględzi o kapitalistycznych sukcesach wśród niedożywionych dzieci

23 sty

 

Tagi: Szkolnictwo podstawowe, Przestępczość, Edukacja, Gimnazja

Horror w polskich gimnazjach i podstawówkach

dzisiaj, 06:15 TSz / Rzeczpospolita, PAP

Przestępstw w gimnazjach i podstawówkach przybywa, a sprawcy są coraz młodsi i bardziej brutalni. Liczba wymuszeń i rozbojów przez ostatnie dwa lata prawie się podwoiła - informuje ”Rzeczpospolita”, powołując się na dane policji.

W szkołach, do których w sumie uczęszcza ok. 3,4 mln uczniów, w 2011 r. doszło do 28 tys. przestępstw (blisko 2 tys. więcej niż rok wcześniej). – Coraz niższy jest wiek sprawców i coraz większa liczba przestępstw dokonywanych z dużą dozą agresji - mówi Grażyna Puchalska z KGP. Jak dodaje, “przestępstw, zwłaszcza z użyciem przemocy, dopuszcza się więcej dziewczyn”.

“Stan bezpieczeństwa w szkołach jest zatrważający. Uczniowie, jak w gangsterskim świecie, wymuszają od młodszych kolegów pieniądze, telefony komórkowe. W razie sprzeciwu grożą pobiciem, a nawet biją” – pisze gazeta.

Według statystyk KGP w ciągu dwóch lat przybyło rozbojów (wzrost o 93 proc.), przestępstw narkotykowych (wzrost o 54 proc.) oraz bójek i pobić (wzrost o 47 proc.).

- Jako społeczeństwo uznaliśmy dzieci za osoby dorosłe. Efekt jest taki, że zachowują się one jak dorośli. Obserwują ich świat, biorą z niego co chcą - komentuje socjolog prof. Mariusz Jędrzejko (SGGW).

Odnosząc się do wzrostu ilości bójek i pobić, prof. Jędrzejko zauważa, że gry komputerowe są przesycone agresją. – Dzieci nie wiedzą, że przemoc jest zła, więc zamiast powiedzieć koledze ”nie dokuczaj mi”, od razu biją - mówi. Insp. Puchalska podkreśla, że ”jeśli dochodzi do bójki, to zwykle jest to ostatni, widoczny sygnał, że w szkole dzieje się coś złego”.

Nieznacznie natomiast zwiększyła się liczba kradzieży - w 2011 r. było ich 2,6 tys. Ale – jak podkreśla ”Rzeczpospolita” – dane policji nie obejmują spraw, gdzie straty są poniżej 250 zł, a takich drobnych kradzieży jest najwięcej.

Więcej w “Rzeczpospolitej”.

Autor: TSz

Źródła: Rzeczpospolita, PAP

Wszystkie uszate kozieje na pochyłe drzewo internetowego protestu skaczą

23 sty

Koziej: mamy do czynienia z największym protestem w cyberprzestrzeni, który dotknął nasz kraj

14 minut temu GK / RMF FM, PAP

Stanisław Koziej, fot. BBN

Stanisław Koziej, fot. BBN

- Mamy do czynienia z największym protestem w cyberprzestrzeni, który dotknął nasz kraj. Nasi internauci jeszcze nigdy nie byli na tyle zorganizowani - stwierdził w programie ”Kontrwywiad” w RMF FM szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej. – Jeśli długotrwałe ataki hakerów zakłócą życie publiczne i na masową skalę nie będą mogły działać instytucje rządowe, wtedy trzeba będzie zastanowić się nad koniecznością wprowadzenia stanu wyjątkowego - dodał.

Koziej uważa, że to dobrze, że taki protest pojawił się w Polsce. – BBN od dawna zwracał uwagę na tego typu problemy. Atak pomoże lepiej przygotowywać państwo polskie do funkcjonowania w cyberprzestrzeni - stwierdził. – Z punktu meritum sprawy to dobrze, że ten protest się pojawił. (…) To znak, że pojawia się wyzwanie i trzeba będzie coś poprawić - powiedział.

Dodał też, że zgadza się z opinią ministra Michała Boniego, że ”w tej sprawie było za mało konsultacji”. – Zasadne jest, by zastanowić się nad podpisaniem ACTA - dodał wyjaśniając, że jego zdaniem atak na rządowe serwery to “demonstracja uliczna zorganizowana w cyberprzestrzeni”. – Do tej pory nasi internauci nie byli dość zorganizowani, ale takie ataki to dla społeczeństw rozwiniętych informatycznie chleb powszedni - dodał.

Pytany o dzisiejszy atak na stronę premiera, do którego przyznała się polska grupa określająca się jako ”Polish Underground, powiedział, że ”demonstracje uliczne też są organizowane w celach szlachetnych, a potem przyłączają się chuligani”. Dodał też, że systemy informatyczne nigdy nie są pewne. – Z bezpieczeństwem jest jak na wojnie, systemy nie są w 100 procentach pewne. Atakujący zawsze zaskakuje atakowanego - powiedział.

Koziej pytany o ewentualne wprowadzenie stanu wyjątkowego po atakach hakerskich, wyjaśnił, że będzie to możliwe jedynie, jeśli ”długotrwałe ataki zakłócą życie publiczne i na masową skalę nie będą mogły działać instytucje rządowe”.

We wrześniu ubiegłego roku prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację, która pozwala na wprowadzenie stanu wojennego, wyjątkowego lub stanu klęski żywiołowej w razie zewnętrznego zagrożenia w cyberprzestrzeni. – To jest potrzebna ustawa, na którą czeka nie tylko polski system bezpieczeństwa, ale także system ogólnonatowski - argumentował wtedy prezydent.

Zgodnie z nowymi regulacjami prezydent będzie mógł - na wniosek rządu - wprowadzić jeden z trzech stanów nadzwyczajnych w razie zewnętrznego zagrożenia, np. przez wrogie działania w cyberprzestrzeni. Ustawa zmieniła przepisy dotyczące stanu wojennego, wyjątkowego oraz stanu klęski żywiołowej.

Cyberbezpieczeństwo w stanach nadzwyczajnych - tylko w Onecie artykuł Stanisława Kozieja

Szef BBN gen. Stanisław Koziej przekonywał wtedy dziennikarzy, że wprowadzenie pojęcia cyberprzestrzeni do prawa jest ważne przede wszystkim z praktycznego punktu widzenia, bo cyberzagrożenia będą teraz uwzględniane przy planowaniu na wypadek zagrożeń.

- Tak naprawdę cyberprzestrzeń jest jakby lustrzanym odbiciem problemów, które istnieją w geoprzestrzeni - podkreślał Koziej. Dodał, że system bezpieczeństwa narodowego powinien uwzględniać ataki hakerskie, wywoływane celowo lub przypadkowo awarie systemów teleinformatycznych i cyberwojnę. Przypomniał zmasowane ataki cybernetyczne na Estonię oraz wykorzystanie tego sposobu walki podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej.

Ąutor/Źródło:GK / RMF FM, PAP

Zwłoki Błasika znaleziono 8 godzin po katastrofie

23 sty

 

Tagi: Katastrofa smoleńska, Jerzy Miller, Rosja

Jerzy Miller: Rosjanie nie mieli żadnego powodu, żeby ciało gen. Błasika umieścić w kokpicie

6 minut temu PG / Newsweek Polska Newsweek Polska

Jerzy Miller, fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Jerzy Miller, fot. PAP/Jacek Bednarczyk

- Rosjanie nie mieli żadnego powodu, żeby ciało gen. Błasika umieścić w kokpicie. Przecież zwłoki generała znaleziono po ośmiu godzinach od wypadku - mówi w wywiadzie dla tygodnika ”Newsweek” Jerzy Miller, szef rządowej komisji wyjaśniającej katastrofę smoleńską. – Znaleziono je w pobliżu ciała jednego z członków załogi, a nie w części pasażerskiej - dodał.

Zdaniem Millera, po ogłoszeniu ustaleń krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, który nie zidentyfikował głosu gen. Andrzeja Błasika wśród obecnych w kokpicie, nie ma potrzeby zmieniać jego raportu. – Nie ma żadnych istotnych przesłanek, żeby kwestionować listę przyczyn i okoliczności - dodał.

Były minister spraw wewnętrznych zaznaczył, że czarne skrzynki z Tu-154 “są polską własnością i powinny do nas wrócić”. – (…) Rosja trzyma je w depozycie. Dlaczego? Bo do katastrofy doszło w Rosji i Rosja ma prawo wykorzystać skrzynki w swoich postępowaniach prawnych - dodaje w rozmowie z Andrzejem Stankiewiczem.

Miller podkreślił jednocześnie w “Newsweeku”, że badania wraku tupolewa udowodniły, że ”samolot był sprawny do chwili zderzenia z drzewem”.

Pełna dokumentacja katastrofy smoleńskiej

Pytany o teorie spiskowe dotyczące przyczyn katastrofu Tu-154, Miller stwierdził, że ”prawa aerodynamiki i fizyki są obiektywne. To nie jest kwestia wiary, tylko wyliczeń”. – Wybuch byłby zarejestrowany przez czujniki. Jest chociaż jeden ślad? Nie ma. Jeśli ktoś udowodni, że zrobiliśmy błąd, niech przedstawi własne rachunki. Do tej pory takiej odpowiedzi nie było - konkluduje Jerzy Miller.

Cały wywiad w najnowszym numerze tygodnika “Newsweek”.

(tsz)

Autor: PG

Źródła: Newsweek Polska

Binienda odrzuca polsko-rosyjską interpretację katastrofy Tupolewa

23 sty

Tagi: Katastrofa smoleńska, Tu-154M, Eksperci

Binienda: Tu-154 nie mógł stracić skrzydła po uderzeniu w brzozę

41 minut temu RC / Wprost

Szczątki Tu-154M, fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Szczątki Tu-154M, fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

- Tu-154 nie mógł stracić skrzydła po uderzeniu w brzozę. Symulacja tego zjawiska pokazuje, że uszkodzenie skrzydła w wyniku kontaktu z brzozą jest ograniczone do krawędzi, bez uszkodzenia części nośnej skrzydła - przekonuje prof. Wiesław Binienda z Uniwersytetu Akron w Ohio w wywiadzie dla ”Wprost”. Naukowiec pracował m.in. dla NASA, jego specjalnością jest odkształcanie i pękanie materiałów. Zespół Antoniego Macierewicza, badając przyczyny katastrofy smoleńskiej, powołał się na jego ekspertyzy.

Ekspert przyznał, że dane, które wykorzystał w swoich obliczeniach, pochodziły z raportu komisji Jerzego Millera oraz z informacji uzyskanych od producenta Tupolewa. Wskaźniki te zostały wprowadzone do programu komputerowego symulującego wpływ wysokiej energii. – Nie ma więc możliwości ingerowania w wyniki - przekonuje.

- Zbadałem przypadki przy różnym kącie uderzenia, różnej prędkości samolotu, grubszej średnicy brzozy, zmieniłem też gęstość brzozy smoleńskiej na tyle, że zatonęłaby w wodzie. W żadnym przypadku skrzydło by się nie urwało w wyniku zderzenia z brzozą - podkreśla Binienda.

Profesor przyznaje też, że z pomocą prof. Brauna, eksperta od aerodynamiki, zbadał również jak daleko odleciałby oderwany kawałek skrzydła. – Fragment ten powinien spaść nie dalej niż 12 metrów od brzozy. Natomiast jak wiadomo oficjalnie - kawałek ten został znaleziony 111 metrów od brzozy - mówi ekspert.

Zdaniem Biniendy polscy eksperci opierają się ”wyłącznie na wierze, intuicji i demagogii”. – Otrzymuję od nich obelgi oraz szokujące zdjęcia dramatycznych uszkodzeń samolotów w wyniku zderzenia z ptakiem. Żadna z osób, które dyskredytują moje wyniki, nie zaprezentowała badań, a w szczególności nie zrobiła żadnych symulacji - mówi profesor.

- Problem w tym, że państwo polskie zupełnie nie radzi sobie ze śledztwem smoleńskim. Uważam, że w najlepiej pojętym interesie społeczności międzynarodowej jest powołanie niezależnej międzynarodowej komisji do spraw zbadania katastrofy smoleńskiej pod kątem wszystkich możliwych hipotez - mówi Binienda. – Głęboko wierzę, że Polacy w końcu otrzeźwieją i doprowadzą do rzetelnego śledztwa pod kątem usterki technicznej czy działania osób trzecich - dodaje.

Cały wywiad w dzisiejszym wydaniu tygodnika ”Wprost”.

(tsz)

Autor: RC Źródła: Wprost
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.